Witam,
Pragnę nieco przybliżyć wciąż troszkę omijaną u Nas aczkolwiek bardzo skuteczną metodę spiningu powierzchniowego.
Dla tych kolegów, którzy nigdy nie próbowali tego typu przynęt gorąco polecam by sięgnęli po nie właśnie w maju gdy pewnie większość z Nas wyruszy polować na najpopularniejszego zębatego drapieżcę !
Majowy szczupak, choć wygłodniały ale też wymęczony tarłem zachowuje się nieco inaczej, niż będzie to już powiedzmy za miesiąc. Nawet największe sztuki potrafią stać wciąż na metrowej wodzie skryte wśród podwodnej jeszcze roślinności, np. jeszcze nie pokrywających powierzchnie grążelach bądź gałęziach czy drzewach wystających z wody. Ciężko dobrać się w takowych miejscach do nich tzw. "klasycznym spiningiem". Pewnie nawet nie zaryzykowalibyśmy utraty przynęt celując świadomie w miejsce gdzie czasem nawet plecionka nic nie pomoże.
Tutaj z powodzeniem sprawują się wszelkie przynęty powierzchniowe.
Poppery, które ciężko zanurzyć nawet na centymetr, gumowe żabki do zbrojenia główkami czy też powiedzmy woblero podobne imitacje żabek, równie skuteczne.
Trzeba sobie wyrobić pewien nawyk w prowadzeniu tych przynęt i troszkę odbiec od nawyku w prowadzeniu typowo głębinowych wabików.
Zacznę od "popperów"
Tu równie dobrze sprawdza mi się wolne jednostajne prowadzenie z lekkimi ruchami szczytówką na boki jak też chwilka jednostajnego prowadzenia z krótkim przerywnikiem co 3 obroty kołowrotka. Oczywiście przynęty te należy ściągać raczej leniwie, szybkie tempo nawet dla wygłodniałego drapieżnika było by tak dziwne jak i nie naturalne.
Uwierzcie, że szczupak uderzający w powierzchniową przynętę to emocje, które długo zostają w pamięci ! Przy pierwszym takim spotkaniu jakieś 4-5 lat temu o mało wędki nie wypuściłem z dłoni, bo rozluźniony już chciałem wyciągać przynętę z wody, która była jakieś 4 metry ode mnie. Kardiolog przy tym tętnie byłby jak najbardziej wskazany i pod ręką :)
Druga grupa przynęt, które z powodzeniem zawsze zabieram na majowe wyprawy to imitacje gumowych żabek. Śmiało można je uzbroić w leciutką główkę bądź jeszcze lepiej w główkę pływającą. Kiedyś, zresztą czasem do tej pory nawet wciskam kawałem styropianu zaraz za główką i efekt był zadowalający nawet przy cięższym zbrojeniu naszej żabki.
Przy pewnej wprawie taką żabkę można nawet ściągać przy wystających już grążelach.
Największy przeze mnie do tej pory złowiony szczupak na mojej kochanej wiśle skusił się pod koniec maja na małą, może 6 centymetrową imitację żabki na wodzie po kolana….. przy polowaniu na klenie ! Na szczęście z doświadczenia zawsze zakładam przypon nawet do "mikrusów".
Co do samych przynęt powierzchniowych polecam je nie tylko oczywiście na majówkę. Dla wszystkich, którzy spiningują również nocą , będą nieocenione w lipcowe noce na przykład … i tu częściej niż szczupak będzie gościł sandacz, a jeśli w danym akwenie znajduje się jegomość sum, nigdy tak łakomego kąsku nie przepuści.
Tylko tu już musimy się troszkę inaczej na to spotkanie przygotować….
Pozdrawiam !
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze