Na początku chciałbym prosić o wyrozumiałość w ocenianiu i komentarzach do Mojego wpisu , ponieważ jest to pierwszy wpis jaki zrobiłem do tej pory na portalu, ale też nie zamierzam na tym zaprzestać. A więc nawiązując do tematu chciałbym przedstawić własny punkt widzenia odnośnie polowania na drapieżniki ( szczupak, okoń, sandacz ), a tematem będzie „ przynęta i metoda”. Przez długie lata Moją jedyną przynętą był oczywiście żywiec ( karaś, ukleja ) i nie mogę powiedzieć aby ten sposób polowania na drapieżnika był nieskuteczny, wręcz przeciwnie, efekty były całkiem niezłe. W roku ubiegłym udało mi się nawet ustanowić rekord życiowy właśnie na „żywca” ( szczupak 5,5 kg. ). Jednak bardziej chciałbym się skupić na przynętach sztucznych ( gumki, woblery itp…).
Przygodę ze spinningiem, bo tak to traktuję, rozpocząłem jakieś dwa lata temu i to przypadkowo. Uzbroiłem mojego pikera w kopyto ( zielone z czarnym grzbietem ), nie miałem jeszcze wtedy spinningu i już na pierwszym wypadzie były niezłe efekty. Oczywiście nie mając żadnej praktyki w tej sposobie łowienia wszystko co udało mi się złapać uważam za przypadek. Teraz po dwóch latach intensywnego spiningowania mogę powiedzieć że moje doświadczenie jest dość dobre ale ciągle udoskonalam i uczę się, korzystając głównie z opisów kolegów na portalu „wedkuje.pl”. Także trochę zainwestowałem w sprzęt ( dwa spinningi i kołowrotki do nich, żyłki, przynęty ). Muszę przyznać że niestety sprzęt nie jest tani bo za każdą wędkę zapłaciłem po 200 złotych ( są to delikatne wklejanki do 18g i do 25g wyrzutu ) do tego dochodzą kołowrotki no i cała reszta.
Celem tego wpisu jest przedstawienie o ile bardziej interesujące jest łowienie właśnie metodą spinningową , ale także nie chcę tutaj aby ktoś pomyślał że metoda na „żywca” jest nieskuteczna albo mniej efektywna. Sam jeszcze z niej korzystam i nie zamierzam z niej rezygnować całkiem. Ale z biegiem czasu coraz częściej jednak zamiast ‘żywcówki” na wypady nad wodę zabieram spinning ,a ostatnim czasem po prostu się z nim nie rozstaje. Pytanie dlaczego? Dlatego że wędrówka nad wodą, szukanie najciekawszego miejsca, obcowanie z otaczającą naturą a w końcowym etapie ostry, gwałtowny i niespodziewany atak drapieżnika daje takie wrażenia i podnosi poziom adrenaliny że czekam z utęsknieniem na kolejną wyprawę. Natomiast na „żywca” branie jest widoczne bardzo dobrze a jeszcze trzeba swoje odczekać aby drapieżnik uporał się z przynętą no i hol na toporny sprzęt ( bo takie raczej się używa ) także jest dużo mniej ciekawy.
Moim wpisem chciałbym zachęcić wszystkich którzy jeszcze nie mieli okazji spróbować swoich sił w tym sposobie łowienia, może akurat komuś przypadnie to do gustu. Sam namawiam moich kolegów do skorzystania z tej metody i muszę przyznać że dwóch z nich już jest zapalonymi spinningowcami. Co do porad odnośnie sprzętu, przynęt i samej techniki jest tu na tym portalu tylu „fachowców” i tyle ciekawych wpisów z poradami że bez problemu każdy znajdzie coś dla siebie.
Wstawiłem też kilka fotek z moimi ulubionymi i najbardziej pewnymi przynętami oraz fotki z okazami jakie mi się udało na nie złapać.
Komentarze