Nasze zestawy są już w wodzie.Wywiezione czy też zarzucone,musimy wykonać kilka niezbędnych czynności,które zagwarantują nam,że nie przydarzy się nic nieoczekiwanego.Taka kosmetyka.Jednak nasz sukces ukryty jest w tych szczegółach.Użyjmy wszystkich możliwych środków,aby branie było jak najbardziej czytelne,a więc po zarzuceniu: -podkręcamy i naprężamy zestaw. -na kiju,tuż przed kołowrotkiem wiążemy(lub zakładamy-możemy to przygotować w domu)gumkę recepturkę. -składamy żyłkę w pętle, wsuwamy pod gumkę,delikatnie naprężamy. -za ostatnią przelotką mocujemy kostkę styropianu.Niewielką wielkości kostki do gry planszowej,naciętej pośrodku.Dodatkowo możemy wbić lub przykleić do niego mały świetlik(światło chemiczne). -otwieramy kabłąk. -włączamy sygnalizator dzwiękowy. Po upewnieniu się,że wszystko gra,możemy poświęcić się wszelakim uciechom,jakim można się poddać wyjeżdżając nad wodę.Wszystko mamy pod kontrolą,nie w sposób przeoczyć brania. Jak wygląda branie? Grill skwierczy,jak z pod gumki wyrywa się żyłka.Sygnalizator piszczy niemiłosiernie,a styropian z końca wędki wraz z wysnuwającą się żyłką ucieka w wodę.Spokojnie dojedzmy kiełbaskę.Dochodzimy do wody,wszystko ucichło.I tak ma być!Sandaczowe branie jest charakterystyczne,ze względu na jego budowę ciała.Łapie naszą przynętę i ucieka.Ma wąski przełyk,dlatego zatrzymał się i przerzuca sobie go w ten sposób,aby mógł go połknąć.Drugi odjazd po chwili kwitujemy( po podkręceniu kołowrotka) zacięciem.Niektórzy poprawiają zacięcie.Jednak dotyczy to przynęt wywiezionych bardzo daleko.Po zacięciu wybieramy luz na żyłce i poprawiamy. hol. Czy napiszę o nim w ten,czy inny sposób,adrenalina zrobi swoje.Tego was nie nauczę,musicie doświadczyć sami,jak to jest.Holowanie,to głównie pompowanie przy jednoczesnym wybieraniu luzu żyłki.Trzeba myśleć.Muszę tylko powiedzieć,że szalejąca w wodzie ryba,to prawdziwy wojownik.USZANUJCIE GO!Po wyciągnięciu ryby na brzeg zawsze starajcie się ocenić,co trzeba było zmienić w zestawie,co zawiodło,co trzeba było wyeliminować."Człowiek całe życie się uczy." Wasz pierwszy wypompowany sandacz da wam na pewno wiele radości. Połamania...:)
Komentarze