Gruntowanie spławikiem firmy GUT-MIX

/ 3 komentarzy / 4 zdjęć


Witam kolegów portalu wędkuje.pl. Przeglądając nasze forum portalowe natknąłem się na wiele pytań od początkujących adeptów metody spławikowej pomimo że wiele wiadomości można znaleźć w tym temacie na różnych portalach( przytaczam treść pytań w skrócie): Mam pytanie, w jaki sposób dobrze wy-gruntować sobie łowisko długim batem? Lub jak poradzić sobie z wy-gruntowaniem w metodzie odległościowej?

Z pozoru może to temat błahy dla bardziej zaawansowanych, ale co mają zrobić w tym temacie nowi niedoświadczeni adepci metody spławikowej. Chodź widzę często, że i bardziej zaawansowani, starzy wyjadacze traktują czasami tą czynność trochę jak by po macoszemu nie przywiązując do tego jakiejś staranności, a potem dziwią się brakiem brań, gdy obok sąsiad łowi dość skutecznie a u nich spławik przysnął. Osobiście dziwi mnie takie podejście i często wywołuje uśmiech gdy zobaczę obok sąsiada, z zestawem odległościowym, gdy jego „wagler”, praktycznie prawie leży lub buja się niczym boja na morzu. Pozbawiony przez fuszerskie sondowanie głębokości traci całą swoją czułość i wskazania na brania delikatne, a jeszcze inny niuans, co jak dzisiaj akurat biorą znad dna?.

Wówczas na częste pytania od takiego fachowca sąsiada (cytuję) „widzę, że u pana coś zaczyna skubać. Na co dziś wędkujemy?”. Odpowiadam czasem drwiąco i z rozbrajającą szczerością „ A kolego dzisiaj no oczywiście na haczyk”, I między innymi, dlatego nie pozwalam sobie na bagatelizowanie gruntowania dna. Na każdym łowisku od niepamiętnych czasów obojętnie czy znana czy nieznana woda pierwszych kilka minut zawsze rozpoczynam od dokładnego wysondowanie dna i podjęcia w miarę trafnych wniosków uzależnionych od: rodzaju podłoża w danym rejonie, czy występują tu zagłębienia, wysoka roślinność zanurzona, czy może jakie uskoki dna tak, aby szybko po krótkiej analizie znaleźć w miarę prawidłową odległość dla ustawienia spławika w swoim zestawie.
Wszyscy o tym dobrze wiedzą, że niema, jako takich problemu z powiedzmy wysondowaniem pod krótkie kijki jak uklejówki, niedługi bacik trochę trudniej już pod tyczkę na wodach o większym uciągu, ale to małe piwko jak przychodzi nam wy gruntować dokładniej pod dłuższy bacik powiedzmy powyżej 7 -9 m przy pełnym wyrzucie długości całego zestaw, nie wspominając o bolonce na dużym uciągu, czy gdy chodzi o najtrudniejszą z metod, jaką jest metoda odległościowa tu dopiero przeżywamy nierzadko szok i schody z prawidłowym wysondowaniem dna, gdy same wyrzucenie zestawu niektórym kolegom nastręcza sporo kłopotów i plątań. A co mówić, gdy zmuszeni jesteśmy na w miarę dokładne wysondowanie dna na dość znacznej odległości od brzegu szczególnie dla początkujących adeptów tej metody połowu. Jak ważne jest przy obecnej presji wędkarskiej nasze dokładne wysondowanie łowiska to szkoda na ten temat się rozpisywać i myślę, że wszyscy o tym wiedzą nawet i sami adepci? Wiem że powiecie przecież sposobów gruntowania są setki i niektóre bardzo proste, ale czy aby na pewno w miarę wiarygodne? W związku z tym postanowiłem, że napiszę kilka zdań na ten temat jak ja sobie radzę z tymi problemami w bardzo prosty a zarazem i szybki sposób. Tak, aby ta czasochłonna czynność na łowisku nie zżerała nam aż tyle czasu szczególnie, gdy uczestniczymy w jakiejś rangi zwodach gdzie ogranicza nas czas regulaminowy czy organizatora.
Osobiście przy metodzie odległościowej obojętnie czy to na zawodach czy rekreacyjnie do niedawna wykorzystywałem od wiele lat kolorową kulę wodną lub ciężarek uwiązany na końcu zestawu z odznaczaniem na wędzisku odległości po naprężeniu żyłeczki zestawu ze skutkiem w miarę dość precyzyjnym( ku objaśnieniu młodym adeptom, kula to nic innego jak z wyglądu kolorowa piłeczka z dwoma uszkami taki rodzaj spławika plastykowego). Ale ostatnio zastąpiłem ją specjalnym spławikiem gruntującym - rozwiązanie znanego i cenionego nam wszystkim mistrza z naszego portalu, które działa praktycznie na tej samej zasadzie, co kula. Następne pytanie którego się spodziewam to dlaczego zrezygnowałem z stosowania kuli przy sondowaniu skoro ona zawsze była jak dla mnie dość wiarygodna?, A powód dość prozaiczny, uniknąć długich tłumaczeń i sporów z kontrolującymi na wodach górskich gdzie często wędkuję.
To tyle jak zawsze przydługim moim wstępem przed przejściem do głównego tematu - spławika gruntującego. :)

Na spławik gruntujący natknąłem się przypadkiem przy okazji przeglądania ofert w pewnym internetowym sklepie wędkarskim. A teraz kilka zdań o samym spławiku i zasadzie jego działania.

Spławik gruntujący firmy GUT-MIX dostępny jest w dwóch gramaturach 15g i 25g. Montaż jego jest banalnie prosty praktycznie prawie jak typowy spławik. Poprzez zastosowany system oczek ( drugie i trzecie skrętne)na kilu spławika przeplatamy żyłkę zestawu gruntującego przez wszystkie oczka, a następnie dwa wewnętrzne skręcamy je małym obrotem w przeciwną stronę względem siebie, a koniec naszego zestawu w miejsce haczyka montujemy na stałe ciężarek ( ja stosuję nieduży typowy do bocznego troka) W zestawie gruntującym nie stosuję gramatury ciężarka zalecanej przez producenta uzależnionej od zastosowania gramatury spławika tylko zawsze staram się lekko dobrać ciężarek o gramaturze do 5g przeciążając wyporność spławika. Tak zmontowany zestaw pozwala nam na dokładnie ustalenia głębokości łowiska przy łowieniu metodą odległościową, bolońską czy nawet pod bata o długości 7-9m.

Zasada sondowania dna przy pomocy tego typu spławka polega, na prostej i nieskomplikowanej reakcji wypornościowej jego w środowisku wodnym. Spławik posłany do wody na żyłce wraz z zamontowanym całym naszym zestawem sondującym po kilku sekundach dzięki wyporności unosi się samoczynnie od obciążenia (zamontowane obciążenie na końcu zestawu) po żyłce przewleczonej przez jego kil ku górze(powierzchni wody). Z chwilą wypłynięcia na powierzchnię odczekujemy sekundę lub dwie do momentu ustabilizowaniu się go na powierzchni wody. Następny krok do wykonania po znieruchomieniu spławika to, z wyczuciem likwidujemy nadmierny luz żyłki między szczytówką kija a spoczywającym na dnie ciężarkiem za pomocą kilku obrotów korbką naszego młynka. Potem wykonujemy w miarę lekkie podcięcie samą szczytówką kija(jedna uwaga nie możemy po zacięciu pozwolić na zluzowanie się naprężenia żyłki, bo stracimy wymiar naszego gruntu), które spowoduje, że nasz spławik zostaje zablokowany na ustalonej odległości między dnem a powierzchnią lustra wody. Po ściągnięciu całego zestawu do brzegu z zablokowanym spławikiem mamy gotowy pomiar naszego gruntu (odległość od obciążenia do zblokowanego spławika). Tym w miarę nieskomplikowanym sposobem mamy w miarę szybki pomiar bez jakichkolwiek przeliczań czy znajomości nawoju na szpuli naszego kręciołka . A samo wygruntowanie łowiska dzięki temu odbywa się bardzo sprawnie, w miarę dokładnie, w sposób przypominający do złudzenia łowienie metodą match-ową.

Uwagi końcowe przy gruntowaniu spławikiem firmy GUT-MIX.

Ilość rzutów sondujących, które trzeba wykonać zależy głównie od tego jak chcemy uzyskać dokładny pomiar i jak duży obszar chcemy zobrazować. Kolejne moje spostrzeżenie, to po zarzuceniu pozwalamy na opadanie ciężarku wraz spławikiem opartym na koraliku lub stoperze (zamontowanym w celu uniknięcia splątania) w kierunku dna przy lekko napiętej żyłce. Luzujemy ją na moment, gdy wyczujemy już opadnięcie ciężarka na dnie utrzymujemy w tej pozycji do wypłynięcia spławika. Po wypłynięcia spławika szybko go blokujemy jednym ruchem przez podcięcie i nie pozwalamy potem złapać żyłce żadnego luzu, jeśli nie zastosujemy się do tej uwagi wówczas otrzymamy wynik obarczony błędem. Na pewno wymagany jest na początku przygody ze spławikiem lekki trening w celu nabycia lekkiej wprawy przy niuansach blokowaniu samego spławika czy w swobodnym posyłaniu go w określony rejon. Mi osobiście zajęło to przynajmniej z 30min na początku zabawy, a teraz nie wyobrażam sobie gruntowania bez jego pomocy. Te kilka minutek poświęconych na początku naszych prób pozwoli nam na dojściu, do perfekcji i na pewno zaowocuje w przyszłości zwiększeniem wyniku w postaci rybek.

W celu skrócenia czasu do maksimum montaż zestawu proponuję wykonać na stałe z wykorzystaniem niedrogiej lub starej wędki typu match lub teleskop wykonanej nawet z kompozytu, czy włókna szklanego, dodatkowo uzbrojoną w najprostszy młynek, jaki mamy do dyspozycji. W przypadku bata 7-9 możemy zmontować dodatkowy oddzielny gotowy zestaw na stałe nawinięty na drabince i montować go tylko na czas samego sondowania za pomocą zapinki bata którą zapinamy właściwy zestaw. W przypadku sondowania głębokości batem zalecam wykonywanie tylko rzutów spod bata w kierunku wody a nie za głowy lub ramienia.
I jak zwykle na koniec, jeśli nasuną się jakieś pytania w temacie spławika gruntującego GUT-MIX zawsze postaram się na nie odpowiedzieć.
Z wędkarskim pozdrowieniem.

 


5
Oceń
(25 głosów)

 

Gruntowanie spławikiem firmy GUT-MIX - opinie i komentarze

krzysiekdankrzysiekdan
0
Obserwowałem na zawodach otwartych nad ZZ w tamtym roku nie wiem czy to nawet nie przypadkiem tego autora. Jak sprawnie sobie radził z gruntowaniem? Jaka dla mnie to rewelacja Muszę sobie sprawić taki spławik i wypróbować? (2013-01-07 08:32)
szutomaszszutomasz
0
posiadam taki spławik i jest bardzo pomocny 5***** (2013-01-07 19:40)
Artur z KetrzynaArtur z Ketrzyna
0
Fajny gadżet. Ja co fakt też gruntuję dno ale jeszcze starszym sposobem. poprostu na haczyk zakładam kawałek ołowiu (taki dzwonek z uszkiem a w środku korek lub pianka do wbijania haka. Mój waży 2 gramy i jest wystarczający do przeciążenia spławika i na tyle lekki by nie zapadał się w dno). zwiększam grunt do momentu aż antenka spławika zacznie lekko wystawać z wody. Przestawiam zestaw co 30-50 cm i widzę czy dno opada czy się zanosi Dodatkowe ołowie na żyłce pozwalają określić jak wielki mam uskok, gdyż wiem jak stoi spławik bez tego ołowiu. (2013-01-10 14:39)

skomentuj ten artykuł