Reklama

Żywiec czy przynęta sztuczna?

14/02/2010 13:40
Witam wszystkich.

Na początku chciałbym prosić o wyrozumiałość w ocenianiu i komentarzach do Mojego wpisu , ponieważ jest to pierwszy wpis jaki zrobiłem do tej pory na portalu, ale też nie zamierzam na tym zaprzestać. A więc nawiązując do tematu chciałbym przedstawić własny punkt widzenia odnośnie polowania na drapieżniki ( szczupak, okoń, sandacz ), a tematem będzie „ przynęta i metoda”.
Przez długie lata Moją jedyną przynętą był oczywiście żywiec ( karaś, ukleja ) i nie mogę powiedzieć aby ten sposób polowania na drapieżnika był nieskuteczny, wręcz przeciwnie, efekty były całkiem niezłe. W roku ubiegłym udało mi się nawet ustanowić rekord życiowy właśnie na „żywca” ( szczupak 5,5 kg. ). Jednak bardziej chciałbym się skupić na przynętach sztucznych ( gumki, woblery itp…).

Przygodę ze spinningiem, bo tak to traktuję, rozpocząłem jakieś dwa lata temu i to przypadkowo. Uzbroiłem mojego pikera w kopyto ( zielone z czarnym grzbietem ), nie miałem jeszcze wtedy spinningu i już na pierwszym wypadzie były niezłe efekty. Oczywiście nie mając żadnej praktyki w tej sposobie łowienia wszystko co udało mi się złapać uważam za przypadek. Teraz po dwóch latach intensywnego spiningowania mogę powiedzieć że moje doświadczenie jest dość dobre ale ciągle udoskonalam i uczę się, korzystając głównie z opisów kolegów na portalu „wedkuje.pl”. Także trochę zainwestowałem w sprzęt ( dwa spinningi i kołowrotki do nich, żyłki, przynęty ). Muszę przyznać że niestety sprzęt nie jest tani bo za każdą wędkę zapłaciłem po 200 złotych ( są to delikatne wklejanki do 18g i do 25g wyrzutu ) do tego dochodzą kołowrotki no i cała reszta.

Celem tego wpisu jest przedstawienie o ile bardziej interesujące jest łowienie właśnie metodą spinningową , ale także nie chcę tutaj aby ktoś pomyślał że metoda na „żywca” jest nieskuteczna albo mniej efektywna. Sam jeszcze z niej korzystam i nie zamierzam z niej rezygnować całkiem. Ale z biegiem czasu coraz częściej jednak zamiast ‘żywcówki” na wypady nad wodę zabieram spinning ,a ostatnim czasem po prostu się z nim nie rozstaje. Pytanie dlaczego? Dlatego że wędrówka nad wodą, szukanie najciekawszego miejsca, obcowanie z otaczającą naturą a w końcowym etapie ostry, gwałtowny i niespodziewany atak drapieżnika daje takie wrażenia i podnosi poziom adrenaliny że czekam z utęsknieniem na kolejną wyprawę. Natomiast na „żywca” branie jest widoczne bardzo dobrze a jeszcze trzeba swoje odczekać aby drapieżnik uporał się z przynętą no i hol na toporny sprzęt ( bo takie raczej się używa ) także jest dużo mniej ciekawy.

Moim wpisem chciałbym zachęcić wszystkich którzy jeszcze nie mieli okazji spróbować swoich sił w tym sposobie łowienia, może akurat komuś przypadnie to do gustu. Sam namawiam moich kolegów do skorzystania z tej metody i muszę przyznać że dwóch z nich już jest zapalonymi spinningowcami. Co do porad odnośnie sprzętu, przynęt i samej techniki jest tu na tym portalu tylu „fachowców” i tyle ciekawych wpisów z poradami że bez problemu każdy znajdzie coś dla siebie.

Wstawiłem też kilka fotek z moimi ulubionymi i najbardziej pewnymi przynętami oraz fotki z okazami jakie mi się udało na nie złapać.

Pozdrawiam wszystkich.
Wiechu.
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama