28 Marca 2010 roku pojechałem nad mały staw w okolicach Heleny , aby zobaczyć jakie spustoszenie w rybostanie wywołała zimowa przyducha 2009/2010. Gdy podjechałem do brzegu nie było widac żadnych śniętych ryb, ale po przyjrzeniu się tafli wody zauważyłem kilka niedużych karasi i byczków leżących w lisciach i gałęziach przy samym brzegu. Nie wyglądało to groźnie, wyjąłem dwa karasie z wody i je rozkroiłem jedna ryba była pełna ikry a druga pełna mlecza. Pomyślałem że powinienem obejść staw aby zobaczyć czy jest wiecej zdechłych ryb, przeszedłem około 100m wzdłuż linii brzegowej i znalazłem 2 szczupaki mające po około 35 do 40cm. Widac było ze za życia miały co jeść bo były grube i tłuste, nie sprawdziłem zawartości ich brzucha bo nie miałem ze sobą noża który zostawiłem przy rowerze. Idąc dalej wzdłuż stawu zobaczyłem z daleka coś ogromnego leżącego na trawie, podbiegłem a był to ogromny karp królewski o długości około 80cm. Z jednej strony był wygryzione przez jakieś zwierzęta, zrobiłem mu zdjęci i było to już miejsce wyjścia wiec wyprawa
Komentarze