Mam ponad 40 lat na karku, a do dzisiaj pamiętam jak będąc u babci na wsi chodziłem z wujkiem na ryby. Miałem jakieś 10 lat. Wstawaliśmy skoro świt i szliśmy siedem kilometrów nad jezioro. Wędkowałem wtedy korzystając z kija leszczynowego, a za zanętę i przynętę służył nam łubin. Łowiliśmy głównie płotki, które potem wszystkie trafiały na patelnię. Babcia je po naszym powrocie smażyła i była to nasza kolacja.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze