Ostatnie kilka wypadów to przede wszystkim wzdręgi. Zawsze jednak towarzyszył mi spinningowy kij i za każdym razem udało się coś na niego złowić. Nie były to ani duże ryby, ani ich specjalnie dużo, więc dłuższego filmu z tego nie robiłem. Za to 2 minuty spinningowej zabawy jeszcze nikomu nie zaszkodziło. Miłego oglądania!
Komentarze