Bagrówki pełną wiosną

/ 9 komentarzy / 14 zdjęć


Magiczny okres, w którym wszystko wokół cieszy oczy soczystą zielenią. Okres w którym wylatują z dotychczasowych kryjówek różne owady, w tym pierwsze majowe chrabąszcze. To w końcu okres, w którym pojawiają się młode wróble, kosy, szpaki, czy też sikorki bogatki, a lada chwila bielą swoich pierwszych wonnych kwiatów pokryje się czarny bez i jaśmin. Wszystko to jest niewątpliwą oznaką, że mamy do czynienia z „pełną wiosną. 

Pierwsze wędkarskie wypady z wędką spławikową mamy już za sobą. Nałowiwszy się leszczyków i krąpików, uklejek, tudzież kilkunastu centymetrowych płoteczek, zaczynamy zastanawiać się, jak zapolować na coś większego. 

Marzą nam się duże płocie, więc zaczynamy myśleć o przysłowiowych „bagrówkach”. Jednak płoci ci u nas w większości jezior dostatek, ale z tzw. „bagrówkami”, to nie taka prosta sprawa. Sprawa się komplikuje tym bardziej, jak nie dysponujemy łodzią lub pontonem za pomocą których, moglibyśmy osiągnąć rewiry ich przybywania.

Ponadto może się okazać, że nawet najwyśmienitsze zanęty i przynęty, nie będą w stanie ich ściągnąć w rejon naszego łowiska. Wszystko to m.in. dlatego, że duża płoć niestety staje się przez swoją popularność rzadkością, a na dodatek żeruje dalej od brzegu, jest rybą płochliwą i bierze bardzo ostrożnie.

Piękna płoć z jeziora

Wybór łowiska

Jezioro, jezioru jest nierówne chociażby z racji swojego położenia, głębokości 

i charakteru dna, stopnia eksploatacji i sposobu prowadzenia gospodarki rybackiej. Dlatego też jednoznaczna odpowiedź na pytanie, jakie łowisko wybrać pod kątem połowu płoci, nie jest w brew pozorom taka prosta.

Podstawą do poprawnego wyboru łowiska powinno być uprzednie poznanie zwyczajów żywieniowych płoci w poszczególnych okresach wzrostu. Powinniśmy pamiętać, że roczna płoć zaczyna już pobierać pokarm denny w postaci larw owadów, skorupiaków, a także glonów i innej roślinności. Większa płoć odżywiać się także będzie mięczakami, w tym ślimakami i małżami, głównie racicznicami. Znając teraz pożywienie płoci warto zajrzeć np. do „Atlasu fauny i flory polskich jezior” http://www.nurkomania.pl/fauna_mieczaki.htm, aby poznać prawdopodobne miejsca ich przebywania, a tym samym prawdopodobnego miejsca żerowania naszego obiektu zainteresowań tzn. „bagrówek”.

Swoje pierwsze dorodne płocie poławiałem przed laty, kiedy Mój Syn miał cztery latka, a było to w 1999 roku. Wówczas przez kolejne lata podczas wakacji, wybierałem sobie łowisko nad jeziorem Jaroszewskim od strony TTKF Sieraków, prawie na przeciw wyspy kormoranów. Po zejściu w dół stromą skarpą granicząca z boiskiem piłkarskim, wychodziło się nad brzeg jeziora. Do dzisiaj pamiętam czystą jak kryształ wodę i piaszczyste dno pokryte małymi, gładkimi kamyczkami i muszlami. Brodząc niejednokrotnie płytkim brzegiem jeziora spotykało się małe okonki ocierające się o nogi i raki przemieszczające się od kryjówki do kryjówki. 

Piaszczyste dno wychodziło kilkanaście metrów na jezioro początkowo leciutkim spadem, aż do głębokości kolan, a następnie stromo spadało w dół do głębokości około 5-6m. Początek spadu i dalej do głębokości około 4m dno bujnie porastała rdestnica i moczarka. Na dnie oprócz kamyczków zaczepiało się czasami haczykiem drobne gałązki zrzucone przez nadbrzeżne olszyny.

Wyposażony wówczas byłem w pierwszy swój bat Robinson Kangaroo długości 7,0m, szpulkę żyłki głównej i mniejszą szpulę przyponówki oraz paczuszkę haczyków i śrucin. Mając w zanadrzu puszkę słodkiej kukurydzy, wchodziłem w krótkich spodenkach na maksymalną głębokość gdzie ustawiałem pierwszą podpórkę, parę kroków wstecz drugą. Po położeniu zestawu nęciłem kilkoma garstkami puszkowej kukurydzy przed spławik, garstkę pozostawiałem jako przynętę i tak łowiłem swoje pierwsze „bagrówki”. Brania były spokojne, wręcz dostojne. Lekkie przesunięcie i przytrzymanie. Aż wierzyć się nie chciało, że tak bierze płoć wymiarem podchodząca pod 30cm. Łowiłem do dwóch godziny dziennie, ale te piękne i dorodne płocie z powodzeniem rekompensowały mój krótki pobyt nad wodą.

Tak wspominam swoje duże pierwsze płocie i kolejne wędkowania, których one były przedmiotem mojego zainteresowania. Mając powyższe na uwadze oraz analizę materiałów traktujących o połowach dużych płoci, można wywnioskować, że dużej płoci szukajmy dalej od brzegu, w rejonach twardego dna. Lokalizujmy spadki dna, podwodne stoki porośnięte roślinnością, granice podwodnych łąk i blatów. Tam często na głębokości 2-4m, a niekiedy i większej możemy liczyć na dorodną płoć.

Sprzęt (zestawy) i technika połowu

Najprostszą metodą wędkowania na dłuższych odległościach z brzegu i przy niesprzyjających warunkach atmosferycznych, będzie zastosowanie lekkiego feedera 3,60/3,90m długości 25-75g i lekkich koszyczków zanętowych. Wystarczą najczęściej koszyczki bez nadmiernego obciążenia ołowianego, a jedynie z lekkim dociążeniem stalowym, typu przedstawionego pod linkiem http://www.jaxon.pl/Katalog/256_182_akcesoria-wedkarskie/5144_koszyczki-zanetowe-jaxon-eko/Produkt/21092_koszyczek-eko-okragly-otwarty-aw-oc.aspx.
Taki rodzaj koszyczka można napełnić dostatecznie mieszanką zanętową z ziarnem i posłać na żądaną odległość wędkowania.

Zestaw wiążę bez dodatkowych rurek antysplątaniowych, wykorzystując zawiązaną na żyłce głównej pętlę w stosunku 1/3 długości żyłki do koszyczka, a 2/3 do przyponu. Jako główną zakładam żyłkę nr 0,16-0,18mm, Natomiast przypony o dwa, a nawet o cztery numery mniejsze.
Łowię na ziarna, więc i haczyki muszą być dostosowane do przynęty wielkością (nr 10 do 8). Ważne jednak, aby nie były zbyt grube i umożliwiały spokojne nałożenie jednego ziarna kukurydzy lub dwóch, trzech ziaren pszenicy bez ich rozsadzenia.

Odległościówki na stanowisku

Drugą metodą, którą preferuję jest Odległościówka.

Jeżeli chodzi o żyłki główne i przyponowe oraz haczyki, przy odległościówce stosuję praktycznie podobne zasady. Mając jednak na uwadze inny sposób zacinania i trochę mniejsze obciążenia, możemy trochę zmniejszyć grubości żyłek o dwa rozmiary na tyle, aby spokojnie oddawać rzuty z wykorzystaniem zestawu wyposażonego w wagglery 8-10g. Po założeniu na żyłkę główną agrafki z koralikiem do podpinania spławików, nawlekam odpowiedniej wielkości oliwkę z tulejką, grubszą częścią w kierunku przyponu. Następnie do żyłki głównej wiążę krętlik z agrafką, do którego zapinam około 30cm przypon, nad którym zakładam pierwszą śrucinę. Następnie rozkładam śruciny. Pierwszą zaraz nad przyponem, kolejne co 30-40cm. Moim ulubionym sposobem jest ten prezentowany przez Tomasza Horemskiego i jego Kolegów z www.leszcz.pl przedstawiony na stronie. http://www.leszcz.pl/diagram.php?aaa=4&bbb=1&ccc=142&ddd=j.Rogozi%F1skie,%20Rogo%BCno

Zestaw kończę zawiązaniem stopera z włóczki elastycznej. Stoper wędkarski - uniwersalny stoper

Staram się wybierać wagglery z grubszymi antenkami, m.in. ze względu na ich lepszą widoczność, a także ze względu na możliwość precyzyjniejszego ich doważenia tym bardziej, że będziemy wędkować nad dnem.

Podstawa dobra baza zanętowa

Zanęta i przynęta „ziarno”

Mając trochę wolnego czasu na wędkowanie, chcąc jednocześnie uniknąć nadmiernych kosztów na gotowe zanęty myślę, że warto jest przygotować zanętę ziarno. W tym celu należy wybrać się na pobliski bazar, ewentualnie do istniejących nadal, zwłaszcza w mniejszych miejscowościach sklepów Gminnych Spółdzielni, aby dokonać zakupu odpowiedniego ziarna, w tym pszenicy i konopi. 
Ziarno parzę z reguły dwa do trzech dni przed wędkowaniem. Wbrew ogólnie przyjętym opiniom, nie da się tego dobrze zrobić na „łapu capu”. Dlatego też wolę poświęcić trochę popołudnia, spokojnie zaparzać ziarno do określonej miękkości, następnie zahartować i na łowisku pozostaje mi tylko sporządzenie mieszanki zanętowej. 


Podstawowe składniki mieszanki zanętowej:
• 1kg pszenicy;
• 1 szklanka konopi;
• 1 puszka kukurydzy konserwowej;
• ½kg-1 kg mieszanki zanętowej;
• nostrzyk, czosnek, anyż, kopru włoskiego lub kozieradka– wg uznania
• klej zanętowy.

Szczegółowy sposób przygotowania:
Pszenicę najpierw płuczę pod zimną wodą, następnie moczę kilka godzin. Gotuję w tej samej wodzie doprowadzając do wrzenia i odstawiając do przestygnięcia pod przykryciem. Czynność powtarzam do momentu, aż pierwsze ziarna znaczą pękać. Jest to najlepsza pora, aby zaprawić ziarno naszym sprawdzonym, płociowym zapachem w postaci anyżu, ziela nostrzyka żółtego, czosnku, czy też np. tajnej broni w postaci Kozieradki pospolitej, zwanej też wdzięcznie koniczyną grecką, greckim siankiem, czy też bożą trawką. W przypadku braku czas na zabawę w kuchni, można spokojnie zaparzyć ziarno w termosie. Podobnie postępuję z konopiami. Podgrzewając ziarno do momentu, aż pierwsze ziarna konopi puszczą kiełki. Odstawiam je do lekkiego przestudzenia, a następnie znowu podgrzewam, w celu skiełkowania większej ilości ziaren. Wodę, w której gotowały się konopie, po przecedzeniu wykorzystuję do nawilżania zanęty.

Odpowiednio spreparowane i ostudzone ziarna wsypuję do wiadra zanętowego. Dodaję niewielką ilość dobrej jakości bazy zanętowej i porcję kleju zanętowego. Całą mieszankę wzbogacam niewielką ilością naturalnych zapachów. Jeżeli zanęta jest zbyt sucha dodaję wodę po gotowaniu konopi, ewentualnie wodę z łowiska. Teraz pozostaje tylko sprawdzić możliwość lepienia kul zanętowych. Przed lepieniem kul zwilżam ręce wodą, zapobiegając tym samym nadmiernemu oblepianiu rąk zanętą.

Mieszanka zanętowa "ziarno"

Technika nęcenia i połowu

Ileż to razy jadąc nad nierozpoznaną, obcą wodę widzimy wędkarza, który leniwie sypnie garścią zboża i ciągnie okazały ryby jedna za drugą, podczas gdy my wyposażeni w markowe zanęty ciągniemy drobnicę? Taki jest często efekt umiarkowanego, ale stałego nęcenia łowiska dobrym ziarnem, do którego przyzwyczajona została ryba. Dlatego też, jeżeli mamy łowisko niedaleko od domu, to najpewniejszym sposobem po jego rozpoznaniu, będzie kilkudniowe umiarkowane nęcenie ziarnem.

Przystępując do nęcenia, w przypadku feedera, najpierw lepię kilkanaście kul wielkości kurzego jaja. Po uprzednim wybraniu docelowego miejsca wędkowania, posyłam w łowisko koszyczek i mierząc w rejon, w którym uderzył w wodę, umieszczam z wykorzystaniem procy zanętowej w łowisku przygotowane kule zanętowe. W dalszej części wędkowania, z reguły stosuję już tylko donęcanie za pomocą koszyczka.

W przypadku odległościówki stosuję początkowe nęcenie pod spławik uprzednio przygotowanymi kulami. W zależności od intensywności żerowania ryb i brań, donęcam mieszanką zanętową lub kulkami sklejonego ziarna. Kulki z ziarna stosuję jak ryba żeruje przy samym dnie. Natomiast kulki z mieszanką, stosuję jak w ryba żeruje w toni. W pierwszym i drugim przypadku, podstawą pewnego zacięcia jest precyzyjne umieszczenie zestawów w łowisku, wybranie wszelkich luzów żyłki, w tym jej przytopienie, a dalszej części uważane obserwowanie zestawów. Zestaw spławikowy po wygruntowaniu, staram się umieścić tak nad dnem, aby przynęta dosłownie je muskała lub była leciutko nad nim. Podczas dalszego łowienia możemy przynętę odrobinkę podnieść, zwiększając tym samym jej ruchami zainteresowanie ryb. Bądźmy czujni na każdą zmianę położenia i zachowania się spławika i reagujmy nawet na najdrobniejsze przytrzymanie, przekrzywienie, przyduszenie. Jeżeli ryba bierze słabo i delikatnie, często do ataku skusi lekkie podciąganie zestawu. Ze względu na odległość wędkowania i miękkie żyłki zacinajmy zdecydowanie, ale płynnie. Jeżeli nie możemy zatopić do końca żyłki starajmy się wówczas stopniowo niwelować jej wybrzuszenie, aby nie odprowadzić zestawu z łowiska i zacinajmy w kierunku przeciwnym do powstałego wybrzuszenia.Dobrą zasadą jest donęcenie umiarkowane donęcanie na tempa. Dwie, trzy rybki i mała kulka zanęty do wody.

Podsumowanie

Dużej płoci nie wolno lekceważyć i poczynając od samego etapu przygotowania łowiska, do złożenia zestawu i położenia zanęty, należy pieczołowicie zadbać o każdy szczegół. 

Pragnąc łowić duże płocie postarajmy się dokładnie zapoznać się z łowiskiem, charakterem dna i występującą w łowisku florą i fauną. Duża płoć jest rybą niezwykle atrakcyjną wędkarsko, ale jest płochliwa i lubi przebywać dalej od brzegu. Granica spadku twardego dna, pokrytego roślinnością denną, moczarką lub rdestnicą, czy też wywłócznikiem jest jej spiżarnią i siedliskiem. 

 


5
Oceń
(31 głosów)

 

Bagrówki pełną wiosną - opinie i komentarze

rysiek38rysiek38
0
Zacząłem od kompletu* Bardzo dobry artykuł , ja co prawda płocie łowię okazjonalnie lub jako przyłow na grunt ale co do miejsc to pełna zgoda (miło po szychcie takie coś poczytać jak na ryby zero szans) :-) Pozdrawiam (2015-05-22 17:30)
pstrag222pstrag222
0
P,locie szczególnie teraz często się u mnie trafiają, wygłodniałe po tarle nadrabiają żywieniowe braki.. Tekst jest bardzo dobry , a taka zaneta napewno zda egamin nie tylko na płocie ale i inne gatunki (2015-05-22 18:31)
Dos equis xxDos equis xx
0
co to te bagrówki? (2015-05-22 21:10)
LeoAmatorLeoAmator
0
Ryba która bagruje łowisko.Oto cała tajemnica płoci bagrowej :-))) (2015-05-22 22:36)
marek-debickimarek-debicki
0
http://pl.wikipedia.org/wiki/Bagrowanie Bagrowanie – mechaniczne usuwanie warstwy osadów dennych ze zbiorników wodnych lub cieków. Usunięcie ze zbiornika części osadów dennych jest równoznaczne z usunięciem zdeponowanego w nich ładunku substancji biogennych, dlatego działanie to jest zaliczane do zabiegów rekultywacyjnych jezior. (2015-05-23 13:26)
wiekla42wiekla42
0
D:*****. Pozdrawiam. (2015-05-23 13:54)
rysiek38rysiek38
0
Płoć w bagrowaniu to jedynie uczniowie rybiego gimnazjum pod czujnym okiem wychowawcy karasia i leszcza nad którymi czuwa profesor Linowski nominowany przez wielkiego cezara Cyprinusa :-) (2015-05-23 17:56)
slawekkiel17slawekkiel17
0
Fajny wpis., duzo informacji, ktore przydaja sie w praktyce. Milo sie go czyta. Pozdrawiam serdecznie i zycze duzo sukcesow nad woda. *****5-ka Pozdrawian !!! Slawek. (2015-05-25 10:02)
piotr48piotr48
0
ja łowię na jeziorze Wapińskim/okonte koło Piły głównie koncentruję się na płociach ponieważ łowię z brzegu ale tak jak opisuje kolega na spadzie o głębokości 4 metrów w odległości 12=17 metrów zanętą i przynętą jest gotowany łubin płócie biorą z gruntu na łubin biorą sztuki co najmniej 25 cm a każdorazowo poławia się płocie o długości 40-45 cm mójrekord w tym roku to 24 sztuki z których najmniejsza miała 30cm ale taki połów to rzadkość (2015-07-10 20:56)

skomentuj ten artykuł