Dwaj wędkarze moczą kije nad rzeką. - Wiesz co - mówi pierwszy - ciekawe, że moja żona zawsze pamięta rocznicę naszego ślubu, a ja nigdy. - No co ty, to normalka - mówi drugi. - Pamiętasz, kiedy złapałeś największą rybę? - Hehehe, spoko... 14 kwietnia 1998 roku. - No widzisz. A myślisz że ta biedna ryba pamięta kiedy została złapana?
trzeba było wybrać chiński nie japoński. Wtedy będzie tak Czterech żonatych mężczyzn połowów w niedzielę rano. W godzinę później , jeden z nich powiedział: " Nie wiesz , że idę i idź na ryby z wami dzisiaj mam do zapewnienia, że moja żona, w następny weekend , malować całego domu na drugim: - . . To nie było nic , musiałem obiecał kopać w ogródku basen ... Trzeci : - Mam tylko dobre ... Pójdę przez remont kuchni ... Czwarty wędkarz nigdy nie powiedział słowa , ale widocznie inni nie dać mu osoby : -? A ty, dlaczego nie mówisz, że nie mają żadnych zobowiązań , to niech moja żona go - Nie - czwarty - Mam tylko ustawić budzik na 03:30 , kiedy zadzwonił , a następnie delikatnie ? przebić jego żona zapytała : " Seksik czy ryby ? ", który powiedział: "oddzielenia wędki w dolarach * szafie ... "
Dwaj wędkarze łowią ryby i popijają piwko. Nagle przepływa chłopak na windsurfingu i straszy im ryby. Pierwszy wędkarz mówi do drugiego: - Jeśli jeszcze raz tędy przepłynie, to rzucę go tą butelką. Nie mija pięć minut i chłopak przepływa po raz kolejny. Wkurzony wędkarz rzuca butelką w jego stronę, trafia go w głowę i chłopak wpada do wody. Przestraszeni wędkarze wskakują do wody i szukają chłopaka. Wyciągają go z wody, zaczynają go reanimować. Nagle jeden wędkarz do drugiego: - Ty, Andrzej to nie ten. - Skąd wiesz? - Bo ten ma łyżwy na nogach.
Franek i Kowalski łowią ryby. Kowalski co chwilę coś wyciąga, a Franek nic. - Jak Ty to robisz Kowalski? - pyta z zazdrością Franek. - Bo ja, widzisz, łapię na robaki, które mają po dziesięć centymetrów. - A skąd je masz? - Normalnie! Dwieście dwadzieścia wolt do ziemi i wyłażą takie duże glisty. - Ja też tak zrobię! Spotykają się po tygodniu. Franek ma na głowie bandaż, a pod oczami siniaki. - Co Ci się stało? - pyta Kowalski. - Tak żem zrobił jak Ty. Puściłem dwieście dwadzieścia wolt, wyszły robaki po dziesięć centymetrów. Dałem pięćset wolt i wiesz - wyszły robaki po trzydzieści centymetrów. Pomyślałem, że jak dam tysiąc wolt, to wyjdą jeszcze większe. I dałem tysiąc wolt do ziemi. - I co, wyszły większe? - Nie, glisty nie, wyszli górnicy z dołu i tak mnie strzaskali, jak widzisz.
To nie żart! To wydarzyło się naprawdę! Na Wiśle w Strumieniu niedaleko mostu drogowego kolega łowił ryby. Mostem przechodził chłopak z dziewczyną.Nie wiem ,może chciał popisać się przed dziewczyną, (a może był też wędkarzem).W każdym bądź razie zatrzymali sie oboje i on krzyknął do wędkarza! A mydło i ręcznik masz? Kolega błyskawicznie mu odpowiedział pytaniem! A CO!? ta dzioucha tobie się zesrała? Wyobraźcie sobie minę pytającego. Bardzo cichutko i błyskawicznie opuścili most.Myślę,że drugi raz takiego pytania już nie zada.
Rozmowa wędkarzy:-Ja złapałem szczupaka 10 kg!- mówi pierwszy-To jeszcze nic! Ja złapałem suma 80 kg!- odpowiada drugi-A ja wątpię.- twierdzi trzeci -A ja taaaaką wątpię!- wykrzykuje trzeci
To ja wam opowiem autentyczną historię,kolega wstawiał towar do małego bardzo sympatycznego pubu i mimo wolnie podsłuchał jak koleś bajeruje jakąś laskę .ALE MASZ ŁADNE DUŻE CIEMNE OCZY,DRUGI RAZ W ŻYCIU TAKIE WIDZĘ. Dziewczyna pyta zachwycona kiedy widziałeś pierwszy raz, a koleś na to JAK MI SIĘ KROWA W STAWIE TOPIŁA,
PRZEPIS NA RYBĘ PO CHINSKU
Rybę bardzo starannie umyta układamy na dnie naczynia, najlepiej
szklanego.
Dodajemy goździki i cynamon, skrapiamy cytryna.
Tak przygotowana rybę zalewamy szklanka wina białego, szklanka wina
czerwonego,
dodając 100 gramów ginu, 100 gramów koniaku, 200 gramów Smirnoffa i 50
gramów rumu.
Potrawy nie musimy nawet poddawać obróbce cieplnej.
Rybę możliwie jak najszybciej wyrzucamy, bo jest do dupy, natomiast....
SOS!
Sos! Paluszki lizać!
Wędkarz
złowił złotą rybkę. Rybka prosi aby ją wypuścił a ona spełni jego jedno
życzenie. Po namyśle wędkarz zgadza się i mówi że chce mieć najlepszy
sprzęt wędkarski. - Dobrze mówi rybka. A jak chcesz za gotówkę czy na raty? - A ty jak chcesz: na oleju czy na masełku?
Pewien
strażnik cały dzień kontrolował wędkarzy, jednak nikomu nie wlepił
mandatu. W końcu podchodzi do kolejnego wędkarza z chęcią poprawienia
sobie nastroju i mówi: - Poproszę kartę wędkarską. - Nie mam - słyszy w odpowiedzi. - Płaci pan 50 zł. - Za co? - Za łowienie ryb bez karty. - Przecież ja nie łowię ryb tylko kąpię glizdę. - To płaci pan 100 zł kary! - Za co? - Bo glizda nie ma kąpielówek!
Jasio
pyta ojca: - Tato, czy to prawda , że ryby najszybciej rosną po
złowieniu ich przez wędkarza? - Co? Jasiu, to jakaś bzdura! - To
dlaczczego dwa dni temu, jak nasz sąsiad z naprzeciwka złapał szczupaka.
Miał około kilograma. Wczoraj, kiedy opowiadał o tym szczupaku
sąsiadowi z góry, to on ważył już jakieś półtora kilograma a dziś reszta
mieszkańców naszego bloku twierdzi, że to był szczupak dwukilagromowy?!
Wczasowicz zagaduje wędkarza: - I co, biorą? - Biorą, panie, biorą... Dzisiaj wszyscy biorą, tylko nikt nie chce dać się złapać...
Wędkarz
wybrał się na połów. Gdy doszedł nad rzekę stwierdził, że zapomniał
zanęty. Wracać mu się nie chciało. Rozejrzał się i zobaczył małego węża,
który akurat upolował robaka. Zabrał mu tego robaka, ale jakoś żal mu
się zrobiło węża. Otworzył puszkę z piwem i wlał wężowi parę łyczków.
Wąż przełknął i zniknął w gęstwinie. Godzinę później wędkarz poczuł
stukanie w nogę. Patrzy, a to ten sam wąż, trzymający w pysku trzy
kolejne robaki.
Rozmawiają dwaj wędkarze: - Nie uwierzysz, złowiłem wczoraj 5-kilogramowego karpia! - A ja węgorza, który miał 4 metry! - Niemożliwe! - To prawda! - potwierdza żona - Józek go cały dzień rozciągał!
Facet
stoi nad łowiącym wędkarzem i się przygląda. Po trzech godzinach
zdenerwowany wędkarz mówi: - Panie, wez pan wędke i stań obok, a nie
stój mi nad głową. - Widzi pan, ja to bym nie miał cierpliwości-
odpowiada.
Spotykają się dwie panie dżdżownice i jedna mówi do drugiej: -gdzie pani mąż?? - a..... wyciągneli go na ryby
Wędkarz złapał małą złotą rybkę. Rybka mówi-wypuść mnie to spełnię jedno twoje życzenie. Wędkarz na to-jak jedno! Zawsze spełniacie trzy życzenia! Rybka-Ale ja jestem małą rybką i nie potrafię spełnić trzech życzeń Po namyśle wędkarz mówi-chcę żeby był pokój na bliskim wschodzie Na to rybka- ja jestem mała, nie wiem co to pokój, co to bliski wschód, daj łatwiejsze zadanie. Wędkarz na to-to chcę żeby moja żona była napiękniejsza na świecie. Rybka-pokaż zdjęcie. Gdy spojrzała na zdjęcie żony wędkarza westchnęła i powiedziała Nie masz gdzieś atlasu???
Wędkarz zarzuca wędkę w trawę na łące obok jeziora. Widzący to facet pyta: - Co pan robi? Przecież w trawie nie ma ryb! - Wiem, w jeziorze też nie ma.
Na lekcji biologi Jasiu zadaje pani pytanie: - Co robia ryby w rzekach? nauczycielka patrzy zdumiona. Na to Jasiu: - Studiują chemię!!!
Pewnego
razu było dwóch wędkarzy.Zawsze jezdzili ze sobą na ryby.Pewnego razu
jeden nie przyszedł.Za drugim razem też.I tak kilka razy.Aż pewnego razu
przychodzi i drug robi mu wyrzuty: -Czemu cię tyle nie było !! -Aaaa...ozeniłem się. -Rozumiem.A ładna ? -Eeee, nie. -Hmmm. A bogata ? -Też nie. -To czemu żeś sie z nią ożenił ?! -A widzisz ! (rozpromienia się wedkarz) Bo robaki ma !
Umówił się wędkarz na ryby z kolegami o czwartej rano. Wstał, wyszedł przed dom i czekał godzinę. Nie przyjechali. Wraca
więc do domu zmarznięty, cichuteńko kładzie się obok śpiącej żony i
szepce: ale zimno na dworze. A na to żona nie otwierając oczu: Tak. A
mój głupi chłop pojechał z kolegami na ryby...
Dwaj
wędkarze łowią ryby nad brzegiem jeziora. Widzą człowieka który jeździ
na nartach wodnych i im ryby płoszy. Zaczeli rzucać w niego kamieniami.
Jeden trafił go w głowę, w wyniku czego facet stracił równowagę wpadł do
wody i zaczą się topić. Uratowali człowieka i chcą mu robić sztuczne
oddychanie. Jeden z wędkarzy się odzywa: - Ty, ale mu z paszczy
strasznie śmierdzi! - Ty, ale nasz miał narty, a ten ma łyżwy!
Do sklepu rybnego przychodzi wędkarz. - Niech mi pan rzuci dwa spore karpie. Sprzedawca kładzie karpie na wadze. - Przecież mówiłem, żeby pan mi je rzucił! Wtedy bez okłamywania, będę mógł się pochwalić, że je złapałem!
Przechodzień pyta wędkarza: - Biorą? - Nie bardzo. - Złapał pan coś? - Jednego. - Gdzie jest? - Wrzuciłem go do wody. - Duży był? - Taki jak pan i też mnie wkurzał
Wędkarz staje w progu mieszkania i woła do żony: - Spójrz, złowiłem trzy wielkie ryby! Żona: - Wiem, wiem. Przed chwilą sąsiadka mówiła mi, że widziała ciebie wychodzącego ze sklepu rybnego. - To prawda, kochanie! Sprzedałem tam pozostałe ryby, bo nie mogłem wszystkich dodźwigać do domu!
Wędkarz złowił złotą rybkę, a ta przemówiła ludzkim głosem: - Jestem zaklętą księżniczką, pocałuj mnie a spełnię 3 twoje życzenia. Wędkarz pocałował rybkę i po chwili stanęła przed nim piękna księżniczka. - Jakie są twoje 3 życzenia? - Mam jedno życzenie, ale trzy razy!
Zawodowy
wojskowy poszedł nad rzekę na ryby. Wyciągnął stołeczek, przygotował
wędkę, wyjął pudełko z dżdżownicami, otworzył je i krzyknął: - Ochotnik, trzy kroki na przód!
Wędkarz łowi ryby i nagle coś go dyga. Odwraca się i widzi żabkę. -Proszę pana, czy ja mogłabym wejść na spławiczek i wskoczyć do wody ? -No
skacz - odpowiada conajmniej zdziwiony wędkarz. Żabka popłynęła,
wdrapał się na spławik i skoczyła do wody. Po kilku minutach wędkarz
znowu się odwraca i widzi tę samą żabkę. -Proszę pana, proszę pana ! Czy mogłabym raz jeszcze skoczyć do wody ze spławiczka ? -Eh, no dobra - pozwala poirytowany facet. Żabka popłynęła, wdrapała się i skoczyła. I trzeci raz coś dyga mężczyznę. -Prosz ... -Nie ! Nie możesz ! - zdenerwował się wędkarz - Proszę pana, a mogłabym usiąść obok ? -A siadaj ! - odpowiada zrezygnowany. No i tak łowi te ryby, łowi i w końcu coś znowu go dyga, ale z dugiej strony : Odwraca się, a tam drua żabka. -Proszę pana, czy ja mogłabym wejść na spławiczek i skoczyć do wody ? - Spier.... !!!- wrzeszczy na nią pierwsza żabka- Dobrze mówię, proszę pana ?
Zapas Mąż kupił dziesięć szpul żyłki. Żona dziwi się: - Po co ci tyle żyłki, przecież masz tylko dwa kołowrotki? - Moja miła, czy ja się ciebie pytam, po co kupujesz tyle staników?
Rozmowa
dwóch kłusowników: - Wiesz niedawno złapałem ponad 13-sto kilogramowego
sandacza. - No i co? - No to ja rybę biorę na plecy i idę. Aż tu nagle z
lasu wyjeżdża policjant na rowerze. - No i cooo?! - No to ja sandacza
szybko z pleców i do kieszeni!!!
Wędkarz mówi do przyjaciela z pracy: - Ale jestem ostatnio roztargniony! Jadąc w piątek na ryby, zapomniałem wziąć ze sobą wędki. - Kiedy zorientowałeś się, że jej nie masz? - Dopiero w niedzielę wieczorem. Żona to zauważyła, gdy wręczyłem jej ryby.
Koledzy wędkarze często opowiadają sobie, jakie to wielkie ryby udało im się złowić. Niestety jeden z nich ma bardzo długie ręce i zawsze pokazuje najdłuższą rybę. Kolejnym razem przezorni koledzy związali mu ręce aby nie mógł nic pokazać. Wszyscy skończyli już pokazywać, co złapali, kiedy ten ze związanymi rękoma pokazuje zaciśnięte pięści i mówi: - A moja miała takieeee oczy
Nad brzegiem rzeki siedzą dwaj wędkarze. W pewnej chwili starszy zwraca się do młodszego: -
Posłuchaj młodzieńcze: przed wojną w tej wodzie były takie ryby, że
zakładając robaka na haczyk musiałem chować się za drzewem, bo inaczej
zjadłyby mi go z ręki...
Dwaj
wariaci wybrali się łódką na ryby. Po powrocie wariat pyta drugiego: -
Czy zaznaczyłeś jakoś miejsce, w którym ryby dobrze brały? - Tak. Narysowałem krzyżyk na burcie łodzi. - Ty idioto, trzeba było zaznaczyć jakoś inaczej. A jak jutro weźmiemy inną łódź?
Żona wędkarza mówi do męża: - Nie sądzisz kochanie, że najbliższy weekend powinniśmy jakoś przyjemnie spędzić? - Dobrze - odpowiada wędkarz - W takim razie ja pojadę na ryby, a ty wybierz się z dziećmi do swojej mamy.
Kowalski siedzi nad rzeką i nerwowo przekłada wędkę z ręki do ręki: - Gdyby wędkarstwo nie uspokajało nerwów, to bym zaraz to rzuci.
- Czemu łowisz ryby na ser, a nie na robaki? - pyta Franek Kowalskiego. - Bo jak ryba weźmie, mam na kolację rybę, a jak nie weźmie, to mam ser.
Do sklepu rybnego przychodzi wędkarz. - Niech mi pan rzuci dwa spore karpie. Sprzedawca kładzie karpie na wadze. - Przecież mówiłem, żeby pan mi je rzucił! Wtedy bez okłamywania, będę mógł się pochwalić, że je złapałem!
Przechodzień pyta wędkarza: - Biorą? - Nie bardzo. - Złapał pan coś? - Jednego. - Gdzie jest? - Wrzuciłem go do wody. - Duży był? - Taki jak pan i też mnie wkurzał
Wędkarz złowił złotą rybkę, a ta przemówiła ludzkim głosem: - Jestem zaklętą księżniczką, pocałuj mnie a spełnię 3 twoje życzenia. Wędkarz pocałował rybkę i po chwili stanęła przed nim piękna księżniczka. - Jakie są twoje 3 życzenia? - Mam jedno życzenie, ale trzy razy!
Spotyka się dwóch przyjaciół. Jeden z nich jest od niedawna żonaty. - Dlaczego nie chodzisz już na ryby? - Żona mi nie pozwala. -
Spróbuj zrobić tak jak ja. W piątek przygotowuję sobie sprzęt wędkarski
i chowam go w piwnicy. W sobotę rano kiedy wstaję z łóżka, odkrywam
kołdrę i patrzę na cielsko mojej żony, i mówię: - I to ma być moja żona? Taki hipopotam? Wtedy
zaczyna się awantura, ona wygania mnie z domu, a ja zabieram sprzęt z
piwnicy i idę nad rzekę. Wieczorem wracam do domu z rybami, żona jest
zadowolona i godzimy się do następnej soboty... Spróbuj tej metody! Świeżo
upieczony małżonek przygotował wszystko za radą przyjaciela. Wstaje
rano w sobotę, odkrywa kołdrę pod którą pi naga małżonka i mówi: - A do diabła z rybami!
Łowiącemu ryby strażnik sprawdza kartę wędkarską: - Pana karta jest już nieważna. Jak pan może łowić ryby na zeszłoroczną kartę wędkarską? - Bo ja łowię tylko te ryby, których nie złowiłem w zeszłym roku.
Rozmawiają dwaj wędkarze: - Nie uwierzysz, złowiłem wczoraj 5-kilogramowego karpia! - A ja węgorza, który miał 4 metry! - Niemożliwe! - To prawda! - potwierdza żona - Józek go cały dzień rozciągał!
Kowalski zagaduje starego wędkarza: - I co, biorą? - Biorą panie, biorą... Dzisiaj wszyscy biorą, tylko nikt nie chce się dać złapać.
Mateuszj415Siedzi dwóch znajomych na rybach jednemu bierze drugiemu nie, choć mają takie same wędki,przynęty itd.-Jak ty to robisz że ci bierze a mi nie?-Jak wychodziłem na ryby złapałem żone za dupe.Znajomy zwija sprzęt i biegnie do żony,otwiera drzwi łapie żone za dupe a ona mu na to.-Pan listonosz?dzisiaj tak szybko?
Rozmowa trzech przedszkolaków:1): mój dziadek to taaaaakie ryby łapał2): a mój dziadek to wieloryby łapał3): to jeszcze nic, mój dziadek to wieloryby na przynętę używał
Prawdziwa historia. Moja koleżanka chcąc przypodobać się chłopakowi, który jest wędkarzem powiedziała mu , że chodzi ze mną na ryby. No to on pyta się jej na co ja łapie. A ona: jak to na co? Na wędkę.
Dwaj wędkarze moczą kije nad rzeką.
- Wiesz co - mówi pierwszy - ciekawe, że moja żona zawsze pamięta
rocznicę naszego ślubu, a ja nigdy.
- No co ty, to normalka - mówi drugi. - Pamiętasz, kiedy złapałeś
największą rybę?
- Hehehe, spoko... 14 kwietnia 1998 roku.
- No widzisz. A myślisz że ta biedna ryba pamięta kiedy została złapana?
trzeba było wybrać chiński nie japoński. Wtedy będzie tak
Czterech żonatych mężczyzn połowów w niedzielę rano. W godzinę później , jeden z nich powiedział: " Nie wiesz , że idę i idź na ryby z wami dzisiaj mam do zapewnienia, że moja żona, w następny weekend , malować całego domu na drugim: - . . To nie było nic , musiałem obiecał kopać w ogródku basen ... Trzeci : - Mam tylko dobre ... Pójdę przez remont kuchni ... Czwarty wędkarz nigdy nie powiedział słowa , ale widocznie inni nie dać mu osoby : -? A ty, dlaczego nie mówisz, że nie mają żadnych zobowiązań , to niech moja żona go - Nie - czwarty - Mam tylko ustawić budzik na 03:30 , kiedy zadzwonił , a następnie delikatnie ? przebić jego żona zapytała : " Seksik czy ryby ? ", który powiedział: "oddzielenia wędki w dolarach * szafie ... "
Dwaj wędkarze łowią ryby i popijają piwko. Nagle przepływa chłopak na windsurfingu i straszy im ryby. Pierwszy wędkarz mówi do drugiego:
- Jeśli jeszcze raz tędy przepłynie, to rzucę go tą butelką. Nie mija pięć minut i chłopak przepływa po raz kolejny. Wkurzony wędkarz rzuca butelką w jego stronę, trafia go w głowę i chłopak wpada do wody. Przestraszeni wędkarze wskakują do wody i szukają chłopaka. Wyciągają go z wody, zaczynają go reanimować. Nagle jeden wędkarz do drugiego:
- Ty, Andrzej to nie ten.
- Skąd wiesz?
- Bo ten ma łyżwy na nogach.
Franek i Kowalski łowią ryby. Kowalski co chwilę coś wyciąga, a Franek nic.
- Jak Ty to robisz Kowalski? - pyta z zazdrością Franek.
- Bo ja, widzisz, łapię na robaki, które mają po dziesięć centymetrów.
- A skąd je masz?
- Normalnie! Dwieście dwadzieścia wolt do ziemi i wyłażą takie duże glisty.
- Ja też tak zrobię!
Spotykają się po tygodniu. Franek ma na głowie bandaż, a pod oczami siniaki.
- Co Ci się stało? - pyta Kowalski.
- Tak żem zrobił jak Ty. Puściłem dwieście dwadzieścia wolt, wyszły robaki po dziesięć centymetrów. Dałem pięćset wolt i wiesz - wyszły robaki po trzydzieści centymetrów. Pomyślałem, że jak dam tysiąc wolt, to wyjdą jeszcze większe. I dałem tysiąc wolt do ziemi.
- I co, wyszły większe?
- Nie, glisty nie, wyszli górnicy z dołu i tak mnie strzaskali, jak widzisz.
Dariusz6119 zamieszczasz dowcipy które są już tu oklepane na każdej stronie tego wątku wrzuć coś świeżego
Doradz jakie nie sa oklepane ? a zreszta i tak tego nich nie czytał poza Toba i tak chyba zostanie.
To nie żart! To wydarzyło się naprawdę! Na Wiśle w Strumieniu niedaleko mostu drogowego kolega łowił ryby. Mostem przechodził chłopak z dziewczyną.Nie wiem ,może chciał popisać się przed dziewczyną, (a może był też wędkarzem).W każdym bądź razie zatrzymali sie oboje i on krzyknął do wędkarza! A mydło i ręcznik masz? Kolega błyskawicznie mu odpowiedział pytaniem! A CO!? ta dzioucha tobie się zesrała? Wyobraźcie sobie minę pytającego. Bardzo cichutko i błyskawicznie opuścili most.Myślę,że drugi raz takiego pytania już nie zada.
Rozmowa wędkarzy:-Ja złapałem szczupaka 10 kg!- mówi pierwszy-To jeszcze nic! Ja złapałem suma 80 kg!- odpowiada drugi-A ja wątpię.- twierdzi trzeci -A ja taaaaką wątpię!- wykrzykuje trzeci
To ja wam opowiem autentyczną historię,kolega wstawiał towar do małego bardzo sympatycznego pubu i mimo wolnie podsłuchał jak koleś bajeruje jakąś laskę .ALE MASZ ŁADNE DUŻE CIEMNE OCZY,DRUGI RAZ W ŻYCIU TAKIE WIDZĘ. Dziewczyna pyta zachwycona kiedy widziałeś pierwszy raz, a koleś na to JAK MI SIĘ KROWA W STAWIE TOPIŁA,
PRZEPIS NA RYBĘ PO CHINSKU Rybę bardzo starannie umyta układamy na dnie naczynia, najlepiej szklanego. Dodajemy goździki i cynamon, skrapiamy cytryna. Tak przygotowana rybę zalewamy szklanka wina białego, szklanka wina czerwonego, dodając 100 gramów ginu, 100 gramów koniaku, 200 gramów Smirnoffa i 50 gramów rumu. Potrawy nie musimy nawet poddawać obróbce cieplnej. Rybę możliwie jak najszybciej wyrzucamy, bo jest do dupy, natomiast.... SOS! Sos! Paluszki lizać!
Kochanie mogę jechać z kolegami na ryby-a jedź przecież ja cię za rogi nie trzymam.
utworzono: 2011/04/17 13:50
Dowcipy wędkarskie
Wędkarstwo» Forum » Humor wędkarski na forum » Grupy
SINDBAD
Wędkarz złowił złotą rybkę. Rybka prosi aby ją wypuścił a ona spełni jego jedno życzenie. Po namyśle wędkarz zgadza się i mówi że chce mieć najlepszy sprzęt wędkarski.
- Dobrze mówi rybka. A jak chcesz za gotówkę czy na raty?
- A ty jak chcesz: na oleju czy na masełku?
Pewien strażnik cały dzień kontrolował wędkarzy, jednak nikomu nie wlepił mandatu. W końcu podchodzi do kolejnego wędkarza z chęcią poprawienia sobie nastroju i mówi:
- Poproszę kartę wędkarską.
- Nie mam - słyszy w odpowiedzi.
- Płaci pan 50 zł.
- Za co?
- Za łowienie ryb bez karty.
- Przecież ja nie łowię ryb tylko kąpię glizdę.
- To płaci pan 100 zł kary!
- Za co?
- Bo glizda nie ma kąpielówek!
Jasio pyta ojca: - Tato, czy to prawda , że ryby najszybciej rosną po złowieniu ich przez wędkarza? - Co? Jasiu, to jakaś bzdura! - To dlaczczego dwa dni temu, jak nasz sąsiad z naprzeciwka złapał szczupaka. Miał około kilograma. Wczoraj, kiedy opowiadał o tym szczupaku sąsiadowi z góry, to on ważył już jakieś półtora kilograma a dziś reszta mieszkańców naszego bloku twierdzi, że to był szczupak dwukilagromowy?!
Wczasowicz zagaduje wędkarza:
- I co, biorą?
- Biorą, panie, biorą... Dzisiaj wszyscy biorą, tylko nikt nie chce dać się złapać...
Wędkarz wybrał się na połów. Gdy doszedł nad rzekę stwierdził, że zapomniał zanęty. Wracać mu się nie chciało. Rozejrzał się i zobaczył małego węża, który akurat upolował robaka. Zabrał mu tego robaka, ale jakoś żal mu się zrobiło węża. Otworzył puszkę z piwem i wlał wężowi parę łyczków. Wąż przełknął i zniknął w gęstwinie. Godzinę później wędkarz poczuł stukanie w nogę. Patrzy, a to ten sam wąż, trzymający w pysku trzy kolejne robaki.
Rozmawiają dwaj wędkarze:
- Nie uwierzysz, złowiłem wczoraj 5-kilogramowego karpia!
- A ja węgorza, który miał 4 metry!
- Niemożliwe!
- To prawda! - potwierdza żona - Józek go cały dzień rozciągał!
Facet stoi nad łowiącym wędkarzem i się przygląda. Po trzech godzinach zdenerwowany wędkarz mówi: - Panie, wez pan wędke i stań obok, a nie stój mi nad głową. - Widzi pan, ja to bym nie miał cierpliwości- odpowiada.
Spotykają się dwie panie dżdżownice i jedna mówi do drugiej:
-gdzie pani mąż?? -
a..... wyciągneli go na ryby
Wędkarz złapał małą złotą rybkę. Rybka mówi-wypuść mnie to spełnię jedno twoje życzenie.
Wędkarz na to-jak jedno! Zawsze spełniacie trzy życzenia!
Rybka-Ale ja jestem małą rybką i nie potrafię spełnić trzech życzeń
Po namyśle wędkarz mówi-chcę żeby był pokój na bliskim wschodzie
Na to rybka- ja jestem mała, nie wiem co to pokój, co to bliski wschód, daj łatwiejsze zadanie.
Wędkarz na to-to chcę żeby moja żona była napiękniejsza na świecie.
Rybka-pokaż zdjęcie. Gdy spojrzała na zdjęcie żony wędkarza westchnęła i powiedziała
Nie masz gdzieś atlasu???
Wędkarz zarzuca wędkę w trawę na łące obok jeziora. Widzący to facet pyta:
- Co pan robi? Przecież w trawie nie ma ryb!
- Wiem, w jeziorze też nie ma.
Na lekcji biologi Jasiu zadaje pani pytanie:
- Co robia ryby w rzekach?
nauczycielka patrzy zdumiona.
Na to Jasiu:
- Studiują chemię!!!
Pewnego razu było dwóch wędkarzy.Zawsze jezdzili ze sobą na ryby.Pewnego razu jeden nie przyszedł.Za drugim razem też.I tak kilka razy.Aż pewnego razu przychodzi i drug robi mu wyrzuty:
-Czemu cię tyle nie było !!
-Aaaa...ozeniłem się.
-Rozumiem.A ładna ?
-Eeee, nie.
-Hmmm. A bogata ?
-Też nie.
-To czemu żeś sie z nią ożenił ?!
-A widzisz ! (rozpromienia się wedkarz) Bo robaki ma !
Umówił się wędkarz na ryby z kolegami o czwartej rano. Wstał, wyszedł przed dom i czekał godzinę. Nie przyjechali.
Wraca więc do domu zmarznięty, cichuteńko kładzie się obok śpiącej żony i szepce: ale zimno na dworze. A na to żona nie otwierając oczu: Tak. A mój głupi chłop pojechał z kolegami na ryby...
Dwaj wędkarze łowią ryby nad brzegiem jeziora. Widzą człowieka który jeździ na nartach wodnych i im ryby płoszy. Zaczeli rzucać w niego kamieniami. Jeden trafił go w głowę, w wyniku czego facet stracił równowagę wpadł do wody i zaczą się topić. Uratowali człowieka i chcą mu robić sztuczne oddychanie. Jeden z wędkarzy się odzywa: - Ty, ale mu z paszczy strasznie śmierdzi! - Ty, ale nasz miał narty, a ten ma łyżwy!
Do sklepu rybnego przychodzi wędkarz.
- Niech mi pan rzuci dwa spore karpie.
Sprzedawca kładzie karpie na wadze.
- Przecież mówiłem, żeby pan mi je rzucił! Wtedy bez okłamywania, będę mógł się pochwalić, że je złapałem!
Przechodzień pyta wędkarza:
- Biorą?
- Nie bardzo.
- Złapał pan coś?
- Jednego.
- Gdzie jest?
- Wrzuciłem go do wody.
- Duży był?
- Taki jak pan i też mnie wkurzał
Wędkarz staje w progu mieszkania i woła do żony:
- Spójrz, złowiłem trzy wielkie ryby!
Żona:
- Wiem, wiem. Przed chwilą sąsiadka mówiła mi, że widziała ciebie wychodzącego ze sklepu rybnego.
- To prawda, kochanie! Sprzedałem tam pozostałe ryby, bo nie mogłem wszystkich dodźwigać do domu!
Wędkarz złowił złotą rybkę, a ta przemówiła ludzkim głosem:
- Jestem zaklętą księżniczką, pocałuj mnie a spełnię 3 twoje życzenia.
Wędkarz pocałował rybkę i po chwili stanęła przed nim piękna księżniczka.
- Jakie są twoje 3 życzenia?
- Mam jedno życzenie, ale trzy razy!
Zawodowy wojskowy poszedł nad rzekę na ryby. Wyciągnął stołeczek, przygotował wędkę, wyjął pudełko z dżdżownicami, otworzył je i krzyknął:
- Ochotnik, trzy kroki na przód!
Wędkarz łowi ryby i nagle coś go dyga. Odwraca się i widzi żabkę.
-Proszę pana, czy ja mogłabym wejść na spławiczek i wskoczyć do wody ?
-No skacz - odpowiada conajmniej zdziwiony wędkarz. Żabka popłynęła, wdrapał się na spławik i skoczyła do wody. Po kilku minutach wędkarz znowu się odwraca i widzi tę samą żabkę.
-Proszę pana, proszę pana ! Czy mogłabym raz jeszcze skoczyć do wody ze spławiczka ?
-Eh, no dobra - pozwala poirytowany facet. Żabka popłynęła, wdrapała się i skoczyła. I trzeci raz coś dyga mężczyznę.
-Prosz ...
-Nie ! Nie możesz ! - zdenerwował się wędkarz
- Proszę pana, a mogłabym usiąść obok ?
-A siadaj ! - odpowiada zrezygnowany.
No i tak łowi te ryby, łowi i w końcu coś znowu go dyga, ale z dugiej strony : Odwraca się, a tam drua żabka.
-Proszę pana, czy ja mogłabym wejść na spławiczek i skoczyć do wody ?
- Spier.... !!!- wrzeszczy na nią pierwsza żabka- Dobrze mówię, proszę pana ?
Zapas
Mąż kupił dziesięć szpul żyłki. Żona dziwi się:
- Po co ci tyle żyłki, przecież masz tylko dwa kołowrotki?
- Moja miła, czy ja się ciebie pytam, po co kupujesz
tyle staników?
Rozmowa dwóch kłusowników: - Wiesz niedawno złapałem ponad 13-sto kilogramowego sandacza. - No i co? - No to ja rybę biorę na plecy i idę. Aż tu nagle z lasu wyjeżdża policjant na rowerze. - No i cooo?! - No to ja sandacza szybko z pleców i do kieszeni!!!
Wędkarz mówi do przyjaciela z pracy:
- Ale jestem ostatnio roztargniony! Jadąc w piątek na ryby, zapomniałem wziąć ze sobą wędki.
- Kiedy zorientowałeś się, że jej nie masz?
- Dopiero w niedzielę wieczorem. Żona to zauważyła, gdy wręczyłem jej ryby.
Koledzy wędkarze często opowiadają sobie, jakie to wielkie ryby udało im się złowić.
Niestety jeden z nich ma bardzo długie ręce i zawsze pokazuje najdłuższą rybę.
Kolejnym razem przezorni koledzy związali mu ręce aby nie mógł nic pokazać.
Wszyscy skończyli już pokazywać, co złapali, kiedy ten ze związanymi rękoma pokazuje zaciśnięte pięści i mówi:
- A moja miała takieeee oczy
Nad brzegiem rzeki siedzą dwaj wędkarze.
W pewnej chwili starszy zwraca się do młodszego:
- Posłuchaj młodzieńcze: przed wojną w tej wodzie były takie ryby, że zakładając robaka na haczyk musiałem chować się za drzewem, bo inaczej zjadłyby mi go z ręki...
zgłoś naruszenie #714220 wysłano: 2013/12/31 09:23
Michal8300
Dwaj wariaci wybrali się łódką na ryby. Po powrocie wariat pyta drugiego: - Czy zaznaczyłeś jakoś miejsce, w którym ryby dobrze brały?
- Tak. Narysowałem krzyżyk na burcie łodzi.
- Ty idioto, trzeba było zaznaczyć jakoś inaczej. A jak jutro weźmiemy inną łódź?
Żona wędkarza mówi do męża:
- Nie sądzisz kochanie, że najbliższy weekend powinniśmy jakoś przyjemnie spędzić?
- Dobrze - odpowiada wędkarz - W takim razie ja pojadę na ryby, a ty wybierz się z dziećmi do swojej mamy.
Kowalski siedzi nad rzeką i nerwowo przekłada wędkę z ręki do ręki:
- Gdyby wędkarstwo nie uspokajało nerwów, to bym zaraz to rzuci.
- Czemu łowisz ryby na ser, a nie na robaki? - pyta Franek Kowalskiego.
- Bo jak ryba weźmie, mam na kolację rybę, a jak nie weźmie, to mam ser.
Do sklepu rybnego przychodzi wędkarz.
- Niech mi pan rzuci dwa spore karpie.
Sprzedawca kładzie karpie na wadze.
- Przecież mówiłem, żeby pan mi je rzucił! Wtedy bez okłamywania, będę mógł się pochwalić, że je złapałem!
Przechodzień pyta wędkarza:
- Biorą?
- Nie bardzo.
- Złapał pan coś?
- Jednego.
- Gdzie jest?
- Wrzuciłem go do wody.
- Duży był?
- Taki jak pan i też mnie wkurzał
Wędkarz złowił złotą rybkę, a ta przemówiła ludzkim głosem:
- Jestem zaklętą księżniczką, pocałuj mnie a spełnię 3 twoje życzenia.
Wędkarz pocałował rybkę i po chwili stanęła przed nim piękna księżniczka.
- Jakie są twoje 3 życzenia?
- Mam jedno życzenie, ale trzy razy!
Spotyka się dwóch przyjaciół. Jeden z nich jest od niedawna żonaty.
- Dlaczego nie chodzisz już na ryby?
- Żona mi nie pozwala.
- Spróbuj zrobić tak jak ja. W piątek przygotowuję sobie sprzęt wędkarski i chowam go w piwnicy. W sobotę rano kiedy wstaję z łóżka, odkrywam kołdrę i patrzę na cielsko mojej żony, i mówię:
- I to ma być moja żona? Taki hipopotam?
Wtedy zaczyna się awantura, ona wygania mnie z domu, a ja zabieram sprzęt z piwnicy i idę nad rzekę. Wieczorem wracam do domu z rybami, żona jest zadowolona i godzimy się do następnej soboty... Spróbuj tej metody!
Świeżo upieczony małżonek przygotował wszystko za radą przyjaciela. Wstaje rano w sobotę, odkrywa kołdrę pod którą pi naga małżonka i mówi:
- A do diabła z rybami!
Łowiącemu ryby strażnik sprawdza kartę wędkarską:
- Pana karta jest już nieważna. Jak pan może łowić ryby na zeszłoroczną kartę wędkarską?
- Bo ja łowię tylko te ryby, których nie złowiłem w zeszłym roku.
Rozmawiają dwaj wędkarze:
- Nie uwierzysz, złowiłem wczoraj 5-kilogramowego karpia!
- A ja węgorza, który miał 4 metry!
- Niemożliwe!
- To prawda! - potwierdza żona - Józek go cały dzień rozciągał!
Kowalski zagaduje starego wędkarza:
- I co, biorą?
- Biorą panie, biorą... Dzisiaj wszyscy biorą, tylko nikt nie chce się dać złapać.
utworzono: 2014/02/10 20:54
Dowcipy Wędkarskie
Wędkarstwo» Forum » Humor wędkarski na forum » Grupy
Mateuszj415Siedzi dwóch znajomych na rybach jednemu bierze drugiemu nie, choć mają takie same wędki,przynęty itd.-Jak ty to robisz że ci bierze a mi nie?-Jak wychodziłem na ryby złapałem żone za dupe.Znajomy zwija sprzęt i biegnie do żony,otwiera drzwi łapie żone za dupe a ona mu na to.-Pan listonosz?dzisiaj tak szybko?
Rozmowa trzech przedszkolaków:1): mój dziadek to taaaaakie ryby łapał2): a mój dziadek to wieloryby łapał3): to jeszcze nic, mój dziadek to wieloryby na przynętę używał
mam pytanie gdzie moge zaplacic skladke na rok 2015
Najpierw zobacz w dowodzie osobistym, gdzie mieszkasz, potem wejdź na wędkuje.pl i poszukaj swojego koła, tam powinien być adres i godziny otwarcia.
Hahahahahahaha :D <placze ze smiechu>... "Robaki musza byc cieple!" BuahahahahaHahahahaahahaha...
Znam super dowcip o cieplych robakach... Znacie? :D
Prawdziwa historia. Moja koleżanka chcąc przypodobać się chłopakowi, który jest wędkarzem powiedziała mu , że chodzi ze mną na ryby. No to on pyta się jej na co ja łapie. A ona: jak to na co? Na wędkę.
https://wedkuje.pl/n/gdy-ryba-nie/99759
Zapraszam na mój blog z humorem wędkarskim.:) http://badzwesolynadwoda.wedkuje.pl/blog/index.php?ID=231121