Cześć Kilerzy. Ja jestem skazany na siedzenie przy stole i dobrze mi z tym :). Za tydzień kuzynka wychodzi za mąż więc też nici z ryb, a nie lubię jechać na godzinę. Jak łowić to łowić. Na moje ulubione miejsce mam 35 km i prawie godzinę trzeba jechać.... Jakbym miał siadać na karpia to bym jeździł i na godzinkę nawet, a przy okazji zanęcić. Krzysiek polamania!
Krzysiek ja teraz kupuję suke rottwailera. Załatwił mi ktoś trzy psy w przeciągu dwóch miesięcy (wiem kto i marny jego los) i aby jeden owczarek mi został. Labrador za bardzo łagodny chyba?
Byłem nad zalewem na chwilkę i ryba pięknie się splawia...
Zbychu też byłem nad rzeką, nawet sporo osób spacerujących widziałem. Ryb tylko nie zobaczyłem. :)) Łagodny i znudzony życiem, wykąpany dlatego że do rzeki wskoczył tyle razy że nawet nie liczyłem.:) Wśród spacerowiczów poznałem ciekawego czlowieka szedł ze mną kilkaset metrów gdy spinningowałem, porozmawialiśmy i mamy plany razem coś połowić w przyszłości. Nawet nie wiedziałem że tak mieszka ktoś kto łowi, dużo wie i ma poukładane w głowie.
A no wczoraj przy takies świetnej pogodzie ryba sie spławiała, tam gdzie była wczoraj biba po chrzcie był nie daleko zbiorniczek widoczny z tarasu i chyba sie tam wybiore w środe jak wytrzeżwieje:)))))
A ja zrobiłem sobie DETOKS od rybiszonów...co za dużo to niezdrowo,rzeka mi się oczyściła,wody opadły ,pstrąg ruszył się na całego a mnie się nie chce....chyba się wypaliłem...tak jak młyn w Stg.Stał se z dwieście lat,nic mu nie było,potem plajtnął,obiekty razem z działką kupiło 3 cwaniaków,apartamentowce chcieli stawiać--a tu lipa,konserwator zabytków łapę trzyma....To z zabytków ino zgliszcza zostały po 2 pożarach,oba "przypadkowe",ostatni w sobotę o 4 rano,w ulewnym deszczu zapłoneły mokre do granic możliwości dechy---cud:) Teraz ten obiekt w trybie PILNYM trzeba rozebrać bo jobnąć może....Tak się w polszy robi biznesy:) nie kijem to zapałką:) Dla mnie wynika z tego cyrku jeden plus--znika jedna z zapór na drodze pstraga potokowego,a mój ulubiony odc---stadion----zaś napełnił się wodą po zastopowaniu głównego koryta i puszczeniu "obejściem" nurtu,takie szczęście w nieszczęściu.
http://www.tvn24.pl/pomorze,42/starogard-gdanski-pozar-mlynow,630440.html
A ja muszę sprzętu dokupić, bo młodszy syn oświadczył, że też bedzie wędkował i się dopytuje kiedy na ryby jedziemy. Młodszy jak ja porządny wedkarz ryby chce wypuszczać, a starszy to mięsiarz jak Kuba aż się oblizuje na widok ryby ;))).
A ja zrobiłem sobie DETOKS od rybiszonów...co za dużo to niezdrowo,rzeka mi się oczyściła,wody opadły ,pstrąg ruszył się na całego a mnie się nie chce....chyba się wypaliłem...tak jak młyn w Stg.Stał se z dwieście lat,nic mu nie było,potem plajtnął,obiekty razem z działką kupiło 3 cwaniaków,apartamentowce chcieli stawiać--a tu lipa,konserwator zabytków łapę trzyma....To z zabytków ino zgliszcza zostały po 2 pożarach,oba "przypadkowe",ostatni w sobotę o 4 rano,w ulewnym deszczu zapłoneły mokre do granic możliwości dechy---cud:) Teraz ten obiekt w trybie PILNYM trzeba rozebrać bo jobnąć może....Tak się w polszy robi biznesy:) nie kijem to zapałką:) Dla mnie wynika z tego cyrku jeden plus--znika jedna z zapór na drodze pstraga potokowego,a mój ulubiony odc---stadion----zaś napełnił się wodą po zastopowaniu głównego koryta i puszczeniu "obejściem" nurtu,takie szczęście w nieszczęściu.
http://www.tvn24.pl/pomorze,42/starogard-gdanski-pozar-mlynow,630440.html
Lux ładnie se detox zrobiłeś brachu....;).
Jestem przekropkowany na wskroś,co oczy przymknę to cętki i zęby widzę...a tu jeszcze miesiąc został:( Co roku tak mam o tej porze,powodem jest miejsce zamieszkania--300m od rzeki i to że zawsze z racji zawodu---wykończeniowiec----mam luzy w miesiącach zimowych,czytać---nie pali się,nic pilnego.Skutkiem tego A+B jest ilość wypadów---ze 3 w tygodniu,do 5 nawet,a to na dłuższą metę zbrzydnąć nieco potrafi,leziesz więc enty raz i się nie przykładasz,efekt---mniej łowisz bo serca nie wkładasz,efekt---bardziej brzydnie...i kółko się zamyka.To prosty schemat,teraz w kwietniu już esoxami żyć zaczynam a po ostatnim wypadzie we środę bodajże-serduszko jeszcze mocniej tłuc zaczeło...Powodem były dwa szczupacze przyłowy na odc poniżej Owidza,pierwszy łupnął w głównym nurcie aż zadzwoniło mi w uszach--na łoko z 85+....Pikny,tłusty i silny jak parowóz,do pstragowego podbieraka wcapować gada nie mogłem:) drugi mały na 55+ strzelił pod samymi nogami jak w rzece stałem...ech...odpłynałem wtedy juz całkowicie....
Szczupek to świetny kompan,cudownie durny i przewidywalny,ryba na zawołanie,potoka trza wychodzić,skradać się,marznąć,kusić....a esoxik? idziesz i masz,bez gry wstępnej,kwiatów,kina,i zachodów słońca....Taki rybi dziwek....:)
Witajcie, wróciłem do żywych:)))))
Nie mam zamrażarki:)))) wszystko na bieżąco w ocet idzie:))))
Kurde dwa dni picia , a dzisiaj nie jest najgożej :)
Jutro może jakies rybki się znajda ale podobno burze ida
Siemka. Wiosna się wstrzymuje i tak będzie dopóki z południa nie zawieje... Fajne ryby Panwie.
Ja czekam na zachodnie wiatry i te porywiste ;) Od niedzieli do wczoraj pizgało u mnie wschdem dziś już wieje południowo -zachodni jest lepiej :) Konopie już sę gotują ;);)
Cieszy , cieszy bo obok karazi naszych pospolitych to mój ulubiony gatunek:))))
Takie małe te profesorki ale pierwsze zawsze cieszą:)))
rosóweczki i ja mam:)))
ale poczekają do soboty, dzis przerwa, jutro spin , a w sobote znowu za linkami
Jak się uda to weekend na pstrągowych ciurkach, a jak nie to na swojej wodzie pogoń za kleniem życia:) Tak czy tak o ile nie lunie "żabami" to warto być nad rzeką:)
W sprawie artykułu; http://www.wedkuje.pl/wedkarstwo,quo-vadis-wedkujepl,88904
Na zdjęciu jedyny zatrzask jaki blokuje korbkę kołowrotka w pozycji pracy. Jka dla mnie "pseudotestera", "producenta reklam" że epitety wychodzące poza język polski omine na bardzo kiepskim poziomie. Wystarczy wziąc taki kołowrotek do rąk i zobaczyć.
Od kiedy "zawias" jest od trzymania? Na zawiasie korbka się składa czyli można ją przekręcić z jednej pozycji złożenia do rozłożenia czyli stanu gotowości do użycia. W tej pozycji zapadka zatrzasku trzyma korbkę w stanie nieruchomości. Trzyma na tyle na ile pozwala sprężyna zatrzasku jak i precyzja wykończenia poszczególnych elementów. Kiedy składam korbkę do transportu każda siła jaka na nią zadziała spowoduje jej rozłożenie ponieważ -DRUGI ZATRZASK BLOKUJĄCY JA W TEJ POZYCaA NIE ISTNIEJE.
Cienko Ryukon...specjalnie dla Arturka RE test mocowania korbki,GIE zafiasu,jakość trzymania pokrętła po złożeniu rzeczonej.
MSX Microspecial--Specialist--moja kanapa--mój koc--mój sznurek,moja ręka i 12kg (na oko)rowerek mojej córki Ani-porządny,z kółkami,niemiecki....Rower wisi na zablokowanej do transportu rączce.Worek 30kg wnoszę na 2pietro bez ciśnienia,rower w wyprostowanej ręce cięzko mi unieść aby złapać zoom-całość,sporo waży,12 kg oceniam na oko choć raczej więcej waży
W wyniku tego widzę zapotrzebowanie na artykuł temat "Korby w wędkarstwie", metalowe plastikowe i te inne. :)) Niestety mam za dużo innych rzeczy by sie korbkami dziś zajmować. Jeśli zaś chodzi o typ złożenia korbki na Twoich zdjęciach to myślę że tylko w tanich kołowrotkach gdzie głownym materiałem do ich produkcji jest plastik może on "puścić". Zaś pod wpływem ciężaru takiego rowerka rozsypuje sie takowy na czynniki pierwsze. :))
Wesołych Świąt wszystkim:)
Mam nadzieję że dziś będzie weselej jak wczoraj, wszystko zależy od pogody wczorajsza była do niczego, zimno i deszcz.:)
Wesołego Alleluja:))) Dziś Krzyś będzie słoneczko:)))
Liczę na to Grześ, sprzęt przygotowany. Jedyne 2-3 godziny nad rzeką nic więcej. :)
to masz raj jak dzisiaj wyjdziesz na ryby:))))
Wyjdę na spacerek dlatego że nie interesuja mnie święta w stylu siedzenia przy stole i pitolenia głupot.:)
test - nie mogę dodać fotki a to gówno weszło:)
Ja dziś nie mam szans, ale jutro jak pogoda pozwoli to ze dwie godzinki pośmigam:)
Mam mały problem z dodawaniem zdjęć a myślę że wieczorem będę wklejał okazy. :)))
Cześć Kilerzy. Ja jestem skazany na siedzenie przy stole i dobrze mi z tym :). Za tydzień kuzynka wychodzi za mąż więc też nici z ryb, a nie lubię jechać na godzinę. Jak łowić to łowić. Na moje ulubione miejsce mam 35 km i prawie godzinę trzeba jechać.... Jakbym miał siadać na karpia to bym jeździł i na godzinkę nawet, a przy okazji zanęcić. Krzysiek polamania!
Dzięki wielkie Zbynio. Słońce wychyla się zza chmur będzie udana wędróweczka. :)
Krzysiek ja teraz kupuję suke rottwailera. Załatwił mi ktoś trzy psy w przeciągu dwóch miesięcy (wiem kto i marny jego los) i aby jeden owczarek mi został. Labrador za bardzo łagodny chyba?
Byłem nad zalewem na chwilkę i ryba pięknie się splawia...
Zbychu też byłem nad rzeką, nawet sporo osób spacerujących widziałem. Ryb tylko nie zobaczyłem. :)) Łagodny i znudzony życiem, wykąpany dlatego że do rzeki wskoczył tyle razy że nawet nie liczyłem.:) Wśród spacerowiczów poznałem ciekawego czlowieka szedł ze mną kilkaset metrów gdy spinningowałem, porozmawialiśmy i mamy plany razem coś połowić w przyszłości. Nawet nie wiedziałem że tak mieszka ktoś kto łowi, dużo wie i ma poukładane w głowie.
A no wczoraj przy takies świetnej pogodzie ryba sie spławiała, tam gdzie była wczoraj biba po chrzcie był nie daleko zbiorniczek widoczny z tarasu i chyba sie tam wybiore w środe jak wytrzeżwieje:)))))
A ja korzystając z okazji zanim pojawią się kolejni goście zmykam zaraz nad rzekę:)))
A ja zrobiłem sobie DETOKS od rybiszonów...co za dużo to niezdrowo,rzeka mi się oczyściła,wody opadły ,pstrąg ruszył się na całego a mnie się nie chce....chyba się wypaliłem...tak jak młyn w Stg.Stał se z dwieście lat,nic mu nie było,potem plajtnął,obiekty razem z działką kupiło 3 cwaniaków,apartamentowce chcieli stawiać--a tu lipa,konserwator zabytków łapę trzyma....To z zabytków ino zgliszcza zostały po 2 pożarach,oba "przypadkowe",ostatni w sobotę o 4 rano,w ulewnym deszczu zapłoneły mokre do granic możliwości dechy---cud:) Teraz ten obiekt w trybie PILNYM trzeba rozebrać bo jobnąć może....Tak się w polszy robi biznesy:) nie kijem to zapałką:) Dla mnie wynika z tego cyrku jeden plus--znika jedna z zapór na drodze pstraga potokowego,a mój ulubiony odc---stadion----zaś napełnił się wodą po zastopowaniu głównego koryta i puszczeniu "obejściem" nurtu,takie szczęście w nieszczęściu.
http://www.tvn24.pl/pomorze,42/starogard-gdanski-pozar-mlynow,630440.html
A ja muszę sprzętu dokupić, bo młodszy syn oświadczył, że też bedzie wędkował i się dopytuje kiedy na ryby jedziemy. Młodszy jak ja porządny wedkarz ryby chce wypuszczać, a starszy to mięsiarz jak Kuba aż się oblizuje na widok ryby ;))).
A ja zrobiłem sobie DETOKS od rybiszonów...co za dużo to niezdrowo,rzeka mi się oczyściła,wody opadły ,pstrąg ruszył się na całego a mnie się nie chce....chyba się wypaliłem...tak jak młyn w Stg.Stał se z dwieście lat,nic mu nie było,potem plajtnął,obiekty razem z działką kupiło 3 cwaniaków,apartamentowce chcieli stawiać--a tu lipa,konserwator zabytków łapę trzyma....To z zabytków ino zgliszcza zostały po 2 pożarach,oba "przypadkowe",ostatni w sobotę o 4 rano,w ulewnym deszczu zapłoneły mokre do granic możliwości dechy---cud:) Teraz ten obiekt w trybie PILNYM trzeba rozebrać bo jobnąć może....Tak się w polszy robi biznesy:) nie kijem to zapałką:) Dla mnie wynika z tego cyrku jeden plus--znika jedna z zapór na drodze pstraga potokowego,a mój ulubiony odc---stadion----zaś napełnił się wodą po zastopowaniu głównego koryta i puszczeniu "obejściem" nurtu,takie szczęście w nieszczęściu.
http://www.tvn24.pl/pomorze,42/starogard-gdanski-pozar-mlynow,630440.html
Lux ładnie se detox zrobiłeś brachu....;).
Pomimo że pogoda świetna dziś sobie odpuszczę łowienie, Jednak już od jutra dzień "roboczy" a nawet cały tydzień. :)
Jestem przekropkowany na wskroś,co oczy przymknę to cętki i zęby widzę...a tu jeszcze miesiąc został:( Co roku tak mam o tej porze,powodem jest miejsce zamieszkania--300m od rzeki i to że zawsze z racji zawodu---wykończeniowiec----mam luzy w miesiącach zimowych,czytać---nie pali się,nic pilnego.Skutkiem tego A+B jest ilość wypadów---ze 3 w tygodniu,do 5 nawet,a to na dłuższą metę zbrzydnąć nieco potrafi,leziesz więc enty raz i się nie przykładasz,efekt---mniej łowisz bo serca nie wkładasz,efekt---bardziej brzydnie...i kółko się zamyka.To prosty schemat,teraz w kwietniu już esoxami żyć zaczynam a po ostatnim wypadzie we środę bodajże-serduszko jeszcze mocniej tłuc zaczeło...Powodem były dwa szczupacze przyłowy na odc poniżej Owidza,pierwszy łupnął w głównym nurcie aż zadzwoniło mi w uszach--na łoko z 85+....Pikny,tłusty i silny jak parowóz,do pstragowego podbieraka wcapować gada nie mogłem:) drugi mały na 55+ strzelił pod samymi nogami jak w rzece stałem...ech...odpłynałem wtedy juz całkowicie....
Szczupek to świetny kompan,cudownie durny i przewidywalny,ryba na zawołanie,potoka trza wychodzić,skradać się,marznąć,kusić....a esoxik? idziesz i masz,bez gry wstępnej,kwiatów,kina,i zachodów słońca....Taki rybi dziwek....:)
Szału nie było, ale pogoda piękna, ptaki śpiewają, dzięcioły napierdzielają, woda szumi i kleniki też łaskawe co do brań pomijając rozmiary :)))
zbynio ja to naczelny kilowicz RP wszystko do wora i w ocet póżniej:))))
Kuba to ile ty masz tych zamrażarek? :)
Jakub na bieżąco konsumuje ;)). W końcu po świętach i chwila wytchnienia. Ja wczoraj motocykl odpaliłem i zrobiłem sobie małą przejażdżkę....
