W tym roku, prawdopodobnie zdecydowanie szybciej niż zawsze będziemy mogli rozpocząć sezon karpiowy. Sam każdego roku karpiowanie rozpoczynam w pierwszy tydzień marca - jeśli pogoda na to pozwoli. W tym roku wszystko na to wskazuje, że na pierwsze karpie wyruszę w przyszłą sobotę, a jeśli nie to na pewno przez okres ferii \\\"zimowych\\\". Łagodna pogoda tej zimy sprzyja wyjścia nad wodę. Lód z łowiska, w które celuję zszedł już niedawno. Pogoda na przyszły tydzień napawa optymizmem. W nocy praktycznie brak mrozu, a w dzień temperatura w okolicach dziesięciu kresek powyżej zera. Będzie trzeba to wykorzystać!
Przed wyjazdem nad wodę będę musiał wyciągnąć sprzęt, który jest obecnie zapakowany w pudełka i kartony. Zawsze dbam o swój sprzęt, żeby przez zimę nie kurzyło się na niego. Wszelką elektrykę biorę do domu, do ciepła. Żyłki tak samo, a o kołowrotkach już nie wspomnę. Przed pierwszym w tym sezonie wyjazdem będę musiał związać jeszcze kilka przyponów, na które w tym roku będę łowił pierwszy raz - postanowiłem spróbować łowić na przypony nowego typu. Nie wzorowałem się żadnymi przyponami znalezionymi w Internecie, czy w sklepach wędkarskich. Sam, począwszy od włosa, po krętlik kończący przypon planowałem jego wygląd. Czas pokaże czy będzie skuteczny. Na pewno po kilku wyprawach napiszę kilka słów o nim, a gdy będę pewny, że spełnia swoje zadanie, dam szansę Wam, żebyście dołączyli go do swojej kolekcji przyponów.
Podstawowe pytanie przed wczesnowiosennym, a w zasadzie to \\\"zimowym\\\" (bo przecież mamy luty - ciepły luty) jeszcze wyjazdem brzmi: jakie wybrać łowisko? Karpie w tym okresie szukają miejsc z ciepłą wodą. Zresztą tak samo jak człowiek - gdy jest nam zimno to przecież wracamy w miejsce, w którym mamy pewność, że jest ciepło, że będziemy mogli się tam ogrzać. Tak samo jest z rybami. Szukajmy głębszych miejsc. Im większa głębokość, tym bliżej dna znajdziemy cieplejszą wodę. Dodatkowo, gdy znajdziemy miejscówkę osłoniętą od wiatru, a do tego jeszcze oświetloną przez słońce... Jesteśmy w niebie. Możemy mieć pewność, że jeżeli populacja karpia w danym akwenie stoi na dość dobrym poziomie, to ta miejscówka obdarzy nas na pewno rybą. O tej porze każda ryba cieszy - nawet ta najmniejsza. Jeżeli w wybranym przez nas łowisku mamy pewność, że występują większe sztuki to nic nie stoi na przeszkodzie, żeby były one naszym celem. Podsumowując ten punkt - wybierajmy miejsca, gdzie woda nie będzie marszczona przez wiatr (wszelkie zatoki i tego typu miejscówki będą doskonałe) oraz jeżeli to możliwe to oświetlone przez słońce. Pamiętajmy też, że w tym czasie lepiej jest wybrać głębsze miejsce, niż płytkie (takie jak wybralibyśmy czasami podczas lata). Nie oznacza to, że karp nie będzie żerował w płytkich partiach zbiornika - wszytko zależy od typu łowiska i zwyczajów pływających tam ryb.
A teraz trochę o sprzęcie jakiego używam. Jeżeli łowimy z rzutu, to dobieramy wędzisko pod właśnie tym kontem. Najlepiej teraz będzie nęcić punktowo, a do tego niewiele. Musimy mieć dobrze opanowane rzuty z woreczkami i siateczkami PVA. Na temat sprzętu używanego o tej porze roku można usłyszeć różne opinie. Jedni mówią, że lepiej łowić na cienko, żyłka maksymalnie 0,25mm, cieniutkie wędki. Ryby podobno są o tej porze roku słabe, nie są tak waleczne jak w cieplejszych porach roku. Każdy ma własne przekonania i ja to szanuję. Jednak z mojego doświadczenia wynika coś innego. Karpie po zimie może i są chude, ale waleczne są takie same cały rok! Kto na wiosnę zaciął karpia ponad 10 kg, ten wie, że ryba ta walczy czasami nawet bardziej zaciekle niż w lecie! Ryby po zimie, gdy woda zaczyna się ocieplać żerują bardzo intensywnie. Musimy użyć mocnego sprzętu. O tej porze roku wbrew opiniom łatwiej jest złowić większą rybę, niż w lecie (moim zdaniem). Wycieńczone po zimie ryby poszukują pokarmu, starają się jeść jak najwięcej. Większy, głodny karp będzie mniej ostrożny niż w późniejszej wiośnie czy w lecie. Będzie chciał się najeść, bo przecież przez kilka miesięcy nie mógł tego zrobić. Musimy to wykorzystać. Rok temu podczas jednego z wypadów na karpie, w marcu spotkałem wędkarza, który łowił właśnie delikatnie, ponieważ uważał że tak jest lepiej o tej porze... Miał kilka ładnych brań, udało mu się zacinać. Jednak po niecałej minucie walki i ciągłemu oddawaniu przez kołowrotek żyłki, ta w końcu strzelała. Taka sytuacja powtórzyła się w jego przypadku kilka razy. A ja, łowiłem żyłką 0,35mm oraz na drugiej wędce plecionką 0,16 mm (czyli obydwa zestawy o wytrzymałości ponad 10 kg) złowiłem dwa karpie ponad 5 kg, w tym jeden miał prawie dychę! Złowiłem też wtedy dużo małych karpików oraz jednego, malutkiego karasia. I jakoś rybom nie przeszkadzało to, że łowię tak jak w lecie, używając mocnego sprzętu.
Trudno jest natomiast określić najlepszą porę do wędkowania w tym okresie. Z jednej strony dni słoneczne będą dobrze oddziaływać na \\\"samopoczucie\\\" karpi, ponieważ woda zacznie się ogrzewać. Ale z braniami wtedy może być różnie. Ryby mają wybór - żerować albo zrelaksować się w ciepłej wodzie oraz w przebijających się do nich promieniach słońca. Moim zdaniem wygłodzone po zimie ryby da się w takie sytuacji przekonać do współpracy - a jest to zadanie nawet łatwiejsze niż podczas lata, kiedy to wygrzewające się karpie za nic nie da się przekonać do naszych przynęt. Jeżeli ryby będą pływać pod powierzchnią, co jest teraz praktycznie nie możliwe użyjmy zestawu ze spławikiem, a na długim, nawet metrowym przyponie na haczyk załóżmy skórkę od chleba albo kawałek bułki. Ryby, które znajdują się przy powierzchni najchętniej będą pobierać pokarm właśnie z powierzchni - ale tak jak napisałem, taka sytuacja teraz jest praktycznie nie możliwa. Natomiast gdy ryby żerują w toni, a nie przy dnie podnieśmy lekko naszą przynętę z dna. Gdy karp zauważy coś ciekawego, unoszącego się ponad dnem... Po prostu nie powinien przepuścić okazji sprawdzenia tego co to jest. Jeżeli nie mamy przez dłuższy czas brań to proponuję użyć dipów, boosterów lub wszelkich dopalaczy, za których pomocą rozprzestrzenimy wokół zestawu (czyli także w toni wodnej) ciekawy dla ryb zapach - ale również nie przesadzajmy z tym, pamiętajmy aby używać wszystkiego z rozsądkiem (lepiej użyć za mało, niż za dużo, ponieważ w takiej sytuacji ryby mogą omijać dużym łukiem nasze łowisko).
Nęcimy nie dużo, praktycznie nie używamy atraktorów. A co zakładamy na haczyk? Moim zdaniem na haczyk mogą trafić kulki (jak i pellet) o smaku słodkim, \\\"śmierdziele\\\" i truskawka. Napisałem truskawka, a nie owoc dlatego, że truskawka sprawdza mi się o każdej porze dnia, roku i w każdej godzinie. A do tego jeszcze na każdym łowisku. Łowię z powodzeniem kulkami truskawkowymi wiosną, latem i jesienią. Truskawka to jest to co karpie i amury bardzo lubią. Do tego słodkie oraz śmierdziele. Na słodkie kulki miałem już kilka wczesnowiosennych odjazdów, sprawdzają się również dobrze. Śmierdzące kulki, jak i pellet sprawdzą się doskonale w łowiskach, gdzie podczas ciepłych pór roku ryby żerują na znacznej ilości ślimaków i innych wodnych robaczków. W takich akwenach ryby po prostu są do tego przyzwyczajone. Do przynęt oczywiście trzeba również dodać wszędzie i zawsze skuteczną kukurydzę i groszek. Dobra do nęcenia, jak i na haczyk. I co najważniejsze - skuteczna w każdej porze roku! Jest to przynęta uniwersalna, można na nią łowić w lecie, jak i w zimie, łowić nią duże jak i małe karpie. Zawsze warto założyć na jedną z naszych wędek kukurydzę, ponieważ ta praktycznie zawsze przynosi efekty.
I jeszcze kilka słów dla osób wędkujących z wywózki. Łowimy w miejscach, o których wspominałem już wcześniej. Zestawy kładziemy w interesujących nas miejscach. Podczas podpływania do miejscówek starajmy się zbytnio nie hałasować. Ryby o tej porze są bardzo płochliwe i zanim wrócą do tego miejsca może minąć nawet kilkadziesiąt godzin. O tej porze roku karp chce żerować. Podczas lata, gdy pożywienia ma pod dostatkiem jest bardziej mobilny (co nie oznacza, że nie ma swoich ustalonych miejsc żerowania). Teraz, gdy spłoszymy rybę, a ta odpływając znajdzie inne miejsce, które pomoże wzbogacić jej organizm o dużą dawkę kalorii, potrafi zostać w takim miejscu na dłużej. A gdy uzupełni swoje braki kaloryczne w innym miejscu, to nawet jeśli wróci w okolice naszego zestawu to może już nie żerować tak jak wcześniej. Co do nęcenia to tak jak przy łowieniu z rzutu - nęcimy mało i punktowo. Możemy nawet wywozić nasze zestawy umieszczone (razem z zanętą) w woreczkach rozpuszczalnych.
Wiem, że nie napisałem nic o nęceniu, o sposobach nęcenia. Zapodziały mi się gdzieś tego typu zdjęcia... Po pierwszej wyprawie w tym roku dodam artykuł na ten temat. Wskazówka dla tych, którzy za niedługo rozpoczynają sezon karpiowy - nęcimy mało i najlepiej nie używajmy dużej ilości atraktorów. Ta reguła oczywiście nie dotyczy się wszystkich łowisk - musimy znaleźć swoją własną taktykę nęcenia! Powodzenia na pierwszych w tym roku wyprawach! Zachęcam do komentowania artykuły! Połamania! :)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze