Dokładnie 25 maja tego roku wstałem o 4 nad ranem i słysząc huk deszczu o parapet zaczełem się ubierać w polary,ortaliony,kalosze i tone innych ubrań pakuje wędke,pudełko,siatkę i ruszam po pustych ulicach do boju.Przy jednej z kałuż przy żeraniu ledwo przejechaliśmy ale po chwili z ulgą odetchnołem.Gdy zajechaliśmy na przystań lało strzaszliwie ale ja dzielnie chciałem walczyć do końca.Ubrałem pożyczoną peleryne,włączyłem echosondę,zabrałem wędke i usłyszałem trąbke rozpoczynającą zawody.W pierwszych rzutach padł jeden okoń 19 cm pierwszy w życiu na troka,przynęta pozostanie w tajemnicy chodż parę osób ją widziało.Nagle i mój partner na łodzi przycią okonia 22 cm i mieliśmy remis 1:1.Szybko się to zmieniło bo ja przyciąłem garbusa i wygrywałem.Trochę.......... rozbolała mnie głowa i niestety nie przestała prędko,a wynik został wyrównany na 2:2 musiałem łowić dalej i na paproszka 2 ogonowego przyciąłem okonia.Zmieniliśmy miejscówkę a ja nakarmiłem ryby zawartością żoładka i poczułem się nieco lepiej i korzystając z okazji zabrałem się do łowienia i ..................jest siedzi i pięknie pracuje na wędce po kilku odjazdach z chamulca ląduje w podbieaku a ja znów usiadłem i ból tak ściskał mi głowę że musiałem zejść na ląd i zakończyłem swoje uczestnictwo.Przespałem się w aucie i za 2 godziny wyszedłem na rozdanie nagród lekko się przewracając.Niespodzewanie usłyszałem swoje nazwisko i energicznie podniosłem się z krzesełka,lekko nie wiedziałem co się dzieje i z mokrą,rozczochraną głową stanełem do zdjęcia odbierając plecionkę,czapkę i scyzoryk z kombinerkami.Jeszcze kilka zdjęć całej załogi razem ze mną i koniec.Wszystkim z koła serdecznię dziękuję a szczegulnie panu tomkowi i michałowi których serdecznie pozdrawiam.Następnym razem stanę do zawodów w pełnej formię i mam nadzieję bez bólu głowy i okropnej burzy nad nią.
Komentarze