Reklama

Obrotówka - jak zrobić?

02/11/2014 22:11

Jak przystosować obrotówkę do pracy w opadzie.

Nadeszła jesień. Na „moim” jeziorze temperatura wody wynosi 13 °C, a ławice białorybu pływają już na głębokości 7-10 metrów. W miejscu gdzie stok podwodnej górki przechodzi w płaskie dno, echosonda pokazuje łuki większych ryb. Na jaskrawe gumy, na 17 gramowych główkach łowiłem z opadu ładne okonie, czasem szczupaki. 

Okonie brały szczególnie dobrze na obrotówki nr 4 (np. na Meppsa ), ale aby zaprezentować rybom lekką przynętę na tej głębokości, trzeba było ją dociążyć np. 10 gramową oliwką umieszczoną na plecionce jeszcze przed przyponem. Jednak żeby zmienić ciężar ołowianej oliwki trzeba by za każdym razem przecinać sznur i zawiązać nowy węzeł.

Reklama

Aby ułatwić sobie to zadanie postanowiłem trochę poeksperymentować i wykonać własną obrotówkę. Można ją podczepić szybko i wygodnie do ołowianej główki o różnym ciężarze, nie tracąc czasu na wiązanie węzłów zmarzniątymi palcami.

Do wykonania przynęty posłużyłem się stalowym drutem dentystycznym o średnicy 0,9 mm.
Różnokolorowe szklane koraliki dostałem w sklepie z materiałami do majsterkowania. Do wykonania zgięć i zaczepów potrzebne są oczywiście szczypce z cienkimi okrągłymi końcówkami. Do montażu obrotówki zastosowałem 10-cio, 12-sto i 15-sto gramowe ciężarki oraz kotwice nr 4.
Wirujące listki zakupiłem w sklepie internetowym. Są to tak zwane french blades o podobnej jakości, jaką znajdziemy w wielu markowych produktach.
W mojej wirówce zlikwidowałem obciążenie korpusu pod wirującą paletką. Na jego miejscu pojawiły się kolorowe szklane koraliki. Faktyczne obciążenie przynęty tworzy główka ołowiana nad skrzydełkiem. 

Reklama

Można ją umiejscowić na druciku na stałe, albo doczepiać do obrotówki w zależności od głębokości i od potrzeb na danym łowisku.
Przesunięcie ciężaru przynęty ma jedną dużą zaletę: obrotówka powinna pracować również podczas swobodnego opadania w toni; ciężka główka ciągnie ją ku dołowi i tym samym wprawia jej listek w ruch wirowy. Jednocześnie podnosi to łowność przynęty, ponieważ pracuje ona nie tylko przy zwijaniu żyłki kołowrotkiem, ale również przy opadaniu na dno. Jej bezwładny opad jest przez to praktycznie wyeliminowany.

Zamieszczam parę fotek by przedstawić efekt mojego majsterkowania :-).
Fotki przedstawiają kolejne fazy powstawania moich cudaków. Można dowolnie kombinować w doborze koloru korpusu, chwościka lub nawet samego zapięcia. Zapięcie „na agrafkę” umożliwi wymianę kotwicy w razie potrzeby.
Dodam, że stalowy drut powinien mieć sprężynujące właściwości, które zapewnią stabilność zapięć agrafek przy kotwicy i przy ołowianych główkach.
Srednica drutu 0,9 mm wydawała mi się do tego celu odpowiednia. Dodam, że wyginanie oczek jest łatwiejsze, jeśli zaczniemy je wyginać nie przy samej końcówce drutu, ale nieco dalej od końca. Następnie jego nadmiar obcinamy obcążkami, a ostrą drucianą końcówkę zaokrąglamy pilniczkiem albo polerską gumką.
Macie czas? Spróbujcie sami! Połamania kija!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama