Wiosenna odległościówka

/ 39 komentarzy / 8 zdjęć


No to mamy Zimę pełną gębą. Jako że nie jestem zwolennikiem wędkarstwa podlodowego a wręcz przeciwnie szlag chce mnie trafić kiedy patrze przez okno na to co 'cudowna' pani zima robi z moją ukochaną rzeką i pobliskim jeziorem.
Najgorsze z tego wszystkiego jest jednak to że w żaden sposób nie potrafie sobie poradzić z zagospodarowaniem wolnego czasu. Jeszcze pare tygodni wcześniej nie miałem z tym żadnego problemu, wiadomo prosty rachunek: wolny dzień = wypad na rybki. Jedynym dostrzegalnym plusem takiego stanu rzeczy jest odpowiednia ilość czasu na dokładny przegląd sprzętu, oraz jego czyszczenie i konserwacja na przyszły sezon. W związku z faktem że owe rozeznanie mam właśnie za sobą a czasu w dalszym ciągu mam pod dostatkiem postanowiłem skrobnąć co nieco na temat wiosennej odległościówki. Wiem, wiem temat na czasie, bardziej aktualny być nie może, ale....
No właśnie 'ale'. Zima, wredna pora roku to również czas na odpowiednie przygotowanie się do nadchodzącego sezonu. Zdaje sobie doskonale sprawę że podobnych artykułów znajdziecie na pęczki w każdym czasopiśmie, na każdym serwisie wędkarskim i we wszelakich publikacjach ale mimo to i tak postanowiłem że podziele sie z Wami moimi przemyśleniami, technikami, sposobami i doświadczeniami, które gromadze już od wielu lat, dodatkowo motywując moje wypocinki faktem iż wiosna to moja ulubiona wędkarsko i nie tylko pora roku, która dodatkowo potrafi nas obdarzyć pieknymi prezentami w postaci widoku budzącej sie do życia przyrody, oraz tym co Nas tak naprawdę interesuję czyli pieknymi rybkami i gwarantowanymi emocjami nad wodą.

KIEDY?

Wędkarska wiosna zaczyna się dla mnie w momencie ustąpienia pokrywy lodowej ze zbiorników. Zawsze czekam około tygodnia lub dwóch po zejściu lodu. Daje w ten sposób rybkom troche czasu na oswojenie sie z nowymi warunkami. Ciężko powiedzieć jaka to dokładnie data w kalendarzu ponieważ jak wiadomo co roku mamy niespodziankę serwowaną przez panią Zime i dlatego np w zeszłym roku rozpocząłem sezon w połowie kwietnia natomiast trzy lata temu łowiłem piekne płocie w połowie marca.

GDZIE?

Jeśli chodzi natomiast o łowisko to wybór mam dosyć urozmaicony, ponieważ w mojej bliskiej okolicy znajduje sie zarówno mała rzeka oraz dość duże jezioro. Biorąc pod uwage fakt że po zejściu pokrywy lodowej i ustapienia śniegowego dywanu stan wody w rzece jest dosyc wysoki na moje pierwsze w tym roku łowisko wybieram spiętrzony małą tamą odcinek rzeki w którym koryto sie poszerza tworząc dosyć spore rozlewisko ze stojącą wodą pełne małych płytkich zatoczek, które de facto są moim numerem jeden. Zdaję sobie sprawe że nie każdy ma do dyspozycji łowisko o podobnej charakterystyce dlatego też postaram się przekazać Wam kilka rad odnośnie szukania odpowiedniego miejsca. Przede wszystkim szukajcie niezbyt głębokich miejsc, 1,5m w zupełności wystarczy. Ryby na które się nastawiamy to głównie płoć i leszcz, ale także wzdręga, jaź a bardzo często także lin. Gatunki te o tej porze roku szykują sie do tarła i zaczynają dosyć intensywnie pobierać pokarm. W związku z tym przenoszą sie z głębokich zimowisk na płytrzą, dobrze nagrzaną wodę w której łatwiej znaleźć pokarm. Mogą to być zatoki lub płytkie odcinki jeziora. Roślinnosć wodna o tej porze roku dopiero zaczyna budzić sie do życia dlatego też dobrymi miejscami będą odcinki które w lecie są całkowicie odcięte dla wędkarzy z powodu jej obfitego występowania. Zwróćcie również uwagę na bardzo ważny czynnik czyli nasłonecznienie. Możecie być pewni że lepsze wyniki uzyskacie wybierając miejsca które przez wiekszą częśc dnia są ogrzewane przez promienie słoneczne. Logicznie rzecz biorąc idealne będą miejsca położone we wschodniej części zbiornika. .

Moją ulubioną metodą na wiosenne spławikowanie jest zarazem moja metoda numer jeden czyli odległościówka. Nie jest to prosta metoda, ale napewno nie niemożliwa do opanowania. Pamietajcie że nie od razu musimy być Marcelem Van Den Eynde, albo Alanem Scotthorne i że nie jedziemy na zawody rangi europejskiej tylko będziemy posługiwać sie tą metodą rekreacyjnie! Postaram sie pokazać Wam że nie jest to takie straszne jak wygląda. Na wstępie jednak pragnę obalic kilka wg mnie śmiesznych żeby nie powiedzieć idiotycznych mitów odnośnie tej metody:

1. Odległościówką łowimy tylko daleko od brzegu.
Kompletna bzdura. Oczywiście zdarza się że zestaw trzeba posłać bardzo daleko, ale z pewnością nie dotyczy to wiosennego łowienia. Dodatkowo metoda ma o wiele więcej zalet ale o tym później...

2. Spławiki zamontowane jednopunktowo stosujemy tylko w wypadku kiedy głębokość łowiska jest większa od długości wędziska.
Mega bzdura. Wystarczy przytoczyć przykład. Łowisko znajduje się ok 15metrów od brzegu, wieje silny boczny wiatr. Zwykłym spłąwikiem zamontowanym dwupunktowo owszem dorzucimy w wybrane miejsce ale tutaj zaczyna sie prawdziwa męka. Boczny wiaterek w sposób iście perfidny będzie nam przesuwał żyłkę która skutecznie pociągnie za sobą cały zestaw. Wiadomo mozna próbować ją zatopić i owszem jest to wykonalne, ale o wiele łatwiej mozna to zrobic stosując spławiki montowane jednopunktowo ponieważ jak wiecie oczko takeigo sygnalizatora znajduję sie pod wodą a co za tym idzie w momencie kiedy tylko zetknie sie od z wodą rozpoczyna się automatyczne zatapianie żyłki. Pokaże Wam również jak zamontować taki spławik bez konieczności wiązania nitek i innych stoperów, oraz jak w łatwy sposób połączyć zalety jednopunktowego i dwupunktowego montowania spławika, ale o tym za chwilę...

3. Spławiki typu waggler z uwagi na swoją wagę są nieczułe co ma niekorzystny wpływ na delikatne brania.

Moim zdaniem autorem tych bzdur są wędkarze którzy nigdy nie mieli do czynienia z odległościówką. Wagglery nie dosc że są bardzo czułe to dodatkowo mają całą mase zalet a dodatkowo ich wybór jest tak szeroki że praktycznie można dobrać konkretny moedel do konkretnych warunków panujących na łowisku.

Mity obalone. Mam nadzieję że Was troszkę przekonałem , ale jesli mimo wszystko nadal jesteście przeciwni zapraszam do dalszej lektury. Teraz pare słów o sprzęcie:

Wędzisko

Odległościowka z angielskiego Match to wędzisko o długości od 3,6 do 4,5m wyposażone w duża liczbe przelotek która ułatwia wykonywanie dalekich rzutów oraz sprawia że podczas deszczu żyłka nie przykleja się do mokrego blanku, najczęściej trzy składowe. Wystepują również wędziska teleskopowe ale raczej nie polecam z uwagi na mniejsza liczbę przelotek, zupełnie inną akcje, oraz znacznie wiekszą wage. Jeśli chodzi o długość wg mnie najodpowieniejsze będą kije trzynastostopwe czyli 3,9m. Ciężar wyrzutu powinien byc mozliwie jak najmniejszy z uwagi na stosowanie delikatnych zestawów. Najlepsze będą kije o C.W. do 15g. Jak wiecie sam ciężar wyrzutowy to nie wszystko, wazna jest również akcja. W odległościówkach przeważnie występują kije o akcji szczytowej i akcji półparabolicznej. Ja osobiście jestem zwolennikiem tych pierwszych. Wynika to tylko i wyłącznie z moich upodobań. Z doświadczenia wiem że zarówno jedne i drugie rozwiązanie ma swoich zwolenników. Jest to kwestia dosyc indywidualna. Ważne jest również jak nasza wędka ładuje zestawy co przekłada się na długość i celność rzutów. Osobiście używam wg mnie idealnego do tej metody kija firmy Robinson z serii Diaflex o dł 3,96m i C.W. 4-18g. Wedzisko to wykonane jest z bardzo wytrzymałego i solidnego włókna węglowego, tego samego którego firma Robinson uzywa do produkcji swoich doskonałych spiningów. Kij ten pieknie ładuje nawet dosyć lekkie zestawy posyłając je bezproblemowo na daną odległość zachowując przy tym celność. Istna rozkosz zaczyna sie dopiero przy holu np 2kg leszcza albo wiekszego lina. Szczytówka ugina się zgodnie z opisem czyli w swojej szczytowej długości natomiast w dolniku czuć jak cały blank pracuje, jedocześnie męcząc silną rybę. Dzięki takiej akcji jestem w stanie przytrzymać rybę tuż przed podebraniem i mam nad nią wiekszą kontrole. Zdaje sobie sprawę że nie jest to kij tani i tutaj niestety mam dla Was niezbyt przyjemną rade, mianowicie nie oszczędzajcie na kiju. Nie oznacza to że musicie wybierać najdroższe wędki ponieważ z doświadczenia wiem że cena w tym przypadku nierzadko ma sie nijak do jakości. Na pocieszenie dodam że obecnie na rynku można znaleźć wiele fajnych modeli za naprawdę dobrą cenę.

Kołowrotek

Obecnie na rynku mamy całą masę różnych młynków o różnym przeznaczeniu. Mimo to jeszcze do niedawna cięzko było znaleźć odpowiedni kołowrotek do metody odległościowej. Wielu wedkarzy nie bez powodu kupowało duże spiningowe kołowrotki w rozmiarach 3000 i 4000. Duża szeroka szpula umozliwia równe nawijanie cienkiej żyłki, oraz zapobiega jej skręcaniu. Dodatkowo taka szpula bardzo korzystnie wpływa na oddawanie dalekich rzutów. Minusem w takim rozwiązaniu jest natomiast ogromna ilość podkładu jaką trzeba nawinąć aby pomieścić zyłkę 0,16mm która najczęściej występuje w 150m szpulach. Na szczęście producenci coraz częściej wypuszczają na rynek kołowortki wyposażone w specjalne duże ale płytkie szpule matchowe które zachowują porządane cechy czyli dużą średnice, ale mają znacznie mniejszą pojemność w sam raz mieszczącą 150m żyłki o średnicy 0,16mm. Tutaj mam dla Was miłą niespodziankę ponieważ dobry kołowrotek możecie dostać za naprawdę niewielkie pieniądze. Sam jestem szczęśliwym posiadaczem dwóch kołowrotków firmy SPRO model Passion 741match. Jest to spiningowy kołowortek z dolnej półki tej firmy, który zamiast standardowej szpuli wyposażony jest w aluminiową matchową. Niewątpliwym plusem jest również to że kołowrotki te mimo niskiej ceny maja bardzo precyzjy hamulec, dosyć płynna pracę, pokrytą tytanem a przy tym bardzo ciekawie złożoną rolkę która praktycznie nie ulega zabrudzeniu piachem. Przy wyborze kołowrotka kierujcie się właśnie tymi parametrami. Przełożenie jest nieco mniej istotne aczkolwiek im wieksze tym szybciej doprowadzicie zestaw z wiekszej odległości do brzegu. Osobiście polecam kołowrotki z przednim hamulcem.

Żyłka główna

Wbrew pozorom to bardzo istotny element zestawu. Odradzam jaki kolwiek kompromis. Żyłka musi być wybitnie tonąca. Obecnie bez trudu znajdziecie odpowiednią w każdym sklepie wędkarskim. Praktycznie każdy producent ma w swojej ofercie żyłki przeznaczone do metody odległościowej. Polecam średnicę 0,16mm, wg mnie 0,14 to troszkę przesada. Ewentualnie dla osób mniej doświadczonych proponuję rozmiar 0,18mm. Z producentów moge polecić Trabucco XPS match, Browning Sinking Match Line. Polecam żyłki w ciemnych kolorach np brązowym lub czarnym.

Spławik

Ogólnie rzecz biorąc spławiki do metody odległościowej czyli wagglery możemy podzielić na te z własnym dociążeniem, własnym obciążeniem, oraz bez bez dociążenia. Z uwagi na kształt wyróżnia się głównie spławiki z korpusem na dole i bez popularnie zwane ołówkami. Zarówno jedne jak i drugie mogą występować z własnym obciążeniem, dociążeniem oraz bez obciążenia. Osobiście stosuje wyłącznie z własnym dociążeniem oraz bardzo rzadko bez żadnego obciązenia. Spławiki z własnym obciążeniem jak dla mnie są bezużyteczne ze względu na fakt że do ich wyważenia z racji że ciężar zamontowany jest w korpusie wystarczy krętlik. Sprawdza się to jedynie w ultra delikatnym łowieniu małych ryb na bardzo płytkiej i spokojnej wodzie.

Wagglery z własnym dociążeniem to najczęściej stosowane przeze mnie spławiki. Zgodnie z tym co napisałem wyżej najczęsciej można je spotkać z korpusem na dole lub proste pozbawione korpusu. Pierwsze, doskonale sprawdzają się w nieco cięższych warunkach pogodowych, przy silnym wietrze, oraz wzburzonej wodzie, oraz wszedzie tam gdzie konieczne jest wykonanie dalekiego i celnego rzutu, aczkolwiek nie jest to regułą. Korpus umożliwia odpowiednie ułozenie się spławika w locie co jest bardzo przydatne w ciężkich warunkach. Dodatkowo taki spławik jest o wiele bardziej stabilniejszy na pofalowanej wodzie. Drugie natomiast czyli tzw. ołówki sprawdzają się doskonale w dobrych warunkach pogodowych kiedy nie ma fali, oraz wiatru. Przyjmijmy zatem że wagglery z korpusem będziemy stosować przy niesprzyjającej pogodzie, natomiast ołówki przy aurze sprzyjającej.

Biorąc taki waggler do ręki pierwsze co rzuca się nam w oczy to oznaczenie gramatury. Widzimy zatem np 3+2, ale co to oznacza? Już wyjaśniam. Tak podana gramatura informuje nas że spławik ma wypornosć 5g (3+2) ale do jego prawidłowego wyważenia potrzebujemy tylko 2g obciążenia które zamocujemy na żyłce(druga liczba po plusie na oznaczeniu) ponieważ reszta czyli 3g jest już zamontowana w korpusie. Analogicznie jeśli mamy waggler 4+1 wiemy juz że do jego wyważenia potrzebne nam bedzie 1g obiązenia które montujemy na żyłce. Reasumując pierwsza liczba informuje nas ile obciążenia zamontowano w spławiku, druga natomiast ile musimy jeszcze zamontować na żyłce aby go prawidłowo wyważyć. Należy jednak pamiętać że druga liczba jest dosyc umowna ponieważ jak wiecie na prawidłowe wyważenie składają sie również oprócz śrucin inne lementy zestawu takie jak łącznik wagglera z żyłką główną (o tym za moment) krętlik oraz haczyk z przynętą. Z doświadczenia wiem że margines błędu to ok 0,4-0,5g w dół. Korzyści płynące z takiego rozwiązania są nieocenione. Dociążony spławik ma o wiele lepsze właściwości umożliwiające mu osiąganie odpowiedniego zasiegu oraz celności. Poza tym jesteśmy w stanie łowić na dystansach dostępnych dla spławików bez obciążenia o gramaturach np 6g przy zachowaniu czułości spławika np 2g (4+2).

Nasuwa się pytanie jak dobrać odpowiednią gramature (kwestie kształtu już rozwiązaliśmy) do warunków panujących na łowisku. Sprawa nie jest wcale taka skomplikowana. Biorąc pod uwagę fakt że bedziemy łowić na niewielkich odległościach (do ok 15m) i na nie dużej głebokości wystarczą nam spławiki np 5+1, 6+1, 5+1,5, (w przypadku 'ołówków'), oraz np 3+1, 4+1, 3+1,5, 4+2, 6+1(w przypadku wagglerów z korpusem). Zwróćcie uwagę że 'ołówki' które polecam mają dosyc spory ciężar zamontowany wewnątrz. Podyktowane jest to tym że pozbawione korpusu są lżejsze i muszą mieć troszkę wiekszą 'wkładkę' żeby osiągać podobne odległości co ich nieco grubsi bracia. napewno zauważycie że w sprzedaży można spotkać spławiki o gramaturze np 3+3, 4+3, 6+3. Dlaczego ich nie wymieniłem? Odpowiedź jest prosta: Tego typu wagglery stosowane są na łowiskach o bardzo dużej głebokości, a dosyc duże obciążenie na żyłce pozwala szybko doprowadzić przynęte do dna. Dlatego też przy głebokości łowiska na którym mamy zamiar wędkować nie potrzebujemy aż tak dużej liczby ołowiu.
Poza tym im wieksza liczba obciążenia które musimy umieścić na żyłce tym spławik będzie mniej czuły. Zawsze kiedy np uznacie że mimo wszystko przynete trzeba doprowadzić do dna szybciej ponieważ w górnych partiach łowiska występuje drobnica, lub występuję delikatny prąd przesuwajacy zestaw mimo iz obciążenie spoczywa na dnie (przykładowo niech to będzie spławik 4+1), mozecie szybko zmienić waggler na cięższy i dołożyć nieco obciążenia (np spławik 4+2).
Warto również wspomniec o wagglerach które posiadają w korpusie dociążenia regulowane. Przykładowo spławik 6+1,5 ma w korpusie zamontowane dociążenie 6g z czego 4,5 jest stałe natomiast pozostałe 1,5g występuje w postaci 3 półgramowych ciężarków które w razie potrzeby możemy zdjąć i zamiast nich dołóżyć odpowiednie obciążenie na żyłce. Reasumując w takim spławiku mamy w sumie cztery: 6+1,5, 5,5+2, 5+2,5, 4,5+3.

Zdaję sobie sprawę że wszystko to wygląda dosyć skomplikowanie, ale uwierzcie mi że po kilku treningach nad wodą bedziecie w stanie intuicyjnie dobrac odpowiednią gramaturę wagglera do panujących warunków.

Obciążenie

Najlepsze będą śruciny z miękkiego ołowiu. Takie które łatwo da się rozginać i takie które nie niszczą żyłki. Pamiętajcie że im lepsze tym napewno będą dokładniejsze jeśli chodzi o wagę.

Żyłka przyponowa

Musimy pamiętać że woda o tej porze roku jest jeszcze dosyć chłodna a co z a tym idzie bardzo czysta i klarowna. Wymusza to stosowanie bardzo cienkich żyłek. Osobiście nie używam wiekszych niż 0,10mm. Teorie typu: najlepiej jeśli zyłka przyponowa jest dwa numery mniejsza od głównej to kompletne nieporozumienie. Wg mnie nie będzie przesadą zejście do średnicy nawet 0,06mm. Nalezy jednak pamiętać o odpowiednim ustawieniu hamulca w kołowrotku.

Haczyk

Możliwie jak najmniejszy i dostosowany do przynęty. Jako że najczęściej bedziemy używać ochotki bądź jednej pinki czy białego robaka polecam rozmiary 16, 14. W sklepach dostaniecie specjalnie wyprofilowane haczyki do metody matchowej. Bardzo dobrze wypada na tym polu Owner którego używam już dwa sezony i jak najbardziej polecam.

Inne, aczkolwiek niezbedne akcesoria

1. Tzw. łącznik wagglera z żyłką na stałe (najlepiej firmy STONFO)
dokładnie opisałem jego zastosowanie poniżej
2. Krętliki łączące żyłkę główną z przyponem
zapobiegają skręcaniu się przyponu podczas ściągania zestawu
3. Proca do strzelania przynętą (nie zanętą) o specjalnym małym koszu
Z uwagi na bliskie odległości zanete bedziemy posyłać recznie, robaki natomiast musimy umieścić w łowisku właśnie przy użyciu procy
4. Wypychacz do haczyków
element nieodzowny w przypadku łowienia przy użyciu małych haczyków
5. Podbierak
bardzo ważny i niestety często uznawany za zbedny balast każdej wyprawy wedkarskiej, Przy tak delikatnym wędzisku, oraz stosowaniu cienkich żyłek element niezbedny
6. Wodoodporny flamaster w kolorze białym
dzięki niemu bedziecie w stanie umieszczać zestaw zawsze w tym samym i zarazem nęconym miejscu

ZESTAW

Kiedy mamy już wędke i kołowrotek z nawiniętą żyłką oraz wszystkie potrzebne akcesoria najwyższa pora na zmontowanie zestawu. Jak już powiedziałem na wstępie pokaże Wam jak w prosty sposób połączyć zalety zestawów ze spławikiem montowanym dwupunktowo (klasycznie), oraz jednopunktowo (przelotowo). Napewno wiekszość z Was kojarzy metodę odległościową ze spławikiem typowo przelotowym tj zamontowanym w jednym punkcie który swobodnie przesuwa się na żyłce a jego ogranicznikiem z jednej strony jest obciążenie z drugiej natomiast gumowy bądź nitkowy stoper. Owszem macie rację tyle tylko że takie rozwiązanie stosowane jest w łowiskach o głebokości przekraczającej długość wędziska. My zrezygnujemy z tego sposobu na rzecz innego o wiele prostrzego i niezwykle praktycznego. Potrzebny nam będzie do tego specjalny łącznik o którym wspominałem już wcześniej produkowny przez włoską firmę Stonfo. Składa się on z agrafki prostopadle połączonej z krótkim cienkim drucikiem. W zestawie mamy trzy takie łączniki oraz odpowiednio dobrane średnicami gumki oraz plastikowe rurki do łączenia z żyłką główną. Można oczywiście zastosować inne rozwiązanie ale ja polecam akurat takie z uwagi że jest sprawdzone i bardzo praktyczne. Wadą takiego rozwiązania jest nietety niezbyt atrakcyjna cena. Plasuje sie ona w granicach 17zł za komplet tj 3 sztuk. Na pocieszenie mogę dodac że system firmy Stonfo jest bardzo trwały a ponadto umożliwia z racji zastosowania agrafki na bardzo szybką wymianę spławika bez konieczności przecinania żyłki. Ogromnym atutem tego rozwiązania jest również fakt że po pierwsze spławik nie wedruje sobie swobodnie po żyłce co często prowadzi do splątań, a po drugie grunt ustalamy przesuwając łącznik po żyłce, podobnie jak w przypadku mocowania klasycznego (dwupunktowego).

Jeśli chodzi natomiast o obciążenie to w przypadku spławików najlżejszych czyli tych w których musimy zamocować 0,5g -1g całe obciążenie wędruje do samego krętlika łączącego żyłkę główną z przyponem. W przypadku gdy musimy zamocować 1,5g obciążenia ja najczęściej posyłam 0,5g do krętlika natomiast resztę czyli 2x0,5g umieszczam około 30-40cm wyzej.

Przypony stosuję dosyć długie min 40cm a max 50cm czasem dłuższe. Długość zależna jest od dna a właściwie od tego co się na nim znajduje. Jezeli dno jest piaszczyste stosuje krótrzy przypon jeśli natomiast jest porośnięte roślinnością stosuje dłuższy z uwagi na to że kiedy położe obciążenia na dnie nie pociągnie ono za sobą całego przyponu w roślinność co mogłoby znacznie utrudnić znalezienie rybom przynety.

Sposób montowania zestawu przedstawiłem na rysunku.

ZANĘTA I PRZYNĘTA

Przed przygotowaniem odpowiedniej zanęty musimy sobie uświadomić kilka bardzo ważnych rzeczy. Przede wszystkim należy pamiętać że nastawiamy się głównie na płocie i leszcze i właśnie pod tym kontem powinniśmy przygotować naszą miesznkę. Niemniej ważną o ile nie najważniejszą rzeczą o której nie wolno nam zapomnieć to odpowiednie dobranie atraktorów i dodatków. Nie wolno tutaj przesadzić. Musimy zrezygnować ze wszystkich typowych płociowych i leszczowych dodatków takich jak np.: wanilia, karmel, brasem itd. Owszem, latem są to zapachy niemalże niezastąpione, ale nie wiosną! Jest to podyktowane wciąż niską temperaturą wody w której zapach rozchodzi się znacznie wolniej. Osobiście polecam zastąpienie tych wszystich słodkości atraktorami roślinnymi i ziołowymi takimi jak np.: kolendra, kopra mellasa, coco belge, prażone konopie. Bardzo ciekawym rozwiązaniem jest dodanie specjalnie przygotowanych dodatków takicj jak np.: ROACH SPECIAL Marcela Van Den Eynde. Możecie spróbować również dodać suzoną krew, polcam tutaj zdecydowanie BLOED MEAL Marcela Van Den Eynde. Jeśli chodzi o baze to najodpowiedniejsza będzie każda płociowa zanęta ale mimo wszytsko polecam mieszanki nieco droższe z uwagi na o wiele lepsze zmielenie i zastosowane składniki. Moim numerem jeden jest ciemna zanęta ROBINSON ROACH lub Marcela Van Den Eynde. Wszelkie gliny rozpraszające i temu podobne dodatki nie będą nam potrzebne z uwagi na brak uciągu i niewielką głębokość łowiska. Musimy pamiętać że dobra zanęta to nie tylko taka która ma odpowiedni zapach ale taka która dobrze 'pracuje' czyli w odpowiedni sposób oddaje wszystkie zawarte w niej zapachy i składniki. Aby uzyskać odpowiedni efekt każda namoczona mieszanka musi byc przetarta przez sito w celu odpowieniego nawilżenia! Możemy również dodać ok 30% prażonej bułki tartej. Przygotowanie jej jest banalnie proste. Bułke wsypujemy na patelnie (bezoleju!) i na wolnym ogniu delikatnie rumienimy.

Każdy z nas napewno nie raz zastanawiał się jak przygotować taką zanęte, czy lepiej jest zrobić to w domu, czy może na łowisku przed przystąpieniem do łowienia, oraz w jakich ilościach dodawać atraktory. Co do ostatneigo zagadnienia reguła jest prosta. Atraktory dodajemy na wyczucie czyli mieszamy suchą zanęte stopniowo dodając atraktor co jakiś czas używając naszego (niezbyt doskonałego ale do tej czynności wystarczjącego w zupełności) węchu. Osobiście zanęte przygotowuje w domu przed wyruszeniem nad wodę. Najpierw przygotowuję baze. Wsypuje ok pół kilograma zanęty (taka ilość wystarcza mi w zupełności nawet na 6-8godzin łowienia, pamiętajmy że wiosną necimy osczędnie, a jesli ryby słabo żerują to wrzucanie kilogramów mieszanki napewno nam nie pomoże) następnie dodaje atraktory oraz wspomnianą bułkę tartą w ilości ok 30% w stosunku do bazy i reszty składników. Suchą miesznkę dokładnie mieszam i ostrożnie nawilżam wodą niustannie mieszając do momentu aż bedę mógł tworzyć nierozpadające się kule. Tak przygotowaną zanęte zostawiam na 15minut poczym w razie potrzeby dowilżam. Następny krok to przetarcie przez sito. Czynność ta ma na celu równomierne nawilżenie oraz pozbycię się grudek i większych cząstek. Prawidłowo przygotowana mieszanka powinna umozliwiać łatwe formowanie nierozpadających się kul.

Pamiętajcie że sama zanęta to nie wszystko. Ma ona na celu zwabienie zapachem ryb ale żeby je zatrzymać musimy dodac do niej odrobinę pinki, lub białych robaków, oraz niezbędnego o tej porze roku dodatku jakim niewątpliwie jest Jokers czyli ochotka zanętowa.

Jako przynetę stosujemy prawie wyłącznie pochodzenia zwierzęcego. Numerem jeden jest oczywiście ochotka. Nalezy pamiętać również o pince i białych robakach. Warto miec również ze sobą czerwone robaki bo jak wiem z własnego doświadczenia mogą byc nieocenione w przypadku zmasowanego ataku drobnicy na nasze łowisko. W przypadku kiedy ryby nie żerują zbyt intensywnie możecie pokombinować z liczbą pinek na haczyku. Zacznijcie od dwóch białych sztuk. Kiedy to nie przynosi efektów polecam założenie jednej w kolorze fluo. Bardzo ciekawym trikiem zwłaszcza na wieksze leszcze jest kanapka z jednej białej pinki i czerwonego robaka. Kiedy tylko w zanęcie pojawią sie leszczyki jest szansa że obok nich pływają większe sztuki i tutaj właśnie kanapka będzie działać wybiurczo.
Dodatkowo polecam zabrać ze sobą odrobinę kukurydzy konserwowej. Jest to co prawda rzadko skuteczna przynęta o tej porze roku ale niejednokrotnie przydarzyła mi się sytuacja kiedy to po wszelkich próbach walki z drobiem założyłem na haczyk jedno ziarnko kuku i ku mojemu zaskoczeniu zaczałem łowić piękne 30cm płocie a co jakiś czas na haczyku meldował się piękny jaź. Oprócz kukurydzy możecie również zabrać ze sobą pęczak. Jest to bardzo skuteczna przynęta na płocie z tym że sprawdza się najlepiej późną wiosną, aczkolwiek czasem zwłaszcza w ciepłe dni może być nieoceniona. Teorii na temat jego przygotowania jest wiele, ja przedstawie swój sprawdzony sposób:

1. Pierwsza sprawa to zakup kolendry. Można ją znaleźć w sklepie z ziołami kosztuje ok. 2 zł.

2. Rozgniatam 200 ml kolendry w moździerzu (można zmielić w młynku) i wsypuje do gorącej wody gotując pod przykryciem ok. 10 minut.

3 Wsypuje pęczak i gotuje wszystko przez ok 40 minut.

4. Pęczak z kolendra odcedzam na pół godzinki, wysypuje na gazetę możliwie płasko żeby papier odciągnął wodę, następnie po osuszeniu wsypuje do pudełka w którym zabieram tak przygotowaną kasze na łowisko nie zapominając oczywiście o drobinach zmielonej kolendry.

Możecie również w prosty sposób zabarwić pęczak na żółto. Aby to zrobić wystarczy w takcie gotowania dodać łyżeczkę kurkumy.

TECHNIKA ŁOWIENIA

Przechodzimy do rzeczy naistotniejszej i niewątpliwie najciekawszej. Aby skutecznie łowić odległościówką musimy oprócz właściwego dobrania zestawu nauczyć się poprawnie gruntować łowisko, oraz opanować technikę rzutu, zatapiania żyłki, poprawnego zacinania i oczywiście celnego i odpowiedniego ilościowo nęcenia. Brzmi to wszystko przerażająco ale uwierzcie mi że nie jest to takie straszne. Wymaga co prawda kilku dobrych godzin spedzonych na treningu, ale naprawde warto bo jest to metoda bardzo skuteczna i niezwykle satysfakcjonujaca.Przejdźmy zatem do rzeczy.

Rzut

Rzut musimy wykonywać niezbyt mocno ale zdecydowanie. Radze unikać typowego dla spiningowania strzelania z kija. Ruch ma być dosyc mocny ale płynny. Pamiętajmy że w locie dociążony własnym obciążeniem spławik będzie leciał pierwszy i jeżeli nic z tym nie zrobimy może dojsć do splątania zestawu. Aby tego uniknąć wystarczy delikatnie przyhamować schodzącą ze szpuli żyłkę w momencie kiedy spławik znajduję się nad samą wodą. Przyhamowanie żyłki powoduje że reszta zestawu prostuje się i 'wyciąga' przed spławikiem. Musimy jednak pamietac żeby nie zatrzymać żyłki zbyt mocno bo wywołane szarpnięcie spląta nam zestaw. Na początek proponuje wykonać dwa lub trzy rzuty kontrolne w celu sprawdzenia na jaką odległość jesteśmy w stanie rzucić i w razie potrzeby zmienic spławik na wiekszy bądź mniejszy.

Gruntowanie

Jest to bardzo ważny element który musimy wykonać przed rozpoczęciem wędkowania. Dzięki niemu bedziemy w stanie znaleźć odpowiednie miejsce. Możecie użyć do tego specjalnych gotowych już gruntomierzy albo użyć sposobu o wiele prostrzego i wg mnie praktyczniejszego. Na końcu przygotowanego wcześniej zestawu czyli haczyku zaciskamy dużą śrucinę. Musi ona być naprawdę duża i znacznie przewyższać obciążenie potrzebne do wyważenia spławika. Ustawiamy sobie domyślnie grunt ok 1,5m i wykonujemy rzut, poczym zwijamy wkonujac od 3 do 5 obrotów korbką - jest to bardza ważna czynność dlatego że musimy pamietać że w metodzie tej zawsze zarzucamy zestaw dalej niż mamy zamiar łowić! Jest to spowodowane tym że odległość pomiedzy miejscem w którym chcemy umiescić zestaw a wykonanym rzutem musimy wykorzystać na zatopienie i napiecie żyłki! Ale o tym za chwilę... . Jeżeli spławik nie wypłynie to znak że grunt jest za mały. Zwiększamy go do momentu aż z wody będzie wystawać antenka (tyle samo ile przy normalnym, prawidłowym wyważeniu spławika) Wiemy juz że głębokość łowiska jest równa długości od haczyka do antenki spławika. Możemy teraz przystąpić do następnej czynności lub poszukać płytrzego bądź głebszego miejsca, a najlepiej granicy gdzie rozpoczyna się spadek dna (bardzo dobre miejsce!). Robimy to oczywiście analogicznie do pierwszego gruntowania. Pamiętajcie że nie jest możliwe aby od razu byc pewnym na jakiej głębokości są ryby i w którym dokładnie miejscu, no chyba że je dobrze znamy! Jeśli już znaleźliśmy odpowiednie miejsce nie zwijamy zestawu i malujemy białym flamastrem odcinek żyłki pomiędzy kabłąkiem a pierwszą przelotką. Ulatwi nam to rzucanie zawsze na tą samą odległość co jest bardzo istotne! Ważne jest również to abyśmy zachowali nie tylko odpowiednią odległość ale również kierunek. W tym celu musimy sobie obrać punkt odniesienia np drzewo lub inny specyficzny punkt po drugiej stronie zbiornika. Możemy również użyć flamastra do zaznaczenia gruntu, najlepiej jest pomalować krótki odcinek od łącznika Stonfo w dół. Z doświadczenia wiem że najlepsze efekty przynosi umieszczanie przynęty na dnie lub max kilka centymetrów nad. Osobiście z racji że najczęściej towarzyszy mi boczny wiatr stosuje prosty sposób na uniknięcie lub w wyjątkowych sytuacjach spowolnienie przesuwania zestawu w bok. Mianowicie zwiekszam grunt o długość przyponu plus powiedzmy 2 cm. Sprawia to że obciążenie spławika znajdujące się na żyłce spoczywa na dnie utrzymując zestaw w miejscu.

Żyłka i kontrola zestawu

Grunt już mamy ustalony pora przystąpic wreszcie do łowienia. UWAGA! Pamietajcie że przy łowieniu odległosciówką szczytówka musi byc zanurzona cały czas w wodzie! Zdejmujemy z haczyka śrucinę użytą do gruntowania i zakładamy przynęte. Punkt odniesienia obrany, zarzucamy więc zestaw pamiętając żeby powędrował dalej niż miejsce które wybraliśmy podczas gruntowania. W momencie kiedy zestaw ląduje w wodzie natychmiast zanurzamy szczytówkę głęboko w wodzie. Pora na zatopienie i napięcie żyłki. Jest to bardzo istotny element ponieważ prawidłowo zatopiona linka umożliwi prawidłowe zacięcie oraz pełną kontrole zestawu. Są dwa sposoby aby to zrobić. Pierwszy to szybkie (pamiętając cały czas o zanurzeniu szczytówki w wodzie) zwijanie żyłki do momentu aż pojawi się namalowany przez nas odcinek w tym samym miejscu czyli miedzy pierwszą przelotką i kabłąkiem. Drugi sposób to zwinięcie żyłki do pomalowanego odcinka i energiczne wyciągniecie szczytówki z wody do góry . Osobiście łącze te dwa sposoby. Najpierw zwijam szybko żyłkę i kiedy widze pomalowany odcinek mniej więcej w połowie kija, mocnym ruchem wyciągam szczytówkę z wody która od razu musi byc zanurzona a luźną żyłkę zwijam. Żyłka została zatopiona i automatycznie napięta. Dla pewności nie zaszkodzi pół lub nawet cały obrót korbką. Spławik ustawia się niemalże od razu (w przypadku kiedy zwiekszycie grunt o długość przyponu i obciążenie znajdzie się na dnie spławik bedzie bardziej wystawał! Aby zwiększyć jego czułość wystarczy delikatnie podciągnąć żyłkę co spowoduje jego delikatne zanurzenie),a my możemy odłozyć kij na podpórkę, pamiętając że musi być ona ustawiona tak żeby szczytówka cały czas znajdowała sie w wodzie! Odradzam stosowanie dwóch podpórek i całkowite odkładanie na nie kija. Najlepszym i najwygodniejszym sposobem jest takie ustawienie które umożliwi wygodne oparcie dolnika wędki na udzie. W tym celu musimy usiąść w niewielkim rozkroku. Wędke trzymamy cały czas ręką!

Zacięcie i hol

Zacięcie wykonujemy płynnym i z uwagi na delikatny kij niezbyt silnym ruchem najlepiej w bok. Pamiętajmy o odpowiednim ustawieniu hamulca w kołowrtoku z uwagi na cienką zyłkę. Hol powinien być spokojny i nienerwowy. Starajmy się zmęczyć rybę a nie siłowo ją pompować. Wykorzystajmy zalety matchowego kija czyli jego elastyczność i długość oraz hamulec w kołowrotku. Do lądowania większych sztuk koniecznie używajcie podbieraka!

Nęcenie

Tutaj zdania są podzielone. Niektórzy stosują na początek czyli we wstępnym nęceniu 2 lub 3 kule większości pomarańczy a inni np nawet 10 małych kulek wielkości mandarynki. Ja osobiście preferuje pierwszy sposób. na początek formuje 3 lub nawet 4 kule wielkości pomarańczy i wrzucam je rzutem spod siebie, nigdy zza siebie! Tutaj mała uwaga: starajcie się rzucać celnie w spławik. Unikajcie robienia wymachu jakbyscie mieli uderzyć sie w czoło ponieważ tak wyrzucona kula poleci do góry co nie wpłynie korzystnie na jej lot a co z a tym idzie celność. Lepiej jest wypuszczać zanęte kiedy dłoń znajdzie się mniej wiecej na wysokości brzucha zaraz pod mostkiem. Kiedy już wykonacie wstępne nęcenie możecie spokojnie usiąść i oczekiwać na pierwsze brania. Kiedy ryby biorą intensywnie ważne jest aby je zatrzymać w łowisku, w tym celu co mniej więcej 20-30 minut strzelamy z procy przynętą. Pamiętajmy żeby nie przesadzić, jedna mała porcja np pinki w zupełności wystarczy. Jeżeli jednak zdarzy się tak że ryby biorą słabo możemy donęcić 2 lub 3 małymi kulkami zanęty również podobnych odstępach czasu co w przypadku strzelania procą.

Mam nadzieję że mój tekst pomoże Wam dzięki czemu zafundujecie sobie masę frajdy nad wodą. Mam również nadzieję że wszystkie wskazówki i rady które przedstawiłem przydadzą się Wam i pomogą uniknąć frustracji, a sprawią natomiast że wędkowanie z odległościówką stanie się dla Was tak jak dla mnie prawdziwą przyjemnością. Liczę również że artykuł ten zainspiruje Was do eksperymentowania i szukania nowych rozwiązań np w budowaniu zestawów, dobierania składników zanęty itd. Pamiętajcie że nic nie daje większej satysfakcji niż stworzenie czegoś samemu, często po licznych niepowodzeniach i chwilach zwątpienia. POWODZENIA!

P.S. Od razu wyprzedze komentarze zwolenników ' Złów i wypuść' (do których również należę) dotyczące zdjęć na których są ryby. Otóż moi drodzy wszystkie zostały wypuszczone!

 


4.7
Oceń
(98 głosów)

 

Wiosenna odległościówka - opinie i komentarze

1z2z3z41z2z3z4
0
gratuluje artykułu daje  ***** muszę pomyśleć nad taką wędką i resztą zestawu bo wpis bardzo mnie zachęcił.
(2010-12-13 16:16)
sido21sido21
0
Artykuł REWELACJA !!!
(2010-12-13 19:40)
LapiePlocieLapiePlocie
0
Witaj, napracowałeś się nie mało za co daje Ci 5*.Ja sam witam wiosnę z batem w ręku nad sadzawką. (2010-12-13 20:27)
mario117mario117
0
bardzo ciekawy i pouczający artykuł, oczywiście że 5+++++. Oby więcej takich artykułów ciekawych. pozdrawiam (2010-12-13 21:45)
msms
0
Można by napisać niejedną książkę o łowieniu odległosciówką - taki obszerny to temat. Ładnie odpisałeś jak rozpocząć przygodę z tą metodą i mam tez podobne spostrzeżenia do Twoich. Daje Ci *****

Moje uwagi co do obciążenia zestawu: ludzie używają  zbyt dużych ciężarków na żyłce blisko haczyka - ja wole założyć kilka mniejszych. Jeżeli potrzebuje by przynęta szybciej opadła na dno, to prawie wszystkie skupiam blisko siebie, a jedną lub dwie pozostawiam jako sygnalizacyjne blisko krętlika. Gdy potrzeba łowić z opadu (przynęta opada wolniej), część śrucin przesuwam w kierunku adaptorka i zostawiam, tyle śrucin ile mi potrzeba. Taka konstrukcja zestawu pozwala szybko zmienić sposób łowienia, bez większej ingerencji w zestaw (zakładanie i zdejmowanie ciężarków zajmuje trochę czasu :) ). Gdy łowie spławikami (typu waggler) w wodzie stojącej, bez prądów (od wiatru) generalnie zakładam na żyłkę obciążenie 0,2g na metr głębokości (np. gdy głębokość jest 2,5m daje 0,5g) i to w zupełności wystarcza jak nie żeruje drobnica z powierzchni. Gdy jest jakiś słaby przepływ (wpływ wiatru lub wolny przepływ wody w kanale) lub żeruje drobnica na powierzchni zwiększam obciążenie (np. 2 razy).

Inaczej obciążam zestaw, gdy łowie przelotowo (gdy jest głęboko lub chce uniknąć drobnicy żerującej przy powierzchni) wtedy całkowite obciążenie do wyważenia spławika to min. 4g. Najczęściej obciążenie wygląda 2-3 większe ciężarki i skupione 4x 0,1g i 1x 0,1g przy krętliku. Brania najczęściej sygnalizowane są przez podniesienie cienkiej antenki spławika. Dlaczego używam aż 4g obciążenia - łatwo mogę zauważyć czy zestaw przypadkiem się nie splątał w momencie wpadania do wody. Przy przelotowych zestawach łatwo może się zaplątać przy silnym wietrze i zbyt dynamicznym rzucie. Zapominałem dodać, że najczęściej łowię tym zestawem z odległości min. 25m.


(2010-12-13 23:33)
kostekmarkostekmar
0
Jak dla mnie rewelacja. Można spokojnie przy pomocy Twoich rad rozpocząć wędkowanie odległościówką. O to chodzi aby młodszych pouczyć, a starszym przypomnieć. Zostawiam 5 ***** i tyle. (2010-12-14 12:37)
bednar14bednar14
0
Artykuł bardzo ciekawy nieźle się napracowałeś!
(2010-12-14 16:18)
sp1apsp1ap
0

Mogę tu oprócz gratulacji dodać swój sposób na odległościówkę stosowaną jeszcze przed zejściem lodu z jezior, gdy puścił on tylko kilkanaście do 25 m od brzegu! Otóż wszystko jest znane, ale może nie wszyscy o tym sposobie słyszeli. Na jeziorach, na których lód od brzegu puścił na ok 20m zarzucam odległościówką zestaw aż na lód i potem lekko go ściągam aż z krawędzi lodu wpadnie do wody! Czy to jest skuteczne??? Oczywiście, ponieważ podczas topnienia lodu zwłaszcza płoć żeruje właśnie na krawędzi jego topnienia!!! Najwidoczniej wtedy uwalniane są z lodu różne substancje, jak martwy plankton, resztki zanęt zimowych itp! Takim sposobem w latach 70-tych skutecznie łowiliśmy na 1-szym Miejskim Jeziorze w Choszcznie na Zachodnim Pomorzu! Ale ten sposób można stosować wszędzie! Polecam!!!

Zbigniew

Wałcz

(2010-12-14 21:40)
sp1apsp1ap
0
PS: Przypominam też autorowi artykułu, że zima nie wyklucza skutecznego łowienia! Zeby tylko był mocny lód!!! (2010-12-14 21:42)
kojdruskojdrus
0
Bardzo mi się podoba artykuł. Daje *****, będę starał się wykorzystać Twoje rady na początku wiosennego łowienia, mam nadzieję że będą skutkować. pozdro
(2010-12-16 14:57)
slawomir1966slawomir1966
0
Bardzo perfekcyjnie i elegancko.Wielki szacunek.
(2010-12-16 23:07)
bluehornetbluehornet
0
instrukcja pierwsza klasa - ***** . polecam Kolego twój post Kol adrianps100 , bo morduje na forum - bat czy matchówka - po tak konkretnej i fachowo napisanej lekturze myślę , że nie będzie miał więcej pytań . Połamania kija .
(2010-12-19 19:35)
micbmicb
0
Tak!!! Naprawdę super artykuł. Od momentu jak się ukazał stanowi on takie moje małe kompendium zwłaszcza, że zamierzam od tego sezonu zacząć łowić tą metodą. Odległościówka to dla mnie nowość więc przeczytałem go już kilka razy i za każdym z nich artykuł bardzo mnie wciąga. Jeśli mogę ocenić(choć z moim doświadczeniem, a raczej jego brakiem chyba nie powinienem) to daję absolutnie ***** za niezwykle klarowny sposób przekazu takiej sporej ilości wiedzy. Inna sprawa, że nie sposób tego wszystkiego od razu spamiętać. Myślę, że pierwszy wypad na ryby z odległościówką  nie obędzie się chyba bez wydrukowanych porad w plecaku;), tak na wszelki wypadek jak by nic mi nie brało.
A na koniec takie małe pytanko - być może prozaiczne. Chodzi o tą kolendrę do przygotowania przynęty w połączeniu z pęczakiem. Czy ma ona być świeża, taka w doniczce jak sprzedają w warzywniakach, czy raczej sucha w paczce?

PZDR
(2011-01-04 13:54)
użytkownik60849użytkownik60849
0
Sporo się napisałeś kolego. Oczywiście artykuł mi się podoba. Ocena 5+. Pozdrawiam i życzę kolejnych twórczych wpisów. :)
(2011-01-06 17:01)
jarcyk18jarcyk18
0

Dziekuje bardzo za ten artykuł.

Rewelacja, łowiłem dopiero pare razy tą metodą i jest bardzo ciekawa a zarazem skuteczna. Dodam tylko co do wędki ,że kupiłem 5m bolonke firmy konger i bez problemu da sie ja stosowac do tej metody( no moze trzeba ciut delikatniej rzucac z racji długości wędki).dodam ,ze wędka kosztowała 100zl i jak dla mnie i na moj budrzet rewelka.

Polecam no i po za moją najukochańszą metoda łowienia jaka jest feeder(grunt- koszyczek) moja 2 najukochansza metoda połowu. :):)::

Pozdrawiam artykuł n 6 ,Jestes mojim mentorem :):0

(2011-01-09 16:47)
zbych51zbych51
0

Instruktaż co się zowie. 5 z + . Widać że autor wie o czym pisze

Polecam wszystkim młodym a także starszym wędkarzom.

Pozdrawiam

(2011-01-12 22:07)
mlotek2222mlotek2222
0
Świetny i bardzo dobry artykuł na temat metody angieskej, oczywiscie piateczka.Pozdrawiam i połamania kija. (2011-01-13 20:20)
dwadziesciaszescdwadziesciaszesc
0

świetny tekst. dawno nie czytałem tak klarownie przedstawionej "odległościówki". gratuluje autorowi ogromnej wiedzy i chęci przekazania jej dalej.

sam łowię tą metodą już od kilku sezonów i to cała esęcja wędkarskich wypraw. skuteczna, ale i też odrobinę wymagająca.

pozdrawiam

(2011-01-15 11:57)
użytkownik46924użytkownik46924
0
Gratuluje obszernego artykułu, pełne kompendium wiedzy to to nie jest, ale nikt nie prosił o pisanie książki. Metoda angielska to mój ,,konik,, widzę że Pan też dobrze się w tym czuje, daję +4 i Pozdrawiam.  (2011-01-16 22:18)
ryan93gnryan93gn
0
Kolego jestem początkującym wędkarzem jeśli chodzi o metodę odległościową i jestem wdzięczny za twój obszerny i rozjaśniajacy mi obraz wiosennego wedkowania odległościówka artykuł;) pozdrawiam! (2011-01-23 14:26)
DaddyDaddy
0
za pracę włożoną w napisanie artykułu daje *****, ogólnie dobrze się czyta (2011-01-31 02:09)
Stypa63Stypa63
0

Artykuł na *****. Napewno skorzystam z wielu twoich rad bo tą metodą łowiłem tylko kilka razy, bez większych efektów. Mocno się napracowałeś nad artykułem, ale ja już oczekuje następnych. Pozdrawiam i życzę połamania kija.

(2011-02-15 18:50)
slawciooslawcioo
0
naprawde bardzo dobry artykul wiele  dobrych   uwag czekamy na nastepne  i zycze polamania kija
(2011-02-27 09:43)
piotrek2401piotrek2401
0
Moim zdaniem artykuł wręcz wzorowy Dokładny i bardzo szczegółowy
Gratuluję
(2011-03-05 20:49)
piotrek2401piotrek2401
0
Gratuluję -bardzo fachowy, dokładny i szczegółowy opis metody .....
(2011-03-07 21:08)
czerwcowy0520czerwcowy0520
0
Dziekuje koledzy za komentarze i oceny. Mam nadzieję że pomogłem i to co napisałem się Wam przyda. Jeśli macie jakieś pytania walcie do mnie śmiało na PW. Nie krępujcie się. Ekspertem nie jestem, ale to czego się nauczyłem chętnie przekaże dalej. Każdy przecież kiedyś zaczyna:) Pozdrawiam i połamania!
(2011-03-09 17:23)
bocianwrocbocianwroc
0
jak dla mnie super poradnik:) ode mnie nawet 6:) od ostatniego sezonu probuje swoich sil w metodzie odleglosciowej:) teraz pewne rzeczy staly sie dla mnie duzo jasniejsze:) pozdawiam  (2011-03-15 21:24)
praddiepraddie
0
Absolutnie fantastyczny artykuł! Gratuluję i obiecuję, że w tym sezonie skorzystam z wiedzy w nim zawartej!
(2011-03-24 11:31)
użytkownik42993użytkownik42993
0
Też łowię metodą odległościową od 2 lat, i już nieraz się przekonałem że jest idealna:D Z tym że ja używam wędek mikado i łowiąc przy płyciźnie nie zakładam obciążeń(ciężki kawał rosówki z własnego podwórka zastąpi nawet najlepszy ołów:D)
(2011-04-16 09:20)
pawel75pawel75
0
Naprawdę sporo się napracowałeś przy tym artykule ! Fachowo i tematycznie ! Ode mie oczywiście piąteczka z Pozdrowieniami ! Połamania :)
(2011-04-16 13:54)
revsonrevson
0
Dzięki takim artykułom ludzie tacy jak ja którzy sami uczą się na własnych błędach nabierają jeszcze większej ochoty na przygody z wędką. szkoda że nie można dać 6:)
(2011-04-23 05:37)
misiek123misiek123
0
Witam. Znalazłem identyczny artykuł pytanie kto od kogo ściągał http://wpolscemamymocneseo.pila.pl/wiosenne-wpolscemamymocneseo (2011-11-23 18:01)
czerwcowy0520czerwcowy0520
0
Zapewne ja ściągnąłem ten artykuł bez mała...masz rację zerżnąłem potężnie nawet linijki nie pominąłem i nie zmieniłem... nie dość że jesteś ślepy, to jeszcze tępy...brak słów
(2011-12-06 11:17)
kogakkogak
0
Bardzo pouczający tekst. Ciągle wracam do niego i coś nowego wynajduję.To jest moja tematyka i nie spotkałem w necie nic ciekawszego i ładniej jakby od serca aby ktoś tą metodę wędkowania opisał. (2011-12-25 10:42)
filipspeedway10filipspeedway10
0
Świetny artykuł!!! (2012-07-02 12:32)
ProzacProzac
0
Bogaty artykuł. Widać, że autor ma spore doświadczenie w łowieniu na spławik. Pozdrawiam i życzę sukcesów! (2013-05-06 23:37)
DaddyDaddy
+1
Nie wiem, czy nie najlepszy artykuł jaki do tej pory w serwisie czytałem, dodatkowo opisuje moją ulubioną metodę połowu. Od siebie mogę dodać tylko, że stosuję dwa stoperki z nici przy łowieniu przelotowo, jeden jest standardowo do ustalania gruntu, drugi natomiast wiąże nad śrucinami w odległości nieco większej niż długość spławika. Ma on za zadanie nie dopuszczać do kontaktu spławika ze śrucinami, ponieważ wcześniej doprowadzało to do jego uszkodzeń i zmian wyporności. Dodatkowo zaletą tego rozwiązania jest to, że dolny stoper w razie potrzeby możemy przesunąć w górę do adapterka i blokując go obustronnie uzyskać mocowanie stałe. (2013-05-10 12:20)
waldi05waldi05
0
Jestem pod wielkim wrażeniem. Bezwzględne "5+"!!!!!!!!!!!!. Pozdrawiam. (2014-02-14 11:22)
Karlla70Karlla70
0
Jestem pod wrażeniem tego artykułu. Zaczynam wędkować po 30 latach ponownie i widzę, że metody tak się zmieniły, że trudno mi to wszystko ogarnąć. Wtedy był bambus, spławik i przepon oraz oczywiście kołowrotek, choć nie zawsze:-) Później było spiningowanie i grunt. Super artykuł. Bardzo dużo mi wyjaśnił jak i obrazowo pokazał co jest czym i jak montować spławiki. Gratulacje dla tego Pana. (2015-02-19 13:57)

skomentuj ten artykuł

 





Sklep wedkuje.pl

Spro Red Arc Legend