Reklama

Śmierć na wyspie

10/03/2011 01:18
Odrzańska wyspa pięknie położona pomiędzy dwoma odnogami rzeki Odry ostoja dzikiego ptactwa,dzikiej zwierzyny oaza ciszy i spokoju natomiast na dole w przepieknej dolinie mały stawek.W stawku tym można było połowic sobie karasie na żywca,piekne płocie a po dużej odrzańskiej wodzie nawet piękne karpie.W wodzie tej występowały również raki no i oczywiście tak rzadkie już różanki.Dookoła rosły sobie trzcinki gdzie swoje koncerty odbywały trzciniaki a u ich podnuża rechotały żaby.

Woda tętniła życiem można było odpocząc no i połapac rybki.Aż tu pieknego dnia robiąc odrzańskie brzegi wkraczają buldożery i powoli zasypują tą naszą piękną oazę ciszy,ciężarówki wożą ziemię i powoli kończy się krajobraz który nas wędkarzy tak cieszy.Wszystko co żyje jest zasypywane żywcem ryby, żabki, ślimaki, nawet żyjące tam traszki nic nie przeszkadza że to one przecież są pod ochroną tylko ptactwo wodne ucieka w popłochu aby znaleźć sobie inne miejsce na parę lat no bo przecież i tamto stanie się kiedyś niepotrzebne – no bo po co to komuś jak nie czerpie się z tego korzyści.Siedząc wtedy nad brzegiem widziałem jak to wszystko co kiedyś przynosiło nam tyle radości tyle niezapomnianych chwil musi zginąc już na zawsze.

Patrząc tak na tą ludzką bezmyślnośc widzę jak ptaki szybowaly nad miejscem gdzie miały swoje gniazda i wychowywały swoje młode jak wiewiorka uciekała w popłochu chowając się na pobliskich ocalałych jeszcze drzewach i tak to trwało może tydzień.Widziałem jak dzikie kaczki przelatując nad swoim jeszcze niedawnym dzikim królestwem spoglądały w dół nie wierzac pewnie własnym oczom że to już koniec zakładania swoich gniazd w tym pięknym rejonie.Powoli wszystko ginie ciężarówki zasypują sypiac tony ziemi na to co nie było przecież nasze-- to było przyrody.Jeden ludzki podpis zniszczyl w ciągu paru dni wszystko co przez wieki budowała tak sobie przyroda – budowała dla nas dla naszych dzieci i wnuków , ale widocznie jest to bardzo ciężko im urzędnikom zrozumiec.

Siedząc z kolegą tak nad byłym brzegiem gdy kończono już zasypywanie i równano już teren zaczął padac rzęsisty deszcz mówię do kolegi to przyroda płacze nad swoim losem, płacze bo ma bardzo złych znajomych nas ludzi którzy nie umieją życ w przyjaźni z matką naturą.Teraz po paru latach odwiedzam to piękne wtedy miejsce tętniące wtedy życiem i widzę wysypisko wszystkiego co człowiek mógł stworzyc aby rujnowac przyrodę puste puszki po piwie,puszki po kukurydzy no i dużo dużo smieci czy w tym wszystkim o to chodziło żeby nasze następne pokolenia ogladały taki właśnie krajobraz nie mogę pojąc o co w tym wszystkim chodzi.Komu przeszkadzała tak naturalna przecież sceneria która dawała nam tyle radości.Pozdrawiam.
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama