Cętkowana majówka – mój sposób na szczupaki.
Szczupak na gumęłowienie na gumę w maju Nareszcie kalendarz wskazał ukochaną przez nas ,wędkarzy datę – 01.05! Magia tego terminu od wielu już lat elektryzuje wędkarską brać. Wreszcie po kilku miesiącach przymusowej abstynencji możemy sięgnąć po „ciężką artylerię” i pognać co tchu na nasze ukochane jeziora, starorzecza, stawy i rzeki aby zmierzyć się z potężnym ,wręcz „herbowym” drapieżnikiem naszych wód – szczupakiem. Cętkowany potwór o ostrych jak sztylety zębach jest trofeum wyśnionym podczas długich, zimowych nocy. Wielu z nas złowiło już w swym wędkarskim życiu niejednego szczupaka ale są też tacy którzy dopiero zaczynają polować na to piękne zwierzę. Bez względu na „stopień wtajemniczenia” wszystkich z pewnością łączy chęć zmierzenia się z majestatyczną ,potężną „metrówką” – opasłą samicą którą czasem żartobliwie nazywamy „mamuśką”.
Big Mama to niełatwy przeciwnik! Zdecydowanie nie jest to polowanie w niczym podobne do łowienia pięćdziesięciocentymetrowych szczupaczków. Tu trzeba pogłówkować i aby złowić dużego szczupaka trzeba myśleć jak on. Mimo iż nasze, polskie wody są już mocno wyeksploatowane i o okazy coraz trudniej to wcale nie znaczy , że nie warto próbować nastawiać się na duże szczupaki. Czasem nasza determinacja może zostać nagrodzona, trzeba się tylko odpowiednio zmotywować i przygotować. Moje łowiska są niepozorne. Poszukuję zębaczy w małych, kilkunastohektarowych jeziorkach których średnia głębokość oscyluje w przedziale od 2,5 do 3 metrów. Wody te mają tę zaletę że dosyć szybko się nagrzewają, zwłaszcza w najpłytszych partiach gdzie wśród kiełkującej roślinności niedawno wytarte szczupaki znajdują obfitą spiżarnię a ja … staram się to wykorzystać! Na początku sezonu w maju stosuję „taktykę prostych pytań i prostych odpowiedzi”. Czego teraz potrzebuje głodna, zmęczona tarłem wielka samica? Jedzenia!
Łowienie na gumę w maju Aby odżywić masywne ciało musi mu dostarczyć tyle kalorii ile zdoła i zrobić to minimalnym nakładem sił. Tu nasuwa się prosty wniosek – przynęta musi być duża! Nie może to być jednak byle jaka przynęta. Według mnie powinna być długa ale dość wąska bo mimo że szczupak ma wielki pysk to jednak łatwiej będzie mu przełknąć coś co kształtem przypomina innego szczupaka… Woda jest jeszcze chłodna i metabolizm ryb ma charakter nieco spowolniony więc dobra zdobycz ma być duża i łatwa do schwytania. Tak rozumując trafiłem na przynętę która spełnia moje wymagania a w zasadzie wymagania szczupaków. Jest to w tym sezonie czternastocentymetrowa gumowa przynęta DAIWY o prostej jak moja filozofia nazwie D’swim. Ta guma to już „kawał kotleta” dla głodnej mamuśki! Masywny, karbowany korpus jest nasączony specjalnym aromatem krewetkowym który w wodzie jest dla szczupaka niczym gong wzywający na obiad! One po prostu to uwielbiają! Przynętę uzbrajam w lekką główkę jigową i dodatkowo dozbrajam kotwicą z uwagi na jej spore rozmiary lub montuję na mojej „autorskiej” modyfikacji systemiku Drachkovitcha.
Ciężar główki rzadko przekracza 5 gram. Przynęta kusząco faluje w toni przemykając nad dywanem dopiero kiełkującej roślinności. Ma specyficzną mocną i „naturalną” pracę która imituje osłabioną lub chora rybę – idealną ofiarę! Tak duża przynęta wymaga zastosowania solidnego sprzętu. Łowię nią w dość płytkiej wodzie oraz na przybrzeżnych spadach czyli tam gdzie spodziewam się teraz obecności szczupaków, zwłaszcza samic, które wyczekują tu na inne ryby oraz … swoich niedawnych partnerów. Gumę prezentuję przy pomocy długiego 3 metrowego kija o szczytowej akcji i ciężarze wyrzutu do 50 gram. Mocny kołowrotek wielkości 4000 z plecionką o wytrzymałości co najmniej 12-14 kg i pewny, sprawdzony przypon „antyzębiskowy” dopełniają całości mojego zestawu. Przynętę prowadzę leniwie, delikatnymi podciągnięciami i bez pośpiechu. Ataki są na ogół brutalne i pewne. Jakiekolwiek „skubanie” nie wchodzi w grę chyba że bierze niewielka ryba co mimo zastosowania dużej przynęty często się zdarza. To metoda która sprawdza się kiedy ryby są głodne i przejawiają aktywność – w mojej ocenie wówczas nie ma ona sobie równych. Warto ją przetestować choćby z uwagi na jej prostotę.
Szczupak na gumę Niestety czasem trafiamy na sytuację kiedy np. z uwagi na ochłodzenie lub inne okoliczności szczupaki nie są skore do współpracy. Wówczas usiłuję wywołać w nich odruch agresji. Najprościej zrobić to atakując potencjalne miejscówki mocno i agresywnie pracującą gumą w ostrym, wręcz irytującym kolorze… Taka właśnie jest DAIWA Duckfin shad – moje kolejne odkrycie. Uzbrojona w 10-15 gramową główkę jigową jaskrawa, 9-cio centymetrowa, smukła guma w kolorze o intrygującej nazwie chartreuse potrafi poruszyć najbardziej ospałego drapieżnika! Techniką prezentacji tej przynęty jest dobrze chyba wszystkim znany opad. Gumę prowadzę przy użyciu dość finezyjnego , sandaczowego kija i cienkiej plecionki . To gwarantuje wspaniałe emocje podczas holu nawet niewielkiej sztuki . Opisane powyżej dwie proste metody polowania na szczupaki są w mojej ocenie godne polecenia. Na moich kameralnych łowiskach w maju nie mają sobie równych. Jeśli już uda Wam się przechytrzyć dużego szczupaka to pamiętajcie że to godny przeciwnik ,który zasługuje na szacunek łowcy. Może więc warto zwrócić mu wolność? Ja tak postępuję i Was tez do tego serdecznie zachęcam!
"Zgłaszam na konkurs wedkuje.pl"
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze