Spławikowa przystawka
Połowa kwietnia, a tu z poważniejszego wędkowania jak na razie „nici”. Jak coś nie wypadnie w pracy, to znów coś wyskoczy w domu. Kilometrów nakręci się samochodem bez liku, a na rybki trudno znaleźć chwilę czasu. Wędki i pozostały sprzęt woziłem w samochodzie od początku miesiąca, aż w końcu nie wytrzymałemi w poniedziałkowe popołudnie, zamiast do domu, urwałem się dosłownie na trzy godzinki nad staw.
Zestaw spławikowy
Niebo tego dnia było bardzo dynamiczne, pokryte licznymi cumulusami przynoszącymi umiarkowany, północno –zachodni wiatr. Wybrałem stanowisko na samym cyplu, mając tym samym wiatr praktycznie na siebie. Pięciometrowe bolonki Kongera Spirado i Jaxona Silver Shadow wyposażyłem w 0,18mm żyłkę główną, haczyki nr 8 na przyponie 0,16mm o długości około 20-25cm. Uzupełnieniem całości były spławiki z grubą 5mm antenką, zabudowywane do żyłki na stałe.
Aby uniknąć znoszenia zestawów prądami wstecznymi i wiatrem, jednocześnie chcąc utrzymać przynętę przy dnie, w odległości około 10cm od końca przyponu montuję oliwkę z plastikową rurką, którą stopuję śruciną. Następnie nad samy przyponem zaciska małą śrucinę, którą wyważam zestaw w taki sposób, aby góra antenki znajdowała się prawie na równi z lustrem wody. Podczas gruntowania szukam czystego miejsca na skraju roślinności podwodnej. Zestaw lekko przegruntowuję i delikatnie wybieram luz, ustawiając spławik około 2-3cm nad powierzchnię wody. Takie ułożenie zestawu daje pewność stałego utrzymania w łowisku, nawet przy silniejszych prądach.
Zanęta i przynęty
Dosłownie szklanka zanęty linowej Sensasa, ½ szklanki pelletu 4 Success black halibut extract, firmy NG Polska, dwie łyżki kleju do zanęt, jedno jajo i paczka czerwonych robaczków. Z masy proszkowej i jajka wyrobiłem ciasto, z dodatkiem niewielkiej ilości wody. Ciasto musi być elastyczne i dobrze wyrobione, trzyma się wówczas haczyka nawet podczas kilkukrotnego zarzucania. Oprócz swoich walorów zapachowych jego zaletą jest fakt, że stopniowo się rozpuszcza, wabiąc tym samym dodatkowo ryby. Ponadto podczas rozpuszczania zawsze część masy przyklei się do haczyka. Gwarantuję, że biorą na to ciast wszystkie gatunki, bez wyjątku.
Ulokowawszy się wygodnie, mając na jednym zestawie dwa czerwone robaczki na drugim kulkę z ciasta wyrobiłem kilkanaście kuleczek zanętowych, które posłałem w rejon uprzednio ustawionych spławików. Stosując tą przynętę, dobrze jest mieć wodę do mycia rąk pod ręką. Bowiem zanęta pachnie tak intensywnie, że próba nieopatrznego wytarcia rąk w ubranie przyniesie nieciekawe estetyczno-zapachowe efekty!
Na brania nie trzeba było długo czekać. Pierwsze zameldowały się dorodne płocie. Ze swoimi pękatymi brzuchami wyglądały na mocno wypasione, albo były jeszcze przed tarłem? Pewniejsze brania miałem na halibutowe ciasto. Na czerwone robaczki były też odjazdy, ale prawdopodobnie krąpików, które także zameldowały się po czasie w łowisku.
Nie ukrywam, że na tyle się rozochociłem tymi braniami, że liczyłem nawet na jakiegoś dorodnego lina lub karasia, jednak nie tym razem.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze