Jesienny kleń po zmroku

/ 6 komentarzy / 8 zdjęć


Kleń to ryba która bardzo dobrze trzyma się w naszych łowiskach. Występuje w znacznej większości wód bieżących, poczynając od małych strumyków czy rzeczek aż po ujścia do Bałtyku największych rzek. Patrząc z punktu widzenia wędkarza kojarzy się ze smużakami, ultra lekkim spinningiem, wiosennym feederem. Jednak czy to naprawdę wszystko? Uważam że na pewno nie. Kleń jako gatunek jest w naszych wodach najbardziej wszechstronny pod względem pobierania pokarmu jak i samej jego wszechstronności. Potrafi żerować o każdej porze roku, o każdej porze doby jak i na praktycznie każdym pokarmie jaki tylko znajdzie. Na jednej miejscówce bije w ukleje, przy brzegu zbiera ślimaki a kawałek dalej smakują mu zalegające na dnie glony. Do wędkarza należy już tylko jedno. Rozpoznać łowisko i wykorzystać tą podstawową prawdę żeby osiągnąć dobre wyniki. Jednak kleń pomimo iż teoretycznie według tego co napisałem wcześniej powinien być łatwą zdobyczą wcale taki nie jest. Szczególnie duży kleń, ten wymaga naprawdę sporo wysiłku i zabiegów.

Jesienne przynęty

Jesień wielu wędkarzom kojarzy się ze stopniowym spowolnieniem żerowania przez ryby. Czy tak jest naprawdę? Czy powinniśmy wszystkie gatunki wrzucać do jednego worka i oceniać jedną miarą?  Według mnie absolutnie nie nawet pomijając nawet gatunki które typowo kojarzą się na przykład z zimą i lodem. Wszystkie standardowe i konwencjonalne metody są dobre, jednak najbardziej cieszą te wypracowane przez siebie. Ja zdobyłem patent na duże klenie podczas jesiennych zasiadek na miętusa.

Żadną tajemnicą nie jest fakt że nawet nastawiając się na ściśle określoną rybę zdarzają się podczas łowienia przyłowy w postaci ryb innych gatunków. Swoje zasiadki na miętusa zaczynam zwykle około godziny przed zapadnięciem zmroku. Same brania występują w dość różnych porach a podczas oczekiwania na nie można połowić inne ryby. W zależności od używanych przynęt trafia się mi to być szczupak czasem certa jednak bez wątpienia najczęstszym przyłowem był duży, gruby jesienny kleń. Dlatego z czasem nawet nie zdając sobie z tego w pełni sprawy rozpocząłem celowe i świadome polowania na jesienne miętusy w ciszy i ciemności nocy.

Na początku należy zacząć od przynęt. Ogólnie nie będę odkrywcą jeśli powiem że najlepsze są o tej porze roku i doby przynęty pochodzenia zwierzęcego. Filety z ryb, małe rybki typu ukleja lub ich części, rosówki, wątroba drobiowa. Jeśli chodzi o skuteczność i komfort wędkowania z całkowitym wskazaniem na te dwie pierwsze przynęty. Rosówki jak i wątroba drobiowa mają tą wadę że mocno wabią mniejsze ryby różnych gatunków a w szczególności klenie. Czasem na niektórych miejscówkach te kleniki potrafią przez to doprowadzić wędkarza na skraj wyczerpania nerwowego nieustannie podskubując przynętę. Wtedy chcemy czy nie musimy często wyciągać zestaw z wody i ją zmieniać.

Miejscówki, zestawy

Do pierwszych mroźnych dni kleń nie zmienia miejscówek. Łowię go tam gdzie był wiosna i gdzie spędził lato. Kleń co prawda zachowuje się inaczej ale trzyma się ciągle swojego. Już nie widać go polującego przy powierzchni, zszedł do dna i tu szuka pokarmu. Jedyne miejsca jakie można sobie odpuścić to te z najszybszym prądem oraz główny nurt. Mam tu na myśli rzekę szybką i stosunkowo płytką. W wodzie o nurcie stabilnym i wolniejszym kleń będzie żerował na całej powierzchni dna. Jednak żeby nie było zbyt łatwo z całą pewnością będą stanowiska i odcinki rzeki lepsze i gorsze. Tu już każdy wędkarz musi wykazać się inicjatywą i wiedzą by wytypować je samodzielnie na danej wodzie.

Jesienną nocą łowię na przynęty naturalne, takie które przez cały rok występują w rzece. Łowiąc na takie przynęty nie musimy nęcić. Wystarczy umieścić przynętę w zasięgu ryby. Najlepiej na dobrze znanym lub wytypowanym stanowisku ryb. Ryby te przynęty znają, biorą agresywnie i bez obaw. Warto więc pamiętać gdzie łowiliśmy klenie wcześniej i gdzie dobrze żerowały. Stanowiska te kleń opuści dopiero po kilku-kilkunastu mroźnych dniach. Jak szybko to się stanie zależy od tego jak bardzo poniżej zera spadnie temperatura. Trzeba pamiętać że nie opóści ich na stałe, w zależności od aury danej zimy będzie tu powracał. Ostatnie zimy są mocno kapryśne więc i kleń żeruje okresami chimerycznie przez co trudno później o dobre wyniki. Stabilna jak do tej pory jesień jest znacznie lepsza by wybrać się na nocnego klenia.

W związku z nocnymi warunkami stosuję bardzo proste zestawy.  W pierwszej kolejności na żyłkę główną daję ciężarek przelotowy. Następnie stoper, przypon z plecionki i na końcu hak. Podczas łowienia na wątrobę ciężarek przelotowy zastępuję czasem koszykiem zanętowym a do niego drobno posiekana wątróbka. Podczas montażu zestawu nie tworzę cudów. Ciężarek dostosowany masą do miejscówki. Przypon dość długi, minimum 40-45cm. Czym niższy stan wody tym przypon powinien być dłuższy. Jednak nocą nie osiąga on u mnie więcej jak około 80 cm. Hak numer cztery lub dwa dopasowany do wielkości przynęty. Nastawiam się głównie na większe ryby, moje przynęty są dość duże. Zarówno kleń jak i miętus radzą sobie z takimi przynętami i hakami bez najmniejszego problemu.

Zarówno żyłka główna jak i plecionka przyponowa musi mieć swą moc. Nocą na rzece nie ma warunków czy czasu by bawić się w długie hole. Ryba zacięta zaś ma wylądować na brzegu a nie pływać z hakiem w pysku i wlokącym się za nią przyponem. Skoro mocna żyłka główna również wędzisko jak i kołowrotek nie mogą od niej odstawać. Jeśli chodzi o wędziska to używam kijów typu feeder. Ostatnio bardzo dobrze łowi mi się wędziskami Mega Baits Mystery, kije długości 3,9 m ciężar wyrzutowy 130 g oraz 3,6 m ciężar wyrzutowy 100 g. Mocne i pewne kije dzięki którym nie muszę nad rzeką szukać kompromisów. W końcu po to dysponujemy tak szerokim asortymentem wśród sprzętu żeby móc wybrać odpowiedni do danych warunków.

Reszta jest praktyką

Ktoś powie że tych kilka zdań wyżej to nie recepta na rybę. Mocno bym się spierał myślącemu wędkarzowi naprawdę nie trzeba więcej. Sam tak uczyłem się wędkarstwa. Nie miałem nauczycieli, nie miałem doradców. Kilka książek i to było wszystko, taki był kiedyś czas. Jednak te podstawy zawarte w tych książkach plus odrobinę chęci pozwoliły mi zacząć łowić ryby. Potem trochę myślenia, sprawny zmysł obserwacji i można śmiało łowić. Łowić coraz sprawniej z coraz lepszymi wynikami.

 


5
Oceń
(11 głosów)

 

Ocena sprzętu (ocen: 0)




Jesienny kleń po zmroku - opinie i komentarze

kabankaban
+2
Czyżbyś Krzysiu zaraził się po kilku wizytach u ciebie odemnie kleniozolą :))) Ja je wolę łowić cały Boży rok na spinning o ile mróz nie skuje rzeki. W lecie i owszem, czasem skuszę się na tzw. "wolny spływ" ze skórką chleba bądź wisienką, ale klenie to moje całoroczne spinningowe ryby i nic tego nie zmieni. Pozdrowionka :) (2018-11-16 18:22)
ryukon1975ryukon1975
+2
Powiem Grzesiu tak. Na przyszły rok w planie jest spinning i feeder. Spinnong to boleń, szczupak i przyłowy. Feeder to brzana, kleń, jaź, leszcz, świnaka i inne.Dlaczego tak? Jest tyle metod, gtunków i innych kombinacji że nie ma czasu by wszystko ogarnąć. Braknie roku. Dlatego lekki spinning kleniowy nie jest przewidywany w roku 2019. Żeby połowić trzeba coś wybrać. Kleń będzie oczywiście na wiosnę, będzie na jesień ale celowo i świadomie tylko na feeder. (2018-11-16 18:44)
barrakuda81barrakuda81
+2
Mam tak jak Grzegorz.Owszem, zdarzało mi się łowić niezłe klenie na feedera ale zdecydowanie wolę je łowić na spinning.To wynika pewnie z prostego faktu że dla mnie spinning to metoda nr 1 a kleń jest niezwykle wdzięcznym obiektem polowania. Ten kleniowy "kopniak" w przynętę uzależnia.Nie są tak silne i duże jak bolenie ( bynajmniej ja aż takich nie łowię ) ale na delikatnym sprzęcie to wspaniałe, "sportowe" ryby. Myślę że poświęcę im więcej czasu w przyszłym sezonie. (2018-11-16 21:51)
ryukon1975ryukon1975
+2
Rozwijając temat powiem tak. Są warunki i miejscówki kiedy i gdzie znacznie łatwiej złowić klenia z gruntu na feeder jak przy pomocy spinningu. Nie należę do wędkarzy bijących głową w mur. Nie utrudniam sobie życia podchodzę do sprawy praktycznie. Tak jak gdy biorę w lesie działkę do wycinki nie idę tam z siekierą. Gdyby leśniczy to zobaczył to bym tego drzewa nigdy nie wykupił bo by mnie do wariatkowa wysłał.:) Do tego na dziś ktoś wymyślił piłę spalinową. Oczywiście nie piszę tego by kogoś obrazić. Trochę humoru, trochę ironi nikomu nie zaszkodzi. Każdy ma prawo wyboru i łowi jak chce. Jest wiele punktów widzenia. (2018-11-18 15:23)
zurawinowyzurawinowy
0
Po zmroku jeszcze nie zlowiłem nigdy klenia (2018-11-29 14:05)
ryukon1975ryukon1975
+2
Więc musisz mi uwierzyć na słowo, jest to możliwe. W desczu, w śniegu i jak tylko zechcesz. (2018-11-30 06:56)

skomentuj ten artykuł