Reklama

Miejscówki karpia na łowisku - gdzie chowają się karpie

04/04/2009 17:36
Lokalizacja.
Zielsko w naturalny sposób przyciąga karpie. Mają tam jak w domu: bezpiecznie, cicho i pełno żarcia. Zlokalizować karpie w gęstym zielu nie jest aż tak trudno. Często demonstrują swoją obecność ruchami zielska, potrącaniem liści grążeli czy wręcz efektownymi spławkami czy ryciem w dnie. Zachowują się tak głośno i zupełnie nonszalancko, jakoby kpiąc z wędkarzy, którzy mogą tylko zagryzać wargi i przyklejać oczy do szkieł lornetek;)
Zdecydowana większość karpiarzy omija gęste zielska, niejednokrotnie pełne kołków, gałęzi i innego „ świństwa”, które tak utrudnia im życie a karpie wprawia w euforie.


Ci, którzy są odważni, niejednokrotnie przekonują się, że, nawet, jeśli dojdzie do brania, to wyjęcie kapiszona z toną zielska na zestawie jest prawie niemożliwe, nawet, gdy posiadamy łódkę.
Często, zanim do niego dopłyniemy, już zdąży się uwolnić bądź zerwać zestaw.

Największym problemem jest żyłka, bądź plecionka, która, szczególnie podczas łowienia z dużego dystansu (powyżej 100m) zalega wśród zielska i już w momencie brania niesie na sobie zieloną masę. Samo osiągnięcie zestawu, nawet centrycznie przelotowego, jest nie lada problemem, a co dopiero z wielkim cyprinusem! Wędzisko jest poddane ekstremalnym obciążeniom, tak samo żyłka i pozostałe elementy zestawu. O kołowrotku wolę nie myśleć. Praca jak w kopalni, cały czas na maksymalnym obciążeniu.
Czy więc w takiej sytuacji odpuścić sobie po prostu próby wyłuskania z zielonej dżungli karpi??
Myślę, że nie.
Istnieje kilka trików, które pozwolą na zwycięską potyczkę z większością zapiętych w zielsku karpi.
Istotne elementy zestawu.

Wędzisko

Sprawę wędzisk do takich ekstremalnych połowów potraktuję trochę po macoszemu, ale twierdzę, że wystarczy do takich eksperymentów wędzisko 3lbs o akcji progresywnej a przy użyciu plecionki nawet 2,5lbs, żeby poradzić sobie nawet z największym karpiem.


Kołowrotek

W zasadzie, wydawałoby się, że nie jest aż tak istotny. Niemniej jednak musi mieć idealny hamulec oraz dość spore przełożenie, tak, żeby zwijał ok. 1m linki przy jednym obrocie. Przyda się to z pewnością, gdy trzeba będzie zwijać zestaw z 200m;) O pojemnej szpuli chyba nie muszę nawet wspominać.






Linka główna

Celowo piszę linka a nie żyłka. To w zasadzie jedyna sytuacja, gdzie rozciągliwość żyłki może być szkodliwa i upierdliwa.
Zbyt późno możemy dowiedzieć się o braniu, ponieważ karp na rozciągliwości żyłki dotrze do zaczepu (gałęzie, kołki i inne twarde świństwa). Co do plecionek, to nienawidzę tego gwizdania po przelotach, dlatego wolę spiekany kompozyt Berkleya Fireline 0,32mm.
Do tego jest cudownie żółta i świetnie widzę, co wyczynia karp podczas holu. Plecionka ta ma przesadzoną wytrzymałość, ale łatwo się nie plącze, jest naprawdę prawie okrągła a dzięki grubości odporna na urazy. Hol na plecionce wymaga bardziej miękkiego kija niż na żyłce, oraz odrobiny wyczucia. Opowieści o plecionce, która tnie rośliny jak brzytwa można między bajki włożyć. Zbiera zielsko prawie tak dobrze, jak żyłka. Opowieści tego typu są powielane jako zasłyszane gdzieś przez tzw. „specjalistów.

Strzałówka

Niby każdy wie. Przypon strzałowy, wielkie mi rzeczy… Teoretycznie to oczywiste. Pytanie brzmi: monofil czy plecionka? Moim zdaniem tylko mono! W krzakach i twardych, drewnianych zaczepach, oraz na małżach i kamieniach plecionka trzaska jak nitka. Jaka silna i gruba by nie była. Gruby, ponad 0,50mm monofil ślicznie ślizga się po pniakach, i nieźle znosi małże i kamienie. Właśnie dzięki swojej grubości i monostrukturze mimo wielu „obrażeń” zachowuje wystarczający zapas mocy, żebyśmy mogli wyholować karpia.
Inną kwestię stanowi właściwe połączenia żyłki głównej bądź plecionki głównej;) z grubym przyponem mono. O ile plecionka ma wystarczający zapas mocy i nie straci dużo ze swojej wytrzymałości, to węzły stosowane standardowo do łączenia jej z grubą strzałówką bardzo żyłkę osłabiają. Wtedy, nagle z 8 kg na węźle mamy nędzne 3-4kg , które zazwyczaj można o kant tyłka rozbić. Na moje szczęście, nasz Tomuś myślał całą poprzednią zimę, myślał, rwał, wiązał i wreszcie wymyślił. Piękny i kosmicznie mocny węzełek.
Historia tego węzła wymaga osobnego artykułu, dlatego pozwolę sobie to tu ominąć i nadmienić jedynie, że węzełek, nie dosyć, że jest idealną baryłeczką i bajecznie przechodzi przez przelotni, to jeszcze prawie wcale nie osłabia żyłki głównej! Trzyma jakieś 85-90% wytrzymałości!!! Cudo;)) Strzałówka do łowienia w zielsku musi mieć długość dostosowaną do warunków łowiska. Jeżeli jest głęboko, a do tego mamy kołki, małże bądź ostre kamienie, niezbędne będzie nawet 20-30m przyponu.
Jeżeli łowimy bliżej warunki są mniej ekstremalne, może być krótsza.

Bomba w górę

To żaden arabski wynalazek. Po angielsku nazywa się to cudeńko Floating Bomb i jest niczym innym, jak centrycznie przelotowym pływakiem o opływowym kształcie.

Spełnia dwa, jakże istotne zadania. Pierwsze to uniesienie żyłki nad zestaw tak, że żyłka „wychodzi” z wody po mniej rozwartym kątem, i w praktyce jest jej dużo mniej pod powierzchnią, niż bez Floating’a. Dzięki temu, omija zaczepy znajdujące się pomiędzy zestawem a wędziskiem. Drugą funkcją jest wykorzystanie jej idealnie opływowego kształtu. Toruje zestawowi w zielsku, a szczególnie wśród liści grążeli drogę, niczym lodołamacz wśród lodu. Dzięki temu, nawet podczas ściągania zestawu unosi ciężarek, który nie jest już wleczony po dnie, ale unosi się tuż pod powierzchnią. Montaż Floating’a jest bajecznie prosty. Montujemy go nad ciężarkiem. Powyżej zakładamy na żyłkę plastikową perełkę oraz stoper w wysokości ok. 1,5-2 głębokości łowiska. To ważne, ponieważ w ten sposób regulujemy kąt, pod którym będzie unoszona linka zestawu, jak również miejsce, z którego ma „wychodzić” linka z wody. Najlepiej montaż zobrazują fotografie.

Ciężarek


Generalnie polecam centrycznie przelotowe. Szczególnie te o pływowych kształtach i dość kwadratowych konturach. Te idealnie okrągłe zbyt łatwo się przemieszczają, ponieważ słabo trzymają się dna z uwagi na małą powierzchnia, którą stykają się z podłożem. Idealny będzie Inline Torpedo albo przy większych odległościach, twardym dnie i mocnych prądach Inline Flat o gramaturze 140-220g.

Ciężarki centryczne mniej zbierają zielsko podczas holu, a zestawy z bezpiecznym klipsem działają prawie tak skutecznie jak kotwice, więc lepiej o nich zapomnieć.

Przypon

Jeden z kluczowych elementów zestawu. W zasadzie każdy jest ważny, ale jeśli już doczekamy się brania, to ważne jest, aby ryba została dobrze zapięta oraz hak i pysk karpia wytrzymały siłowy i często długi hol. Haczyk powinien być wykonany w grubego drutu, najlepiej niezbyt długim trzonkiem i szerokim łukiem kolankowym. Takie haki głęboko zapinają rybę i trzymają za „kawał mięsa” w pysku, dzięki czemu nie wyrządzają karpiowi większej krzywdy.
O popularnych ostatnio hakach typu Long Shank lepiej zapomnieć.


Zostawmy je na otwarte wody bez zaczepów. Szkoda naszego czasu i karpiowych pysków. Wyjątek stanowi Pelzer Mako Super Fly Seria V, wykonana z wyjątkowo grubego drutu. Osobiście do łowienia w takich ekstremalnych warunkach używam Mako Super Fly Seria 1 i Seria 3 Pelzera w rozmiarach 1,2 i ewentualnie 4. Sama konstrukcja przyponów jest wypadkową warunków panujących na dnie łowiska oraz przynęty, którą stosujemy.


Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama