Reklama

Jaki wpływ ma Społeczna Straż Rybacka na kłusownictwo?

10/01/2013 13:53

Uprawnienia widmo

Jak powszechnie wiadomo z Ustawy z dnia 18 kwietnia 1985 r. O rybactwie śródlądowym. do uprawnień SSR należą


W czasie wykonywania czynności służbowych strażnik Społecznej Straży Rybackiej jest uprawniony do:
1) kontroli dokumentów uprawniających do połowu ryb u osób dokonujących połowu oraz dokumentów stwierdzających pochodzenie ryb u osób przetwarzających lub wprowadzających ryby do obrotu,
2) kontroli ilości masy i gatunków odłowionych ryb, przetwarzanych lub wprowadzanych do obrotu oraz przedmiotów służących do ich połowu,
3) zabezpieczenia porzuconych ryb i przedmiotów służących do ich połowu w wypadku niemożności ustalenia ich posiadacza,
4) żądania wyjaśnień i wykonywania czynności niezbędnych do przeprowadzania kontroli, a w wypadku uzasadnionego podejrzenia popełnienia przestępstwa lub wykroczenia:
- odebrania za pokwitowaniem ryb i przedmiotów służących do ich połowu, z tym że ryby należy przekazać za pokwitowaniem uprawnionemu do rybactwa, a przedmioty zabezpieczyć

Powiedzmy sobie szczerze - to są żadne uprawnienia.
tu cytat z www.pogawedki.wedkarskie.pl Cezarego Szczepaniaka

"Załóżmy zatem, że kontrolowany nie chce poddać się kontroli i zachowuje się agresywnie. Strażnik PSR może w takim przypadku stosować środki przymusu bezpośredniego w postaci np. siły fizycznej, broni gazowej i kajdanek. Strażnik SSR takich uprawnień nie posiada, co powoduje, że w omawianej sytuacji musi odstąpić od czynności kontrolnych i zawiadomić o zdarzeniu PSR lub Policję.

Rozważmy teraz sytuację, w której kontrolowany poddaje się czynnościom kontrolnym, w wyniku których okazuje się, że nie posiada zezwolenia uprawnionego do rybactwa, a zatem mamy do czynienia z popełnieniem wykroczenia. Strażnik PSR może w takim przypadku m.in. wylegitymować osobę podejrzaną w celu ustalenia jej tożsamości, zatrzymać za pokwitowaniem kartę wędkarską, nałożyć grzywnę w drodze mandatu oraz odebrać za pokwitowaniem ryby i przedmioty służące do ich połowu. W przypadku strażnika SSR ustawodawca przewiduje wyłącznie możliwość odebrania ryb i przedmiotów służących do ich połowu."

Uprawnienia SSR od uprawnień zwykłego wędkarza różnią sie tym że strażnik może zbierać więcej śmieci niż wędkarz, gdyż dochądzą do tego porzucone narzedzia kłusownicze których wedkarzowi dotknąć nie wolno.

Bo czy wolno mi, zwyklemu wedkarzowi poprosić drugiego wędkarza o okazanie dokumentów? Oczywiście że wolno ale tak jak w przypadku SSR nie mam możliwości wyciągnięcia ich siłą.
Czy wolno mi zapytać co drugi wędkarz ma w siatce? Oczywiście.
Czy wolno mi poprosić kłusownika o dobrowolne oddanie mi sprzętu? Nie wiem czemu miało by to służyć ale oczywiście że mi wolno. Jeśli kłusownik nie odda cóż mogę zrobić? Ano tyle samo co SSR czyli odstąpić od czynności i powiadomić PSR.

Sytuacja z letniej wyprawy.
Siedzę na rybach, wpatrzony w nieruchome dwa spławiki. Za plecami przejeżdża wędkarz rowerem. Zatrzymuje sie na chwilkę by uprzejmie mnie poinformować że tu nie ma ryb a on jedzie na drugie jezioro. Chciałem pokazać jaki to ze mnie wytrawny wedkarz i mówie:
- Skąd wiesz? To że ludzie nie potrafią złowić nie znaczy ze nie ma.
On odpowiada:
- wczoraj tu przez cały dzień cztery siatki stały i tylko dwa szczupaki były.
No cóż... rozbrajająca szczerość. Zapytałem czy nie boją sie kontroli straży czy policji. Odpowiedział uśmiechnięty od ucha do ucha: Policja tu nie zagląda a spotkanie z SSR kończy sie stratą flaszki bo tyle kosztuje zakup nowych siatek. Jak zobaczą SSR zostawiaja siatki i uciekają i jeszcze nigdy straż ich nie goniła.

Ta sytuacja pokazuje że kłusownicy nie boją sie SSR a czasami nawet kpią z niej w jawny sposób.

Do tego kwestia częstych i ewidentnych braków w przeszkoleniu merytorycznym SSR. Często to kłusownicy znają lepiej prawo niż SSR.

Nie winie tutaj SSR za to że nic nie mogą zrobić klusownikom. To nie jest wina chłopa który zakłada po pracy spodnie moro, bierze kolege do swojego auta, jadą nad wodę i ściągają sieci. To jest wina zwalenia całej odpowiedzialności za ochronę wód na SSR. SSR ma uprawnienia takie jakie powinna mieć służba, która ma jedynie wspomagać Służby odpowiedzialne za ochronę wód czyli PSR.

Wyobraźmy sobie granicę Polsko-Ukraińska bez jakiejkolwiek kontroli. Mrówki wydeptały by autostradę. Co jeśli na tej autostradzie postawić kogoś kto krzyczal by " nie wolno!, nie wolno!" (bo tyle może SSR nad wodą) Mrówki chodziły by tak jak wcześniej albo i jeszcze częściej wiedząc że skoro już jest taka kontrola to innej nie bedzie. A do tego miały by przedni ubaw.

Tak samo jest nad wodą. Kłusownik widzi SSR to wie że jutro jej tu nie bedzie a tym bardziej nie bedzie PSR. A więc hulaj dusza, piekła nie ma - Będą sieci, będą ryby ale niestety już nie w wodzie:(

Moim zdaniem nieudolna polityka władz jak i PZW prowadzi zamiast do zmniejszenia kłusownictwa to do jego wzrostu. "Władza" ma więcej dla siebie jeśli nie musi wykładać na PSR. Za nich w statystykach figuruje nic nie znaczące dla kłusowników SSR.

PZW w statucie ma wspomaganie służb przeciwdziałających kłusownictwu. Zapewne i przeznaczone na ten cel środki. Co wtedy robi? Wysyła prezesa koła aby zebrał "chłopów" i postarał się o PSR dla koła. Kasa zostaje w Związku a w statystykach jest wspomaganie służb w walce z kłusownictwem.

W statystykach wszędzie pięknie tylko nad wodą coraz gorzej.
Może gdyby zlikwidować SSR musiałyby zwiększyć sie szeragi wykwalifikowanych i odpowiednio uprawnionych strażników PSR? Może PZW musiałoby podjąć jakieś kroki w celu walki z kłusownictwem? Może gdyby nie SSR ryb by było więcej...


Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo wedkuje.pl




Reklama