Na pierwszą próbę wyruszamy z serdecznym Kolegą na łowisko karpiowe Nekielka. Pomimo kuszącej nazwy łowisko karpiowe, woda ta nie należy do łatwych łowisk. Na dodatek już pierwszy rzut oka wystarczy, aby stwierdzić, że wędkują tam ludzie z dużym doświadczeniem, wyposażeni dodatkowo w pontony, łódki zanętowe, namioty, maty i innego rodzaju akcesoria, o których zwykłemu śmiertelnikowi się nie marzyło.
Po dokładnej analizie planu batymetrycznego oraz przeprowadzeniu stosownego wywiadu u znajomych, którzy już mieli do czynienia z tą wodą, wybieramy miejscówkę, na której meldujemy się z kolegą w sobotni, słoneczny poranek. Miejscówka zlokalizowana jest w kilkumetrowej przerwie w pasie trzcin i pałki wodnej, która osłania nas przed wschodnim, umiarkowanym wiatrem.
Słoneczne pogoda sprawia, że w dobrych humorach sprawnie rozkładamy sprzęt na stanowisku. Rozkładam swój mały podest pod wędki, a następnie montuję zestawy. Jeden zestaw montuję z linką Lead Core i pojedynczą kulką na 10cm włosie, drugi typowy z linką antysplątaniową, pojedynczą kulką na włosie i dodatkowo podwieszam kilkanaście kulek w tunelu PVA, ciężarki po 80g.
Testowane kulki są kulkami tonącymi o ciekawym zapachu. Według mojej oceny stanowią one mieszankę zapachu rybnego, łagodniejszego od halibuta, bliżej kraba, z nutą owocową lub typu scopex. Konsystencja kulki umożliwia jej rozkruszenie silnym ściskiem w palcach. Będziemy donęcać procą, dlatego też w pierwszej kolejności wykonuję kilka pojedynczych strzałów procą, dla wyczucia odległości, a następnie rzuty testowe zestawem na wybranym kierunku. Po skorelowaniu odległości wyrzutu z odległością strzelania jeszcze raz sprawdzam zestawy i wykonuję pierwszy rzut. Zaraz po tym posyłam porcję kulek dokładnie w środek kręgu wywołanego upadkiem ciężarka karpiówki. Kilka godzin do jedenastej mija bardzo szybko i bez najmniejszej oznaki zainteresowania zestawami. Postanawiam więc donęcać kulkami zaprawionymi scopexem, zakładając taką samą kulkę na włos. Trzecia próba następuje po 13.00.
Tym razem próbujemy z kulkami zaprawionymi halibutem. Obserwując inne stanowiska, na których są wędkarze, nie znajdujemy żadnych oznak podjęcia ryby i u nas także panuje totalna cisza. Nawet się nie obejrzeliśmy jak dobiegła dziesiąta godzina wędkowania i słońce zaczęło zachodzić za olszynowym lasem za naszymi plecami i w jednej chwili na łące przyległej do wody zaczęła siadać mgła tworząc bajeczny obraz na zakończenie dnia. Jak na razie nie wiem, co jeszcze możemy wymyślić, aby sprowokować ryby do współpracy, ale się nie poddajemmy. Pakujemy sprzęt i pełni niespełnionych oczekiwań wracamy do domu. Niezbędna jest głęboka analiza, wyciągnięcie wniosków i powrócimy na miejscówkę za tydzień.
W dniu wędkowania panował wschodni wiatr, a bardzo szybkiemu wzrostowi temperatury do 14.00 towarzyszył spadek ciśnienia. Dane pochodzą ze strony „System Prezentacji Pogody” Zespół Fizyki Środowiska, Wydział Fizyki i Informatyki Stosowanej AGH http://meteo.ftj.agh.edu.pl/meteo/archiwalneWykresyMeteo
Komentarze