Reklama

Łowienie na kulkę - wielka moc małej kulki

24/08/2016 22:30

Konkurs ogloszony a więc do dzieła tylko co i o czym bo temat wyprawa jak i porady mają wspolny mianownik.
  Moim zdaniem jedno z drugim jest ściśle powiązane bo jak poradzić nie będąc na wyprawie i nie mając szans na wyciągnięcie wniosków ,no ale ok. skupie się na mojej ukochanej metodzie (co prawda rezerwowej) i moim zdaniem bardzo uniwersalnejczyli  kuli wodnej (nie mylic z kulkami proteinowymi) . Tu dodam że NIGDY łowiąc na kulkę nie przytrafiła mi się sytuacja by nie złowić tej "przysłowiowej "honorowej" rybki a najczej kilkudziesięciu lub nawet "set" ,podstawą jest tylko odpowiednia pogoda (nie dotyczy kulkowej żywcówki).

 Wolałbym co prawda skupić się na jeszcze bliższej mi metodzie czyli spinningu ale ze względu na zdrowie tę technikę byłem zmuszony częściowo  porzucić ,to nie te czasy gdy kilometry przez chaszcze las a potem czczterdziesto hektarowy zbiornik dookola z rana no i powtórka wieczorem,teraz kilometr jest dla mnie niestety prawdziwym wyzwaniem!(co nie znaczy że czasem nie jestem desperatem)...  Czym jest kulka ? to wynalazek mający imitować np bańkę powietrza jakich mnostwo na wodzie po np.letnim deszczu (grubym) ,nie płoszy ryb jak tradycyjny splawik, nie wymaga ciężarka a jej zasięg  jest ogromny i moim zdaniem na płytkich łowiskach jest nie zastąpiona choć i na czystych i glębokich wodach też się sprawdza zwlaszcza w upalne dni gdy pewne gatunki wbrew regule mają chęć żerować tuż pod powierzchnią bo tam gdzie zwykle by żerowały zaczyna brakować tlenu tzw. letnia [przyducha ...niestety coraz częstsza w ostatnich latach jak i zakwity wody a jedynie przy pomocy kulki  mozna podać przynetę całkiem z powierzchni przy zasięgu podobnym do całkiem niezłego  zestawu gruntowego.
 A co to za ryby w "bezrybne"dni dające się nabrać na kulkę ? przede wszystkim krasnopiorka - to pewniak ale także okazałe karpie czy amury , to bardziej na otwartej i to bez znaczenia od głębokości wodzie ale warto pomyśleć o kleniach, jaziach
 z kolei w grązelach super na linka  i ogólnie karpiowate z tym że grunt większy kilka centymetrów od faktycznego gruntu łowiska - brania są zdecydowanie konkretniejsze niż te w tym samym miejscu na splawik mimo swojej mniejszej wyporności i tu może moim zdaniem następna zaleta kulki czyli jej duża wyporność i teraz moja teoria w czym jej zaleta : Rybka pobiera przynętę bez najmnieszego oporu i np. po pół metra odjazdu nagle stop przez opor kulki a to już praktycznie pół zacięcia naszym zadaniem jest jedynie  delikatnie dociąć.
 Teraz czas na co ,gdzie  i jak ;
na co ?  a na wszystko na co łowilibyśmy tradycyjnie ale dodałbym skureczkę chlebka lub trochę czerstwej buleczki, muszki łapane na szybie lub "wyprodukowane"z bialych nie trzymanych w lodowce ,motyle bielinki ,prazony ryż i kukurydza ale to typowo z powierzchni _w końcu kulka to metoda TEORETYCZNIE powierzchniowa ale TYLKO  teoretycznie...Czasem ustawiam grunt około 10centymetrów większy od faktycznego i łowiąc w grążelach staram się po rzucie "wciągnąć kulę"na najbardziej wysunięty liść,widok idealny , przynęta podana tam gdzie trzeba no i co najlepsze to bardzo widowiskowe brania -oczywiście jeśli są :-)
 Łowiąc na kulkę nigdy nie stosuję przyponu za wyjątkiem sytuacji gdy łowię na nią na żywca z tym że wtedy używam dwóch kulek
i to mniejszej i większej i wtedy jedynie stosuję dodatkowe obciążenie.
 Teraz krótki opis jak wygląda mój owy żywcowo-kulkowu zestaw patrząc od strony wędziska : stoperek z wentylka plus kawałek zapałki w środku ,następnie MAŁA kulka przelotowo przez jedno uszko (bez wody) tzw pilot,następnie druga większa ale ta już przez dwa uszka z takim samym stoperkiem między uszkami do regulacji gruntu ,następnie ciężarek ,przypon (ja stosuję wolfram)  i kotwiczkę z tym że pozbawiam ją dwuch zadziorów ,jeden tylko na żywcu by nie spadł ,następne są zbędne bo przy odpowiednim holu ryba i tak się nie zepnie a uwolnienie jej jest znacznie łatwiejsze i znacznie mniej bolesne dla niej.
Przy długim wędzisku odległość między kulkami można spokojnie ustawić na około półtorej metra.
 Teraz pytanie po co ów pilot a no po to bo często drapieżnik po braniu mimo że żyłka ucieka płynie w kierunku brzegu bo zaczepiła o jakieś zielsko a pilocik nam to najczęściej pokaże.
Tu by nie było niedomówień ,opisuję moje doświadczenia z typowo płytkich i zarośniętych łowisk.
 Jest jesze jeden wyjatek gdy do kulki stosowałem obciążenie a mianowicie połowy w rzece na tzw, przepływankę z tym że maksymalnie półtorej grama przy sporym nurcie i to tylko jedna śrócinka a kulka wypełniona przynajmnie w połowie wodą.

