Wielka szkoda. Wędkowałem z profesorem podczas całej jego choroby, nawet gdy profesor był poddany kolejnym rehabilitacjom. Pamiętam, jak 2 lata temu nad jeziorem Białym, tuż przed zawodami aktorów sprawdzaliśmy łowisko – pogoda była naprawdę fatalna, przeszły 3-4 burze, na jeziorze pustki, my wytrwale wędkowaliśmy, nie pomagały nawet moje sugestie żebyśmy spłynęli. Nie straszne mu były żadne warunki – czy było zimno, padało, wiało – zawsze pierwszy nad wodą. Podczas jednych z zawodów umówiliśmy się na 7 rano na próbne wędkowanie, więc pomyślałem, że wstanę o 6-tej, to zdążę akurat zatankować i załadować sprzęt. Gdy wstałem o 6-tej profesor był już na wodą, z łodzią gotową do wypłynięcia. Dokładnie 11 lutego o godz. 11.00 zadzwonił do mnie i powiedział, że dzwoni, aby się pożegnać. Do ostatniej chwili nie wierzyłem, że profesor przegra. Wczoraj, zanim dotarła do mnie ta straszna wiadomość, byłem nad Zegrzem, gdzie ostatni raz wspólnie wędkowaliśmy, spojrzałem na regał, na którym ustawiony jest jeszcze sprzęt profesora – szkoda, że już nie zabiorę go nad wodę. Dla mnie to olbrzymia strata…
Rajmund Litwiński bliski przyjaciel Profesora, członek polskiej kadry narodowej w spinningu, elitarnej drużyny Bass Champions Team Sobieski, wielokrotny Mistrz Polski w spinningu oraz zwycięzca 1st i 2nd European Pike Challenge Vastervik 2003 i 2004
Komentarze