Sposób na majowego drapieżnika
Nikogo chyba nie trzeba namawiać, do pierwszomajowego wypadu nad wodę ze spinningiem. Cel wyprawy jest także zapewne wszystkim znany – szczupak i jeszcze raz szczupak.
W tym materiale, na przykładzie dwóch pierwszomajowych dni, postaram się podzielić swoimi wrażeniami i spostrzeżeniami z wędkowania na dwóch jakże odmiennych łowiskach.
Wybór łowiska
W pierwszym dniu maja, wybieramy z Ryszardem nad jezioro naszego koła. Po uprzednich rozważaniach, z premedytacją zabieramy nad wodę wodery i spodnio buty. Obławiać zamierzamy wschodnią, wypłyconą część jeziora, w rejonie której możliwe jest brodzenie. Jest to rejon znajdujący się w sąsiedztwie dzikiej plaży, na skraju której znajdują się pasy trzcinowisk, dające schronienie różnym gatunkom ryb. W rejon tego wypłycenia, nagrzewanego od wiosny słońcem od południa, aż do zachodu promieniami słońca, chętnie wiosną i jesienią zaglądają drapieżniki. Biorąc także pod uwagę częste zachodnie wiatry, to pomimo wypłycenia, miejsce to jest dobrze natlenione. W letnie wieczory i poranki rejon ten chętnie nawiedzają także okazałe wzdręgi, karpie i amury.
W drugim dniu maja, już sam wybrałem zgoła odmienne łowisko. Był to przepływowy staw, w ¼ swojej powierzchni, mocno porośnięty grążelem żółtym. O ile liście nadwodne dopiero powoli muskają powierzchnię wody, o tyle królestwo liści podwodnych jest tam nieogarnięte. To nic innego jak jedna wielka, podwodna, zielona gęstwina. Co ciekawe, to ten rodzaj liści, można spotkać także, praktycznie na całej długości linii brzegowej zbiornika.
Sprzęt i przynęty
Wybieram na spinning wędzisko dla mnie uniwersalne na jeziorowego drapieżnika, a także idealnie dostosowane do przewidywanych do użycia przynęt. Jak dotychczas niezawodnym i sprawdzonym od dłuższego czasu okazuje się spinning Mikado Desire Hunter 2,40m, 10-40g. Kołowrotek Dragon Express RD 503i, z nawiniętą i eksploatowaną już trzeci rok żyłką Gragon Maxima Trout&jig o,23mm.
Ten zgoła skromny zestaw, od dłuższego czasu, bardzo dobrze sprawdza mi się podczas spinningowych wypraw. O ile wędzisko i kołowrotek może nie robią na mnie większego wrażenia, to zachowanie się żyłki w zestawie z woblerami jest wręcz rewelacyjne.
Jeżeli chodzi o woblery, to uwzględniając rodzaj łowiska wybór padł jednoznacznie na te pływające i schodzące na maksymalną głębokość do około 1m.
Można by zgadywać, jaki pływający woblerek z mojej kolekcji okazał się tym razem najskuteczniejszym? Salmo? Jaxon? Rapala? Dorado, a może…….? Nic bardziej błędnego. Otóż z niewyjaśnionych jak do tej chwili przyczyn, w tej grupie znalazł się jedyny w mojej kolekcji 8 cm, pływający o wadze 12g, Fox Shallow, firmy Kenart!
Charakteryzuje go ciekawa barwa, ukazująca srebrzyste boki, z kolei sam grzbiet woblera, jak się dobrze przyjrzymy, to nic innego jak barwa i idealne odwzorowanie linii grzbietowej szczupaka! Inne woblerki także pływające znajdują się na zamieszczonych do artykułu zdjęciach.
Technika wędkowania (prowadzenia przynęty)
W tym przypadku z pełną odpowiedzialnością można powiedzieć, że technik prowadzenia przynęty, w celu imitacji określonego zachowania się takimi woblerkami pływającymi, w zależności od długości wędziska, wielkości woblera i jego ciężaru, ustawienia i kształtu steru jest po prostu
m o r z e !
Jak sobie poradzić w takiej sytuacji?
Myślę, że każdy powinien wybrać wariant, który mu najbardziej podchodzi, poprzez eksperymentowaanie i najprostsze próby z przynętą polegające m.in. np. na:
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze