Jako wędkujący od kilkudziesięciu lat, chciałbym podzielić się swoimi spostrzeżeniami i informacjami na temat wędkarstwa podlodowego. W latach 70-tych ubiegłego wieku, wzorem wędkarzy z krajów skandynawskich i zza wschodniej granicy. Na lód wyruszyli pierwsi śmiałkowie połowów podlodowych. Sprzętu do tego rodzaju wędkowania, praktycznie nie było. Niewielkie ilości można było kupić u zaprzyjażnionego sprzedawcy w sklepie sportowym. Były to mormyszki i błystki podlodowe importowane z byłego ZSRR. Sytuacja sprzętowa uległa poprawie z czasem najazdu handlarzy z Ukrainy i Białorusi. Wcześniej zaś, co sprytniejsi i bardziej pomysłowi kol. wędkarze sami, domowym sposobem wytwarzali potrzebny sprzęt. Patrz galeria fot. Aktualnie na rynku dostępna jest mnogość, różnego rodzaju wymyślnych, błystek, mormyszek i wędek. Pojawił się też sprzęt elektroniczny ułatwiający połów. Na tafli lodowej widać coraz większe rzesze miłośników wędkarstwa podlodowego. Sport to zdrowy, hartuje organizm i wyrabia charakter, lecz zarazem niebezpieczny. Lekkomyślni wędkarze w pogoni za rybą, wchodzą na niesprawdzony i cienki lód. Nie rzadko też na nieznane łowiska. A w wędkarstwie podlodowym, tak jak w życiu, trzeba zachować rozwagę i przewidywalność. Ostatnie zdania kieruję do młodych adeptów wędkarstwa, ostrożności nigdy nie za wiele. Pozdrawiam.
Komentarze