Przestańcie proszę z tymi centralkami, czujnikami, krótkofalówkami od centralek etc. To nie technika, elektronika czy sygnalizatory mają nadzorować nasze zarzucone wędki, ale mają one być nadzorowane bezpośrednio przez wędkarza (człowieka fizycznie), wędki z zarzuconymi zestawami. Urządzenia jedynie wspomagają nadzór, a nie nadzorują. Centralka, świstak, czy skrzecząca papuga, to nie nadzór, to informator o braniu ryby. Dzwonek do drzwi, czujka, alarm to też nie nadzór nad domem, ale jedynie informator, że przyszedł listonosz z rachunkami do zapłaty, teściowa, albo złodziej wygolić Wam dom z dobytku. Ma być fizyczny nadzór nad wędkami i nie rozbierajcie tego słowa na czynniki pierwsze, nie doszukujcie się pomocy w urządzeniach jako tymi sprawującymi nadzór nad wędziskami. Przypomina mi to dywagacje na temat: -czy rzeczywiście 2+2 jest 4 a nie 5 czy 9. To tak, jakby przed przejazdem kolejowym był wyraźny zakaz przejazdu przez torowisko, ale według niektórych to już przejść, przelecieć, przeskoczyć, albo przeczołgać się to już wolno. Oczywiście tak jak wspomniałem wcześniej, żaden rozsądny strażnik nie będzie próbował w żaden sposób dyscyplinować wędkarza drzemiącego przy samych wędkach, no kilka metrów od nich, ale bez przesady z tłumaczeniami będąc np. 300 m od wędek w namiocie, domku, czy wigwamie, "bo ja mam centralkę, czy kanarka, albo gwizdek przy wędkach i mogę chrapać ile wlezie....". Nie koledzy, prawodawca miał na myśli fizyczną, bezpośrednią obecność i nadzór człowieka przy wędkach i tyle, a o wyjątkach w postaci urządzeń alarmujących, sygnalizujących, budzących czy czort wie jak je tam nazwać, nie wspomina nawet słowem. Nawet kolega bez uprawnień wędkarskich, żywczyk jak cholera, wyspany, po zgrzewce red buli, po wiadrze kawy, na baczność i na amfie, nie ma prawa nadzorować naszych zarzuconych wędzisk, bo akurat nas złapał komar. To kolega nie może, a jakaś tam centralka może? Nie chłopaki, mamy być przy samych wędkach (z marginesem odległości do najwyżej kilkunastu metrów) i koniec.
Przestańcie proszę z tymi centralkami, czujnikami, krótkofalówkami od centralek etc. To nie technika, elektronika czy sygnalizatory mają nadzorować nasze zarzucone wędki, ale mają one być nadzorowane bezpośrednio przez wędkarza (człowieka fizycznie), wędki z zarzuconymi zestawami. Urządzenia jedynie wspomagają nadzór, a nie nadzorują. Centralka, świstak, czy skrzecząca papuga, to nie nadzór, to informator o braniu ryby. Dzwonek do drzwi, czujka, alarm to też nie nadzór nad domem, ale jedynie informator, że przyszedł listonosz z rachunkami do zapłaty, teściowa, albo złodziej wygolić Wam dom z dobytku. Ma być fizyczny nadzór nad wędkami i nie rozbierajcie tego słowa na czynniki pierwsze, nie doszukujcie się pomocy w urządzeniach jako tymi sprawującymi nadzór nad wędziskami. Przypomina mi to dywagacje na temat: -czy rzeczywiście 2+2 jest 4 a nie 5 czy 9. To tak, jakby przed przejazdem kolejowym był wyraźny zakaz przejazdu przez torowisko, ale według niektórych to już przejść, przelecieć, przeskoczyć, albo przeczołgać się to już wolno. Oczywiście tak jak wspomniałem wcześniej, żaden rozsądny strażnik nie będzie próbował w żaden sposób dyscyplinować wędkarza drzemiącego przy samych wędkach, no kilka metrów od nich, ale bez przesady z tłumaczeniami będąc np. 300 m od wędek w namiocie, domku, czy wigwamie, "bo ja mam centralkę, czy kanarka, albo gwizdek przy wędkach i mogę chrapać ile wlezie....". Nie koledzy, prawodawca miał na myśli fizyczną, bezpośrednią obecność i nadzór człowieka przy wędkach i tyle, a o wyjątkach w postaci urządzeń alarmujących, sygnalizujących, budzących czy czort wie jak je tam nazwać, nie wspomina nawet słowem. Nawet kolega bez uprawnień wędkarskich, żywczyk jak cholera, wyspany, po zgrzewce red buli, po wiadrze kawy, na baczność i na amfie, nie ma prawa nadzorować naszych zarzuconych wędzisk, bo akurat nas złapał komar. To kolega nie może, a jakaś tam centralka może? Nie chłopaki, mamy być przy samych wędkach (z marginesem odległości do najwyżej kilkunastu metrów) i koniec.
Namioty karpiowe,łóżka karpiowe,elektroniczne sygnalizatory itd, to ściema? A każdy karpiarz to przestępca.:))
CześćMaciek wybacz ale skończ też z tym bezpośrednim nadzorem. Skoro w pracy mam nadzór w postaci kamer, przekazu danych to dlaczego nadzór elektroniczny w postaci centralki lub czujki ruchu miałby być wykluczony. Czy nadzór w pracy jest mnie ważny niż ten na rybach - nie sądzę.Nie mówimy o tym co wspomaga nadzór bezpośredni a co nie wspomaga.Mój nadzór w postaci czujki ruchu, który zatrzyma każdego - czy sobie tego ktoś życzy czy nie życzy. 110 decybeli ostudzi zapędy każdego do tego, żeby wpaść niepostrzeżenie na moje stanowisko.Ja raz wypróbowałem ja działa ten nadzór na koledze - zapewniam Cię, że nie chciałbyś w środku nocy usłyszeć koło siebie ten dźwięk.Nadal nikt nie przytoczył definicji - według mnie jest to zapis zupełnie nie pasujący de realiów XXI wieku, ponieważ skoro dopuszcza się w pracy nadzór elektroniczny ( dla informacji obiekt zaopatruje w wodę około 40 000 ludzi ) to czy nadzór na rybach jest ważniejszy?Skoro dla Kolegów jest ważniejszy to trudno.JK
Namioty karpiowe,łóżka karpiowe,elektroniczne sygnalizatory itd, to ściema? A każdy karpiarz to przestępca.:))
Przestań swoim starym zwyczajem próbować z czegoś ironizować i kpić, bo ci to nie wychodzi. Namioty karpiowe, sygnalizatory itp, to nie ściema, tylko sprzęt pomocny w wędkowaniu, ale nie namiot czy sygnalizator jest wędkarzem. Masz coś w RAPR czy Ustawie o wyjątkach w nadzorze wędkarza nad kijami w przypadku kimania w namiocie karpiowym, czy harcerskim, używającego elektronicznego sygnalizatora, czy małego krzyczącego murzynka bez uprawnień? Miej se namiot karpiowy, uklejkowy, czy rekinowy, nawet hangar lotniczy, miej se centralki i sygnalizatory elektroniczne, ale masz być i to możesz mieć przy wędkach, namiot, hangar, czy z radarem przy tyłku, a nie ..set, czy kilkadziesiat metrów od wędek.
Tak wiec jak w temacien a mianowicie nurtuje mnie taka sprawa. Jezeli jedziemy z kumplem na nocke, oboje posiadamy karty wedkarskie z aktualnymi odznakami. Jeden z nas sie zmeczy, a 4 wedki w wodzie. Jeden z nas idzie spac a wedki dalej w wodzie, to gdyby tak przyszla kontrola, to czy osoba siedzaca i pilnujaca tych wedek mozne zostac ukarana w jakis sposob?? Przeciez oboje posiadamy karte i mamy prawo lowic na 2 wedki??? Prosze osoby wiedzace cos w tym temacie o odpowiedz.
Z Góry dziekuje
KSIENDZU
MOŻE,wyraźny nacisk na słowo może ,które nie oznacza MUSI,ZOSTANIE,BĘDZIE i po temacie i kłótniach
Tak wiec jak w temacien a mianowicie nurtuje mnie taka sprawa. Jezeli jedziemy z kumplem na nocke, oboje posiadamy karty wedkarskie z aktualnymi odznakami. Jeden z nas sie zmeczy, a 4 wedki w wodzie. Jeden z nas idzie spac a wedki dalej w wodzie, to gdyby tak przyszla kontrola, to czy osoba siedzaca i pilnujaca tych wedek mozne zostac ukarana w jakis sposob?? Przeciez oboje posiadamy karte i mamy prawo lowic na 2 wedki??? Prosze osoby wiedzace cos w tym temacie o odpowiedz.
Z Góry dziekuje
KSIENDZU
MOŻE,wyraźny nacisk na słowo może ,które nie oznacza MUSI,ZOSTANIE,BĘDZIE i po temacie i kłótniach
To nie kłótnie to żarty kłótnia to by była gdyby mi ktoś znad wodą coś zarzucił.Tu to tylko teoretyczne rozważania są.Na wesoło.:)
Cześć,Nie jest ważne co kto miał na myśli pisząc RAPR tylko to co jest w nim napisane, a napisane jest wyraźnie punkt 3 paragraf 2 podpunkt 4. W czasie wędkowania wędki muszą być pod stałym nadzorem ich właściciela. i na tym koniec. Nie jest określone ile metrów ma znajdować się od wędek i jak ma sprawować ten nadzór i to tyle w temacie.pzdr Marek
CześćMaciek wybacz ale skończ też z tym bezpośrednim nadzorem. Skoro w pracy mam nadzór w postaci kamer, przekazu danych to dlaczego nadzór elektroniczny w postaci centralki lub czujki ruchu miałby być wykluczony. Czy nadzór w pracy jest mnie ważny niż ten na rybach - nie sądzę.Nie mówimy o tym co wspomaga nadzór bezpośredni a co nie wspomaga.Mój nadzór w postaci czujki ruchu, który zatrzyma każdego - czy sobie tego ktoś życzy czy nie życzy. 110 decybeli ostudzi zapędy każdego do tego, żeby wpaść niepostrzeżenie na moje stanowisko.Ja raz wypróbowałem ja działa ten nadzór na koledze - zapewniam Cię, że nie chciałbyś w środku nocy usłyszeć koło siebie ten dźwięk.Nadal nikt nie przytoczył definicji - według mnie jest to zapis zupełnie nie pasujący de realiów XXI wieku, ponieważ skoro dopuszcza się w pracy nadzór elektroniczny ( dla informacji obiekt zaopatruje w wodę około 40 000 ludzi ) to czy nadzór na rybach jest ważniejszy?Skoro dla Kolegów jest ważniejszy to trudno.JK
Przestań. To nie jest nadzór, tylko urządzenia wspomagające TWÓJ nadzór, bo stricte nadzór, to prowadzisz Ty i nad obiektami i nad tymi wynalazkami. Bez Ciebie, to te pierduty by sobie mogły wyć, dźwięczyć i sikać wydzieliną skunksa i co komu po tym, jak pipczyki, alarmy i kamery nie przywalą złodziejowi i nie skują w kajdanki. To Ty masz płaconą pensję za bezpośredni nadzór, a wynalazki dali Ci tylko do pomocy. Jak one zawyją, zatrabią czy zaczną skakać, a włamywacz, usterka, czy klęska żywiołowa narobi szkód, to Ty dostaniesz po dupie a nie kamerka, czujniczek, czy trąbka. Uczepiłeś się tej definicji, jak rzep psiej kity. Logicznym i zrozumiałym w RAPR jest to, że nadzór w regulaminie wędkarza dotyczy określonej czynności człowieka-wędkarza, a nie działania elektronicznych gadżecików.
Cześć,Nie jest ważne co kto miał na myśli pisząc RAPR tylko to co jest w nim napisane, a napisane jest wyraźnie punkt 3 paragraf 2 podpunkt 4. W czasie wędkowania wędki muszą być pod stałym nadzorem ich właściciela. i na tym koniec. Nie jest określone ile metrów ma znajdować się od wędek i jak ma sprawować ten nadzór i to tyle w temacie.pzdr Marek
Zgadzam sie z Toba Marek. Ale jakby tak chcieć doszukiwać się rozbioru zdania, czy słowa, to możnaby czepić się tego, co zaznaczyłem na czerwono. Mianowicie w konkretnym przypadku, mogłoby być dodane: .........ich właściciela, lub urządzeń (czujniki, sygnalizatory, alarmy itp) do tego przeznaczonych. Żeby wędka była przedmiotem wielkości lufy od czołgu Rudy 102, albo dyszla od wozu drabiniastego, czy masztu z Daru Pomorza, to wtedy logicznym jest, że można widzieć i mieć nadzór choćby wzrokowy nad nim z odległości powiedzmy 200 metrów, ale za Chiny Ludowe nie zobaczysz w nocy, czy nawet w dzień co dokładnie dzieje się przy wędkach z tej odległości, czyli nadzoru jako takiego nie masz. Chyba, że masz wzrok Bielika albo Puchacza.
A gdy w nocy założę świetlik to widzę wędki nawet dwieście metrów i są pod nadzorem ....są
hehehehehehe
Hehehehehe...dobry przykład. -"Panie, wędki są pod nadzorem, bo świetliki mom...".... Jak nałożę na szczytówkę satelitarny czujnik GPS, to z chaty też se nadzór poprowadzę na monitorze w Krakowie z zarzuconymi wędkami na Mazurach. :))))))
Przestań. To nie jest nadzór, tylko urządzenia wspomagające TWÓJ nadzór, bo stricte nadzór, to prowadzisz Ty i nad obiektami i nad tymi wynalazkami. Bez Ciebie, to te pierduty by sobie mogły wyć, dźwięczyć i sikać wydzieliną skunksa i co komu po tym, jak pipczyki, alarmy i kamery nie przywalą złodziejowi i nie skują w kajdanki. To Ty masz płaconą pensję za bezpośredni nadzór, a wynalazki dali Ci tylko do pomocy. Jak one zawyją, zatrabią czy zaczną skakać, a włamywacz, usterka, czy klęska żywiołowa narobi szkód, to Ty dostaniesz po dupie a nie kamerka, czujniczek, czy trąbka. Uczepiłeś się tej definicji, jak rzep psiej kity. Logicznym i zrozumiałym w RAPR jest to, że nadzór w regulaminie wędkarza dotyczy określonej czynności człowieka-wędkarza, a nie działania elektronicznych gadżecików.
CześćJa może jednak napiszę językiem ludzkim - czyżby nadzór nad obiektami był mniej ważny niż nadzór nad wędkami ?W pracy też mam w obowiązkach nadzór- tylko ktoś pofatygował się i napisał jak mam ten nadzór sprawować. Niestety ale beton PZW nie raczy uaktualnić swoich durnych zapisów - chyba nawet nie wiedzą, że mamy XXI wiek i wiele rzeczy jest innych.Tu ( na rybach ) i w pracy mam narzędzia - jedne i drugie mnie wspomagają w prowadzeniu nadzoru. Nadzór prowadzę przy pomocy narzędzi - i na rybach i w pracy.Dlatego już napisałem, że zapis powstał w czasach głębokiego komunizmu, gdy nie było kamer, czujek itd i jest nie czasowy.Tak Maciek - uczepiłem się definicji nadzoru jak definicji wypychacza. Jednej i drugiej nikt nie potrafi zacytować ale wymagać to chciałby każdy uprawniony do kontroli... JK
CześćDodam jeszcze chyba po raz trzeci, że na amatorów nocnych wizyt mam nadzór w postaci czujek ruchu... Nerwosol na uspokojenie taż mam :-)))))))))JK
Przestań. To nie jest nadzór, tylko urządzenia wspomagające TWÓJ nadzór, bo stricte nadzór, to prowadzisz Ty i nad obiektami i nad tymi wynalazkami. Bez Ciebie, to te pierduty by sobie mogły wyć, dźwięczyć i sikać wydzieliną skunksa i co komu po tym, jak pipczyki, alarmy i kamery nie przywalą złodziejowi i nie skują w kajdanki. To Ty masz płaconą pensję za bezpośredni nadzór, a wynalazki dali Ci tylko do pomocy. Jak one zawyją, zatrabią czy zaczną skakać, a włamywacz, usterka, czy klęska żywiołowa narobi szkód, to Ty dostaniesz po dupie a nie kamerka, czujniczek, czy trąbka. Uczepiłeś się tej definicji, jak rzep psiej kity. Logicznym i zrozumiałym w RAPR jest to, że nadzór w regulaminie wędkarza dotyczy określonej czynności człowieka-wędkarza, a nie działania elektronicznych gadżecików.
CześćJa może jednak napiszę językiem ludzkim - czyżby nadzór nad obiektami był mniej ważny niż nadzór nad wędkami ?W pracy też mam w obowiązkach nadzór- tylko ktoś pofatygował się i napisał jak mam ten nadzór sprawować. Niestety ale beton PZW nie raczy uaktualnić swoich durnych zapisów - chyba nawet nie wiedzą, że mamy XXI wiek i wiele rzeczy jest innych.Tu ( na rybach ) i w pracy mam narzędzia - jedne i drugie mnie wspomagają w prowadzeniu nadzoru. Nadzór prowadzę przy pomocy narzędzi - i na rybach i w pracy.Dlatego już napisałem, że zapis powstał w czasach głębokiego komunizmu, gdy nie było kamer, czujek itd i jest nie czasowy.Tak Maciek - uczepiłem się definicji nadzoru jak definicji wypychacza. Jednej i drugiej nikt nie potrafi zacytować ale wymagać to chciałby każdy uprawniony do kontroli... JK
Nie Janusz. RAPR został znowelizowany w zeszłym roku, a nie w czasach głębokiego komunizmu. Nie ma znaczenia czy RAPR powstał w erze Kredy, średniowiecza czy tydzień temu, ale ważnym jest jego aktualność w formie jaka została stworzona i uaktualniona. Nie, nie wymaga nikt uprawniony do kontroli konkretnego wypychacza, ale takiego jaki jest przyjęty jakimiś normami logiki i zdrowego rozsądku. Dowolność tego, pozwala Ci mieć wypychacz z patyczka, drucika, słomki czy ołówka, ale ma bepiecznie i sprawnie dla ryby pozbawić ją haczyka. Dziś czasowy jest GPS, czy więc zamontujesz monitoring i czujniki GPS na wędkach na Mazurach, będąc w Krakowie? Ja mam kamerkę samochodową kompatybilną z moim telefonem, czy więc jak ją zamontuję na rękojeści wędki, albo do gałązki przy wędkach, samemu będąc kilkaset metrów od nich, np w domku, namiocie, domu czy sklepie, to mam nadzór nad wędkami?
CześćDodam jeszcze chyba po raz trzeci, że na amatorów nocnych wizyt mam nadzór w postaci czujek ruchu... Nerwosol na uspokojenie taż mam :-)))))))))JK
Amator cudzego przedmiotu, jak mocno zechce, to rąbnie Ci jak zaśniesz wszystko łącznie z tymi czujkami i papierosem z Twoich ust. A Nervosol jak koniecznie musisz brać, to już Twój problem, ale mus to mus, nie wnikam jeśli Ci pomaga. Na rybach siedź w namiocie przy samych wędkach z całą kopą czujek i sygnalizatorów to i Nervosol nie będzie Ci potrzebny. Ja w nocy siedzę przy samych wędkach, mam czujniki, mam psa do odstraszania zwierzyny (lisy, wydry, bobry, dziki), a i ewentualni złodzieje omijają mnie z daleka. Straż czy Policja może podejść bez obaw, bo słysząc czy widząc psa, uprzedzają mnie, że chca podejść i pies jest odwoływany do nogi. I dzięki temu nie muszę tak jak Ty brać Nervosolu, szczuć kogokolwiek psami, montować czujników, kamer, sygnalizatorów ruchu i obawiać się tysiąca interpretacji jakiegoś przepisu prawa przez upierdliwego strażnika czy policjanta.
CześćDodam jeszcze chyba po raz trzeci, że na amatorów nocnych wizyt mam nadzór w postaci czujek ruchu... Nerwosol na uspokojenie taż mam :-)))))))))JK
Amator cudzego przedmiotu, jak mocno zechce, to rąbnie Ci jak zaśniesz wszystko łącznie z tymi czujkami i papierosem z Twoich ust. A Nervosol jak koniecznie musisz brać, to już Twój problem, ale mus to mus, nie wnikam jeśli Ci pomaga. Na rybach siedź w namiocie przy samych wędkach z całą kopą czujek i sygnalizatorów to i Nervosol nie będzie Ci potrzebny. Ja w nocy siedzę przy samych wędkach, mam czujniki, mam psa do odstraszania zwierzyny (lisy, wydry, bobry, dziki), a i ewentualni złodzieje omijają mnie z daleka. Straż czy Policja może podejść bez obaw, bo słysząc czy widząc psa, uprzedzają mnie, że chca podejść i pies jest odwoływany do nogi. I dzięki temu nie muszę tak jak Ty brać Nervosolu, szczuć kogokolwiek psami, montować czujników, kamer, sygnalizatorów ruchu i obawiać się tysiąca interpretacji jakiegoś przepisu prawa przez upierdliwego strażnika czy policjanta.
Nie on sam się o to obawia, zresztą na forum "straznicy" już nie jednokrotnie pokazali jak dowolnie można interpretować przepisy.
CześćDodam jeszcze chyba po raz trzeci, że na amatorów nocnych wizyt mam nadzór w postaci czujek ruchu... Nerwosol na uspokojenie taż mam :-)))))))))JK
Amator cudzego przedmiotu, jak mocno zechce, to rąbnie Ci jak zaśniesz wszystko łącznie z tymi czujkami i papierosem z Twoich ust. A Nervosol jak koniecznie musisz brać, to już Twój problem, ale mus to mus, nie wnikam jeśli Ci pomaga. Na rybach siedź w namiocie przy samych wędkach z całą kopą czujek i sygnalizatorów to i Nervosol nie będzie Ci potrzebny. Ja w nocy siedzę przy samych wędkach, mam czujniki, mam psa do odstraszania zwierzyny (lisy, wydry, bobry, dziki), a i ewentualni złodzieje omijają mnie z daleka. Straż czy Policja może podejść bez obaw, bo słysząc czy widząc psa, uprzedzają mnie, że chca podejść i pies jest odwoływany do nogi. I dzięki temu nie muszę tak jak Ty brać Nervosolu, szczuć kogokolwiek psami, montować czujników, kamer, sygnalizatorów ruchu i obawiać się tysiąca interpretacji jakiegoś przepisu prawa przez upierdliwego strażnika czy policjanta.
Nie on sam się o to obawia, zresztą na forum "straznicy" już nie jednokrotnie pokazali jak dowolnie można interpretować przepisy.
"....nie muszę....". JA, JA nie muszę......obawiać się...Które słowo jest trudne i mało zrozumiałe do prawidłowej interpretacji? Ktoś kto ma problem z interpretacją dwóch słów, wszystko interpretuje jak chce, ale nieprawidłowo jak zwykle. A to, czy ktoś interpertuje coś błędnie, to życie mu to zweryfikuje a nie strażnik, policjant czy zakonnica.
Nie on sam się o to obawia, zresztą na forum "straznicy" już nie jednokrotnie pokazali jak dowolnie można interpretować przepisy.
I dlatego Łukasz pytałem o ten prawomocny wyrok sądu w tej sprawie. Bo my tu jak dzieci się spieramy o głupotę a wiedz że czytają to ludzie z samej "góry" PZW i milczą.Milczą śmiejąc się z nas jak zwykle. A wiedz że nasze wypowiedzi czyta wielu których nie znamy.
Tak wiec jak w temacien a mianowicie nurtuje mnie taka sprawa. Jezeli jedziemy z kumplem na nocke, oboje posiadamy karty wedkarskie z aktualnymi odznakami. Jeden z nas sie zmeczy, a 4 wedki w wodzie. Jeden z nas idzie spac a wedki dalej w wodzie, to gdyby tak przyszla kontrola, to czy osoba siedzaca i pilnujaca tych wedek mozne zostac ukarana w jakis sposob?? Przeciez oboje posiadamy karte i mamy prawo lowic na 2 wedki??? Prosze osoby wiedzace cos w tym temacie o odpowiedz.
Z Góry dziekuje
KSIENDZU
Widzę koledzy że z braku lepszych tematów spieramy się o pierdoły. Z
mojego punktu widzenia wędkarz to facet który wpatruje się w spławik,
szczytówkę, kulę wodną lub jakikolwiek inny sygnalizator to daje mu ten
dreszczyk emocji i w momencie brania ryby zacina holuje i wypuszcza bądź
zabiera rybę. Zakładanie systemów alarmowych na wędki to nie wędkarstwo
tylko mięsiarstwo gdzie tu jakieś emocje. Jeżeli można nadzorować wędkę
z odległości kilkuset metrów to czemu nie z kilkunastu kilometrów.
Branie, impuls, sprężyna powoduje zacięcie ryby, na komórkę przychodzi sms,
jadę nad jezioro odhaczam i wracam do domu przed telewizor. Kolega który pisał o stosowania systemów alarmowych w pracy chyba myli pojęcia tam też człowiek pełni nadzór a wszelkie systemy tylko ochronę wspomagają choćby dlatego że jesteśmy ślepi w nocy jak krety. Ustawodawca wprowadzając do RAPR zapis o bezpośrednim nadzorze chciał uniemożliwić stosowanie tzw. samołówek co w pełni popieram. Albo się wędkuje albo się śpi.
A do kolegi KSIENDZU czy kolega idąc spać nie może po prostu wyjąć wędek z wody. Jest po problemie.
CześćHe he.RAPR może i został znowelizowany w zeszłym roku ale jak pamiętam tylko o " podrywkę "Wypychacz można mieć w ramach zdrowego rozsądku i logiki czyli jaki ?Nadzór też w ramach zdrowego rozsądku czyli jak?Zapewniam, że przy czujkach ruchu na podczerwień nikt do mnie nie podejdzie :-)A jak zaminuje teren alarmami osobistymi ( też mam ) nie ma najmniejszych szans nikt na podejście do stanowiska.Owszem PSR czy Policja może mi dać znać, że to jest kontrola ale zanim dojdą do siebie po uruchomieniu alarmu to JA PIERWSZY ZAPYTAM KOGO TAM LICHO NIESIE ;-))))))) A nerwosol mam nie dla siebie ;-) Nie wiem czy kiedykolwiek nadziałeś się w nocy na czujkę ruchu 110 decybeli ale zapewniam, że nie chciałbyś tego usłyszeć ;-)))))Nie chcę się za bardzo chwalić ale od maja następnego roku będę miał takie sygnałki, że każde podniesienie wędki zaowocuje uruchomieniem alarmu 110 decybeli.Gadanie o tym, ze peta mi z zębów ukradną jest jakby dyskusja o tym, że sandacze da się łowić celowo na rosówki :-)@lenelJakby za bardzo wyjechałeś z tym mięsiarstwem. Ja używam tej całej elektroniki a w tym roku ryby nie zabrałem. Oczekuję na przeprosiny ...Tu nikt o samołówkach nie mówi - mylisz pojęcia.Przesadzacie z tymi metrami, kilometrami, odległościami - widać, że w życiu nie używaliście centralki z powiadomieniem.Co do tych systemów w pracy - to ja napisałem. Mój wzrok ma się nijak do problemu bo obiekty mam od siebie nawet pięć kilometrów. Najlepszy wzrok nic tu nie da ;-)Pojedź na ryby na trzy doby - zapytam Cię wtedy czy spałeś czy wędkowałeś ? JK
JKarp bez obrazy nikogo na forum nie mam zamiaru obrażać. Ale pomóż mi zrozumieć sens łowienia ryb które łapią się same a do mnie dociera tylko informacja że ryba złapana. Wg mnie hol ryby to jest sprzęt i troszkę umiejętności a cała sztuka polega na znalezieniu ryby skłonieniu jej do brania i zacięcie potem hol i cała reszta. A jeśli chodzi o sprzęt do ochrony to sam sobie odpowiadasz jesteś niedoskonały bo gdybyś miał węch jak pies to wyczuł byś intruza i z 5 km a tak musisz się wspomagać ale ostatecznie to nie sprzęt tylko TY decydujesz o konkretnym zdarzeniu.
JKarp bez obrazy nikogo na forum nie mam zamiaru obrażać. Ale pomóż mi zrozumieć sens łowienia ryb które łapią się same a do mnie dociera tylko informacja że ryba złapana. Wg mnie hol ryby to jest sprzęt i troszkę umiejętności a cała sztuka polega na znalezieniu ryby skłonieniu jej do brania i zacięcie potem hol i cała reszta.
No to pisz do ZG PZW o zakaz sprzedawania łóżek karpiowych,namiotów i centralek z zasięgiem powyżej 10 m.
JKarp bez obrazy nikogo na forum nie mam zamiaru obrażać. Ale pomóż mi zrozumieć sens łowienia ryb które łapią się same a do mnie dociera tylko informacja że ryba złapana. Wg mnie hol ryby to jest sprzęt i troszkę umiejętności a cała sztuka polega na znalezieniu ryby skłonieniu jej do brania i zacięcie potem hol i cała reszta.
CześćDociera info o braniu - do złowienia ryba jest jeszcze droga daleka.Żadna ryba nie łapie się sama ;-)Z resztą odpowiedzi się zgadzam - znalezienie ryb i czekanie aż zaczną brać to podstawa. Jednak w tym wypadku ja twierdzę, że 70% to odszukanie ryb a reszta to kwestia sprzętu i umiejętności.JK
Kolego hefeed8 spoko nie mam zamiaru nikomu niczego zakazywać. Wypowiadam tylko swoje poglądy. Moje podejście do wędkowania polega na aktywnym wędkowaniu jeżeli masz inne zdanie to twoje prawo.
JKarp bez obrazy nikogo na forum nie mam zamiaru obrażać. Ale pomóż mi zrozumieć sens łowienia ryb które łapią się same a do mnie dociera tylko informacja że ryba złapana. Wg mnie hol ryby to jest sprzęt i troszkę umiejętności a cała sztuka polega na znalezieniu ryby skłonieniu jej do brania i zacięcie potem hol i cała reszta.
Nie bardzo kolego chyba masz pojęcie o łowieniu metodą włosową i na pewno nie wiesz ile czasu trzeba niekiedy spędzić czekając na branie karpia.
Po to są właśnie te sygnalizatory i centralki, żeby nie katować się siedzeniem przez całą noc czekając na niekiedy tylko jedno branie, lub wcale nie mieć nawet "piknięcia".
Jeden lubi popatrzeć sobie na spławik, drugi na szczytówkę pickera, a inny łowi karpie na kulki.
Kolego hefeed8 spoko nie mam zamiaru nikomu niczego zakazywać. Wypowiadam tylko swoje poglądy. Moje podejście do wędkowania polega na aktywnym wędkowaniu jeżeli masz inne zdanie to twoje prawo.
ja swoje zdanie w tym temacie wypowiadałem już kilka razy. Dla mnie zarzucenie wędek a potem wyjęcie ryby jest równoznaczne z kłusownictwem tak robi u mnie wiele osób.Wieczorem zarzucą rano sprawdzą to ta sama metoda ale PZW na to pozwala można zarzucić i spać a ryba złapie się sama.:)
JKarp trafia do mnie Twoja argumentacja w sytuacji gdy siedzę sobie kilka metrów od wędki przy ognisku grzejniczku czy grilku i ewentualnie jednym okiem drzemię sobie i w ciągu kilkunastu sekund jestem w stanie zareagować. Ale jak śpię w namiocie zakopany w śpiwór kilkaset metrów od wędki to nie wyobrażam sobie reakcji szybszej niż kilka minut więc ryba jest złapana albo ucieka czyli to jest samołówka.
Tak czytam te wasze wpisy i powoli mi włosy dęba stają Boże jak myśmy w tym naszym hobby daleko odeszliśmy od siebie.Jeszcze trochę a byście się ,,pobili " czy o to w tym wszystkim chodzi ?. Po za tym jak przeczytałem o tych wszystkich alarmach,czujnikach , czujnikach ruchu, kamerach na podczerwień , sonarach pomyślałem sobie a co do cholery z wędkarstwem ma to wspólnego .Wytropić , osaczyć i złapać rybę za wszelką cenę ? Może ja stary zgred ( 58 lat ) -jestem otwarty na wszystkie nowinki techniczne ale nie tu nad wodą na miłość Boską panowie.Usłyszałem od znajomego o wędce z paralizatorem przenoszacej impuls po żyłce i haczyku na rybę i to już jest moim zdaniem czyste k...stwo a nie wędkarstwo. Wracam do swojego dzwoneczka, świetlika i latarki. Wyluzujcie koledzy mamy Święta.
CześćIrek skromnie nie dodał, że karpie łowił, i to całkiem ładne :-)))Oczywiście skromnie też nie dodał, że przy łowieniu tak pięknych okoni jak łowi nie jest Mu potrzebny jakiś specjalny nadzór nad wędką.JK
JKarp trafia do mnie Twoja argumentacja w sytuacji gdy siedzę sobie kilka metrów od wędki przy ognisku grzejniczku czy grilku i ewentualnie jednym okiem drzemię sobie i w ciągu kilkunastu sekund jestem w stanie zareagować. Ale jak śpię w namiocie zakopany w śpiwór kilkaset metrów od wędki to nie wyobrażam sobie reakcji szybszej niż kilka minut więc ryba jest złapana albo ucieka czyli to jest samołówka.
CześćMoże nie pisałem, że nikt kilkaset metrów od wędek nie siedzi....Wciąż podrzucasz kukułcze jajo o samółowce...JK
Kolego Iras1975 nie tylko karpiarze mają ten problem łowienie węgorza wygląda podobnie, a zasiadka na lina jaka różnica metoda włosowa czy inna na rybę trzeba czekać całą noc czasami bez sukcesu. Moje poglądy są zbieżne z tym co napisał hefeed8. Albo wędkujemy albo kije z wody.
JKarp bez obrazy nikogo na forum nie mam zamiaru obrażać. Ale pomóż mi zrozumieć sens łowienia ryb które łapią się same a do mnie dociera tylko informacja że ryba złapana. Wg mnie hol ryby to jest sprzęt i troszkę umiejętności a cała sztuka polega na znalezieniu ryby skłonieniu jej do brania i zacięcie potem hol i cała reszta. A jeśli chodzi o sprzęt do ochrony to sam sobie odpowiadasz jesteś niedoskonały bo gdybyś miał węch jak pies to wyczuł byś intruza i z 5 km a tak musisz się wspomagać ale ostatecznie to nie sprzęt tylko TY decydujesz o konkretnym zdarzeniu.
fajne te łowienie karpi , ryby same się "łapią ":) , no może czasem trzeba poznać wodę,( wysondować , wystukać stukadełkiem dno centymetr po centymetrze ),poznać obyczaje karpi w niej pływających , znaleźć odpowiednie miejsce do położenie zestawu ,które odwiedzają ryby , skonstruować odpowiedni zestaw( dobrać do przynety ,dna itd. ) , dobrać odpowiednią przynętę do pory roku i tak żeby spodobała sie karpiom :) itd.. a tak to spoko , brania sa częste a centralka pokazuje jak juz ryba jest "złapana " , tylko podbierak podstawić , no może czasem czeka się kilka tygodni na branie ale ogólnie jest super i bardzo łatwo , trochę faktycznie szkoda z drugiej strony bo taki kilkunastoilogramowy karp( czasem większy ) , sam "złapany " , nie wypracowany nie sprawia przyjemności :)
Kolego Julian podpisuję się pod tym co piszesz z wyjątkiem tego że chcemy się pobić wymieniamy poglądy w całkiem kulturalny sposób i nie ma tu żadnej agresji.
Kolego Iras1975 nie tylko karpiarze mają ten problem łowienie węgorza wygląda podobnie, a zasiadka na lina jaka różnica metoda włosowa czy inna na rybę trzeba czekać całą noc czasami bez sukcesu. Moje poglądy są zbieżne z tym co napisał hefeed8. Albo wędkujemy albo kije z wody.
Bo ja lubię się mierzyć z rybą oko w oko,widzieć branie zaciąć z drugiej strony wędki albo czuć branie i też zaciąć w sekundzie brania. Ale mogę to zrobić całkiem inaczej tylko nie chcę.
Kolego Iras1975 nie tylko karpiarze mają ten problem łowienie węgorza wygląda podobnie, a zasiadka na lina jaka różnica metoda włosowa czy inna na rybę trzeba czekać całą noc czasami bez sukcesu. Moje poglądy są zbieżne z tym co napisał hefeed8. Albo wędkujemy albo kije z wody.
CześćI dlatego jak jadę na ryby rano w sobotę a wracam w niedzielę to mam wyjąć wędki z wody...w noc z soboty na niedzielę...JK
Każda metoda ma swoje uroki i swoich zwolenników. Chodzi chyba o to aby nie przesadzać, żeby ryba miała też jakieś szanse inaczej to robi się podobne do polowania w kurniku.
Każda metoda ma swoje uroki i swoich zwolenników. Chodzi chyba o to aby nie przesadzać, żeby ryba miała też jakieś szanse inaczej to robi się podobne do polowania w kurniku.
Dokładnie a karp wpuszczony jest do naszych wód tylko do zabawy dla weękarzy.Nie ma znaczenia czy złowimy jednego więcej czy mniej przecież i tak sam nie podejmie normalnego życia w ekosystemie został tam wrzucony by go łowić.Zabawka PZW.:)
Jadąc wędkować (celowo nie napisałem na ryby) to jest jakiś plan, sprzęt, przynęta, czas itp.
Ja nie zakładam, że jadę na ryby i ma coś być złapane tylko to ma być wędkowanie.
Rozumiem zanęcanie nawet kilkudniowe, tygodniowe przed wędkowaniem zasadniczym (nawet wiadrami kulek, robali, innego czegoś). Nie rozumiem jak jadąc na wędkowanie można spać?
Jestem nad wodą rozkładam wędziska, czekam na branie, mam ochotę się zdrzemnąć bo już czas, zwijam wędki, odpoczywam, budze się za jakiś czas, ponawiam próby, czekam itd.
Nie rozumiem dlaczego ktoś nazywa siebie wędkarzem bo, przyjechał na ryby, wsypał do wody taczkę zanęty, do wody jako przynentę nadział 2 kulki, a później trzeźwiał przez 2 dni i czekał czy coś kulkę "pożarło" i się nie zaczepiło czy też kulka po prostu się w wodzie rozpuściła :-)
Oczywiście, że jest to przytyk z mojej strony i nie dotyczy tylko NORMALNYCH wędkarzy ale również dla tych co wyjazd na ryby traktują tylko jako "odskocznia" od .......?
Jadąc wędkować (celowo nie napisałem na ryby) to jest jakiś plan, sprzęt, przynęta, czas itp.
Ja nie zakładam, że jadę na ryby i ma coś być złapane tylko to ma być wędkowanie.
Rozumiem zanęcanie nawet kilkudniowe, tygodniowe przed wędkowaniem zasadniczym (nawet wiadrami kulek, robali, innego czegoś). Nie rozumiem jak jadąc na wędkowanie można spać?
Jestem nad wodą rozkładam wędziska, czekam na branie, mam ochotę się zdrzemnąć bo już czas, zwijam wędki, odpoczywam, budze się za jakiś czas, ponawiam próby, czekam itd.
Nie rozumiem dlaczego ktoś nazywa siebie wędkarzem bo, przyjechał na ryby, wsypał do wody taczkę zanęty, do wody jako przynentę nadział 2 kulki, a później trzeźwiał przez 2 dni i czekał czy coś kulkę "pożarło" i się nie zaczepiło czy też kulka po prostu się w wodzie rozpuściła :-)
Oczywiście, że jest to przytyk z mojej strony i nie dotyczy tylko NORMALNYCH wędkarzy ale również dla tych co wyjazd na ryby traktują tylko jako "odskocznia" od .......?
Mam nadzieję, że się na mnie nie obrazicie :-)
Cześć
Tylko po takim wyjeździe okazuje się, że każde kulki są be... a w szczególności te drogie po 70 zł za kilo ;-)
Ja też zakładam, że jadę wędkować a nie coś złowić...często jest odwrotnie he he :-)))
No tak tylko ja już z długich zasiadek raczej nie czerpię satysfakcji tylko właśnie odpowiednie celowane wędkowanie.
Mam z tym problem przyznaję ale naprawdę warto "znać" wodę i ryby które w niej pływają, jej zwyczaje, upodobania i naprawdę nie trzeba robić całego obozowiska na kilka dni wystarczy wiedzieć gdzie i kiedy.
Tematem wątku jest wędkowanie ze spaniem, spanie z wędkowaniem, albo wędkowanie lub spanie, spanie lub wędkowanie......ogólnie rzeczbiorąc. Nie sprzeczajcie się na litość boską kto jakie ryby łowił i przez ile dni. Janusz, ja na zasiadki wędkarskie jeździłem i będę jeździł dopóty, dopóki mi zdrowie pozwoli, na kilka, albo i więcej dni jednym ciągiem. Po to m.in. kupiłem sobie przyczepę kempingową z wystarczającym wyposażeniem (kuchnia, WC, ogrzewanie, lodówka, wyro), żeby siedzieć na rybach całe doby pod rząd jednym cugiem. Także zasiadki kilkudniowe przy wędkach są mi znane w wystarczającej mierze, aby wiedzieć co i jak i dlaczego w nocy. Jeżdżę wtedy nie nad jeziorko z ośrodkami wypoczynkowymi i alejkami jak w Łazienkach, ale w kompletną dzicz nadodrzańską w sąsiedztwie bagienek, krzaczorów, wiatrołomów i w miejsca gdzie widzę twarz człowieka raz na dwa dni, a przeważnie jest to miejscowy (z wioch obok) kłusol na "zwiadach". Więc pytania w stylu: "czy ja znam nocne zasiadki itd", są płytkie. Wydaje mi się, że pytanie skierowane do każdego z wędkarzy z kilkudziesięcioletnim stażem na łowiskach o "smak" nocnych zasiadek, jest płytkim. Jak widzisz po wypowiedziach kolegów na forum, nie tylko karpiarze jeżdżą na nocne, kilkudniowe/kilkudobowe zasiadki. Dla mnie naszpikowanie zarzuconego sprzętu różnej maści czujkami, sygnalizatorami, elektroniką, centralkami i celowe walnięcie się w kimono ileś tam metrów od wędek, jest pomyłką a nie stricte wędkarstwem. Co Ty mi tu o jakiś decybelach srelach piszesz. I co z tego że decybele walną jak ktoś Ci przejdzie przed sprzętem. A co to ludziom brzegiem chodzić nie wolno? Ja bym Ci wlał, jakby mi tak jakaś trąba bembenki w uszach rozerwała, bo chciałem przejść brzegiem łowiska koło Ciebie. Możesz się zabezpieczać, owszem, ale nie tak, żeby przypadkowa osoba zeszła na zawał, albo ogłuchła. Wtedy kończysz w sądzie. Reasumując: chcesz wędkować nocą, to wędkujesz, a nie walisz komara, a chcesz spać w nocy pod gwiazdami, to składasz wędki i śpisz, a nie udajesz, że łowisz. Jak tak Ciebie czytam, to zaczynam się zastanawiać, czy na nocki nie wynajmować ochrony z Hertza, ale z Kartami Wędkarskimi, żebym mógł kimać a nie łowić.
Dodam do tego co napisał MASTINO że łowisko nie jest wyłączną własnością wędkarza uzbrojonego w najnowsze zdobycze cywilizacji. Są owady ptaki i ssaki które prowadzą nocny tryb życia i ryczenie jakiegoś gówienka o mocy 110 db zakłóca spokój naturze o innych wędkarzach nie wspomnę. Myślę że podpada to pod jakiś paragraf o ochronie środowiska.
No jeszcze raz zapytam o definicję stałego nadzoru ...JK
A ja jeszcze raz o to czy kiedykolwiek sąd skazał wędkarza za spanie.
Choć dodam że metody jakie stosuje nie pozwalają na spanie i raczej nad wodą nie śpię,przynajmniej wtedy jak mam zamiar coś złowić.:)
Przestańcie proszę z tymi centralkami, czujnikami, krótkofalówkami od centralek etc. To nie technika, elektronika czy sygnalizatory mają nadzorować nasze zarzucone wędki, ale mają one być nadzorowane bezpośrednio przez wędkarza (człowieka fizycznie), wędki z zarzuconymi zestawami. Urządzenia jedynie wspomagają nadzór, a nie nadzorują. Centralka, świstak, czy skrzecząca papuga, to nie nadzór, to informator o braniu ryby. Dzwonek do drzwi, czujka, alarm to też nie nadzór nad domem, ale jedynie informator, że przyszedł listonosz z rachunkami do zapłaty, teściowa, albo złodziej wygolić Wam dom z dobytku. Ma być fizyczny nadzór nad wędkami i nie rozbierajcie tego słowa na czynniki pierwsze, nie doszukujcie się pomocy w urządzeniach jako tymi sprawującymi nadzór nad wędziskami. Przypomina mi to dywagacje na temat: -czy rzeczywiście 2+2 jest 4 a nie 5 czy 9. To tak, jakby przed przejazdem kolejowym był wyraźny zakaz przejazdu przez torowisko, ale według niektórych to już przejść, przelecieć, przeskoczyć, albo przeczołgać się to już wolno. Oczywiście tak jak wspomniałem wcześniej, żaden rozsądny strażnik nie będzie próbował w żaden sposób dyscyplinować wędkarza drzemiącego przy samych wędkach, no kilka metrów od nich, ale bez przesady z tłumaczeniami będąc np. 300 m od wędek w namiocie, domku, czy wigwamie, "bo ja mam centralkę, czy kanarka, albo gwizdek przy wędkach i mogę chrapać ile wlezie....". Nie koledzy, prawodawca miał na myśli fizyczną, bezpośrednią obecność i nadzór człowieka przy wędkach i tyle, a o wyjątkach w postaci urządzeń alarmujących, sygnalizujących, budzących czy czort wie jak je tam nazwać, nie wspomina nawet słowem. Nawet kolega bez uprawnień wędkarskich, żywczyk jak cholera, wyspany, po zgrzewce red buli, po wiadrze kawy, na baczność i na amfie, nie ma prawa nadzorować naszych zarzuconych wędzisk, bo akurat nas złapał komar. To kolega nie może, a jakaś tam centralka może? Nie chłopaki, mamy być przy samych wędkach (z marginesem odległości do najwyżej kilkunastu metrów) i koniec.
Przestańcie proszę z tymi centralkami, czujnikami, krótkofalówkami od centralek etc. To nie technika, elektronika czy sygnalizatory mają nadzorować nasze zarzucone wędki, ale mają one być nadzorowane bezpośrednio przez wędkarza (człowieka fizycznie), wędki z zarzuconymi zestawami. Urządzenia jedynie wspomagają nadzór, a nie nadzorują. Centralka, świstak, czy skrzecząca papuga, to nie nadzór, to informator o braniu ryby. Dzwonek do drzwi, czujka, alarm to też nie nadzór nad domem, ale jedynie informator, że przyszedł listonosz z rachunkami do zapłaty, teściowa, albo złodziej wygolić Wam dom z dobytku. Ma być fizyczny nadzór nad wędkami i nie rozbierajcie tego słowa na czynniki pierwsze, nie doszukujcie się pomocy w urządzeniach jako tymi sprawującymi nadzór nad wędziskami. Przypomina mi to dywagacje na temat: -czy rzeczywiście 2+2 jest 4 a nie 5 czy 9. To tak, jakby przed przejazdem kolejowym był wyraźny zakaz przejazdu przez torowisko, ale według niektórych to już przejść, przelecieć, przeskoczyć, albo przeczołgać się to już wolno. Oczywiście tak jak wspomniałem wcześniej, żaden rozsądny strażnik nie będzie próbował w żaden sposób dyscyplinować wędkarza drzemiącego przy samych wędkach, no kilka metrów od nich, ale bez przesady z tłumaczeniami będąc np. 300 m od wędek w namiocie, domku, czy wigwamie, "bo ja mam centralkę, czy kanarka, albo gwizdek przy wędkach i mogę chrapać ile wlezie....". Nie koledzy, prawodawca miał na myśli fizyczną, bezpośrednią obecność i nadzór człowieka przy wędkach i tyle, a o wyjątkach w postaci urządzeń alarmujących, sygnalizujących, budzących czy czort wie jak je tam nazwać, nie wspomina nawet słowem. Nawet kolega bez uprawnień wędkarskich, żywczyk jak cholera, wyspany, po zgrzewce red buli, po wiadrze kawy, na baczność i na amfie, nie ma prawa nadzorować naszych zarzuconych wędzisk, bo akurat nas złapał komar. To kolega nie może, a jakaś tam centralka może? Nie chłopaki, mamy być przy samych wędkach (z marginesem odległości do najwyżej kilkunastu metrów) i koniec.
Namioty karpiowe,łóżka karpiowe,elektroniczne sygnalizatory itd, to ściema? A każdy karpiarz to przestępca.:))
CześćMaciek wybacz ale skończ też z tym bezpośrednim nadzorem. Skoro w pracy mam nadzór w postaci kamer, przekazu danych to dlaczego nadzór elektroniczny w postaci centralki lub czujki ruchu miałby być wykluczony. Czy nadzór w pracy jest mnie ważny niż ten na rybach - nie sądzę.Nie mówimy o tym co wspomaga nadzór bezpośredni a co nie wspomaga.Mój nadzór w postaci czujki ruchu, który zatrzyma każdego - czy sobie tego ktoś życzy czy nie życzy. 110 decybeli ostudzi zapędy każdego do tego, żeby wpaść niepostrzeżenie na moje stanowisko.Ja raz wypróbowałem ja działa ten nadzór na koledze - zapewniam Cię, że nie chciałbyś w środku nocy usłyszeć koło siebie ten dźwięk.Nadal nikt nie przytoczył definicji - według mnie jest to zapis zupełnie nie pasujący de realiów XXI wieku, ponieważ skoro dopuszcza się w pracy nadzór elektroniczny ( dla informacji obiekt zaopatruje w wodę około 40 000 ludzi ) to czy nadzór na rybach jest ważniejszy?Skoro dla Kolegów jest ważniejszy to trudno.JK
Namioty karpiowe,łóżka karpiowe,elektroniczne sygnalizatory itd, to ściema? A każdy karpiarz to przestępca.:))
Przestań swoim starym zwyczajem próbować z czegoś ironizować i kpić, bo ci to nie wychodzi. Namioty karpiowe, sygnalizatory itp, to nie ściema, tylko sprzęt pomocny w wędkowaniu, ale nie namiot czy sygnalizator jest wędkarzem. Masz coś w RAPR czy Ustawie o wyjątkach w nadzorze wędkarza nad kijami w przypadku kimania w namiocie karpiowym, czy harcerskim, używającego elektronicznego sygnalizatora, czy małego krzyczącego murzynka bez uprawnień? Miej se namiot karpiowy, uklejkowy, czy rekinowy, nawet hangar lotniczy, miej se centralki i sygnalizatory elektroniczne, ale masz być i to możesz mieć przy wędkach, namiot, hangar, czy z radarem przy tyłku, a nie ..set, czy kilkadziesiat metrów od wędek.
Witam
Tak wiec jak w temacien a mianowicie nurtuje mnie taka sprawa. Jezeli jedziemy z kumplem na nocke, oboje posiadamy karty wedkarskie z aktualnymi odznakami. Jeden z nas sie zmeczy, a 4 wedki w wodzie. Jeden z nas idzie spac a wedki dalej w wodzie, to gdyby tak przyszla kontrola, to czy osoba siedzaca i pilnujaca tych wedek mozne zostac ukarana w jakis sposob?? Przeciez oboje posiadamy karte i mamy prawo lowic na 2 wedki??? Prosze osoby wiedzace cos w tym temacie o odpowiedz.
Z Góry dziekuje
KSIENDZU
MOŻE,wyraźny nacisk na słowo może ,które nie oznacza MUSI,ZOSTANIE,BĘDZIE i po temacie i kłótniach
Witam
Tak wiec jak w temacien a mianowicie nurtuje mnie taka sprawa. Jezeli jedziemy z kumplem na nocke, oboje posiadamy karty wedkarskie z aktualnymi odznakami. Jeden z nas sie zmeczy, a 4 wedki w wodzie. Jeden z nas idzie spac a wedki dalej w wodzie, to gdyby tak przyszla kontrola, to czy osoba siedzaca i pilnujaca tych wedek mozne zostac ukarana w jakis sposob?? Przeciez oboje posiadamy karte i mamy prawo lowic na 2 wedki??? Prosze osoby wiedzace cos w tym temacie o odpowiedz.
Z Góry dziekuje
KSIENDZU
MOŻE,wyraźny nacisk na słowo może ,które nie oznacza MUSI,ZOSTANIE,BĘDZIE i po temacie i kłótniach
To nie kłótnie to żarty kłótnia to by była gdyby mi ktoś znad wodą coś zarzucił.Tu to tylko teoretyczne rozważania są.Na wesoło.:)
Cześć,Nie jest ważne co kto miał na myśli pisząc RAPR tylko to co jest w nim napisane, a napisane jest wyraźnie punkt 3 paragraf 2 podpunkt 4. W czasie wędkowania wędki muszą być pod stałym nadzorem ich właściciela. i na tym koniec. Nie jest określone ile metrów ma znajdować się od wędek i jak ma sprawować ten nadzór i to tyle w temacie.pzdr Marek
CześćMaciek wybacz ale skończ też z tym bezpośrednim nadzorem. Skoro w pracy mam nadzór w postaci kamer, przekazu danych to dlaczego nadzór elektroniczny w postaci centralki lub czujki ruchu miałby być wykluczony. Czy nadzór w pracy jest mnie ważny niż ten na rybach - nie sądzę.Nie mówimy o tym co wspomaga nadzór bezpośredni a co nie wspomaga.Mój nadzór w postaci czujki ruchu, który zatrzyma każdego - czy sobie tego ktoś życzy czy nie życzy. 110 decybeli ostudzi zapędy każdego do tego, żeby wpaść niepostrzeżenie na moje stanowisko.Ja raz wypróbowałem ja działa ten nadzór na koledze - zapewniam Cię, że nie chciałbyś w środku nocy usłyszeć koło siebie ten dźwięk.Nadal nikt nie przytoczył definicji - według mnie jest to zapis zupełnie nie pasujący de realiów XXI wieku, ponieważ skoro dopuszcza się w pracy nadzór elektroniczny ( dla informacji obiekt zaopatruje w wodę około 40 000 ludzi ) to czy nadzór na rybach jest ważniejszy?Skoro dla Kolegów jest ważniejszy to trudno.JK
Przestań. To nie jest nadzór, tylko urządzenia wspomagające TWÓJ nadzór, bo stricte nadzór, to prowadzisz Ty i nad obiektami i nad tymi wynalazkami. Bez Ciebie, to te pierduty by sobie mogły wyć, dźwięczyć i sikać wydzieliną skunksa i co komu po tym, jak pipczyki, alarmy i kamery nie przywalą złodziejowi i nie skują w kajdanki. To Ty masz płaconą pensję za bezpośredni nadzór, a wynalazki dali Ci tylko do pomocy. Jak one zawyją, zatrabią czy zaczną skakać, a włamywacz, usterka, czy klęska żywiołowa narobi szkód, to Ty dostaniesz po dupie a nie kamerka, czujniczek, czy trąbka. Uczepiłeś się tej definicji, jak rzep psiej kity. Logicznym i zrozumiałym w RAPR jest to, że nadzór w regulaminie wędkarza dotyczy określonej czynności człowieka-wędkarza, a nie działania elektronicznych gadżecików.
Cześć,Nie jest ważne co kto miał na myśli pisząc RAPR tylko to co jest w nim napisane, a napisane jest wyraźnie punkt 3 paragraf 2 podpunkt 4. W czasie wędkowania wędki muszą być pod stałym nadzorem ich właściciela. i na tym koniec. Nie jest określone ile metrów ma znajdować się od wędek i jak ma sprawować ten nadzór i to tyle w temacie.pzdr Marek
Zgadzam sie z Toba Marek. Ale jakby tak chcieć doszukiwać się rozbioru zdania, czy słowa, to możnaby czepić się tego, co zaznaczyłem na czerwono. Mianowicie w konkretnym przypadku, mogłoby być dodane: .........ich właściciela, lub urządzeń (czujniki, sygnalizatory, alarmy itp) do tego przeznaczonych. Żeby wędka była przedmiotem wielkości lufy od czołgu Rudy 102, albo dyszla od wozu drabiniastego, czy masztu z Daru Pomorza, to wtedy logicznym jest, że można widzieć i mieć nadzór choćby wzrokowy nad nim z odległości powiedzmy 200 metrów, ale za Chiny Ludowe nie zobaczysz w nocy, czy nawet w dzień co dokładnie dzieje się przy wędkach z tej odległości, czyli nadzoru jako takiego nie masz. Chyba, że masz wzrok Bielika albo Puchacza.
A gdy w nocy założę świetlik to widzę wędki nawet dwieście metrów i są pod nadzorem ....są
hehehehehehe
A gdy w nocy założę świetlik to widzę wędki nawet dwieście metrów i są pod nadzorem ....są
hehehehehehe
Hehehehehe...dobry przykład. -"Panie, wędki są pod nadzorem, bo świetliki mom...".... Jak nałożę na szczytówkę satelitarny czujnik GPS, to z chaty też se nadzór poprowadzę na monitorze w Krakowie z zarzuconymi wędkami na Mazurach. :))))))
Przestań. To nie jest nadzór, tylko urządzenia wspomagające TWÓJ nadzór, bo stricte nadzór, to prowadzisz Ty i nad obiektami i nad tymi wynalazkami. Bez Ciebie, to te pierduty by sobie mogły wyć, dźwięczyć i sikać wydzieliną skunksa i co komu po tym, jak pipczyki, alarmy i kamery nie przywalą złodziejowi i nie skują w kajdanki. To Ty masz płaconą pensję za bezpośredni nadzór, a wynalazki dali Ci tylko do pomocy. Jak one zawyją, zatrabią czy zaczną skakać, a włamywacz, usterka, czy klęska żywiołowa narobi szkód, to Ty dostaniesz po dupie a nie kamerka, czujniczek, czy trąbka. Uczepiłeś się tej definicji, jak rzep psiej kity. Logicznym i zrozumiałym w RAPR jest to, że nadzór w regulaminie wędkarza dotyczy określonej czynności człowieka-wędkarza, a nie działania elektronicznych gadżecików.
CześćJa może jednak napiszę językiem ludzkim - czyżby nadzór nad obiektami był mniej ważny niż nadzór nad wędkami ?W pracy też mam w obowiązkach nadzór- tylko ktoś pofatygował się i napisał jak mam ten nadzór sprawować. Niestety ale beton PZW nie raczy uaktualnić swoich durnych zapisów - chyba nawet nie wiedzą, że mamy XXI wiek i wiele rzeczy jest innych.Tu ( na rybach ) i w pracy mam narzędzia - jedne i drugie mnie wspomagają w prowadzeniu nadzoru. Nadzór prowadzę przy pomocy narzędzi - i na rybach i w pracy.Dlatego już napisałem, że zapis powstał w czasach głębokiego komunizmu, gdy nie było kamer, czujek itd i jest nie czasowy.Tak Maciek - uczepiłem się definicji nadzoru jak definicji wypychacza. Jednej i drugiej nikt nie potrafi zacytować ale wymagać to chciałby każdy uprawniony do kontroli... JK
CześćDodam jeszcze chyba po raz trzeci, że na amatorów nocnych wizyt mam nadzór w postaci czujek ruchu... Nerwosol na uspokojenie taż mam :-)))))))))JK
Przestań. To nie jest nadzór, tylko urządzenia wspomagające TWÓJ nadzór, bo stricte nadzór, to prowadzisz Ty i nad obiektami i nad tymi wynalazkami. Bez Ciebie, to te pierduty by sobie mogły wyć, dźwięczyć i sikać wydzieliną skunksa i co komu po tym, jak pipczyki, alarmy i kamery nie przywalą złodziejowi i nie skują w kajdanki. To Ty masz płaconą pensję za bezpośredni nadzór, a wynalazki dali Ci tylko do pomocy. Jak one zawyją, zatrabią czy zaczną skakać, a włamywacz, usterka, czy klęska żywiołowa narobi szkód, to Ty dostaniesz po dupie a nie kamerka, czujniczek, czy trąbka. Uczepiłeś się tej definicji, jak rzep psiej kity. Logicznym i zrozumiałym w RAPR jest to, że nadzór w regulaminie wędkarza dotyczy określonej czynności człowieka-wędkarza, a nie działania elektronicznych gadżecików.
CześćJa może jednak napiszę językiem ludzkim - czyżby nadzór nad obiektami był mniej ważny niż nadzór nad wędkami ?W pracy też mam w obowiązkach nadzór- tylko ktoś pofatygował się i napisał jak mam ten nadzór sprawować. Niestety ale beton PZW nie raczy uaktualnić swoich durnych zapisów - chyba nawet nie wiedzą, że mamy XXI wiek i wiele rzeczy jest innych.Tu ( na rybach ) i w pracy mam narzędzia - jedne i drugie mnie wspomagają w prowadzeniu nadzoru. Nadzór prowadzę przy pomocy narzędzi - i na rybach i w pracy.Dlatego już napisałem, że zapis powstał w czasach głębokiego komunizmu, gdy nie było kamer, czujek itd i jest nie czasowy.Tak Maciek - uczepiłem się definicji nadzoru jak definicji wypychacza. Jednej i drugiej nikt nie potrafi zacytować ale wymagać to chciałby każdy uprawniony do kontroli... JK
Nie Janusz. RAPR został znowelizowany w zeszłym roku, a nie w czasach głębokiego komunizmu. Nie ma znaczenia czy RAPR powstał w erze Kredy, średniowiecza czy tydzień temu, ale ważnym jest jego aktualność w formie jaka została stworzona i uaktualniona. Nie, nie wymaga nikt uprawniony do kontroli konkretnego wypychacza, ale takiego jaki jest przyjęty jakimiś normami logiki i zdrowego rozsądku. Dowolność tego, pozwala Ci mieć wypychacz z patyczka, drucika, słomki czy ołówka, ale ma bepiecznie i sprawnie dla ryby pozbawić ją haczyka. Dziś czasowy jest GPS, czy więc zamontujesz monitoring i czujniki GPS na wędkach na Mazurach, będąc w Krakowie? Ja mam kamerkę samochodową kompatybilną z moim telefonem, czy więc jak ją zamontuję na rękojeści wędki, albo do gałązki przy wędkach, samemu będąc kilkaset metrów od nich, np w domku, namiocie, domu czy sklepie, to mam nadzór nad wędkami?
CześćDodam jeszcze chyba po raz trzeci, że na amatorów nocnych wizyt mam nadzór w postaci czujek ruchu... Nerwosol na uspokojenie taż mam :-)))))))))JK
Amator cudzego przedmiotu, jak mocno zechce, to rąbnie Ci jak zaśniesz wszystko łącznie z tymi czujkami i papierosem z Twoich ust. A Nervosol jak koniecznie musisz brać, to już Twój problem, ale mus to mus, nie wnikam jeśli Ci pomaga. Na rybach siedź w namiocie przy samych wędkach z całą kopą czujek i sygnalizatorów to i Nervosol nie będzie Ci potrzebny. Ja w nocy siedzę przy samych wędkach, mam czujniki, mam psa do odstraszania zwierzyny (lisy, wydry, bobry, dziki), a i ewentualni złodzieje omijają mnie z daleka. Straż czy Policja może podejść bez obaw, bo słysząc czy widząc psa, uprzedzają mnie, że chca podejść i pies jest odwoływany do nogi. I dzięki temu nie muszę tak jak Ty brać Nervosolu, szczuć kogokolwiek psami, montować czujników, kamer, sygnalizatorów ruchu i obawiać się tysiąca interpretacji jakiegoś przepisu prawa przez upierdliwego strażnika czy policjanta.
CześćDodam jeszcze chyba po raz trzeci, że na amatorów nocnych wizyt mam nadzór w postaci czujek ruchu... Nerwosol na uspokojenie taż mam :-)))))))))JK
Amator cudzego przedmiotu, jak mocno zechce, to rąbnie Ci jak zaśniesz wszystko łącznie z tymi czujkami i papierosem z Twoich ust. A Nervosol jak koniecznie musisz brać, to już Twój problem, ale mus to mus, nie wnikam jeśli Ci pomaga. Na rybach siedź w namiocie przy samych wędkach z całą kopą czujek i sygnalizatorów to i Nervosol nie będzie Ci potrzebny. Ja w nocy siedzę przy samych wędkach, mam czujniki, mam psa do odstraszania zwierzyny (lisy, wydry, bobry, dziki), a i ewentualni złodzieje omijają mnie z daleka. Straż czy Policja może podejść bez obaw, bo słysząc czy widząc psa, uprzedzają mnie, że chca podejść i pies jest odwoływany do nogi. I dzięki temu nie muszę tak jak Ty brać Nervosolu, szczuć kogokolwiek psami, montować czujników, kamer, sygnalizatorów ruchu i obawiać się tysiąca interpretacji jakiegoś przepisu prawa przez upierdliwego strażnika czy policjanta.
Nie on sam się o to obawia, zresztą na forum "straznicy" już nie jednokrotnie pokazali jak dowolnie można interpretować przepisy.
CześćDodam jeszcze chyba po raz trzeci, że na amatorów nocnych wizyt mam nadzór w postaci czujek ruchu... Nerwosol na uspokojenie taż mam :-)))))))))JK
Amator cudzego przedmiotu, jak mocno zechce, to rąbnie Ci jak zaśniesz wszystko łącznie z tymi czujkami i papierosem z Twoich ust. A Nervosol jak koniecznie musisz brać, to już Twój problem, ale mus to mus, nie wnikam jeśli Ci pomaga. Na rybach siedź w namiocie przy samych wędkach z całą kopą czujek i sygnalizatorów to i Nervosol nie będzie Ci potrzebny. Ja w nocy siedzę przy samych wędkach, mam czujniki, mam psa do odstraszania zwierzyny (lisy, wydry, bobry, dziki), a i ewentualni złodzieje omijają mnie z daleka. Straż czy Policja może podejść bez obaw, bo słysząc czy widząc psa, uprzedzają mnie, że chca podejść i pies jest odwoływany do nogi. I dzięki temu nie muszę tak jak Ty brać Nervosolu, szczuć kogokolwiek psami, montować czujników, kamer, sygnalizatorów ruchu i obawiać się tysiąca interpretacji jakiegoś przepisu prawa przez upierdliwego strażnika czy policjanta.
Nie on sam się o to obawia, zresztą na forum "straznicy" już nie jednokrotnie pokazali jak dowolnie można interpretować przepisy.
"....nie muszę....". JA, JA nie muszę......obawiać się...Które słowo jest trudne i mało zrozumiałe do prawidłowej interpretacji? Ktoś kto ma problem z interpretacją dwóch słów, wszystko interpretuje jak chce, ale nieprawidłowo jak zwykle. A to, czy ktoś interpertuje coś błędnie, to życie mu to zweryfikuje a nie strażnik, policjant czy zakonnica.
Nie on sam się o to obawia, zresztą na forum "straznicy" już nie jednokrotnie pokazali jak dowolnie można interpretować przepisy.
I dlatego Łukasz pytałem o ten prawomocny wyrok sądu w tej sprawie.
Bo my tu jak dzieci się spieramy o głupotę a wiedz że czytają to ludzie z samej "góry" PZW i milczą.Milczą śmiejąc się z nas jak zwykle.
A wiedz że nasze wypowiedzi czyta wielu których nie znamy.
Witam
Tak wiec jak w temacien a mianowicie nurtuje mnie taka sprawa. Jezeli jedziemy z kumplem na nocke, oboje posiadamy karty wedkarskie z aktualnymi odznakami. Jeden z nas sie zmeczy, a 4 wedki w wodzie. Jeden z nas idzie spac a wedki dalej w wodzie, to gdyby tak przyszla kontrola, to czy osoba siedzaca i pilnujaca tych wedek mozne zostac ukarana w jakis sposob?? Przeciez oboje posiadamy karte i mamy prawo lowic na 2 wedki??? Prosze osoby wiedzace cos w tym temacie o odpowiedz.
Z Góry dziekuje
KSIENDZU
Widzę koledzy że z braku lepszych tematów spieramy się o pierdoły. Z mojego punktu widzenia wędkarz to facet który wpatruje się w spławik, szczytówkę, kulę wodną lub jakikolwiek inny sygnalizator to daje mu ten dreszczyk emocji i w momencie brania ryby zacina holuje i wypuszcza bądź zabiera rybę. Zakładanie systemów alarmowych na wędki to nie wędkarstwo tylko mięsiarstwo gdzie tu jakieś emocje. Jeżeli można nadzorować wędkę z odległości kilkuset metrów to czemu nie z kilkunastu kilometrów. Branie, impuls, sprężyna powoduje zacięcie ryby, na komórkę przychodzi sms, jadę nad jezioro odhaczam i wracam do domu przed telewizor. Kolega który pisał o stosowania systemów alarmowych w pracy chyba myli pojęcia tam też człowiek pełni nadzór a wszelkie systemy tylko ochronę wspomagają choćby dlatego że jesteśmy ślepi w nocy jak krety. Ustawodawca wprowadzając do RAPR zapis o bezpośrednim nadzorze chciał uniemożliwić stosowanie tzw. samołówek co w pełni popieram. Albo się wędkuje albo się śpi.
A do kolegi KSIENDZU czy kolega idąc spać nie może po prostu wyjąć wędek z wody. Jest po problemie.
CześćHe he.RAPR może i został znowelizowany w zeszłym roku ale jak pamiętam tylko o " podrywkę "Wypychacz można mieć w ramach zdrowego rozsądku i logiki czyli jaki ?Nadzór też w ramach zdrowego rozsądku czyli jak?Zapewniam, że przy czujkach ruchu na podczerwień nikt do mnie nie podejdzie :-)A jak zaminuje teren alarmami osobistymi ( też mam ) nie ma najmniejszych szans nikt na podejście do stanowiska.Owszem PSR czy Policja może mi dać znać, że to jest kontrola ale zanim dojdą do siebie po uruchomieniu alarmu to JA PIERWSZY ZAPYTAM KOGO TAM LICHO NIESIE ;-))))))) A nerwosol mam nie dla siebie ;-) Nie wiem czy kiedykolwiek nadziałeś się w nocy na czujkę ruchu 110 decybeli ale zapewniam, że nie chciałbyś tego usłyszeć ;-)))))Nie chcę się za bardzo chwalić ale od maja następnego roku będę miał takie sygnałki, że każde podniesienie wędki zaowocuje uruchomieniem alarmu 110 decybeli.Gadanie o tym, ze peta mi z zębów ukradną jest jakby dyskusja o tym, że sandacze da się łowić celowo na rosówki :-)@lenelJakby za bardzo wyjechałeś z tym mięsiarstwem. Ja używam tej całej elektroniki a w tym roku ryby nie zabrałem. Oczekuję na przeprosiny ...Tu nikt o samołówkach nie mówi - mylisz pojęcia.Przesadzacie z tymi metrami, kilometrami, odległościami - widać, że w życiu nie używaliście centralki z powiadomieniem.Co do tych systemów w pracy - to ja napisałem. Mój wzrok ma się nijak do problemu bo obiekty mam od siebie nawet pięć kilometrów. Najlepszy wzrok nic tu nie da ;-)Pojedź na ryby na trzy doby - zapytam Cię wtedy czy spałeś czy wędkowałeś ?
JK
JKarp bez obrazy nikogo na forum nie mam zamiaru obrażać. Ale pomóż mi zrozumieć sens łowienia ryb które łapią się same a do mnie dociera tylko informacja że ryba złapana. Wg mnie hol ryby to jest sprzęt i troszkę umiejętności a cała sztuka polega na znalezieniu ryby skłonieniu jej do brania i zacięcie potem hol i cała reszta. A jeśli chodzi o sprzęt do ochrony to sam sobie odpowiadasz jesteś niedoskonały bo gdybyś miał węch jak pies to wyczuł byś intruza i z 5 km a tak musisz się wspomagać ale ostatecznie to nie sprzęt tylko TY decydujesz o konkretnym zdarzeniu.
JKarp bez obrazy nikogo na forum nie mam zamiaru obrażać. Ale pomóż mi zrozumieć sens łowienia ryb które łapią się same a do mnie dociera tylko informacja że ryba złapana. Wg mnie hol ryby to jest sprzęt i troszkę umiejętności a cała sztuka polega na znalezieniu ryby skłonieniu jej do brania i zacięcie potem hol i cała reszta.
No to pisz do ZG PZW o zakaz sprzedawania łóżek karpiowych,namiotów i centralek z zasięgiem powyżej 10 m.
Powodzenia.:)
JKarp bez obrazy nikogo na forum nie mam zamiaru obrażać. Ale pomóż mi zrozumieć sens łowienia ryb które łapią się same a do mnie dociera tylko informacja że ryba złapana. Wg mnie hol ryby to jest sprzęt i troszkę umiejętności a cała sztuka polega na znalezieniu ryby skłonieniu jej do brania i zacięcie potem hol i cała reszta.
CześćDociera info o braniu - do złowienia ryba jest jeszcze droga daleka.Żadna ryba nie łapie się sama ;-)Z resztą odpowiedzi się zgadzam - znalezienie ryb i czekanie aż zaczną brać to podstawa. Jednak w tym wypadku ja twierdzę, że 70% to odszukanie ryb a reszta to kwestia sprzętu i umiejętności.JK
Kolego hefeed8 spoko nie mam zamiaru nikomu niczego zakazywać. Wypowiadam tylko swoje poglądy. Moje podejście do wędkowania polega na aktywnym wędkowaniu jeżeli masz inne zdanie to twoje prawo.
JKarp bez obrazy nikogo na forum nie mam zamiaru obrażać. Ale pomóż mi zrozumieć sens łowienia ryb które łapią się same a do mnie dociera tylko informacja że ryba złapana. Wg mnie hol ryby to jest sprzęt i troszkę umiejętności a cała sztuka polega na znalezieniu ryby skłonieniu jej do brania i zacięcie potem hol i cała reszta.
Nie bardzo kolego chyba masz pojęcie o łowieniu metodą włosową i na pewno nie wiesz ile czasu trzeba niekiedy spędzić czekając na branie karpia.
Po to są właśnie te sygnalizatory i centralki, żeby nie katować się siedzeniem przez całą noc czekając na niekiedy tylko jedno branie, lub wcale nie mieć nawet "piknięcia".
Jeden lubi popatrzeć sobie na spławik, drugi na szczytówkę pickera, a inny łowi karpie na kulki.
Kolego hefeed8 spoko nie mam zamiaru nikomu niczego zakazywać. Wypowiadam tylko swoje poglądy. Moje podejście do wędkowania polega na aktywnym wędkowaniu jeżeli masz inne zdanie to twoje prawo.
ja swoje zdanie w tym temacie wypowiadałem już kilka razy.
Dla mnie zarzucenie wędek a potem wyjęcie ryby jest równoznaczne z kłusownictwem tak robi u mnie wiele osób.Wieczorem zarzucą rano sprawdzą to ta sama metoda ale PZW na to pozwala można zarzucić i spać a ryba złapie się sama.:)
JKarp trafia do mnie Twoja argumentacja w sytuacji gdy siedzę sobie kilka metrów od wędki przy ognisku grzejniczku czy grilku i ewentualnie jednym okiem drzemię sobie i w ciągu kilkunastu sekund jestem w stanie zareagować. Ale jak śpię w namiocie zakopany w śpiwór kilkaset metrów od wędki to nie wyobrażam sobie reakcji szybszej niż kilka minut więc ryba jest złapana albo ucieka czyli to jest samołówka.
Tak czytam te wasze wpisy i powoli mi włosy dęba stają Boże jak myśmy w tym naszym hobby daleko odeszliśmy od siebie.Jeszcze trochę a byście się ,,pobili " czy o to w tym wszystkim chodzi ?. Po za tym jak przeczytałem o tych wszystkich alarmach,czujnikach , czujnikach ruchu, kamerach na podczerwień , sonarach pomyślałem sobie a co do cholery z wędkarstwem ma to wspólnego .Wytropić , osaczyć i złapać rybę za wszelką cenę ? Może ja stary zgred ( 58 lat ) -jestem otwarty na wszystkie nowinki techniczne ale nie tu nad wodą na miłość Boską panowie.Usłyszałem od znajomego o wędce z paralizatorem przenoszacej impuls po żyłce i haczyku na rybę i to już jest moim zdaniem czyste k...stwo a nie wędkarstwo. Wracam do swojego dzwoneczka, świetlika i latarki. Wyluzujcie koledzy mamy Święta.
Julian
I po to został wymyślony nadzór nad wędkami by łowić a nie spać ale to wszystko fikcja PZW i PSR.:)
CześćIrek skromnie nie dodał, że karpie łowił, i to całkiem ładne :-)))Oczywiście skromnie też nie dodał, że przy łowieniu tak pięknych okoni jak łowi nie jest Mu potrzebny jakiś specjalny nadzór nad wędką.JK
JKarp trafia do mnie Twoja argumentacja w sytuacji gdy siedzę sobie kilka metrów od wędki przy ognisku grzejniczku czy grilku i ewentualnie jednym okiem drzemię sobie i w ciągu kilkunastu sekund jestem w stanie zareagować. Ale jak śpię w namiocie zakopany w śpiwór kilkaset metrów od wędki to nie wyobrażam sobie reakcji szybszej niż kilka minut więc ryba jest złapana albo ucieka czyli to jest samołówka.
CześćMoże nie pisałem, że nikt kilkaset metrów od wędek nie siedzi....Wciąż podrzucasz kukułcze jajo o samółowce...JK
Kolego Iras1975 nie tylko karpiarze mają ten problem łowienie węgorza wygląda podobnie, a zasiadka na lina jaka różnica metoda włosowa czy inna na rybę trzeba czekać całą noc czasami bez sukcesu. Moje poglądy są zbieżne z tym co napisał hefeed8. Albo wędkujemy albo kije z wody.
JKarp bez obrazy nikogo na forum nie mam zamiaru obrażać. Ale pomóż mi zrozumieć sens łowienia ryb które łapią się same a do mnie dociera tylko informacja że ryba złapana. Wg mnie hol ryby to jest sprzęt i troszkę umiejętności a cała sztuka polega na znalezieniu ryby skłonieniu jej do brania i zacięcie potem hol i cała reszta. A jeśli chodzi o sprzęt do ochrony to sam sobie odpowiadasz jesteś niedoskonały bo gdybyś miał węch jak pies to wyczuł byś intruza i z 5 km a tak musisz się wspomagać ale ostatecznie to nie sprzęt tylko TY decydujesz o konkretnym zdarzeniu.
fajne te łowienie karpi , ryby same się "łapią ":) , no może czasem trzeba poznać wodę,( wysondować , wystukać stukadełkiem dno centymetr po centymetrze ),poznać obyczaje karpi w niej pływających , znaleźć odpowiednie miejsce do położenie zestawu ,które odwiedzają ryby , skonstruować odpowiedni zestaw( dobrać do przynety ,dna itd. ) , dobrać odpowiednią przynętę do pory roku i tak żeby spodobała sie karpiom :) itd.. a tak to spoko , brania sa częste a centralka pokazuje jak juz ryba jest "złapana " , tylko podbierak podstawić , no może czasem czeka się kilka tygodni na branie ale ogólnie jest super i bardzo łatwo , trochę faktycznie szkoda z drugiej strony bo taki kilkunastoilogramowy karp( czasem większy ) , sam "złapany " , nie wypracowany nie sprawia przyjemności :)
Kolego Julian podpisuję się pod tym co piszesz z wyjątkiem tego że chcemy się pobić wymieniamy poglądy w całkiem kulturalny sposób i nie ma tu żadnej agresji.
Kolego Iras1975 nie tylko karpiarze mają ten problem łowienie węgorza wygląda podobnie, a zasiadka na lina jaka różnica metoda włosowa czy inna na rybę trzeba czekać całą noc czasami bez sukcesu. Moje poglądy są zbieżne z tym co napisał hefeed8. Albo wędkujemy albo kije z wody.
Bo ja lubię się mierzyć z rybą oko w oko,widzieć branie zaciąć z drugiej strony wędki albo czuć branie i też zaciąć w sekundzie brania.
Ale mogę to zrobić całkiem inaczej tylko nie chcę.
Kolego Iras1975 nie tylko karpiarze mają ten problem łowienie węgorza wygląda podobnie, a zasiadka na lina jaka różnica metoda włosowa czy inna na rybę trzeba czekać całą noc czasami bez sukcesu. Moje poglądy są zbieżne z tym co napisał hefeed8. Albo wędkujemy albo kije z wody.
CześćI dlatego jak jadę na ryby rano w sobotę a wracam w niedzielę to mam wyjąć wędki z wody...w noc z soboty na niedzielę...JK
Każda metoda ma swoje uroki i swoich zwolenników. Chodzi chyba o to aby nie przesadzać, żeby ryba miała też jakieś szanse inaczej to robi się podobne do polowania w kurniku.
Koledzy pobić napisałem w prznośni aby ostudzić emocje. Fajnie było poznać . Być może spotamy się tam gdzieś nad wodą.
Julian.
Ps. Kończę bo przyszli goście dziś moja 31 rocznica ślubu.Jutro będzie bolała głowa oj będzie oj będzie .
Koledzy pobić napisałem w prznośni aby ostudzić emocje. Fajnie było poznać . Być może spotamy się tam gdzieś nad wodą.
Julian.
Ps. Kończę bo przyszli goście dziś moja 31 rocznica ślubu.Jutro będzie bolała głowa oj będzie oj będzie .
A więc wszystkiego najlepszego ;) z okazji rocznicy .
Gratulacje przygotuj sobie za wczasu jakiś kefir albo piwko na jutro. Na zdrowie.
CześćJulian najlepszego :-)JK
Każda metoda ma swoje uroki i swoich zwolenników. Chodzi chyba o to aby nie przesadzać, żeby ryba miała też jakieś szanse inaczej to robi się podobne do polowania w kurniku.
Dokładnie a karp wpuszczony jest do naszych wód tylko do zabawy dla weękarzy.Nie ma znaczenia czy złowimy jednego więcej czy mniej przecież i tak sam nie podejmie normalnego życia w ekosystemie został tam wrzucony by go łowić.Zabawka PZW.:)
To ja swoją opinię też przedstawię.
Jadąc wędkować (celowo nie napisałem na ryby) to jest jakiś plan, sprzęt, przynęta, czas itp.
Ja nie zakładam, że jadę na ryby i ma coś być złapane tylko to ma być wędkowanie.
Rozumiem zanęcanie nawet kilkudniowe, tygodniowe przed wędkowaniem zasadniczym (nawet wiadrami kulek, robali, innego czegoś). Nie rozumiem jak jadąc na wędkowanie można spać?
Jestem nad wodą rozkładam wędziska, czekam na branie, mam ochotę się zdrzemnąć bo już czas, zwijam wędki, odpoczywam, budze się za jakiś czas, ponawiam próby, czekam itd.
Nie rozumiem dlaczego ktoś nazywa siebie wędkarzem bo, przyjechał na ryby, wsypał do wody taczkę zanęty, do wody jako przynentę nadział 2 kulki, a później trzeźwiał przez 2 dni i czekał czy coś kulkę "pożarło" i się nie zaczepiło czy też kulka po prostu się w wodzie rozpuściła :-)
Oczywiście, że jest to przytyk z mojej strony i nie dotyczy tylko NORMALNYCH wędkarzy ale również dla tych co wyjazd na ryby traktują tylko jako "odskocznia" od .......?
Mam nadzieję, że się na mnie nie obrazicie :-)
To ja swoją opinię też przedstawię.
Jadąc wędkować (celowo nie napisałem na ryby) to jest jakiś plan, sprzęt, przynęta, czas itp.
Ja nie zakładam, że jadę na ryby i ma coś być złapane tylko to ma być wędkowanie.
Rozumiem zanęcanie nawet kilkudniowe, tygodniowe przed wędkowaniem zasadniczym (nawet wiadrami kulek, robali, innego czegoś). Nie rozumiem jak jadąc na wędkowanie można spać?
Jestem nad wodą rozkładam wędziska, czekam na branie, mam ochotę się zdrzemnąć bo już czas, zwijam wędki, odpoczywam, budze się za jakiś czas, ponawiam próby, czekam itd.
Nie rozumiem dlaczego ktoś nazywa siebie wędkarzem bo, przyjechał na ryby, wsypał do wody taczkę zanęty, do wody jako przynentę nadział 2 kulki, a później trzeźwiał przez 2 dni i czekał czy coś kulkę "pożarło" i się nie zaczepiło czy też kulka po prostu się w wodzie rozpuściła :-)
Oczywiście, że jest to przytyk z mojej strony i nie dotyczy tylko NORMALNYCH wędkarzy ale również dla tych co wyjazd na ryby traktują tylko jako "odskocznia" od .......?
Mam nadzieję, że się na mnie nie obrazicie :-)
Cześć
Tylko po takim wyjeździe okazuje się, że każde kulki są be... a w szczególności te drogie po 70 zł za kilo ;-)
Ja też zakładam, że jadę wędkować a nie coś złowić...często jest odwrotnie he he :-)))
JK
No tak tylko ja już z długich zasiadek raczej nie czerpię satysfakcji tylko właśnie odpowiednie celowane wędkowanie.
Mam z tym problem przyznaję ale naprawdę warto "znać" wodę i ryby które w niej pływają, jej zwyczaje, upodobania i naprawdę nie trzeba robić całego obozowiska na kilka dni wystarczy wiedzieć gdzie i kiedy.
Oczywiście to tylko teoria :-)
Tematem wątku jest wędkowanie ze spaniem, spanie z wędkowaniem, albo wędkowanie lub spanie, spanie lub wędkowanie......ogólnie rzeczbiorąc. Nie sprzeczajcie się na litość boską kto jakie ryby łowił i przez ile dni. Janusz, ja na zasiadki wędkarskie jeździłem i będę jeździł dopóty, dopóki mi zdrowie pozwoli, na kilka, albo i więcej dni jednym ciągiem. Po to m.in. kupiłem sobie przyczepę kempingową z wystarczającym wyposażeniem (kuchnia, WC, ogrzewanie, lodówka, wyro), żeby siedzieć na rybach całe doby pod rząd jednym cugiem. Także zasiadki kilkudniowe przy wędkach są mi znane w wystarczającej mierze, aby wiedzieć co i jak i dlaczego w nocy. Jeżdżę wtedy nie nad jeziorko z ośrodkami wypoczynkowymi i alejkami jak w Łazienkach, ale w kompletną dzicz nadodrzańską w sąsiedztwie bagienek, krzaczorów, wiatrołomów i w miejsca gdzie widzę twarz człowieka raz na dwa dni, a przeważnie jest to miejscowy (z wioch obok) kłusol na "zwiadach". Więc pytania w stylu: "czy ja znam nocne zasiadki itd", są płytkie. Wydaje mi się, że pytanie skierowane do każdego z wędkarzy z kilkudziesięcioletnim stażem na łowiskach o "smak" nocnych zasiadek, jest płytkim. Jak widzisz po wypowiedziach kolegów na forum, nie tylko karpiarze jeżdżą na nocne, kilkudniowe/kilkudobowe zasiadki. Dla mnie naszpikowanie zarzuconego sprzętu różnej maści czujkami, sygnalizatorami, elektroniką, centralkami i celowe walnięcie się w kimono ileś tam metrów od wędek, jest pomyłką a nie stricte wędkarstwem. Co Ty mi tu o jakiś decybelach srelach piszesz. I co z tego że decybele walną jak ktoś Ci przejdzie przed sprzętem. A co to ludziom brzegiem chodzić nie wolno? Ja bym Ci wlał, jakby mi tak jakaś trąba bembenki w uszach rozerwała, bo chciałem przejść brzegiem łowiska koło Ciebie. Możesz się zabezpieczać, owszem, ale nie tak, żeby przypadkowa osoba zeszła na zawał, albo ogłuchła. Wtedy kończysz w sądzie. Reasumując: chcesz wędkować nocą, to wędkujesz, a nie walisz komara, a chcesz spać w nocy pod gwiazdami, to składasz wędki i śpisz, a nie udajesz, że łowisz. Jak tak Ciebie czytam, to zaczynam się zastanawiać, czy na nocki nie wynajmować ochrony z Hertza, ale z Kartami Wędkarskimi, żebym mógł kimać a nie łowić.
"Nie rozumiem dlaczego ktoś nazywa siebie wędkarzem"
:):) Bo do połowu ryb używa wedziska/wędki tak jak ty.
Gdybyś przesiedział jesienną noc, sam w środku lasu, nad 122ha jeziorem, w towarzystwie dzików okopujących namiot, to nie pisał byś takich rzeczy.
Każdy rodzaj wędkowania ma swoich zwolenników i przeciwników, próbowałem wielu metod/sposobów i ostatecznie wybrałem to, co mnie najbardziej kręci.
Dodam do tego co napisał MASTINO że łowisko nie jest wyłączną własnością wędkarza uzbrojonego w najnowsze zdobycze cywilizacji. Są owady ptaki i ssaki które prowadzą nocny tryb życia i ryczenie jakiegoś gówienka o mocy 110 db zakłóca spokój naturze o innych wędkarzach nie wspomnę. Myślę że podpada to pod jakiś paragraf o ochronie środowiska.
@Iras1975 możesz mi wierzyć lub nie ale nie tylko wędzisko to już wędkarz.