 Czego nie robić czyli najczęstrze błędy :
- na dłuższą przerwę w polowach (np.tydzień) nie zostawiać wody w kulce bo glony zrobią swoje a matowa kulka jest już tylko spławikiem a nie kulką a co najważniejsze nie odbija tak światla jak czysta i gladka (powrócę do tego wątku) -dobrze po powrocie przepłukać np.strzykawką wodą z detergentem i nie zamykać.
- Nie wiążemy żyłki do jednego a przyponu do drugiego uszka bez ciągłości (z pewnością ktureś pęknie i efekt wiadomy)
- Kulek nie malujemy no chyba że do żywcówki można chlapnąć pilota - nieszkodliwe
- nie zacinamy jak kulka jedynie "podskakuje" a raczej czekamy na plynny odjazd lub wjazd pod wodę.
- Czas oczekiwania na branie : jak do minuty nie ma brania (dotyczy przynęt tonących na małym gruncie z wyłączeniem połowu np w grążelach karpiowatych przy gruncie - tu czekamy !!!)- dalsze czekanie da jedynie sporadyczne branie, zmieniamy grunt i zaczynamy od większego zmniejszając stopniowo ,w razie posuchy zmieniamy miejsce czyli kilka a nawet naście metrów bliżej lub dalej albo kombinując w prawo ,lewo ,na granicy trzin kontra otwarta woda -nie trzeba nawet najczęściej się przemieszczać.
 Tym sposobem wstrzelenie się w łowisko jest prawie pewne w nie więcej niż pół godzinki a jak nie da to efektu to warto przemieścić się o kilkadziesiat metrów i od nowa... WSZYSTKO TO NIE DOTYCZY PRZYNĘT POWIERZCHNIOWYCH - tu warto poczekać znacznie dłuzej Zwłaszcza łowiac na skórkę czy sporego owada (te przynęty najczęściej  ) widzimy obok kuli i nie zacinajmy widzac atak a zaczekajmy aż kulka ruszy..
   RYBY NA KULKE BIORĄ GŁOWNIE W CZASIE SWOBODNEGO OPADU a zwabia je plusk i wbrew pozorom nie ploszy !
-Łowienie pod słońce
Czasem nie ma wyjścia ale starajmy się takiej sytuacji unikać bo wzrok naprawdę szybko sie męczy a i tak niewiele widać,  majac słonko za plecami lub lekko z boku mamy komfortowy widok bo kulka dziala jak lustro a jak jeszcze jest na ciemnym tle i nie jest zmatowiala lub zagloniona to już prawdziwy komfort.
 Jest jeszcze jeden  ciekawy sposob wykorzystania kulki z tym że nie kazde łowisko się do tego nadaje a chodzi mianowicie o łowienie nocne
warunkiem jest by na przeciwległym brzegu było jakieś źródło światła i jego odbicie w naszym zasięgu i wtedy podciągamy kulę w to pole - mamy wszystko jak na dloni ,nocą też oczywiście dłużej czekamy ale za to na KONKRETNE SZTUKI .

 Mam nadzieję że choć troszkę przybliżyłem Wam tę mało popularną metodę którą na tzw.posuchę gorąco polecam
 P.S. Dziś godzinka i 45 minut a efekt to dwa linki i 27-krasnych..foty niestety nie ma bo tel zaliczył dno przy podbieraniu linka (nie ta kieszeń).
P.S. Jakby ktos miał jakikolwiek fon z aparatem nawet z chacharzony w mądrej cenie to jestem chętny bo mojego zreanimować już trzeci raz się nie da:-(
 A co do skuteczności powiem tylko tyle że łowiąc na kulkę rezygnuje często z drugiego kija bo poprostu się nieda owego upilnować - Powodzenia !
 Wpis zgłoszony do konkursu TEKST TYGODNIA

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama