Mój sposób na złowienie lina

/ 17 komentarzy / 2 zdjęć


Chciałbym podzielić się swoimi doświadczeniami na temat połowu lina. Wiem, że wielu wędkarzy skutecznie nastawia sie na połów tego gatunku, jednak mam swiadomość tego, iż wielu początkujących wędkarzy odwiedza tą strone i nie miało okazji złowić jeszcze tej pięknej ryby. Mam nadzieję, że moje wskazówki pomogą chociaz w pewny sposób pasjonatom tej ryby:)

Moje zainteresowanie linem zaczeło się już od kiedy zaczełem wędkowanie czyli w wieku ok. 8 lat, zawsze miałem słabość tej ryby ze względu na jej piękno i jak wtedy mi sie wydawało trudność w jej złowieniu. Niestety w młodzieńczym wieku marzyły mi sie tylko okazy wielkich ryb i nie miałem cierpliwości do tego typu wypadów. Nigdy nie odwiedziałem łowisk ze szczególną populacją lina, więc moje ograniczenia były jeszcze wieksze. Wszystko zaczeło się od przypadkowego lina ktorego złowiłem jeszcze w wieku młodzieńczym . Potem jednak po kilku nieudanych próbach odpusciłem sobie i znów nastawiałem się na płotki leszczyki.

Prawdziwe doświadczenia związane z tym gatunkem zaczeły się ok 5-6 lat temu. Wraz z kolegą stwierdziliśmy, że na 100% zaczniemy uganiać się za linem i udało się:) w tym miejscu kieruje szczególne podziękowania do kolegi który miał wczesniej już doświadczenia związane z tą rybą ze względu na swojego ojca u którego boku sie szkolił:) Moja przygoda z prawdziwymi linami zaczeła się na starorzeczach, do dnia dzisiejszego czasami odwiedzam te stare miejsca i z sukcesami łowie liny, chociaż wiekszą frajde i satysfakcje sprawia mi łowienie na jeziorach.

Zacznijmy możę od tego, że nie ma w sumie dużego znaczenia na jakim jeziorze chcę się nastawić na lina, z doświadczenia wiem, iż nie trudno łowić jest nawet na jeziorach typu sielawowego, przede wszystkim liczy się odpowiednie dobrane miejsce. Jak pewnie wiekszość ludzi wie, najlepiej łowić na krańcach jezior, zatokach a jeśli chodzi o roślinność wodną to w grażelach, liliach wodnych – ale podkreślam, że nie zawsze. Liczy się przede wszystkim to ile w danym miejscu jest tzw. merty ( rogadka itp.) wg. mnie jest to najważniejszy czynnik, poprostu im jest jej wiecej tym lepiej. Lin bardzo lubi pływać w tego typu zaroślach.

Zdarza się jednak, że łowie liny na całkowicie piaszczystym dnie blisko trzciny, zależy to od ilości występowania lina w danym zbiorniku, chociaż z reguły jestem zwolennikiem tych pierwszych warunków. Faktem jest to, iż opisane przeze mnie miejsca są często bardzo zarośniete i uniemożliwia spokojne wędkowanie. Niestety żeby łowić naprawde fajne sztuki trzeba troche się namęczyć z dobraniem i przygotowaniem odpowiedniego miejsca, często kończy się to z wycinką trzciny oraz czyszczeniem miejscówki w celu wydobycia merty. Ludzie wymyślają różne wynalazki do przygotowania sobie miejsca, uważam jednak, że wystarczy poprostu przyspawać kilka prętów umożliwiających ściagniecia niepotrzebnego zielska i kilkadziesiąt metrów linki:) Jeśli chodzi o szerokość łowiska to na pewno nie przekraczam 2m jestem zdania, że to wystarczy na spokojny połów na dwie wędki. Na jaką odległość chcemy czyścic sobie miejsce to zależy od głębokości łowiska, ja łowie przeważnie w przedziale 1.5-2,5m chociaż oczywiście zdarza się też głębiej i płycej, myśle jednak, iż jest to optymalna głębokość dla lina. Jak widać przygotowanie porządnego łowiska wymaga troche poświecen, ale uwierzcie mi że warto, bo nie ma nic przyejmniejszego niż wędkowanie z sukcesami w zrobionej przez siebie miejscówce:)

Łowiąc liny nie używam jakiś wymyślnych przynęt, tym bardziej zanęt itp. Moim zdaniem (chociaż niektórzy mogą sie z tym nie zgadzac) liczy się przede wszystkim najzwyklejszy ziemniak! Ziemniak jest doskonałą przynęta i zanęta na lina, tak samo cenie pęczak. Jest to moja ulubiona i najpewniejsza przynęta do połowu tych pięknych ryb:) Ziemniaki przygotowuję w normalny 'obiadowy' sposób, tzn nie gotuję ich w mundurkach, nie kroje w kostki czy coś tylko normalne obrane, pokrojone i posolone jak do obiadu:) Na rybach też nie bawie się w jakieś kostki itp. Tylko wycinam odpowiedni kawałek ziemniaka haczykem i niepotrzebny problem i marnowany czas z głowy.:) Wiem, że niektórzy mogą sie dziwić, iż solę ziemniaki ale wiem że liny lubią czasami wybredzać i nie smakują tylko w słodkim, słodzę natomiast pęczak. W położonym na ogniu garnku pęczakiem z woda wsypuje z 2 duże łyżki cukru i czekam do czasu aż pęczak nabierze odpowiedniej wielkości nic wiecej:)

Praktycznie nigdy nie używam zanęt ze sklepów. Wystarczą na początek dwie garstki ziemniaków i pęczaku, jakiś lin musi się poprostu zakrecic:) z resztą widać to po wydobywanych się bombelkach z wody:) jeśli nie to wystarczy co jakiś czas niewiele dorzucac do łowiska i trzeba być cierpliwym:) Czasami zdarza się, że liny kopią a poprostu nie chcą wziąć na przynęte roślinna jaką własnie jest ziemniak i pęczak, więc często zakładam białe bądź czerwone robaki. I tutaj ważna wskazówka, jeżeli lin tzw. 'kopie' (puszcza bombelki) warto jest przerzucic zestaw własnie w to miejsce, nie zawsze ale zdarza się, że po chwili nastepuje branie.

Została mi jeszcze podpowiedź na temat zestawów na lina. Ja łowie liny tylko metoda spławikową. Moim zdaniem wędka nie ma wielkiego znaczenia, wystarczy tylko, że nie jest zbyt krótka i miekka. Kołowrotki podobnie, ważne tylko żeby przy odpowiednio dużej rybie zapracował hamulec. Jeśli chodzi o żyłkę to ja używam ją w przedziale 0.18-0.20mm, uważam róznież , że robienie przyponów z cieńszych żyłek itp. Nie ma poprostu sensu, brania będą miały podobną częstotliwość a wędkarz tylko naraża się na zerwanie zestawu przez silną rybę jaką jest lin. Co to spławików to najlepsze wydają mi się typy wagler ale oczywiście nie za cieżkie! Trudno znaleźć jest takie ok .1,5 g więc łowie przeważnie na ważace ok. 2,5 g, maksymalnie do 3.5g w zależności od głebokości łowiska i panującej tam fali.

Tego typu spławiki można dobrze wyczuć kiedy przynęta leży na dnie a cięzarki w 'powietrzu' i do tego mają dosyć grubą antenke więc nie powinno być problemu z widocznością, jestem zdania , że szkoda psuć sobie wzrok cienkimi antenkami jeśli to nie ma wielkiego znaczenia:) Oczywiście podczas fali cięzko jest sobie pozwolić na to żeby na dnie leżał tylko haczyk z przynęta dlatego trzeba też naprawde delikatnie posadzić na nim ciężarek. A co do nich to najlepiej używać oczywiście ciężarki przelotowe, łezki itp. Na koniec haczyki, nigdy nie używam małych haczyków to z wielu względów.

Podstawowym argumentem jest to, iż lin ma całkiem spory pyszczek więc była by trudność z zacięciem go, a także przynęta nie może być za mała bo lin wtedy mniej się nią interesuje oraz to że wkurza bardzo drobnica:) np. Krąpiki, płotki, wzdręgi. Cięzko powiedziec jaki używam nr haczyków bo z nimi jest tak samo jak z rozmiarami buta:) każda firma inny nr:) Przeważnie łowie na haczyki firmy Mustad nr 6, uważam to za optymalny nr haczyka chociaż zdarza się ten nr 5 ale to już rzadziej. Liny łowie już od połowy kwietnia do końca września, także śmiało można jeszcze popróbowac.:) Co do godziny połowu to bywa to róznie, biorą i z samego świtu i w nocy a także popołudniami, tak samo ma się to do pogody może byc upalnie może być deszczowo, lin ma poprostu swoje zachcianki i musimy się do tego przyzwyczaić.

Mam nadzieję, że o niczym nie zapomniałem:) jak i rownież to, iż takie moje skromne informacje przydadzą się miłośników tej cudownej ryby jaką niewątpliwie jest lin. Oby że teraz wiecej osób będzie mogło poczuć ten skok adrenaliny, przyśpieszone bicie serca przy każdym złowionym linie:) Pozdrawiam:)


PS – to moj pierwszy temat więc prosze o wyrozumiałość:)

 


4.6
Oceń
(92 głosów)

 

Mój sposób na złowienie lina - opinie i komentarze

an2212an2212
0
dziękuję za cenne podpowiedzi.ja dotychczas jakoś nie miałem szczęścia do linów.pozdrawiam.
(2010-08-03 10:13)
michal9009michal9009
0
Witam kolegę Dawida.  Dzięki za rady w sposobie na lina. Jak dotąd to liny łapałem okazjonalnie bez większych wyników. Chociaż mój największy Lin ważył nieco ponad 1 kg. Z twoich rad na pewno skorzystam przy najbliższej okazji. Życzę dalszych sukcesów. Pierwszy temat ale jak dla mnie bardzo dobry. Pozdrawiam. (2010-08-03 13:32)
780528780528
0
Dobry opis jak zabrać się do połowu lina,pewnie będzie przydatny wędkarzom lubiącym zasiadki linowe.Lin jest rybą kapryśną aczkolwiek uzbrojeni w cierpliwość możemy osiągnąć dobre rezultaty.Sam już dosyć dawno nie złowiłem lina bo nie miałem okazji,ale liny są bardzo ładnymi rybami i zasługują na szacunek.Za opis piątal i powodzenia!
(2010-08-04 23:19)
grafik1979grafik1979
0

muszę sprawdzic twoja metoda ja zawsze lapie na pinke z bulką i mam dosć duze efekt
(2010-08-06 20:09)
AdisAdis
0
Bardzo cenne wskazówki w sobote wybrałem się z kolegą właśnie na lina  Najwiekszego lina okolo 1 kg wyłowiłem właśnie na ziemniaka nigdy by mi to nie pszyszło do głowy dzieki za ten pomysł z ziemniakiem i pozdrawiam.
(2010-08-11 10:35)
fafik150fafik150
0
drogi kolego ziemniak jest dobra zanęta ale nie można go dużo sypać do wody ponieważ zmienia on struktyre wody na dnie łowiska. czy jakos tak ziemniak jest moja najczestrza przyneta a jesli ni9m nece to najlepiej jest dodac do niego trochę kupnej zanety i jek mówiłem nie mozna go duzo sypac. za całość ***** pozdrawiam...:)
(2010-08-11 15:56)
kordyskordys
0
Jestem pod wrazeniem.... super opis
(2010-08-12 02:02)
Koniec444Koniec444
0

Opis super...Wypróbuje twój sposób

(2010-08-16 16:55)
sebasabasebasaba
0

Świetne wskazówki. Mam okazję połowić na jeziorze, gdzie są całkiem niezłe liny i karasie. Twój opis z pewnością mi się przyda i z sentymentem mogę powiedzieć, że pęczak to świetna baza zanętowa przy połowach dużych okazów jak i leszczy, na którą kiedyś się zazwyczaj tylko łowiło :)

Pozdrawiam

(2010-08-18 09:54)
jorgijorgi
0
bardzo fajny artykuł,świetna porada,w piątek będe miał okazje wypróbować ziemiaczka !! (2010-09-01 20:48)
użytkownik60849użytkownik60849
0
Mi się podobało. Dostałem cenne porady z tego artykułu i może uda się mi złowić większego linka. Artykuł - pięć gwiazdek. Pozdrawiam kolegę.
(2011-01-11 09:51)
mlotek2222mlotek2222
0
Ciekawy artykuł, mój tata uzywa tylko gotowanego ziemiaka i czerwonego robaka jako przynęty na lina.Daję 5.Pozdrawiam (2011-01-26 19:33)
PandaAuPandaAu
0
dobrze napisane piątula :)
Gdzieś widziałem że piszesz o Chojnie.
Już parę lat atakuje na Chojno tez większe.zawsze jezdziłem tam na nocki na leszcze.ale cos w 2010 nie brały. Za to linki brały :) aj 
(2011-02-14 21:31)
szprot szprot
0
Wspomnieliście o jeziorze CHOJNO koło Brodnicy, ja je miło wspominam z połowów pięknych linów w latach 1982-1986.Wystarczyło zanęcić troche pęczakie, to i przy dużej fali była przednia zabawa.  (2011-02-17 20:13)
DeeJaySzadyDeeJaySzady
0
Artykuł ciekawy ( ***** )
Ja osobiście na lina stosuję : dżdżownicę/rosówkę, kukurydzę oraz pęczak. Z tego co zauważyłem to lin bierze w godz. 6-9  oraz 18-22, ale to tylko osobiste spostrzeżenia. 
Pozdrawiam 
(2011-04-12 20:46)
szczypior27szczypior27
0
zgadzam się stosuje podobne metody artykuł na ***** pozdrawiam
(2011-04-17 21:50)
sunyboy16sunyboy16
0
Dziekuje bardzo za doskonale rady. Ja tak samo jak ty i wiele innych wedkarzy jestem milosnikiem tej pieknej ryby, choc tylko raz w zyciu ja zlapalem. Jestem poczatkujacym wedkarzem i na lina poluje odkad zainteresowalem sie tym sportem tzn od 6 mies. Jutro wybieram sie na ryby na pobliskie jezioro i zdecydowanie nastawiam sie na polowy wylacznie lina. Zrobilem sobie miejscowke w zaroslach. Mysle ze bedzie to idealne miejsce poniewaz w 100% zgadza sie z opisem prawidlowego miejsca poplowu lina. Dziekuje i pozdrawiem ;)
A za artykul oczywiscie 5 :)
(2011-08-11 01:28)

skomentuj ten artykuł