"Dopóki oni będą brali kasę to ich problem ;>". Nieprawda, to nasz problem. Ty bedziesz wymagal ochrony i oferowal pieniadze za ktore nikt w pojedynke nie bedzie chcial pracowac. To bedzie Twoj problem jak nie znajdziesz nikogo do ochrony wody.
uważam że wszystkie akweny powinny być kontrolowane należycie. Jeżeli tak ma wyglądać ochrona wód, że strażnicy będą się bali kłusoli no to ja dziękuję. To przypomina niektórych policjantów którzy wlepią mandat komuś za to że pije piwo w parku a plecami odwróci się jak zobaczy, że drech kogoś zaczepia. Co to ma być? Jakiś ucisk? To kłusole maja się bać a nie strażnicy. To jest ryzyko zawodowe ale jak się człowiek podejmuje takiego obowiązku to powinien się wywiązać a nie siedzieć i marudzić że kłusole biją. Niedługo będziemy się bać wychodzić na ryby bo kłusole nas pobiją.
Nie ma ryb drapieżnych bo człowiek je wyłowił,a nie kormoran. Kormoran reguluje rybostan zjadając ryby najsłabsze lub chore które nie stanowią stada zarodowego.Brak w przyrodzie dostatecznej ilości dużych ryb drapieżnych, również kormoranów, doprowadza do "przeleszczenia"zbiorników, gdzie nadmierna ilość skarlałego białorybu degraduje środowisko,dlatego te ptaki są naszym sprzymierzeńcem a nie wrogiem.
Tylko dobrze skonstruowane prawo jest w stanie przeciwdziałać wyrybianiu naszych wód, a nie wielkość składki. Co z tego że zapłacę 1000 zł na ochronę wód, jak kłusol po zainkasowaniu mandatu 100zł, pojawi się tego samego dnia nad wodą dokończyć dzieła.
Jopek ,masz rację . żadna składka ,ani mrzonki o strażnikach za ten szmal nie przyniesie pożądanych efektów!Tylko twarde prawo,srogie kary i zmiana mentalności w narodzie . Świadomość jest podstawą bytu człowieka ,czym wyższa tym człowieczeństwo większe.
Do pawelz: Sprawdzałem na stronie PZW i chwalą się tam że zrzeszają 600 000 członków teraz pomnóż to przez 200 zł i nie wciskaj mi kitu że to jest mało.
Zgadzam się z przedmówcami. Nie potrzeba większych składek tylko lepszego dopilnowania tego co już jest. Przede wszystkim większych kar za kłusownictwo. Z tych kar więcej pieniędzy by się uzbierało niż z większych składek.
JOPEK1971 przeczytaj uważniej mój post. Liczba kormoranów gwałtownie rośnie, to nie jest naturalna selekcja. Regulacja rybostanu to pobożne życzenie naiwnych ekologów. Jak napisałem wcześniej na drugim miejscu wśród zjadanych ryb zajmuje okoń, leszcz z krąpiem to miejsce trzecie, a reszta to CENNE GATUNKI RYB właśnie drapieżnych, gdyż są najłatwiejszą zdobyczą. Zaprezentuje kolejne dane. Okoń w połowach wędkarskich stanowi 20%, rybackich 5%, kormorany zjadają 20%. Co do leszcza to odpowiednio 21%, 41% i tylko 14%. I jak napisałem wcześniej wielkość ofiar wpływa na efektywność zarybień. Poza tym jego ekspansja trwa i dociera na południe kraju, gdzie nie ma problemu ,,zaleszczenia", a wyjada on pstrągi, lipienie, świnki, brzany, jazie i klenie. A odchody kormorana? Niszczą wszystko w swoim zasięgu.
Człowieku, co ty ględzisz, mam sąsiada rybaka i widziałem nie jedno,widziałem pełne skrzynie okazowych sandaczy,sumów,pełne łódki brzan i wielu innych cennych wędkarsko ryb które niejednokrotnie powalają na ryj te śmieszne rekordy w gazetkach wędkarskich,widziałem też pełne zamrażarki typu"MORS" sandaczyków wielkości wyrośniętej uklei, a ty mi chcesz wmówić że to wina kormoranów.Nasłuchałeś się propagandy rybackiej która już w minionej epoce głosiła że okoń to "chwast" tak jak duży szczupak,czy sum,bo sumy i szczupaki zwłaszcza te okazowe polują na rybę "handlową" która gabarytowo jest najlepsza do sprzedaży.
Przez cały czas śledzę ten wątek i nasuwają mi się proste wnioski. Tak na chłopski rozum można by stwierdzić, że kolego pawelz nie widzisz żadnej różnicy pomiędzy wodami PZW a komercyjnymi łowiskami i odcinkami specjalnymi! Cały czas posługujesz się wyliczeniami znajomych którzy zarabiają na wędkarzach i nie wciskaj ludziom kitu że zarabiają mało lub są na krawędzi opłacalności.
Proponujesz podniesienie składek?
O.K. - po jaką cholerę?
Zarybić za to wody PZW, wynająć ochronę, najlepiej nie łowić wcale bo nawet jak wypuścisz rybę to i tak padnie?
Człowieku! Nawet jak zarybią za całość zebranej kasy i wprowadzą zakaz wędkowania na cały rok w całym kraju, to co 20m nad wodą będzie stał "wędkarz". Efekt - brak ryb.
Chcesz zatrudnić ochronę? Braknie ci w Polsce emerytów żeby obstawić wszystkie wody. Tym powinna się zajmować Policja, której płaci państwo, a która ma odpowiednie uprawnienia do ścigania kłusownictwa. Efekt - pieniądze wyżucone w błoto - żaden ochroniarz nie zaryzykuje starcia z kłusolem, albo nie da mu rady bo jest emerytowanym xxxx!
Wiele pomysłów - nie koniecznie wg mnie dobrych.
Jedyne wyjście ( słuszne ) jakie przyniosło by dobre efekty to rozpier..enie PZW, wprowadzenie opłaty krajowej wnoszonej np. w wydziale ekologii UM, częstsze kontrole i patrole POLICJI nie PSR, SSR czy ochroniarzy, zaostrzenie kar za kłusownictwo do poziomu który odczuł by nawet najbogatszy członek PZW.
Może nam wszystkim kolega wyliczy ile kasy by było więcej na ochronę wód i rybostanu gdyby wszystkie pierdzistołki z PZW nie brały regularnych pensji, nie płacilibyśmy za wynajem biur dla tysięcy kół, nie płacilibyśmy za niepotrzebne imprezki ZG i wszystkich notabli.... itd,itp !
Może pawelz policzysz?
Czas chyba się wyzwolić spod skrzydeł propagandy darmozjadów!?
JOPEK1971 znaczną część zarybień drapieżnikami pochłaniają kormorany, których jest nienaturalnie dużo. To fakt niepodważalny. Rybacy byli od stuleci, kormorany w takich ilościach nie. Tak samo niepodważalne jest to, ile kilogramów rocznie zjadają ryb i jaki pokarm w ich żołądkach przeważa (i nie jest to jak mniemasz leszcz ani chore ni osłabione ryby - to drapieżcy, nie padlinożercy). Poza tym ograniczasz się do przykładu jednego akwenu i jednego winowajcy.
grzegorzk75 liczba wędkarzy rośnie. Nawet gdy pojawią się częste kontrole policji i tak nie będzie ona w stanie wszystkich upilnować. Podniesienie składek wyeliminuje wzrost liczby przypadkowych wędkarzy, bo zanim ktoś zapłaci za kartę pomyśli czy rzeczywiście to się mu opłaca, czy nie lepiej iść do rybnego. Natomiast wędkarzy pasjonatów wysokie opłaty nie odstraszą. Poza tym wędkarze wtedy zaczną kontrolować się nawzajem. Do tego podwyższenie kar za kłusownictwo. Jak sobie wyobrażasz kto po zamknięciu PZW będzie dbał o wodę, prowadził badania naukowe, reintrodukował ryby, edukował młodzież, organizował zawody itp? Pani zza biurka UM? Przeniesienie pieniędzy z jednych rąk do drugich wcale nie lepszych nic nie da, a w tym wypadku może tylko pogorszyć.
z całą pewnością kormorany są problemem , ale nie widziałem żeby jakiś pożarł pięciokilowego szczupaka, albo sandacza itd , natomiast rybak tłucze jak leci i ile się da bo przecież w PZW czekają , komendant czeka , ojciec wielebny też rybką nie pogardzi . rzygać mi się chce już na to wszystko...
WuPe, ty to w ogóle czytasz i przyjmujesz do swojej świadomości co ludzie piszą , bo ja mam wrażenie ,że Ty chcesz po prostu przekonać do swoich nie najmądrzejszych teorii i basta . zrozum człowieku ,że jak składka w okręgu lub nawet na całą Polskę będzie w wysokości 1000 zł to powiem kolokwialnie HUJ STRZELI całe te PZW,a nad wodą przybędzie pół miliona niezrzeszonych miłujących łowić ryby?!
WuPe ja broń boże nie jestem za zwiększeniem opłat. Tak jak napisałem wyżej - niech ktoś policzy ile pieniędzy idzie na utrzymanie darmozjadów na stołkach PZW. Jeśli PZW zniknie, odpowiedzialność za wody można przenieść na wydziały ekologii odpowiednich okręgów. Skoro teraz wydają karty wędkarskie to pewnie mogą się również zająć sprawami istotniejszymi. Zawody nie są nikomu do niczego potrzebne, chyba że ktoś podbudowuje swoje ego śmiesznym pucharkiem. Edukacja młodzieży? W krajach zachodniej europy nie ma PZW a młodzież ma zapewnioną edukację w szkołach i od kolegów wędkarzy z większym stażem. Skoro idziemy w stronę europy to nie powinniśmy tkwić w postkomunistycznych przekonaniach, że to co mamy to właśnie to co możemy mieć najlepszego! W naszym kraju również jest możliwe wyedukowanie kolejnych pokoleń rozsądnych ludzi, musimy ich tylko od małego uczyć szacunku dla przyrody - jak to ma miejsce na zachodzie.
Pomyśl tylko:
-znika PZW
-zostają pieniądze z pensji, wynajmu lokali dla kół,
-pozostaje kasa za dzierżawę wód, które wracają pod skarb państwa
-odpowiedzialność za wody przenosimy na władze miast, gmin czy województw
-masz opłatę krajową, płacisz w UM
-nie ma imprezek za które płacimy MY
-zaoszczędzone pieniądze ....... boję się takiej kwoty !
Pokusił bym się o stwierdzenie, że po kilku latach takich warunków koszty wykupienia opłaty krajowej mogły by nawet zmaleć.
Można myśleć w ten sposób? Czy mamy dalej ślepo wierzyć, że PZW jest jedynym słusznym rozwiązaniem?
dbał o wodę, prowadził badania naukowe, reintrodukował ryby, edukował młodzież, organizował zawody itp? Dobre! Dobre! Nie powiem! Żart tygodnia! :D Bardziej by pasowało: Kto będzie brał kasę za prowadzenie bzdurnych badań naukowych i ustawiał ich wyniki na swoją korzyść, kto będzie brał "piniondze" na edukowanie młodzieży i zrzucał to na barki władz koła? Co do zawodów - jestem bardzo zadowolony z liczby zawodów w moim kole, ale to zasługa Prezesa i Członków Zarządu. Zawody nie są aż tak bardzo sportowe, raczej rekreacyjno-towarzyskie, ale panuje naprawdę miła atmosfera. Władze Koła - tak, ZG - nie!
Jeszcze o kormoranach naskrobię. Ostatnio czytałem ciekawy artykuł, z niego jasno wynikało, że ich liczebność znacznie wzrosła, a jak wiemy są one bardzo żarłoczne. Zatem mają i one swój wkład. To, że na moim łowisku nie występują nie oznacza, że nigdzie ich nie ma.
Grzesiu , święte słowa! dwoma" rencamy" sie podpisuję pod ty co napisałeś.Pamiętasz może artykuł o wędkarstwie w Holandii?30 ojro karta w formie plastiku do domu plus regulamin . I o co kaman?Ludzie w tym kraju muszą zacząć myśleć rozwojowo i na przyszłość ,zamiast chapać na dziś bo jutro mam w dupie.
WuPe, ja widzę ,że ty też raczej stanowisko masz konsumpcyjne, więc może zamiast pierdzielić o opłatach po tysiąc złotych sprzedaj wędki i leć do Tesco ... Wędkarstwo nie ma się opłacać tylko przynosić satysfakcję z kontaktu z przyrodą ,a jak bóg da podnieść adrenalinkę to i na kolację można coś przynieść do domu.
maniek-pc kormoran nie zje 5 kilogramowego szczupaka, ale zje 5 po kilogramie, albo zje takie, które się jeszcze nie wytarły w ilości przekraczającej możliwości produkcyjne tego 5-cio kilowca. Poza tym powiem jeszcze raz, że rybacy i kłusownicy byli od zawsze, nowością jest tak duża liczba wędkarzy, kormoranów, zanieczyszczone środowisko, regulacje rzek, chemikalia ect. I nigdy nie było takiego syfu nad wodą jaki robią wędkarze. Więc może zrobić jakąś eliminację wśród wędkarzy i pozostawić tylko tych rozgarniętych?
Ja1kuba tak edukował, chociażby przez szkółki wędkarskie, przez zawody z okazji dnia dziecka...
maniek-pc o to właśnie chodzi by przez podniesienie składek nie przybyło ani zrzeszonych, ani niezrzeszonych. Porównajmy to do myślistwa. To hobby nie dla byle przypadkowych ludzi, można powiedzieć, że elitarne. Każdy członek koła łowieckiego zagląda drugiemu przez ramię czy czegoś nie kłusuje. Moja propozycja jest taka, by podnieść składki i zaostrzyć kary. Jeśli składki nie zostaną podniesione, przy samym podniesieniu kar nic to nie da, gdyż wędkarzy będzie w dalszym ciągu przybywać i tą cześć, którą obecnie biorą kłusownicy będą brać wędkarze.
Nie rozumiem Ciebie pisaq. Władze koła nie należą przypadkiem do PZW? Po to są wybory by na nie chodzić i wybierać odpowiednie władze. To nazywa się demokracja. Ilu z Was chodzi na takie wybory? Bzdurne badania? Pewnie, bzdurna szkoła, byle podstawówkę skończyć. Potem można zostać wybitnym specjalistą, bo życiowym. To chyba normalne że edukacja młodzieży, czyli szkółkami wędkarskimi zajmują się zarządy kół. Nie wyobrażam sobie jakby to mogło wyglądać na szczeblu centralnym. Podobnie zawody.
grzegorzk75 -znika PZW - powstają wydziały w UM zajmujące się wędkarstwem -zostają pieniądze z pensji, wynajmu lokali dla kół - zatrudniane są dodatkowe osoby zajmujące się wędkarstwem, w każdym urzędzie są osoby biorące za to kasę -pozostaje kasa za dzierżawę wód, które wracają pod skarb państwa - wiadomo co się dzieje ze skarbami naszego skarbu państwa i zdaje się, że wody będące własnością skarbu państwa są przez ten skarb państwa grodzone, regulowane itp. -odpowiedzialność za wody przenosimy na władze miast, gmin czy województw - ludzi którzy nie mają o tym zielonego pojęcia -masz opłatę krajową, płacisz w UM - wszyscy z łodzi jadą na Mazury i łowią dowoli -nie ma imprezek za które płacimy MY - szkoda, bo lubię korzystać, można poznać wielu ciekawych ludzi, wymienić się doświadczeniami ect. - zaoszczędzone pieniądze ....... - brak zaoszczędzonych pieniędzy
Poza tym możecie przecież sami zebrać ludzi i założyć idealne koło wędkarskie, którego członkowie nie kradną i są idealni, dać przedstawiciela do okręgu, a nawet dalej na szczebel ZG, kto Wam broni? Potem można przeforsować wnioski o zakazie wydawania pieniędzy na imprezy, konferencje itp. Można spróbować;-) Gdy mi coś nie pasuje, to staram się pomyśleć, co ja sam mogę zmienić, a nie leżę i nie marzę o szóstce w lotka jakby to dobrze było gdybym wygrał. Pisanie o likwidacji PZW, to bajdurzenie, to nierealne.
Co do łowisk specjalnych to pawelz może mieć rację i wydaje się to całkiem logiczne jeśli chodzi o ekonomikę. Jeśli dobrze pamiętam to Konieczny prowadzi łowisko z wysokimi opłatami, ale też z limitowaną liczbą miejsc. Gdyby chciał robić czysty wyzysk nie wprowadzałby limitów. Wiadomo, że coś tam się musi opłacać, ale to chyba normalne?
Wysokie opłaty, selekcja wędkarzy, karane kłusownictwo, racjonalna gospodarka rybacka, ochrona przyrody i problem wg mnie rozwiązany.
Szkoła, wykształcenie, wiedza - to jest dla Ciebie i dla mnie. Natomiast badania naukowe przeprowadzane przez PZW to stek bzdur. Jestem po technikum i - uwaga - jestem specjalistą. Bo w życiu trzeba się czymś zajmować, nie wystarczy się na tym znać, a tym bardziej posiadać papier. Demokracja? Pójdzie grupka 2-3 wędkarzy na głosowanie i z betonem nie ma szans. Wysokie opłaty, selekcja wędkarzy, karane kłusownictwo, racjonalna gospodarka rybacka, ochrona przyrody i problem wg mnie rozwiązany. Eureka! Zatem Ty działaj, a ja lecę do banku po kredyt na opłatę za następny sezon ;> Łatwo to się pisze siedząc na du_pie przed kompem. Internetowa napinka nic tu nie da. Idź na zebranie, walcz o demokrację. Złożymy Ci się wieniec bo z betonem nie wygrasz - głową muru nie przebijesz.
"znaczną część zarybień drapieżnikami pochłaniają kormorany, których jest nienaturalnie dużo. "
Stado zarodowe które produkuje narybek wielokrotnie lepszy od sztucznie wyhodowanego,jest dziesiątkowane przez rybaków i kłusoli.
"Rybacy byli od stuleci, kormorany w takich ilościach nie."
Zgoda,tylko jakim sprzętem posługiwano się dawniej,a jakim teraz...
"ile kilogramów rocznie zjadają ryb i jaki pokarm w ich żołądkach przeważa"
Wielokrotnie mniej jakościowo i ilościowo od rybaków i kłusoli, rybacy zaniżają wielkość połowów w raportach gdzie można wyczytać że w siaty głównie wpadają płotki, krąpie,karasie i karpie,sporadycznie karpie,a w przydrożnych smażalniach dominują sandacze,szczupaki a nawet i sum się znajdzie.
"( i nie jest to jak mniemasz leszcz ani chore ni osłabione ryby - to drapieżcy, nie padlinożercy)."
Ofiarami drapieżnika są osobniki dominujące w danym środowisku, głównie najsłabsze gdyż są łatwe do upolowania.
" Poza tym ograniczasz się do przykładu jednego akwenu i jednego winowajcy."
A skąd biorą się rybki w przydrożnych knajpach,sklepach rybnych,hipermarketach?Bo chyba nie z hodowli, tylko min.z naszych łowisk.
Chciałbym jeszcze dodać coś o propagandzie rybackiej odnośnie "grabieżczej" działalności tych ptaków(przecież trzeba na kogoś obarczyć winą za brak ryb). Właściciel firmy rybackiej która dzierżawi min.Zalew Koronowski puścił w obieg famę że kormoran jest głównym sprawcą wytrzebienia rzekomo wpuszczonego do zalewu narybku szczupaka o łącznej wadze 4750kg,ciekawe jak można tak dokładnie wyliczyć? Przypuszczam że badano treść żołądków kilku ptaków, pomnożono przez ilość sztuk lokalnego stada,mnożąc jeszcze przez 366 dni, co daje fałszywe dane odnośnie pożeranych ofiar.
maniek-pc proszę Cię, nie czerp wzorców z kraju jakim jest Holandia;-) Nie mają takich pięknych wód jak my. A ich degeneracja społeczeństwa, wolność obyczajów, zatrute środowisko i ich faszerowane chemią jedzenie, po którym przeciętny Polak dostaje wysypki na skórze poraża;-)
Ja mam stanowisko konsumpcyjne? A to dziwne, gdyż ryb nie jadam;-) Jeśli chcesz kontaktu z przyrodą możesz zostać też myśliwym. Zniechęca Cie to? Czemu? Za wysokie wymagania trzeba spełnić, za dużo pieniędzy wydać by zostać myśliwym?;->
JOPEK1971 liczbę kormoranów da się oszacować, podobnie jak to ile pokarmu spożywają. Nie powiesz mi, że kormorany nie są problemem. Zgadza się, że najczęstszymi ofiarami są ryby, których w danej wodzie jest najwięcej, ale duży procent zajmują tez ryby gospodarczo cenne, których jest mało. To tak jakby koło siebie stał leszczyk i szczupak - którą rybę wybierze ptak? Szczupaka.
Holandia - luźne obyczaje, zatrute środowisko, w ogóle kaszana, a ilu Polakom żyję się tam lepiej niż w naszym pięknym postkomunistycznym kraju? Czemu Polska zawsze przejmuje najgłupsze i najgorsze normy/zwyczaje z innych państw? Nikt nie ma takich pięknych wód jak my! Nikt nie ma takich pięknych gór jak my! Nikt nie ma takiej barwnej historii jak my! Nikt nie ma takiej architektury jak my! To po cholere jeździmy na szczupaki do Skandynawii? Na narty w Alpy? Na wakacje do Rzymu/Egiptu/Paryża/gdziekolwiek? Wszystko mamy! Mało tego wszystko mamy najpiękniejsze i najlepsze - tylko gdzie to jest?! Gadasz jak jakiś skrajnie prawicowy, nacjonalistyczny demagog.
Jeżeli nie dostrzegasz różnicy pomiędzy polowaniem a wędkowaniem to wybacz, ale porównujesz grzybobranie do survivalu. Idąc takim tokiem rozumowania można udzielać rad typu "idź na frytki" komuś kto chciałby zjeść pierogi. Pierdzielenie w bambus! Znowu wychodzi na to, że tylko "elita"(dość szeroko pojmowana ostatnimi czasy) ma prawo do posiadania zainteresowań. Rodowód szlachecki, tytuł magistra(najmniej! może być filozofia, filologia, politologia - cóż z tego, że absolutnie nieprzydatne skoro MGR jest!), kilka kamienic, mercedes(najlepiej trzy), hobby: wędkarstwo, myślistwo, jazda konna. A szary Kowalski ma na to wszystko robić - jasne, jest pięknie ;) Idę spać bo nie wstanę do pracy, a od czytania tych podniosłych gadek robi mi się niedobrze. Dobranoc ;>
"duży procent zajmują tez ryby gospodarczo cenne, których jest mało."
No bo na te gatunki jest największa presja rybacko-wędkarsko-kłusownicza. Nam wędkarzom do niczego nie jest potrzebna gospodarka rybacka na wodach śródlądowych, tylko ochrona przed kłusolami poparta odpowiednim do tego prawem, tak jest w krajach zachodniej europy do której nam jeszcze dużo brakuje.
"stał leszczyk i szczupak - którą rybę wybierze ptak? Szczupaka."
Kto Ci takich głupot naopowiadał,czyżby prezes na zebraniu koła?:))) Kormoran to nie człowiek zadowoli się każdym łupem.:))
A gdyby tak na 5 lat zakazać całkowicie zabierania ryb z łowiska. Wtedy wędkarstwo byłoby tym, czym powinno być naprawdę , czyli sportem. Mrzonki? Pewnie większość powie że tak. Ale przecież w regulaminie jest napisane , że możesz zabrać , a nie że musisz. Pozostaje jeszcze sprawa kłusowania i kormoranów , oraz apetytu w okręgach na forsę od rybaków. Gdyby zamiast zarybiać przeznaczać te pieniądze na pilnowanie wód, ( choć tak się w obecnej sytuacji prawnej nie da) Rybacy musieliby iść w odstawkę , a kormorany częściowo rozstrzelane :) . Niestety to bardzo poważna sprawa . W Płocku na zalewie Włocławskim jest ich kilka tysięcy. Samą jesienią przed odlotem dalej na południe, grupują się u nas przylatując dodatkowo ze Szwecji, Litwy, Łotwy , Estonii i Finlandii . Jest ich wtedy ponad 15.000 !!! Pomnóżmy ten wynik przez 0,5kg ryb dziennie, co da nam wynik 7,5 tony dziennie. Teraz przemnózmy to przez ok 45 dni jaki poświęcają na żerowanie przed drogą i mamy wynik 337,5 tony ryb znika w ich brzuchach, co pozostawia ok. 200 ton toksycznych odchodów. Panowie nie teoretyzujmy, opierajmy się na faktycznych liczbach. A tak przy okazji liczb , ilu z was bierze czynny udział w życiu koła , sprząta łowiska, zarybia, czynnie popularyzuje ideę wędkarstwa, ilu z was oprócz narzekania próbuje coś zmienić, bierze udział w wyborach do władz koła , zgłasza postulaty, pomaga w realizacji uchwał. Założę się że niewielu. Gadane to macie wszyscy , no kill, C&R i takie tam. Ale pytam się kogo no kill jak już wszystko kill. To wspaniała idea , ale na jej stosowanie jest dużo za późno. Trzeba gruntownie przebudować system działania, przyjąć nowe rozwiązania i priorytety. No kill tu już nie pomoże, fakt że nie zaszkodzi , ale to tylko aspiryna , a choroba jest znacznie poważniejsza. Zgnijemy z tym związkiem wszyscy. Jaki by tu temat na forum nie poruszyć, to wszyscy są za , a nawet przeciw. Może ja już mam swoje lata i widzę te sprawy inaczej, może to taka moda lub trend żeby mieć w każdym temacie coś do powiedzenia. Nieraz to śmieję się do rozpuku (niestety przez łzy) nad tym co tu niektórzy wypisują . Lepiej by na ryby poszli. Takie mamy realia , można by pozmieniać wiele , ale nie ma kim. Bo kim, tymi beksami którzy płaczą nad swoim losem, wędkarza który nie ma co łowić. Ale może musimy dotrzeć do dna , żeby można się było od niego odbić. Czytam tu niektóre posty i mam wrażenie że piszą je dzieciaki w ogóle nie mają pojęcia na czym polega gospodarka wodami . Ilu z was wie jaki jest system opłaty za dzierżawę i na jakiej podstawie wylicza się wielkość zarybienia. Znowu idę o zakład że niewielu. Wiecie ile mógłbym wam zadać jeszcze pytań i nie doczekać się odpowiedzi. To nie znaczy że wiem wszystko, ale trzeba zdobyć podstawy wiedzy w temacie w którym zamierzacie zabrać głos.Nie znam odpowiedzi na pytanie dlaczego jest tak mało ryb, pewnie po trochu z każdego wymienionego tu powodu, rolników , kłusoli, wędkarzy, klimatu itd. Wiem natomiast na pewno , że narzekanie nie jest w stanie nic poprawić . Jedyna droga to działanie i rzetelna wiedza. Gadanie nic nie da. Pozdrawiam gadułów .
"Do pawelz: Sprawdzałem na stronie PZW i chwalą się tam że zrzeszają 600 000 członków teraz pomnóż to przez 200 zł i nie wciskaj mi kitu że to jest mało."
No to teraz policz ile ton ryb zgodnie z prawem te 600 000 wedkarzy moze zgodnie z przepisami PZW zjesc. Policz ile trzeba wydac kasy na dzierzawy wod w calym kraju. Policz ilu trzeba by zaplacic straznikom, zeby tak jak chca wszyscy, byly czeste kontrole nad wodami. Policz ile potrzeba administracji aby obsluzyc taka mase czlonkow (chociazby ktos kto bedzie przyjmowal skladki), no chyba ze Ty zakaszesz rekawy i bedzie to robil za darmoche. Ale ja nie mam zamiaru.
Jak rzucasz liczbami to patrz tez na skale o jakiej mowimy. Wtedy nie wychodzi juz tak duzo.
Wszyscy chcecie ochrony, egzekwowania kar a wszysko samo sie naprawi. Tylko kto ma o to zadbac. Czytalem ze policja. I co policja ma takie nadwyzki czasu w ramach obecnych etatow zacznie dodatkowo pilnowac wszyskich panstwowych wod w naszym kraju. Mzonki i utopia. Bez dodatkowych etatow, badz innych sluzb ( np. PSR czy prywatne firmy ochroniarskie) tego sie NIE DA ZROBIC. A za to trzeba zaplacic.
Grzegorzk75: "Cały czas posługujesz się wyliczeniami znajomych którzy zarabiają na wędkarzach i nie wciskaj ludziom kitu że zarabiają mało lub są na krawędzi opłacalności. ". Proponuje abys zadzwonil do Okregu w Krosnie czy Nowym Saczu i poprosil o dane dotyczace tych lowisk. Wtedy mozesz zarzucac mi klamstwo. Inaczej to pomowienia. OS na Dunajcu w tym roku ledwo sie obronil (czesc betonu z zarzadu chciala jego likwidacji bo przyniosl straty w 2008 roku). Na szczescie 2009 byl juz odrobine lepszy. Ludzie zrozumieli ze aby polowic przyzwoite ryby w miare komfortowych warunkach, nie ma sie co obrazac tylko trzeba zaplacic. Porownaj wody na Dunajcu na OS i poza a zrozumiesz o czym pisze.
Kiedy Ty pojmiesz wreszcie, że w rzekach ryby rozmnażały się od tysiącleci bez pomocy ludzi i nie wszystkie ryby w rzekach czy jeziorach są wpuszczone przez PZW. A ile tych ryb dorasta do wieku dorosłego pewnie nawet Ty który takie świetne i dokładne dane posiadasz nie wiesz. A policja jest od pilnowania porządku i to jest ich obowiązek wiec nie pisz o jakichś nadwyżkach. Ty nie jesteś czasem jakimś skarbnikiem co tak się kasy domagasz?
WuPe Dodaj WuPe do swoich znajomychWyślij wiadomość do WuPe1
grzegorzk75 liczba wędkarzy rośnie. Nawet gdy pojawią się częste kontrole policji i tak nie będzie ona w stanie wszystkich upilnować. Podniesienie składek wyeliminuje wzrost liczby przypadkowych wędkarzy, bo zanim ktoś zapłaci za kartę pomyśli czy rzeczywiście to się mu opłaca, czy nie lepiej iść do rybnego. Natomiast wędkarzy pasjonatów wysokie opłaty nie odstraszą. Poza tym wędkarze wtedy zaczną kontrolować się nawzajem. Do tego podwyższenie kar za kłusownictwo. Jak sobie wyobrażasz kto po zamknięciu PZW będzie dbał o wodę, prowadził badania naukowe, reintrodukował ryby, edukował młodzież, organizował zawody itp? Pani zza biurka UM? Przeniesienie pieniędzy z jednych rąk do drugich wcale nie lepszych nic nie da, a w tym wypadku może tylko pogorszyć."
Jedyna rozsadna wypowiedz w tym watku. Wedkarstwo ma bych hobby dla pasjonatow a nie tanim sklepem rybnym z elementami rozrywki. Nie jestem bogatym czlowiekiem i na tak zachwalane przeze mnie OS"y moge pozwolic sobie na 4-5 dni lowienia w roku. Niestety paliwo, noclegi i brak czasu ograniczaja moje mozliwosci. Ale wg mnie wysuplanie np 1000 zl / rok dla kogos dla kogo ryby sa pasja powinno byc mozliwe. Nie osukujmy sie. Papierosy kosztuja rocznie przecietnego palacza prawie 3 razy tyle. I jakos nikt nie protestuje ze musi na to wydac kase. Piwo, wodka, na to placimy bez mrugniecia. Ale za przyjemnosc z lowienia... najlepiej zeby bylo za dormo. Przeciez ryby same sie mnoza. Poza tym oczywiscie mozna stworzyc lowiska w ktorych bedzie mniej ryb, beda mniej wartosciowe (leszcz ploc, karp itp) dla ludzi ktorych naprawde nie stac na te 1000 zl a ktorzy chcieliby spedzic milo czas nad woda. Ale cena kg miesa ryby nie moze tak jak teraz oscylowac w granicach 2-3 zl. To jest chore.
ludzie ,czy wy nie potrzebujecie konsultacji lekarskiej? pieprzycie o pasji ,a potem o tanich rybach na patelni. Jak chcecie drogo płacić to do delikatesów rybnych.Zrozumcie w końcu, że zarybianie jest ogólnie niewskazane . pożądana jest mądra gospodarka , a nie tylko brać całym ryjem. Wysokie składki w celu wyeliminowania konkurencji? Żałośni jesteście Panowie. Podstawą do zmiany sytuacji wszelkiej w tym kraju jest potrzeba dania ludziom (wszystkim) szansy na godne życie , czyli dać zarobić jak człowiekowi. Jeśli emeryta rencistę będzie stać kupić sobie makrelę ,halibuta czy łososia W SKLEPIE ZAPOMNI O ZABIERANIU DO DOMU RYB Z ŁOWISKA . ŚWIADOMOŚĆ OKREŚLA BYT !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Nie wiem kolego, od jak dawna lowisz ryby (ja od 30 paru lat) i pamietam jak wygladaly tarla ryb w latach 70- poczatek 80 a jak teraz. Nie zostalo nawet 10 % z tego co bylo kiedys. Ludzie , zrozumcie, ze naturalne tarlo w obecnych warunkach to mzonki. Owszem, odbywa sie, ale bez dodatkowych zarybien nie ma szans. Zdegradowalismy tak srodowisko, ze ryby nie maja sie gdzie wycierac (pisze glownie o rzekach, bo na stojacej wodzie nie lowie). Syf na dnie, ciagle hustawki rzek ponizej zapor, nizowki juz od miesiecy wiosennych skutecznie eliminuja naturalne tarlo. Pamietam czasy, jak rezygnowalem z brodzenia w wodzie na pewnych odcinkach rzeki, bo akurat tarla sie brzana, na zwirku i czystm piasku. Teraz to miejsce so zasyfiony odcinek rzeki, gdzie zyja co najwyzej jazie i plotki. Po brzanie pozostalo wspomnienie. Pogadaj z jakim ichtiologiem, to powie Ci do czego nadaja sie nasze wody. Chcialem kiedys w ramach eksperymentu, wpuscic nielegalnie lipienia do pewnej rzeki, tak zeby miec "pod reka" fajna rybe do lowienia na muche. Rozmawialem z ichtiologiem, z wieloma osobami, ktore znaja sprawy od strony praktycznej. Szybciutko ostudzili moje zapaly. PS. Z PZW mam tyle wspolnego ze place im 120 zl / rok. I na tym koniec. Lowie na lowiska zarowno prywatnych (Wisla u Wilka czy jezdzilem na Cholerzyn do Jelenskiego) jak i na OS"ach PZW czy zwyklych wodach. Duzo rozmawiam z ludzmi na te tematy. Ale praktykami, a nie takimi, ktorzy uwazaja ze na grosze nalezy m sie niewiadomo co. Tez wolalbym lowic za darmoche. Ale po tylu latach wiem, ze tak sie nie da. I albo to zrozumiemy i doczekamy kiedys ryb w rzekach albo bedziemy gledzic i narzekac i lowic byle co. W zadnym ze znanych mi krajow (Slowacja, Slowenia, Austria, Szwecja,Anglia nie mowiac juz o Islandii) lowienie nie kosztuje tyle co w Polsce. Dlaczego Anglicy, Francuzi i inne nacje ciagna na OS na San ?. Bo za ten sam produkt u siebie musieliby zaplacic duzo wiecej. Ale oni umieja liczyc. A my dalej zyjemy w komunie. Wszystko wszystkim za darmo. Nie wazne ile to koszyuje pracy i pieniedzy. Nie stac mnie, to trzeba obnizyc skladki. Ale nikt nie pomysli jak zrobic, zeby bylo stac.
"Jak chcecie drogo płacić to do delikatesów rybnych". A jak tanio to nad rzeke. ?. Jak rencisty nie stac na kupno ryby to niech idzie sobie zlowi za pol darmo ?. Super podejscie. A jak nie bedzie go stac na mieso to pojdzie zalozy wnyki czy wstapi do kola lowieckiego ?. Tylko ze tam nie jest juz tak tanio. A zwierzeta tez przeciez sie rozmnazaja same. "Zrozumcie w końcu, że zarybianie jest ogólnie niewskazane . pożądana jest mądra gospodarka ". Pelna zgoda, tylko badzmy realistami. Na dzien dzisiejszy nie ma szans zeby szybko przywrocic nasze wody do takiego stanu, zeby ryby mogly sie swobodnie rozmnazac i migrowac. Poki tego nie zrobimy, musimy sypac. I nic na to nie poradzisz. Powiem tak. Nie bylem w Mongolii, ale niedawno wrocilo z tamtad kilku moich znajomych. Kilka lat temu bylo tam eldorado (teraz tez jest niezle). Ale juz widac slad zostawiony przez czlowieka, i to ze Mongolia stala sie obecnie bardzo modna. Stali bywalcy twierdza ze ryb jest juz zauwazalnie mniej. Kto sie do tego przyczynil. Uwazasz ze ludzie wydajacy kilka tysiecy na taki wyjazd jada tam klusowac. Nie. Lowili dla przyjemnosci a czesc ryb zjadali. To wystarczy aby poczuc reke czlowieka na tak dzikich terenach. A co dopiero srodek europy. Mozesz mi nie wierzyc, wtedy poszukaj w sieci kilka artykulow ludzi ktorzy tam jezdza regularnie. Ja znam osobiscie kilku i moge podac ci do nich namiary, jesli to Cie przekona
A tam.... na pięć lat. Od razu na 20lat! Co sie bedziem szypali. Finansujmy, nie w zamian nie biorąc! Gratulki Panie Kolego Soplica, właśnie znalazłeś panaceum na całe zło!
pawelz, czytasz kolego wybiórczo i w tym cały problem .poza tym sam sobie odpowiadasz na zadawane pytania . przykład podany przez Ciebie (Mongolia) podważa twierdzenie o słuszności wysokich opłat za wędkowanie . Dopóki nie zrozumiecie ,że jako taki dobrobyt obywateli , świadomość i zmiana mentalności w narodzie nie nastąpi ,to nic nie zmieni sytuacji nad polskimi wodami.
Nie ma niz zlego w tym ze ktos zje rybe. Ale niech limity beda dostosowane do mozliwosci. Przy obecnych skladkach nie to bedzie np. 1-2 ryby kg. Chyba nie chodzi o to zeby napchac brzuchy, ale zeby zjesc dla przyjemnosci kawalek ryby ktory sie zlowilo. A w obecnych warunka jednodniowy polow mozna zakonczyc nawet i kilkudzieisecioma kg ryb w majestacie prawa. Ryby duze (np. pow 5 kg) powinny byc bezwzglednie wypuszczane. Niech ktos mi powie co zrobic z np. 30 kg sumem. Kto to zje. ?. Mozna nachac lodowe i brzuchy sasiadom, ale czy nie zal ?. Szkoda zabic taka rybe, tylko dla kulinarnych przyjemnosci (wg mnie watpliwych).
Jako Mongolie podalem przyklad, ze nie da sie przy duzej presji urzymac zadawalojacego poziomu rybostanu tylko przy naturalnym tarle. Tam nie ma nic do rzeczy wysokosc skladki, bo tam nie ma praktycznie dodatkowych zarybien, a i ilosc rzek przypadajaca na statystycznego wedkarza jest duzo wieksza. Tylko dlatego jeszcze cos tam plywa. Ale zwiekszy 2 krotnie presje a zaczna sie schody. I albo podniosa oplaty i zaczna gospodarowac, albo nikt do nich nie pojedzie na ryby.
"kormorany częściowo rozstrzelane :) . Niestety to bardzo poważna sprawa . W Płocku na zalewie Włocławskim jest ich kilka tysięcy. Samą jesienią przed odlotem dalej na południe, grupują się u nas przylatując dodatkowo ze Szwecji, Litwy, Łotwy , Estonii i Finlandii . Jest ich wtedy ponad 15.000 !!! "
To co tam jeszcze robią niezliczone ilości karasia srebrzystego i skarlałego leszcza? Znam jeziora gdzie kormoranów jest szczątkowa ilość lub ich wcale niema,za to działają rybacy,dominującym gatunkiem ryb jakie się znajdują w tych wodach to skarlały krąp wielkości dziecięcej dłoni.
"ilu z was bierze czynny udział w życiu koła , sprząta łowiska, zarybia, czynnie popularyzuje ideę wędkarstwa"
To prawda że większość wędkarzy ma wszystko głęboko w doopie traktując rzeki i jeziora jak sklep rybny.
" ilu z was oprócz narzekania próbuje coś zmienić,"
A jak chcesz z tym walczyć...? Jak całe społeczeństwo w tym kraju nie wyobraża sobie świąt bez rybki,zwłaszcza słodkowodnej...
"Trzeba gruntownie przebudować system działania, przyjąć nowe rozwiązania i priorytety."
5 lat napisałem z przekąsem , to była tylko złośliwa uwaga do pseudo No kilowców, którzy założę się, że nie oprą się pokusie zabrania i pochwalenia się szczupakiem 10 kg.Druga sprawa, jak dla ciebie wędkarstwo nie ma sensu gdy nie można nic z nad wody zabrać to zostań rybakiem. Ja też nie jestem radykałem , od czasu do czasu zabiorę parę okoni, ale gdybym miał nic nie zabrać to i tak nic by się mi nie stało. przeczytaj mój post dokładnie i komentuj jego sens a nie czepiaj się słówek. Rozmawiacie tu o tym dlaczego to wam napisałem , bo jesteście lenie i nic wam się nie chce, tylko narzekać !
Jak już nie raz i nie dwa pisałem, Najpierw muszą w Polsce nastąpiś pewne zmiany. Mianowicie:
- Rozwój przemysłu (tego górnych lotów)
- Praca dla obywateli RP, zgodnie z ich wykształceniem.
- Oświata - dostępność uczelni wyższych dla wszystkich chcących sie uczyć.
-Godne życie, w godnych warunkach, godna płaca za pracę.
-Sprawy socjalne, opieka nad Seniorami, osobami niepełnosprawnymi.
-Prawo które będzie wspierać ofiary przestępstw, a gnoić łobuzów.
-Słuzby publiczne na wysokim poziomie, o odpowiednim przygotowaniu i kompetencjach.
-Zwalczanie korupcji.
-Opieka medyczna.
-Drastyczne zmniejszenie biurokratycznych szamb w naszych urzędach.
-Wspieranie drobnych przedsiębiorstw.
-Przyjazne dla pracowników PRAWO PRACY.
..........będzie światły naród......... oczytany....... kulturalnie rozwiniety, bo zamiast zapierdalać w soboty i niedzieli i święta, pojedzie człowiek z rodziną do kina, teatru, opery..... latem pojedzie sie z rodziną naplażę w Grecji, zimą na narty w alpy..... odłozy człowiek kilka groszy na studia dla latorośli, Będzie sie zdrowo odżywiał, bo mu na to wystarczy.... gdy zachoruje, bedzie miał pewność, że lekarz zrobi wszystko by mu pomóc.... będzie mieszkał obywatel w łdnym domku, bedzie jeździł nowiutkim autkiem i bedzie spokojny o byt swój, swej rodziny, swych potomków...... i będzie obywatel miłował ten kraj, a kiedy ktoś zapyta podczas zagranicznych wojaży: - jak wam się żyje w tej Polsce?.... to odpowie z podniesioną głową : - Jak w RAJU! .....
I wtedy dopiero zaczniemy dyskutować o świadomości, światłości, mentalności.
A teraz nie mam zamiaru wędkować po to, by zjeść dwa kilo złowionej ryby na rok.
"A teraz nie mam zamiaru wędkować po to, by zjeść dwa kilo złowionej ryby na rok. ". Mailem na mysli limit dzienny, i byl to przyklad. Oczywiscie co innego 2kg szczupak a co innego 2 kg lipieni.
A tak na marginesie, jesli nie masz zamiaru wedkowac zeby zjesc 2 kg ryb w roku, jak mnie zrozumiales, to po co ?.
JOPEK1971 nie zrozumiałeś mnie. Kormorany żywią się rybami, a dosyć duży procent to ryby cenne gospodarczo. Czy chcesz czy nie, gdy rośnie liczba kormoranów, rośnie liczba zjadanych drogocennych gatunków. Dam Ci dane z Włocławka. Przeanalizowano 4391 resztek ryb, więc próba ta może być jak najbardziej reprezentatywna. Nawet jeśli nie, to margines błędu nie powinien być drastycznie rażący. Udział liczbowy zjadanych gatunków w % ma się następująco: sandacz 0,8, leszcz 0,75.
Zlikwidować rybactwo? A kto będzie łowił rybki dla ludzi lubiących ich smak? Poza tym wtedy dopiero dojdzie do przeleszczenia. Jak proponujesz zastąpić odłowy rybackie, które są ważnym składnikiem piramidy troficznej? Mówię tu o całym kraju, nie jakimś pojedynczym zbiorniku. Dajmy na to, że jutro z mapy Polski znikają rybacy.
Kormoran nie człowiek fakt, ale selekcję pokarmu potrafi przeprowadzić jak każde zwierzę. Znam psa, który zjada tylko gotowanego kurczaka, nic innego nie tknie.
Żeby zjeść 2 kilo dziennie. To w ciągu roku, zakładając jak to tutaj niektórzy myślą, wędkując codziennie osiągamy 730 kilogramów.
Gratulacje.
Co za róznica, czy będe mógł złowić 5 kilo, czy 2 kilo, czy 30 kilo dziennie?
Mozna oczywiście złowić trzy sumy pod rząd, kazdy po 80 kilo, potem przez trzy dni po 3 karpie każdy po 15-20 kilo, a potem przez tydzień pod namiotem natłuc dziennnie po sandałku i szczypaczu każdy po 5 kilo.
I mozna codziennie wędkować, nawet jak ktoś pracuje, uczy sie , a nad wodę ma jakieś 15-30 kilosów w jedną stronę.
Czyli w ten sposób mysląc, statystyczny Ghostmir w ciągu dwóch lat, może wyrybić wszelka wodę jak Najjasniejsza Rzeczypospolita sięga granicami.
A prawda jest taka, że statystyczny Ghostmir jedzie raz na tydzień (jeśli ma wolny weekend) na ryby, dodatkowo zabierając z soba dzieci i żonę. Wędkowanie tedy, jest na dalszym planie. Raz w roku, statystyczny Ghostmir bierze dwa tygodnie urlopu i wtedy planuje zasiadke na kilka dni.
I JAKIE BY NIE BYŁY TE WASZE ZAFAJDANE WYMIARY I LIMITY, GHOSTMIR COS ZŁOWI, ALBO NIE ZŁOWI! LIMITU NIE PRZEKROCZY, BO JEST UCZCIWYM CZŁOWIEKIEM I WĘDKARZEM! A W LODÓWCE U GHOSTMIRA JEST W TEJ CHWILI 30 OKONI, KILKANAŚCIE PŁOCI, JEDEN LESZCZ I JEDEN KARP. DWA LINY JUZ ZEŻARŁEM. A BYWA, ŻE NIE ZŁOWI SIĘ NIC, TAK JAK W TYM ROKU URLOP POD ZNAKIEM BEZRYBIA, ALE BYŁY PRZYGODY I TO JEST WAŻNE!
A całe to pierdzielenie o limitach , to jest jakies kompletne nieporozumienie, na dodatek nikomu do niczego niepotrzebne.
PRAWO ma zabezpieczać zasoby i niszczyć złodziei. A my, wedkarze, sami wiemy jakie limity są w porządku i nie trzeba na ten temat dywagować.
"Przeanalizowano 4391 resztek ryb, więc próba ta może być jak najbardziej reprezentatywna. Nawet jeśli nie, to margines błędu nie powinien być drastycznie rażący. Udział liczbowy zjadanych gatunków w % ma się następująco: sandacz 0,8, leszcz 0,75."
W naszym kraju wszystko można napisać,tylko odpowiednio to kosztuje,zwłaszcza że naukowiec w Polsce zarabia nędzny grosz.
"Zlikwidować rybactwo? A kto będzie łowił rybki dla ludzi lubiących ich smak? Poza tym wtedy dopiero dojdzie do przeleszczenia."
W zachodniej europie nie ma rybaków śródlądowych, a przeleszczenie nie występuje,ponieważ jest odpowiednia ilość drapieżników, jeśli chodzi o ludzi lubiących smak rybki, to są jeszcze hodowle słodkowodnych ryb.
"Jak proponujesz zastąpić odłowy rybackie, które są ważnym składnikiem piramidy troficznej?"
Proszę Cię, nie rozśmieszaj mnie, Jakoś w zachodniej europie tej "piramidy troficznej" nie widziałem :))
"Kormoran nie człowiek fakt, ale selekcję pokarmu potrafi przeprowadzić jak każde zwierzę. Znam psa, który zjada tylko gotowanego kurczaka, nic innego nie tknie."
Ha ha ha, ale żeś mnie ubawił, proszę Cię nie pisz już więcej....
"Dopóki oni będą brali kasę to ich problem ;>".
Nieprawda, to nasz problem. Ty bedziesz wymagal ochrony i oferowal pieniadze za ktore nikt w pojedynke nie bedzie chcial pracowac. To bedzie Twoj problem jak nie znajdziesz nikogo do ochrony wody.
uważam że wszystkie akweny powinny być kontrolowane należycie. Jeżeli tak ma wyglądać ochrona wód, że strażnicy będą się bali kłusoli no to ja dziękuję. To przypomina niektórych policjantów którzy wlepią mandat komuś za to że pije piwo w parku a plecami odwróci się jak zobaczy, że drech kogoś zaczepia. Co to ma być? Jakiś ucisk? To kłusole maja się bać a nie strażnicy. To jest ryzyko zawodowe ale jak się człowiek podejmuje takiego obowiązku to powinien się wywiązać a nie siedzieć i marudzić że kłusole biją. Niedługo będziemy się bać wychodzić na ryby bo kłusole nas pobiją.
Nie ma ryb drapieżnych bo człowiek je wyłowił,a nie kormoran. Kormoran reguluje rybostan zjadając ryby najsłabsze lub chore które nie stanowią stada zarodowego.Brak w przyrodzie dostatecznej ilości dużych ryb drapieżnych, również kormoranów, doprowadza do "przeleszczenia"zbiorników, gdzie nadmierna ilość skarlałego białorybu degraduje środowisko,dlatego te ptaki są naszym sprzymierzeńcem a nie wrogiem.
Tylko dobrze skonstruowane prawo jest w stanie przeciwdziałać wyrybianiu naszych wód, a nie wielkość składki. Co z tego że zapłacę 1000 zł na ochronę wód, jak kłusol po zainkasowaniu mandatu 100zł, pojawi się tego samego dnia nad wodą dokończyć dzieła.
Jopek ,masz rację . żadna składka ,ani mrzonki o strażnikach za ten szmal nie przyniesie pożądanych efektów!Tylko twarde prawo,srogie kary i zmiana mentalności w narodzie . Świadomość jest podstawą bytu człowieka ,czym wyższa tym człowieczeństwo większe.
Do pawelz: Sprawdzałem na stronie PZW i chwalą się tam że zrzeszają 600 000 członków teraz pomnóż to przez 200 zł i nie wciskaj mi kitu że to jest mało.
Zgadzam się z przedmówcami. Nie potrzeba większych składek tylko lepszego dopilnowania tego co już jest. Przede wszystkim większych kar za kłusownictwo. Z tych kar więcej pieniędzy by się uzbierało niż z większych składek.
No słyszałem, że nurkowie pracujący w Rybniku w niedostępnych dla wędkarzy miejscach opowiadali o podwodnych potworach ;-)
JOPEK1971 przeczytaj uważniej mój post. Liczba kormoranów gwałtownie rośnie, to nie jest naturalna selekcja. Regulacja rybostanu to pobożne życzenie naiwnych ekologów. Jak napisałem wcześniej na drugim miejscu wśród zjadanych ryb zajmuje okoń, leszcz z krąpiem to miejsce trzecie, a reszta to CENNE GATUNKI RYB właśnie drapieżnych, gdyż są najłatwiejszą zdobyczą. Zaprezentuje kolejne dane. Okoń w połowach wędkarskich stanowi 20%, rybackich 5%, kormorany zjadają 20%. Co do leszcza to odpowiednio 21%, 41% i tylko 14%. I jak napisałem wcześniej wielkość ofiar wpływa na efektywność zarybień. Poza tym jego ekspansja trwa i dociera na południe kraju, gdzie nie ma problemu ,,zaleszczenia", a wyjada on pstrągi, lipienie, świnki, brzany, jazie i klenie. A odchody kormorana? Niszczą wszystko w swoim zasięgu.
Człowieku, co ty ględzisz, mam sąsiada rybaka i widziałem nie jedno,widziałem pełne skrzynie okazowych sandaczy,sumów,pełne łódki brzan i wielu innych cennych wędkarsko ryb które niejednokrotnie powalają na ryj te śmieszne rekordy w gazetkach wędkarskich,widziałem też pełne zamrażarki typu"MORS" sandaczyków wielkości wyrośniętej uklei, a ty mi chcesz wmówić że to wina kormoranów.Nasłuchałeś się propagandy rybackiej która już w minionej epoce głosiła że okoń to "chwast" tak jak duży szczupak,czy sum,bo sumy i szczupaki zwłaszcza te okazowe polują na rybę "handlową" która gabarytowo jest najlepsza do sprzedaży.
Przez cały czas śledzę ten wątek i nasuwają mi się proste wnioski. Tak na chłopski rozum można by stwierdzić, że kolego pawelz nie widzisz żadnej różnicy pomiędzy wodami PZW a komercyjnymi łowiskami i odcinkami specjalnymi! Cały czas posługujesz się wyliczeniami znajomych którzy zarabiają na wędkarzach i nie wciskaj ludziom kitu że zarabiają mało lub są na krawędzi opłacalności.
Proponujesz podniesienie składek?
O.K. - po jaką cholerę?
Zarybić za to wody PZW, wynająć ochronę, najlepiej nie łowić wcale bo nawet jak wypuścisz rybę to i tak padnie?
Człowieku! Nawet jak zarybią za całość zebranej kasy i wprowadzą zakaz wędkowania na cały rok w całym kraju, to co 20m nad wodą będzie stał "wędkarz". Efekt - brak ryb.
Chcesz zatrudnić ochronę? Braknie ci w Polsce emerytów żeby obstawić wszystkie wody. Tym powinna się zajmować Policja, której płaci państwo, a która ma odpowiednie uprawnienia do ścigania kłusownictwa. Efekt - pieniądze wyżucone w błoto - żaden ochroniarz nie zaryzykuje starcia z kłusolem, albo nie da mu rady bo jest emerytowanym xxxx!
Wiele pomysłów - nie koniecznie wg mnie dobrych.
Jedyne wyjście ( słuszne ) jakie przyniosło by dobre efekty to rozpier..enie PZW, wprowadzenie opłaty krajowej wnoszonej np. w wydziale ekologii UM, częstsze kontrole i patrole POLICJI nie PSR, SSR czy ochroniarzy, zaostrzenie kar za kłusownictwo do poziomu który odczuł by nawet najbogatszy członek PZW.
Może nam wszystkim kolega wyliczy ile kasy by było więcej na ochronę wód i rybostanu gdyby wszystkie pierdzistołki z PZW nie brały regularnych pensji, nie płacilibyśmy za wynajem biur dla tysięcy kół, nie płacilibyśmy za niepotrzebne imprezki ZG i wszystkich notabli.... itd,itp !
Może pawelz policzysz?
Czas chyba się wyzwolić spod skrzydeł propagandy darmozjadów!?
JOPEK1971 znaczną część zarybień drapieżnikami pochłaniają kormorany, których jest nienaturalnie dużo. To fakt niepodważalny. Rybacy byli od stuleci, kormorany w takich ilościach nie. Tak samo niepodważalne jest to, ile kilogramów rocznie zjadają ryb i jaki pokarm w ich żołądkach przeważa (i nie jest to jak mniemasz leszcz ani chore ni osłabione ryby - to drapieżcy, nie padlinożercy). Poza tym ograniczasz się do przykładu jednego akwenu i jednego winowajcy.
grzegorzk75 liczba wędkarzy rośnie. Nawet gdy pojawią się częste kontrole policji i tak nie będzie ona w stanie wszystkich upilnować. Podniesienie składek wyeliminuje wzrost liczby przypadkowych wędkarzy, bo zanim ktoś zapłaci za kartę pomyśli czy rzeczywiście to się mu opłaca, czy nie lepiej iść do rybnego. Natomiast wędkarzy pasjonatów wysokie opłaty nie odstraszą. Poza tym wędkarze wtedy zaczną kontrolować się nawzajem. Do tego podwyższenie kar za kłusownictwo. Jak sobie wyobrażasz kto po zamknięciu PZW będzie dbał o wodę, prowadził badania naukowe, reintrodukował ryby, edukował młodzież, organizował zawody itp? Pani zza biurka UM? Przeniesienie pieniędzy z jednych rąk do drugich wcale nie lepszych nic nie da, a w tym wypadku może tylko pogorszyć.
z całą pewnością kormorany są problemem , ale nie widziałem żeby jakiś pożarł pięciokilowego szczupaka, albo sandacza itd , natomiast rybak tłucze jak leci i ile się da bo przecież w PZW czekają , komendant czeka , ojciec wielebny też rybką nie pogardzi . rzygać mi się chce już na to wszystko...
Edukował młodzież:)))) to dobre
no jasne PZW -zbawienie dla wędkarzy i rybostanu
WuPe, ty to w ogóle czytasz i przyjmujesz do swojej świadomości co ludzie piszą , bo ja mam wrażenie ,że Ty chcesz po prostu przekonać do swoich nie najmądrzejszych teorii i basta . zrozum człowieku ,że jak składka w okręgu lub nawet na całą Polskę będzie w wysokości 1000 zł to powiem kolokwialnie HUJ STRZELI całe te PZW,a nad wodą przybędzie pół miliona niezrzeszonych miłujących łowić ryby?!
WuPe ja broń boże nie jestem za zwiększeniem opłat. Tak jak napisałem wyżej - niech ktoś policzy ile pieniędzy idzie na utrzymanie darmozjadów na stołkach PZW. Jeśli PZW zniknie, odpowiedzialność za wody można przenieść na wydziały ekologii odpowiednich okręgów. Skoro teraz wydają karty wędkarskie to pewnie mogą się również zająć sprawami istotniejszymi. Zawody nie są nikomu do niczego potrzebne, chyba że ktoś podbudowuje swoje ego śmiesznym pucharkiem. Edukacja młodzieży? W krajach zachodniej europy nie ma PZW a młodzież ma zapewnioną edukację w szkołach i od kolegów wędkarzy z większym stażem. Skoro idziemy w stronę europy to nie powinniśmy tkwić w postkomunistycznych przekonaniach, że to co mamy to właśnie to co możemy mieć najlepszego! W naszym kraju również jest możliwe wyedukowanie kolejnych pokoleń rozsądnych ludzi, musimy ich tylko od małego uczyć szacunku dla przyrody - jak to ma miejsce na zachodzie.
Pomyśl tylko:
-znika PZW
-zostają pieniądze z pensji, wynajmu lokali dla kół,
-pozostaje kasa za dzierżawę wód, które wracają pod skarb państwa
-odpowiedzialność za wody przenosimy na władze miast, gmin czy województw
-masz opłatę krajową, płacisz w UM
-nie ma imprezek za które płacimy MY
-zaoszczędzone pieniądze ....... boję się takiej kwoty !
Pokusił bym się o stwierdzenie, że po kilku latach takich warunków koszty wykupienia opłaty krajowej mogły by nawet zmaleć.
Można myśleć w ten sposób? Czy mamy dalej ślepo wierzyć, że PZW jest jedynym słusznym rozwiązaniem?
dbał o wodę, prowadził badania naukowe, reintrodukował ryby, edukował młodzież, organizował zawody itp?
Dobre! Dobre! Nie powiem! Żart tygodnia! :D
Bardziej by pasowało:
Kto będzie brał kasę za prowadzenie bzdurnych badań naukowych i ustawiał ich wyniki na swoją korzyść, kto będzie brał "piniondze" na edukowanie młodzieży i zrzucał to na barki władz koła?
Co do zawodów - jestem bardzo zadowolony z liczby zawodów w moim kole, ale to zasługa Prezesa i Członków Zarządu. Zawody nie są aż tak bardzo sportowe, raczej rekreacyjno-towarzyskie, ale panuje naprawdę miła atmosfera.
Władze Koła - tak, ZG - nie!
Jeszcze o kormoranach naskrobię. Ostatnio czytałem ciekawy artykuł, z niego jasno wynikało, że ich liczebność znacznie wzrosła, a jak wiemy są one bardzo żarłoczne. Zatem mają i one swój wkład.
To, że na moim łowisku nie występują nie oznacza, że nigdzie ich nie ma.
Grzesiu , święte słowa! dwoma" rencamy" sie podpisuję pod ty co napisałeś.Pamiętasz może artykuł o wędkarstwie w Holandii?30 ojro karta w formie plastiku do domu plus regulamin . I o co kaman?Ludzie w tym kraju muszą zacząć myśleć rozwojowo i na przyszłość ,zamiast chapać na dziś bo jutro mam w dupie.
WuPe, ja widzę ,że ty też raczej stanowisko masz konsumpcyjne, więc może zamiast pierdzielić o opłatach po tysiąc złotych sprzedaj wędki i leć do Tesco ...
Wędkarstwo nie ma się opłacać tylko przynosić satysfakcję z kontaktu z przyrodą ,a jak bóg da podnieść adrenalinkę to i na kolację można coś przynieść do domu.
maniek-pc kormoran nie zje 5 kilogramowego szczupaka, ale zje 5 po kilogramie, albo zje takie, które się jeszcze nie wytarły w ilości przekraczającej możliwości produkcyjne tego 5-cio kilowca. Poza tym powiem jeszcze raz, że rybacy i kłusownicy byli od zawsze, nowością jest tak duża liczba wędkarzy, kormoranów, zanieczyszczone środowisko, regulacje rzek, chemikalia ect. I nigdy nie było takiego syfu nad wodą jaki robią wędkarze. Więc może zrobić jakąś eliminację wśród wędkarzy i pozostawić tylko tych rozgarniętych?
Ja1kuba tak edukował, chociażby przez szkółki wędkarskie, przez zawody z okazji dnia dziecka...
maniek-pc o to właśnie chodzi by przez podniesienie składek nie przybyło ani zrzeszonych, ani niezrzeszonych. Porównajmy to do myślistwa. To hobby nie dla byle przypadkowych ludzi, można powiedzieć, że elitarne. Każdy członek koła łowieckiego zagląda drugiemu przez ramię czy czegoś nie kłusuje. Moja propozycja jest taka, by podnieść składki i zaostrzyć kary. Jeśli składki nie zostaną podniesione, przy samym podniesieniu kar nic to nie da, gdyż wędkarzy będzie w dalszym ciągu przybywać i tą cześć, którą obecnie biorą kłusownicy będą brać wędkarze.
Nie rozumiem Ciebie pisaq. Władze koła nie należą przypadkiem do PZW? Po to są wybory by na nie chodzić i wybierać odpowiednie władze. To nazywa się demokracja. Ilu z Was chodzi na takie wybory? Bzdurne badania? Pewnie, bzdurna szkoła, byle podstawówkę skończyć. Potem można zostać wybitnym specjalistą, bo życiowym. To chyba normalne że edukacja młodzieży, czyli szkółkami wędkarskimi zajmują się zarządy kół. Nie wyobrażam sobie jakby to mogło wyglądać na szczeblu centralnym. Podobnie zawody.
grzegorzk75
-znika PZW - powstają wydziały w UM zajmujące się wędkarstwem
-zostają pieniądze z pensji, wynajmu lokali dla kół - zatrudniane są dodatkowe osoby zajmujące się wędkarstwem, w każdym urzędzie są osoby biorące za to kasę
-pozostaje kasa za dzierżawę wód, które wracają pod skarb państwa - wiadomo co się dzieje ze skarbami naszego skarbu państwa i zdaje się, że wody będące własnością skarbu państwa są przez ten skarb państwa grodzone, regulowane itp.
-odpowiedzialność za wody przenosimy na władze miast, gmin czy województw - ludzi którzy nie mają o tym zielonego pojęcia
-masz opłatę krajową, płacisz w UM - wszyscy z łodzi jadą na Mazury i łowią dowoli
-nie ma imprezek za które płacimy MY - szkoda, bo lubię korzystać, można poznać wielu ciekawych ludzi, wymienić się doświadczeniami ect.
- zaoszczędzone pieniądze ....... - brak zaoszczędzonych pieniędzy
Poza tym możecie przecież sami zebrać ludzi i założyć idealne koło wędkarskie, którego członkowie nie kradną i są idealni, dać przedstawiciela do okręgu, a nawet dalej na szczebel ZG, kto Wam broni? Potem można przeforsować wnioski o zakazie wydawania pieniędzy na imprezy, konferencje itp. Można spróbować;-) Gdy mi coś nie pasuje, to staram się pomyśleć, co ja sam mogę zmienić, a nie leżę i nie marzę o szóstce w lotka jakby to dobrze było gdybym wygrał. Pisanie o likwidacji PZW, to bajdurzenie, to nierealne.
Co do łowisk specjalnych to pawelz może mieć rację i wydaje się to całkiem logiczne jeśli chodzi o ekonomikę. Jeśli dobrze pamiętam to Konieczny prowadzi łowisko z wysokimi opłatami, ale też z limitowaną liczbą miejsc. Gdyby chciał robić czysty wyzysk nie wprowadzałby limitów. Wiadomo, że coś tam się musi opłacać, ale to chyba normalne?
Wysokie opłaty, selekcja wędkarzy, karane kłusownictwo, racjonalna gospodarka rybacka, ochrona przyrody i problem wg mnie rozwiązany.
Szkoła, wykształcenie, wiedza - to jest dla Ciebie i dla mnie. Natomiast badania naukowe przeprowadzane przez PZW to stek bzdur.
Jestem po technikum i - uwaga - jestem specjalistą. Bo w życiu trzeba się czymś zajmować, nie wystarczy się na tym znać, a tym bardziej posiadać papier.
Demokracja? Pójdzie grupka 2-3 wędkarzy na głosowanie i z betonem nie ma szans.
Wysokie opłaty, selekcja wędkarzy, karane kłusownictwo, racjonalna gospodarka rybacka, ochrona przyrody i problem wg mnie rozwiązany.
Eureka! Zatem Ty działaj, a ja lecę do banku po kredyt na opłatę za następny sezon ;>
Łatwo to się pisze siedząc na du_pie przed kompem.
Internetowa napinka nic tu nie da. Idź na zebranie, walcz o demokrację. Złożymy Ci się wieniec bo z betonem nie wygrasz - głową muru nie przebijesz.
"znaczną część zarybień drapieżnikami pochłaniają kormorany, których jest nienaturalnie dużo. "
Stado zarodowe które produkuje narybek wielokrotnie lepszy od sztucznie wyhodowanego,jest dziesiątkowane przez rybaków i kłusoli.
"Rybacy byli od stuleci, kormorany w takich ilościach nie."
Zgoda,tylko jakim sprzętem posługiwano się dawniej,a jakim teraz...
"ile kilogramów rocznie zjadają ryb i jaki pokarm w ich żołądkach przeważa"
Wielokrotnie mniej jakościowo i ilościowo od rybaków i kłusoli, rybacy zaniżają wielkość połowów w raportach gdzie można wyczytać że w siaty głównie wpadają płotki, krąpie,karasie i karpie,sporadycznie karpie,a w przydrożnych smażalniach dominują sandacze,szczupaki a nawet i sum się znajdzie.
"( i nie jest to jak mniemasz leszcz ani chore ni osłabione ryby - to drapieżcy, nie padlinożercy)."
Ofiarami drapieżnika są osobniki dominujące w danym środowisku, głównie najsłabsze gdyż są łatwe do upolowania.
" Poza tym ograniczasz się do przykładu jednego akwenu i jednego winowajcy."
A skąd biorą się rybki w przydrożnych knajpach,sklepach rybnych,hipermarketach?Bo chyba nie z hodowli, tylko min.z naszych łowisk.
Chciałbym jeszcze dodać coś o propagandzie rybackiej odnośnie "grabieżczej" działalności tych ptaków(przecież trzeba na kogoś obarczyć winą za brak ryb). Właściciel firmy rybackiej która dzierżawi min.Zalew Koronowski puścił w obieg famę że kormoran jest głównym sprawcą wytrzebienia rzekomo wpuszczonego do zalewu narybku szczupaka o łącznej wadze 4750kg,ciekawe jak można tak dokładnie wyliczyć? Przypuszczam że badano treść żołądków kilku ptaków, pomnożono przez ilość sztuk lokalnego stada,mnożąc jeszcze przez 366 dni, co daje fałszywe dane odnośnie pożeranych ofiar.
maniek-pc proszę Cię, nie czerp wzorców z kraju jakim jest Holandia;-) Nie mają takich pięknych wód jak my. A ich degeneracja społeczeństwa, wolność obyczajów, zatrute środowisko i ich faszerowane chemią jedzenie, po którym przeciętny Polak dostaje wysypki na skórze poraża;-)
Ja mam stanowisko konsumpcyjne? A to dziwne, gdyż ryb nie jadam;-) Jeśli chcesz kontaktu z przyrodą możesz zostać też myśliwym. Zniechęca Cie to? Czemu? Za wysokie wymagania trzeba spełnić, za dużo pieniędzy wydać by zostać myśliwym?;->
JOPEK1971 liczbę kormoranów da się oszacować, podobnie jak to ile pokarmu spożywają. Nie powiesz mi, że kormorany nie są problemem. Zgadza się, że najczęstszymi ofiarami są ryby, których w danej wodzie jest najwięcej, ale duży procent zajmują tez ryby gospodarczo cenne, których jest mało. To tak jakby koło siebie stał leszczyk i szczupak - którą rybę wybierze ptak? Szczupaka.
Holandia - luźne obyczaje, zatrute środowisko, w ogóle kaszana, a ilu Polakom żyję się tam lepiej niż w naszym pięknym postkomunistycznym kraju? Czemu Polska zawsze przejmuje najgłupsze i najgorsze normy/zwyczaje z innych państw? Nikt nie ma takich pięknych wód jak my! Nikt nie ma takich pięknych gór jak my! Nikt nie ma takiej barwnej historii jak my! Nikt nie ma takiej architektury jak my!
To po cholere jeździmy na szczupaki do Skandynawii? Na narty w Alpy? Na wakacje do Rzymu/Egiptu/Paryża/gdziekolwiek?
Wszystko mamy! Mało tego wszystko mamy najpiękniejsze i najlepsze - tylko gdzie to jest?! Gadasz jak jakiś skrajnie prawicowy, nacjonalistyczny demagog.
Jeżeli nie dostrzegasz różnicy pomiędzy polowaniem a wędkowaniem to wybacz, ale porównujesz grzybobranie do survivalu. Idąc takim tokiem rozumowania można udzielać rad typu "idź na frytki" komuś kto chciałby zjeść pierogi. Pierdzielenie w bambus!
Znowu wychodzi na to, że tylko "elita"(dość szeroko pojmowana ostatnimi czasy) ma prawo do posiadania zainteresowań. Rodowód szlachecki, tytuł magistra(najmniej! może być filozofia, filologia, politologia - cóż z tego, że absolutnie nieprzydatne skoro MGR jest!), kilka kamienic, mercedes(najlepiej trzy), hobby: wędkarstwo, myślistwo, jazda konna.
A szary Kowalski ma na to wszystko robić - jasne, jest pięknie ;)
Idę spać bo nie wstanę do pracy, a od czytania tych podniosłych gadek robi mi się niedobrze.
Dobranoc ;>
"duży procent zajmują tez ryby gospodarczo cenne, których jest mało."
No bo na te gatunki jest największa presja rybacko-wędkarsko-kłusownicza. Nam wędkarzom do niczego nie jest potrzebna gospodarka rybacka na wodach śródlądowych, tylko ochrona przed kłusolami poparta odpowiednim do tego prawem, tak jest w krajach zachodniej europy do której nam jeszcze dużo brakuje.
"stał leszczyk i szczupak - którą rybę wybierze ptak? Szczupaka."
Kto Ci takich głupot naopowiadał,czyżby prezes na zebraniu koła?:))) Kormoran to nie człowiek zadowoli się każdym łupem.:))
A gdyby tak na 5 lat zakazać całkowicie zabierania ryb z łowiska. Wtedy wędkarstwo byłoby tym, czym powinno być naprawdę , czyli sportem. Mrzonki? Pewnie większość powie że tak. Ale przecież w regulaminie jest napisane , że możesz zabrać , a nie że musisz. Pozostaje jeszcze sprawa kłusowania i kormoranów , oraz apetytu w okręgach na forsę od rybaków. Gdyby zamiast zarybiać przeznaczać te pieniądze na pilnowanie wód, ( choć tak się w obecnej sytuacji prawnej nie da) Rybacy musieliby iść w odstawkę , a kormorany częściowo rozstrzelane :) . Niestety to bardzo poważna sprawa . W Płocku na zalewie Włocławskim jest ich kilka tysięcy. Samą jesienią przed odlotem dalej na południe, grupują się u nas przylatując dodatkowo ze Szwecji, Litwy, Łotwy , Estonii i Finlandii . Jest ich wtedy ponad 15.000 !!! Pomnóżmy ten wynik przez 0,5kg ryb dziennie, co da nam wynik 7,5 tony dziennie. Teraz przemnózmy to przez ok 45 dni jaki poświęcają na żerowanie przed drogą i mamy wynik 337,5 tony ryb znika w ich brzuchach, co pozostawia ok. 200 ton toksycznych odchodów. Panowie nie teoretyzujmy, opierajmy się na faktycznych liczbach. A tak przy okazji liczb , ilu z was bierze czynny udział w życiu koła , sprząta łowiska, zarybia, czynnie popularyzuje ideę wędkarstwa, ilu z was oprócz narzekania próbuje coś zmienić, bierze udział w wyborach do władz koła , zgłasza postulaty, pomaga w realizacji uchwał. Założę się że niewielu. Gadane to macie wszyscy , no kill, C&R i takie tam. Ale pytam się kogo no kill jak już wszystko kill. To wspaniała idea , ale na jej stosowanie jest dużo za późno. Trzeba gruntownie przebudować system działania, przyjąć nowe rozwiązania i priorytety. No kill tu już nie pomoże, fakt że nie zaszkodzi , ale to tylko aspiryna , a choroba jest znacznie poważniejsza. Zgnijemy z tym związkiem wszyscy. Jaki by tu temat na forum nie poruszyć, to wszyscy są za , a nawet przeciw. Może ja już mam swoje lata i widzę te sprawy inaczej, może to taka moda lub trend żeby mieć w każdym temacie coś do powiedzenia. Nieraz to śmieję się do rozpuku (niestety przez łzy) nad tym co tu niektórzy wypisują . Lepiej by na ryby poszli. Takie mamy realia , można by pozmieniać wiele , ale nie ma kim. Bo kim, tymi beksami którzy płaczą nad swoim losem, wędkarza który nie ma co łowić. Ale może musimy dotrzeć do dna , żeby można się było od niego odbić. Czytam tu niektóre posty i mam wrażenie że piszą je dzieciaki w ogóle nie mają pojęcia na czym polega gospodarka wodami . Ilu z was wie jaki jest system opłaty za dzierżawę i na jakiej podstawie wylicza się wielkość zarybienia. Znowu idę o zakład że niewielu. Wiecie ile mógłbym wam zadać jeszcze pytań i nie doczekać się odpowiedzi. To nie znaczy że wiem wszystko, ale trzeba zdobyć podstawy wiedzy w temacie w którym zamierzacie zabrać głos.Nie znam odpowiedzi na pytanie dlaczego jest tak mało ryb, pewnie po trochu z każdego wymienionego tu powodu, rolników , kłusoli, wędkarzy, klimatu itd. Wiem natomiast na pewno , że narzekanie nie jest w stanie nic poprawić . Jedyna droga to działanie i rzetelna wiedza. Gadanie nic nie da. Pozdrawiam gadułów .
Gorzka prawda
"Do pawelz: Sprawdzałem na stronie PZW i chwalą się tam że zrzeszają 600 000 członków teraz pomnóż to przez 200 zł i nie wciskaj mi kitu że to jest mało."
No to teraz policz ile ton ryb zgodnie z prawem te 600 000 wedkarzy moze zgodnie z przepisami PZW zjesc. Policz ile trzeba wydac kasy na dzierzawy wod w calym kraju. Policz ilu trzeba by zaplacic straznikom, zeby tak jak chca wszyscy, byly czeste kontrole nad wodami. Policz ile potrzeba administracji aby obsluzyc taka mase czlonkow (chociazby ktos kto bedzie przyjmowal skladki), no chyba ze Ty zakaszesz rekawy i bedzie to robil za darmoche. Ale ja nie mam zamiaru.
Jak rzucasz liczbami to patrz tez na skale o jakiej mowimy. Wtedy nie wychodzi juz tak duzo.
Wszyscy chcecie ochrony, egzekwowania kar a wszysko samo sie naprawi. Tylko kto ma o to zadbac. Czytalem ze policja. I co policja ma takie nadwyzki czasu w ramach obecnych etatow zacznie dodatkowo pilnowac wszyskich panstwowych wod w naszym kraju. Mzonki i utopia. Bez dodatkowych etatow, badz innych sluzb ( np. PSR czy prywatne firmy ochroniarskie) tego sie NIE DA ZROBIC. A za to trzeba zaplacic.
Grzegorzk75:
"Cały czas posługujesz się wyliczeniami znajomych którzy zarabiają na wędkarzach i nie wciskaj ludziom kitu że zarabiają mało lub są na krawędzi opłacalności. ".
Proponuje abys zadzwonil do Okregu w Krosnie czy Nowym Saczu i poprosil o dane dotyczace tych lowisk. Wtedy mozesz zarzucac mi klamstwo. Inaczej to pomowienia.
OS na Dunajcu w tym roku ledwo sie obronil (czesc betonu z zarzadu chciala jego likwidacji bo przyniosl straty w 2008 roku). Na szczescie 2009 byl juz odrobine lepszy. Ludzie zrozumieli ze aby polowic przyzwoite ryby w miare komfortowych warunkach, nie ma sie co obrazac tylko trzeba zaplacic. Porownaj wody na Dunajcu na OS i poza a zrozumiesz o czym pisze.
Kiedy Ty pojmiesz wreszcie, że w rzekach ryby rozmnażały się od tysiącleci bez pomocy ludzi i nie wszystkie ryby w rzekach czy jeziorach są wpuszczone przez PZW. A ile tych ryb dorasta do wieku dorosłego pewnie nawet Ty który takie świetne i dokładne dane posiadasz nie wiesz. A policja jest od pilnowania porządku i to jest ich obowiązek wiec nie pisz o jakichś nadwyżkach. Ty nie jesteś czasem jakimś skarbnikiem co tak się kasy domagasz?
"
WuPe
Dodaj WuPe do swoich znajomychWyślij wiadomość do WuPe1
grzegorzk75 liczba wędkarzy rośnie. Nawet gdy pojawią się częste kontrole policji i tak nie będzie ona w stanie wszystkich upilnować. Podniesienie składek wyeliminuje wzrost liczby przypadkowych wędkarzy, bo zanim ktoś zapłaci za kartę pomyśli czy rzeczywiście to się mu opłaca, czy nie lepiej iść do rybnego. Natomiast wędkarzy pasjonatów wysokie opłaty nie odstraszą. Poza tym wędkarze wtedy zaczną kontrolować się nawzajem. Do tego podwyższenie kar za kłusownictwo. Jak sobie wyobrażasz kto po zamknięciu PZW będzie dbał o wodę, prowadził badania naukowe, reintrodukował ryby, edukował młodzież, organizował zawody itp? Pani zza biurka UM? Przeniesienie pieniędzy z jednych rąk do drugich wcale nie lepszych nic nie da, a w tym wypadku może tylko pogorszyć."
Jedyna rozsadna wypowiedz w tym watku. Wedkarstwo ma bych hobby dla pasjonatow a nie tanim sklepem rybnym z elementami rozrywki. Nie jestem bogatym czlowiekiem i na tak zachwalane przeze mnie OS"y moge pozwolic sobie na 4-5 dni lowienia w roku. Niestety paliwo, noclegi i brak czasu ograniczaja moje mozliwosci. Ale wg mnie wysuplanie np 1000 zl / rok dla kogos dla kogo ryby sa pasja powinno byc mozliwe. Nie osukujmy sie. Papierosy kosztuja rocznie przecietnego palacza prawie 3 razy tyle. I jakos nikt nie protestuje ze musi na to wydac kase. Piwo, wodka, na to placimy bez mrugniecia. Ale za przyjemnosc z lowienia... najlepiej zeby bylo za dormo. Przeciez ryby same sie mnoza. Poza tym oczywiscie mozna stworzyc lowiska w ktorych bedzie mniej ryb, beda mniej wartosciowe (leszcz ploc, karp itp) dla ludzi ktorych naprawde nie stac na te 1000 zl a ktorzy chcieliby spedzic milo czas nad woda. Ale cena kg miesa ryby nie moze tak jak teraz oscylowac w granicach 2-3 zl. To jest chore.
ludzie ,czy wy nie potrzebujecie konsultacji lekarskiej? pieprzycie o pasji ,a potem o tanich rybach na patelni. Jak chcecie drogo płacić to do delikatesów rybnych.Zrozumcie w końcu, że zarybianie jest ogólnie niewskazane . pożądana jest mądra gospodarka , a nie tylko brać całym ryjem. Wysokie składki w celu wyeliminowania konkurencji? Żałośni jesteście Panowie. Podstawą do zmiany sytuacji wszelkiej w tym kraju jest potrzeba dania ludziom (wszystkim) szansy na godne życie , czyli dać zarobić jak człowiekowi. Jeśli emeryta rencistę będzie stać kupić sobie makrelę ,halibuta czy łososia W SKLEPIE ZAPOMNI O ZABIERANIU DO DOMU RYB Z ŁOWISKA . ŚWIADOMOŚĆ OKREŚLA BYT !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Nie wiem kolego, od jak dawna lowisz ryby (ja od 30 paru lat) i pamietam jak wygladaly tarla ryb w latach 70- poczatek 80 a jak teraz. Nie zostalo nawet 10 % z tego co bylo kiedys. Ludzie , zrozumcie, ze naturalne tarlo w obecnych warunkach to mzonki. Owszem, odbywa sie, ale bez dodatkowych zarybien nie ma szans. Zdegradowalismy tak srodowisko, ze ryby nie maja sie gdzie wycierac (pisze glownie o rzekach, bo na stojacej wodzie nie lowie). Syf na dnie, ciagle hustawki rzek ponizej zapor, nizowki juz od miesiecy wiosennych skutecznie eliminuja naturalne tarlo. Pamietam czasy, jak rezygnowalem z brodzenia w wodzie na pewnych odcinkach rzeki, bo akurat tarla sie brzana, na zwirku i czystm piasku. Teraz to miejsce so zasyfiony odcinek rzeki, gdzie zyja co najwyzej jazie i plotki. Po brzanie pozostalo wspomnienie. Pogadaj z jakim ichtiologiem, to powie Ci do czego nadaja sie nasze wody. Chcialem kiedys w ramach eksperymentu, wpuscic nielegalnie lipienia do pewnej rzeki, tak zeby miec "pod reka" fajna rybe do lowienia na muche. Rozmawialem z ichtiologiem, z wieloma osobami, ktore znaja sprawy od strony praktycznej. Szybciutko ostudzili moje zapaly.
PS. Z PZW mam tyle wspolnego ze place im 120 zl / rok. I na tym koniec. Lowie na lowiska zarowno prywatnych (Wisla u Wilka czy jezdzilem na Cholerzyn do Jelenskiego) jak i na OS"ach PZW czy zwyklych wodach. Duzo rozmawiam z ludzmi na te tematy. Ale praktykami, a nie takimi, ktorzy uwazaja ze na grosze nalezy m sie niewiadomo co. Tez wolalbym lowic za darmoche. Ale po tylu latach wiem, ze tak sie nie da. I albo to zrozumiemy i doczekamy kiedys ryb w rzekach albo bedziemy gledzic i narzekac i lowic byle co. W zadnym ze znanych mi krajow (Slowacja, Slowenia, Austria, Szwecja,Anglia nie mowiac juz o Islandii) lowienie nie kosztuje tyle co w Polsce. Dlaczego Anglicy, Francuzi i inne nacje ciagna na OS na San ?. Bo za ten sam produkt u siebie musieliby zaplacic duzo wiecej. Ale oni umieja liczyc. A my dalej zyjemy w komunie. Wszystko wszystkim za darmo. Nie wazne ile to koszyuje pracy i pieniedzy. Nie stac mnie, to trzeba obnizyc skladki. Ale nikt nie pomysli jak zrobic, zeby bylo stac.
"Jak chcecie drogo płacić to do delikatesów rybnych".
A jak tanio to nad rzeke. ?. Jak rencisty nie stac na kupno ryby to niech idzie sobie zlowi za pol darmo ?.
Super podejscie. A jak nie bedzie go stac na mieso to pojdzie zalozy wnyki czy wstapi do kola lowieckiego ?. Tylko ze tam nie jest juz tak tanio. A zwierzeta tez przeciez sie rozmnazaja same.
"Zrozumcie w końcu, że zarybianie jest ogólnie niewskazane . pożądana jest mądra gospodarka ". Pelna zgoda, tylko badzmy realistami. Na dzien dzisiejszy nie ma szans zeby szybko przywrocic nasze wody do takiego stanu, zeby ryby mogly sie swobodnie rozmnazac i migrowac. Poki tego nie zrobimy, musimy sypac. I nic na to nie poradzisz.
Powiem tak. Nie bylem w Mongolii, ale niedawno wrocilo z tamtad kilku moich znajomych. Kilka lat temu bylo tam eldorado (teraz tez jest niezle). Ale juz widac slad zostawiony przez czlowieka, i to ze Mongolia stala sie obecnie bardzo modna. Stali bywalcy twierdza ze ryb jest juz zauwazalnie mniej. Kto sie do tego przyczynil. Uwazasz ze ludzie wydajacy kilka tysiecy na taki wyjazd jada tam klusowac. Nie. Lowili dla przyjemnosci a czesc ryb zjadali. To wystarczy aby poczuc reke czlowieka na tak dzikich terenach. A co dopiero srodek europy.
Mozesz mi nie wierzyc, wtedy poszukaj w sieci kilka artykulow ludzi ktorzy tam jezdza regularnie. Ja znam osobiscie kilku i moge podac ci do nich namiary, jesli to Cie przekona
A tam.... na pięć lat. Od razu na 20lat! Co sie bedziem szypali. Finansujmy, nie w zamian nie biorąc! Gratulki Panie Kolego Soplica, właśnie znalazłeś panaceum na całe zło!
Z niepokojem obserwuje to zaprawdę dziwne, acz godne uwagi zjawisko, że nagle nastała moda, na oddzielanie ryby na patelni od hobby, pasji itp.
A cóż to za zło.... ta ryba na patelni????!!!!!!
To w sklepach te ryby co się kupuje, to one są importowane z Marsa? mCzy może ja cos w życiu ominąłem, i nie natknąłem sie nigdy na Drzewa Rybowe?!
A może te ryby w marketach, to sie kopie jak pyry w Poznańskiem?
Naprawdę wyluzujcie, bo juz dawno macie winnego, czyli mnie, Ghostmira.
To ja pożeram ryby..... i za cholerę nie przestanę! Może dlatego widzę świat trochę inaczej niż ci, co ryb nie jedzą? Ponoć ryby sa dobre na wszystko.
pawelz, czytasz kolego wybiórczo i w tym cały problem .poza tym sam sobie odpowiadasz na zadawane pytania . przykład podany przez Ciebie (Mongolia) podważa twierdzenie o słuszności wysokich opłat za wędkowanie . Dopóki nie zrozumiecie ,że jako taki dobrobyt obywateli , świadomość i zmiana mentalności w narodzie nie nastąpi ,to nic nie zmieni sytuacji nad polskimi wodami.
Nie ma niz zlego w tym ze ktos zje rybe. Ale niech limity beda dostosowane do mozliwosci. Przy obecnych skladkach nie to bedzie np. 1-2 ryby kg. Chyba nie chodzi o to zeby napchac brzuchy, ale zeby zjesc dla przyjemnosci kawalek ryby ktory sie zlowilo. A w obecnych warunka jednodniowy polow mozna zakonczyc nawet i kilkudzieisecioma kg ryb w majestacie prawa. Ryby duze (np. pow 5 kg) powinny byc bezwzglednie wypuszczane. Niech ktos mi powie co zrobic z np. 30 kg sumem. Kto to zje. ?. Mozna nachac lodowe i brzuchy sasiadom, ale czy nie zal ?.
Szkoda zabic taka rybe, tylko dla kulinarnych przyjemnosci (wg mnie watpliwych).
Jako Mongolie podalem przyklad, ze nie da sie przy duzej presji urzymac zadawalojacego poziomu rybostanu tylko przy naturalnym tarle. Tam nie ma nic do rzeczy wysokosc skladki, bo tam nie ma praktycznie dodatkowych zarybien, a i ilosc rzek przypadajaca na statystycznego wedkarza jest duzo wieksza. Tylko dlatego jeszcze cos tam plywa. Ale zwiekszy 2 krotnie presje a zaczna sie schody. I albo podniosa oplaty i zaczna gospodarowac, albo nikt do nich nie pojedzie na ryby.
"kormorany częściowo rozstrzelane :) . Niestety to bardzo poważna sprawa . W Płocku na zalewie Włocławskim jest ich kilka tysięcy. Samą jesienią przed odlotem dalej na południe, grupują się u nas przylatując dodatkowo ze Szwecji, Litwy, Łotwy , Estonii i Finlandii . Jest ich wtedy ponad 15.000 !!! "
To co tam jeszcze robią niezliczone ilości karasia srebrzystego i skarlałego leszcza? Znam jeziora gdzie kormoranów jest szczątkowa ilość lub ich wcale niema,za to działają rybacy,dominującym gatunkiem ryb jakie się znajdują w tych wodach to skarlały krąp wielkości dziecięcej dłoni.
"ilu z was bierze czynny udział w życiu koła , sprząta łowiska, zarybia, czynnie popularyzuje ideę wędkarstwa"
To prawda że większość wędkarzy ma wszystko głęboko w doopie traktując rzeki i jeziora jak sklep rybny.
" ilu z was oprócz narzekania próbuje coś zmienić,"
A jak chcesz z tym walczyć...? Jak całe społeczeństwo w tym kraju nie wyobraża sobie świąt bez rybki,zwłaszcza słodkowodnej...
"Trzeba gruntownie przebudować system działania, przyjąć nowe rozwiązania i priorytety."
Masz jakiś pomysł?
5 lat napisałem z przekąsem , to była tylko złośliwa uwaga do pseudo No kilowców, którzy założę się, że nie oprą się pokusie zabrania i pochwalenia się szczupakiem 10 kg.Druga sprawa, jak dla ciebie wędkarstwo nie ma sensu gdy nie można nic z nad wody zabrać to zostań rybakiem. Ja też nie jestem radykałem , od czasu do czasu zabiorę parę okoni, ale gdybym miał nic nie zabrać to i tak nic by się mi nie stało. przeczytaj mój post dokładnie i komentuj jego sens a nie czepiaj się słówek. Rozmawiacie tu o tym dlaczego to wam napisałem , bo jesteście lenie i nic wam się nie chce, tylko narzekać !
Jak już nie raz i nie dwa pisałem, Najpierw muszą w Polsce nastąpiś pewne zmiany. Mianowicie:
- Rozwój przemysłu (tego górnych lotów)
- Praca dla obywateli RP, zgodnie z ich wykształceniem.
- Oświata - dostępność uczelni wyższych dla wszystkich chcących sie uczyć.
-Godne życie, w godnych warunkach, godna płaca za pracę.
-Sprawy socjalne, opieka nad Seniorami, osobami niepełnosprawnymi.
-Prawo które będzie wspierać ofiary przestępstw, a gnoić łobuzów.
-Słuzby publiczne na wysokim poziomie, o odpowiednim przygotowaniu i kompetencjach.
-Zwalczanie korupcji.
-Opieka medyczna.
-Drastyczne zmniejszenie biurokratycznych szamb w naszych urzędach.
-Wspieranie drobnych przedsiębiorstw.
-Przyjazne dla pracowników PRAWO PRACY.
..........będzie światły naród......... oczytany....... kulturalnie rozwiniety, bo zamiast zapierdalać w soboty i niedzieli i święta, pojedzie człowiek z rodziną do kina, teatru, opery..... latem pojedzie sie z rodziną naplażę w Grecji, zimą na narty w alpy..... odłozy człowiek kilka groszy na studia dla latorośli, Będzie sie zdrowo odżywiał, bo mu na to wystarczy.... gdy zachoruje, bedzie miał pewność, że lekarz zrobi wszystko by mu pomóc.... będzie mieszkał obywatel w łdnym domku, bedzie jeździł nowiutkim autkiem i bedzie spokojny o byt swój, swej rodziny, swych potomków...... i będzie obywatel miłował ten kraj, a kiedy ktoś zapyta podczas zagranicznych wojaży: - jak wam się żyje w tej Polsce?.... to odpowie z podniesioną głową : - Jak w RAJU! .....
I wtedy dopiero zaczniemy dyskutować o świadomości, światłości, mentalności.
A teraz nie mam zamiaru wędkować po to, by zjeść dwa kilo złowionej ryby na rok.
PDK.
No dzięki. ...... za tego.... lenia.
PS: ja tez wszystko piszę z przekąsem, a nikt tego nie widzi.
"A teraz nie mam zamiaru wędkować po to, by zjeść dwa kilo złowionej ryby na rok. ".
Mailem na mysli limit dzienny, i byl to przyklad. Oczywiscie co innego 2kg szczupak a co innego 2 kg lipieni.
A tak na marginesie, jesli nie masz zamiaru wedkowac zeby zjesc 2 kg ryb w roku, jak mnie zrozumiales, to po co ?.
JOPEK1971 nie zrozumiałeś mnie. Kormorany żywią się rybami, a dosyć duży procent to ryby cenne gospodarczo. Czy chcesz czy nie, gdy rośnie liczba kormoranów, rośnie liczba zjadanych drogocennych gatunków. Dam Ci dane z Włocławka. Przeanalizowano 4391 resztek ryb, więc próba ta może być jak najbardziej reprezentatywna. Nawet jeśli nie, to margines błędu nie powinien być drastycznie rażący. Udział liczbowy zjadanych gatunków w % ma się następująco: sandacz 0,8, leszcz 0,75.
Zlikwidować rybactwo? A kto będzie łowił rybki dla ludzi lubiących ich smak? Poza tym wtedy dopiero dojdzie do przeleszczenia. Jak proponujesz zastąpić odłowy rybackie, które są ważnym składnikiem piramidy troficznej? Mówię tu o całym kraju, nie jakimś pojedynczym zbiorniku. Dajmy na to, że jutro z mapy Polski znikają rybacy.
Kormoran nie człowiek fakt, ale selekcję pokarmu potrafi przeprowadzić jak każde zwierzę. Znam psa, który zjada tylko gotowanego kurczaka, nic innego nie tknie.
Żeby zjeść 2 kilo dziennie. To w ciągu roku, zakładając jak to tutaj niektórzy myślą, wędkując codziennie osiągamy 730 kilogramów.
Gratulacje.
Co za róznica, czy będe mógł złowić 5 kilo, czy 2 kilo, czy 30 kilo dziennie?
Mozna oczywiście złowić trzy sumy pod rząd, kazdy po 80 kilo, potem przez trzy dni po 3 karpie każdy po 15-20 kilo, a potem przez tydzień pod namiotem natłuc dziennnie po sandałku i szczypaczu każdy po 5 kilo.
I mozna codziennie wędkować, nawet jak ktoś pracuje, uczy sie , a nad wodę ma jakieś 15-30 kilosów w jedną stronę.
Czyli w ten sposób mysląc, statystyczny Ghostmir w ciągu dwóch lat, może wyrybić wszelka wodę jak Najjasniejsza Rzeczypospolita sięga granicami.
A prawda jest taka, że statystyczny Ghostmir jedzie raz na tydzień (jeśli ma wolny weekend) na ryby, dodatkowo zabierając z soba dzieci i żonę. Wędkowanie tedy, jest na dalszym planie. Raz w roku, statystyczny Ghostmir bierze dwa tygodnie urlopu i wtedy planuje zasiadke na kilka dni.
I JAKIE BY NIE BYŁY TE WASZE ZAFAJDANE WYMIARY I LIMITY, GHOSTMIR COS ZŁOWI, ALBO NIE ZŁOWI! LIMITU NIE PRZEKROCZY, BO JEST UCZCIWYM CZŁOWIEKIEM I WĘDKARZEM! A W LODÓWCE U GHOSTMIRA JEST W TEJ CHWILI 30 OKONI, KILKANAŚCIE PŁOCI, JEDEN LESZCZ I JEDEN KARP. DWA LINY JUZ ZEŻARŁEM. A BYWA, ŻE NIE ZŁOWI SIĘ NIC, TAK JAK W TYM ROKU URLOP POD ZNAKIEM BEZRYBIA, ALE BYŁY PRZYGODY I TO JEST WAŻNE!
A całe to pierdzielenie o limitach , to jest jakies kompletne nieporozumienie, na dodatek nikomu do niczego niepotrzebne.
PRAWO ma zabezpieczać zasoby i niszczyć złodziei. A my, wedkarze, sami wiemy jakie limity są w porządku i nie trzeba na ten temat dywagować.
"Przeanalizowano 4391 resztek ryb, więc próba ta może być jak najbardziej reprezentatywna. Nawet jeśli nie, to margines błędu nie powinien być drastycznie rażący. Udział liczbowy zjadanych gatunków w % ma się następująco: sandacz 0,8, leszcz 0,75."
W naszym kraju wszystko można napisać,tylko odpowiednio to kosztuje,zwłaszcza że naukowiec w Polsce zarabia nędzny grosz.
"Zlikwidować rybactwo? A kto będzie łowił rybki dla ludzi lubiących ich smak? Poza tym wtedy dopiero dojdzie do przeleszczenia."
W zachodniej europie nie ma rybaków śródlądowych, a przeleszczenie nie występuje,ponieważ jest odpowiednia ilość drapieżników, jeśli chodzi o ludzi lubiących smak rybki, to są jeszcze hodowle słodkowodnych ryb.
"Jak proponujesz zastąpić odłowy rybackie, które są ważnym składnikiem piramidy troficznej?"
Proszę Cię, nie rozśmieszaj mnie, Jakoś w zachodniej europie tej "piramidy troficznej" nie widziałem :))
"Kormoran nie człowiek fakt, ale selekcję pokarmu potrafi przeprowadzić jak każde zwierzę. Znam psa, który zjada tylko gotowanego kurczaka, nic innego nie tknie."
Ha ha ha, ale żeś mnie ubawił, proszę Cię nie pisz już więcej....