Reklama

Nęcenie w dużej rzece podczas trzydniowej zasiadki

26/02/2012 10:27

Na co łowiłeś i czym nęciłeś?, to chyba najczęstsze pytania do kolegi, po jego wędkarsko udanym pobycie nad wodą. W tym wpisie chciałbym przedstawić w jaki sposób nęcę na rzece Wiśle podczas 3-dniowego wyjazdu wędkarskiego. Jestem przekonany o jego skuteczności, a jednocześnie mam świadomość po każdym wyjeździe, że pewne elementy można było zrobić inaczej. Przedstawiam zatem sprawdzony sposób, ale równocześnie zachęcam do komentarzy, ponieważ chętnie skorzystam z rad i uwag czytających.

,b>ZAŁOŻENIA:
- 3 dniowy wyjazd oznacza: wyjazd np. w czwartek w nocy, połów do godziny 12-14tej w niedzielę;
- nie skupiamy się na marce zanęty – powinna być ona przede wszystkim znana wędkarzowi we swoich właściwościach;
- opis dotyczy wyjazdu w dwie osoby (istotne) – dzieląc się pracą zyskujemy dużo więcej czasu i możliwości. Przygotowanie gliny czy zanęty to ciężka i męcząca praca, przy tych ilościach jednej osobie może odebrać przyjemność z łowienia;
- WIEDZA Z DOŚWIADCZENIA – na skuteczność łowienia wpływa tak wiele czynników, że po jednym wyjeździe nie można ustalić właściwego działania. Pogoda, ciśnienie, pora roku, poziom wody, ścieki itp. to tylko część czynników wpływających na żerowanie ryb. Opisane tutaj sposoby, są wynikiem wniosków z okresu dwóch lat i kilkunastu wyjazdów.

PRZEBIEG DNIA:
1. Zaczynamy jeszcze przed świtem w piątek. Ponieważ połów odbywa się głównie na feedery, więc najważniejsze jest przygotowanie zanęty, aby się „przegryzła” zanim zaczniemy łowić. Dla dwóch osób przygotowujemy 2kg zanęty z paczki + dodatki w sumie około 3kg. Możliwe, że 3 kg zanęty dla 2 osób może wydawać się ilością niewystarczającą, ale będąc w dwie osoby nad wodą nie ma problemu żeby w wolnej chwili przygotować dodatkową porcję zanęty do.
2. Zanęta dochodzi w wiadrze, a my rozkładamy sprzęt. Jedna magiczna uwaga „nie tłuczemy się” (nie hałasujemy) – nie wiemy jakie ryby mamy już naturalnie bytujące w tym miejscu, więc lepiej ich nie płoszyć.
3. Sprawdzamy zanętę – najczęściej dowilżamy, nie powinna być przemoczona, ma sprawiać wrażenie suchej, ale się dobrze kleić.
4. Zaczynamy łowić – przerzucamy zestawy średnio co 5-10 minut – robimy to nawet jeśli nie ma brań, w ten sposób a) nęcimy b) zmieniając często przynętę sprawdzamy co rybkom dzisiaj smakuje c) rzucamy na różne odległości szukając odpowiedniej do dalszego łowienia.
5. Około godziny 15-16tej (w zależności od pory roku – jesienią to już wieczór) zaczynamy przygotowania do grubego nęcenia. Przecieramy przez sito około 10kg gliny (wcześniej kupnej, obecnie staramy się pozyskać ją naturalnie – tniemy koszty), osobno przecieramy około 2kg zanęty. Całość odstawiamy na 3-4 godziny (później jeszcze dowilżymy)
6. Zazwyczaj po 14tej musimy dorobić zanętę – znowu 2kg + dodatki. W sumie 3kg.
7. Feederami łowimy do 1-2 godz. po zapadnięciu zmroku. Następnie przystępujemy do klejenia kul zanętowych – muszą być jak najtwardsze , więc mocno je ugniatamy. Nie mogą się rozbijać od uderzenia o wodę, a i na dnie niech trochę poleżą.
8. Koniec łowienia w tym dniu. Robimy bombardowanie wrzucając 10kg gliny z zanętą.(Każdy kolejny dzień wygląda tak samo). Ważna sprawa, trzeba pamiętać o tym, żeby na dużym uciągu kule były spłaszczone (wyglądały jak dyski) zapobiegnie to przesuwaniu się kul z prądem rzeki.


Uwagi: na pierwszych wyjazdach nęciliśmy rano przed rozpoczęciem łowienia, jednak takie poranne bombardowanie może przepłoszyć większe sztuki.
Taki sposób nęcenia sprawdza się. Łowimy często w miejscach rybnych, ale i odwiedzanych przez duże rzesze wędkarze, mamy więc możliwość porównania jak wygląda nasza skuteczność w stosunku do kolegów, którzy przyjechali tylko na jeden dzień. (Wtrącę krótką historię z ubiegłego sezonu: 3 dnia siedząc na główce mieliśmy widok na 16 wędkarzy łowiących z brzegu po naszej prawej i lewej stronie. Nikomu z tych wędkarzy nic nie brało – totalna klapa, więc jak ktoś ciągnął nawet małą rybkę, to wzbudzał zainteresowanie kolegów – nam rybki brały, gorzej niż dzień wcześniej, ale brały. Niektórym ten stan rzeczy się nie podobał i zapewniono nam wizytę PSR, jak stwierdzili strażnicy „chyba zajęliśmy komuś miejsce”).


ZANĘTA:
Do koszyka używamy zanęty Traper Feeder Sekret (1kg czarny, 1kg czerwony) wzbogaconego o:
- mielone płatki owsiane – płatki mielimy w młynku do kawy, aż do konsystencji mąki. Ma właściwości klejące (dodajemy stopniowo, aż do uzyskania odpowiedniej kleistości całości – około 5%)
- płatki owsiane – częściowo mielone i całe 1-2 garście
- konopie prażone – około 10%
- konopie gotowane – przed wyjazdem przygotowujemy około 0,5kg i potem dzieli proporcjonalnie. Na oko dwie garście
- kukurydza – 1 puszka
- melasa – dodawana z wodą 1:1
- pieczywo fluo
- pęczak
- robactwo

Wstępnie namoczoną zanętę przecieramy przez sito. Konsystencja jest taka, że łatwo ją ścisnąć i łatwo rozkruszyć. Można mieć wrażenie, że jest troszkę za sucha – i taką preferujemy. Zanęta ma się łatwo wymywać z koszyka i nęcić tym samym rybki.
Wymienionych dodatków zanętowych nie wsypujemy wszystkich naraz. W całym nęceniu chodzi o to, aby rybę zainteresować, zatrzymać, ale nie przekarmić. Między innymi dlatego stosujemy kukurydzę z puszki, a nie gotowaną przez nas, aby się rybom łatwiej trawiło.

Marka zanęty nie jest zbyt istotna. Ważniejsze jest jej poznanie i przygotowanie. Kolor ciemny powoduje, że mniejsze ryby nie boją się wchodzić w zanęcone miejsca. Od tego sezonu planujemy zmienić kolor na jaśniejszy – powinna działać bardziej selektywnie – mniej ryb, ale większe.

GLINA:
Początkowo używaliśmy 1kg zanęty na 2kg gliny. Obecnie stosujemy 2kg zanęty na 8kg gliny, dodajemy do tej mieszanki około 2 puszek kukurydzy, ewentualnie pęczaku lub innych ziaren. Glinę z początku stosowaliśmy kupną (rzeczną), teraz staramy się używać gliny własnoręcznie wykopanej (jeśli jest na to czas). Jako dodatek wiążący wzbogacamy glinę o bentonit, a dla zapachu i smaku dodajemy Sweet Magic (super słodki proszek – powoduje, że z gliny wydobywa się słodycz… rybki nie mogą się oprzeć. Ważne jest aby dostosować spoistość gliny do uciągu, nie ma co ładować „betonu” do wody która ledwo płynie.

ILE RYBA MOŻE ZJEŚĆ:
Zawsze naszym zmartwieniem jest, aby zanęcając nie przedobrzyć. Nie ma tutaj złotej reguły, ponieważ może być taki dzień, że ryba słabo żeruje lub nie ma jej w danej miejscówce. Trzeba ostrożnie – im więcej łowimy, tym więcej nęcimy. Wszystko z wyczuciem.
Będąc nad Kanałem Połaniec zrobiliśmy test. Kulkę zanęty wielkości pomarańczy wrzuciliśmy na 30cm wodę. Chwilę później pojawiło się stado uklejek – dały radę w 20 minut. Jak wyczyściły dno do zera wrzuciliśmy kolejną kulkę poradziły sobie w 20-30min.




ZUŻYCIE:
Mając już pewne doświadczenie przed każdym wyjazdem mniej więcej wiemy ile zużyjemy „materiału”:
- 10-12kg zanęty (gotowe sklepowe torebki)
- 1-2 opakowania pieczywa fluo
- 20-25kg gliny (jak się ma własną, to można ją wysypać, a zapas zawsze jest)
- 0,5-1 litr pinki
- 1-2 paczki białych robaków
- 1 paczka czerwonych robaków
- 10-15 puszek kukurydzy (warto obserwować ceny, czasami można kupić puszkę za 1zł)
- 0,5 kg konopi prażonych (świetnie wabią świnki i płocie)
- 1 kg innych ziaren (gotowana kukurydza, pęczak, konopie)
-2 opakowania atraktora
- 1 paczka płatków owsianych

PODSUMOWANIE:
Nęcenie w dużej rzece wymaga obserwacji wody oraz zastanych warunków. Nie powinno się z góry planować konkretnych ilości wrzuconych do wody, a starać się dostosować do brań i bytowania ryb. Jeśli w łowisku są większe ryby np. leszcze około 1-2kg należy mieć świadomość, że puszkę kukurydzy pochłoną w kilkanaście minut. Jeśli łowimy ryby głównie drobne nie ma co przesadzać z grubym nęceniem, bo nie ma kto tego zjeść, za to drobna zanęta ginie bardzo szybko.
Trzy dni to dużo i mało jednocześnie. Z jednej strony mamy możliwość łowienia o każdej porze dnia przez kolejne dni, a z drugiej nie da się przyzwyczaić ryb do miejsca jak to jest w przypadku nęcenia długotrwałego. Bardzo ważny jest również wybór dobrego rybnego stanowiska, gdyż to jest również klucz do sukcesu.

Jak mawia mój wędkarski guru „żeby mieć efekty, trzeba łowić tam gdzie są ryby”.

Dziękuję ROBINTBG za pomoc w przygotowaniu wpisu.

Uwaga: Wszystkie rybki biorące udział w sesji zdjęciowej wróciły do wody, pozostałe zresztą też.

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama