[p]Maj to chyba najpiękniejszy miesiąc w roku, który od zawsze kojarzył mi się będzie z rozpoczęciem sezonu i pomimo tego, że od wielu już lat przeniosłem ten wyjątkowy dla każdego wędkarza dzień na pierwszego stycznia, wraz z którym rozpoczynam sezon na łososiowate to jednak z wielką tęsknotą w sercu wyczekuję pierwszej majówki nad rzecznymi meandrami. Soczysta zieleń odrzańskich łąk na zalanych gdzieniegdzie jeszcze polderach a wraz z nią ten niepowtarzalny wiosenny zapach. Szum przeciskającej się jeszcze lekko podniesionej i trąconej wody pomiędzy potężnymi ostrogami uregulowanej rzeki, to długo wyczekiwany czas.
Rzeki to chyba najtrudniejsze z akwenów wędkarskich, ciągle zmieniające swe oblicza. Wiosną po kolejnych zimowy wezbraniach, kiedy potężne pośniegowe spływy zmieniają jej charakter a tuż pod koniec lata, kiedy odkrywa swą prawie pół nagą, niżową postać. Te duże i te mniejsze, często mocno uregulowane mają jednak swoisty i nieodparty urok, magnetyzm, który instynktownie nakazuje tu ciągle wracać. Wymagające i bezwzględne ale zarazem potrafiące hojnie obdarzyć cierpliwego i uważnego wędkarza.
Komentarze