Reklama

O jesiennych drapieżnikach i nie tylko.

01/11/2016 13:44

Ostatnio zauważyłem, że sporo jest tu osób, które piszą jakiś wpis w momencie jak złowią jakieś ciekawe ryby. To całkiem normalne - tekst dużo lepiej wygląda jak poparty jest dobrym materiałem zdjęciowym. Mało tego, uważam, że jest to często najważniejsze; ludzie to wzrokowcy i to fotografia decyduje o tym, czy przy danym tekście ktoś się zatrzyma. Ale powracając do tego, co mi się nie podoba, to to, że są to tutaj najczęściej "testy" sprzętu. Ktoś podpisuję jakąś umowę z daną firmą, dostaje sprzęt i w momencie jak uda mu się złapać fajne rybsko, kładzie przy wędce firmy "x" swoją zdobycz i robi ładne zdjęcie. Następnie wraca do domu i piszę tekst o danym produkcie z historią o połowie w tle, podkreślając ile od jego sukcesu zależał wybór sprzętu danej marki. Nie mówię, że te teksty są pozbawione wartości merytorycznej, są kiepsko napisane, przekłamane czy coś w ten deseń. Często okazują się ciekawe i mogą nawet komuś pomóc. Chodzi mi jednak o to, że są po prostu na dłuższą miarę nudne. Tak nie wygląda moim zdaniem blog wędkarski czy o innej tematyce. Wkrada się tutaj straszna monotematyczność. Mało w tym jest samego autora i szczerze coraz trudniej znaleźć mi tutaj coś ciekawego, co nie będzie opisem przynęty czy kołowrotka. 

Dlatego dzisiaj opiszę trochę moją wędkarską jesień bieżącego roku. Nie będzie to tylko obieranie technik czy taktyk jakie sobie założyłem, ale chcę dać wędkarzom marudzącym i siedzącym w domu kopa w tyłek, żeby się ruszyli bo sezon na drapieżniki w pełni.

Pisząc ten tekst siedzę w ciepłych kapciach, z herbatą otoczony chusteczkami. Dopadła mnie wstrętna grypa. Mimo słabego samopoczucia, wczoraj w nocy odwiedziłem Motławę chociaż na godzinę i złowiłem dwa niezłe sandacze. Głupota ? Pewnie tak. Ale gorzej czułbym się siedząc w domu i myśląc o tym, że nie pojechałem. To jest właśnie najważniejsze. Jeśli ktoś chce osiągnąć sukces powinien dać z siebie tyle, ile może dać z siebie na dany moment. Przykładowo, nie jestem w pełni mobilny i nie zawsze mogę jeździć na ryby autem. Dlatego, w momencie gdy nie mogę pojechać gdzieś dalej wsiadam w tramwaj i jestem z jednym kijem i garścią przynęt na starówce. Gdy za to mam więcej czasu i mogę pojechać dalej, jadę tam gdzie czuję się najlepiej. Tak czy inaczej nie poddaję się, tylko, gdy znajdę wolną chwilę daję po prostu rybom szanse, żeby złapały w pysk moje przynęty. Gdybym siedział w domu nie dałbym im takiej szansy. Bezrybne dni, schodzenie o kiju ? Musi tak być, żeby złapać potem rybę życia. Jesteśmy bagażem doświadczeń i od nas zależy jak wyciągniemy wnioski z wypadów słabych jak i tych dobrych. Z czego te pierwsze często dają nam zimny prysznic i zmuszają do myślenia co możemy poprawić,

Co do samych technik połowu tej jesieni, to nie chcę kopiować tego o czym pisałem w poprzednich postach. Myślę, że to co bym teraz napisał, po prostu pokrywałoby się z nimi. Zatem zmuszam trochę moich czytelników do wysiłku przy wyszukiwaniu informacji ; ). Ale coś w skrócie napiszę, żeby sam tekst nie był samymi dywagacjami przy kubku gorącej herbaty.

Problemem przy połowie okoni są często szczupacze przyłowy. Okonie oczywiście mają dni, gdzie atakują wszystko co się rusza i drut im nie przeszkadza, ale często trzeba łowić naprawdę finezyjnie. Wtedy nie pozostaję nic innego jak przeczesanie wody toporniejszym zestawem, który poradzi sobie z przyłowem, a następnie gdy nic się nie wydarzy zacząć okoniowanie. Ta taktyka sprawdziła mi się tej jesieni, dając ładne szczupaki, a następnie okonie.

Co do przynęt, obrotówka wyciągała mi największe szczupaki, a co do sandaczy i okoni królował drop shot. Okonie kusiłem gumami 4", a sandacze 5-6". Drgania raczej oszczędne, z dość długą przerwą. Niekiedy kluczem do sukcesu było założenie cięższego ciężarka i zaszuranie nim podczas przemieszczania zestawu. Dalej radźcie sobie sami moi drodzy. Na koniec dodam od siebie, że najlepiej sprawdzają mi się z gumowych przynęt Keitechy. Mam nadzieję, że Wasza jesień jest podobnie bardzo udana jak moja i że czeka na nas jeszcze trochę fajnych ryb w tym roku.

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama