Metoda bolońska, jak to trudno prosto łowić

/ 5 komentarzy / 17 zdjęć


W imię zasad

Przepływanka. Metoda którą zna większość wędkarzy nie będących już nastolatkami a swoja przygodę z rybami zaczynali nad rzeką przy użyciu wędek ze spławikiem. W tamtym czasie takie metody jak przystawka czy wspomniana przepływanka królowały wśród spławikowców nad rzekami w naszym kraju. Jeśli pominiemy niedzielnych łowców hołdujących zasadzie "jakoś to będzie", znał i korzystał z nich każdy doświadczony wędkarz rzeczny.

Niestety obie te metody miały jedną wadę. Problemu tego nie dało się pokonać w żaden sposób używając sprzętu ogólnodostępnego wtedy w sklepach wędkarskich. Mankamentem o którym myślę była odległość na jakiej można było umieścić zestaw oraz przynętę. Krótkie wędziska nie pozwalały na szaleństwa. Dlatego były one skuteczne tylko okresowo. Ściśle określone warunki sprawiały że ryby pojawiają się przy brzegu i można wtedy było łowić wtedy w pełni świadomie i skutecznie. Żadną tajemnicą nie jest że ryby pojawiają się i penetrują przybrzeżne okolice w czasie lekkiego przyboru stanu wody. Zaznaczam lekkiego dlatego że większy uniemożliwi stosowanie metod spławikowych i trzeba z nich zrezygnować na rzecz gruntówki. Tak samo dzieje się wieczorem, nocą i do określonego czasu rano podczas intensywnego żerowania. Na większą porę dnia ryby odpływają od brzegów i zajmują śródrzeczne stanowiska. Szukają miejsc spokojnych i bezpieczny z dala od brzegu.

Żeby móc tam skutecznie łowić należało wydłużyć zasięg skutecznego podania przynęty. Pierwszy rozwiązaniem był bat. Jednak i ta technika nie jest bez wad. Zasięg zwiększa się niewiele i jest mocno uzależniony od głębokości łowiska. Kolejną wędką spławikową mocno wydłużającą dystans jest tak zwana laska lub tyczka. Bardzo długie kije kilkunastometrowe wędki bez kołowrotka. Niestety mocno uciążliwe i niepraktyczne. Łowienie nimi na większości stanowisk nad dzikimi niedużymi graniczy z cudem lub jest po prostu niemożliwe. Jest to całkiem inna technika od popularnych stosowanych przez wędkarzy amatorów i wymaga radykalnych zmian w podejściu do wędkowania.

Jednak niemożliwe stało się możliwe. Pojawiła się metoda bolońska. Jest ona jakby połączeniem długich wędzisk do technik łowienia bez kołowrotka i starej dobrej przeływanki. Pomimo że obie te metody powstały w innym miejscu i innym czasie. Wygląda jakby z tej przepływanki zaadoptowano do niej właśnie kołowrotek. Wędka do metody bolońskiej to długie sześć, siedem a nawet osiem metrów wędzisko. Uzbrojone w nieduży kołowrotek i cienką żyłkę główną zazwyczaj 0,16 -0,14 mm. . Dostępne dla większości wędkarzy i nie stanowiące problemów do użycia na większości odcinków rzek. Nie wymagają też skrajnych zmian w pozostałym sprzęcie wędkarskim, samym wędkowaniu jak tym co je otacza.

Sprzęt czyli od czego zacząć

Krótko i w miarę prosto opiszę tu sprzęt potrzebny by złożyć zestaw do metody bolońskiej. Postaram się to zrobić tak by zrozumieli to nawet mniej doświadczeni wędkarze. Starzy wyjadacze ogarną zaś z pewnością nawet jeśli nigdy tą metodą nie łowili.

Wędzisko.
Wędzisko do metody bolońskiej powinno spełniać kilka podstawowych warunków by można je było w pełni do niej zaakceptować. Bolonki to długie i bardzo smukłe kije. Pomimo swej długości muszą zachować bardzo niewielką średnicę dolnika.wszystko to dla wygody trzymania jej przez wędkarza w czasie łowienia. Fakt że przez cały czas łowienia wędkarz trzyma wędkę w ręce narzuca twarde warunki. Kolejnym jest oczywiście masa wędziska. Dobre w pełni węglowe kije do tej metody ważą dziś poniżej 300 g przy długości 6 m. Patrząc ogólnie na rynek dochodzę do wniosku że na dzień dzisiejszy masa kij o długości 6 m nie powinna wynosić więcej jak około 350 g. Jednak są też znacznie cięższe. Oczywiście da się nimi łowić. jednak ktoś kto takie wędzisko kupuje musi się liczyć z faktem że łowienie nim to nie będzie bułeczka z szynką. Kroma chleba z margaryną śniadaniową i to bez soli czeka nabywcę takiego wynalazku o zbyt dużej masie jak na swoje możliwości.

Kolejnym wymogiem jest bardzo szybka akcja. Pozwoli ona w pełni kontrolować ciężki zestaw nawet w szybkim nurcie, skutecznie zacinać brania. Niebagatelne znaczenie ma również praca takiego wędziska. Tylko szczytowa, żadne lejące się kluski nie mają tu racji bytu. Jak potrafi amortyzować walkę ryby kilkumetrowy kij wiedzą tylko ci którzy takimi łowili. Medalowy kleń czy jaź gaśnie na odcinku żyłki tylko dzięki amortyzacji wędziska i żyłki bez jęknięcia hamulca kołowrotka. Przydatny jest stosowany aktualnie często antypoślizgowy dolnik jak i część gdzie znajduje się uchwyt kołowrotka. W metodzie bolońskiej nie używa się ciężkich zestawów. Najpopularniejsze kije mają ciężar wyrzutowy do 20-30 g. Tyle spokojnie wystarcza. Wędziska o ciężarze wyrzutowym 40-50 g opisane jako bolonki to dla mnie kompletne nieporozumienie.

Kołowrotek.
Podstawowym wymaganiem od kołowrotka do metody bolońskiej jest jego duże przełożenie. Zestaw jest bardzo często zarzucany i sprowadzany z nurtu. Szybki kołowrotek naprawdę usprawnia i skraca ten "jałowy" czas podczas wędkowania. Drugim wymaganiem jest niewielka masa dlatego że w komplecie z wędziskiem będzie on obciążał rękę wędkarza. Czasem przez wiele godzin. Tu potwierdza się potrzeba dużego przełożenia. Mały kołowrotek o małym przełożeniu mógłby doprowadzić wędkarza do czynów których lepiej nie mieć na sumieniu.
Kołowrotek operuje stosunkowo lekkimi zestawami. Dlatego ogromna moc nie jest potrzebna. Kołowrotek na początek nie musi być z najwyższej półki. Dobre nieduże kołowrotki przeznaczone do spinningu sprawdzą się doskonale. Równie dobrze można zaadaptować maszynki do metody match z płytką szpulą.

Żyłka
Żyłka główna do opisywanej metody musi mieć małą średnicę. 0,16 mm jest optymalnym rozwiązaniem na początek. Jest na tyle mocna że nie będzie se rwała z byle powodu i na tyle cienka żeby nie sprawiać kłopotów podczas prowadzenia stosunkowo lekkiego zestawu w nurcie. Żyłka przyponowa tradycyjnie czyli dwa-cztery oczka mniej. Z czasem i nabraniem doświadczenia jak i możliwością praktycznej oceny warunków wody można zejść z żyłką główną do 0,14 mm. Zapewne nie każda woda na to pozwoli. Żyłka główna powinna być żyłką pływającą. Kolorystycznie zaczynałem od żyłki lekko zielonej jednak później przeszedłem na bezbarwną. Dla wygody kupiłem szpulę 600 m żyłki 0,16 mm żeby nie mieć kłopotów z prawidłowym napełnieniem niż szpuli kołowrotka. Zdaję sobie sprawę że jest wielu wędkarzy których "straszą" żyłki o tak małych średnicach. jednak wyholowanie ryby 1,5-2,5 kg na takim zestawie jak opisuję to żaden problem. Łowię zaś na niedużej rzece i nie mam hektarów do zabawy z rybą w czasie holu.

Spławiki, rurki/koszulki igielitowe na spławiki
Sprawa spławików jest prosta więc nie ma co jej komplikować. W sklepach bez problemu znajdziemy spławiki produkowane pod metodę bolońską. Potrzebne będą spławiki o średniej wyporności. Stosuję najczęściej takie o wyporności 6 lub 8 g. Czasem warunki takie jak nurt czy wiatr wymagają spławika 10 lub nawet 12 g. Większych wyporności u siebie na rzece raczej nie potrzebuję. Trzon mojego arsenału jeśli chodzi o spławiki stanowią wyroby firmy Expert. Naprawdę warte by je kupić świetnie wykonane, trwałe po prostu profesjonalne.
Zakupione spławiki posiadają na kilach odcinek rurki który po modyfikacji wystarcza do prawidłowego zablokowania go na żyłce. Niemniej podczas zakupów warto kupić opakowanie czy dwa zapasowych rurek. Nigdy nie wiadomo kiedy się przydadzą.
Modyfikacja rurki fabrycznie umieszczonej na kilu polega na przecięciu jej na 2-3 kawałki w zależności od jej długości. Przy pomocy tych rurek prawidłowo zablokujemy spławik. Blokowanie go jedną rurką nawet długą to błąd. Powinniśmy na kilu umieścić przynajmniej dwa odcinki rurki. Jeden tuż pod korpusem a drugi na dole kila. Rurki nie powinny być zbyt długie podczas ustawiania i zmian gruntu mogą uszkadzać cienką żyłkę główną która będzie się następnie skręcać.

Ciężarki
Jako ciężarków głównych używam ciężarki łezki z igielitem. Rzadziej stosuję podobne oliwki. Dobre też być okrągłe, kulki jednak te są u w sklepach rzadziej spotykane. Do dociążania trzeba mieć śruciny w dwóch rozmiarach czyli pudełko z dużymi śrucinami dużymi 1-2,9 g oraz pudełko małych śrucin od 0,20-1 g.

Haki, krętliki
Przy metodzie bolońskiej stosuje się niewielkie przynęty. Dlatego też haki muszą być do nich dobrane rozmiarowo. Staram się jak to ładnie mówią nie przeginać pałki w żadnym kierunku. Czyli nie za duże ale też nie mikroskopijne. Najczęściej stosowane haki to nr 12-10-8. Oczywiście podaję je tylko poglądowo dlatego że gdy ktoś kupi przykładowo dziesięć opakowań różnych haków i porówna te rozmiary z opakowania do tego co widzi w realu to się często okaże że nr 10 jest większy jak nr. 8. Takie są uroki wędkarstwa i nie ma ich co psuć.
Do łączenia żyłki głównej z przyponem używam krętlików. Małe krętliki rozmiar nr 22 i 5 kg wytrzymałości są wystarczające.

Podpórki
Pomimo że się ich teoretycznie nie używa podczas łowienia bolonką na wielu miejscówkach są przydatne. Wędkarz nie trzyma wędki przez cały czas w ręce. Trzeba zanęcić. Trzeba podebrać rybę. Trzeba się napić czy nawet coś zjeść. Bolonka to kij dług, delikatny i finezyjny. Nie sposób go rzucić na ziemię nie czy oprzeć o drzewo bo później trudno odczepić żyłkę z gałęzi która jest ponad pięć metrów nad ziemią. Wszelkie szarpanie skończy się w tym wypadku złamaniem kija. Jeśli będzie to złamanie szczęśliwe to nie nastąpi w więcej ja trzech miejscach. Dlatego warto mieć dwie podpórki wbić je w dogodnym miejscu by w razie potrzeby móc na nich położyć w kij w poziomie metr nad ziemią. Proste, łatwe, bezpieczne i tańsze od nowego wędziska.

Podbierak i pokrowiec czyli braki do uzupełnienia
Tak jak wszystkim i daleko do ideału więc podczas przygotowań zakupów pewne błędy zostały popełnione. Największym jest brak podbieraka który by odpowiadał tej metodzie rybom jakie się nią łowi. Powinien mieć dość długą sztycę myślę że tak około 3 m byłyby dla mnie optymalne. Kosz o średnicy zbliżonej do 50 cm.
Jeśli już kupię podbierak będzie mi potrzebny jeszcze pokrowiec. Nieduży pokrowiec na jedną wędkę bolonkę z kołowrotkiem o długości 125 cm i wspomniany podbierak. Do samej wędki nie był potrzebny jednak po zakupie podbieraka trzeba będzie ogarnąć jakoś ten majdan.

Mój aktualny zestaw
Widoczny na zdjęciach zestaw którego używam aktualnie wędzisko MegaBAITS TACTIX Bolognese długość 6 m cw 5-20 g. Masa kija wynosi 285 g. Jest to wędzisko które spokojnie daje sobie radę z większymi rybami a przede wszystkim z trudnymi warunkami jakie panują na rzece. Kołowrotek Dragon Street Fishing HS FD 420i. Nieduży szybki kołowrotek o masie 265 g i przełożeniu 1:6,2. Zdjęcia są w miarę świeże. Aktualnie jest na nim żyłka Dragon Guide Select Crystal Clear 0,16 mm o wytrzymałości 3,70 kg. Wspomniany wyżej kołowrotek opisałem w wcześniejszym tekście. Wędzisko opiszę w kolejnym, tu dodaję tylko krótką notka w celach czysto informacyjnych. Niektórzy lubią wiedzieć i słusznie dlatego że wiedzieć jest dobrze.

Technika

Technika łowienia metodą bolońską jest łatwa ale bardzo trudna. Tak jak i wszystkie inne. Podstawowe zasady są teoretycznie proste ale nijak mają się do tej prostoty gdy chce się je przenieść w praktykę nad rzeką. Moim zdaniem podstawowym błędem jaki popełniają początkujący jest nieumiejętność czytania rzeki a nawet całkowity brak odczuwania takiej potrzeby. Staje taki "wędkarz" w pierwszym lepszym a przede wszystkim bardzo dogodnym i wygodnym miejscu na brzegu rzeki. Woda płynie, wzorcowe obrazki z książek czy internetu w głowie, dwa wiadra paszy przy nodze. Brak tylko najważniejszego. Brak odpowiedzi czy tu są ryby. Całkowita i ślepa wiara w działanie zanęty. Jeśli nie ma to przypłyną. Największy błąd jaki można zrobić. W źle wybrane miejsce nie ściągnie ryb najlepsza czy najdroższa zanęta. Jednak ta sama zanęta zrobi nam z wody raj jeśli zastosujemy ją w miejscu gdzie ryby przebywają naturalnie. Na odcinku który odpowiada ich oczekiwaniom i potrzebom. Tam gdzie codziennie bez względu na nasze działania żerują i szukają pożywienia. Wybór stanowiska z którego chcemy łowić to sprawa kluczowa.

Zestaw do metody bolońskiej jest w rzece niesamowicie uniwersalną wędką na ryby spokojnego żeru. Możemy podać nim przynętę na wiele sposobów i w większość miejsc często niedostępnych dla innych metod. Bolonka i jej długie wędzisko pozwala dotrzeć niemal wszędzie. Jedynymi wymogami jakie musi iwoda to nurt i głębokość jaką możemy ogarnąć. W bolonce nie używa się spławików przelotowych więc tu ograniczenie jest. Pomimo że z drugiej strony nawet gdyby komuś przyszło zamontować do bolonki spławik przelotowy to prowadzenie przynęty na zestawie ze spławikiem o wyporności 12 g na głębokości powiedzmy 8m i tak jest praktycznie niemożliwe.

Wybraliśmy miejscówkę, wody w niej po kolana a ryb po pas. Więc można zaczynać. Pierwszą sprawą sprawą jest montaż zestawu. Podstawowym zestawem od którego należy zacząć jest zestaw spławik-ciężarek główny (łezka, oliwka)- krętlik - przypon hak. Ciężarek główny/łezkę stabilizuję od góry przynajmniej jedną śruciną coby nie biegał mi bez potrzeby po żyłce. Ten zestaw się raczej nie zmienna. Jedyne co dochodzi później to śruciny umieszczone na przyponie celem jego stabilizacji podczas prowadzenia zestawu. Postaram się to pokazać na zdjęciach. Wzorcowe łowisko to odcinek o równym nurcie, rynna czy blat. Jednak nie należy koniecznie trzymać się schematów. Właśnie w tym celu na samym początku wspomniałem o przepływance. można bez problemu te metody łączyć i urozmaicać do woli. wystarczy tylko pomyśleć. Tak niewiele a tak dużo. Wszelkie warkocze na granicy przybrzeżnych dołków i inne podobne miejsca gdzie naturalnie występują ryby są w zasięgu wędkarza. Szczególnie mam tu na myśli rzeki mniejsze i średnie. Na większych sytuacja znacznie się komplikuje a liczba ograniczeń rośnie,

Zestaw zarzucamy w wybrane miejsce. Znajduje sie ono powyżej (pod prąd) miejsca w którym stoimy.Ciężarek schodzi na wybraną głębokość, spławik się stabilizuje. Napinamy lekko żyłkę i unosimy wędzisko do góry. Żyłka pomiędzy spławikiem a szczytówką powinna na całej długości unosić się ponad wodą. Warto więc podczas kompletowania zestawu znaleźć żyłkę pływającą lub przynajmniej nie kupować typowo tonących. Na standardowym odcinku gdzie łowimy nie ma to może priorytetowego znaczenia. Jednak czasem będziemy chcieli wydłużyć "bieg" spławika o metr czy dwa wtedy krótki odcinek żyłki znajdzie się na powierzchni wody. Bardzo dobrze będzie jeśli się na niej utrzyma. Gdy spławik znajdzie się na naszej wysokości kij powinien być maksymalnie uniesiony w górę. Później spławik spływa w dół a wędkarz kontroluje jego spływ poprze opuszczanie szczytówki do poziomu i w dół rzeki. Maksymalnie w górze nie znaczy że w pionie. Tylko tyle ile wymaga dana sytuacja i miejscówka na której właśnie łowimy.

Przerwa na zjedzenie czegoś też nie musi być stracona. Wykorzystuję ją w bardzo prosty sposób. Zwiększam grunt na zestawie i robię z niego taką lekką przystawkę. Zarzucam w wybrane miejsce i się moczy. Każde działanie jest wynagradzane dlatego złowiłem już w ten sposób kilka ryb. Złowiłem je w czasie który teoretycznie powinien być całkowicie stracony.

Bolonka to świetna metoda. Aktywna i dająca możliwość poszukiwania ryb. Nikt nie powiedział że po przyjściu nad wodę należ zakotwiczyć na stałe. Zmiana miejscówki jest bardzo szybka. Złożenie wędki, plecak na plecy i w drogę. Cały mój sprzęt jaki zabieram nad wodę aktualnie mieści się w średniej wielkości plecaku. Do tego dochodzi wędzisko, 123 cm po złożeniu. Przydatny jest jeszcze podbierak o którym wspomniałem wcześniej. Dlatego że nie każdy wyląduje większą rybę na długim kiju nie łamiąc go przy okazji w trzech miejscach.
Poza tym należy pamiętać szczególnie teraz latem. jeśli ktoś nie czuje się na siłach najlepiej znaleźć jedną miejscówkę. Możliwie w cieniu jak tylko jest możliwe. Bieganie podczas upałów jest naprawdę męczące. Pot poleje się z czoła. Przerwy zaś nie będzie dlatego że w czasie postoju trzeba obsługiwać długie wędzisko i precyzyjnie prowadzić zestaw czyli łowić i pracować na rybę.

Słowo końcowe czyli do zobaczenia w piekle

Absolutnie nie dążyłem by ten tekst był standardową kopia czy wzorcem odbitym od innych. Nie miał to być elementarz techniki wędkarskiej. Takich jest mnóstwo. Wiele w stylu kopiuj-wklej jakby autor nigdy metodą bolońską nie łowił. Nakazując szablonowe i niezmienne działanie. Moim zamiarem było przekazanie w luźny sposób podstaw potrzebnych dla kogoś kto chciałby spróbować łowić taką wędką. Wszystko oparłem o własne doświadczenia i spostrzeżenia podczas powrotu do metody bolońskiej. Dla mnie nie nie jest to pierwsze spotkanie z bolonką.

Łowiłem nią znacznie wcześniej. Powrót planowałem już od jakiegoś czasu. Chęć tą spowodowały skrajnie niskie stany wód w rzekach w ciągu ostatnich lat. Łowienie w takich warunkach ciężkimi feederami stało się uciążliwe i słabe pod względem wyników. Tegoroczna pierwsza połowa roku przyniosła zmiany w tym temacie. Było sporo opadów a stosowanie metod spławikowych na rzece uciążliwe. Jednak jak tylko stan wód się ustabilizował wykonałem plan. Może niektóre uwagi wydadzą się śmieszne komuś kto łowi długo na spławik w rzekach. jednak dla początkującego czasem najprostsze i podstawowe informacje są kluczem do skutecznego łowienia. Wiem dlatego że sam uczyłem się łowić z książek. Zdaję sobie ile znaczy przeczytać coś z uwagą zrozumieć i umieć zastosować w praktyce.

Wszedłem w "moje allegro", następnie "obserwowane" i zakupiłem sprzęt wybrany jeszcze w marcu.. Realizację swoich planów mogę podsumować tylko jednym krótkim zdaniem. Nie żałuję w najmniejszym stopniu. Zarówno pod względem bardzo dobrze spędzonego czasu nad wodą jak i pod względem wyników. Ogólny sprzęt to wędka oraz plecak z akcesoriami. Wymieniłem je wyżej w opisie sprzętu. Cieszę się że moje obserwacje i plany potwierdziły się w praktyce i dane mi było złowić trochę fajnych ryb. Lekki i cichy zestaw spławikowy jest niezawodny na płytkiej wodzie i wędkarz z wyczuciem chwili może nim oszukać niejedną rybę. Aktywne łowienie ma swoje zalety i urok.

Jedna wędka naprawdę nie sprawia że mam gorsze wyniki jak zwolennicy gruntówki łowiący na dwa zestawy. Mimo to wiem że wcześniej czy później znów pewnie powrócę na jakiś czas do zestawów gruntowych. Jesienią z pewnością pochodzę ze spinningiem za szczupakiem. W końcu nowy zestaw leży za plecami, był aż raz nad wodą. Nie wszystko musi być czarne lub białe są też inne kolory i trzeba je dostrzegać. Mam prawo łowić różnymi metodami i korzystam z tego. Jeśli stan wód utrzyma się na obecnym poziomie to póki co nie zamierzam odwieszać bolonki na kołku. Tym bardziej że zbliża się trzecia dekada sierpnia a później wrzesień czyli jeden z najlepszych okresów żerowania ryb w ciągu roku. Może nawet spróbuję rozwinąć swój arsenał w w kierunku metod i technik spławikowych na rzece. Może kolejna bolonka. Mocniejsza pod duże jesienne ryby. Może coś innego. Nudy nad wodą nie będzie z pewnością a spławik będzie lekko balansował na powierzchni wody.
 

 


4.9
Oceń
(15 głosów)

 

Ocena sprzętu (ocen: 2)

Ocena użytkowników:

Jakość:
(5)
Cena:
(5)
Użytkowanie:
(5)

Średnia ocena:

5



Metoda bolońska, jak to trudno prosto łowić - opinie i komentarze

marcin-szmarcin-sz
+1
A jak jest wykonana z włókna szklanego to też bolonka?? (2020-08-08 16:31)
ryukon1975ryukon1975
+1
Ocena sprzętu:
Jakość:Cena:Użytkowanie:
Jeśli przeczytałeś jakie wymagania stawia się wobec wędziska do metody bolońskiej co do akcji i pracy, masy to powinieneś znać odpowiedż na swoje pytanie. (2020-08-08 19:37)
hakonhakon
+1
fajny tekst... milo widziec ze jeszcze ktos dobiera metode do miejsca i czasu. (2020-08-09 13:39)
pstrag222pstrag222
+1
Jeśli ktoś chce być wędkarzem skutecznym cYli łowić ryby kiedy inni biadolą. O bez rybiu. Musi wybierać inne metody które akurat w danym czasie dadzą szanse na spotkania z kabanami. Oczywiście 5 (2020-08-09 18:53)
kabankaban
+1
Ocena sprzętu:
Jakość:Cena:Użytkowanie:
Od wielu lat sędziuje zawody spławikowe w naszym kole i wszyscy łowią na bolonki. Jak dla mnie to w tej metodzie norma. Osobiście mam dwie na stnie ale z nich jeszcze nie korzystam bo mimo wszystko spinning póki co to moja jedyna ulubiona metoda łowienia. Pozdro Krzyś:-) (2020-08-09 19:33)

skomentuj ten artykuł