A ja umyłem dzisiaj rower aby zmyć z ramy zimowe zło:)
Witajcie, wróciłem do żywych:)))))
Nie mam zamrażarki:)))) wszystko na bieżąco w ocet idzie:))))
Kurde dwa dni picia , a dzisiaj nie jest najgożej :)
Jutro może jakies rybki się znajda ale podobno burze ida
A tam burze... :)
Dziś też klaniki aktywne i tylko szkoda, że same maluchy.
dobre i maluchy
W ostatni Czwartek coś zapiszczało,dziś i jutro pojadę trochę podnęce i w czwartek na dobe usiądę,może coś podniosą.
gruby karpiszon
Wiosna jeszcze lekko się wstrymuje ale juz niedługo. :)
Siemka. Wiosna się wstrzymuje i tak będzie dopóki z południa nie zawieje... Fajne ryby Panwie.
Siemka. Wiosna się wstrzymuje i tak będzie dopóki z południa nie zawieje... Fajne ryby Panwie. Ja czekam na zachodnie wiatry i te porywiste ;) Od niedzieli do wczoraj pizgało u mnie wschdem dziś już wieje południowo -zachodni jest lepiej :) Konopie już sę gotują ;);)
dziś pierwsze marcowe linki sie trafiły
oprócz nich sama drobnica płocie,jazie plus mały sazan
Małe, ale jakże cieszą ;] W tym roku nie dostałem linka przy okazji łowienia płoci i wzdręg. Jeden weekend w kwietniu napewno spróbuję, może się uda.
O tej porze roku,po zimie,każda ryba ma magiczną moc,każdy wypad jest niepowtarzalny
Mnie cieszy nawet widok rosówek które przed chwilą nazbierałem, około 150 szt.. Teraz mają przerwę a później poprawka. :)
Cieszy , cieszy bo obok karazi naszych pospolitych to mój ulubiony gatunek:))))
Takie małe te profesorki ale pierwsze zawsze cieszą:)))
rosóweczki i ja mam:)))
ale poczekają do soboty, dzis przerwa, jutro spin , a w sobote znowu za linkami
Jak się uda to weekend na pstrągowych ciurkach, a jak nie to na swojej wodzie pogoń za kleniem życia:) Tak czy tak o ile nie lunie "żabami" to warto być nad rzeką:)
W sprawie artykułu; http://www.wedkuje.pl/wedkarstwo,quo-vadis-wedkujepl,88904
Na zdjęciu jedyny zatrzask jaki blokuje korbkę kołowrotka w pozycji pracy. Jka dla mnie "pseudotestera", "producenta reklam" że epitety wychodzące poza język polski omine na bardzo kiepskim poziomie. Wystarczy wziąc taki kołowrotek do rąk i zobaczyć.
Od kiedy "zawias" jest od trzymania? Na zawiasie korbka się składa czyli można ją przekręcić z jednej pozycji złożenia do rozłożenia czyli stanu gotowości do użycia. W tej pozycji zapadka zatrzasku trzyma korbkę w stanie nieruchomości. Trzyma na tyle na ile pozwala sprężyna zatrzasku jak i precyzja wykończenia poszczególnych elementów. Kiedy składam korbkę do transportu każda siła jaka na nią zadziała spowoduje jej rozłożenie ponieważ -DRUGI ZATRZASK BLOKUJĄCY JA W TEJ POZYCaA NIE ISTNIEJE.
Cienko Ryukon...specjalnie dla Arturka RE test mocowania korbki,GIE zafiasu,jakość trzymania pokrętła po złożeniu rzeczonej.
MSX Microspecial--Specialist--moja kanapa--mój koc--mój sznurek,moja ręka i 12kg (na oko)rowerek mojej córki Ani-porządny,z kółkami,niemiecki....Rower wisi na zablokowanej do transportu rączce.Worek 30kg wnoszę na 2pietro bez ciśnienia,rower w wyprostowanej ręce cięzko mi unieść aby złapać zoom-całość,sporo waży,12 kg oceniam na oko choć raczej więcej waży
Czy teraz dobrze Arturku? Jakość mówi sama za siebie.
W wyniku tego widzę zapotrzebowanie na artykuł temat "Korby w wędkarstwie", metalowe plastikowe i te inne. :)) Niestety mam za dużo innych rzeczy by sie korbkami dziś zajmować. Jeśli zaś chodzi o typ złożenia korbki na Twoich zdjęciach to myślę że tylko w tanich kołowrotkach gdzie głownym materiałem do ich produkcji jest plastik może on "puścić". Zaś pod wpływem ciężaru takiego rowerka rozsypuje sie takowy na czynniki pierwsze. :))
Zgadza się,w siepach mozesz "przekręcić" śrubę z drugiej strony gdy na chama usztywniasz całość.