O początkach łowienia sandaczy słów kilka

/ 29 komentarzy

Pojawiłem się dzisiaj, przed wschodem słońca, na mojej ulubionej ostrodze. Wisła wygląda, jak nieskazitelnie czyste lustro. Ze skarpy obserwuję wodę, niczym myśliwy, szlachetny bielik. Pod stopami czuję szeleszczące liście, o barwach polskiej złotej jesieni. Zbieram wszystkie możliwe informację, jaki jest uciąg wody oraz jaką głębokość będzie miała moja ukochana rynna. Już wiem ! Założę, białe kopyto, z czerwonym łebkiem, które zamontuję na główce jig’owej o gramaturze 25 gram. Podchodzę skulony, jak najciszej potrafię.

Zacznę od napływu, to tam ostatnio mnie pokonałeś, pokazując tylko swój ogon, rozpalając moją wyobraźnię. Mam nadzieję, że to ja dzisiaj wyjdę zwycięsko z tego pojedynku, lecz nie przejmuj się, nie zrobię Ci krzywdy. Zwrócę Tobie wolność, a Ty powrócisz, do swoich braci nie na tarczy, ale z tarczą, opowiadając im wspaniałą przygodę po drugiej stronie podwodnego świata. Obliczam, w jakim miejscu przynęta, ma się zderzyć z lustrem wody, aby lecąc z nurtem ku dnu, opadło na skraju wgłębienia. Wtedy dynamicznym szarpnięciem podbijam ją z dna i pozwalam z powrotem powolutku opadać. Wtem nagle na szczytówce, widzę pstryknięcie, a dolnik mojej wędki wysyła bodźce mojemu przedramienia o silnym uderzeniu.

Ta historia, nie zdarzyła się tylko dzisiaj, obdarzając mnie ślicznie ubarwionym i walecznym wojownikiem, mierzącym 65 centymetrów, ale zdarzyła się wiele razy. Chciałem podbudzić waszą wędkarską wyobraźnie i pokazać dlaczego stałem się sandaczowym maniakiem i z jakiej przyczyny spędzam bezsenne noce, myśląc o porannej wyprawie.


Jaki sprzęt wybrać ?

Zacznę może od tego, iż sandacz posiada twardy, wręcz kościsty pysk. Dlatego budowany przez nas zestaw powinien być sztywny, abyśmy byli wstanie zaciąć, trzymającego przez sekundę gumę w pysku przeciwnika. Jednakże, powinien być na tyle zmysłowy, aby zdradzić nam nawet najmniejsze trącenie wabika oraz inne bodźce, odbierane na drugim końcu linki.
Wędzisko na sandacza powinno być sztywne, a przy tym posiadać czułą szczytówkę. Do tego opisu idealnie pasuje wklejanka (czyli wędka z wklejaną szczytówką). Oczywiście gramatura, długość i inne parametry kija powinny zależeć od łowiska w jakim operujemy. Osobiście w rzekach łowię produktem firmy Konger, o modelu World Champion Zander 285H. Wędzisko posiada ciężar wyrzutowy 10-35 gram. Jak na razie nie mogę nic złego powiedzieć o tym kiju. Jednak jest to spining, który trzeba odpowiednio konserwować oraz przechowywać. Jest to wędka, która uszczupli zasobność wędkarskiego portfela, ale jestem zdania, że lepiej odłożyć trochę pieniędzy i uczyć się od wyższych modeli. Oczywiście na rynku, w dzisiejszych czasach jest wiele ofert doskonałych wędek i nie mam zamiaru lansować żadnej konkretnej firmy, miałem tylko na celu polecić osobom wahającym się sprawdzony model.

Kołowrotek, powinien mieć solidną metalową konstrukcję. Nie dajcie się zwieść, sprzedawcom proponujących produkty z plastikopodobnych tworzyw, gdyż są to produkty w najlepszym przypadku jedno sezonowe, które nie sprostają wymaganiom ambitnie łowiących spinningistów. Radzę również, aby nasz kręciołek wyposażony w dość dużą szpule, aby komfortowo kontrolować wypuszczoną linkę.

Jeśli chodzi o linkę, wielu wędkarzy ma dylemat – żyłka czy plecionka ? Łowiłem za pomocą obu i bez zbędnych kombinacji powiem, że warto dołożyć trochę więcej i zakupić plecionkę. Dlaczego ? Przede wszystkim żyłka jest nawet do 20 % bardziej rozciągliwa. Przy zacięciu sandacza z dużej odległości, może mieć to kolosalne znaczenia. W dodatku, plecionka i jej praktycznie zerowa rozciągliwość, daje nam możliwość odczucia, na wędzisku bodźców, które przy używaniu zwykłej żyłki byłyby nie zauważalne. Pozwolę, poruszyć tu również kwestię przyponów. Używam, szczególnie w łowiskach, o kamienistym podłożu fluocarbonu. Jest on dużo bardziej odporny na uszkodzenia mechaniczne od plecionki, a przy tym dobrej jakości jest praktycznie niewidoczny w wodzie. Kolejną jego zaletą jest to, że przynęta przy jego stosowaniu opada wolniej, co może przekształcić się na efekty w braniach. Pamiętajmy jednak, aby przypon miał mniejszą wytrzymałość od linki głównej ! Jeśli chodzi o wiązanie fluocarbonu z plecionką polecam ten węzeł - http://www.netknots.com/fishing_knots/seaguar-knot/. Dodam, że nigdy mnie nie zawiódł. Nie jest skomplikowany, a po kilku próbach wiązanie go, nie będzie przysparzało problemów.

Co do agrawek, uznaję zasadę, że czym mniej tym lepiej. Nie używam agrawek z krętlikiem, bo uważam, że jest on zbędny. Może wpłynąć, na skuteczność zacięć brań, a nawet ich ilość. Osobiście używam agrawek Spinn Lock firmy Dragon i z czystym sumieniem mogę je zarekomendować. Jeśli mogę polecić jakiś węzeł, to uniwersalny Palomar - http://www.netknots.com/fishing_knots/palomar-knot/.

Mamy już prawie gotowy zestaw, ale czegoś jeszcze brakuję prawda ? Oczywiście nie możemy wybrać się na łowy, bez pudełka solidnego zestawu gum. Mówię tu celowo tylko o silikonowych przynętach. Uważam, że to przynęta numer jeden na jesienne sandacze. Jeśli gumy to jakie ? Używam praktycznie tylko kopyt. Może to z przyzwyczajenia ? Chociaż powiem szczerze, że uważam twistery za kąski dla mniejszych pasiaków. Cóż, każdy zdobywa nad wodą własne doświadczenie i poprzez kolejne wyprawy wyciąga z nich wnioski. Bardzo lubię kopyta Mans, z serii Predator, ale naprawdę używam szerokiego wachlarza produktów różnych producentów. Jeśli chodzi o ich rozmiar, lansuję teorię, że nie da się wyselekcjonować rozmiaru sandaczy w oparciu o gabaryty przynęt. Mętnooki żeruję ta tegorocznym narybku, dlatego zmieniam wielkość stopniowo poprzez następne pory roku. Przykładowo, teraz korzystam z wielkości nie przekraczającej 9cm, chociaż w listopadzie obcymi nie są mi rozmiaru 12 centymetrów i wyżej. Jeśli chodzi o kolory, cały czas kombinuje ! Zaczynam od kolorów, imitujących naturalny dla środowiska narybek, a przy niezadowalających mnie efektach zakładam bardziej jaskrawe kolory. Czasami jednak, strzałem w dziesiątkę okazują się nazywane przeze „zgnilizny” czyli różnego rodzaju ciemne brązy lub zielenie. Tej jesieni, największe efekty miałem na wszelkiego rodzaju seledyny, oraz połączenia bieli z czerwienią. Jeśli brań dalej nie ma, lubię narobić trochę „szaszoru” w wodzie i założyć gumę, o bardziej agresywnej akcji, jak np. Bandit z serii V-rules Dragona, która pracą przypomina bardziej woblera niż rippera. Oczywiście kombinuję również z głowkami Jig’owymi i ich ciężarem, ponieważ sandacze niekiedy wolą wolniej opadającą przynętę, a nie kiedy agresywną, wręcz bijącą w dno. Co do główek, używam najczęściej firm Mustad oraz Gamakatsu. Według mnie jakość jest porównywalna, a wybór zależy bardziej od gustu. Jeśli chodzi o ciężar, w Wiśle używam najczęściej główek 20-25gram, a w gorszych warunkach nawet 30-stek.


Gdzie szukać mętnookiego ?

Jest to temat, na osobny artykuł, a powiedziałbym wręcz, że na książkę. Opiszę więc, jesienną porę roku oraz najlepiej znane mi łowisko jakim jest duża nizinna rzeka. Jesteśmy nad rzeką, ale co dalej ? Zacznijmy więc od tego, że sandacz lubi kamieniste dno, zasłane różnorakimi przeszkodami. Ponadto uwielbia, różnego rodzaju zagłębienia, rynny czy podwodne górki. Okej, te miejsca są znane każdemu, wędkarzowi mającemu styczność z sandaczami, ale gdzie szukać ich jesienią ?
Mętnooki jak każdy drapieżnik odwiedza miejsca, urodzajne w drobnice. Jednakże, jesienią owy narybek, podczas ochłodzenia, opuszcza strefy przybrzeżne i kieruję się na wodę głębsza, gdzie temperatura nie schodzi poniżej 5 stopni celcjusza. Za nią podąża oczywiście nasz sandacz, który ustawia się na skraju zagłębień, gdzie owa drobnica będzie przepływać. Robią tak wszystkie doświadczone osobniki, natomiast jeszcze mało znająca podwodne peryferia młodzież zostaje w brzegach. Tak więc, staram się jesienną porą unikać miejsc, w których głębokość nie przekracza 3 metrów głębokości.

Na pierwszy ogień idą ostrogi. Na pewno „bankówką” będzie sławny sandaczowy warkocz. W odróżnieniu od niektórych, nie wędruję od razu na szczyt główki, a jego obławianie zaczynam nawet u jej podstaw. Staram się zawsze, rzucać lekko pod prąd, przecinając warkocz pod różnymi kątami. Obławiam go z duża starannością, poświęcając mu dużo czasu, jeśli naprawdę wiem, że mogę spotkać tam ryby.

Moim oczkiem w głowie pozostaje jednak napływ , a w szczególności wymyta przez nurt rynienka. Jest to element niedoceniany, a wręcz omijany z lenistwa przez wędkarzy. Faktycznie przyznaje, że jest to jedna z najtrudniejszych stron spinningowego rzemiosła, ale uwierzcie mi, że warto ! Nieraz zostałem obdarzony tam wypasionym pasiakiem. Zadanie to zostaje ułatwione, podczas niskiego stanu wody, gdy linia brzegowa jest odsłonięta. Wtedy można, przesunąć się kilka kroków, od strony napływowej ostrogi, rzucić równolegle do nurtu, pozwalając przynęcie wpłynąć w napływowe wgłębienie i wtedy zacząć nasz taniec z gumą ściągając ją pod prąd.

Trzecim elementem przeze mnie wymienionym, będą kamieniste opaski. Zaznaczę, że te, o satysfakcjonującej mnie głębokości. Obrzucam owe miejsca w następujący sposób. W miarę możliwości, ustawiam się tak żeby największe zagłębienie było z mojej prawej strony. Łowię podobnie jak w przypadku na obławiania napływu przy niskim stanie wody. Rzucam gumą równolegle przed siebie, tak żeby opadła w interesujące miejsce i zwijam pod prąd. Oczywiście można łowić z prądem, ale ja jeśli istnieje taka możliwość, ułatwiam sobie wędkarskie życie.

Aby sandaczowcy ze zbiorników bez uciągu, nie poczuli się z dyskryminowani dodam również kilka słów od siebie ; ). Powiem szczerze, że łowienie w wodach stojących ma to do siebie, że dużo trudniej jest namierzyć dobrą sandaczową miejscówkę, niż w rzekach. W wodach płynących, możemy otworzyć obraz dna na podstawie informacji, które daje nam rzeka. Natomiast na tych łowiskach trzeba dobrze poznać samemu ukształtowanie dna i zwyczaje tam panujących ryb. Pomocna może okazać się echosonda lub po prostu zasięgnięcie języka u miejscowych.


Jaka pora ?

Jesienne, dobrze żerujące sandacza, można z powodzenia łowić przez cały dzień. Według mnie najlepszym okresem jest świt oraz zmierzch. Dla osób dysponującym czasem i mającym hart ducha, polecam nocne spiningowanie. Uwierzcie, że każdy taki wypad, bez względu na efekty, pozostanie w pamięci, jako ciekawa przygoda.


Jaki sposób prowadzenia przynęty ?

Łowienie z opadu, to nic innego jak prowadzenie przynęty skokami po dnie. Po zarzuceniu, gdy guma opadnie na dno, zasygnalizuje to wyprostowanie szczytówki. Wtedy podbijamy ją z dna i znowu pozwalamy jej swobodnie opadać. W tym momencie trzymajmy wędkę tak, aby szczytówka znajdowało się na wysokości naszego czoła. Ta pozycja umożliwia nam dobrą widoczność brań oraz szybką możliwość zacięcia. Technik prowadzenia gumy w opadzie jest naprawdę wiele i proponuję, żebyście sami wypróbowali, która metoda jest dla was najkorzystniejsza. Niekiedy może to być tradycyjne, dwa obroty korbką kołowrotka i opad. Innym razem sandacze mogą reagować na powolne szuranie przynęta po dnie, gdzie wykonujemy tylko pół obrotu rączką kręciołka, po czym gwałtownie podbijamy gumę nawet do połowy dna.

Brania najczęściej, występują w momencie opadu gumy. Ale teraz uwaga, zacinajmy każde nienaturalne zachowanie szczytówki, bądź linki ! O braniach sandaczowych najczęściej słyszymy jako „pstryknięciach”, gdzie niektórzy bez estetyczności w kółko nawijają o pstrykaczach, pstrykaczach, pstrykaczach. Jest to nic innego jak energiczne, nienaturalne wygięcie szczytówki, sygnalizujące nam, że mamy kątach z rybom. Zacinajcie z całej siły ! Sandacza niekiedy naprawdę trudno zaciąć i wiele razy miałem przypadek, gdy po wyjęciu go i otworzeniu jego pyska guma po prostu wypadała. Dobrym pomysłem, jest ostrzenie haków, które szybko się tępią w pełnym zawad, sandaczowym świecie.


Pamiętajcie, o zasadach BHP nad wodą. Uważajcie na śliskie kamienie porośnięte mchem. Kąpiel w jesiennej rzece, naprawdę nie należy do najprzyjemniejszych. Zabierajcie ze sobą wodoodporną odzież, a przede wszystkich ochraniajcie nogi. Nie ma nic gorszego, niż zmarznięte i mokre stopy .
A teraz życzę wszystkim owocnego sandaczowania. !

Pozdrawiam.


PS. - Do artykułu dodaję fotkę dzisiejszego grubaska, 65cm ; )

-W dalszym ciągu, mogę odpowiadać na wasze pytania. Jeśli będą się powtarzać, jest duże prawdopodobieństwo, że napisze kolejny artykuł w dziedzinie porad.

 


5
Oceń
(68 głosów)

 

O początkach łowienia sandaczy słów kilka - opinie i komentarze

ZanderHunterZanderHunter
0
To mi się podoba...:) jutro u mnie też zawiśnie na główce tzw. "zgnilizna"...sandacze jak na razie zażerają się krąpikami i kiełbiami:))) a co do gum moim zdaniem o tej porze roku to podstawowa wielkość przynęty minimum 10cm np. Dragon "Fatty" jest to jak na razie niezastąpiony wabik na mojej wodzie...:) a jeżeli chodzi o wędziska na sandacze to już się całkowicie wyleczyłem z tzw. "protez' czyli wklejanek...i zgadzam się że pod gumy musi być subtelna szczytówka wskazująca np.opad i mocny cięty dolnik aby mętnemu porządnie przyłożyć w nochala po magicznym pstryku...:) artykuł na *****. P:) (2012-10-19 21:45)
CzarnySumCzarnySum
0
Cóż, przeglądając nasze forum w ostatnim czasie nie mogę oprzeć się sprawdzaniu czy przez użytkownika Steryd93 dodane zostały nowe artykuły. Decyduję się na komentowanie ich czego w innych przypadkach robić nie lubię. Wstęp jak zwykle pobudzający wyobraźnię i skłaniający do planowania następnego wypadu na Sandacza znacznie szybciej, niż było to planowane. Sporo miałem wątpliwości na temat polowania na Sandacza ale po przeczytaniu tego artykułu wiem chyba już wszystko, czego mi brakowało. Dziękuję również autorowi na wyczerpującą odpowiedź na moje pytanie, nie bójcie się pytać Panowie i Panie. Kto pyta nie błądzi. Pozdrawiam serdecznie autora. Owocnego Sandaczowania ;) (2012-10-19 21:46)
camelotcamelot
0
Bardzo lubię takie właśnie artykuły! - Napisane rzetelnie i oparte na własnych doświadczeniach. A jeśli do tego treść jest tak znakomitą i wartościową informacją, - to tylko polecać ! Pozdrawiam serdecznie ! (2012-10-20 01:02)
gravediggiegravediggie
0
Superb! ***** (2012-10-20 08:16)
Iras1975Iras1975
0
Ostrzenie haków to wręcz konieczność, bez osełki nie wychodzę na ryby. A węzeł mam zamiar wypróbować. Dzięki! (2012-10-20 11:37)
Luken1Luken1
0
Dzieki Wielkie za artykul. W przyszlym tyodniu wybieram sie na Sandacza ; )) Moze bedzie ten pierwszy, a jesli tak to na pewno wrzuce jakis opis ; )) raz jeszcze Wielkie Dzieki za POMOC : )) I daje MAXXA ; ) Pozdrawiam Luken1 (2012-10-20 19:26)
Zibi60Zibi60
0
Twój poprzedni wpis niech się stanie uzupełnieniem tego - super fachowego - pomocnika sandaczomaniaków. Jestem pod dużym wrażeniem Twojego podejścia do wędkarstwa i dużej wiedzy, mimo młodego wieku. 5* (2012-10-21 17:10)
robbanrobban
0
Super wpis i bardzo pomocny. 5* (2012-10-21 18:21)
użytkownik128179użytkownik128179
0
Kolego artkuł mega fajny.zostawiam***** (2012-10-22 12:11)
TomekooTomekoo
0
Pięknie opisane Bartku ;))) Piątalka zostawiam , jak dla mnie bomba wpis ;) (2012-10-22 12:43)
Lin1992Lin1992
0
Super opisane i fajnie się czytało. ***** (2012-10-22 12:58)
henryk58henryk58
0
No i jeszcze super informacje na temat praktycznego połowu sandacza .Serdeczne dzięki ***** (2012-10-22 18:30)
PiernikTorunskiPiernikTorunski
0
Bardzo przyjemna lektura, fachowo napisana z cennymi uwagami, serdecznie pozdrawiam i zostawiam :***** (2012-10-22 20:26)
FriskFrisk
0
Stawiam pięć z plusem.Nic dodać, nic ująć. Dzięki za Twoją pracę nad tym artykułem. Pozdrawiam (2012-10-22 23:20)
egzekutoregzekutor
0
podobie jak Ty zachowuję się nad wodą z tym, ze ja poluję na zębacze bo sandala jest u mnie bardzo mało.5 (2012-10-23 17:14)
szutomaszszutomasz
0
super można się czegoś nauczyć jeszcze nigdy nie łowiłem sandacza ale chyba zacznę ***** (2012-10-23 19:25)
szutomaszszutomasz
0
a czy w takiej rzece jak wieprz w okolicach Lubartowa są sandacze :? (2012-10-23 19:27)
denverdenver
0
Bardzo fajnie napisane ***** (2012-10-23 19:52)
rafciossrafcioss
0

Sandacze to bardzo fajne i waleczne przeciwniki

Gratuluje takiej rybki  

 

 

(2012-10-25 14:56)
smok24smok24
0
Bardzo dobry opis !!!
Naprawde wiele pomaga początkującym z sandaczem dzięki.

(2012-10-27 12:10)
Thoma23Thoma23
0
zostawiłem 5 gwiazdek:) dobrze to się czytało:) (2012-10-29 10:44)
slawekkiel17slawekkiel17
0
Bardzo wiele interesujacych informacji *****5 + Pozdrawiam
(2013-05-29 11:57)
rzeznik123rzeznik123
0
fajny artykul, moze wreszcie mi sie uda zlapac 1sandacza w zyciu ;] bardzo duzo szczegółów podałeś ;D 5 (2013-05-29 19:01)
BobbieBobbie
0
Świetne porady. Dzięki. (2013-05-29 22:40)
lipa43lipa43
0
Dobre rady ***** (2013-05-31 12:13)
tomasz-kedziortomasz-kedzior
0
super artykuł!! dzięki :) (2013-06-01 18:58)
91kaczor91kaczor
0
Naprawdę świetny wpis , nie bardzo przepadam za spiningiem ale podejrzewam że wynika to z braku umiejętności i z tego że szybko zawsze rezygnowałem z prób złapania mętnookiego poprzez nastawianie się typowo na niego i łowienie z opadu , ale narobiłeś mi tym artykułem mega ochoty aby nastawić się na niego , przyłożyć się troszkę bardziej i jestem pewien że jak już raz się uda to polubię to jak wszystkie inne metody łowienia do tej pory :) za wpis oczywiście 5* (2013-06-03 14:54)
dunster35dunster35
0
5 :) Dzięki za porady (2013-06-04 15:05)
tropheustropheus
0
Dzięki za dziarski auto artykuł ***** :) (2013-06-04 19:58)

skomentuj ten artykuł