Reklama

Przygoda z muchowaniem-niedrogie początki

14/05/2017 16:44

Wędkuję praktycznie odkąd nauczyłem się chodzić. Spinning, grunt, spławik, połowy w morzu nie są mi obce. Nawet tak wysublimowana dziedzina, jak karpiarstwo przewinęła, się przez moje wędkarskie życie, na tyle angażując moje zainteresowanie, że potrafię zmontować podstawowe zestawy, mam jako takie pojęcie jak dobierać karpiowe przynęty i zanęty do łowiska oraz pory roku. Moja życiówka karpia to okaz o masie 16kg mierzący 90cm, co uważam, że jak na amatora karpingu całkiem niezły wynik. Bardzo lubię poznawać nieodkryte dotąd dla mnie meandry naszego hobby. Dlatego też, pewnego zimowego weekendu postanowiłem rozpocząć przygodę z muchowaniem, a w zasadzie raczej ze sprzętem muchowym, bo do mojego muchowania, jak się potem okazało droga była jeszcze bardzo daleka.

Od razu pojawiło się pytanie: No dobra, ale od czego tu zacząć? Na pewno potrzebna wędka, kołowrotek i sznur. Tak, to już wiedziałem , bo kiedyś przypadkiem obejrzałem jeden z programów wędkarskich poświęconych muchowaniu. Ale jak skomponować te trzy składniki w jedną sensowną całość. Jestem wędkarzem z Mazowsza, a tu raczej muszkarze są zjawiskiem, tak rzadkim, jak czarne bociany. Nie było więc nikogo żeby zasięgnąć porady w kwestii doboru sprzętu. W takiej sytuacji pozostał internet. A w sieci jak to w sieci tysiące porad, setki odnośników do literatury fachowej i co najmniej kilkanaście wersji sprzętu dla „początkujących”.

Po wyselekcjonowaniu wszelkich wskazówek postanowiłem nabyć kij w klasie 5-6# do tego sznur pływający w klasie DT5, kołowrotek oraz rzecz jasna podkład (czyli ok.50m odcinek najczęściej plecionki, który nawijamy na kołowrotek przed sznurem). Do pełni szczęścia posiadania kompletnego zestawu muchowego dodać należy jeszcze specjalne łączniki w postaci plecionych pętelek (mają swoich zwolenników jak i przeciwników) oraz gotowe przypony koniczne. Ktoś kto będzie czytał ten artykuł pewnie powie: Ha, toż to oczywiste oczywistości! W każdej książce poświęconej fly fishingowi można to znaleźć. Zgoda, ale jak chciałbym od siebie dodać kilka wskazówek, które ułatwią początki z tą odmianą wędkarstwa i pozwolą uniknąć drobnych niedogodności, które czasem potrafią nas zniechęcić do tej metody jednocześnie podtrzymując mit o jej nadzwyczajnym skomplikowaniu.

Mój pierwszy muchowy komplet składał się z 3-składowej wędki DAM Evolution Fly 8"6” (259cm) klasa #5-6, Linka DT5F (pływająca) i kołowrotek 5-6#.
Jak się potem okazało podczas nauki rzucania, jak i w trakcie połowów niby sprzęt dobrany jak trzeba, ale.... Właśnie i o tym ale chciałbym tu napisać. Zaznaczam, że moje porady są skierowane głównie do kolegów wędkarzy, którzy chcą rozpocząć przygodę z muchowaniem, ale nie bardzo mają do kogo zwrócić się o pomoc w doborze sprzętu. Celowo także pominę, zagłębianie się w zagadnienia dotyczące kształtu linek i ich właściwości. To ma być po prostu krótka recepta na pierwszy sprzęt.

Wracając do meritum, z czasem okazało się, że moja wędka jest nieco zbyt sztywna i jakbym od początku miał wędzisko o nieco „miększej” akcji trudne początki były by o wiele łatwiejsze. Teraz mam tak dobraną wędkę, że praktycznie „sama rzuca”. Celowo nie wspominam o kołowrotku, gdyż, w zasadzie stanowi on magazyn linki i bardzo rzadko zdarzy nam się z niego korzystać, podczas łowienia jak i przy holowaniu ryb.

Dobór sprzętu zacznijmy od wędziska w klasie #5-6 i długości 275cm (9"). Dlaczego #5-6 i 270cm, ano dlatego, że taki kij ogarnie nam w zasadzie wszystkie odmiany muszkarstwa na naszych krajowych wodach. A w przypadku, gdy muchowanie nie przypadnie nam do gustu, ułatwi nam odsprzedanie niepotrzebnego zestawu.

Szukajmy przede wszystkim wędek o akcji typu „moderate” czyli takiej nazwijmy to kluchowatej - spinningiści będą tu mieli ułatwione zadanie, gdyż w zasadzie taką samą akcję mają wędziska służące do połowu najmniejszymi woblerkami. Do takiej wędki dobieramy wtedy sznur klasy WF6, przeciążona głowica znacznie ułatwi nam rzucanie a także pozwoli lepiej wyczuć moment wyprostowania linki podczas wymachów. Jeżeli jednak nasz kij będzie bardziej sztywny (ugina się w zasadzie sama szczytówka) wtedy śmiało kupujmy sznur klasy WF7. Pamiętajmy też o tym, że im więcej składów tym sztywniejsze wędzisko. Fajne kije dla początkujących można kupić już za około 150 zł. Dobrym rozwiązaniem jest zakup sprzętu używanego na portalach aukcyjnych, gdzie czasem za niewielkie pieniądze możemy trafić na prawdziwe perełki.

Drugim niezwykle ważnym elementem jest sznur muchowy, stanowiący „napęd” dla lekkich much, pozwalający na umieszczenie ich w łowisku. Na początek naszej przygody z muszkarstwem wybierzmy wersję pływającą, która pozwoli nam korzystać z pełnego spektrum używanych w tej metodzie przynęt. Kolejnym parametrem na który zwracamy uwagę, to rodzaj głowicy sznura, tu wybieramy zdecydowanie WF, a nie DT, pomimo że spotkamy się czasem z opiniami, że lepiej zaczynać od DT. Moim zdaniem nie ma co się bez potrzeby męczyć, po prostu WF-kami dużo łatwiej się rzuca. Ceny linek wahają się od 50zł do nawet ponad 300zł, jednak na początek wystarczy nam taki w przedziale cenowym 50-90zł (jak złapiemy bakcyla, to i tak z czasem poczynimy znaczne inwestycje w cały sprzęt, jeśli nie, nie ma sensu wydawać większych kwot). Do tańszych sznurów potrzebny będzie jeszcze specjalny łącznik (ok 10zł). Droższe sznury zakończone są z obydwu stron pętelkami. Pętelki jak i łączniki pozwalają na szybkie i proste połączenie linki z podkładem i przyponem (w przypadku przyponu daje możliwość szybkiej wymiany).

Do tego oczywiście kołowrotek. Najtańsze kręciołki można nabyć już za ok 50zł, na początek taki w zupełności wystarczy (tak jak napisałem na wstępie, służy on głównie jako magazyn na linkę i przypadki holu z pomocą kołowrotka są naprawdę sporadyczne). Jeżeli ktoś cierpi na nadmiar gotówki, to są też modele których ceny oscylują w okolicach 3000zł, przy czym budowa, jak i zasada działania w obu zakresach cenowych jest z grubsza taka sama.

Kompletowanie kończymy kilkoma przyponami konicznymi ( 6-10zł za sztukę). Na początek warto wybrać te zakończone żyłką grubości 0,14-0,16mm. Wiadomo, że będziemy dużo rwali i z czasem nasz przypon się znacznie skróci i pogrubi. Aby móc z niego dalej korzystać warto się wyposażyć w małe kółeczka. Jako, że ja w okolicznych sklepach nie dostałem dedykowanych do muchy to posiłkuję się kółeczkami do karpiowych przyponów D-rig. Takie kółeczko dowiązujemy do naszego skróconego przyponu, a do niego odcinek cienkiej żyłki (0,14-0,16), do którego będziemy wiązać muchy.

W końcu przyszła pora na przynęty. Sztucznych much do wyboru mamy zatrzęsienie, jednak w pierwszej kolejności proponuję nabyć jakiś zestaw, najlepiej składający się w większości z suchych much (ewentualnie kilka mokrych ma początek). Pewnie niektórzy zapytają: Dlaczego suche? Dlaczego nie mokre, nimfy albo streamery? Ano dlatego, że moim zdaniem najszybciej opanujemy muchowanie właśnie łowiąc na suchą muchę. Brania na „suchara” są najbardziej widowiskowe, a co za tym idzie widoczne dla nas. No i przede wszystkim podczas nizinnego łowienia na suchą najłatwiej nam będzie skusić ryby.

Podsumowując:
Wędka - ok 150zł,
Kołowrotek - ok 50zł,
Sznur - ok 70zł,
Podkład - ok 20zł,
Łączniki - ok 10zł,
Przypon koniczny - 3szt. po 10zł
Sztuczne muchy - średnia cena suchej muchy to ok 3,5 – 4,5 zł,
Zestawy firmowe much - ok 25 zł za 12 szt.

Razem daje nam to kwotę ok 350zł.

Mam nadzieję, że moim artykułem uda mi się zachęcić czytelników, szczególnie tych którzy „by chcieli, ale nie mają odwagi”, do zmierzenia się z muszkarstwem. Jak widać koszty rozpoczęcia przygody z tym rodzajem wędkarstwa nie są jakoś masakrycznie wysokie, wbrew temu co czasem się słyszy. Jednocześnie gwarantuje, że gdy złowicie pierwszą rybę, to ciężko będzie wam się z muchowaniem rozstać i odtąd wasze wędkarskie myśli stale już będą krążyły wokół flyfishingu...

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama