Rozmawiają dwie przyjaciółki:
- Już nigdy nie pójdę z mężem łowić ryb.
- Co się stało?
- Początek był fatalny. Za głośno rozmawiałam, nie umiałam założyć przynęty, za wcześnie podcięłam rybę...
- Co było potem?
- Tragedia! Złowiłam trzy razy tyle ryb, co on!
Wędkarz pyta chłopa:
- Czy to pański staw?
- Mój.
- A czy nie byłoby grzechem, gdybym tu złowił jakąś rybę?
- Grzechem? Nie, raczej cudem!
Przechwalają się dwaj wędkarze:
- Wczoraj złowiłem metrowej długości szczupaka!
- A ja wyłowiłem zapaloną lampę naftową!
- Kłamiesz! lampa nie może palić się w wodzie!
- Skróć szczupaka, to ja zgaszę lampę!
Do wędkarza podchodzi jakiś facet i pyta:
- I co, biorą?
- Jeszcze jak! Zdrzemnąłem się na chwilę i ukradli mi wędkę!
Do siedzącego nad jeziorem wędkarza podchodzi drugi.
- Kolego, jaka dzisiaj woda?
- Wspaniała! Ryba ani myśli z niej wychodzić!
Fąfara siedzi ze swą wędką bezczynnie nad brzegiem, podczas gdy łowiący obok wędkarz co chwilę wyciąga z wody kolejną rybę.
- Jak to się panu udaje? - pyta Fąfara.
- Wędkarz powinien wierzyć w przesądy. Ja na przykład nigdy nie wyjdę na ryby, jeśli nie klepnę żony w tyłeczek.
- Wiesz co? Popilnuj mi pan sprzętu, a ja szybko pobiegnę do domu!
Po kwadransie Fąfara zdyszany wbiega do domu. Żona pastuje właśnie
podłogę tyłem do drzwi. Zachodzi ją od tyłu i klepie po pupce. Ta
zadowolona:
- Panie listonoszu, co pan dziś tak wcześnie?
Nauczycielka mówi do Jasia:
- Dlaczego znów spóźniłeś się na lekcję?
- Bo miałem iść na ryby, ale w końcu tato mi nie pozwolił.
- Na pewno ci powiedział, że nie ładnie jest opuszczać lekcje?
- Nie. Powiedział, że dla nas dwóch nie wystarczy robaków.
Do wędkarza łowiącego ryby podchodzi strażnik i pyta:
- Czy ma pan kartę wędkarską?
- Nie mam.
- To jak pan może łowić?
- Zwyczajnie, na robaka i ciasto!
Wędkarz łowiący ryby nad jeziorem, tak niefortunnie zarzucił
spiningiem, że zahaczył o linę, na której motorówka ciagnęła narciarza
wodnego. Ten wywrócił się i zniknął pod wodą. Po dłuższej chwili
wędkarz wyciąga z wody nieszczęśnika i zaczyna stosować oddychanie
metodą usta-usta. W chwilę potem drapie się za uchem i stwierdza:
- Cholera, to chyba nie ten. Mój miał na nogach narty wodne, a nie łyżwy!
Dwaj policjanci łowią ryby. Nagle jeden pyta:
- Masz może zapasowy spławik?
- Po co ci?
- Mój chyba jest zepsuty. Od minuty ciągle się zanurza...
Wędkarz wraca do domu i mówi do żony:
- Nie uwierzysz kochanie, złowiłem prawie trzykilogramowego karpia!
- Tak? Gdzie go masz?
- Przecież mówię: "złowiłem prawie"...
Na brzegu rzeki stoją dwaj wędkarze. Jeden nie ma szczęścia do ryb,
natomiast drugi raz po raz wyławia dorodną sztukę i... wyrzuca ją z
powrotem do wody.
- Ty! Czemu wypuszczasz je z powrotem do wody?
- A po cholerę mi takie duże ryby, skoro w domu mam taką małą patelnię?
Do Jasia łowiącego ryby nad rzeką podchodzi policjant.
- Chłopcze, tu nie wolno łowić ryb. Będziesz musiał zapłacić mandat.
- Ależ ja nie łowię ryb! Ja uczę robaka pływać!
Policjant zbity z tropu milknie, ale po chwili nie dając za wygraną mówi:
- A jednak będziesz musiał zapłacić mandat. Ten robak nie ma stroju kąpielowego!
Dwaj wędkarze dyskutują ze sobą, przechwalając się:
- Ciągnę, ciągnę, ciągnę... patrzę: rekin!!!
- Eeee tam... ja rekina używam jako przynęty!
Spotykają się dwaj wędkarze.
- Widziałem cię któregoś dnia z twoją nową żoną. Prawdę mówiąc nie jest zbyt piękna...
- Piękna może i nie jest, ale żebyś ty wiedział, jakie w ogródku ma robaki!
Dwaj wędkarze przechwalają się swoimi psami:
- Mój Azor - mówi pierwszy facet - gdy rzucę do jeziora monetę,
wskakuje po nią i tak długo szuka jej na dnie, aż ją znajdzie i dopiero
wtedy wychodzi z nią na brzeg!
- To jeszcze nic - mówi drugi. - Gdy ja wrzucę do wody dziesięć
złotych, to mój Reksio wskakuje do jeziora, a po chwili wypływa z rybą
w zębach i resztą pieniędzy!
Dwaj wariaci wybrali się łódką na ryby. Po powrocie wariat pyta drugiego:
- Czy zaznaczyłeś jakoś miejsce, w którym ryby dobrze brały?
- Tak. Narysowałem krzyżyk na burcie łodzi.
- Ty idioto, trzeba było zaznaczyć jakoś inaczej. A jak jutro weźmiemy inną łódź?
Wędkarz chwali się koledze:
- Wczoraj złapałem karpia, który ważył pięć kilo!
- Z dżdżownicą czy bez?
W czym najszybciej rośnie ryba?
- W oczach wędkarza.
Do lekarza przychodzi gruby jegomość i mówi:
- Czy może mi pan zalecić jakąś dietę odchudzającą?
- Lubi pan łowić ryby?
- Tak.
- A dużo pan ich łowi?
- Nie...
- W takim razie powinien pan jeść ryby. Ale tylko te, które pan sam złowi!
W sądzie:
- Czy oskarżony przyznaje się, że łowił ryby bez zezwolenia i złapał 18 szczupaków?
- Przyznaję się, Wysoki Sądzie, ale pod warunkiem, że dostanę kilka odpisów wyroku, które będę mógł pokazywać moim kolegom!
Rybak łowi ryby w zakazanym miejscu. Obok niego przechodzi policjant i pyta:
-Co pan tu robi?
Rybak na to:
-Nooo... tego... uczę robaczka pływać
-To dostaje pan mandat
-Ale panie władzo za co??!!
-Za bark kamizelki ratunkowej u robaczka.
Facet wybrał się na ryby. Gdy wypłynął łodzią w morze ,z wody wynurza się rekin i pyta:
- Na rybki?
- Na grzyby ,jak boga kocham ,że na grzyby!
Siedzi gościu nad rzeka i łowi rybki. Wtem z tyłu nachodzi
> go strażnik.
> - Dzień dobry, ma pan oczywiście kartę wędkarską ?
> - Nie, a po co ?
> Strażnik zdziwiony..
> -Jak to po co ? A co pan tu robi
> -Siedzę.
> Strażnik próbuje gościa zagiąć.
> - A co pan ma w ręce?
> - Kijek.
> Strażnik już lekko wkurzony.
> -A na kijku ?
> -Sznurek.
> Strażnik coraz bardziej zdenerwowany.
> -A na sznurku ?
> -Robak.
> Strażnik już pewniejszy siebie.
> -No i co pan tak? Kijek, sznurek, robak ? Co pan robi
> -Uczę sku...syna pływać.
> -To płaci pan mandacik.
> - za co?
> - za brak kamizelki ratunkowej.
Przychodzi szczupak do dentysty
bo go 1238-ka bardzo bolała.
Dentysta zerknął, pogrzebał i mówi:
- Coś licho zęby myjemy, wypada je szorować a nie tylko płukąć, i prosze po myciu koniecznie używać nitki
dentystycznej.
Szczupak na to
- a czy może być stalowa?
Spotyka niedoświadczona płotka wielkiego szczupaka i radośnie pyta:
- Kim ty jesteś ?
Kiedy słyszy odpowiedz powraca jej rozsądek i prężąc się mówi:
- Ja jestem rekin, tylko długo chorowałem.
Ogłoszenie w gazecie:
"Bardzo tanio sprzedam sprzęt wędkarski. Telefon kontaktowy 7776622.
Jeśli w słuchawce odezwie się męski głos proszę powiedzieć, że to
pomyłka"
Wędkarz wyciągnął rybę z wody, która jeszcze szamocze się na haczyku. Przechodząca obok kobieta pyta:
- Czyż nie sprawia jej bólu, iż ją pan wyciąga ?
- Ależ nie! Widzi pani, że ona merda ogonem.
Idzie sobie wędkarz nad stawem i patrzy, a tu blondynka wkłada głowę do wody:
- Co robisz???
- Słucham Bajora.
Siedzi wędkarz nad wodą. Ma
najlepszy sprzęt, najlepsze przynęty i usiłuje coś złowić. A tu nic. Po
kilku godzinach nad wodę przychodzi wyrostek i zaczyna wyciągać rybę za
rybą. Wędkarz zaniemówił i po chwili zdenerwowany mówi:
- A lekcje gówniarzu już odrobiłeś ?!?
Ile żyje dżdżownica złapana przez wędkarza? - Dwa dni z hakiem.
Do wędkarza podpływa krokodyl: - Biorą? - Nie - To olej ryby, chodź sie wykąpać!
Przychodzi wędkarz nad jezioro. Wycina przerębel i zarzuca wędkę. Mija
godzinę i nic. Dupa mu zmarzła, wnet przychodzi drugi wędkarz, obok
niego wycina przerębel i zarzuca wędke. Po chwili: jedna rybka, druga,
trzecia... Ten pierwszy wkurzony mówi: - Ja już tu jestem godzinę, dupa mi zmarzła, nic nie złowiłem, a ty sobie tu przychodzisz i po chwili złowiłeś tyle ryb. Jak to robisz?! - Łołałumłae młemłe! - Co?! - Łołałumłae młemłe! Cooo?!!! Ten drugi wypluwa co ma w ustach i krzyczy: - Robaki muszą być ciepłe!
Dwóch facetów wypłynęło na środek jeziora na ryby i zaczęli łowić ryby.
Wyciągają piękne sztuki jedna za drugą, ale po pewnym czasie przyszedł
wieczór i jeden z nich mówi: - Słuchaj, musimy jutro wrócić w to miejce bo świetnie biorą ryby. - Nie ma problemu - mówi drugi, poczym bierze kredę i na podłodze łódki maluje kółko. Na to jego kolega: - Idioto co ty robisz?! Skąd wiesz, że jutro przypłyniemy tą samą łódką?
Rozmawiają dwaj wędkarze: - Nie uwierzysz, złowiłem wczoraj 5-kilogramowego karpia! - A ja węgorza, który miał 4 metry! - Niemożliwe! - To prawda! - potwierdza żona - Józek go cały dzień rozciągał!
Wchodzi facet do warzywniaka i mówi: - Poproszę kilogram robaczywych jabłek. - A po co panu robaczywe? - Idę jutro na ryby i nie chce mi się kopać w ogródku.
Łowiącemu ryby strażnik sprawdza kartę wędkarską: - Pana karta jest już nieważna. Jak pan może łowić ryby na zeszłoroczną kartę wędkarską?! - Bo ja łowię tylko te ryby, których nie złowiłem w zeszłym roku.
Facet stoi nad łowiącym
wędkarzem i się przygląda. Po trzech godzinach zdenerwowany wędkarz
mówi: - Panie, weź pan wędkę i stań obok, a nie stój mi nad głową. -
Widzi pan, ja to bym nie miał cierpliwości- odpowiada.
Jasio chwali się koleżance: - Wiesz? Niedawno złapałem szczupaka takiego jak moja ręka. - Niemożliwe, nie ma takich brudnych ryb
Dziennikarz prowadzący wywiad z żoną czołowego zawodnika zadaje pytanie: - Jak pani sądzi: wędkarstwo to sport, czy raczej sztuka? - Kiedy mój mąż łowi ryby, jest to na pewno sport. - Ale gdy o tym opowiada,myślę, że to jest sztuka
Na zawodach
o mistrzostwo koła - Podchodzi gospodarz do prezesa - Prezesie wagowy
poprzestawiał wagę, jednemu w kg ważył innym w uncjach jeszcze innym w
funtach jak my teraz mistrza wyłonimy? Prezes pomyślał i po chwili
odpowiada - Ogłosimy że był remis i za tydzień zrobimy dogrywkę
Doświadczony karpiarz opowiada
adeptom sztuki łapania ryb o swoim ostatnim sukcesie, w pewnej chwili
przerywa i mówi: -Zresztą, co się będę rozdrabniał... - kiedy podebrałem tego karpia, woda w jeziorze opadła o pół metra!
Wędkarz telefonuje do kolegi: - Wpadnij do mnie jutro rano, pojedziemy na ryby. - Ale ja nie potrafię łowić! - odpowiada ten drugi. - Co w tym trudnego? Nalewasz i pijesz.
Idzie sobie puszysty, malutki zajączek wzdłuż ruczaju. Patrzy, a w trawce
zieloniutkiej coś się błyszczy. Podchodzi pluszaczek blisko - złota rybka.
- Wpuść mnie do rzeczki, zajączku, bo umrę tu - prosi rybka.
- Nie, nie wpuszczę. - droczy się zajączek.
- Wpuść, a spełnię twoje życzenie.
- OK. - mówi zajączek i wpuszcza rybkę do wody.
- A życzenie? - pyta radośnie rybeczka.
- Zdychaj, szmato!
Facet złapał złota rybkę, a ta mówi do niego: * Wypuść mnie a spełnię
twoje dwa życzenia. * Dlaczego dwa? Pyta facet. * A bo ja jestem mała
rybka. * Dobrze mówi facet, chciałbym, aby w moim mieście nigdy nie
zabrakło gorzały.
Dwóch facetów łowi ryby. Jednemu z nich biorą co chwilę, a drugi tylko
moczy kije w wodzie. Ten pechowy wreszcie nie wytrzymał: - Proszę mi
powiedzieć, na jaką przynętę pan łowi? - Łapię na pastylki na syfilis -
zadrwił ten drugi. Pechowy zostawia sprzęt na brzegu i pędzi do apteki.
- Poproszę 4 opakowania pastylek na syfilis. - A co, złapał pan? -
zainteresował się życzliwie aptekarz. - Jeszcze nie, ale znam super
miejsce!
Wękarz złowił złotą rybkę, a ta przemówiła ludzkim głosem: - Jestem
zaklętą księżniczką, pocałuj mnie a spełnię 3 twoje życzenia. Wękarz
pocałował rybkę i po chwili stanęła przed nim piękna księżniczka. -
Jakie są twoje 3 życzenia? - Mam jedno życzenie, ale trzy razy!
Dwóch wędkarzy spotkało się nad rzeką. Jeden z nich co chwilę wyciągał rybę za rybą.
- Jak ty to robisz? - spytał ten drugi.
- Cały sekret tkwi w dobrych robakach. Wiesz, ja idę z samego rana na
pole, podłączam prąd i eleganckie dżdżownice same wychodzą.
Po tygodniu obaj wędkarze spotykają się ponownie. Na twarzy tego drugiego jest wielka śliwa.
- Co sięstało? - pyta kolega.
- No nic taStary wędkarz
postanowił połowić trochę pod lodem. Wybrał się więc na zamarznięte
jezioro, wyciął przerębel, zarzucił wędkę i czeka. Mija godzina, dwie,
żadnego brania. Zmarzł na kość, już miał wracać do domu gdy zauważył
młodego chłopaka, który wybrał stanowisko obok. Wyciął przerębel,
zarzucił wędkę i wyciągnął piękną sztukę. Po kilku minutach następną, i
następną...
- Słuchaj, jak ty to robisz? - zapytał zaskoczony weteran - ja tu cały
dzień siedzę i nic nie złapałem, a ty w kwadrans wyciągnąłeś 3 piękne
sztuki.
- Uoaki ucha yc euue.
- Co powiedziałeś?
- Uoaki ucha yc euue.
- Nic nie rozumiem chłopcze, powiedz to powoli.
Chłopak zniecierpliwiony wypluł coś na rękę i powiedział:
- Robaki muszą być ciepłe..
Stary wędkarz
postanowił połowić trochę pod lodem. Wybrał się więc na zamarznięte
jezioro, wyciął przerębel, zarzucił wędkę i czeka. Mija godzina, dwie,
żadnego brania. Zmarzł na kość, już miał wracać do domu gdy zauważył
młodego chłopaka, który wybrał stanowisko obok. Wyciął przerębel,
zarzucił wędkę i wyciągnął piękną sztukę. Po kilku minutach następną, i
następną...
- Słuchaj, jak ty to robisz? - zapytał zaskoczony weteran - ja tu cały
dzień siedzę i nic nie złapałem, a ty w kwadrans wyciągnąłeś 3 piękne
sztuki.
- Uoaki ucha yc euue.
- Co powiedziałeś?
- Uoaki ucha yc euue.
- Nic nie rozumiem chłopcze, powiedz to powoli.
Chłopak zniecierpliwiony wypluł coś na rękę i powiedział:
- Robaki muszą być ciepłe...
Było sobie dwóch zapalonych "moczykijów", jeździli łapać ryby, gdzie
się da. Pewnego razu usłyszeli o niesamowitych atrakcjach związanych z
zimowymi połowami spod lodu. Znaleźli więc piękne miejsce, w
niesamowitej okolicy - góry, jeziora, lasy - cudeńko. Rybki same
wskakiwały ponoć na haczyk... I pojechali. Na miejscu wizyta w sklepiku
- po parę drobiazgów. Takie tam, jak to zwykle dla wędkarzy.
No i niezbędnik - świderek do lodu... Sprzedawca uprzejmy, taktowny.
Trochę się jednak zdziwił, jak po godzinie przyleciał jeden z kolesi po
następny świderek... Ale co tam, w końcu było ich pełno w sklepie....
Za godzinkę znowu - "poproszę świder"... To samo ponownie za następną
godzinkę... Sprzedawcę zaczyna ogarniać ciekawość, tłumiona jednak
przez takt i doświadczenie... Jednak, kiedy sytuacja znów się powtarza
- wpada gość i mówi:
- Poproszę wszystkie świdry do lodu, jakie pan tu ma - sprzedawca nie wytrzymuje i delikatnie pyta:
- Jak tam, chłopcy, leci?
Na to wędkarz smutnym głosem:
- Słabiutko, nawet jeszcze nie zwodowaliśmy łódki...
Pewien wędkarz poszedł łowić pod lód.
Wywiercił przerębel, ustawił wędkę i czeka.
Nagle słyszy głos:
-Tu nie ma ryb! Wędkarz się rozgląda, nic nie widzi więc łowi dalej.
Znowu słyszy głos
-Tu nie ma ryb! Wędkarz nic nie widzi więc łowi dalej.
Znowu słyszy głos:
-Tu nie ma ryb!
W końcu się zdenerwował i zapytał:
-Kto to mówi?
-Kierownik lodowiska.
Wędkarz mowie do żony ide na ryby szykuj patelnie
Żona dobra dobra zebys sie nie obłowił Wędkarz wraca z rym
Żona sie go i jak masz ta rybe Wędkarz na to nic nie brało ale jutro napewno złapie.J na drugi dzien znow poszedl na ryby i wraca
Żona sie go pyta i masz w konicu ta rybe Wędkarz odpowiada no nic nie bralo
Żona mu mowi dobra na ciebie to nie ma co liczyc pujde sobie do rybnego i kupie chyba Wędkarz dobra jutro juz napewno cos złapie i trzeciego dnia poszdł na ryby.Wraca
Żona sie go pyta i jak masz ta rybe Wędkarz jej odpowiada"Nie ma ryb tam"
Pewien wędkarz poszedł łowić pod lód.
Wywiercił przerębel, ustawił wędkę i czeka.
Nagle słyszy głos:
-Tu nie ma ryb! Wędkarz się rozgląda, nic nie widzi więc łowi dalej.
Znowu słyszy głos
-Tu nie ma ryb! Wędkarz nic nie widzi więc łowi dalej.
Znowu słyszy głos:
-Tu nie ma ryb!
W końcu się zdenerwował i zapytał:
-Kto to mówi?
-Kierownik lodowiska.
Pewnego razu było dwóch wędkarzy.Zawsze jezdzili ze sobą na ryby.Pewnego
razu jeden nie przyszedł.Za drugim razem też.I tak kilka razy.Aż
pewnego razu przychodzi i drug robi mu wyrzuty: -Czemu cię tyle nie
było !! -Aaaa...ozeniłem się. -Rozumiem.A ładna ? -Eeee, nie. -Hmmm.A
bogata ? -Też nie. -To czemu żeś sie z nią ożenił ?! -A widzisz !
(rozpromienia się wedkarz) Bo robaki ma ! :D
Wędkarz amator złapał złotą rybkę. Rybka: Te synek wypuść mnie to spełnię twoje 1 życzenie. Wędkarz: Tylko 1? Idź się utop. Rybka: ale ja jestem mała rybka narazie... Wędkarz: Ok no to chcę by w Czeczeni był już pokój. Rybka: Ej, ale ja jestem małą rybką ,mówiłam już... Wędkarz: No to uczyń by moja żona była ładna (podaje rybce zdjęcie żony) Rybka: No to masz tu mapę i pokaż mi gdzie jest ta Czeczenia.
Trzech wędkarzy
siedzi na łódce. W pewnym momencie całej trojce zachciało się lać i
postanowili zrobić zawody kto z nich ma najdłuższego. - Ale zimna woda
- mówi pierwszy. - Ale pod nami mułu - mówi drugi. - Ale tam za
zakrętem biorą - mówi trzeci
Rozmowa dwóch kłusowników: - Wiesz niedawno złapałem ponad 13-sto
kilogramowego sandacza. - No i co? - No to ja rybę biorę na plecy i
idę. Aż tu nagle z lasu wyjeżdża policjant na rowerze. - No i cooo?! - No to ja sandacza szybko z pleców i do kieszeni!!
Spotykają się dwie panie dżdżownice i jedna mówi do drugiej: -gdzie pani mąż?? - a..... wyciągneli go na ryby
Idzie sobie Kowalski zimą po lodzie i widzi wędkarza łowiącego w
przeręlu.Ale coś mu policzek spuchł.Więc pyta się wędkarza: -Ząb spuchł
?? Wędkarz kręci przecząco głową i odpowiada: -Lobaki mi zamalzły !
Spotykają się dwie przyjaciółki.
- Czego jesteś taka zła? Myślałam, że dziś rano byliście z mężem na relaksującym wypadzie na ryby... - mówi pierwsza.
- Tak, ale wszystko poszło źle. Najpierw powiedział, że mówię tak
głośno, że wystraszę ryby, później, że wybieram złą przynętę, na
koniec, że za szybko kręcę kołowrotkiem - odpowiada druga.
- A najgorsze było to, że złowiłam największą rybę!
- Czemu łowisz ryby na ser, a nie na robaki? - pyta Franek Kowalskiego.
- Bo jak ryba weźmie, mam na kolację rybę, a jak nie weźmie, to mam ser
-Panie co pan wlewa do rzeki?
-Środek na pobudzenie apetytu, bo ryby nie chcą brać przynęty...
Rozmawiają dwaj wędkarze:
- Nie uwierzysz, złowiłem wczoraj 5-kilogramowego karpia!
- A ja węgorza, który miał 4 metry!
- Niemożliwe!
- To prawda! - potwierdza żona - Józek go cały dzień rozciągał!
Wchodzi facet do warzywniaka i mówi:
- Poproszę kilogram robaczywych jabłek.
- A po co panu robaczywe?
- Idę jutro na ryby i nie chce mi się kopać w ogródku.
Spotyka się dwóch przyjaciół. Jeden z nich jest od niedawna żonaty.
- Dlaczego nie chodzisz już na ryby?
- Żona mi nie pozwala.
- Spróbuj zrobić tak jak ja. W piątek przygotowuję sobie sprzęt wędkarski i chowam go w piwnicy. W sobotę rano kiedy wstaję z łóżka, odkrywam kołdrę i patrzę na cielsko mojej żony, i mówię:
- I to ma być moja żona? Taki hipopotam?
Wtedy zaczyna się awantura, ona wygania mnie z domu, a ja zabieram
sprzęt z piwnicy i idę nad rzekę. Wieczorem wracam do domu z rybami,
żona jest zadowolna i godzimy się do następnej soboty... Spróbuj tej
metody!
Świeżo upieczony małżonek przygotował wszystko za radą przyjaciela.
Wstaje rano w sobotę, odkrywa kołdrę pod którą śpi naga małżonka i mówi:
- A do diabła z rybami!
Przechodzień pyta wędkarza: - Biorą? - Biorą, biorą. Nawet plecak mi zabrali.
Spotyka się dwaj wędkarze. - Co u Ciebie nowego, Stachu - pyta jeden. - Aaa... żona mi nie pozwala jeździć na ryby - odpowiada Staszek. - Ale nie o to pytam, pytałem: co nowego?
Po zbadaniu młodego mężczyzny lekarz mówi: - Powinien pan zażywać więcej ruchu, gimnastyki, pływania... - Ależ panie doktorze, jestem mistrzem naszego okręgu w wędkarstwie! - To powinien pan zostać mistrzem Polski!
Pewien ojciec z synem wybrał się na ryby. Nagle złowili złotą rybkę. - Wypuść mnie to spełnie twoje trzy życzenia - powiedziała rybka do ojca. Wtem jego synek krzyknął: - Ja chce jeża! - W dupe z tym jeżem, zawołał tata. - AŁA ZABIERZCIE GO! I w ten sposób rybka spełniła trzy życzenia
Wędkarz
wybrał się na połów. Gdy doszedł nad rzekę stwierdził, że zapomniał
zanęty. Wracać mu się nie chciało. Rozejrzał się i zobaczył małego
węża, który akurat upolował robaka. Zabrał mu tego robaka, ale jakoś
żal mu się zrobiło węża. Otworzył puszkę z piwem i wlał wężowi parę
łyczków. Wąż przełknął i zniknął w gęstwinie. Godzinę później wędkarz poczuł stukanie w nogę. Patrzy, a to ten sam wąż, trzymający w pysku trzy kolejne robaki.
Nad woda siedzą dwaj wędkarze. Jeden wyciąga jedną rybę za druga natomiast drugi wędkarz
tylko z zazdrością przygląda się wyczynom szczęściarza, ponieważ jemu
się nie wiedzie. W końcu nie wytrzymuje i pyta się go: - Na co pan
łowi? - Ja? Ja łowię na tabletki na syfa! Wędkarz nie czekając pobiegł do apteki
i krzyczy do okienka: - Poproszę 10 opakowań tabletek na syfilis! Na to
zdziwiona farmaceutka pyta: - A co złapał pan? - Jeszcze nie ale zaraz
mam zamiar!! Odpowiada uradowany wędkarz.
Któregoś dnia siedziało sobie dwóch rybaków i łowili. I wiecie jak to
jest: innym zawsze biorą, tylko nie nam. Tak było i tym razem.
Oczywiście żaden rybak drugiemu nigdy nie zdradzi przyczyny swych powodzeń, ale spytać zawsze można. Spytał więc:
- Jak pan to robi, że panu tak ryby biorą??
I ten, o dziwo powiedział mu:
- Zawsze przed wyjściem na połów daję żonie w tyłek.
Długo nie myśląc, pechowy wędkarz poprosił tamtego:
- Niech mi pan popilnuje wędkę, zaraz wrócę.
I biegiem popędził do domu. Żona akurat zmywała podłogę klęcząc na niej
tyłem do drzwi. Mąż zaś wymierzył jej klapsa w wypiętą część ciała. Ona
zaś na to:
- Ooo, co tak wcześnie dziś, panie listonoszu?!
Siedzi dwóch wędkarzy nad brzegiem morza. Jeden mówi:
- Złapałem rybę.Na to drugi:
- A ja wydrę.
- Nie, nie wydrzesz odrzekł drugi.
I wypuścił rybę
Łowi rybak
ryby, ale cholery nie biorą. Siedzi tak mocząc sobie kija przez pięć
godzin głodny, niewyspany i mokry, bo tu jeszcze deszcz zaczął padać i
w końcu powiada:
- Kur..!!! Jakbym nie wiedział, że to uspokaja nerwy, to bym to wszystko rzucił w cholerę!
Wędkarz wraca do domu i mówi do żony:
- A to pech! Ryba podpłynęła do przynęty, dotknęła nosem robaka, już
miała otworzyć pyszczek i chwycić przynętę, ale robak był szybszy!
- Nie rozumiem.
- W mgnieniu oka pożarł ją, drań!
Wchodzi facet do warzywniaka i mówi: - Poproszę kilogram robaczywych jabłek. - A po co panu robaczywe? - Idę jutro na ryby i nie chce mi się kopać w ogródku.
Chwalą się dwaj wędkarze: Niedawno złowiłem takiego szczupaka, że musiałem sprowadzić motorówkę, żeby go wyciągnąć z wody! A mnie udało się złowić takiego suma, że sama fotografia ważyła pięć kilo!...
Do sklepu rybnego przychodzi wędkarz. - Niech mi pan rzuci dwa spore karpie. Sprzedawca kładzie karpie na wadze. - Przecież mówiłem, żeby pan mi je rzucił! Wtedy bez okłamywania, będę mógł się pochwalić, że je złapałem!
Wędkarz złowił złotą rybkę, a ta przemówiła ludzkim głosem: - Jestem zaklętą księżniczką, pocałuj mnie a spełnię 3 twoje życzenia. Wędkarz pocałował rybkę i po chwili stanęła przed nim piękna księżniczka. - Jakie są twoje 3 życzenia? - Mam jedno życzenie, ale trzy razy!
Wędkarz zarzuca wędkę w trawę na łące obok jeziora. Widzący to facet pyta: - Co pan robi? Przecież w trawie nie ma ryb! - Wiem, w jeziorze też nie ma.
Jasio pyta tatę: - Gdzie byłeś? - Na rybach. - A co łowiłeś? - Szczupaki. - Dużo złowiłeś? - Ani jednego. - To skąd wiesz, że to były szczupaki?
Zawodowy wojskowy poszedł nad rzekę na ryby. Wyciągnął stołeczek,
przygotował wędkę, wyjął pudełko z dżdżownicami, otworzył je i krzyknął: - Ochotnik, trzy kroki na przód!
Na brzegu rzeki stoją dwaj wędkarze. Jeden nie ma szczęścia do ryb,
natomiast drugi raz po raz wyławia dorodną sztukę i... wyrzuca ją z
powrotem do wody. - Ty! Czemu wypuszczasz je z powrotem do wody? - A po cholerę mi takie duże ryby, skoro w domu mam taką małą patelnię?
Spotykają się dwa robaki. - Czemu wczoraj wieczorem były u was taki krzyki? - Koledzy chcieli ojca wyciągnąć na ryby...
Wędkarz po długim szamotaniu się z rybą wyciąga na brzeg ogromnego karpia. Widzący to inny wędkarz, z zazdrością komentuje: - Ma pan szczęście! Teraz upłynie co najmniej dziesięć lat , zanim uda się panu złowić taką dorodną rybę! Po kilku minutach Wędkarz znów wyławia karpia, jeszcze większego, niż poprzednio i mówi: - Jak ten czas szybko płynie!
Wiejska babcia jadąc drogą zobaczyła niedźwiedzia jadącego na rowerze. - O! Cyrk przyjechał! Niedźwiedź zdziwiony: - Jaki cyrk? Jadę do kumpla na ryby!
Gdzie byłeś całą noc? - pyta żona.
- Na rybach.
- Złapałeś coś?
- Mam nadzieję, że nie - wzdrygnął się mąż.
Łowi rybak ryby, ale cholery nie biorą. Siedzi tak mocząc sobie kija
przez pięć godzin głodny, niewyspany i mokry, bo tu jeszcze deszcz
zaczął padać i w końcu powiada:
- Kur..!!! Jakbym nie wiedział, że to uspokaja nerwy, to bym to wszystko rzucił w cholerę!
Rybak złowił złotą rybkę i jak to nie zwykle bywa rybka rzecze:
-Wypuść mnie dobry człowieku a spełnię twoje jedno życzenie.
Rybak pomyślał, pomyślał i mówi:
-Chciałbym się ostro naj..ać!
I dostał robotę w "Biedronce".....
Głuchy wędkarz pyta się drugiego głuchego wędkarza:
-Ej, idziesz ze mną na ryby?
-Nie, bo idę na ryby.
Idzie wędkarz przez las z dwoma wiadrami pełnymi ryb, gdy nagle spotyka strażnika.
- Udany połów. Mam nadzieję, że ma pan kartę wędkarza?
- Nie mam, ale to są moje rybki z akwarium.
- Rybki z akwarium?
- Wpuszczam rybki do wiaderka, idę nad jezioro, wypuszczam je, żeby
sobie popływały i kiedy klasnę dwa razy, wracają do wiaderek. Strażnik
nie uwierzył, więc obaj idą nad jezioro. Wędkarz wypuszcza wszystkie
ryby do wody i czeka. Mija piętnaście minut i nic. Zniecierpliwiony
strażnik pyta:
- No i co? Niech pan je woła!
- Kogo?
- Rybki!
- Jakie rybki?
Łowi rybak ryby, ale cholery nie biorą. Siedzi tak mocząc sobie kija
przez pięć godzin głodny, niewyspany i mokry, bo tu jeszcze deszcz
zaczął padać i w końcu powiada:
- Kur..!!! Jakbym nie wiedział, że to uspokaja nerwy, to bym to wszystko rzucił w cholerę!
Rybak złowił złotą rybkę i jak to nie zwykle bywa rybka rzecze:
-Wypuść mnie dobry człowieku a spełnię twoje jedno życzenie.
Rybak pomyślał, pomyślał i mówi:
-Chciałbym się ostro naj..ać!
I dostał robotę w "Biedronce".....
Głuchy wędkarz pyta się drugiego głuchego wędkarza:
-Ej, idziesz ze mną na ryby?
-Nie, bo idę na ryby.
Idzie wędkarz przez las z dwoma wiadrami pełnymi ryb, gdy nagle spotyka strażnika.
- Udany połów. Mam nadzieję, że ma pan kartę wędkarza?
- Nie mam, ale to są moje rybki z akwarium.
- Rybki z akwarium?
- Wpuszczam rybki do wiaderka, idę nad jezioro, wypuszczam je, żeby
sobie popływały i kiedy klasnę dwa razy, wracają do wiaderek. Strażnik
nie uwierzył, więc obaj idą nad jezioro. Wędkarz wypuszcza wszystkie
ryby do wody i czeka. Mija piętnaście minut i nic. Zniecierpliwiony
strażnik pyta:
- No i co? Niech pan je woła!
- Kogo?
- Rybki!
- Jakie rybki?
Co się stało? - pyta mama.Łowiliśmy z tatą ryby i trafiła mu się naprawdę wielka sztuka, ale kiedy zaczął ją wyciągać, to się zerwała i uciekła.Daj spokój, Jasiu. Powinieneś się raczej śmiać z tego.I tak właśnie zrobiłem...
Rozmawiają dwaj wędkarze.
Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że ryby jednak cieszą się, kiedy wyciągamy je z wody.Dlaczego tak uważasz?A nie zwróciłeś uwagi, jak zawsze machają ogonem?
Siedzą dwaj rybacy i łowią ryby. Nagle jeden mówi:
- Przyrzeknijmy sobie, że się nigdy nie ożenimy.
- Dobra.
Za parę lat spotykają się nad tym samym jeziorem i jeden mówi:
- Żenię się.
- Przecież sobie przyrzekaliśmy, że się nie ożenimy.
- No tak, ale...
- Ale co ona takiego ma, że się z nią żenisz? Ładna jest chociaż?
- Nie, brzydka jak ropucha.
- To może bogata?
- Nie, biedna jak mysz.
- To co ona ma takiego?
- Chłopie żebyś Ty widział, jak ona robaki kopie...
Na spotkaniu wędkarzy przed wyjazdem na ryby pada pytanie:
- Panie Prezesie, ile brać butelek wódki?
- Skąd takie pytanie?
- Bo za pierwszym razem wzięliśmy po jednej, to połamaliśmy wędki.
Drugim razem wzięliśmy po dwie, to połamaliśmy wędki i nie mogliśmy
znaleźć autobusu.
Prezes po chwili namysłu mówi:
- Brać po trzy flachy, nie brać wędek i nie wychodzić z autobusu.
Rozmawiają dwie przyjaciółki:
- Już nigdy nie pójdę z mężem łowić ryb.
- Co się stało?
- Początek był fatalny. Za głośno rozmawiałam, nie umiałam założyć przynęty, za wcześnie podcięłam rybę...
- Co było potem?
- Tragedia! Złowiłam trzy razy tyle ryb, co On.
Na brzegu rzeki stoją dwaj wędkarze. Jeden nie ma szczęścia do ryb, natomiast drugi raz po raz wyławia dorodną sztukę i... wyrzuca ją z powrotem do wody. - Ty! Czemu wypuszczasz je z powrotem do wody? - A po cholerę mi takie duże ryby, skoro w domu mam taką małą patelnię?
Mozecie nie wklejac po dwadziescia razy tych samych dowcipow? Ja wiem, ze nalatuja wam punkty i jest to przeogromnie wazne i nobilitujace ale mnie kur.....ica bierze jak chce sie posmiac z jakichs fajnych kawalow a caly czas przewijam te same stare odgrzewane i w dodatku dretwe teksty. michal7u8i przejzyj swoje posty i zobacz ile razy sie powtarzasz. Myslisz, ze komus poprawiasz humor? NIE.
Jak stworzono kobietę? Otóż pewnego pięknego poranka Bóg postanowił stworzyć człowieka. Wziął trochę gliny , pogniótł, dmuchnął i wyszedł penis. - To będzie mężczyzna! - powiedział i zaczął lepić dalej. Zza krzaków widział to wszystko Diabeł i pomyślał, że nie będzie gorszy. Wziął kawałek gliny, pogniótł, dmuchnął i wyszły piersi. -O k*.*a! Jakie to wstrętne! Ale nic - robię dalej. Gniecie, dmucha i pękło na dole. - A p*.*a! Nie robię dalej bo zjebię to jeszcze bardziej!
| Witam! | Tak z rana nurtuje mnie pytanie. Czy karpie sprzedawane w marketach | pochodzą z polskich hodowli Chodzi mi głównie o Auchan i Real. Wołałabym nie | jeść chińszczyzny na wigilię. Macie jakieś przecieki na ten temat?
Odpowiedz: Auchan już we wrześniu kontraktuje żywe karpie w Chinach. Chińczycy wiążą je żyłkami do kontenerowców płynących do Europy i taki statek z 5 tysiącami karpi na holu na żyłkach płynie sobie z Chin do np Rotterdamu. Tam się je przeczepia do mniejszych statków, które je holują do Gdańska. W Gdańsku przywiązuje się je do barek, które rozpływają się Wisłą i kanałami po całym kraju. W Realu są sprytniejsi bo przywiązują te karpie do kontenerowca z przodu i wtedy to karpie go ciągną i jest oszczędność na mazucie. Dlatego w Realu karpie są tańsze i mniej tłuste. Ale dostawy są późniejsze bo jak prowadzą to czasami mylą drogę i muszą nadrabiać.
Któregoś dnia siedziało sobie dwóch rybaków i łowili. I wiecie jak to jest: innym zawsze biorą, tylko nie nam. Tak było i tym razem. Oczywiście żaden rybak drugiemu nigdy nie zdradzi przyczyny swych powodzeń, ale spytać zawsze można. Spytał więc: - Jak pan to robi, że panu tak ryby biorą?? I ten, o dziwo powiedział mu: - Zawsze przed wyjściem na połów daję żonie w tyłek. Długo nie myśląc, pechowy wędkarz poprosił tamtego: - Niech mi pan popilnuje wędkę, zaraz wrócę. I biegiem popędził do domu. Żona akurat zmywała podłogę klęcząc na niej tyłem do drzwi. Mąż zaś wymierzył jej klapsa w wypiętą część ciała. Ona zaś na to: - Ooo, co tak wcześnie dziś, panie listonoszu?!
Dwaj wędkarze łowią ryby nad brzegiem jeziora. Widzą człowieka który jeździ na nartach wodnych i im ryby płoszy. Zaczeli rzucać w niego kamieniami. Jeden trafił go w głowę, w wyniku czego facet stracił równowagę wpadł do wody i zaczą się topić. Uratowali człowieka i chcą mu robić sztuczne oddychanie. Jeden z wędkarzy się odzywa: - Ty, ale mu z paszczy strasznie śmierdzi! - Ty, ale nasz miał narty, a ten ma łyżwy!
Bóg przychodzi do smutnego Adama i mówi . -Adamie coś ty taki smutny -A bo sam siedzę i nudzi mi sie strasznie . Bóg na to jak mi dasz lewą nogę trzy palce z prawej ręki to stworzę ci kobietę -Będzie Ci gotować , sprzątać , bawić dzieci , puszczać na ryby , przynosić piwo :) Adam na to : -A za żebro co byś dał ?
Koniec świata za 2 dni powiedział niedźwiedź .Więc zwierzęta nie wiedząc co dalej postanowiły zrobić orgie no bo cóż pozostaje.Łania chodzi koło stawu nagle z wody wyskakuje stary łoś i skacze po niej . Łania do łosia: -Jutro koniec świata możesz ściągnąć gumę Łoś do łani : Ja nie mam gumy to węgorz robi mi loda :))
Do sklepu rybnego przychodzi wędkarz. - Niech mi pan rzuci dwa spore karpie. Sprzedawca kładzie karpie na wadze. - Przecież mówiłem, żeby pan mi je rzucił! Wtedy bez okłamywania, będę mógł się pochwalić, że je złapałem!
Spotyka się dwóch przyjaciół. Jeden z nich jest od niedawna żonaty. - Dlaczego nie chodzisz już na ryby? - Żona mi nie pozwala. - Spróbuj zrobić tak jak ja. W piątek przygotowuję sobie sprzęt wędkarski i chowam go w piwnicy. W sobotę rano kiedy wstaję z łóżka, odkrywam kołdrę i patrzę na cielsko mojej żony, i mówię: - I to ma być moja żona? Taki hipopotam? Wtedy zaczyna się awantura, ona wygania mnie z domu, a ja zabieram sprzęt z piwnicy i idę nad rzekę. Wieczorem wracam do domu z rybami, żona jest zadowolona i godzimy się do następnej soboty... Spróbuj tej metody! Świeżo upieczony małżonek przygotował wszystko za radą przyjaciela. Wstaje rano w sobotę, odkrywa kołdrę pod którą pi naga małżonka i mówi: - A do diabła z rybami!
Łowiącemu ryby strażnik sprawdza kartę wędkarską: - Pana karta jest już nieważna. Jak pan może łowić ryby na zeszłoroczną kartę wędkarską? - Bo ja łowię tylko te ryby, których nie złowiłem w zeszłym roku
Rozmawiają dwaj wędkarze: - Nie uwierzysz, złowiłem wczoraj 5-kilogramowego karpia! - A ja węgorza, który miał 4 metry! - Niemożliwe! - To prawda! - potwierdza żona - Józek go cały dzień rozciągał!
Wchodzi facet do warzywniaka i mówi: - Poproszę kilogram robaczywych jabłek. - A po co panu robaczywe? - Idę jutro na ryby i nie chce mi się kopać w ogródku.
Sąsiadko, gdzie pani mąż? - Poszedł na ryby. - A czy on kiedyś coś złowił i przyniósł do domu? - Tak. Raz przyniósł dwa buty. Ale tylko lewe, bo prawe tamtego dnia nie chciały brać...
Dwaj wędkarze przechwalają się swoimi psami: - Mój Azor - mówi pierwszy facet - gdy rzucę do jezior monetę, wskakuje po nią, i tak długo szuka jej na dnie, aż ją znajdzie i dopiero wtedy wychodzi z nią na brzeg! - To jeszcze nic - mówi drugi.- Gdy ja wrzucę do wody dziesięć złotych, to mój reksio wskakuje do jeziora, a po chwili wypływa z rybą w zębach i resztą pieniędzy!
Wiejska babcia jadąc drogą zobaczyła niedźwiedzia jadącego na rowerze. - O! Cyrk przyjechał! Niedźwiedź zdziwiony: - Jaki cyrk? Jadę do kumpla na ryby!
Nad rzeką wędkarz pyta drugiego wędkarza: - Dlaczego łowi pan ryby na ser, a nie na robaki? - Bo jak ryba weźmie, to na kolację mam rybę, a jak nie weźmie, to na kolację mam ser!
Jasio pyta tatę: - Gdzie byłeś? - Na rybach. - A co łowiłeś? - Szczupaki. - Dużo złowiłeś? - Ani jednego. - To skąd wiesz, że to były szczupaki?
Przychodzi facet do warzywniaka i mówi: - Poproszę kilogram robaczywych jabłek. - Po co panu robaczywe?! - Idę jutro na ryby i nie chce mi się kopać w ogródku...
Zawodowy wojskowy poszedł nad rzekę na ryby. Wyciągnął stołeczek, przygotował wędkę, wyjął pudełko z dżdżownicami, otworzył je i krzyknął: - Ochotnik, trzy kroki na przód!
Do chłopaka łowiącego ryby nad rzeka podchodzi policjant. - Chłopcze, tu nie wolno łowić ryb. Będziesz musiał zapłacić mandat. - Ależ ja nie łowię ryb! Ja uczę robaka pływać! Policjant zbity z tropu milknie, a po chwili nie dając za wygraną mówi: - A jednak będziesz musiał zapłacić mandat. ten robak nie ma stroju kąpielowego!
Na brzegu rzeki stoją dwaj wędkarze. Jeden nie ma szczęścia do ryb, natomiast drugi raz po raz wyławia dorodną sztukę i... wyrzuca ją z powrotem do wody. - Ty! Czemu wypuszczasz je z powrotem do wody? - A po cholerę mi takie duże ryby, skoro w domu mam taką małą patelnię?
Wędkarz staje w progu mieszkania i woła do żony: - Spójrz, złowiłem trzy wielkie ryby! Żona: - Wiem, wiem. Przed chwilą sąsiadka mówiła mi, że widziała ciebie wychodzącego ze sklepu rybnego. - To prawda, kochanie! Sprzedałem tam pozostałe ryby, bo nie mogłem wszystkich dodźwigać do domu!
Spotykają się dwa robaki. - Czemu wczoraj wieczorem były u was taki krzyki? - Koledzy chcieli ojca wyciągnąć na ryby...
Dobra, jak z tej beczki to ogień.
Czym się różni murzyn od psiej kupy?
Psia kupa na starość robi się biała i przestaje śmierdzieć.
Rozmawiają dwie przyjaciółki:
- Już nigdy nie pójdę z mężem łowić ryb.
- Co się stało?
- Początek był fatalny. Za głośno rozmawiałam, nie umiałam założyć przynęty, za wcześnie podcięłam rybę...
- Co było potem?
- Tragedia! Złowiłam trzy razy tyle ryb, co on!
Wędkarz pyta chłopa:
- Czy to pański staw?
- Mój.
- A czy nie byłoby grzechem, gdybym tu złowił jakąś rybę?
- Grzechem? Nie, raczej cudem!
Przechwalają się dwaj wędkarze:
- Wczoraj złowiłem metrowej długości szczupaka!
- A ja wyłowiłem zapaloną lampę naftową!
- Kłamiesz! lampa nie może palić się w wodzie!
- Skróć szczupaka, to ja zgaszę lampę!
Do wędkarza podchodzi jakiś facet i pyta:
- I co, biorą?
- Jeszcze jak! Zdrzemnąłem się na chwilę i ukradli mi wędkę!
Do siedzącego nad jeziorem wędkarza podchodzi drugi.
- Kolego, jaka dzisiaj woda?
- Wspaniała! Ryba ani myśli z niej wychodzić!
Fąfara siedzi ze swą wędką bezczynnie nad brzegiem, podczas gdy łowiący obok wędkarz co chwilę wyciąga z wody kolejną rybę.- Jak to się panu udaje? - pyta Fąfara.
- Wędkarz powinien wierzyć w przesądy. Ja na przykład nigdy nie wyjdę na ryby, jeśli nie klepnę żony w tyłeczek.
- Wiesz co? Popilnuj mi pan sprzętu, a ja szybko pobiegnę do domu!
Po kwadransie Fąfara zdyszany wbiega do domu. Żona pastuje właśnie podłogę tyłem do drzwi. Zachodzi ją od tyłu i klepie po pupce. Ta zadowolona:
- Panie listonoszu, co pan dziś tak wcześnie?
Nauczycielka mówi do Jasia:
- Dlaczego znów spóźniłeś się na lekcję?
- Bo miałem iść na ryby, ale w końcu tato mi nie pozwolił.
- Na pewno ci powiedział, że nie ładnie jest opuszczać lekcje?
- Nie. Powiedział, że dla nas dwóch nie wystarczy robaków.
Do wędkarza łowiącego ryby podchodzi strażnik i pyta:
- Czy ma pan kartę wędkarską?
- Nie mam.
- To jak pan może łowić?
- Zwyczajnie, na robaka i ciasto!
Wędkarz łowiący ryby nad jeziorem, tak niefortunnie zarzucił spiningiem, że zahaczył o linę, na której motorówka ciagnęła narciarza wodnego. Ten wywrócił się i zniknął pod wodą. Po dłuższej chwili wędkarz wyciąga z wody nieszczęśnika i zaczyna stosować oddychanie metodą usta-usta. W chwilę potem drapie się za uchem i stwierdza:
- Cholera, to chyba nie ten. Mój miał na nogach narty wodne, a nie łyżwy!
Dwaj policjanci łowią ryby. Nagle jeden pyta:- Masz może zapasowy spławik?
- Po co ci?
- Mój chyba jest zepsuty. Od minuty ciągle się zanurza...
Wędkarz wraca do domu i mówi do żony:
- Nie uwierzysz kochanie, złowiłem prawie trzykilogramowego karpia!
- Tak? Gdzie go masz?
- Przecież mówię: "złowiłem prawie"...
Na brzegu rzeki stoją dwaj wędkarze. Jeden nie ma szczęścia do ryb, natomiast drugi raz po raz wyławia dorodną sztukę i... wyrzuca ją z powrotem do wody.
- Ty! Czemu wypuszczasz je z powrotem do wody?
- A po cholerę mi takie duże ryby, skoro w domu mam taką małą patelnię?
Do Jasia łowiącego ryby nad rzeką podchodzi policjant.
- Chłopcze, tu nie wolno łowić ryb. Będziesz musiał zapłacić mandat.
- Ależ ja nie łowię ryb! Ja uczę robaka pływać!
Policjant zbity z tropu milknie, ale po chwili nie dając za wygraną mówi:
- A jednak będziesz musiał zapłacić mandat. Ten robak nie ma stroju kąpielowego!
Dwaj wędkarze dyskutują ze sobą, przechwalając się:
- Ciągnę, ciągnę, ciągnę... patrzę: rekin!!!
- Eeee tam... ja rekina używam jako przynęty!
Spotykają się dwaj wędkarze.- Widziałem cię któregoś dnia z twoją nową żoną. Prawdę mówiąc nie jest zbyt piękna...
- Piękna może i nie jest, ale żebyś ty wiedział, jakie w ogródku ma robaki!
Dwaj wędkarze przechwalają się swoimi psami:
- Mój Azor - mówi pierwszy facet - gdy rzucę do jeziora monetę, wskakuje po nią i tak długo szuka jej na dnie, aż ją znajdzie i dopiero wtedy wychodzi z nią na brzeg!
- To jeszcze nic - mówi drugi. - Gdy ja wrzucę do wody dziesięć złotych, to mój Reksio wskakuje do jeziora, a po chwili wypływa z rybą w zębach i resztą pieniędzy!
Dwaj wariaci wybrali się łódką na ryby. Po powrocie wariat pyta drugiego:
- Czy zaznaczyłeś jakoś miejsce, w którym ryby dobrze brały?
- Tak. Narysowałem krzyżyk na burcie łodzi.
- Ty idioto, trzeba było zaznaczyć jakoś inaczej. A jak jutro weźmiemy inną łódź?
Wędkarz chwali się koledze:
- Wczoraj złapałem karpia, który ważył pięć kilo!
- Z dżdżownicą czy bez?
W czym najszybciej rośnie ryba?
- W oczach wędkarza.
Do lekarza przychodzi gruby jegomość i mówi:
- Czy może mi pan zalecić jakąś dietę odchudzającą?
- Lubi pan łowić ryby?
- Tak.
- A dużo pan ich łowi?
- Nie...
- W takim razie powinien pan jeść ryby. Ale tylko te, które pan sam złowi!
W sądzie:
- Czy oskarżony przyznaje się, że łowił ryby bez zezwolenia i złapał 18 szczupaków?
- Przyznaję się, Wysoki Sądzie, ale pod warunkiem, że dostanę kilka odpisów wyroku, które będę mógł pokazywać moim kolegom!
Rybak łowi ryby w zakazanym miejscu. Obok niego przechodzi policjant i pyta:
-Co pan tu robi?
Rybak na to:
-Nooo... tego... uczę robaczka pływać
-To dostaje pan mandat
-Ale panie władzo za co??!!
-Za bark kamizelki ratunkowej u robaczka.
Facet wybrał się na ryby. Gdy wypłynął łodzią w morze ,z wody wynurza się rekin i pyta:
- Na rybki?
- Na grzyby ,jak boga kocham ,że na grzyby!
Siedzi gościu nad rzeka i łowi rybki. Wtem z tyłu nachodzi
> go strażnik.
> - Dzień dobry, ma pan oczywiście kartę wędkarską ?
> - Nie, a po co ?
> Strażnik zdziwiony..
> -Jak to po co ? A co pan tu robi
> -Siedzę.
> Strażnik próbuje gościa zagiąć.
> - A co pan ma w ręce?
> - Kijek.
> Strażnik już lekko wkurzony.
> -A na kijku ?
> -Sznurek.
> Strażnik coraz bardziej zdenerwowany.
> -A na sznurku ?
> -Robak.
> Strażnik już pewniejszy siebie.
> -No i co pan tak? Kijek, sznurek, robak ? Co pan robi
> -Uczę sku...syna pływać.
> -To płaci pan mandacik.
> - za co?
> - za brak kamizelki ratunkowej.
Przychodzi szczupak do dentysty
bo go 1238-ka bardzo bolała.
Dentysta zerknął, pogrzebał i mówi:
- Coś licho zęby myjemy, wypada je szorować a nie tylko płukąć, i prosze po myciu koniecznie używać nitki
dentystycznej.
Szczupak na to
- a czy może być stalowa?
Spotyka niedoświadczona płotka wielkiego szczupaka i radośnie pyta:
- Kim ty jesteś ?
Kiedy słyszy odpowiedz powraca jej rozsądek i prężąc się mówi:
- Ja jestem rekin, tylko długo chorowałem.
Ogłoszenie w gazecie:
"Bardzo tanio sprzedam sprzęt wędkarski. Telefon kontaktowy 7776622. Jeśli w słuchawce odezwie się męski głos proszę powiedzieć, że to pomyłka"
Wędkarz wyciągnął rybę z wody, która jeszcze szamocze się na haczyku. Przechodząca obok kobieta pyta:
- Czyż nie sprawia jej bólu, iż ją pan wyciąga ?
- Ależ nie! Widzi pani, że ona merda ogonem.
Idzie sobie wędkarz nad stawem i patrzy, a tu blondynka wkłada głowę do wody:
- Co robisz???
- Słucham Bajora.
Siedzi wędkarz nad wodą. Ma najlepszy sprzęt, najlepsze przynęty i usiłuje coś złowić. A tu nic. Po kilku godzinach nad wodę przychodzi wyrostek i zaczyna wyciągać rybę za rybą. Wędkarz zaniemówił i po chwili zdenerwowany mówi:
- A lekcje gówniarzu już odrobiłeś ?!?
Ile żyje dżdżownica złapana przez wędkarza?
- Dwa dni z hakiem.
Do wędkarza podpływa krokodyl:
- Biorą?
- Nie
- To olej ryby, chodź sie wykąpać!
Przychodzi wędkarz nad jezioro. Wycina przerębel i zarzuca wędkę. Mija godzinę i nic. Dupa mu zmarzła, wnet przychodzi drugi wędkarz, obok niego wycina przerębel i zarzuca wędke. Po chwili: jedna rybka, druga, trzecia...
Ten pierwszy wkurzony mówi:
- Ja już tu jestem godzinę, dupa mi zmarzła, nic nie złowiłem, a ty sobie tu przychodzisz i po chwili złowiłeś tyle
ryb. Jak to robisz?!
- Łołałumłae młemłe!
- Co?!
- Łołałumłae młemłe!
Cooo?!!!
Ten drugi wypluwa co ma w ustach i krzyczy:
- Robaki muszą być ciepłe!
Dwóch facetów wypłynęło na środek jeziora na ryby i zaczęli łowić ryby. Wyciągają piękne sztuki jedna za drugą, ale po pewnym czasie przyszedł wieczór i jeden z nich mówi:
- Słuchaj, musimy jutro wrócić w to miejce bo świetnie biorą ryby.
- Nie ma problemu - mówi drugi, poczym bierze kredę i na podłodze łódki maluje kółko.
Na to jego kolega:
- Idioto co ty robisz?! Skąd wiesz, że jutro przypłyniemy tą samą łódką?
Rozmawiają dwaj wędkarze:
- Nie uwierzysz, złowiłem wczoraj 5-kilogramowego karpia!
- A ja węgorza, który miał 4 metry!
- Niemożliwe!
- To prawda! - potwierdza żona - Józek go cały dzień rozciągał!
Wchodzi facet do warzywniaka i mówi:
- Poproszę kilogram robaczywych jabłek.
- A po co panu robaczywe?
- Idę jutro na ryby i nie chce mi się kopać w ogródku.
Łowiącemu ryby strażnik sprawdza kartę wędkarską:
- Pana karta jest już nieważna. Jak pan może łowić ryby na zeszłoroczną kartę wędkarską?!
- Bo ja łowię tylko te ryby, których nie złowiłem w zeszłym roku.
Facet stoi nad łowiącym wędkarzem i się przygląda. Po trzech godzinach zdenerwowany wędkarz mówi: - Panie, weź pan wędkę i stań obok, a nie stój mi nad głową. - Widzi pan, ja to bym nie miał cierpliwości- odpowiada.
Jasio chwali się koleżance:
- Wiesz? Niedawno złapałem szczupaka takiego jak moja ręka. - Niemożliwe, nie ma takich brudnych ryb
Dziennikarz prowadzący wywiad z żoną czołowego zawodnika zadaje pytanie:
- Jak pani sądzi: wędkarstwo to sport, czy raczej sztuka?
- Kiedy mój mąż łowi ryby, jest to na pewno sport.
- Ale gdy o tym opowiada,myślę, że to jest sztuka
Na zawodach o mistrzostwo koła - Podchodzi gospodarz do prezesa - Prezesie wagowy poprzestawiał wagę, jednemu w kg ważył innym w uncjach jeszcze innym w funtach jak my teraz mistrza wyłonimy? Prezes pomyślał i po chwili odpowiada
- Ogłosimy że był remis i za tydzień zrobimy dogrywkę
Doświadczony karpiarz opowiada adeptom sztuki łapania ryb o swoim ostatnim sukcesie, w pewnej chwili przerywa i mówi: -Zresztą, co się będę rozdrabniał...
- kiedy podebrałem tego karpia, woda w jeziorze opadła o pół metra!
(Krzysztof Daukszewicz kiedyś opowiadał)
Dwóch wędkarzy wybrało się na ryby łodzią i jak to "często bywa" złowili złotą rybkę.
Jak to złota rybka prosi o wypuszczenie .... że spełni trzy życzenia ....itd.
Dzień był bardzo upalny dlatego:
pierwszy
- chcę dostać 2 naprawdę dobre zimne piwa (tak też się stało)
drugi
- a ja chcę dwie skrzynki naprawdę dobrego piwa (tak też się stało)
pierwszy no to ja chcę żeby cała to woda dookoła stała się po prostu piwem (i tak też sie stało)
na co ten pierwszy
stary i coś ty najlepszego zrobił?
no co?
ty wiesz co zrobiłeś? przez ciebie teraz będziemy musieli sikać do łódki
Pozdrawiam.
Dla wędkarzy extremalnych :)
Wędkarz telefonuje do kolegi:
- Wpadnij do mnie jutro rano, pojedziemy na ryby.
- Ale ja nie potrafię łowić! - odpowiada ten drugi.
- Co w tym trudnego? Nalewasz i pijesz.
Czym się różni żal od grzechu?
-Grzech włożyć, żal wyjąć :)
Wpada mąż do mieszkania i od progu krzyczy:
-Ooo, zdradziecka bladzio! Wydało się, wiem że mnie zdradzasz!!! Gdzie ten bydlak?!
-Ja nic nie wiem...
-Synek, - mówi ojciec do Jasia - pomóż znaleźć skurwysyna!
Jasio zaglądając pod łóżko:
-Panie sąsiad, skurwysyna Pan nie widział?
Idzie sobie puszysty, malutki zajączek wzdłuż ruczaju. Patrzy, a w trawce
zieloniutkiej coś się błyszczy. Podchodzi pluszaczek blisko - złota rybka.
- Wpuść mnie do rzeczki, zajączku, bo umrę tu - prosi rybka.
- Nie, nie wpuszczę. - droczy się zajączek.
- Wpuść, a spełnię twoje życzenie.
- OK. - mówi zajączek i wpuszcza rybkę do wody.
- A życzenie? - pyta radośnie rybeczka.
- Zdychaj, szmato!
Facet złapał złota rybkę, a ta mówi do niego: * Wypuść mnie a spełnię twoje dwa życzenia. * Dlaczego dwa? Pyta facet. * A bo ja jestem mała rybka. * Dobrze mówi facet, chciałbym, aby w moim mieście nigdy nie zabrakło gorzały.
Dwóch facetów łowi ryby. Jednemu z nich biorą co chwilę, a drugi tylko moczy kije w wodzie. Ten pechowy wreszcie nie wytrzymał: - Proszę mi powiedzieć, na jaką przynętę pan łowi? - Łapię na pastylki na syfilis - zadrwił ten drugi. Pechowy zostawia sprzęt na brzegu i pędzi do apteki. - Poproszę 4 opakowania pastylek na syfilis. - A co, złapał pan? - zainteresował się życzliwie aptekarz. - Jeszcze nie, ale znam super miejsce!
Wękarz złowił złotą rybkę, a ta przemówiła ludzkim głosem: - Jestem zaklętą księżniczką, pocałuj mnie a spełnię 3 twoje życzenia. Wękarz pocałował rybkę i po chwili stanęła przed nim piękna księżniczka. - Jakie są twoje 3 życzenia? - Mam jedno życzenie, ale trzy razy!
Dwóch wędkarzy spotkało się nad rzeką. Jeden z nich co chwilę wyciągał rybę za rybą.
- Jak ty to robisz? - spytał ten drugi.
- Cały sekret tkwi w dobrych robakach. Wiesz, ja idę z samego rana na pole, podłączam prąd i eleganckie dżdżownice same wychodzą.
Po tygodniu obaj wędkarze spotykają się ponownie. Na twarzy tego drugiego jest wielka śliwa.
- Co sięstało? - pyta kolega.
- No nic taStary wędkarz postanowił połowić trochę pod lodem. Wybrał się więc na zamarznięte jezioro, wyciął przerębel, zarzucił wędkę i czeka. Mija godzina, dwie, żadnego brania. Zmarzł na kość, już miał wracać do domu gdy zauważył młodego chłopaka, który wybrał stanowisko obok. Wyciął przerębel, zarzucił wędkę i wyciągnął piękną sztukę. Po kilku minutach następną, i następną...
- Słuchaj, jak ty to robisz? - zapytał zaskoczony weteran - ja tu cały dzień siedzę i nic nie złapałem, a ty w kwadrans wyciągnąłeś 3 piękne sztuki.
- Uoaki ucha yc euue.
- Co powiedziałeś?
- Uoaki ucha yc euue.
- Nic nie rozumiem chłopcze, powiedz to powoli.
Chłopak zniecierpliwiony wypluł coś na rękę i powiedział:
- Robaki muszą być ciepłe..
Stary wędkarz postanowił połowić trochę pod lodem. Wybrał się więc na zamarznięte jezioro, wyciął przerębel, zarzucił wędkę i czeka. Mija godzina, dwie, żadnego brania. Zmarzł na kość, już miał wracać do domu gdy zauważył młodego chłopaka, który wybrał stanowisko obok. Wyciął przerębel, zarzucił wędkę i wyciągnął piękną sztukę. Po kilku minutach następną, i następną...
- Słuchaj, jak ty to robisz? - zapytał zaskoczony weteran - ja tu cały dzień siedzę i nic nie złapałem, a ty w kwadrans wyciągnąłeś 3 piękne sztuki.
- Uoaki ucha yc euue.
- Co powiedziałeś?
- Uoaki ucha yc euue.
- Nic nie rozumiem chłopcze, powiedz to powoli.
Chłopak zniecierpliwiony wypluł coś na rękę i powiedział:
- Robaki muszą być ciepłe...
Było sobie dwóch zapalonych "moczykijów", jeździli łapać ryby, gdzie się da. Pewnego razu usłyszeli o niesamowitych atrakcjach związanych z zimowymi połowami spod lodu. Znaleźli więc piękne miejsce, w niesamowitej okolicy - góry, jeziora, lasy - cudeńko. Rybki same wskakiwały ponoć na haczyk... I pojechali. Na miejscu wizyta w sklepiku - po parę drobiazgów. Takie tam, jak to zwykle dla wędkarzy. No i niezbędnik - świderek do lodu... Sprzedawca uprzejmy, taktowny. Trochę się jednak zdziwił, jak po godzinie przyleciał jeden z kolesi po następny świderek... Ale co tam, w końcu było ich pełno w sklepie.... Za godzinkę znowu - "poproszę świder"... To samo ponownie za następną godzinkę... Sprzedawcę zaczyna ogarniać ciekawość, tłumiona jednak przez takt i doświadczenie... Jednak, kiedy sytuacja znów się powtarza - wpada gość i mówi:
- Poproszę wszystkie świdry do lodu, jakie pan tu ma - sprzedawca nie wytrzymuje i delikatnie pyta:
- Jak tam, chłopcy, leci?
Na to wędkarz smutnym głosem:
- Słabiutko, nawet jeszcze nie zwodowaliśmy łódki...
Pewien wędkarz poszedł łowić pod lód.
Wywiercił przerębel, ustawił wędkę i czeka.
Nagle słyszy głos:
-Tu nie ma ryb!
Wędkarz się rozgląda, nic nie widzi więc łowi dalej.
Znowu słyszy głos
-Tu nie ma ryb!
Wędkarz nic nie widzi więc łowi dalej.
Znowu słyszy głos:
-Tu nie ma ryb!
W końcu się zdenerwował i zapytał:
-Kto to mówi?
-Kierownik lodowiska.
Wędkarz mowie do żony ide na ryby szykuj patelnie
Żona dobra dobra zebys sie nie obłowił
Wędkarz wraca z rym
Żona sie go i jak masz ta rybe
Wędkarz na to nic nie brało ale jutro napewno złapie.J na drugi dzien znow poszedl na ryby i wraca
Żona sie go pyta i masz w konicu ta rybe
Wędkarz odpowiada no nic nie bralo
Żona mu mowi dobra na ciebie to nie ma co liczyc pujde sobie do rybnego i kupie chyba
Wędkarz dobra jutro juz napewno cos złapie i trzeciego dnia poszdł na ryby.Wraca
Żona sie go pyta i jak masz ta rybe
Wędkarz jej odpowiada"Nie ma ryb tam"
Pewien wędkarz poszedł łowić pod lód.
Wywiercił przerębel, ustawił wędkę i czeka.
Nagle słyszy głos:
-Tu nie ma ryb!
Wędkarz się rozgląda, nic nie widzi więc łowi dalej.
Znowu słyszy głos
-Tu nie ma ryb!
Wędkarz nic nie widzi więc łowi dalej.
Znowu słyszy głos:
-Tu nie ma ryb!
W końcu się zdenerwował i zapytał:
-Kto to mówi?
-Kierownik lodowiska.
Pewnego razu było dwóch wędkarzy.Zawsze jezdzili ze sobą na ryby.Pewnego razu jeden nie przyszedł.Za drugim razem też.I tak kilka razy.Aż pewnego razu przychodzi i drug robi mu wyrzuty: -Czemu cię tyle nie było !! -Aaaa...ozeniłem się. -Rozumiem.A ładna ? -Eeee, nie. -Hmmm.A bogata ? -Też nie. -To czemu żeś sie z nią ożenił ?! -A widzisz ! (rozpromienia się wedkarz) Bo robaki ma ! :D
Wędkarz amator złapał złotą rybkę. Rybka: Te synek wypuść mnie to spełnię twoje 1 życzenie. Wędkarz: Tylko 1? Idź się utop. Rybka: ale ja jestem mała rybka narazie... Wędkarz: Ok no to chcę by w Czeczeni był już pokój. Rybka: Ej, ale ja jestem małą rybką ,mówiłam już... Wędkarz: No to uczyń by moja żona była ładna (podaje rybce zdjęcie żony) Rybka: No to masz tu mapę i pokaż mi gdzie jest ta Czeczenia.
Trzech wędkarzy siedzi na łódce. W pewnym momencie całej trojce zachciało się lać i postanowili zrobić zawody kto z nich ma najdłuższego. - Ale zimna woda - mówi pierwszy. - Ale pod nami mułu - mówi drugi. - Ale tam za zakrętem biorą - mówi trzeci
Rozmowa dwóch kłusowników: - Wiesz niedawno złapałem ponad 13-sto kilogramowego sandacza. - No i co? - No to ja rybę biorę na plecy i idę. Aż tu nagle z lasu wyjeżdża policjant na rowerze. - No i cooo?! - No to ja sandacza szybko z pleców i do kieszeni!!
Spotykają się dwie panie dżdżownice i jedna mówi do drugiej: -gdzie pani mąż?? - a..... wyciągneli go na ryby
Idzie sobie Kowalski zimą po lodzie i widzi wędkarza łowiącego w przeręlu.Ale coś mu policzek spuchł.Więc pyta się wędkarza: -Ząb spuchł ?? Wędkarz kręci przecząco głową i odpowiada: -Lobaki mi zamalzły !
Spotykają się dwie przyjaciółki.
- Czego jesteś taka zła? Myślałam, że dziś rano byliście z mężem na relaksującym wypadzie na ryby... - mówi pierwsza.
- Tak, ale wszystko poszło źle. Najpierw powiedział, że mówię tak głośno, że wystraszę ryby, później, że wybieram złą przynętę, na koniec, że za szybko kręcę kołowrotkiem - odpowiada druga.
- A najgorsze było to, że złowiłam największą rybę!
- Czemu łowisz ryby na ser, a nie na robaki? - pyta Franek Kowalskiego.
- Bo jak ryba weźmie, mam na kolację rybę, a jak nie weźmie, to mam ser
-Panie co pan wlewa do rzeki?
-Środek na pobudzenie apetytu, bo ryby nie chcą brać przynęty...
Rozmawiają dwaj wędkarze:
- Nie uwierzysz, złowiłem wczoraj 5-kilogramowego karpia!
- A ja węgorza, który miał 4 metry!
- Niemożliwe!
- To prawda! - potwierdza żona - Józek go cały dzień rozciągał!
Wchodzi facet do warzywniaka i mówi:
- Poproszę kilogram robaczywych jabłek.
- A po co panu robaczywe?
- Idę jutro na ryby i nie chce mi się kopać w ogródku.
Spotyka się dwóch przyjaciół. Jeden z nich jest od niedawna żonaty.
- Dlaczego nie chodzisz już na ryby?
- Żona mi nie pozwala.
- Spróbuj zrobić tak jak ja. W piątek przygotowuję sobie sprzęt wędkarski i chowam go w piwnicy. W sobotę rano kiedy wstaję z łóżka, odkrywam kołdrę i patrzę na cielsko mojej żony, i mówię:
- I to ma być moja żona? Taki hipopotam?
Wtedy zaczyna się awantura, ona wygania mnie z domu, a ja zabieram sprzęt z piwnicy i idę nad rzekę. Wieczorem wracam do domu z rybami, żona jest zadowolna i godzimy się do następnej soboty... Spróbuj tej metody!
Świeżo upieczony małżonek przygotował wszystko za radą przyjaciela. Wstaje rano w sobotę, odkrywa kołdrę pod którą śpi naga małżonka i mówi:
- A do diabła z rybami!
Przechodzień pyta wędkarza: - Biorą? - Biorą, biorą. Nawet plecak mi zabrali.
Spotyka się dwaj wędkarze. - Co u Ciebie nowego, Stachu - pyta jeden. - Aaa... żona mi nie pozwala jeździć na ryby - odpowiada Staszek. - Ale nie o to pytam, pytałem: co nowego?
Po zbadaniu młodego mężczyzny lekarz mówi: - Powinien pan zażywać więcej ruchu, gimnastyki, pływania... - Ależ panie doktorze, jestem mistrzem naszego okręgu w wędkarstwie! - To powinien pan zostać mistrzem Polski!
Pewien ojciec z synem wybrał się na ryby. Nagle złowili złotą rybkę. - Wypuść mnie to spełnie twoje trzy życzenia - powiedziała rybka do ojca. Wtem jego synek krzyknął: - Ja chce jeża! - W dupe z tym jeżem, zawołał tata. - AŁA ZABIERZCIE GO! I w ten sposób rybka spełniła trzy życzenia
Wędkarz wybrał się na połów. Gdy doszedł nad rzekę stwierdził, że zapomniał zanęty. Wracać mu się nie chciało. Rozejrzał się i zobaczył małego węża, który akurat upolował robaka. Zabrał mu tego robaka, ale jakoś żal mu się zrobiło węża. Otworzył puszkę z piwem i wlał wężowi parę łyczków. Wąż przełknął i zniknął w gęstwinie. Godzinę później wędkarz poczuł stukanie w nogę. Patrzy, a to ten sam wąż, trzymający w pysku trzy kolejne robaki.
Nad woda siedzą dwaj wędkarze. Jeden wyciąga jedną rybę za druga natomiast drugi wędkarz tylko z zazdrością przygląda się wyczynom szczęściarza, ponieważ jemu się nie wiedzie. W końcu nie wytrzymuje i pyta się go: - Na co pan łowi? - Ja? Ja łowię na tabletki na syfa! Wędkarz nie czekając pobiegł do apteki i krzyczy do okienka: - Poproszę 10 opakowań tabletek na syfilis! Na to zdziwiona farmaceutka pyta: - A co złapał pan? - Jeszcze nie ale zaraz mam zamiar!! Odpowiada uradowany wędkarz.
Któregoś dnia siedziało sobie dwóch rybaków i łowili. I wiecie jak to jest: innym zawsze biorą, tylko nie nam. Tak było i tym razem. Oczywiście żaden rybak drugiemu nigdy nie zdradzi przyczyny swych powodzeń, ale spytać zawsze można. Spytał więc:
- Jak pan to robi, że panu tak ryby biorą??
I ten, o dziwo powiedział mu:
- Zawsze przed wyjściem na połów daję żonie w tyłek.
Długo nie myśląc, pechowy wędkarz poprosił tamtego:
- Niech mi pan popilnuje wędkę, zaraz wrócę.
I biegiem popędził do domu. Żona akurat zmywała podłogę klęcząc na niej tyłem do drzwi. Mąż zaś wymierzył jej klapsa w wypiętą część ciała. Ona zaś na to:
- Ooo, co tak wcześnie dziś, panie listonoszu?!
Siedzi dwóch wędkarzy nad brzegiem morza. Jeden mówi:
- Złapałem rybę.Na to drugi:
- A ja wydrę.
- Nie, nie wydrzesz odrzekł drugi.
I wypuścił rybę
Łowi rybak ryby, ale cholery nie biorą. Siedzi tak mocząc sobie kija przez pięć godzin głodny, niewyspany i mokry, bo tu jeszcze deszcz zaczął padać i w końcu powiada:
- Kur..!!! Jakbym nie wiedział, że to uspokaja nerwy, to bym to wszystko rzucił w cholerę!
Wędkarz wraca do domu i mówi do żony:
- A to pech! Ryba podpłynęła do przynęty, dotknęła nosem robaka, już miała otworzyć pyszczek i chwycić przynętę, ale robak był szybszy!
- Nie rozumiem.
- W mgnieniu oka pożarł ją, drań!
Wchodzi facet do warzywniaka i mówi:
- Poproszę kilogram robaczywych jabłek.
- A po co panu robaczywe?
- Idę jutro na ryby i nie chce mi się kopać w ogródku.
Chwalą się dwaj wędkarze:
Niedawno złowiłem takiego szczupaka,
że musiałem sprowadzić motorówkę,
żeby go wyciągnąć z wody!
A mnie udało się złowić takiego suma,
że sama fotografia ważyła pięć kilo!...
Do sklepu rybnego przychodzi wędkarz.
- Niech mi pan rzuci dwa spore karpie.
Sprzedawca kładzie karpie na wadze.
- Przecież mówiłem, żeby pan mi je rzucił! Wtedy bez okłamywania, będę mógł się pochwalić, że je złapałem!
Wędkarz złowił złotą rybkę, a ta przemówiła ludzkim głosem:
- Jestem zaklętą księżniczką, pocałuj mnie a spełnię 3 twoje życzenia.
Wędkarz pocałował rybkę i po chwili stanęła przed nim piękna księżniczka.
- Jakie są twoje 3 życzenia?
- Mam jedno życzenie, ale trzy razy!
Wędkarz zarzuca wędkę w trawę na łące obok jeziora. Widzący to facet pyta:
- Co pan robi? Przecież w trawie nie ma ryb!
- Wiem, w jeziorze też nie ma.
Jasio pyta tatę: - Gdzie byłeś?
- Na rybach.
- A co łowiłeś?
- Szczupaki.
- Dużo złowiłeś?
- Ani jednego.
- To skąd wiesz, że to były szczupaki?
Zawodowy wojskowy poszedł nad rzekę na ryby. Wyciągnął stołeczek, przygotował wędkę, wyjął pudełko z dżdżownicami, otworzył je i krzyknął:
- Ochotnik, trzy kroki na przód!
Na brzegu rzeki stoją dwaj wędkarze. Jeden nie ma szczęścia do ryb, natomiast drugi raz po raz wyławia dorodną sztukę i... wyrzuca ją z powrotem do wody.
- Ty! Czemu wypuszczasz je z powrotem do wody?
- A po cholerę mi takie duże ryby, skoro w domu mam taką małą patelnię?
Spotykają się dwa robaki.
- Czemu wczoraj wieczorem były u was taki krzyki?
- Koledzy chcieli ojca wyciągnąć na ryby...
Wędkarz po długim szamotaniu się z rybą wyciąga na brzeg ogromnego karpia. Widzący to inny wędkarz, z zazdrością komentuje:
- Ma pan szczęście! Teraz upłynie co najmniej dziesięć lat , zanim uda się panu złowić taką dorodną rybę!
Po kilku minutach Wędkarz znów wyławia karpia, jeszcze większego, niż poprzednio i mówi:
- Jak ten czas szybko płynie!
Wiejska babcia jadąc drogą zobaczyła niedźwiedzia jadącego na rowerze. - O! Cyrk przyjechał!
Niedźwiedź zdziwiony:
- Jaki cyrk? Jadę do kumpla na ryby!
Gdzie byłeś całą noc? - pyta żona.
- Na rybach.
- Złapałeś coś?
- Mam nadzieję, że nie - wzdrygnął się mąż.
Łowi rybak ryby, ale cholery nie biorą. Siedzi tak mocząc sobie kija przez pięć godzin głodny, niewyspany i mokry, bo tu jeszcze deszcz zaczął padać i w końcu powiada:
- Kur..!!! Jakbym nie wiedział, że to uspokaja nerwy, to bym to wszystko rzucił w cholerę!
Rybak złowił złotą rybkę i jak to nie zwykle bywa rybka rzecze:
-Wypuść mnie dobry człowieku a spełnię twoje jedno życzenie.
Rybak pomyślał, pomyślał i mówi:
-Chciałbym się ostro naj..ać!
I dostał robotę w "Biedronce".....
Głuchy wędkarz pyta się drugiego głuchego wędkarza:
-Ej, idziesz ze mną na ryby?
-Nie, bo idę na ryby.
Idzie wędkarz przez las z dwoma wiadrami pełnymi ryb, gdy nagle spotyka strażnika.
- Udany połów. Mam nadzieję, że ma pan kartę wędkarza?
- Nie mam, ale to są moje rybki z akwarium.
- Rybki z akwarium?
- Wpuszczam rybki do wiaderka, idę nad jezioro, wypuszczam je, żeby sobie popływały i kiedy klasnę dwa razy, wracają do wiaderek. Strażnik nie uwierzył, więc obaj idą nad jezioro. Wędkarz wypuszcza wszystkie ryby do wody i czeka. Mija piętnaście minut i nic. Zniecierpliwiony strażnik pyta:
- No i co? Niech pan je woła!
- Kogo?
- Rybki!
- Jakie rybki?
Łowi rybak ryby, ale cholery nie biorą. Siedzi tak mocząc sobie kija przez pięć godzin głodny, niewyspany i mokry, bo tu jeszcze deszcz zaczął padać i w końcu powiada:
- Kur..!!! Jakbym nie wiedział, że to uspokaja nerwy, to bym to wszystko rzucił w cholerę!
Rybak złowił złotą rybkę i jak to nie zwykle bywa rybka rzecze:
-Wypuść mnie dobry człowieku a spełnię twoje jedno życzenie.
Rybak pomyślał, pomyślał i mówi:
-Chciałbym się ostro naj..ać!
I dostał robotę w "Biedronce".....
Głuchy wędkarz pyta się drugiego głuchego wędkarza:
-Ej, idziesz ze mną na ryby?
-Nie, bo idę na ryby.
Idzie wędkarz przez las z dwoma wiadrami pełnymi ryb, gdy nagle spotyka strażnika.
- Udany połów. Mam nadzieję, że ma pan kartę wędkarza?
- Nie mam, ale to są moje rybki z akwarium.
- Rybki z akwarium?
- Wpuszczam rybki do wiaderka, idę nad jezioro, wypuszczam je, żeby sobie popływały i kiedy klasnę dwa razy, wracają do wiaderek. Strażnik nie uwierzył, więc obaj idą nad jezioro. Wędkarz wypuszcza wszystkie ryby do wody i czeka. Mija piętnaście minut i nic. Zniecierpliwiony strażnik pyta:
- No i co? Niech pan je woła!
- Kogo?
- Rybki!
- Jakie rybki?
Jasiu wpada do domu i szlocha rozpaczliwie.
Co się stało? - pyta mama.Łowiliśmy z tatą ryby i trafiła mu się naprawdę wielka sztuka, ale kiedy zaczął ją wyciągać, to się zerwała i uciekła.Daj spokój, Jasiu. Powinieneś się raczej śmiać z tego.I tak właśnie zrobiłem...Rozmawiają dwaj wędkarze.
Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że ryby jednak cieszą się, kiedy wyciągamy je z wody.Dlaczego tak uważasz?A nie zwróciłeś uwagi, jak zawsze machają ogonem?Siedzą dwaj rybacy i łowią ryby. Nagle jeden mówi:
- Przyrzeknijmy sobie, że się nigdy nie ożenimy.
- Dobra.
Za parę lat spotykają się nad tym samym jeziorem i jeden mówi:
- Żenię się.
- Przecież sobie przyrzekaliśmy, że się nie ożenimy.
- No tak, ale...
- Ale co ona takiego ma, że się z nią żenisz? Ładna jest chociaż?
- Nie, brzydka jak ropucha.
- To może bogata?
- Nie, biedna jak mysz.
- To co ona ma takiego?
- Chłopie żebyś Ty widział, jak ona robaki kopie...
Na spotkaniu wędkarzy przed wyjazdem na ryby pada pytanie:
- Panie Prezesie, ile brać butelek wódki?
- Skąd takie pytanie?
- Bo za pierwszym razem wzięliśmy po jednej, to połamaliśmy wędki. Drugim razem wzięliśmy po dwie, to połamaliśmy wędki i nie mogliśmy znaleźć autobusu.
Prezes po chwili namysłu mówi:
- Brać po trzy flachy, nie brać wędek i nie wychodzić z autobusu.
Rozmawiają dwie przyjaciółki:
- Już nigdy nie pójdę z mężem łowić ryb.
- Co się stało?
- Początek był fatalny. Za głośno rozmawiałam, nie umiałam założyć przynęty, za wcześnie podcięłam rybę...
- Co było potem?
- Tragedia! Złowiłam trzy razy tyle ryb, co On.
Na brzegu rzeki stoją dwaj wędkarze. Jeden nie ma szczęścia do ryb, natomiast drugi raz po raz wyławia dorodną sztukę i... wyrzuca ją z powrotem do wody.
- Ty! Czemu wypuszczasz je z powrotem do wody?
- A po cholerę mi takie duże ryby, skoro w domu mam taką małą patelnię?
Mozecie nie wklejac po dwadziescia razy tych samych dowcipow? Ja wiem, ze nalatuja wam punkty i jest to przeogromnie wazne i nobilitujace ale mnie kur.....ica bierze jak chce sie posmiac z jakichs fajnych kawalow a caly czas przewijam te same stare odgrzewane i w dodatku dretwe teksty. michal7u8i przejzyj swoje posty i zobacz ile razy sie powtarzasz. Myslisz, ze komus poprawiasz humor? NIE.
Wraca mąż od panienki do domu, żona pyta ,,gdzie byłeś,, na rybach- odpowiada mąż- ,,i co, złapałeś coś,,- myślę że nie- odpowiada mąż.
Jak stworzono kobietę?
Otóż pewnego pięknego poranka Bóg postanowił stworzyć człowieka.
Wziął trochę gliny , pogniótł, dmuchnął i wyszedł penis.
- To będzie mężczyzna! - powiedział i zaczął lepić dalej.
Zza krzaków widział to wszystko Diabeł i pomyślał, że nie będzie gorszy.
Wziął kawałek gliny, pogniótł, dmuchnął i wyszły piersi.
-O k*.*a! Jakie to wstrętne! Ale nic - robię dalej.
Gniecie, dmucha i pękło na dole.
- A p*.*a! Nie robię dalej bo zjebię to jeszcze bardziej!
Cytat:
Grupy dyskusyjne: pl.rec.kuchnia
Użytkownik "Jagna " napisał w wiadomości
| Witam!
| Tak z rana nurtuje mnie pytanie. Czy karpie sprzedawane w marketach
| pochodzą z polskich hodowli Chodzi mi głównie o Auchan i Real. Wołałabym nie
| jeść chińszczyzny na wigilię. Macie jakieś przecieki na ten temat?
Odpowiedz:
Auchan już we wrześniu kontraktuje żywe karpie w Chinach. Chińczycy
wiążą je żyłkami do kontenerowców płynących do Europy i taki statek z 5
tysiącami karpi na holu na żyłkach płynie sobie z Chin do np Rotterdamu.
Tam się je przeczepia do mniejszych statków, które je holują do Gdańska.
W Gdańsku przywiązuje się je do barek, które rozpływają się Wisłą i
kanałami po całym kraju.
W Realu są sprytniejsi bo przywiązują te karpie do kontenerowca z
przodu i wtedy to karpie go ciągną i jest oszczędność na mazucie.
Dlatego w Realu karpie są tańsze i mniej tłuste. Ale dostawy są
późniejsze bo jak prowadzą to czasami mylą drogę i muszą nadrabiać.
Któregoś dnia siedziało sobie dwóch rybaków i łowili. I wiecie jak to jest: innym zawsze biorą, tylko nie nam. Tak było i tym razem. Oczywiście żaden rybak drugiemu nigdy nie zdradzi przyczyny swych powodzeń, ale spytać zawsze można. Spytał więc: - Jak pan to robi, że panu tak ryby biorą?? I ten, o dziwo powiedział mu: - Zawsze przed wyjściem na połów daję żonie w tyłek. Długo nie myśląc, pechowy wędkarz poprosił tamtego: - Niech mi pan popilnuje wędkę, zaraz wrócę. I biegiem popędził do domu. Żona akurat zmywała podłogę klęcząc na niej tyłem do drzwi. Mąż zaś wymierzył jej klapsa w wypiętą część ciała. Ona zaś na to: - Ooo, co tak wcześnie dziś, panie listonoszu?!
Dwaj wędkarze łowią ryby nad brzegiem jeziora. Widzą człowieka który jeździ na nartach wodnych i im ryby płoszy. Zaczeli rzucać w niego kamieniami. Jeden trafił go w głowę, w wyniku czego facet stracił równowagę wpadł do wody i zaczą się topić. Uratowali człowieka i chcą mu robić sztuczne oddychanie. Jeden z wędkarzy się odzywa:
- Ty, ale mu z paszczy strasznie śmierdzi!
- Ty, ale nasz miał narty, a ten ma łyżwy!
Bóg przychodzi do smutnego Adama i mówi .
-Adamie coś ty taki smutny
-A bo sam siedzę i nudzi mi sie strasznie .
Bóg na to jak mi dasz lewą nogę trzy palce z prawej ręki to stworzę ci kobietę
-Będzie Ci gotować , sprzątać , bawić dzieci , puszczać na ryby , przynosić piwo :)
Adam na to :
-A za żebro co byś dał ?
Koniec świata za 2 dni powiedział niedźwiedź .Więc zwierzęta nie wiedząc co dalej postanowiły zrobić orgie no bo cóż pozostaje.Łania chodzi koło stawu nagle z wody wyskakuje stary łoś i skacze po niej .
Łania do łosia:
-Jutro koniec świata możesz ściągnąć gumę
Łoś do łani :
Ja nie mam gumy to węgorz robi mi loda :))
Czego się trzyma ksiądz podczas stosunku?
-?
-Tornistra...
Podlinkowanie do Permena mnie rozpie...ło... ROTFL:)
Do sklepu rybnego przychodzi wędkarz.
- Niech mi pan rzuci dwa spore karpie.
Sprzedawca kładzie karpie na wadze.
- Przecież mówiłem, żeby pan mi je rzucił! Wtedy bez okłamywania, będę mógł się pochwalić, że je złapałem!
Spotyka się dwóch przyjaciół. Jeden z nich jest od niedawna żonaty.
- Dlaczego nie chodzisz już na ryby?
- Żona mi nie pozwala.
- Spróbuj zrobić tak jak ja. W piątek przygotowuję sobie sprzęt wędkarski i chowam go w piwnicy. W sobotę rano kiedy wstaję z łóżka, odkrywam kołdrę i patrzę na cielsko mojej żony, i mówię:
- I to ma być moja żona? Taki hipopotam?
Wtedy zaczyna się awantura, ona wygania mnie z domu, a ja zabieram sprzęt z piwnicy i idę nad rzekę. Wieczorem wracam do domu z rybami, żona jest zadowolona i godzimy się do następnej soboty... Spróbuj tej metody!
Świeżo upieczony małżonek przygotował wszystko za radą przyjaciela. Wstaje rano w sobotę, odkrywa kołdrę pod którą pi naga małżonka i mówi:
- A do diabła z rybami!
Łowiącemu ryby strażnik sprawdza kartę wędkarską:
- Pana karta jest już nieważna. Jak pan może łowić ryby na zeszłoroczną kartę wędkarską?
- Bo ja łowię tylko te ryby, których nie złowiłem w zeszłym roku
Rozmawiają dwaj wędkarze:
- Nie uwierzysz, złowiłem wczoraj 5-kilogramowego karpia!
- A ja węgorza, który miał 4 metry!
- Niemożliwe!
- To prawda! - potwierdza żona - Józek go cały dzień rozciągał!
Wchodzi facet do warzywniaka i mówi:
- Poproszę kilogram robaczywych jabłek.
- A po co panu robaczywe?
- Idę jutro na ryby i nie chce mi się kopać w ogródku.
Sąsiadko, gdzie pani mąż?
- Poszedł na ryby.
- A czy on kiedyś coś złowił i przyniósł do domu?
- Tak. Raz przyniósł dwa buty. Ale tylko lewe, bo prawe tamtego dnia nie chciały brać...
Dwaj wędkarze przechwalają się swoimi psami:
- Mój Azor - mówi pierwszy facet - gdy rzucę do jezior monetę, wskakuje po nią, i tak długo szuka jej na dnie, aż ją znajdzie i dopiero wtedy wychodzi z nią na brzeg! - To jeszcze nic - mówi drugi.- Gdy ja wrzucę do wody dziesięć złotych, to mój reksio wskakuje do jeziora, a po chwili wypływa z rybą w zębach i resztą pieniędzy!
Wiejska babcia jadąc drogą zobaczyła niedźwiedzia jadącego na rowerze. - O! Cyrk przyjechał!
Niedźwiedź zdziwiony:
- Jaki cyrk? Jadę do kumpla na ryby!
Nad rzeką wędkarz pyta drugiego wędkarza:
- Dlaczego łowi pan ryby na ser, a nie na robaki?
- Bo jak ryba weźmie, to na kolację mam rybę, a jak nie weźmie, to na kolację mam ser!
Jasio pyta tatę: - Gdzie byłeś?
- Na rybach.
- A co łowiłeś?
- Szczupaki.
- Dużo złowiłeś?
- Ani jednego.
- To skąd wiesz, że to były szczupaki?
Przychodzi facet do warzywniaka i mówi:
- Poproszę kilogram robaczywych jabłek.
- Po co panu robaczywe?!
- Idę jutro na ryby i nie chce mi się kopać w ogródku...
Zawodowy wojskowy poszedł nad rzekę na ryby. Wyciągnął stołeczek, przygotował wędkę, wyjął pudełko z dżdżownicami, otworzył je i krzyknął:
- Ochotnik, trzy kroki na przód!
Do chłopaka łowiącego ryby nad rzeka podchodzi policjant.
- Chłopcze, tu nie wolno łowić ryb. Będziesz musiał zapłacić mandat.
- Ależ ja nie łowię ryb! Ja uczę robaka pływać!
Policjant zbity z tropu milknie, a po chwili nie dając za wygraną mówi:
- A jednak będziesz musiał zapłacić mandat. ten robak nie ma stroju kąpielowego!
Na brzegu rzeki stoją dwaj wędkarze. Jeden nie ma szczęścia do ryb, natomiast drugi raz po raz wyławia dorodną sztukę i... wyrzuca ją z powrotem do wody.
- Ty! Czemu wypuszczasz je z powrotem do wody?
- A po cholerę mi takie duże ryby, skoro w domu mam taką małą patelnię?
Wędkarz staje w progu mieszkania i woła do żony:
- Spójrz, złowiłem trzy wielkie ryby!
Żona:
- Wiem, wiem. Przed chwilą sąsiadka mówiła mi, że widziała ciebie wychodzącego ze sklepu rybnego.
- To prawda, kochanie! Sprzedałem tam pozostałe ryby, bo nie mogłem wszystkich dodźwigać do domu!
Spotykają się dwa robaki.
- Czemu wczoraj wieczorem były u was taki krzyki?
- Koledzy chcieli ojca wyciągnąć na ryby...
Facet znalazł złotą rybkę, powiedziała że spełni jego życzenie...
Na to facet:
- Chcę mieć h*ja do ziemi.!
Więc złota rybka ucięła mu nogi.
Chłopak łowił ryby i nagle wyciąga butelkę.
Patrzy...W środku jest Dżin!
Pociera butelkę i nic.
Nagle słyszy stłumiony głos z butelki:
- Otwórz korek Ty kretynie...
Wybrał się facet na łódkę połowić ryby.
Złowił złotą rybkę.
- Spełnię każde twoje życzenie...
- W sumie to wszystko mam. Żonę wspaniałą mam, dzieci mam, duży dom mam, forsę mam.
- Może jednak coś się znajdzie?
- No w zasadzie jest jedna rzecz.. Chciałbym przeżywać orgazm razem ze swoją żoną.
Rybka spełniła życzenie. Facet zanim dopłynął do brzegu 5 razy szczytował.
Zebranie koła wędkarskiego.
Prezes mówi:
- Panowie! Dwa lata temu na rozpoczęcie sezonu zabraliśmy 10 litrów wódki i ukradli nam wędki. Rok temu zabraliśmy 20 litrów wódki i ukradli nam autokar. Oczekuję propozycji na ten rok.
Głos z sali:
- Zabieramy 40 litrów wódki, nie bierzemy wędek i nie wysiadamy z autokaru!
Nad stawem siedzi doświadczony wędkarz i usiłuje coś złowić.
Mija godzina, dwie, trzy i nic!
Naraz nad wodą staje 12-latek, zarzuca wędkę i...wyciąga rybę za rybą.
Rozwścieczony wędkarz nie wytrzymuje i woła:
- A lekcje smarkaczu odrobiłeś?!
Córka Kowalskich dostała od cioci prezent - walizeczkę z zestawem do makijażu. Ojciec popatrzył i powiedział:
- O narzędzia wędkarskie.
Na to córka razem z matką oburzone:
- Przecież to tusze do rzęs cień do powiek lakier do paznokci...
- No przecież mówię że zestaw wędkarski...Same przynęty.
Siedzą sobie Polak, Rusek, i Niemiec przy stawie i łowią ryby.
Nagle Polak złowił złotą rybkę na co rybka:
- Spełnię po jednym życzeniu od każdego z Was tylko mnie wypuście.
No więc pierwszy Rusek mówi:
- Ja chcę wrócić do domu, do Rosji.
Niemiec:
- Ja tez chcę wrócić do domu do Niemiec.
No więc rybka spełniła ich życzenia.
- A Ty czego chcesz?
- Hmmm... już wiem! Chcę by moi koledzy znów tu się znaleźli.
Rybak łowi ryby.
Podpływa do niego krokodyl i mówi:
- Biorą?
- Nie.
- To zostaw te rybki i chodź się wykąpać.
Pewnego dnia żona rybaka poszła nad morze, by sama złowić rybę. Gdy w końcu złowiła, ku wielkiemu zdumieniu ujrzała, iż jest to złota rybka.
Jednak rybka, chcąc odzyskać wolność mówi:
- Powiedz trzy życzenia, a ja spełnię je w zamian za zwrócenie mi wolności. Lecz musisz pamiętać, że wszystkie te życzenia będą trzy razy większe dla twojego męża.
Na to żona rybaka:
- Chcę być najbogatsza na świecie.
- Pamiętaj, że Twój mąż rybak, będzie trzy razy bogatszy
- Chcę być najpiękniejsza na świecie - kontynuuje żona rybaka.
- Pamiętaj, że mąż Twój będzie piękniejszy - przypomina rybka.
- Tak, tak pamiętam - odpowiada kobieta.
Po długiej chwili zastanowienia, żona rybaka rzekła:
- I chcę dostać lekkiego zawału serca!
tary wędkarz postanowił połowić trochę pod lodem.
Wybrał się więc na zamarznięte jezioro, wyciął przerębel, zarzucił przynętę i czeka.
Mija godzina, dwie - ani jednego brania.
Zmarzł na kość i już miał wracać do domu, kiedy zobaczył młodego chłopaka, który wybrał stanowisko obok.
Wyciął przerębel, zarzucił i wyciągnął wielką rybę.
Po pięciu minutach następną.
Potem jeszcze jedna.
- Słuchaj, jak ty to robisz? - pyta zaskoczony weteran - ja siedzę tu od południa i nic, a ty w kwadrans wyciągnąłeś trzy piękne sztuki.
- Uouaki ucha yc euue.
- Co powiedziałeś?
- Uouaki ucha yc euue.
- Nic nie rozumiem chłopcze. Może powtórzysz to powoli?
Chłopak zniecierpliwiony wypluł coś na rękę i powiedział:
- Robaki muszą być ciepłe.