Wyprawa nad staw wyjęty z pod prawa czyli byłe łowisko PZW którego w tym roku nie ma w wykazie.
Wczoraj wieczorem dogadałem się z kolegą że czas najwyższy wybrać się gdzieś na ryby tym bardziej że mieliśmy nadzieje na transport z tym że musiało to być miejsce ciekawe nie tylko wędkarsko ale i historycznie bo transport był w gesti mojego szefa
i niechciałbym go zawieść bo historia to jego działkla.
.
W głowie miałem dwie opcje a mianowicie Żabie doły lub Starganiec
Profilaktycznie mając na uwadze Starganiec (to taki mó uknuty perfidnie plan za co moich kolegów uczestników przepraszam) zapytałem na Naszym forum co i jak na stargarncu bo dawno mnie tam nie było.
Zgodnie z moim planem wszystko wypaliło i mój Szef Zbyszek zgodnie z moim uknutym planem zawiózł nas czyli mnie i Heńka nad wodę ,z tym że my na ryby a Zbychu (szef) z wykrywaczem w las w nadzieji że na coś ciekawego w Mikołowskich lasach natrafi no i około godz.10-tej byliśmy na miejscu zaopatrzeni w kije a Zbychu w detektor .
tu dodam że na tym łowisku nie było mnie parę lat i w sumie pojechaliśmy w ciemno.
Ja zaopatrzony w spin delikatny z nadzieją na pasiaczka , w zapasie gruntówka i zestawik z kulką wodną tak dla eksperymentu.
Heniuś natomiast zaopatrzony w pickera i odległościówkę łowił po swojemu czego efektem był nawet linek.
W sumie nie liczyliśmy na nic specjalnego bo z doświadczenia i wiadomości od kolegów po kiju wiedzieliśmy że w tym zbiorniku pływa tylko sumik i Nudyści ;-)
Zacząłem od spina bo wyrażnie było widać ataki pasiaków jednak biczowanie wody na gumki i małe wirówki nie dawały efektu więc postawiłem na bardziej stacjonarne metody.
Pierwszą naszą zdobyczą był jazgarz których złowiliśmy w sumie kilka sztuk, kumpel natomiast wstrzelił sie w krasnopiórki i ...?...
krąpie, do tego trafiły nam się w sumie cztery sumiki (słusznych rozmiarów) i parę okoni.
Jednym słowem padł mit że poza sumikiem nie ma tam już nic i jakoś tak smutno sie zrobiło że niema chętnych do opieki nad tym łowiskiem bo i woda czysta i okolica piękna zalesiona a stawik przy odpowiednim zarybianiu myśle że oparł by sie nawet sumikowi.
P.S Szefo czyli Zbychu dopadł w lesie aluminiową dwuzłotówkę z lat 50-tych
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze