Do pawelz. 1000 zł jak miałbym płacić to bym olał PZW i łowił bez karty. Łowię na Wiśle kilka lat i kontroli nie widziałem więc nawet jak by mnie raz do roku kontrolowali to i tak na mandaty mniej kasy wydam niż na składki. Myślę że takich osób znalazłoby się dużo dużo więcej i z tych składek po 1000 zł było by mniej kasy niż teraz jest z tych po 200zł
proste jak konstrukcja cepa ,małą łyżeczka a często, niż chochlą żadko. Z 600 tyś zrobi się 50 (wariant optymistyczny)następnie nowi dzierżawcy wytłuką wszystko do dna łącznie z mułem. Czas zrozumieć ,że wysokie składki niczego nie zmienią ,limitowanie połowów też.Wszystko leży w mentalności narodu . Dlatego do puki rybak ,wędkarz od szeregowca po tych na samym szczycie(w szczególności tych) będzie kłusolem. Do póty nie zaniechają wszyscy procederu ,tak lipa z ryb.!!!
Pomijając fakt, czy jestem p...nięty, czy nie (bo nie taki łachmyta jak Ty będzie o tym decydował), mój pogląd na wędkarstwo jest prosty, zdrowy, logiczny, praktyczny i wysublimowany (z tego całego bełkotu o wędkarstwie).
Czytam i słucham oraz obserwuję pojawiajace się trendy, mody, przepisy, pomysły..... i zastanawiam się, co sie nagle stało, że ludzie zgłupieli?! Cóz to za dziwne czasy, że nagle wędkarze stali sie winowajcami wszelkiego zła, które dzieje się w dziedzinie gospodarki wodnej, rybnej i działań proekologicznych.
Mój pogląd na wędkarstwo można opisać w kilku słowach i tutaj teraz go objaśnię, by tacy ludzie jak Ty, zrozumieć mogli co mną kieruje. A zatem:
Wędkarz - człowiek który szeroko otwartymi oczami chłonie piękno otaczającego nas świata, jest czuły na wszelkie krzywdy wyrządzane przyrodzie przez człowieka. Co za tym idzie, człowiek taki , nawet bez regulaminów i przepisów, kieruje się zasadami powściągliwości i umiaru (zatruwanie wód, zabieranie ryb, ingerowanie w naturalny stan łowisk).
Wędkarstwo - hobby, sposób na spędzanie wolnego czasu, metoda na wyciszenie emocji związanych z życiem codziennym, sposób na ucieczkę od sztuczności i obłudy tego padołu.
Wędkarz to ma być człowiek, który robi wszystko, by przyroda przez niego nie cierpiała. Wie, co jest dobre, a co złe. Kieruje sie własnymi obserwacjami, a nie podręcznikami pisanymi przez konsorcja i lobby producenckie wszelkiej maści pierdołów. Wędkarz nie będzie męczył ryb dla sportowych honorów i fotek na scianie.
Wędkarzowi nie potrzeba sztucznie pompowanych, importowanych głupot o C&R i NK, ponieważ wędkarz sam, w głębi serca ma zakodowane własne zasady. Jedyne czego mu potrzeba, to odgórnego określenia pewnych ram, co powinno być opracowane na podstawie uczciwych badań naukowych, a nie chorego widzimisię pryków w zarządach. (chodzi o limity i wymiary).
Nie zawsze bowiem ludzie samodzielnie takie ograniczenia bedą stosować - ale to juz tylko tacy ........powiedzmy że wędkarze.
Mam nadzieję, że to było proste i zrozumiałe.
A w materii na zarybianie i takie tam...... wyczytałem tu tyle głupot, że mozna dostać niestrawności. A wszystko jest proste.
PZW, to moloch, który pochłania taka ilość pieniędzy, że choćby nasze składki wynosiły po 1000 zł, to i tak będzie mało.
Jest jedna metoda, a mianowicie:
Po co nam PZW, gabka na pieniądze? Czy w gminach, urzędach miejskich, nie ma komórek zwiazanych z gospodarką zasobami naturalnymi, ekologią, ochrona przyrody....??? Nie ma? A gdyby tak wędkarzwykupywał licencję w urzędzie miasta, gminy?......... A może by te nasze składki szły do takiej komórki lokalnej, na terenie której leżą odpowiednie wody? Może by tak ustawę na ten temat opracować i nałożyć obowiązek zarybiania odpowiednimi gatunkami wód na własnym terenie? Oczywiście trzeba by tę kasę dzielić według powierzchni wód - to zrozumiałe. Po co komu to stwardniałe PZW? Wtedy nasze pieniądze były by utopione tam, gdzie powinne być utopione.
Za chwile idę do roboty i nie chcę się denerwować. Podsumuje tylko pewna myśl zawartą w Kolegi poście.
Ja sie nie pojawiam raz na jakiś czas - jestem na tym portalu od..... prawie początku. Na mój blog weszło prawie 4000 ludzi, właśnie dobijam granicy 5000 pkt. Niektórzy mawiali, ze zbyt duzo mnie na forum, więc niech mi tu Kolega nie wymac[ pi ]e licznikiem aktywności. I jeszcze jedno - było wiele tematów, w których tacy eksperci jak Ty, nie mieli nawet odwagi napisać choć słowa. Wtedy ja sie wypowiadałem. Proszę mi więc nie wmawiać głupot . Pozdrawiam i zycze połamania kijaszków panie Kolego szczepcio.
widzisz, pawelz że mam trochę racji w tym co piszę? Widzę co się dzieje nad wodą wyciągam wnioski i wiem że wyższe składki nic nie dadzą. Cieszy mnie fakt że to nie tylko moje spostrzeżenia. jeśli chcemy doprowadzić do tego żeby 90 społeczeństwa wybierającego się nad wodę kłusowało no to wystarczy podnieść składki tak jak Ty proponujesz.
Jak widać w przekroju tego wątku, niestety nie do kazdego Drogi Kolego kocisko. Są ludzie, którzy pomijają wszystkie przyczyny złej kondycji naszych łowisk, obwiniając jedynie wędkarzy którzy jedzą ryby. Śmiać sie czy płakać? Czy płakać ze śmiechu, czy śmiać sie przez łzy? Ślepota jest wielka wśród naszej społeczności. My tu sobie rozmyslamy, szukamy rozwiązań, metod, i nijak nie możemy dojść do sedna, a kilku kolesi tutaj wszystko wyjaśniło w prosty sposób:
-Heniek, Piotrek, Lucek, Kazik i inne Wojtki, co jedzą ryby, są przyczyną wszelkiego zła! Do tak myslących ludzi, nie dotrze nic, prócz tych pierdół o NK, bo to nie Polskie, bo to modne. Wystarczy żeś niekilany, a juz jesteś spoko facet - raczej płakać, niz śmiać się. Demagogia, fałsz, dwulicowość - oto sztandar nowoczesnego "wędkarza". Wszyscy sa winni, tylko nie ja, bo ja wypuszczam ryby! Hehe - a dookoła niech kradną, niech rabują, niech trują, niech sprzeniewierzają nasze pieniądze i niech zarybiają cyprinusami, ale ja uratuję środowisko i rybostan, bo jestem NK!
Spadam do roboty. Właśnie zdegustowałem kilowego okonia. Pycha! Smakował lepiej niż te ze sklepu. Czy ucierpi na tym środowisko? To tylko jeden okoń, którego nie złowi juz rybak i nie będzie go mozna kupić w markecie. Aile jajeczek ikry uratowałem? a ile tego narybku co sie z nich wykluje, będzie pokarmem dla innych garbusów, które bedą dzieki temu rosnąć wodom na chwałę? A ile ta ryba wydała już potomstwa? Przyroda daje sobie radę sama, a jesli jej trochę pomóc prze zarybianie, to poradzi sobie jeszcze lepiej. I nic komu do tego, czy tego okonia wypuściłem, czy nie - moja zakichana sprawa. Ideologię mozna dorobic do wszelkich przekonań. Na ty, kończę. Do zobaczenia jutro.
Popieram cię GHOSTMIR w 100% , bo jesteś prawie na każdym poście na tym forum i wiele masz racji , co komentować nie trzeba. Nie zrozumiałem lub może źle przeczytałem twoją aluzję co do mojej wypowiedzi – jeżeli mam ochotę zjeść rybę to biorę ,jeżeli tylko mam ochotę połowić to do tego tak podchodzę żeby jak najmniej ryb męczyć , zdjęć raczej nie staram się robić bo po co chwalić się czyimś cierpieniem . Tych przyczyn raczej trzeba szukać trochę szerzej i za to głównie odpowiada całe nasze społeczeństwo jak również i władze kraju (które na to dają pozwolenie) , a nie tylko wędkarze którym zwiększa się ograniczenia. Podwyższanie składek nie poprawi stanu ryb , a tylko nabija kieszeń cwaniaczkom którzy siedzą za biurkiem i tylko myślą jak tu innych wydoić robiąc pozorne ruchy i wcisnąć im dobry bajer aby to kupili. Za większe składki serwuje nam się jeszcze większe ograniczenia i zabiera nam przyjemność w uprawianiu naszej pasii . Każdy prawdziwy wędkarz wie kiedy może wyrządzić szkodę środowisku i wodzie i potrafi do tego odpowiednio podejść dbając o to . Wszelkie regulaminy są tylko określeniem pewnych ram w których powinniśmy się poruszać i powinny być tak opracowane aby jakieś zasady były zachowane nie zmieniając jak komuś to się podoba – dzisiaj takie ograniczenia a jutro inne bo ktoś tak wymyślił. Prawo powinno być jednakowe dla wszystkich ludzi czerpiących korzyści – czy pozyskuje zasoby wodne ,czy wypoczywa .
To już zaczyna robić się wazeliniarskie, ale znowu podpiszę się pod wypowiedzią Kolegi GHOSTMIRA "obyma rencamy i nogamy"!
To jest tak, czy to pisaq czy też GHOSTMIR albo czy też Kazik wezmą sobie w sezonie do domu po karpiu 2,5kg, szczupaku 2kg, do tego kilka leszczy pod 40-50cm i są mięsiarzami odpowiedzialnymi za spadek populacji ryb w naszych wodach. Później nadciąga Pan Rybak i za jednym posiedzeniem zgarnia 500kg rybek, które sprzedaje gdzieśtam. To "gdzieśtam" sprzedaje to do tesco, gdzie wędkarze "bez skazy i zmazy" czyli no-kille zakupią sobie takiego karpia na wigilię. Kupno rybki w sklepie też jest wspieraniem rybactwa(pamiętajmy, iż nie ma drzew rybowych")! Więc znacznie lepiej byłoby, gdyby taki no-kill zabrał sobie złowionego karpika, szczupaka czy lina na święta i nie napychał kieszeni rybaków własną kasą. Zmniejszyłby się popyt, zatem podaż mogłaby spaść!
Teraz zarybienia! Jeżeli organy odpowiedzialne za zarybianie stosowałyby taką zasadę: pisaq zapłacił 100zł składki, 50% na zakup ryb, 30% na działalność jakąśtam i 20% we własną kiesę to ZAWSZE - niezależnie od liczby wędkarzy - połowa pieniędzy ze składek poszłaby na zarybienia! Ale nie, lepiej komplikować, wtedy trudno coś zrozumieć, trudno się doszukać - można więcej skroić ;>
Dalej! Kłusownictwo! Co tu dużo gadać - siaty, agregaty, szarpaki i inne takie. Nie ma komu z tym walczyć! Garstka zapalonych społeczników (niech im Bóg wynagrodzi, oby żyli wiecznie, a ich dzieci zdrowymi były!) może tak naprawdę niewiele, choć nie ukrywam, że każda wpadka kłusola mnie bardzo cieszy!
Zatem! Wniosek taki: niech żaden no-kill nie twierdzi, że nie ma swojego wkładu w "uszczuplanie" populacji ryb bo kupując je w sklepach napędza jeszcze bardziej bezlitosną i masową maszynę rybiej zagłady jaką jest rybactwo!
Rozdupcmy ten beton, zróbmy po swojemu, a później zachowajmy ROZSĄDEK I UMIAR
PS. Fajnie się gada/pisze - gadać można w nieskończoność, ale zaprawdę powiadam Wam - trza ruszyć tyłki ;)
No co Wy opowiadacie, że nie ma kto pilnować wód. To już nie pamiętacie jak na pierwszej stronie był artykuł jak panowie z PSR złapali kilku kłusowników, którzy notorycznie okradali jakiś staw, na gorącym uczynku i wlepiło im 100 zł kary? To była akcja roku.
Powiem tak. OS na Sani w porownaniu do przecietnej rzeki PZW to eldorado. Owszem i w burdelu moze byc tak ze nie zlowisz ryby. Ale ilosc lipieni i pstragow jest w porownaniu do normalnych odcinkow bardzo duzo. Dam Ci przyklad. Jedz kiedys na OS jednego dnia i drugiego low ponizej Hoczewki. Zobaczysz o czym pisze. Mowie o statystycznym dniu lowienia. Zawsze sie moze zdazyc ze na pustyni trafia sie ryby, ale to wyjatki.
Wiekszosc z was pisze ze jak podniesie sie skladke to wzrosnie klusownictwo. A ja pytam, dlaczego ?. To jest wlasnie Polska mentalnosc. Nie stac mnie, to ukradne. Czy jak kogos nie stac na najnowsza np. komorke, to ma ja ukrasc ? Nie rozumiem waszego podejscia. Wszyscy chca zeby bylo wiecej ryb w rzekach. Ale jakos nikt mi nie policzyl ile powinna wynosic skladka, zeby tych ryb bylo wiecej. I co za ta skladke nam wolno. Wszyscy krzycza, zeby zlikwidowac klusownictwo i miesiarstwo, to ryb przybedzie. No to proste pytanie. A jak zwalczyc klusownictwo, skoro nie ma kasy na ochrone. Co PZW ma zaczac grac na gieldzie, zeby zarabiac ?. Bo pieniedzy jest tyle ile zaplacimy. Nikt nie pokusil sie o wyliczenie, ile wart jest np 40 cm pstrag potokowy. Nie pisze ze dziki bo takich juz prawie nie ma, ale nawet taki wpuszczak. Z tego co sie orjentuje, taka ryba warta jest okolo 40-50 zl. I prosze nie mylic tego z cena z hodowli. Utrzymanie takiej ryby na dzikim lowisku (rzece) jest duzo kosztowniejsze niz w betonowym basenie. Niech dobry muszkarz zlowi kilka takich ryb w roku plus sporo innych mniejszych. Wolno mu je zapalowac. Gdzie tu ekonomiczny rachunek ?. Skad PZW ma brac kase ?. Jak do tej pory wszyscy krzycza, ze podniesienie skladek jest be. Ze limitowanie wyjsc na wode jest be. Ale jakos w naszym kraju jedyne porzadne lowiska z rybami funkcjonuja wylacznie na takich zasadach. Ogolnodotepne wody za darmoche swieca pustkami. Czy sie to komus podoba czy nie. I problem kluswnictwa na OS tez jest, ale gwarantuje ze 100 razy mniejszy niz na zwyklych wodach. Bo tam jest kasa na pilnowanie. Na kazdym z OS"ow jestem zawsze kontrolowany. Na zwyklej wodzie moze bylem 4-5 razy przez 34 lata lowienia ryb
Ale to będzie paranoja! Płacić więcej - wędkować mniej. To może płacić dwa razy i w ogóle nie wędkować? Kilka (naście) lat temu ryb było pod dostatkiem - z czyich składek? Jeżeli mamy 10 wędkarzy i każdy zapłaci po 100zł to mamy 1000zł, przeznaczmy z tego połowę na rybki to będzie co łowić. Jest 100 wędkarzy i każdy płaci po 100 zł to już 10000zł! Gdyby na zarybienia szedł taki sam procent naszych składek jak X lat temu to ryby nadal byłyby w łowiskach! Trzeba sobie powiedzieć jasno i otwarcie: np 50% składek na zarybianie i koniec Ale nasza kasa idzie na delegacje, wyjazdy, wyjazdy, reprezentacje i inne "niezbędne" działania.
Nie zgadzam się na podwyższenie składek i ograniczenie liczby wędkowań! Jeżeli zaczniemy płacić więcej to oni więcej ukradną! Nad wodą spędzam każdą wolną chwilę, a ryby biorę rzadko, bo wiem, że moje pieniądze zostały rozkradzione i nikt zabranego przeze mnie szczupaka nie "uzupełni"
10 wedkarzy po 50 zl na zarybienia = 500 zl. Ile ryb za to kupisz ?. Ile z tych co kupiles dorosnie do normalnego wymiaru ?. Kiedys chcialem bawic sie w "dzikie" zarybienia. Palczak lipienia kosztuje ok 90 gr. Czyli za 500 zl kupisz okolo 600 rybek. Niech przezyje do wymiaru 30 cm 10% ( a i to watpie). czyli masz 60 ryb na 10 wedkarzy. 6 ryb na rok. Zakladajac ze jestes 30 dni w roku lowisz co 5 wyjazd. Odpowiada Ci to ?. Bo mi nie. U ciebie wraz ze wzrostem ilosci placacych rosnie kasa i OK. Ale nie bierzesz pod uwage faktu ze im wiecej placi, tym wieksza presja (liniowo do ilosci placacych). Owszem wasze wyliczenia mialyby jakis sens pod jednym warunkiem. Ryby ktore lowimy wracaja do wody. I to musialoby zostac zapisane w regulaminie. Inaczej nie mozna opierac wyliczen ekonomicznych przy zalozeniu dobrej woli klienta. Tak prowadzona firma szybko zbankrutuje
Powiem tak, wcześniej nie było takich problemów. Zarybiali za kasę małej ilości wędkarzy i ryba była, teraz tej kasy mają więcej i co? A każdy bierze rybę? Są mięsiarze, są no-kille, ale są też ludzie rozsądni. Nie na każdą kolację po wypadzie jem rybę - zadowalam się wędliną. I wielu wędkarzy jest w podobnej sytuacji. Trzeba zrozumieć, że ZG PZW to jedno wielkie złodziejstwo i im więcej w nich wpompujemy tym więcej wyrzucimy w błoto. Zamiast zapychać ich tyłki kasą wolę sobie coś kupić, albo komuś bo mam komu! W ostateczności wolę wydać te 200zł na kilka jednodniowych licencji na łowiska specjalne... Wszędzie tylko nie do PZW.
A ja przedstawię problem, którego nikt jeszcze nie poruszył. Mianowicie chodzi o kormorany, ptaki, których gwałtowny wzrost liczebności trwa w Europie od lat 80-tych. Wg obliczeń za 2007 rok polskimi wodami bytowało 47690 osobników wyławiając 2793 ton ryb (10,3 kg/ha). W ich diecie przeważa płoć, po niej okoń, leszcz z krąpiem, a następnie gatunki cenne jak szczupak, sandacz, lin i węgorz. Średnia wielkość ofiar nie przekracza 10 cm, a masa największych ofiar sięgać może 1 kg. Ma to wpływ na spadającą efektywność zarybień, ponieważ wielkość materiału zarybieniowego jest odpowiadająca ptakom już w momencie zarybień, mniejszy materiał stanie się dopiero dostępny, a większy jest trudny do zdobycia.
Kormoran, Ochrona Objęty ochroną gatunkową częściową, z wyjątkiem występującego na terenie stawów rybnych uznanych za obręby hodowlane. Stawów rybnych uznawanych za obręby hodowlane - czyli na prywatnym terenie można je... przeganiać ;>
Śledzę ten temat i widzę spore zainteresowanie, bo temat jest drażliwy. Do wiadomości, Ghostmir jeśli się nie mylę to chyba ja podałem, że przyczyną złej kondycji naszych łowisk są wędkarze, więc nie obrażaj innych a czytaj dokładnie posty, ponieważ to był jeden z czynników, który nie w małym stopniu przyczynił się do zmniejszenia populacji ryb w naszych zbiornikach. Mam nadzieję, że ości z twojego okonia ci nie zaszkodziły. We wszystkich postach wszyscy starają się jakoś ogarnąć to zagadnienie, ale w efekcie dochodzi do tego, że zaczynacie się nawzajem obrzucać błotem. Sprawa pieniędzy ( wysokość składek) kłusownictwa, rabunkowej gospodarki, zanieczyszczeń czy nadmiaru wędkarzy nie da się rozwiązać po przez wyliczanie, kto komu ile. Nie mamy na to żadnego wpływu oczywiście bezpośredniego. Moim skromnym zdaniem widziałbym rozwiązanie w takiej sytuacji, które nie zmusza nas do podnoszenia składek ograniczeń w połowach i innych ograniczeniach, jakie zostały ujęte w poszczególnych postach. Mam na myśli tylko zbiorniki zamknięte takie, jak Np. nasz zbiornik gdzie w bardzo dużym stopniu wędkarze przyczynili się do braku ryb tak nie zanieczyszczenie nie kłusownicy, ale nadmierna eksploatacja. W miejscowości jest zbiornik o powierzchni 138 ha, który jest obławiany regularnie dniem i nocą prze 2500 członków PZW wiem, że nie wszyscy chodzą w to samo miejsce, ale mimo wszystko zawsze zaglądają na ten zbiornik i jest jak jest. Nic nie zmieni faktu, że w zbiorniku jest mała ilość ryb woda śmierdzi od nadmiaru zanęt itp. Nie wiem jak by się Ghostmir zarzekał to nie zmieni to faktu, że to my wędkarze nie dzieląc na mięsiarzy ON i tym podobne określenia doprowadzają do takiego stanu nasze wody. Chciałbym przedstawić propozycje i podać ją pod waszą ocenę a mianowicie jak w rolnictwie stosuje się płodozmian oraz inne metody gospodarowania zasobami ziemnymi tak, aby ziemia mogła odpoczywać ( odetchnąć) od ciągłego rodzenia płodów. W gospodarce wodnej też można tak postępować zwłaszcza, że zbiorniki wodne PZW nie służą do zaspokajania potrzeb żywnościowych rynku a jedynie do rekreacji. W każdej miejscowości lub niedaleko na pewno znajdzie się zbiornik wodny, który można zastąpić aktualnie czynny zbiornik. Po wyłączeni zbiornika łatwiej jest go wyczyścić po za rybieniu młody narybek się oswoi z terenem a i pozwoli to na tarło dzikiej ryby. Rok albo dwa pozwolą na podrośnięcie rybek i zregenerowanie się środowiska wodnego w jakimś stopniu. Takie systematyczne postępowanie z pewnością pozwoli w odbudować naruszony dziki rybostan i wrócić naszym wodą do stanu zadawalającego zwłaszcza, że cykl był by powtarzany regularnie. Z tego płyną też inne korzyści łatwiej upilnować zbiornik wyłączony z użytku gdyż wystarczy jeden strażnik w łódce z lornetką i komórką i po problemie wiadomo, że każdy, kto się pojawi w obrębie zbiornika będzie widoczny i łatwy do sprawdzenia. Ponadto, jeśli zbiornik spełniał role kąpieliska i turystyki wodnej w żadnym stopniu to nie ogranicza korzystanie w ten sposób z zbiornika. Wędkarzom, jeśli leży na sercu dobro łowisk na pewno nie będą mieli za złe przeniesienie się z swoim hobby na inny zbiornik na czas kwarantanny. Gospodarka, PZW składkami to całkiem odrębny temat.
Z jednym sie zgodze. PZW powinno sie roz.... na 4 strony swiata. To zlodziejstwo i tyle. Ale co do tego, ze kiedys byly ryby a teraz nie ma. Jest tego kilka przyczyn. 1) Presja i mobilnosc wedkarzy jest nieporownywalnie wieksza niz kiedys. W latach 70 (bo takie jeszcze pamietam) wszyscy zapitalali w zakladach pracy. Nie bylo praktycznie bezrobocia. Nikt nie mial czasu zeby w tygodniu wyskoczyc na ryby (no chyba ze byl na urlopie. 2) Degradacja wod. Areal wod zmniejszyl sie bardzo w porownaniu z lata 70. Teraz w rzekach nie ma wody. Powysychaly bajorka i stawy. Przez to zageszczenie wedkarzy jeszcze bardziej rosnie. No i coraz mniej miejsc do naturalnego tarla. smiem twierdzic ze efektywnosc naturalnego tarla na wodach gorskich spadla do 10% w porownaniau do okresu sprzed 20-30 lat.Na nizinach wcale nie wyglada to lepiej. Moze jeszcze duze jeziora sie pod tym wzgledem obronia. Prosty przyklad. Co stalo sie z ciernikiem czy rozanka. Wedkarze ani klusole ich nie wylowili. A sa miejsca gdzie byly ich tysiace. Teraz zniknely zupelnie. 3) Wedkarze stosuja coraz lepszy sprzet. Potrafia lowic w miejscach, ktore dla wedkarzy sprzed 30 lat byly niedostepne. Ryby praktycznie nie maja juz matecznikow, w ktorych mialyby chwile spokoju. Zawsze znajdzie sie sposob aby rybe zlowic. Przyklad masz w muszkarstwie. Dolna nimfa. Jak dobrac sie do lipieni siedzacych w niewielkim glebokim dolku. Ano zalozyc nimfe z "kilogramem" olowiu i po sprawie. Moj kolega ktory od dawna lowi na muche twierdzi ze kiedys bylo to nie do pomyslenia. Jak nie dalo sie skusic ryby na mokra muche, to dawalo sie jej spokoj a teraz zaklada sie kluche i wkoncu musi wziasc. I tak wykanczamy resztki ryb plywajacych w rzekach.
To wszystko plus pewnie kilka innych czynnikow sprawiaja ze nie wrocimy do lat 70. Niestety postepu nie zatrzymasz. Nie zmusisz nikogo zeby znowu lowil na bambusa i na ryby jezdzil rowerem. Do rzek i jezior tez nie wpompujesz wodu. Jedyne co nam zostaje to probowac renaturalizowac wody i niestety wiecej sypac. A zeby to sypanie nie szlo do lodowek klusoli to pilnowac. No i zeby nie zapychac lodowek miesiarzom (nie klusolom) to wprowadzic niestety wieksze ograniczenia. Jesli nie limity wyjsc na wode to chociaz limity polowow.
No właśnie przecież o to chodzi. Nie ma ryb drapieżnych, bo jest coraz więcej kormoranów. Wiadomo, że łatwiej złapać stojącego w wodzie szczupaka czy sandacza. Nie wiem JOPEK1971 jak Ty, ale ja wolałbym łowić drapieżniki, nie kormorany.
Za limitami połowów jestem jak najbardziej! Ale limit wyjść na wodę to dla mnie komuna jakaś. Skoro wędkarz łowi dla satysfakcji i nie bierze ryb to niech łowi i 365dni w roku, ale jak ktoś przychodzi PO rybę(najlepiej całą siatkę) to sorry bardzo. Limity, które obowiązują na dzień dzisiejszy jako limity dobowe powinny być tygodniowe albo miesięczne! Co do zamykania zbiorników - dobry pomysł. Zbiornik A - zarybienie i zakaz połowów przez dłuższy czas. Do tego częste patrole PSR i policji! Zbiornik B - otwarcie zbiornika. Tak, żeby nie było sytuacji, w której wędkarz nie ma gdzie jechać nad wodę.
"Skoro wędkarz łowi dla satysfakcji i nie bierze ryb to niech łowi i 365dni w roku".
Jesli uwazasz ze lowiac i wypuszczajac ryby nie wplywasz na ich populacje, to grubo sie mylisz. Czasami nawet najdelikatniej wypuszczona ryba ginie. Stras, zakwasy po dlugim holu robia swoje. Kiedys kumpel lowil brany w fajnej rynience. Zlowil jedna, puscil. Zlowil druga, puscil. Po godzinie jedna z nich splynela do gory brzuchem. To ze ryba odplynela, nie swiadczy o niczym. Poza tym ilu z nas, tak z reka na sercu, postepuje wlasciwie przy wypuszczaniu ryb. Czesto widze gosci jak napelniaja wielgachna siete rybami, po to zeby po calym dniu lowienia wysypac je do wody. Ile z nich przezylo ?. Ale mowi sie ze gosc nie bierze ryb. Ale juz lepiej zeby je wzial i usmazyl. Przynajmniej jakis pozytek. Zalozmy ze skladka wyniesie 365 zl. Czyli co. chcesz lowic ryby za 1 zl dziennie. ? Najtansze hobby na swiecie. Narciaze, golfisci tenisisci ozlocili by cie gdybys zaproponowal im takie stawki. wg mnie idealnym rozwiazaniem byloby wprowadzenie tylko i wylacznie dniowek z odpowiednim systemem ich dystrybucji. Ale to chyba niemozliwe
Kolega chyba ma jakis dziwny problem emocjonalny zwiazany z zarybieniami. Czy Kolega trochę nie przesadza z tymi obliczeniami ile kosztuje złowiona przez GJOSTMIRA ryba? Co Kolega chce obliczyć? Jak Kolega chce obliczyć? Może obwołajmy Kolegę przewodniczącym ZG PZW i niech Kolega zarządzi wysokośc składek?
Nie rozumiem sposobu obliczania tych kwot. Kolega ma jakąś ciekawą metodę???
To ja Koledze coś powiem:
- Obliczanie wysokości składek na podstawie rynkowej wartości narybku, to nieporozumienie. Takim samym nieporozumieniem jest obliczanie, ile kosztuje ryba złowiona przez statystycznego GHOSTMIRA.
Dlaczego?
Ano dlatego Kolego pawelz, ze każda ryba zakupiona z moich składek, wpuszczona dalej do dowolnego zbiornika wodnego, albo zostanie pożarta przez drapieżnika, albo złowiona przez rybaka, albo przez nieuczciwego wędkarza lub kłusownika. Jednak jesli przetrwa choć jedna z dziesięciu, prawdopodobnie wytrze się ona, dając początej łańcuchowi rozmnażania i już po dwóch, trzech latach, mój pieniądz zacznie przynosić zysk w postaci pomnożonej ryby. Czy teraz Kolega rozumie o czym mowa? Poza tym uważam, że nasze pieniądze nie powinne utrzymywać pryków na stołeczkach, ale właśnie powinne napędzać zarybienia. Nie będzie mi robiło różnicy, czy będe odprowadzał składkę w wysokości 200 złotych do PZW, czy do odpowiedniej komórki Urzędu Gminy.
A może brak darmozjadów na szczeblach władzy, ssących wędkarzy na potrzeby sztucznego tworu organizacyjnego, zaowocuje powiększeniem rybostanu? W ilu krajach istnieja takie molochy jak PZW????
Wszędzie tymi sprawami zajmuja się ministerstwa środowiska naturalnego, a nie jakieś komunistyczne grajdoły starszych panów. To państwo ma dbać o jeziora i rzeki. My moiżemy płacić państwu -nie musimy płacić PZW.
I moe w końcu mógłbym wedkować na terenie całego kraju?!
I po co komu PSR i SSR ??? POLICJA NIECH SIE ZAJMIE KONTROLAMI! POLICJA, KTÓRA MA ODPOWIEDNIE INSTRUMENTY PRAWNE I MOŻLIWOŚĆ KARANIA. A KARY POWINNE BYĆ Z A B Ó J C Z E !!!!
OTO JEST METODA! I niech mi Kolega przestanie obliczać te ceny zjedzonych przez GHOSTMIRA ryb, bo trwa Kolega w jakimś wyimaginowanym cenniku i nie mysli Kolega o dalszych konsekwencjach wpuszczania ryb do naszych żabioków!
Obliczyles to czy wzioles z glowy. Tak sie sklada ze znam kilka osob prowadzacych lowiska i wiem jak kalkuluja ryby. O jakim tarle naturalny w przypadku pstraga czy lipienia piszesz ?. Pokaz mi rzeke w ktorej byloby ono w znaczacy sposob efektywne. Pogadaj z Wilkiem czy Koniecznym, to powiedza Ci ile kosztuje wychodowanie 1 kg pstraga. Siejesz demagogie, twierdzac ze wystarczy wpuscic a reszta sama sie rozmnozy. Proponuje, zebys otworzyl lowisko i zgarnial kase. Przy twoim toku myslenia to dziecinnie proste. Oczywiscie ze nie da oszacowac sie ile kosztuje jedna ryba. Ale jakas kalkulacje mozna przeprowadzic. Policzyc ile ryb pochodzi z naturalnego tarla a ile z zarybien tez mozna (oczywiscie procentowo i statystycznie). Potem policz sobie ile trzeba wsypac zeby utrzymac lowisko na stabilnym, zadawalajacym poziomie. I wyjdzie Ci ile kosztuje cie jedna ryba. Jesli tego nie potrafisz i uwazasz ze w obecnych czasach samo sie zrobi i rzeka sama utrzyma populacje ryb, to nie mamy o czym gadac.
"i nie mysli Kolega o dalszych konsekwencjach wpuszczania ryb do naszych żabioków! ".
No to powiedz mi jakie sa te konsekwencje. Tylko nie to co Ci sie wydaje, ale poparte jakimis badaniami. Jaki procent wpuszczonych ryb do naszych wod dozywa do wielkosci przy ktorej sie rozmaza i jaka jest skutecznosc tego tarla. Jestem bardzo ciekaw.
Mnie guzik obchodzi jak Twoi kumple robia business na komercyjnych stawach.
Nie mówię też o żadnym pstragu, lipieniu a tym bardziej o karpiu.
Zresztą wszystko jedno. Porównujesz naturalne jeziora z komerchą? - Gratulacje.
200 złotych od łba wystarczy, by wpuścić do wody więcej ryb niz wyłowi w ciągu roku taki GHOSTMIR. UI nie fanzol mi Kolego, że taka ryba sie nie bedzie wycierać.
Masz pojecie że gdzieś dzwoniło, ale nie wiesz w jakim kościele.
Wypisujesz pierdoły, że można sie załamać - TO OKREŚL ILE I KOMU MAMY PŁACIĆ, ŻEBY TWOJE TEORIE ZACZĘŁY PRZYNOSIĆ SKUTEK?!
NO PROSZĘ - NAPISZ KONKRETNIE ILE WEDŁUG CIEBIE MAM PŁACIC I ZA CO I KOMU?!
Idąc dalej Twoim tokiem rozumowania, zarybianie czegokolwiek, czymkolwiek, jest bez sensu , bezcelowe, niepotrzebne, bo ryby zarybieniowe są bezpłodne, a GHOSTMIRY i tak wszystkie wyłowią i zeżrą. Bezpłodne, to są Panie Kolego gumilale w sexshopach.
Plac komu chcesz, ile chcesz i za co chcesz. Tylko nie wypisuj potem glupot ze nie ma ryb. Skoro wg ciebie te oplaty i te warunki wystarcza to ok. A dlaczego piszesz tylko o jeziorach ?. Rzeki to juz nie PZW. Pstragi , lipienie karpie nie sa dla wedkarzy ?. Rozumiem ze jedynie slusznym sposobem lowienia to gruntuwa badz splawik czy spinnink i lowienie plotek, leszcz okoni szczupakow czy sandaczy na zbiornikach zamknietych. I tylko do nich dopasujmy kwoty i limity. Co tam rzeki strumienie itp. Ja na nich nie lowie wiec to olewam. Tak odbieram Twoj tok myslenia. I widzisz. To nie sa moi kumple. To znajomi i to wszystko. I np Konieczny to nie komercyjny staw a OS na Sanie. Na Dunajcu OS to tez PZW. Na Rabie grupka przyjaciol zapalencow postanowila stworzyc lowisko z prawdziwego zdarzenia. Bylem tam i polowilem fajnych ryb. Przedtem byla tam prawie pustynia. Spytaj ich ile pracy i kasy kosztuje utrzymanie tego lowiska. Na Rudawie KTWS za dniowke 35 zl nie byl w stanie sie utrzymac. Ale ty wiesz lepiej. Ty placisz 200 zl na rok i zadasz lowisk pelnych ryb. I wiesz ze tak mozna, ale najlepiej niech zrobio to inni. Jesli juz ktos nie chce na tym stracic to juz komercja i biznaes. Z mojej strony to EOT. Dalej dyskutowac sie z Toba nie da
Człowieku przystopuj. Zadałem Ci pytanie. ILE MAMY PŁACIĆ, KOMU I ZA CO ?!
Nie odpowiedziałeś mi, bo nie masz zielonego pojecia.
Może te 35 złotych za dniówkę? Może to pomnożyć przez ilość dni w roku?!
Jak słucham takich myslicieli jak Ty, to od razu widzę rozwiązanie wszelkich problemów z rybostanem, a mianowicie:
Członkowie PZW niech w ogóle zrezygnują z wędkowania. Niech broń Boże nic nie łowią! Płaćmy tylko betonowi po 2.000 złotych miesięcznie. Wszystkie pieniądze zarobione w znoju, dajmy dziadom na roz[ pi ]!
Zarybiajmy tylko, a nie łówmy! Czego Ty człowieku chcesz od wędkarzy?! żeby z torbami poszli? żeby łowić przestali? O CO CI CHODZI z tymi bezpłodnymi rybami?
Tak się składa że ja łowię głównie na rzece Wiśle. Tu choćbyś wysypywał tony ryb dziennie to kłusole będą te same tony odławiać drugiego dnia. To po co taka zabawa w podwyższanie składek? Wprowadźmy tak zwane kłusolowe w wysokości 200 zł miesięcznie i te pieniądze będziemy przeznaczać na ryby dla kłusoli albo je im po prostu przekażemy. Czemu nie możesz pojąć że należy położyć nacisk na pilnowanie i egzekwowanie prawa od społeczeństwa? Gdyby prawo było przestrzegane to pieniądze na zarybianie nie były by potrzebne prawie wcale. Daj biedakowi rybę to ją zje i dalej będzie głodny. Ale daj mu wędkę i naucz łowić to chłop da sobie radę w życiu. Niech tą wędką będzie egzekwowanie praw od społeczeństwa i kary dla kłusoli wtedy nie będzie potrzeba tyle pieniędzy na bezcelowe zarybianie.
Co ja takiego złego powiedziałem? Ż np. lin wpuszczony za moje pieniądze do wody, kiedyś się w niej wytrze? Czy sandacz, szczupak, leszcz.... inne gatunki które sa przystosowane do naszych warunków?
Pstrągi, lipienie...... tez mnie obchodzą, bo nie łowię tylko na zamknietych zbiornikach, ale tez na rzece. Więc o co biega?! Jeśli jesteś taki bogaty, ze chcesz płacic wysokie składki, to do moich 200 złotych, dołóż dodatkowo jeszcze swoje 200 złotych i zadbaj o lipienia i pstrąga! Opodatkuj się na zarybienia.
W ktorym miejscu napisalem , ze ryby sa bezplodne. Napisalem ze efektywnosc naturalnego tarla jest znikoma. Nauka czytania tekstu ze zrozumieniem jest juz w pierwszych klasach szkoly podstawowej. Na niska efektywnosc tarla skalda sie wiele czynnikow. Glownym z nich jest stale malejaca miejsc , gdzie ryby moga sie w spokoju wytrzec. Przed regulacjami rzek wody wiosna wylewaly na laki, gdzie w trawach az szumialo o tracych sie ryb. Traz maja sie wycierac o beton czy paliki w wodzie. Czlowieku, pojedz na jakakolwiek rzeke ponizej dowolnej zapory i zobacz jak wyglada dno rzeki. Syf smrod i ubustwo, Gdzie te ryby maja sie wytrzec. Co do oplat. Na razie nie masz wilkiego wyboru. Plac PZW albo prywaciarzom. Ale jak znam zycie prywatnie nikomu nie zaplacisz, bo drogo. Zostaje PZW. Ile. To zalezy o wody miejsca i warunkow. Ale nie znam zadnego miejsca (zadnej rzeki) w ktorej 100 zl / rok to wystarczy. Przykladem niech bedzie Dunajec. OS. Dniowka 60 zl. Znam wielu ludzi ktorzy sa bezposrednio "uwiklani" w ten OS. I wiem jakie dochody przychody ponosi rocznie. Nikt nie narzeka na brak ryb. Ale przychody nie pokryly kosztow w zeszlym roku. Na Sanie na OS ciezko o dniowke. Oblozenie pelne a i tak wychodza co najwyzej na swoje przy 70 zl / dzien. I nie napedzam nikomu kasy bo to wody PZW tak ze insynuacje, ze dzialam dla czyjegos dobra sa nie na miejscu. I zeby nie bylo , do obu tych rzek mam po prawie 400 km i stac mnie na 2-3 razy w roku na ich lowieniu. Ale wiem ze jadac tam na 2 dni polowie ryb, a nie bede sie wku..al na miernote pozostalych wod PZW
Ze swojej strony dodam: - Wszelkie badania naukowe są typowo "propagandowymi" bzdurami PZW. Jak czytam raporty zarybieniowe to mnie szlag trafia, bo z nich wynika, że w wodach mamy więcej ryb niż cm3 wody! - Ryba hodowlana się nie trze (taki karp), zatem: nie ma sensu zarybiać takim gatunkiem bo zarybienia powinny służyć - jak ktoś napisał ładnie - regulacji pogłowia ryb a nie napełnieniu siat rybaków, kłusoli i wędkarzy. - Jeżeli Kolegę pawelza stać na płacenie 2000zł na PZW to niech tak robi, choć lepiej wziąć tą kasę i się nią podetrzeć, przynajmniej będzie na nasz użytek a nie na wygody komunistycznych niedobitków.
Jest źle bo: - źle (mało, nieodpowiednimi gatunkami) zarybiają - kłusole i rybacy kradną - mięsiarze biorą co popadnie - nie ma komu tego przypilnować - stan wód się pogarsza - jest kryzys! - temperatura na biegunach wzrosła o 5stopni - boli mnie noga
Wędkarstwo jest po to, żeby statystyczny Nowak poszedł sobie nad wodę, odpoczął, złowił kilka rybek, wziął do domu jedną-dwie sztuki na jakiś czas i pochwalił się kolegom w pracy.
Rybki kupowane są z NASZEJ kapusty! Im więcej osób wędkuje tym więcej kapusty, im więcej kapony tym więcej ryb. Tak powinno być, ale lepiej sobie zrobić zjazd delegatów. "Dalim bo nie nasze!"
Tlumaczylem to powyzej, w ktoryms poscie. Chodzi o to zeby za zwiekszone skladki nie sypac wiecej ryb ale walczyc np z klusownictwem. Jest wiecej kasy, mozna wynajc prywatne firmy orchroniarskie (tak bylo, nie wiem czy jest na Dunajcu). Najdrozsza w prowadzeniu lowiska w Polsce jest ochrona, nie zarybiane. Poki tego nie zrozumiemy, nic z tego nie bedzie. Policz sobie ile kosztuje rocznie ochrona np. 10km odcinka rzeki. Zeby to upilnowac potrzeba ze 4 straznikow, (po dwoch na etat). Zaplacic im trzeba powiedzmy po 2000 zl (z mniej nikt nie bedzie sie narazal). Czyli miesiecznie 8000 zl + plus podatki zusy itp. Powiedzmy 13000 zl. To razy 12 miesiecy daje 156000 zl. Na tym odcinku rzeki przez rok musialoby sie sprzedac 1560 licencji po 100 zl. A to tylko pensja za ochrone. A gdzie ryby, paliwo itp.
A jaka jest przyjemność wędkowania pod lufą? Płacić za ochronę? A od czego jest policja?! Od czego jest PSR?! Co, w czynie społecznym to robią? Jasne! Biorą kasę, aż szeleści, ale po co robić cokolwiek, jak nikt tego nie nadzoruje... PZW powinni zlikwidować w p***ziec, kasa wpływałaby do Ministerstwa, a oni by coś z nią robili i na bank mieliby możliwości poruszyć szanowne tyłki mundurowych ;>
przez cały dzień 10 km rzeki? czterech chłopa? To co oni będą tam robić? sam bym więcej zrobił. Rozumiem 30 kilometrów ale 10? to jest bardzo mało, tyle to widać przez lornetkę:). To że to kosztuje to się zgodzę ale zarybianie nie ma sensu póki się tego nie poprawi. A teraz powiedz na co idą nasze składki jak nie na walenie karpia do wody? To już lepiej nie zarybiać tylko pilnować tego co jest.
"Im więcej osób wędkuje tym więcej kapusty, im więcej kapony tym więcej ryb. ".
I wiecej chetnych do ich zjedzenia. Nie rozumiesz tej prostej zaleznosci ?. A moze liczysz na to ze 1000 osob bedzie placilo skladki, ale lowilo 10 ?.Wtedy faktycznie, niech placi jak nawieksza liczba. Dla Ciebie idealem byloby, gdyby placil kazdy Polak. Ale co jesli wszyscy wybiora sie na ryby ?
Lowiles kiedys na tych lowiskach "pod lufa". Jak nie to nie pisz bzdur. Czesto jest tak ze nawet nie zauwazysz straznika, ale oni obserwuja cie przez jakis czas. Placzecie ze nie ma ochrony, a jak jest to tez zle. Rozumiem ze chcesz ruszyc policjantow do pilnowania wody, nie wkladajac w todatkowo zadnej kasy. Mistrzostwo swiata. Rozumiem ze w policji sa setki etatow na ktorych nik nic nie robi tylko czeka az mu co wymysla do pracy. Nie. Tak dobrze nie ma. Albo musieliby zaplacic dodatkowa kase policjantowi za nadgodziny, albo utworzyc dodatkowe etaty a to kosztuje. Inaczej to takie cuda tylko w erze.
na rzece prze lornetke to zobaczysz najwyzej 100m rzeki. Niestety trzeba dymac najczesciej pieszo raz po jednej stronie, raz po drugiej. Jesli uwazasz ze pilnowanie, usiasc na stolku i przez lornetke ogladac co sie dzieje to troche malo. I druga sprawa. Podejdziesz w pojedynke do kilku klusoli ?. Ja nie zaryzykuje. A co do zarybien, to zgadza sie. Ja nie bronie PZW. Tez jestem za ich likwidacja. Wk..a mnie ta banda nierobow (poza nielicznymi przypadkami). Tylko co dalej. Kto przejmie te wszystkie wody. Niedawno byly konkursy i jakos chetnych nie bylo. I nie lodzmy sie. Jesli wody wpadna w prywatne rece, bedzie duzo drozej ni ja liczylem Dojdzie jeszcze zysk wlasciciela.
To PZW ma NASZĄ kasę wydać na NASZE potrzeby. Jak zapłaci cała Polska i wszyscy pójdą na ryby to PZW będzie MUSIAŁO zapewnić każdemu dobre warunki, choć z taką ilością kasy to pewnie pojechaliby na Hawaje....
Chciałem teraz napisać jak sprawa wygląda w kilku krajach..... poza Polską, ale ugryzłem się w klawiaturę i nie będę tłumaczył prostych i podstawowych prawd. Co zas do czytania ze zrozumieniem, to zrozumiałem, że taki niekumaty becwał jak ja, co to niczego nie rozumie, nie może dyskutować z ekspertem Twojego pokroju. Więc nie dyskutuję, raczej schodzę z drogi.
Mała tylko uwaga. W madrych krajach, nie ma czegoś takiego jak PZW i nie ma czegos takiego jak PSR. Jest za to policja lądowa, morska, wodna, konna, etc.
Nie ma tam potrzeby opłacania nierobów, bo te słuzby radzą sobie z ochroną wód. I nikomu nie przyjdzie do głowy, by iść sobie pokłusować, bo to sie źle skończy, bo prawo jest bezlitosne. A licencje wędkarską mozna sobie kupić dosłownie w sklepach TABAC, wraz z książeczką zawierająca pouczenie na temat co wolno , a co nie. Tam tez licencje ida do odpowiednich jednostek terytorialnych.
U nas mamy miech bez dna - PZW. I mamy 100 służb odpowiednich dla egzekwowania poszanowania prawa, które c[ pi ]a robią, pierdzą w stołki, siedzą na jajach i tylko koszty generują.
wystarczy, że dojrzę 100 metrów i udupię kilku kolesi to już ci o 100 metrów dalej będą z siatami na brzeg darli. Ja nie mówię że ma być każdy cal rzeki pod lupą ale jakby 3 czy 4 razy w tygodniu zajrzeć co się dzieje nad rzeka i wlepić srogie kary kłusolom to efekt by był momentalnie. Tylko tym na stołkach się nie chce ruszyć bańką a tym co pilnują tyłkiem. Pogonić do roboty!!!
Właśnie, przykładne i surowe karanie, częste kontrole, zainteresowanie! Jak przyjedzie policja 2-3 razy na tydzień, zarekwiruje "sprzęt", wpieprzy grzywnę 2000zł to następnym razem kłusol się zastanowi. A i fama pójdzie, to inni też się zastanowią ;>
To powiedz jeszcze co to za kraje i ile kosztuje tam lowienie ryb. Tylko prosze nie o ameryce a o europie. i porownywalny zaludnieniu i areale wod jak Polska
Sam nie udupisz nikogo. Najwyzej zazyjesz chlodnej kapieli w rzece. Juz widze tych klusownikow, jak uciekaja przed jednym straznikiem. Moze cie na skale amatorska (wekdarze bez zezwolenia) ale ci co stawiaja sieci sa lepiej zorganizowani jak policja.
Sadzisz ze policja przyjedzie a klusownicy tylko czekaja zeby ich zlapano. Jesli policja pojawi sie nad woda 2-3 razy w tygodniu na 30 min to gwarantuje Ci ze nikogo nie zlapie. A tak na marginesie. Widziales kiedys policje z dala od jakiejkolwiek cywilizacji nad woda. Nie mowie tu o policji wodnej bo ta jest tylko na duzych akwenach. I jeszcze jedna kwestia. Zapominamy ze walka z klusolami to nie tylko z tymi co ciagna sieci. Niewielke rzeczki czy zbiorniki sa w stanie wyrybic "wedkarze" walacy w leb wszysko jak leci, lowiacy bez limitow i opamietania. Z nimi tez trzeba walczyc. A ich nie tak latwo wyparzec przez lornetke, zwlaszcza na niewielkich zakrzaczonych rzeczkach. No chyba ze uwazasz ze te wody nie wymagaja nalezytej ochrony. Ale powiedz to wszystkim milosnikom lowienia pstragow na spinning na pomorzu
Do pawelz. 1000 zł jak miałbym płacić to bym olał PZW i łowił bez karty. Łowię na Wiśle kilka lat i kontroli nie widziałem więc nawet jak by mnie raz do roku kontrolowali to i tak na mandaty mniej kasy wydam niż na składki. Myślę że takich osób znalazłoby się dużo dużo więcej i z tych składek po 1000 zł było by mniej kasy niż teraz jest z tych po 200zł
proste jak konstrukcja cepa ,małą łyżeczka a często, niż chochlą żadko. Z 600 tyś zrobi się 50 (wariant optymistyczny)następnie nowi dzierżawcy wytłuką wszystko do dna łącznie z mułem.
Czas zrozumieć ,że wysokie składki niczego nie zmienią ,limitowanie połowów też.Wszystko leży w mentalności narodu . Dlatego do puki rybak ,wędkarz od szeregowca po tych na samym szczycie(w szczególności tych) będzie kłusolem. Do póty nie zaniechają wszyscy procederu ,tak lipa z ryb.!!!
Pomijając fakt, czy jestem p...nięty, czy nie (bo nie taki łachmyta jak Ty będzie o tym decydował), mój pogląd na wędkarstwo jest prosty, zdrowy, logiczny, praktyczny i wysublimowany (z tego całego bełkotu o wędkarstwie).
Czytam i słucham oraz obserwuję pojawiajace się trendy, mody, przepisy, pomysły..... i zastanawiam się, co sie nagle stało, że ludzie zgłupieli?! Cóz to za dziwne czasy, że nagle wędkarze stali sie winowajcami wszelkiego zła, które dzieje się w dziedzinie gospodarki wodnej, rybnej i działań proekologicznych.
Mój pogląd na wędkarstwo można opisać w kilku słowach i tutaj teraz go objaśnię, by tacy ludzie jak Ty, zrozumieć mogli co mną kieruje. A zatem:
Wędkarz - człowiek który szeroko otwartymi oczami chłonie piękno otaczającego nas świata, jest czuły na wszelkie krzywdy wyrządzane przyrodzie przez człowieka. Co za tym idzie, człowiek taki , nawet bez regulaminów i przepisów, kieruje się zasadami powściągliwości i umiaru (zatruwanie wód, zabieranie ryb, ingerowanie w naturalny stan łowisk).
Wędkarstwo - hobby, sposób na spędzanie wolnego czasu, metoda na wyciszenie emocji związanych z życiem codziennym, sposób na ucieczkę od sztuczności i obłudy tego padołu.
Wędkarz to ma być człowiek, który robi wszystko, by przyroda przez niego nie cierpiała. Wie, co jest dobre, a co złe. Kieruje sie własnymi obserwacjami, a nie podręcznikami pisanymi przez konsorcja i lobby producenckie wszelkiej maści pierdołów. Wędkarz nie będzie męczył ryb dla sportowych honorów i fotek na scianie.
Wędkarzowi nie potrzeba sztucznie pompowanych, importowanych głupot o C&R i NK, ponieważ wędkarz sam, w głębi serca ma zakodowane własne zasady. Jedyne czego mu potrzeba, to odgórnego określenia pewnych ram, co powinno być opracowane na podstawie uczciwych badań naukowych, a nie chorego widzimisię pryków w zarządach. (chodzi o limity i wymiary).
Nie zawsze bowiem ludzie samodzielnie takie ograniczenia bedą stosować - ale to juz tylko tacy ........powiedzmy że wędkarze.
Mam nadzieję, że to było proste i zrozumiałe.
A w materii na zarybianie i takie tam...... wyczytałem tu tyle głupot, że mozna dostać niestrawności. A wszystko jest proste.
PZW, to moloch, który pochłania taka ilość pieniędzy, że choćby nasze składki wynosiły po 1000 zł, to i tak będzie mało.
Jest jedna metoda, a mianowicie:
Po co nam PZW, gabka na pieniądze? Czy w gminach, urzędach miejskich, nie ma komórek zwiazanych z gospodarką zasobami naturalnymi, ekologią, ochrona przyrody....??? Nie ma? A gdyby tak wędkarzwykupywał licencję w urzędzie miasta, gminy?......... A może by te nasze składki szły do takiej komórki lokalnej, na terenie której leżą odpowiednie wody? Może by tak ustawę na ten temat opracować i nałożyć obowiązek zarybiania odpowiednimi gatunkami wód na własnym terenie? Oczywiście trzeba by tę kasę dzielić według powierzchni wód - to zrozumiałe. Po co komu to stwardniałe PZW? Wtedy nasze pieniądze były by utopione tam, gdzie powinne być utopione.
Za chwile idę do roboty i nie chcę się denerwować. Podsumuje tylko pewna myśl zawartą w Kolegi poście.
Ja sie nie pojawiam raz na jakiś czas - jestem na tym portalu od..... prawie początku. Na mój blog weszło prawie 4000 ludzi, właśnie dobijam granicy 5000 pkt. Niektórzy mawiali, ze zbyt duzo mnie na forum, więc niech mi tu Kolega nie wymac[ pi ]e licznikiem aktywności. I jeszcze jedno - było wiele tematów, w których tacy eksperci jak Ty, nie mieli nawet odwagi napisać choć słowa. Wtedy ja sie wypowiadałem. Proszę mi więc nie wmawiać głupot . Pozdrawiam i zycze połamania kijaszków panie Kolego szczepcio.
Święte słowa kolego Ghostmir, święte słowa. Ale czy do każdego to dociera?
Jak widać wyżej ...... nie bardzo :(
widzisz, pawelz że mam trochę racji w tym co piszę? Widzę co się dzieje nad wodą wyciągam wnioski i wiem że wyższe składki nic nie dadzą. Cieszy mnie fakt że to nie tylko moje spostrzeżenia. jeśli chcemy doprowadzić do tego żeby 90 społeczeństwa wybierającego się nad wodę kłusowało no to wystarczy podnieść składki tak jak Ty proponujesz.
Jak widać w przekroju tego wątku, niestety nie do kazdego Drogi Kolego kocisko. Są ludzie, którzy pomijają wszystkie przyczyny złej kondycji naszych łowisk, obwiniając jedynie wędkarzy którzy jedzą ryby. Śmiać sie czy płakać? Czy płakać ze śmiechu, czy śmiać sie przez łzy? Ślepota jest wielka wśród naszej społeczności. My tu sobie rozmyslamy, szukamy rozwiązań, metod, i nijak nie możemy dojść do sedna, a kilku kolesi tutaj wszystko wyjaśniło w prosty sposób:
-Heniek, Piotrek, Lucek, Kazik i inne Wojtki, co jedzą ryby, są przyczyną wszelkiego zła! Do tak myslących ludzi, nie dotrze nic, prócz tych pierdół o NK, bo to nie Polskie, bo to modne. Wystarczy żeś niekilany, a juz jesteś spoko facet - raczej płakać, niz śmiać się. Demagogia, fałsz, dwulicowość - oto sztandar nowoczesnego "wędkarza". Wszyscy sa winni, tylko nie ja, bo ja wypuszczam ryby! Hehe - a dookoła niech kradną, niech rabują, niech trują, niech sprzeniewierzają nasze pieniądze i niech zarybiają cyprinusami, ale ja uratuję środowisko i rybostan, bo jestem NK!
Spadam do roboty. Właśnie zdegustowałem kilowego okonia. Pycha! Smakował lepiej niż te ze sklepu. Czy ucierpi na tym środowisko? To tylko jeden okoń, którego nie złowi juz rybak i nie będzie go mozna kupić w markecie. Aile jajeczek ikry uratowałem? a ile tego narybku co sie z nich wykluje, będzie pokarmem dla innych garbusów, które bedą dzieki temu rosnąć wodom na chwałę? A ile ta ryba wydała już potomstwa? Przyroda daje sobie radę sama, a jesli jej trochę pomóc prze zarybianie, to poradzi sobie jeszcze lepiej. I nic komu do tego, czy tego okonia wypuściłem, czy nie - moja zakichana sprawa. Ideologię mozna dorobic do wszelkich przekonań. Na ty, kończę. Do zobaczenia jutro.
Popieram cię GHOSTMIR w 100% , bo jesteś prawie na każdym poście na tym forum i wiele masz racji , co komentować nie trzeba. Nie zrozumiałem lub może źle przeczytałem twoją aluzję co do mojej wypowiedzi – jeżeli mam ochotę zjeść rybę to biorę ,jeżeli tylko mam ochotę połowić to do tego tak podchodzę żeby jak najmniej ryb męczyć , zdjęć raczej nie staram się robić bo po co chwalić się czyimś cierpieniem . Tych przyczyn raczej trzeba szukać trochę szerzej i za to głównie odpowiada całe nasze społeczeństwo jak również i władze kraju (które na to dają pozwolenie) , a nie tylko wędkarze którym zwiększa się ograniczenia. Podwyższanie składek nie poprawi stanu ryb , a tylko nabija kieszeń cwaniaczkom którzy siedzą za biurkiem i tylko myślą jak tu innych wydoić robiąc pozorne ruchy i wcisnąć im dobry bajer aby to kupili. Za większe składki serwuje nam się jeszcze większe ograniczenia i zabiera nam przyjemność w uprawianiu naszej pasii . Każdy prawdziwy wędkarz wie kiedy może wyrządzić szkodę środowisku i wodzie i potrafi do tego odpowiednio podejść dbając o to . Wszelkie regulaminy są tylko określeniem pewnych ram w których powinniśmy się poruszać i powinny być tak opracowane aby jakieś zasady były zachowane nie zmieniając jak komuś to się podoba – dzisiaj takie ograniczenia a jutro inne bo ktoś tak wymyślił. Prawo powinno być jednakowe dla wszystkich ludzi czerpiących korzyści – czy pozyskuje zasoby wodne ,czy wypoczywa .
To już zaczyna robić się wazeliniarskie, ale znowu podpiszę się pod wypowiedzią Kolegi GHOSTMIRA "obyma rencamy i nogamy"!
To jest tak, czy to pisaq czy też GHOSTMIR albo czy też Kazik wezmą sobie w sezonie do domu po karpiu 2,5kg, szczupaku 2kg, do tego kilka leszczy pod 40-50cm i są mięsiarzami odpowiedzialnymi za spadek populacji ryb w naszych wodach. Później nadciąga Pan Rybak i za jednym posiedzeniem zgarnia 500kg rybek, które sprzedaje gdzieśtam. To "gdzieśtam" sprzedaje to do tesco, gdzie wędkarze "bez skazy i zmazy" czyli no-kille zakupią sobie takiego karpia na wigilię.
Kupno rybki w sklepie też jest wspieraniem rybactwa(pamiętajmy, iż nie ma
drzew rybowych")! Więc znacznie lepiej byłoby, gdyby taki no-kill zabrał sobie złowionego karpika, szczupaka czy lina na święta i nie napychał kieszeni rybaków własną kasą. Zmniejszyłby się popyt, zatem podaż mogłaby spaść!
Teraz zarybienia! Jeżeli organy odpowiedzialne za zarybianie stosowałyby taką zasadę: pisaq zapłacił 100zł składki, 50% na zakup ryb, 30% na działalność jakąśtam i 20% we własną kiesę to ZAWSZE - niezależnie od liczby wędkarzy - połowa pieniędzy ze składek poszłaby na zarybienia! Ale nie, lepiej komplikować, wtedy trudno coś zrozumieć, trudno się doszukać - można więcej skroić ;>
Dalej! Kłusownictwo! Co tu dużo gadać - siaty, agregaty, szarpaki i inne takie. Nie ma komu z tym walczyć! Garstka zapalonych społeczników (niech im Bóg wynagrodzi, oby żyli wiecznie, a ich dzieci zdrowymi były!) może tak naprawdę niewiele, choć nie ukrywam, że każda wpadka kłusola mnie bardzo cieszy!
Zatem! Wniosek taki: niech żaden no-kill nie twierdzi, że nie ma swojego wkładu w "uszczuplanie" populacji ryb bo kupując je w sklepach napędza jeszcze bardziej bezlitosną i masową maszynę rybiej zagłady jaką jest rybactwo!
Rozdupcmy ten beton, zróbmy po swojemu, a później zachowajmy ROZSĄDEK I UMIAR
PS. Fajnie się gada/pisze - gadać można w nieskończoność, ale zaprawdę powiadam Wam - trza ruszyć tyłki ;)
Życzę wszystkim dobrej nocy :)
No co Wy opowiadacie, że nie ma kto pilnować wód. To już nie pamiętacie jak na pierwszej stronie był artykuł jak panowie z PSR złapali kilku kłusowników, którzy notorycznie okradali jakiś staw, na gorącym uczynku i wlepiło im 100 zł kary? To była akcja roku.
"Co na Sanie za 140 zł nałowisz się do bulu?".
Powiem tak. OS na Sani w porownaniu do przecietnej rzeki PZW to eldorado. Owszem i w burdelu moze byc tak ze nie zlowisz ryby. Ale ilosc lipieni i pstragow jest w porownaniu do normalnych odcinkow bardzo duzo. Dam Ci przyklad. Jedz kiedys na OS jednego dnia i drugiego low ponizej Hoczewki. Zobaczysz o czym pisze. Mowie o statystycznym dniu lowienia. Zawsze sie moze zdazyc ze na pustyni trafia sie ryby, ale to wyjatki.
Wiekszosc z was pisze ze jak podniesie sie skladke to wzrosnie klusownictwo.
A ja pytam, dlaczego ?. To jest wlasnie Polska mentalnosc. Nie stac mnie, to ukradne. Czy jak kogos nie stac na najnowsza np. komorke, to ma ja ukrasc ?
Nie rozumiem waszego podejscia. Wszyscy chca zeby bylo wiecej ryb w rzekach. Ale jakos nikt mi nie policzyl ile powinna wynosic skladka, zeby tych ryb bylo wiecej. I co za ta skladke nam wolno. Wszyscy krzycza, zeby zlikwidowac klusownictwo i miesiarstwo, to ryb przybedzie. No to proste pytanie. A jak zwalczyc klusownictwo, skoro nie ma kasy na ochrone. Co PZW ma zaczac grac na gieldzie, zeby zarabiac ?. Bo pieniedzy jest tyle ile zaplacimy.
Nikt nie pokusil sie o wyliczenie, ile wart jest np 40 cm pstrag potokowy. Nie pisze ze dziki bo takich juz prawie nie ma, ale nawet taki wpuszczak. Z tego co sie orjentuje, taka ryba warta jest okolo 40-50 zl. I prosze nie mylic tego z cena z hodowli. Utrzymanie takiej ryby na dzikim lowisku (rzece) jest duzo kosztowniejsze niz w betonowym basenie. Niech dobry muszkarz zlowi kilka takich ryb w roku plus sporo innych mniejszych. Wolno mu je zapalowac. Gdzie tu ekonomiczny rachunek ?. Skad PZW ma brac kase ?.
Jak do tej pory wszyscy krzycza, ze podniesienie skladek jest be. Ze limitowanie wyjsc na wode jest be. Ale jakos w naszym kraju jedyne porzadne lowiska z rybami funkcjonuja wylacznie na takich zasadach. Ogolnodotepne wody za darmoche swieca pustkami. Czy sie to komus podoba czy nie. I problem kluswnictwa na OS tez jest, ale gwarantuje ze 100 razy mniejszy niz na zwyklych wodach. Bo tam jest kasa na pilnowanie. Na kazdym z OS"ow jestem zawsze kontrolowany. Na zwyklej wodzie moze bylem 4-5 razy przez 34 lata lowienia ryb
Ale to będzie paranoja! Płacić więcej - wędkować mniej. To może płacić dwa razy i w ogóle nie wędkować?
Kilka (naście) lat temu ryb było pod dostatkiem - z czyich składek? Jeżeli mamy 10 wędkarzy i każdy zapłaci po 100zł to mamy 1000zł, przeznaczmy z tego połowę na rybki to będzie co łowić.
Jest 100 wędkarzy i każdy płaci po 100 zł to już 10000zł! Gdyby na zarybienia szedł taki sam procent naszych składek jak X lat temu to ryby nadal byłyby w łowiskach!
Trzeba sobie powiedzieć jasno i otwarcie: np 50% składek na zarybianie i koniec
Ale nasza kasa idzie na delegacje, wyjazdy, wyjazdy, reprezentacje i inne "niezbędne" działania.
Nie zgadzam się na podwyższenie składek i ograniczenie liczby wędkowań!
Jeżeli zaczniemy płacić więcej to oni więcej ukradną!
Nad wodą spędzam każdą wolną chwilę, a ryby biorę rzadko, bo wiem, że moje pieniądze zostały rozkradzione i nikt zabranego przeze mnie szczupaka nie "uzupełni"
10 wedkarzy po 50 zl na zarybienia = 500 zl. Ile ryb za to kupisz ?. Ile z tych co kupiles dorosnie do normalnego wymiaru ?.
Kiedys chcialem bawic sie w "dzikie" zarybienia. Palczak lipienia kosztuje ok 90 gr. Czyli za 500 zl kupisz okolo 600 rybek. Niech przezyje do wymiaru 30 cm 10% ( a i to watpie). czyli masz 60 ryb na 10 wedkarzy. 6 ryb na rok. Zakladajac ze jestes 30 dni w roku lowisz co 5 wyjazd. Odpowiada Ci to ?. Bo mi nie.
U ciebie wraz ze wzrostem ilosci placacych rosnie kasa i OK. Ale nie bierzesz pod uwage faktu ze im wiecej placi, tym wieksza presja (liniowo do ilosci placacych).
Owszem wasze wyliczenia mialyby jakis sens pod jednym warunkiem. Ryby ktore lowimy wracaja do wody. I to musialoby zostac zapisane w regulaminie. Inaczej nie mozna opierac wyliczen ekonomicznych przy zalozeniu dobrej woli klienta. Tak prowadzona firma szybko zbankrutuje
Powiem tak, wcześniej nie było takich problemów. Zarybiali za kasę małej ilości wędkarzy i ryba była, teraz tej kasy mają więcej i co?
A każdy bierze rybę? Są mięsiarze, są no-kille, ale są też ludzie rozsądni. Nie na każdą kolację po wypadzie jem rybę - zadowalam się wędliną. I wielu wędkarzy jest w podobnej sytuacji.
Trzeba zrozumieć, że ZG PZW to jedno wielkie złodziejstwo i im więcej w nich wpompujemy tym więcej wyrzucimy w błoto. Zamiast zapychać ich tyłki kasą wolę sobie coś kupić, albo komuś bo mam komu! W ostateczności wolę wydać te 200zł na kilka jednodniowych licencji na łowiska specjalne... Wszędzie tylko nie do PZW.
A ja przedstawię problem, którego nikt jeszcze nie poruszył. Mianowicie chodzi o kormorany, ptaki, których gwałtowny wzrost liczebności trwa w Europie od lat 80-tych. Wg obliczeń za 2007 rok polskimi wodami bytowało 47690 osobników wyławiając 2793 ton ryb (10,3 kg/ha). W ich diecie przeważa płoć, po niej okoń, leszcz z krąpiem, a następnie gatunki cenne jak szczupak, sandacz, lin i węgorz. Średnia wielkość ofiar nie przekracza 10 cm, a masa największych ofiar sięgać może 1 kg. Ma to wpływ na spadającą efektywność zarybień, ponieważ wielkość materiału zarybieniowego jest odpowiadająca ptakom już w momencie zarybień, mniejszy materiał stanie się dopiero dostępny, a większy jest trudny do zdobycia.
Kormoran,
Ochrona
Objęty ochroną gatunkową częściową, z wyjątkiem występującego na terenie stawów rybnych uznanych za obręby hodowlane.
Stawów rybnych uznawanych za obręby hodowlane - czyli na prywatnym terenie można je... przeganiać ;>
Śledzę ten temat i widzę spore zainteresowanie, bo temat jest drażliwy. Do wiadomości, Ghostmir jeśli się nie mylę to chyba ja podałem, że przyczyną złej kondycji naszych łowisk są wędkarze, więc nie obrażaj innych a czytaj dokładnie posty, ponieważ to był jeden z czynników, który nie w małym stopniu przyczynił się do zmniejszenia populacji ryb w naszych zbiornikach. Mam nadzieję, że ości z twojego okonia ci nie zaszkodziły. We wszystkich postach wszyscy starają się jakoś ogarnąć to zagadnienie, ale w efekcie dochodzi do tego, że zaczynacie się nawzajem obrzucać błotem. Sprawa pieniędzy ( wysokość składek) kłusownictwa, rabunkowej gospodarki, zanieczyszczeń czy nadmiaru wędkarzy nie da się rozwiązać po przez wyliczanie, kto komu ile. Nie mamy na to żadnego wpływu oczywiście bezpośredniego. Moim skromnym zdaniem widziałbym rozwiązanie w takiej sytuacji, które nie zmusza nas do podnoszenia składek ograniczeń w połowach i innych ograniczeniach, jakie zostały ujęte w poszczególnych postach. Mam na myśli tylko zbiorniki zamknięte takie, jak Np. nasz zbiornik gdzie w bardzo dużym stopniu wędkarze przyczynili się do braku ryb tak nie zanieczyszczenie nie kłusownicy, ale nadmierna eksploatacja. W miejscowości jest zbiornik o powierzchni 138 ha, który jest obławiany regularnie dniem i nocą prze 2500 członków PZW wiem, że nie wszyscy chodzą w to samo miejsce, ale mimo wszystko zawsze zaglądają na ten zbiornik i jest jak jest. Nic nie zmieni faktu, że w zbiorniku jest mała ilość ryb woda śmierdzi od nadmiaru zanęt itp. Nie wiem jak by się Ghostmir zarzekał to nie zmieni to faktu, że to my wędkarze nie dzieląc na mięsiarzy ON i tym podobne określenia doprowadzają do takiego stanu nasze wody. Chciałbym przedstawić propozycje i podać ją pod waszą ocenę a mianowicie jak w rolnictwie stosuje się płodozmian oraz inne metody gospodarowania zasobami ziemnymi tak, aby ziemia mogła odpoczywać ( odetchnąć) od ciągłego rodzenia płodów. W gospodarce wodnej też można tak postępować zwłaszcza, że zbiorniki wodne PZW nie służą do zaspokajania potrzeb żywnościowych rynku a jedynie do rekreacji. W każdej miejscowości lub niedaleko na pewno znajdzie się zbiornik wodny, który można zastąpić aktualnie czynny zbiornik. Po wyłączeni zbiornika łatwiej jest go wyczyścić po za rybieniu młody narybek się oswoi z terenem a i pozwoli to na tarło dzikiej ryby. Rok albo dwa pozwolą na podrośnięcie rybek i zregenerowanie się środowiska wodnego w jakimś stopniu. Takie systematyczne postępowanie z pewnością pozwoli w odbudować naruszony dziki rybostan i wrócić naszym wodą do stanu zadawalającego zwłaszcza, że cykl był by powtarzany regularnie. Z tego płyną też inne korzyści łatwiej upilnować zbiornik wyłączony z użytku gdyż wystarczy jeden strażnik w łódce z lornetką i komórką i po problemie wiadomo, że każdy, kto się pojawi w obrębie zbiornika będzie widoczny i łatwy do sprawdzenia. Ponadto, jeśli zbiornik spełniał role kąpieliska i turystyki wodnej w żadnym stopniu to nie ogranicza korzystanie w ten sposób z zbiornika. Wędkarzom, jeśli leży na sercu dobro łowisk na pewno nie będą mieli za złe przeniesienie się z swoim hobby na inny zbiornik na czas kwarantanny. Gospodarka, PZW składkami to całkiem odrębny temat.
Problem kormorana nie istnieje, ponieważ zastępują duże ryby drapieżne których niestety jest znikoma ilość.
Z jednym sie zgodze. PZW powinno sie roz.... na 4 strony swiata. To zlodziejstwo i tyle. Ale co do tego, ze kiedys byly ryby a teraz nie ma.
Jest tego kilka przyczyn.
1) Presja i mobilnosc wedkarzy jest nieporownywalnie wieksza niz kiedys. W latach 70 (bo takie jeszcze pamietam) wszyscy zapitalali w zakladach pracy. Nie bylo praktycznie bezrobocia. Nikt nie mial czasu zeby w tygodniu wyskoczyc na ryby (no chyba ze byl na urlopie.
2) Degradacja wod. Areal wod zmniejszyl sie bardzo w porownaniu z lata 70. Teraz w rzekach nie ma wody. Powysychaly bajorka i stawy. Przez to zageszczenie wedkarzy jeszcze bardziej rosnie. No i coraz mniej miejsc do naturalnego tarla. smiem twierdzic ze efektywnosc naturalnego tarla na wodach gorskich spadla do 10% w porownaniau do okresu sprzed 20-30 lat.Na nizinach wcale nie wyglada to lepiej. Moze jeszcze duze jeziora sie pod tym wzgledem obronia. Prosty przyklad. Co stalo sie z ciernikiem czy rozanka. Wedkarze ani klusole ich nie wylowili. A sa miejsca gdzie byly ich tysiace. Teraz zniknely zupelnie.
3) Wedkarze stosuja coraz lepszy sprzet. Potrafia lowic w miejscach, ktore dla wedkarzy sprzed 30 lat byly niedostepne. Ryby praktycznie nie maja juz matecznikow, w ktorych mialyby chwile spokoju. Zawsze znajdzie sie sposob aby rybe zlowic. Przyklad masz w muszkarstwie. Dolna nimfa. Jak dobrac sie do lipieni siedzacych w niewielkim glebokim dolku. Ano zalozyc nimfe z "kilogramem" olowiu i po sprawie. Moj kolega ktory od dawna lowi na muche twierdzi ze kiedys bylo to nie do pomyslenia. Jak nie dalo sie skusic ryby na mokra muche, to dawalo sie jej spokoj a teraz zaklada sie kluche i wkoncu musi wziasc. I tak wykanczamy resztki ryb plywajacych w rzekach.
To wszystko plus pewnie kilka innych czynnikow sprawiaja ze nie wrocimy do lat 70. Niestety postepu nie zatrzymasz. Nie zmusisz nikogo zeby znowu lowil na bambusa i na ryby jezdzil rowerem. Do rzek i jezior tez nie wpompujesz wodu.
Jedyne co nam zostaje to probowac renaturalizowac wody i niestety wiecej sypac. A zeby to sypanie nie szlo do lodowek klusoli to pilnowac. No i zeby nie zapychac lodowek miesiarzom (nie klusolom) to wprowadzic niestety wieksze ograniczenia. Jesli nie limity wyjsc na wode to chociaz limity polowow.
No właśnie przecież o to chodzi. Nie ma ryb drapieżnych, bo jest coraz więcej kormoranów. Wiadomo, że łatwiej złapać stojącego w wodzie szczupaka czy sandacza. Nie wiem JOPEK1971 jak Ty, ale ja wolałbym łowić drapieżniki, nie kormorany.
Za limitami połowów jestem jak najbardziej! Ale limit wyjść na wodę to dla mnie komuna jakaś.
Skoro wędkarz łowi dla satysfakcji i nie bierze ryb to niech łowi i 365dni w roku, ale jak ktoś przychodzi PO rybę(najlepiej całą siatkę) to sorry bardzo.
Limity, które obowiązują na dzień dzisiejszy jako limity dobowe powinny być tygodniowe albo miesięczne!
Co do zamykania zbiorników - dobry pomysł.
Zbiornik A - zarybienie i zakaz połowów przez dłuższy czas. Do tego częste patrole PSR i policji!
Zbiornik B - otwarcie zbiornika.
Tak, żeby nie było sytuacji, w której wędkarz nie ma gdzie jechać nad wodę.
"Skoro wędkarz łowi dla satysfakcji i nie bierze ryb to niech łowi i 365dni w roku".
Jesli uwazasz ze lowiac i wypuszczajac ryby nie wplywasz na ich populacje, to grubo sie mylisz. Czasami nawet najdelikatniej wypuszczona ryba ginie. Stras, zakwasy po dlugim holu robia swoje. Kiedys kumpel lowil brany w fajnej rynience. Zlowil jedna, puscil. Zlowil druga, puscil. Po godzinie jedna z nich splynela do gory brzuchem. To ze ryba odplynela, nie swiadczy o niczym. Poza tym ilu z nas, tak z reka na sercu, postepuje wlasciwie przy wypuszczaniu ryb. Czesto widze gosci jak napelniaja wielgachna siete rybami, po to zeby po calym dniu lowienia wysypac je do wody. Ile z nich przezylo ?. Ale mowi sie ze gosc nie bierze ryb. Ale juz lepiej zeby je wzial i usmazyl. Przynajmniej jakis pozytek.
Zalozmy ze skladka wyniesie 365 zl. Czyli co. chcesz lowic ryby za 1 zl dziennie. ?
Najtansze hobby na swiecie. Narciaze, golfisci tenisisci ozlocili by cie gdybys zaproponowal im takie stawki.
wg mnie idealnym rozwiazaniem byloby wprowadzenie tylko i wylacznie dniowek z odpowiednim systemem ich dystrybucji. Ale to chyba niemozliwe
Kolega chyba ma jakis dziwny problem emocjonalny zwiazany z zarybieniami. Czy Kolega trochę nie przesadza z tymi obliczeniami ile kosztuje złowiona przez GJOSTMIRA ryba? Co Kolega chce obliczyć? Jak Kolega chce obliczyć? Może obwołajmy Kolegę przewodniczącym ZG PZW i niech Kolega zarządzi wysokośc składek?
Nie rozumiem sposobu obliczania tych kwot. Kolega ma jakąś ciekawą metodę???
To ja Koledze coś powiem:
- Obliczanie wysokości składek na podstawie rynkowej wartości narybku, to nieporozumienie. Takim samym nieporozumieniem jest obliczanie, ile kosztuje ryba złowiona przez statystycznego GHOSTMIRA.
Dlaczego?
Ano dlatego Kolego pawelz, ze każda ryba zakupiona z moich składek, wpuszczona dalej do dowolnego zbiornika wodnego, albo zostanie pożarta przez drapieżnika, albo złowiona przez rybaka, albo przez nieuczciwego wędkarza lub kłusownika. Jednak jesli przetrwa choć jedna z dziesięciu, prawdopodobnie wytrze się ona, dając początej łańcuchowi rozmnażania i już po dwóch, trzech latach, mój pieniądz zacznie przynosić zysk w postaci pomnożonej ryby. Czy teraz Kolega rozumie o czym mowa? Poza tym uważam, że nasze pieniądze nie powinne utrzymywać pryków na stołeczkach, ale właśnie powinne napędzać zarybienia. Nie będzie mi robiło różnicy, czy będe odprowadzał składkę w wysokości 200 złotych do PZW, czy do odpowiedniej komórki Urzędu Gminy.
A może brak darmozjadów na szczeblach władzy, ssących wędkarzy na potrzeby sztucznego tworu organizacyjnego, zaowocuje powiększeniem rybostanu? W ilu krajach istnieja takie molochy jak PZW????
Wszędzie tymi sprawami zajmuja się ministerstwa środowiska naturalnego, a nie jakieś komunistyczne grajdoły starszych panów. To państwo ma dbać o jeziora i rzeki. My moiżemy płacić państwu -nie musimy płacić PZW.
I moe w końcu mógłbym wedkować na terenie całego kraju?!
I po co komu PSR i SSR ??? POLICJA NIECH SIE ZAJMIE KONTROLAMI! POLICJA, KTÓRA MA ODPOWIEDNIE INSTRUMENTY PRAWNE I MOŻLIWOŚĆ KARANIA. A KARY POWINNE BYĆ Z A B Ó J C Z E !!!!
OTO JEST METODA! I niech mi Kolega przestanie obliczać te ceny zjedzonych przez GHOSTMIRA ryb, bo trwa Kolega w jakimś wyimaginowanym cenniku i nie mysli Kolega o dalszych konsekwencjach wpuszczania ryb do naszych żabioków!
Obliczyles to czy wzioles z glowy. Tak sie sklada ze znam kilka osob prowadzacych lowiska i wiem jak kalkuluja ryby. O jakim tarle naturalny w przypadku pstraga czy lipienia piszesz ?. Pokaz mi rzeke w ktorej byloby ono w znaczacy sposob efektywne. Pogadaj z Wilkiem czy Koniecznym, to powiedza Ci ile kosztuje wychodowanie 1 kg pstraga. Siejesz demagogie, twierdzac ze wystarczy wpuscic a reszta sama sie rozmnozy. Proponuje, zebys otworzyl lowisko i zgarnial kase. Przy twoim toku myslenia to dziecinnie proste. Oczywiscie ze nie da oszacowac sie ile kosztuje jedna ryba. Ale jakas kalkulacje mozna przeprowadzic. Policzyc ile ryb pochodzi z naturalnego tarla a ile z zarybien tez mozna (oczywiscie procentowo i statystycznie). Potem policz sobie ile trzeba wsypac zeby utrzymac lowisko na stabilnym, zadawalajacym poziomie. I wyjdzie Ci ile kosztuje cie jedna ryba. Jesli tego nie potrafisz i uwazasz ze w obecnych czasach samo sie zrobi i rzeka sama utrzyma populacje ryb, to nie mamy o czym gadac.
Sorki Kaziu, tak wyszło przypadkiem - nie odnosiłem sie do Twoich słów.
"i nie mysli Kolega o dalszych konsekwencjach wpuszczania ryb do naszych żabioków! ".
No to powiedz mi jakie sa te konsekwencje. Tylko nie to co Ci sie wydaje, ale poparte jakimis badaniami. Jaki procent wpuszczonych ryb do naszych wod dozywa do wielkosci przy ktorej sie rozmaza i jaka jest skutecznosc tego tarla. Jestem bardzo ciekaw.
Mnie guzik obchodzi jak Twoi kumple robia business na komercyjnych stawach.
Nie mówię też o żadnym pstragu, lipieniu a tym bardziej o karpiu.
Zresztą wszystko jedno. Porównujesz naturalne jeziora z komerchą? - Gratulacje.
200 złotych od łba wystarczy, by wpuścić do wody więcej ryb niz wyłowi w ciągu roku taki GHOSTMIR. UI nie fanzol mi Kolego, że taka ryba sie nie bedzie wycierać.
Masz pojecie że gdzieś dzwoniło, ale nie wiesz w jakim kościele.
Wypisujesz pierdoły, że można sie załamać - TO OKREŚL ILE I KOMU MAMY PŁACIĆ, ŻEBY TWOJE TEORIE ZACZĘŁY PRZYNOSIĆ SKUTEK?!
NO PROSZĘ - NAPISZ KONKRETNIE ILE WEDŁUG CIEBIE MAM PŁACIC I ZA CO I KOMU?!
Idąc dalej Twoim tokiem rozumowania, zarybianie czegokolwiek, czymkolwiek, jest bez sensu , bezcelowe, niepotrzebne, bo ryby zarybieniowe są bezpłodne, a GHOSTMIRY i tak wszystkie wyłowią i zeżrą. Bezpłodne, to są Panie Kolego gumilale w sexshopach.
Plac komu chcesz, ile chcesz i za co chcesz. Tylko nie wypisuj potem glupot ze nie ma ryb. Skoro wg ciebie te oplaty i te warunki wystarcza to ok. A dlaczego piszesz tylko o jeziorach ?. Rzeki to juz nie PZW. Pstragi , lipienie karpie nie sa dla wedkarzy ?. Rozumiem ze jedynie slusznym sposobem lowienia to gruntuwa badz splawik czy spinnink i lowienie plotek, leszcz okoni szczupakow czy sandaczy na zbiornikach zamknietych. I tylko do nich dopasujmy kwoty i limity.
Co tam rzeki strumienie itp. Ja na nich nie lowie wiec to olewam. Tak odbieram Twoj tok myslenia. I widzisz. To nie sa moi kumple. To znajomi i to wszystko. I np Konieczny to nie komercyjny staw a OS na Sanie. Na Dunajcu OS to tez PZW. Na Rabie grupka przyjaciol zapalencow postanowila stworzyc lowisko z prawdziwego zdarzenia. Bylem tam i polowilem fajnych ryb. Przedtem byla tam prawie pustynia. Spytaj ich ile pracy i kasy kosztuje utrzymanie tego lowiska.
Na Rudawie KTWS za dniowke 35 zl nie byl w stanie sie utrzymac.
Ale ty wiesz lepiej. Ty placisz 200 zl na rok i zadasz lowisk pelnych ryb. I wiesz ze tak mozna, ale najlepiej niech zrobio to inni. Jesli juz ktos nie chce na tym stracic to juz komercja i biznaes.
Z mojej strony to EOT. Dalej dyskutowac sie z Toba nie da
Człowieku przystopuj. Zadałem Ci pytanie. ILE MAMY PŁACIĆ, KOMU I ZA CO ?!
Nie odpowiedziałeś mi, bo nie masz zielonego pojecia.
Może te 35 złotych za dniówkę? Może to pomnożyć przez ilość dni w roku?!
Jak słucham takich myslicieli jak Ty, to od razu widzę rozwiązanie wszelkich problemów z rybostanem, a mianowicie:
Członkowie PZW niech w ogóle zrezygnują z wędkowania. Niech broń Boże nic nie łowią! Płaćmy tylko betonowi po 2.000 złotych miesięcznie. Wszystkie pieniądze zarobione w znoju, dajmy dziadom na roz[ pi ]!
Zarybiajmy tylko, a nie łówmy! Czego Ty człowieku chcesz od wędkarzy?! żeby z torbami poszli? żeby łowić przestali? O CO CI CHODZI z tymi bezpłodnymi rybami?
Tak się składa że ja łowię głównie na rzece Wiśle. Tu choćbyś wysypywał tony ryb dziennie to kłusole będą te same tony odławiać drugiego dnia. To po co taka zabawa w podwyższanie składek? Wprowadźmy tak zwane kłusolowe w wysokości 200 zł miesięcznie i te pieniądze będziemy przeznaczać na ryby dla kłusoli albo je im po prostu przekażemy. Czemu nie możesz pojąć że należy położyć nacisk na pilnowanie i egzekwowanie prawa od społeczeństwa? Gdyby prawo było przestrzegane to pieniądze na zarybianie nie były by potrzebne prawie wcale. Daj biedakowi rybę to ją zje i dalej będzie głodny. Ale daj mu wędkę i naucz łowić to chłop da sobie radę w życiu. Niech tą wędką będzie egzekwowanie praw od społeczeństwa i kary dla kłusoli wtedy nie będzie potrzeba tyle pieniędzy na bezcelowe zarybianie.
Co ja takiego złego powiedziałem? Ż np. lin wpuszczony za moje pieniądze do wody, kiedyś się w niej wytrze? Czy sandacz, szczupak, leszcz.... inne gatunki które sa przystosowane do naszych warunków?
Pstrągi, lipienie...... tez mnie obchodzą, bo nie łowię tylko na zamknietych zbiornikach, ale tez na rzece. Więc o co biega?! Jeśli jesteś taki bogaty, ze chcesz płacic wysokie składki, to do moich 200 złotych, dołóż dodatkowo jeszcze swoje 200 złotych i zadbaj o lipienia i pstrąga! Opodatkuj się na zarybienia.
W ktorym miejscu napisalem , ze ryby sa bezplodne. Napisalem ze efektywnosc naturalnego tarla jest znikoma. Nauka czytania tekstu ze zrozumieniem jest juz w pierwszych klasach szkoly podstawowej. Na niska efektywnosc tarla skalda sie wiele czynnikow. Glownym z nich jest stale malejaca miejsc , gdzie ryby moga sie w spokoju wytrzec. Przed regulacjami rzek wody wiosna wylewaly na laki, gdzie w trawach az szumialo o tracych sie ryb. Traz maja sie wycierac o beton czy paliki w wodzie. Czlowieku, pojedz na jakakolwiek rzeke ponizej dowolnej zapory i zobacz jak wyglada dno rzeki. Syf smrod i ubustwo, Gdzie te ryby maja sie wytrzec.
Co do oplat. Na razie nie masz wilkiego wyboru. Plac PZW albo prywaciarzom. Ale jak znam zycie prywatnie nikomu nie zaplacisz, bo drogo. Zostaje PZW. Ile. To zalezy o wody miejsca i warunkow. Ale nie znam zadnego miejsca (zadnej rzeki) w ktorej 100 zl / rok to wystarczy. Przykladem niech bedzie Dunajec. OS. Dniowka 60 zl. Znam wielu ludzi ktorzy sa bezposrednio "uwiklani" w ten OS. I wiem jakie dochody przychody ponosi rocznie. Nikt nie narzeka na brak ryb. Ale przychody nie pokryly kosztow w zeszlym roku. Na Sanie na OS ciezko o dniowke. Oblozenie pelne a i tak wychodza co najwyzej na swoje przy 70 zl / dzien. I nie napedzam nikomu kasy bo to wody PZW tak ze insynuacje, ze dzialam dla czyjegos dobra sa nie na miejscu.
I zeby nie bylo , do obu tych rzek mam po prawie 400 km i stac mnie na 2-3 razy w roku na ich lowieniu. Ale wiem ze jadac tam na 2 dni polowie ryb, a nie bede sie wku..al na miernote pozostalych wod PZW
Ze swojej strony dodam:
- Wszelkie badania naukowe są typowo "propagandowymi" bzdurami PZW. Jak czytam raporty zarybieniowe to mnie szlag trafia, bo z nich wynika, że w wodach mamy więcej ryb niż cm3 wody!
- Ryba hodowlana się nie trze (taki karp), zatem: nie ma sensu zarybiać takim gatunkiem bo zarybienia powinny służyć - jak ktoś napisał ładnie - regulacji pogłowia ryb a nie napełnieniu siat rybaków, kłusoli i wędkarzy.
- Jeżeli Kolegę pawelza stać na płacenie 2000zł na PZW to niech tak robi, choć lepiej wziąć tą kasę i się nią podetrzeć, przynajmniej będzie na nasz użytek a nie na wygody komunistycznych niedobitków.
Jest źle bo:
- źle (mało, nieodpowiednimi gatunkami) zarybiają
- kłusole i rybacy kradną
- mięsiarze biorą co popadnie
- nie ma komu tego przypilnować
- stan wód się pogarsza
- jest kryzys!
- temperatura na biegunach wzrosła o 5stopni
- boli mnie noga
Wędkarstwo jest po to, żeby statystyczny Nowak poszedł sobie nad wodę, odpoczął, złowił kilka rybek, wziął do domu jedną-dwie sztuki na jakiś czas i pochwalił się kolegom w pracy.
Rybki kupowane są z NASZEJ kapusty! Im więcej osób wędkuje tym więcej kapusty, im więcej kapony tym więcej ryb. Tak powinno być, ale lepiej sobie zrobić zjazd delegatów.
"Dalim bo nie nasze!"
Tlumaczylem to powyzej, w ktoryms poscie. Chodzi o to zeby za zwiekszone skladki nie sypac wiecej ryb ale walczyc np z klusownictwem. Jest wiecej kasy, mozna wynajc prywatne firmy orchroniarskie (tak bylo, nie wiem czy jest na Dunajcu).
Najdrozsza w prowadzeniu lowiska w Polsce jest ochrona, nie zarybiane. Poki tego nie zrozumiemy, nic z tego nie bedzie. Policz sobie ile kosztuje rocznie ochrona np. 10km odcinka rzeki. Zeby to upilnowac potrzeba ze 4 straznikow, (po dwoch na etat). Zaplacic im trzeba powiedzmy po 2000 zl (z mniej nikt nie bedzie sie narazal).
Czyli miesiecznie 8000 zl + plus podatki zusy itp. Powiedzmy 13000 zl. To razy 12 miesiecy daje 156000 zl. Na tym odcinku rzeki przez rok musialoby sie sprzedac 1560 licencji po 100 zl. A to tylko pensja za ochrone. A gdzie ryby, paliwo itp.
A jaka jest przyjemność wędkowania pod lufą? Płacić za ochronę? A od czego jest policja?! Od czego jest PSR?! Co, w czynie społecznym to robią? Jasne! Biorą kasę, aż szeleści, ale po co robić cokolwiek, jak nikt tego nie nadzoruje... PZW powinni zlikwidować w p***ziec, kasa wpływałaby do Ministerstwa, a oni by coś z nią robili i na bank mieliby możliwości poruszyć szanowne tyłki mundurowych ;>
przez cały dzień 10 km rzeki? czterech chłopa? To co oni będą tam robić? sam bym więcej zrobił. Rozumiem 30 kilometrów ale 10? to jest bardzo mało, tyle to widać przez lornetkę:). To że to kosztuje to się zgodzę ale zarybianie nie ma sensu póki się tego nie poprawi. A teraz powiedz na co idą nasze składki jak nie na walenie karpia do wody? To już lepiej nie zarybiać tylko pilnować tego co jest.
"Im więcej osób wędkuje tym więcej kapusty, im więcej kapony tym więcej ryb. ".
I wiecej chetnych do ich zjedzenia. Nie rozumiesz tej prostej zaleznosci ?.
A moze liczysz na to ze 1000 osob bedzie placilo skladki, ale lowilo 10 ?.Wtedy faktycznie, niech placi jak nawieksza liczba.
Dla Ciebie idealem byloby, gdyby placil kazdy Polak. Ale co jesli wszyscy wybiora sie na ryby ?
Lowiles kiedys na tych lowiskach "pod lufa". Jak nie to nie pisz bzdur. Czesto jest tak ze nawet nie zauwazysz straznika, ale oni obserwuja cie przez jakis czas. Placzecie ze nie ma ochrony, a jak jest to tez zle.
Rozumiem ze chcesz ruszyc policjantow do pilnowania wody, nie wkladajac w todatkowo zadnej kasy. Mistrzostwo swiata. Rozumiem ze w policji sa setki etatow na ktorych nik nic nie robi tylko czeka az mu co wymysla do pracy. Nie. Tak dobrze nie ma. Albo musieliby zaplacic dodatkowa kase policjantowi za nadgodziny, albo utworzyc dodatkowe etaty a to kosztuje. Inaczej to takie cuda tylko w erze.
na rzece prze lornetke to zobaczysz najwyzej 100m rzeki. Niestety trzeba dymac najczesciej pieszo raz po jednej stronie, raz po drugiej. Jesli uwazasz ze pilnowanie, usiasc na stolku i przez lornetke ogladac co sie dzieje to troche malo.
I druga sprawa. Podejdziesz w pojedynke do kilku klusoli ?. Ja nie zaryzykuje.
A co do zarybien, to zgadza sie. Ja nie bronie PZW. Tez jestem za ich likwidacja.
Wk..a mnie ta banda nierobow (poza nielicznymi przypadkami).
Tylko co dalej. Kto przejmie te wszystkie wody. Niedawno byly konkursy i jakos chetnych nie bylo.
I nie lodzmy sie. Jesli wody wpadna w prywatne rece, bedzie duzo drozej ni ja liczylem Dojdzie jeszcze zysk wlasciciela.
To PZW ma NASZĄ kasę wydać na NASZE potrzeby.
Jak zapłaci cała Polska i wszyscy pójdą na ryby to PZW będzie MUSIAŁO zapewnić każdemu dobre warunki, choć z taką ilością kasy to pewnie pojechaliby na Hawaje....
Chciałem teraz napisać jak sprawa wygląda w kilku krajach..... poza Polską, ale ugryzłem się w klawiaturę i nie będę tłumaczył prostych i podstawowych prawd. Co zas do czytania ze zrozumieniem, to zrozumiałem, że taki niekumaty becwał jak ja, co to niczego nie rozumie, nie może dyskutować z ekspertem Twojego pokroju. Więc nie dyskutuję, raczej schodzę z drogi.
Mała tylko uwaga. W madrych krajach, nie ma czegoś takiego jak PZW i nie ma czegos takiego jak PSR. Jest za to policja lądowa, morska, wodna, konna, etc.
Nie ma tam potrzeby opłacania nierobów, bo te słuzby radzą sobie z ochroną wód. I nikomu nie przyjdzie do głowy, by iść sobie pokłusować, bo to sie źle skończy, bo prawo jest bezlitosne. A licencje wędkarską mozna sobie kupić dosłownie w sklepach TABAC, wraz z książeczką zawierająca pouczenie na temat co wolno , a co nie. Tam tez licencje ida do odpowiednich jednostek terytorialnych.
U nas mamy miech bez dna - PZW. I mamy 100 służb odpowiednich dla egzekwowania poszanowania prawa, które c[ pi ]a robią, pierdzą w stołki, siedzą na jajach i tylko koszty generują.
Na tym kończę.
wystarczy, że dojrzę 100 metrów i udupię kilku kolesi to już ci o 100 metrów dalej będą z siatami na brzeg darli. Ja nie mówię że ma być każdy cal rzeki pod lupą ale jakby 3 czy 4 razy w tygodniu zajrzeć co się dzieje nad rzeka i wlepić srogie kary kłusolom to efekt by był momentalnie. Tylko tym na stołkach się nie chce ruszyć bańką a tym co pilnują tyłkiem. Pogonić do roboty!!!
Właśnie, przykładne i surowe karanie, częste kontrole, zainteresowanie!
Jak przyjedzie policja 2-3 razy na tydzień, zarekwiruje "sprzęt", wpieprzy grzywnę 2000zł to następnym razem kłusol się zastanowi. A i fama pójdzie, to inni też się zastanowią ;>
To powiedz jeszcze co to za kraje i ile kosztuje tam lowienie ryb. Tylko prosze nie o ameryce a o europie. i porownywalny zaludnieniu i areale wod jak Polska
Co to wg ciebie "dobre warunki". I jak ma to zrobic ?. Ma wykopac dodadkowe doly i zalac woda ?. A moze poszerzyc i wydluzyc rzeki ?
Sam nie udupisz nikogo. Najwyzej zazyjesz chlodnej kapieli w rzece. Juz widze tych klusownikow, jak uciekaja przed jednym straznikiem. Moze cie na skale amatorska (wekdarze bez zezwolenia) ale ci co stawiaja sieci sa lepiej zorganizowani jak policja.
Dopóki oni będą brali kasę to ich problem ;>
Sadzisz ze policja przyjedzie a klusownicy tylko czekaja zeby ich zlapano. Jesli policja pojawi sie nad woda 2-3 razy w tygodniu na 30 min to gwarantuje Ci ze nikogo nie zlapie. A tak na marginesie. Widziales kiedys policje z dala od jakiejkolwiek cywilizacji nad woda. Nie mowie tu o policji wodnej bo ta jest tylko na duzych akwenach.
I jeszcze jedna kwestia. Zapominamy ze walka z klusolami to nie tylko z tymi co ciagna sieci. Niewielke rzeczki czy zbiorniki sa w stanie wyrybic "wedkarze" walacy w leb wszysko jak leci, lowiacy bez limitow i opamietania. Z nimi tez trzeba walczyc. A ich nie tak latwo wyparzec przez lornetke, zwlaszcza na niewielkich zakrzaczonych rzeczkach. No chyba ze uwazasz ze te wody nie wymagaja nalezytej ochrony. Ale powiedz to wszystkim milosnikom lowienia pstragow na spinning na pomorzu