Reklama

Bat - przekonałem się cz.1 Budowa zestawu

06/01/2010 13:40

Po wielu latach, wielu nieudanych próbach, wiary w tzw. "porządne zestawy", wędka + kołowrotek, spławiki wyczynowe i haczyki do wędkowania bardziej finezyjnego... Gdyby mnie ktoś 2-3 lata temu powiedział że będę łowił na bata i na tyczkę z zestawami: żyłka główna 0,10 mm, a max 0,128 mm, przypon 0,06 do 0,08 mm, haczyk 16, 18 lub 20, 22 czy 24 i spławiki 0,30, 0.50, 0,75 do 1,00 g i w przypadku bata będę jeszcze takim pelnym zestawem celnie rzucał w zanęcone miejsce - to zaśmiałby, mu się w twarz... Wszak wszędzie "fachowcy" w tzw. fachowych periodykach ("WW", "WŚ", czy innych) piszą, że hak dobiera się do wielkości ryby, że bat jest dobry dla dzieci jako wędka do nauki…Bo prawdziwy wędkarz używa markowego sprzętu (kołowrotki i wędki powyżej np. 600 zł, co razem daje już 1200 zł !!), itp. itd. A średni koszt porządnego bata to wydatek raptem ok 500-600 zł (plus jakieś tam drobiazgi do jego uzbrojenia - ale te pomijam jako naprawdę niewielki koszt).

Jak często słychać nad wodą pytania: "Proszę Pana, u Pana biorą tak ładnie i takie duże sztuki, a u mnie nic.. Jak Pan to robi?" A co ja widzę gość wpadł na łowisko, rozwinął wędkę (pomijam, że typową karpiówkę, ze spławikiem tak "na oko" 3,5-4,5 gr, z wielką oliwką (jedną!!) z grubą i toporną żyłką, która mu się na wędce zachowuje jak noworoczna serpentyna, nie zanęcił (albo co nieco przypadkową zanętą zrobioną w domu a nie na łowisku), nie wygruntował zestawu i zarzucił z "czymś tam" jako przynęta...). "O, u Pana takie piękne brania, spławik co chwila pod wodę, a patrz Pan u mnie nic... Nawet nie skubnie... W ogóle ta ryba brać nie chce...". No cóż następnym razem niech mnie Pan tylko obserwuje od początku jak się przygotowuję do łowienia i na co zwracam baczną uwagę... Niech Pan popatrzy na mój zestaw. I wtedy sie zaczyna kiwanie głową ze zrozumieniem, potakiwanie, ale widząc "delikwenta" za czas jakiś widzę, że niestety nie zmienił przyzwyczajeń i łapie w dalszym ciągu tak samo i z takim samym skutkiem, narzekając, że "Panie dziś rybka znów nie bierze..., bo wie Pan w kalendarzu brań w "WW" napisali, że dziś słabe brania... Pomijam to co ja "wrzucam" do wody jako zanętę i w jakiej kolejności i w jakich ilościach.. No, nie - jakąś tajemnicę (-ce) muszę zachować dla siebie!!

Ale po kolei... Najpierw bat i łowienie tzw. pełnym zestawem. to dla mnie nie tylko jedna z metod łowienia zawodniczego, ale również i sposób na wyholowanie jak największej ryby na ekstremalnie małe elementy zestawu... W tej części o sposobie budowy i doboru zestawu do łowienia na wodach stojących lub lekko płynących.

Żyłka - 0,10 - 0,12, ale bardzo dobrej jakości !! Taka żyłka to przede wszystkim koszt powyżej 45 zł... Żyłka taka nie ma prawa odkształcać się, tonie lub nie (w zależności od sytuacji i zastosowania i rodzaju zakupionej żyłki). Taką żyłkę zdejmuję z zestawem z drabinki i nie ma ona najmniejszego śladu, że na niej kiedykolwiek była... I na tym elemencie nie oszczędzam !! Zwłaszcza że do tyczki, czy bata używam jej naprawdę w niewielkich ilościach: max 6,5 m do 7 metrowego bata, czy 2,5 do 4,5 m (w zależności od długości topu i głębokości łowiska) do tyczki... Dłuższym batem nie odważyłem się łowić - wg mnie traci to sens i powyżej 7 m lepiej użyć tyczki niż "gimnastykować się z batem przy holu 0,5 kg płoci, czy 1 kg leszcza...

Spławik - jak najmniejszy w danych warunkach... Skoro można celnie i przede wszystkim cicho zarzucać zestaw z 0,5 gr spławikiem to po co używać 1gr, czy 1,5 gr... Po drugie i najważniejsze wyważenie spławika i ułożenie śrucin (ze śruciną tuż przy krętliku, jako sygnalizacyjną)... "Panie, a krętlik to na co? Przecież to niepotrzebne..." Zainwestowałem w wyważarkę do spławików, bo szkoda mi było na empiryczne doświadczenie w wannie, jedna mniej na zestaw, jedna więcej... I znów za mało, albo znów za dużo. Zaczepiam (umocowuję) w wyważarce spławik i wkładam sobie tam krętlik (on niestety też waży, o czym większość zapomina w ferworze walki ze śrucinami !!). Ma mi się zatopić w wyważarce aż do połowy antenki (tutaj też nawet "fachowcy" od wyważarki "Stonfo" dają ciała na filmie instruktażowym - ale każdy musi się sam uczyć i dochodzić do poprawnych wniosków - ja ten podaję wszystkim do wiadomości tutaj w tym miejscu, żeby ich niespodzianka nie spotkała na łowisku.

Co do rodzajów spławika - żadnych preferowanych firm, modeli i kształtów ale... Dwa inne warunki (oprócz wyporności - o czym mowa wyżej)... Długa antenka i długi kil.... I na kilu obowiązkowo dwie "gumki" do mocowania żyłki. Celowo piszę "gumki" bo używam wężyków (i nie wszyscy mogą kojarzyć moją definicję) "Stonfo" o różnych średnicach od 0,01 mm do kilku mm (zaletą tychże jest fakt, że wszystkie są pakowane do jednego pudełka z oznaczeniem średnicy...). Co do ich montażu jedna uwaga (może dwie). Po pierwsze - jedna gumka pod korpusem spławika, a druga na końcu kila, po drugie ułożenie żyłki od uszka spławika poprzez obie gumki w linii prostej (bez "owijek" wokół kila).

Śruciny - w różnych rozmiarach i jak najbardziej miękkie. Tu dalej eksperymentuję i nie mogę podać konkretnego producenta, bo jeszcze nie udało mi się trafić na idealnie miękkie i łatwe w montażu, łatwe do przesuwania po żyłce dla zmiany ich ułożenia). Zbliżam się do ideału (obecnie stosuję i testuję śruciny firmy Robinson - ale to jeszcze nie "to"... I na pewno nie są to też śruciny Stonfo, a co do innych nie wypowiadam się (szczególnie tych "no name"). Ich ułożenie zależy od wielu czynników, a szczególnie śruciny sygnalizacyjnej: głębokości łowiska, sposobu umieszczenia haczyka w toni wodnej (haczyk z przynętą na dnie, na tzw. styk, nad dniem), uciągu wody, itp. Tutaj pole do wielu eksperymentów w trakcie łowienia i wybór najlepszego rozwiązania w trakcie łowienia... Przy czym zasada jest prosta - odrzucić należy zasadę podawaną w periodykach i literaturze, że im mniej śrucin na żyłce tym lepiej. Bo to nie jest zasada podstawowa i reguła !! Ilość śrucin przekłada się i jest przede wszystkim zależna od warunków panujących na łowisku i występujących w niej gatunków ryb i gatunków jakie chcemy poławiać. Ale o tym nie teraz i nie w tym miejscu.

Krętlik - i tu znów podstawowa zasada im mniejszy tym lepszy, ale pożądnej jakości i marki, który spełni wszystkie zasady prawidłowo działającego krętlika. Czasami tylko kilka sztuk z opakowania spełnia wymogi stawiane przez mnie temu elementowi.

Haczyk - tutaj jedynie można znaleźć w moim wyposażeniu markowe haczyki (Maver, Milo, Sensas, Drennan). Kolejność nie jest przypadkowa. Oprócz znanych zasad typu rodzaj haczyka do rodzaju stosowanej przynęty, gatunków ryb... Ale o ile mam do czynienia z tzw, nie zaciętymi braniami, to pierwszym elementem, który zmieniam na mniejszy to haczyk. Ale tego nauczył mnie i w praktyce pokazał mój syn... Tak, tak, "junior" mi to empirycznie wyłożył i tego się trzymam jak "Amen w pacierzu" !!

Przypon - tutaj też musiałem przeżyć tzw. "łamanie kręgosłupa", żeby przekonać się do przyponów 0,06 - 0,08. Bo to przecież "guma" ma amortyzować zrywy ryby, a nie żyłka, czy przypon... Kolejne "łamanie" to długość przyponu. W chwili obecnie nie stosuję dłuższych przyponów niż 12-15 cm.

Zestaw do mocowania żyłki, czyli amortyzator, korek do mocowania amortyzatora, końcówka teflonowa na szczytówkę do wyprowadzenia gumy i końcówki do montażu żyłki... Standardowe rozwiązania podawane w literaturze. Przy czym dla amortyzatora średnia od 1.00 do max 1,2 mm.., Pozostaje jeszcze opcja łowienia bez amortyzatora, ale za to z końcówką do montażu żyłki na szczytówce - czyli zupełna dowolność w zbrojeniu bata !!
I zestaw gotowy.

Aaa... Sam bat. Używam tylko batów firmy Mikado i nie jest to kryptoreklama.. Są one stosunkowo tanie i dobrej jakości (no może słowo tanie jest nie na miejscu, ale na pewno są tańsze od batów Colmica, Sensasa, czy Trabucco i niewiele im ustępują. Natomiast przewyższają je dostępnością elementów dodatkowych (szczytówki) i serwisu dostarczającego np. szczytówki przesyłką w ciągu 3-4 dni od zamówienia... Pełen opis i dostępność tych "kijków" na rynku krajowym bije inne firmy na głowę... Ale ja nic tutaj nikomu nie chce narzucać. Mój "junior" łowi np. na baciki firmy Jaxon i też jest zadowolony i nie ma z nimi problemu (typu pęknięcia na wietrze, czy przy zacinaniu)... Każdy tutaj musi dobrać markę i rodzaj bata do swoich możliwości finansowych, potrzeb łowiska i "czucia" kija w ręku...Ale ja np. (kończąc ten temat - myślę, że nie ostatni z tej serii, bo jeszcze pozostaję zanęty, sposoby ich sporządzania i podawania do wody, no i samo łowienie) wolę dokupić złamaną szczytówkę w koszcie 25-40 zł z przesyłką i mieć ją po 3 - 4 dniach niż odpowiedź typu: "Nie prowadzimy sprzedaży szczytówek do naszych batów lub musimy ją sprowadzić z zagranicy, a to potrwa do 3 do 6 tygodni... i będzie kosztować...

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama