Mąż wraca o 4 rano do domu. Żona zaspana otwiera mu drzwi i pyta z wyrzutem:
- No gdzie byłeś?
- Na rybach, kochanie - odpowiada mąż.
- I złapałeś coś - znów pyta żona, na co mąż po krótkim zastanowieniu mówi:
- Nieeee, mam nadzieję, że nie... - wzdrygnął się mąż.
Synek pyta tatę:
- Gdzie byłeś?
- Na rybach.
- A co łowiłeś?
- Szczupaki.
- Dużo złowiłeś?
- Ani jednego.
- To skąd wiesz, że to były szczupaki?
- Co to jest żyłka wędkarska?
- To przewód łączący wariata z wodą.
spotykają się dwaj koledzy.
- Słyszałeś? Stefan przed miesiącem pożegnał się z żoną, poszedł na ryby i do tej pory nie wrócił.
- Pewnie udało mu się złapać coś ciekawszego...
- Panie co pan wlewa do rzeki?
- Zioła na apetyt, bo ryby nie chcą brać przynęty...
Wchodzi facet do warzywniaka i mówi:
- Poproszę kilogram robaczywych jabłek.
- A po co panu robaczywe?
- Idę jutro na ryby i nie chce mi się kopać w ogródku.
- Sąsiadko, gdzie pani mąż?
- Poszedł na ryby.
- A czy on kiedyś coś złowił i przyniósł do domu?
- Tak. Raz przyniósł dwa buty. Ale tylko lewe, bo prawe tamtego dnia nie chciały brać...
Spotyka się dwóch wędkarzy:
- Słyszałem, że już nie jesteś kawalerem. I jak, ładna ta twoja żona???
- Nie, taka sobie.
- To może jest mądra???
- Nie, głupia jest.
- To może bogata???
- Nie, biedna.
- To dlaczego się z nią ożeniłeś???
- Bo ma taaaaaakie robaki.
Nad brzegiem rzeki siedzą dwaj wędkarze. Starszy mówi:
- Przed wojną w tym miejscu były takie ryby, że robaka na haczyk musiałem zakładać za drzewem, bo ryby zjadły by mi go z ręki!
Wędkarz skarży się prezesowi spółdzielni mieszkaniowej:
- Mieszkanie, które otrzymałem jest tak małe, że nawet nie mogę z kolegami porozmawiać o rybach!
Rozmawiają dwaj wędkarze:
- Nie uwierzysz, złowiłem wczoraj 5-kilogramowego karpia!
- A ja węgorza, który miał 4 metry!
- Niemożliwe!
- To prawda! - potwierdza żona - Józek go cały dzień rozciągał!
Łowiącemu ryby strażnik sprawdza kartę wędkarską:
- Pana karta jest już nieważna. Jak pan może łowić ryby na zeszłoroczną kartę wędkarską?
- Bo ja łowię tylko te ryby, których nie złowiłem w zeszłym roku.
Do sklepu rybnego przychodzi wędkarz.
- Niech mi pan rzuci dwa spore karpie.
Sprzedawca kładzie karpie na wadze.
- Przecież mówiłem, żeby pan mi je rzucił! Wtedy bez okłamywania będę mógł się pochwalić, że je złapałem!
Nad brzegiem rzeki siedzą dwaj wędkarze. Starszy mówi:
- Przed wojną w tym miejscu były takie ryby, że robaka na haczyk musiałem zakładać za drzewem, bo ryby zjadły by mi go z ręki!
Wędkarz skarży się prezesowi spółdzielni mieszkaniowej:
- Mieszkanie, które otrzymałem jest tak małe, że nawet nie mogę z kolegami porozmawiać o rybach!
Rozmawiają dwaj wędkarze:
- Nie uwierzysz, złowiłem wczoraj 5-kilogramowego karpia!
- A ja węgorza, który miał 4 metry!
- Niemożliwe!
- To prawda! - potwierdza żona - Józek go cały dzień rozciągał!
Zachodzi facet do restauracji. Ubrany schludnie, ale widać, że ubranie
znoszone. Siada przy stoliku i woła kelnera. Ten podchodzi, a facet go
pyta:
- Przepraszam, a ryba u was jest?
- Oczywiście. Łosoś, tuńczyk, pstrąg...
- Nie, nie... Ja poproszę jakiegoś mintaja, albo coś takiego... Jak najgorszego i nieświeżego...
Kelner odrobinę się wzdrygnął, ale niewzruszenie mówi:
- W porządku, zaraz ktoś skoczy do marketu. Nie ma sprawy.
Facet kontynuuje:
- I proszę ją przygotować w specjalny sposób.
- Słucham?
- Proszę jej nie myć, nie rozmrażać, nie czyścić...
- Ale...
- Dużo soli! - ciągnął dalej facet - Ale tylko z jednej strony! Za to z
drugiej strony pieprzu od serca! I Smażyć ją proszę bez oleju! Tak po
prostu rzucić na patelnię i przypalić z jednej strony. Za to druga
strona ma być kompletnie surowa...
Kelner osłupiały próbuje się wycofać, ale facet go zatrzymuje:
- I jak będzie mi pan rybę podawał, to proszę bez żadnych kurtuazyjnych
"smacznego", "proszę bardzo"; czy innych. Proszę rzucić talerz na stół
i warknąć: "Masz i pozmywaj!"
Kelner odwraca się, po czym wypełnia co do joty polecenia klienta.
Facet ze łzami w oczach wciska mu do kieszeni banknot 200-złotowy i
mówi:
- Rozumiesz, kochany, trzeci miesiąc w delegacji... Tak mi się do żony tęskni
Fąfara przez godzinę obserwuje wędkarza, który bezskutecznie stoi z wędką nad brzegiem rzeki i czeka na branie.
- Przepraszam - pyta wreszcie Fąfara - jakie pan łowi ryby?
- Łowi... to za mocno powiedziane. Na razie je karmię.
-I co, biorą, panie Nowak? - pyta Franek.
- Biorą, biorą. Wczoraj teczkę mi zabrali, a dzisiaj już rower..
Wędkarz mówi do kolegi:
- Wyobraź sobie, że ostatnio na jeden haczyk udało mi się złowić jednocześnie szczupaka i okonia!
- Ja tak nie potrafię...
- Łowić?
- Nie, kłamać!
Wędkarz chwali się koledze:
- Wczoraj złapałem karpia, który ważył pięć kilo!
- Z dżdżownicą czy bez?
Spotyka się dwóch przyjaciół. Jeden z nich jest od niedawna żonaty.
- Dlaczego nie chodzisz już na ryby?
- Żona mi nie pozwala.
- Spróbuj zrobić tak jak ja. W piątek przygotowuję sobie sprzęt
wędkarski i chowam go w piwnicy. W sobotę rano kiedy wstaję z łóżka,
odkrywam kołdrę i patrzę na cielsko mojej żony, i mówię:
- I to ma być moja żona? Taki hipopotam?
Wtedy zaczyna
się awantura, ona wygania mnie z domu, a ja zabieram sprzęt z piwnicy i
idę nad rzekę. Wieczorem wracam do domu z rybami, żona jest zadowolna i
godzimy się do następnej soboty... Spróbuj tej metody!
Świeżo upieczony małżonek przygotował wszystko za radą przyjaciela.
Wstaje rano w sobotę, odkrywa kołdrę pod którą spi naga małżonka i mówi:
- A do diabła z rybami!
-
Zgadnij co śniło mi się ostatniej nocy? - pyta wędkarz kolegę. -
Wędkuję sobie z łodzi na środku jeziora, a obok mnie, wyobraź sobie,
siedzi Małgosia Foremniak. - Niezły sen. Czy z happy endem? -
Oczywiście! Złowiłem czterokilogramowego leszcza.
Wędkarze się przechwalają przy ognisku
wieczorem: - Ja złapałem wczoraj taaakiego szczupaka - przechwala się
pierwszy wędkarz rozkładając ręce.
- Eee..., to nic. Ja złapałam, ooo, taaakiego karasia - mówi drugi,
- A ja wątpię - mówi trzeci.
Na to czwarty:
- A ja taaaaką wątpię !
Dowcip rybacki:
- Po czym poznać wiek ryby?
- Po... oczach. Im dalej od ogona, tym starsza...
Przechodni wędkarz pyta kolegę po kiju
-Panie biorą dziś ryby?
-Biorą , biorą tylko u mnie nic nie ma
-A umiesz pan pływać?
-Umiem odpowiada wędkarz
-To wskakuj pan do wody i złap te ryby
Dwóch wędkarzy łowi w rzece niedaleko od ulicy. Po jakims czasie za ich
plecami ulicą idzie kondukt pogrzebowy. Na samym przodzie widać kobietę
w trumnie.
Nagle jeden wstaje, obraca się, zdejmuje czapkę, żegna się i siada spowrotem.
Na to drugi:
- Heniek, nie wiedziałem, że ty taki pobożny jesteś!
Na co tamten ze spokojem:
- wkońcu to żona.
Do łowiącego wędkarza podchodzi strażnik i mówi poproszę kartę
wędkarską a wędkarz mówi nie mam, na to strażnik to będzie kara 50zł. a
wędkarz zdziwiony mówi czemu, na to strażnik bo łowi pan bez karty
wędkarskiej, na to wędkarz ale ja nie łowię ja tylko kąpię rosówkę, a
strażnik oj to nie dobrze będzie 100zł, rosówka nie ma kąpielówek.
Dwóch wędkarzy łowi w rzece niedaleko od ulicy. Po jakims czasie za ich
plecami ulicą idzie kondukt pogrzebowy. Na samym przodzie widać kobietę
w trumnie.
Nagle jeden wstaje, obraca się, zdejmuje czapkę, żegna się i siada spowrotem.
Na to drugi:
- Heniek, nie wiedziałem, że ty taki pobożny jesteś!
Na co tamten ze spokojem:
- wkońcu to żona.
Do przysypiającego na leżaczku moczykija podchodzi przechodzień:
- I jak panie, biorą?
Na co tamten:
- Biorą jak cholera - na chwile przysnąłem i mi dwie wędki wzieli
Wędkarz wraca do domu i mówi do żony:
- A to pech! Ryba podpłynęła do przynęty, dotknęła nosem robaka, już
miała otworzyć pyszczek i chwycić przynętę, ale robak był szybszy!
- Nie rozumiem.
- W mgnieniu oka pożarł ją, drań!
Po zbadaniu młodego mężczyzny lekarz mówi:
- Powinien pan zażywać więcej ruchu, gimnastyki, pływania...
- Ależ panie doktorze, jestem mistrzem naszego okręgu w wędkarstwie!
- To powinien pan zostać mistrzem Polski!
Wędkarz wybrał się na połów. Gdy doszedł nad rzekę stwierdził, że
zapomniał zanęty. Wracać mu się nie chciało. Rozejrzał się i zobaczył
małego węża, który akurat upolował robaka. Zabrał mu tego robaka, ale
jakoś żal mu się zrobiło węża. Otworzył puszkę z piwem i wlał wężowi
parę łyczków. Wąż przełknął i zniknął w gęstwinie. Godzinę później
wędkarz poczuł stukanie w nogę. Patrzy, a to ten sam wąż, trzymający w
pysku trzy kolejne robaki.
Wędkarz amator złapał złotą rybkę.
Rybka: Te synek wypuść mnie to spełnię twoje 1 życzenie.
Wędkarz: Tylko 1? Idź się utop.
Rybka: ale ja jestem mała rybka narazie...
Wędkarz: Ok no to chcę by w Czeczeni był już pokój.
Rybka: Ej, ale ja jestem małą rybką ,mówiłam już...
Wędkarz: No to uczyń by moja żona była ładna (podaje rybce zdjęcie żony)
Rybka: No to masz tu mapę i pokaż mi gdzie jest ta Czeczenia
Po jakiœ 20 latach małżeństwa, z powodu narastajacych nieporozumień,
para postanowiła udac sie do poradni małżeńskiej.
Zaraz po zadaniu pytania przez terapeutę zona rozpoczęła pełen pasji i
uniesień bolesny wywód na temat tego co jej się nie podoba w ich
zwiazku.
Cały czas mówiła o braku intymności w ich związku, odrzuceniu i zaniedbaniu,
samotności i pustce, poczuciu bycia nie kochana, ciągłych obowiązkach
domowych jak sprzątanie czy pranie i innych swoich potrzebach nie
spelnionych podczas małżeństwa.
Wreszcie, po długim okresie czasu,terapeuta nie wytrzymał, wstał z miejsca, obszedł swoje biurko,
poprosił żonę by wstała, po czym objął ja i namiętnie pocalowal.
Kobieta zamilkla i cicho usiadla.
Terapeuta odwrócił się do meza i powiedział:
I właśnie tego potrzebuje Pana zona 3 razy w tygodniu.
Maz pogrążył się przez chwile w zadumie a następnie odparł:
- Hmm. mogę ja tu podrzucać w poniedziałki i środy, ale piątek
definitywnie odpada bo jeżdżę na ryby
dzie wędkarz przez las z dwoma wiadrami pełnymi ryb, gdy nagle spotyka strażnika.
- Udany połów. Mam nadzieję, że ma pan kartę wędkarza?
- Nie mam, ale to są moje rybki z akwarium.
- Rybki z akwarium?
- Wpuszczam rybki do wiaderka, idę nad jezioro, wypuszczam je, żeby
sobie popływały i kiedy klasnę dwa razy, wracają do wiaderek. Strażnik
nie uwierzył, więc obaj idą nad jezioro. Wędkarz wypuszcza wszystkie
ryby do wody i czeka. Mija piętnaście minut i nic. Zniecierpliwiony
strażnik pyta:
- No i co? Niech pan je woła!
- Kogo?
- Rybki!
- Jakie rybki?
Siedzi gościu na brzegu, łowi niby rybki. W prawej trzyma wędkę a w
lewej cegłę. Przechodzi kobiet- mocne zdziwko ją łapie widząc wędkarza!
Zagaduje wędkarza, pytając- Ta wędka to wiem po co ale po co panu jest
potrzebna ale ta cegła to po co? Odpowiada- jak mi się pani odda to
pani powiem! Kobita zaczęła krzyczeć na gościa-TY świntuchu jeden TY
zboczeńcu!
I odchodzi. Ale po chwili wraca i zgadza się na jego warunek. Więc
wskakują za drzewko i baraszkują sobie. Wracają i gościu siada na
brzegi i tak jak wcześniej, kij do prawej cegła w lewą i siada. Kobieta
pyta i co z naszą umową pyta? Widzi pani, na tę wędkę dziś jeszcze nie
złapałem nic a na tę cegłę to pani już trzecia jest dzisiaj
Sąsiadka zatrzymuje się przy wędkarzu, który właśnie złowił rybę, i zdejmuje ją z haczyka: - Biedna rybka... - szepcze staruszka. - Proszę Pani - mówi wędkarz. Nigdy by jej się to nie przytrafiło, gdyby niepotrzebnie nie otwierała pyska.
Spotykają się dwaj wędkarze.
- No i jak, byłeś wczoraj na rybach?
- Oczywiście!
- A co złowiłeś?
- Niezłą sztukę! W biuście - 110, w biodrach - 95, w talii - 68!
Po nieudanej wyprawie wędkarskiej dwaj koledzy wyjęli flaszkę wódki i
szybko ją opróżnili. Wracając chwiejnym krokiem do domu zatrzymują się
przed sklepem rybnym. Na wystawie w przeźroczystym pojemniku pływają
żywe karpie.
- Widząc to Masztalski mówi do kolegi,zdejmuj szybko czapkę i się módl bo myśmy się chyba utopili !.
Wędkarz pyta chłopa:
- Czy to pański staw?
- Mój.
- A czy nie byłoby grzechem, gdybym tu złowił jakąś rybę?
- Grzechem? Nie, raczej cudem!
Spotykają się dwie przyjaciółki.
- Czego jesteś taka zła? Myślałam, że dziś rano byliście z mężem na relaksującym wypadzie na ryby... - mówi pierwsza.
- Tak, ale wszystko poszło źle. Najpierw powiedział, że mówię tak
głośno, że wystraszę ryby, później, że wybieram złą przynętę, na
koniec, że za szybko kręcę kołowrotkiem - odpowiada druga.
- A najgorsze było to, że złowiłam największą rybę!
Do lekarza przychodzi gruby jegomość i mówi:
- Czy może mi pan zalecić jakąś dietę odchudzającą?
- Lubi pan łowić ryby?
- Tak.
- A dużo pan ich łowi?
- Nie...
- W takim razie powinien pan jeść ryby. Ale tylko te, które pan sam złowi!
Wędkarz stojący na brzegu rzeki zmienia co chwilę przynęty. Najpierw
ciasto, potem groch, pasty, koniki polne, dżdżownice... W końcu
zdenerwowany wrzuca do wody monetę 5-złotową i mówi:
- Aaaa, kupcie sobie najlepiej same to, co wam najbarzdiej smakuje!
Żona mówi do wybierającego się na ryby męża:
- Dlaczego idziesz dziś na ryby? Przecież dziś trzynasty i do tego piątek!
- No właśnie, może ryby będą miały pecha!
Nauczycielka mówi do Jasia:
- Dlaczego znów spóźniłeś się na lekcję?
- Bo miałem iść na ryby, ale w końcu tato mi nie pozwolił.
- Na pewno ci powiedział, że nie ładnie jest opuszczać lekcje?
- Nie. Powiedział, że dla nas dwóch nie wystarczy robaków.
Koledzy wędkarze często opowiadają sobie, jakie to wielkie ryby udało im się złowić.
Niestety jeden z nich ma bardzo długie ręce i zawsze pokazuje najdłuższą rybę.
Kolejnym razem przezorni koledzy związali mu ręce aby nie mógł nic pokazać.
Wszyscy skończyli już pokazywać, co złapli, kiedy ten ze związanymi rękoma pokazuje zaciśnięte pięści i mówi:
- A moja miała takieeee oczy
Wędkarz złowił złotą rybkę. Rybka mówi że jak ją wypuści to spełni jego
3 życzenia. Wędkarz się zgodził. 1 życzenie: ,,Chcę być bogaty", 2
życzenie: ,,Chcę mieć fajną kobietę", 3 życzenie: ,,Chcę zawsze
wszystko wygrywać, czy to teleturnieje czy quizy, czy to konkursy, czy
to w toto lotka. Po prostu chcę wszystko, zawsze i wszędzie wygrywać".
rybka się zgodziła. Wędkarz rzeczywiście miał powodzenie i cały czas
wygrywał w toto lotka, wygrał 5 razy jeden z dziesięciu itp. pojechał
na wakacje do Indii. Poznał fają dziewczynę z czarną kropką
(charakterystyczny znak na czole w tamtym kraju) na czole. Denerwowała
go ta kropka. Postanowił ją zetrzeć. Ściera, ściera, patrzy a tu wygrał
Mercedesa s 600
Dwaj koledzy - Masztalski i Spyrka łowią ryby. W pewnej chwili
Masztalski wyławia z wody okazałego łososia. Zdejmuje go z haczyka,
przygląda mu się z podziwem i... wyrzuca z powrotem do wody.
- Zwariowałeś, co ty robisz? - krzyczy Spyrka.
- Żałuję, ale nie stać mnie na to, aby jeść tak drogie ryby...
Nauczycielka plastyki zadaje uczniom narysowanie rzeki i wędkarza. Pod
koniec lekcji nauczycielka sprawdzając prace uczniów pyta Maćka:
- A ty dlaczego nie narysowałeś wędkarza?
- Bo w rzece którą narysowałem, łowienie ryb jest wzbronione!
Kowalska odwiedza koleżankę. Przez chwilę rozmawiają o dzieciach, po czym pyta:
- A gdzie jest twój mąż?
- Poszedł na ryby. Ale pewnie dziś nic nie przyniesie do domu.
- Dlaczego?
- Bo w naszym sklepie rybnym jest tylko ryba w puszce.
Starsza pani zatrzymuje się przy wędkarzu, który właśnie złowił rybę i zdejmuje ją z haczyka.
- Biedna rybka! - szepcze staruszka.
Proszę pani! - mówi wędkarz. - Nigdy by jej się to nie przytrafiło, gdyby niepotrzebnie nie otwierała pyska!
Masztalski mówi do Kowalskiego:
- Wyobraź sobie, że ostatnio na jeden haczyk udało mi się złowić jednocześnie szczupaka i okonia!
- Ja tak nie potrafię...
- Łowić?
- Nie, kłamać!
Gdzie tak dlugo byles?
-Pyta zona swojego meza,ktury wröcil do domu pözno w nocy.
Jak to gdzie,na rybach z kolega.
-Ty pedale
Plotka i karp podskubuja kule zanetowe wrzucone przez wedkarzy na lowisko.
Nagle karp odzywa sie z rozrzewnieniem
-Ah,zeby juz zaczela sie ta zima.
-Czyzby ci upal doskwieral ?
-Nie,tylko znudzilo mi sie juz te stolöwkowe jedzenie.
Uciekajcie,ida niedzielni wedkarze
- wolaja stare wzdregi do baraszkujacej pod trzcinami mlodziezy !
- Przeciesz oni nie potrafia wcale lowic
- Tak,ale lepiej,zebyscie tego nie slyszeli,co oni beda wygadywac po paru godzinach
Na Górnym Ślązku wędkarz do wędkarza:
-Janek wiesz, rosówki to najlepsze robale na ryby.
- No wiem ale jak kopie szpadlem to ich znaleść nie umiem.
- To zrób tak: 20 cm dłut włóż do ziemi 250V prondu i robale wyłarzą same!
- Próbowałem i nic , a jak podłączyłem 500v to i tak zamiast robali górnicy z ziemi wychodzili!
Wędkarz telefonuje do kolegi:
- Wpadnij do mnie jutro rano, pojedziemy na ryby.
- Ale ja nie potrafię łowić - odpowiada ten drugi.
- Co w tym trudnego? Nalewasz i pijesz.
Dwaj wędkarze łowią ryby i popijają piwko. Nagle przepływa chłopak na
windsurfingu i straszy im ryby. Pierwszy wędkarz mówi do drugiego:
- Jeśli jeszcze raz tędy przepłynie, to rzucę go tą butelką. Nie mija
pięć minut i chłopak przepływa po raz kolejny. Wkurzony wędkarz rzuca
butelką w jego stronę, trafia go w głowę i chłopak wpada do wody.
Przestraszeni wędkarze wskakują do wody i szukają chłopaka. Wyciągają
go z wody, zaczynają go reanimować. Nagle jeden wędkarz do drugiego:
- Ty, Andrzej to nie ten.
- Skąd wiesz?
- Bo ten ma łyżwy na nogach.
Zenon pyta Zbycha:
- Masz już jakąś?
- Cholera, siedzę tu już od pięciu godzin i nic.
- A na co łowisz?
- Na rękę.
Siedzą dwaj rybacy i łowią ryby. Nagle jeden mówi:
- Przyrzeknijmy sobie, że się nigdy nie ożenimy.
- Dobra.
Za parę lat spotykają się nad tym samym jeziorem i jeden mówi:
- Żenię się.
- Przecież sobie przyrzekaliśmy, że się nie ożenimy.
- No tak, ale...
- Ale co ona takiego ma, że się z nią żenisz? Ładna jest chociaż?
- Nie, brzydka jak ropucha.
- To może bogata?
- Nie, biedna jak mysz.
- To co ona ma takiego?
- Chłopie żebyś Ty widział, jakie ona robaki kopie..
Siedzi trzech gości w łódce na środku jeziora. Połowy nocne, wędki w
wodzie, spokój, sielanka, powoli zaczyna się rozwidniać. Jeden z
wędkarzy zagaja:
- Słońce wschodzi.
Drugi mówi:
- Faktycznie, dawno nie widziałem takiego wschodu.
Nagle trzeci wędkarz szybkimi ruchami ramion wypycha dwóch pozostałych
z łódki. Ci, przerażeni, machając gorączkowo rękoma wołają do
pozostałego w łódce:
- Odbiło ci!? Za co?
Ten mówi:
- Pierwszego za offtopic, a drugiego za flooda.
Na to wściekli wędkarze w wodzie:
- A ty to co, cwaniaczku jeden
Ten w odpowiedzi chwyta za wiosło i wpychając końcem dwóch pozostałych pod wodę mówi:
- A za niepotrzebne dyskusje BAN!
Żona leży w łóżku. Przychodzi mąż z owcą pod pachą i mówi: -Widzisz, kochanie, z tą świnią kocham się, jak ciebie boli głowa. Żona: -Mam nadzieję, że wiesz, że to jest owca. Mąż: -Mam nadzieję, że wiesz, że nie mówię do ciebie.
Żona mówi do męża: - Ostatnio mnie zaniedbujesz. Kiedyś kupowałeś mi kwiaty i czekoladki, a teraz... - Czy ty widziałaś, żeby wędkarz dokarmiał rybę, którą złowił ?!
Czyszcząc w kuchni dwudziestą rybę, żona zdenerwowana krzyczy do męża: - Proszę cię, jak człowieka! Jak jesteś na rybach z kolegami, to **** PIJ WÓDKĘ!!!
Gwiazdy na scenie szybko 四 捕鱼 男人 nieba 已婚. 个小 时 后 jeden, 其中 个 说 jeden: "Zakończyliśmy Tomomichi 你 不 działa, Czy 一起 去 钓鱼 suma 今天 证 我 wymaganej ochrony i nasze żony i dzieci, dostosowanie 幢 dziecko 房 pędzla proszek w dół w ten weekend 关于 drugi element: -.. 什么 没 这 nie im się nasze A. Pond 游泳 ... 挖 szpitala po trzeciej 应 在: - Mamy tylko 个 Tamotsu 好 Hazime Shi ... ... 四 钓鱼 者 从来 没有 说过 一个 字 naszych 一个 完整 的 厨房 装修 Masaru Kaname 经历 nie 其 innych 显然 mieć zastrzeżenia 给 他indywidualnych: -? 而 你 nie, teoria 你 为 什么 Zgodność 承 么 mieć 你 没 naczynia, a nasze żony i dzieci, zakończona 你 让 usunąć - nie - czwarta odpowiedź - tylko ustanowiła aktualny Zakup 03:30 闹钟, inni wrzask naszych 轻轻 po naturalnym? Pytanie z drugiej żony 捅 了 Lokalizacja: "Seksik 还是 ryby? " 对此, innej teorii: "W pręt odzież 柜 钓鱼 离 的 yuan minutę * Piękne ... "
Czterech żonatych mężczyzn w niedzielne przedpołudnie łowi rybki. Po godzinie jeden z nich mówi: Nie macie pojęcia co musiałem przejść, żeby dzisiaj z wami powędkować. Musiałem obiecać żonie, że w przyszły weekend pomaluję cały dom. Na to drugi: - To jeszcze nic, ja musiałem obiecać, że wykopię w ogródku basen... Trzeci: - I tak macie dobrze... ja będę musiał przejść całkowity remont kuchni... Czwarty z wędkarzy nie odezwał się ani słowem, ale oczywiście pozostali nie dali mu spokoju: - A ty czemu nic nie mówisz? Nie musiałeś nic obiecać żonie żeby cię puściła?? - Nie - odparł czwarty - ja po prostu nastawiłem budzik na 3:30 rano, gdy zadzwonił, to szturchnąłem żonę i spytałem: "Seksik czy rybki ??" W odpowiedzi usłyszałem: "Odpie*dol się, wędki są w szafie..."
spotkało się trzech kolegów 1 -wszy mówi żona mnie zdradza pytają się z kim a on na to z listonoszem a skąd wiesz bo pod łóżkiem znalazłem masę listów niedoręczonych, 2-gi mówi mnie też zdradza a z kim pada pytanie od pozostałych a z hydraulikiem skąd wiesz odpowiada pod łóżkiem znalazłem klucz do rur mówki ,pakuły, wylewki, 3 -mówi to jeszcze chłopy nic moja zdradza mnie z koniem przestań to chyba nie możliwe a skąd twoja taka pewność chłopy ja osobiście z pod łóżka wyciągnołem JOKEYA.
Wczesny ranek, jezioro spowite mgłą... niezmąconą taflę wody przecina łódka. Na łódce wieszcze: Adam Mickiewicz i Aleksander Puszkin recytują wymyślone na poczekaniu fraszki. Wtem ich oczom ukazuje się druga łódka, w której siedzą dwie przepiękne białogłowy. Puszkin widząc tę piękną scenę wypowiada te słowa: - Cud nad cudami, dziw nad dziwami, łódka płynie choć jest z dwiema dziurami. Na to wieszcz Adam: - Hola, hola mości panie, są dwa kołki na zatkanie.
Jaka jest różnica między wędkarzem a rybakiem?
Wędkarz ma wędki,
Rybak ma ryby.
Spotykają się dwaj kumple:
- Stary, byłem w Norwegii na rybach, mówię Ci:
- A fiordy, widziałeś fiordy?
- Ba, fiordy to mi z ręki jadły...
Mąż wraca o 4 rano do domu. Żona zaspana otwiera mu drzwi i pyta z wyrzutem:
- No gdzie byłeś?
- Na rybach, kochanie - odpowiada mąż.
- I złapałeś coś - znów pyta żona, na co mąż po krótkim zastanowieniu mówi:
- Nieeee, mam nadzieję, że nie... - wzdrygnął się mąż.
Synek pyta tatę:
- Gdzie byłeś?
- Na rybach.
- A co łowiłeś?
- Szczupaki.
- Dużo złowiłeś?
- Ani jednego.
- To skąd wiesz, że to były szczupaki?
- Co to jest żyłka wędkarska?
- To przewód łączący wariata z wodą.
spotykają się dwaj koledzy.
- Słyszałeś? Stefan przed miesiącem pożegnał się z żoną, poszedł na ryby i do tej pory nie wrócił.
- Pewnie udało mu się złapać coś ciekawszego...
- Panie co pan wlewa do rzeki?
- Zioła na apetyt, bo ryby nie chcą brać przynęty...
Wchodzi facet do warzywniaka i mówi:
- Poproszę kilogram robaczywych jabłek.
- A po co panu robaczywe?
- Idę jutro na ryby i nie chce mi się kopać w ogródku.
- Sąsiadko, gdzie pani mąż?
- Poszedł na ryby.
- A czy on kiedyś coś złowił i przyniósł do domu?
- Tak. Raz przyniósł dwa buty. Ale tylko lewe, bo prawe tamtego dnia nie chciały brać...
Spotyka się dwóch wędkarzy:
- Słyszałem, że już nie jesteś kawalerem. I jak, ładna ta twoja żona???
- Nie, taka sobie.
- To może jest mądra???
- Nie, głupia jest.
- To może bogata???
- Nie, biedna.
- To dlaczego się z nią ożeniłeś???
- Bo ma taaaaaakie robaki.
Nad brzegiem rzeki siedzą dwaj wędkarze. Starszy mówi:
- Przed wojną w tym miejscu były takie ryby, że robaka na haczyk musiałem zakładać za drzewem, bo ryby zjadły by mi go z ręki!
Wędkarz skarży się prezesowi spółdzielni mieszkaniowej:
- Mieszkanie, które otrzymałem jest tak małe, że nawet nie mogę z kolegami porozmawiać o rybach!
Rozmawiają dwaj wędkarze:
- Nie uwierzysz, złowiłem wczoraj 5-kilogramowego karpia!
- A ja węgorza, który miał 4 metry!
- Niemożliwe!
- To prawda! - potwierdza żona - Józek go cały dzień rozciągał!
Łowiącemu ryby strażnik sprawdza kartę wędkarską:
- Pana karta jest już nieważna. Jak pan może łowić ryby na zeszłoroczną kartę wędkarską?
- Bo ja łowię tylko te ryby, których nie złowiłem w zeszłym roku.
Do sklepu rybnego przychodzi wędkarz. - Niech mi pan rzuci dwa spore karpie. Sprzedawca kładzie karpie na wadze. - Przecież mówiłem, żeby pan mi je rzucił! Wtedy bez okłamywania będę mógł się pochwalić, że je złapałem!
Nad brzegiem rzeki siedzą dwaj wędkarze. Starszy mówi:
- Przed wojną w tym miejscu były takie ryby, że robaka na haczyk musiałem zakładać za drzewem, bo ryby zjadły by mi go z ręki!
Wędkarz skarży się prezesowi spółdzielni mieszkaniowej:
- Mieszkanie, które otrzymałem jest tak małe, że nawet nie mogę z kolegami porozmawiać o rybach!
Rozmawiają dwaj wędkarze:
- Nie uwierzysz, złowiłem wczoraj 5-kilogramowego karpia!
- A ja węgorza, który miał 4 metry!
- Niemożliwe!
- To prawda! - potwierdza żona - Józek go cały dzień rozciągał!
Zachodzi facet do restauracji. Ubrany schludnie, ale widać, że ubranie znoszone. Siada przy stoliku i woła kelnera. Ten podchodzi, a facet go pyta:
- Przepraszam, a ryba u was jest?
- Oczywiście. Łosoś, tuńczyk, pstrąg...
- Nie, nie... Ja poproszę jakiegoś mintaja, albo coś takiego... Jak najgorszego i nieświeżego...
Kelner odrobinę się wzdrygnął, ale niewzruszenie mówi:
- W porządku, zaraz ktoś skoczy do marketu. Nie ma sprawy.
Facet kontynuuje:
- I proszę ją przygotować w specjalny sposób.
- Słucham?
- Proszę jej nie myć, nie rozmrażać, nie czyścić...
- Ale...
- Dużo soli! - ciągnął dalej facet - Ale tylko z jednej strony! Za to z drugiej strony pieprzu od serca! I Smażyć ją proszę bez oleju! Tak po prostu rzucić na patelnię i przypalić z jednej strony. Za to druga strona ma być kompletnie surowa...
Kelner osłupiały próbuje się wycofać, ale facet go zatrzymuje:
- I jak będzie mi pan rybę podawał, to proszę bez żadnych kurtuazyjnych "smacznego", "proszę bardzo"; czy innych. Proszę rzucić talerz na stół i warknąć: "Masz i pozmywaj!"
Kelner odwraca się, po czym wypełnia co do joty polecenia klienta. Facet ze łzami w oczach wciska mu do kieszeni banknot 200-złotowy i mówi:
- Rozumiesz, kochany, trzeci miesiąc w delegacji... Tak mi się do żony tęskni
Fąfara przez godzinę obserwuje wędkarza, który bezskutecznie stoi z wędką nad brzegiem rzeki i czeka na branie.
- Przepraszam - pyta wreszcie Fąfara - jakie pan łowi ryby?
- Łowi... to za mocno powiedziane. Na razie je karmię.
-I co, biorą, panie Nowak? - pyta Franek.
- Biorą, biorą. Wczoraj teczkę mi zabrali, a dzisiaj już rower..
Wędkarz mówi do kolegi:
- Wyobraź sobie, że ostatnio na jeden haczyk udało mi się złowić jednocześnie szczupaka i okonia!
- Ja tak nie potrafię...
- Łowić?
- Nie, kłamać!
Wędkarz chwali się koledze:
- Wczoraj złapałem karpia, który ważył pięć kilo!
- Z dżdżownicą czy bez?
Spotyka się dwóch przyjaciół. Jeden z nich jest od niedawna żonaty.
- Dlaczego nie chodzisz już na ryby?
- Żona mi nie pozwala.
- Spróbuj zrobić tak jak ja. W piątek przygotowuję sobie sprzęt wędkarski i chowam go w piwnicy. W sobotę rano kiedy wstaję z łóżka, odkrywam kołdrę i patrzę na cielsko mojej żony, i mówię:
- I to ma być moja żona? Taki hipopotam?
Wtedy zaczyna się awantura, ona wygania mnie z domu, a ja zabieram sprzęt z piwnicy i idę nad rzekę. Wieczorem wracam do domu z rybami, żona jest zadowolna i godzimy się do następnej soboty... Spróbuj tej metody!
Świeżo upieczony małżonek przygotował wszystko za radą przyjaciela. Wstaje rano w sobotę, odkrywa kołdrę pod którą spi naga małżonka i mówi:
- A do diabła z rybami!
- Zgadnij co śniło mi się ostatniej nocy? - pyta wędkarz kolegę. - Wędkuję sobie z łodzi na środku jeziora, a obok mnie, wyobraź sobie, siedzi Małgosia Foremniak. - Niezły sen. Czy z happy endem? - Oczywiście! Złowiłem czterokilogramowego leszcza.
Wędkarze się przechwalają przy ognisku wieczorem: - Ja złapałem wczoraj taaakiego szczupaka - przechwala się pierwszy wędkarz rozkładając ręce.
- Eee..., to nic. Ja złapałam, ooo, taaakiego karasia - mówi drugi,
- A ja wątpię - mówi trzeci.
Na to czwarty:
- A ja taaaaką wątpię !
Przechodzi zainteresowany kolega i pyta:
-Biorą?
Wedkarz odpowiada:
-A jak,nie widzisz aż nie nadarzam....
Rozmawiają dwie sąsiadki
- Wiesz , mój Stasiek to dziś nic nie złowi...
- Skąd wiesz???
- A bo w rybnym zostały tylko puszki.
Dowcip rybacki:
- Po czym poznać wiek ryby?
- Po... oczach. Im dalej od ogona, tym starsza...
Przechodni wędkarz pyta kolegę po kiju
-Panie biorą dziś ryby?
-Biorą , biorą tylko u mnie nic nie ma
-A umiesz pan pływać?
-Umiem odpowiada wędkarz
-To wskakuj pan do wody i złap te ryby
Dwóch wędkarzy łowi w rzece niedaleko od ulicy. Po jakims czasie za ich plecami ulicą idzie kondukt pogrzebowy. Na samym przodzie widać kobietę w trumnie.
Nagle jeden wstaje, obraca się, zdejmuje czapkę, żegna się i siada spowrotem.
Na to drugi:
- Heniek, nie wiedziałem, że ty taki pobożny jesteś!
Na co tamten ze spokojem:
- wkońcu to żona.
Do łowiącego wędkarza podchodzi strażnik i mówi poproszę kartę wędkarską a wędkarz mówi nie mam, na to strażnik to będzie kara 50zł. a wędkarz zdziwiony mówi czemu, na to strażnik bo łowi pan bez karty wędkarskiej, na to wędkarz ale ja nie łowię ja tylko kąpię rosówkę, a strażnik oj to nie dobrze będzie 100zł, rosówka nie ma kąpielówek.
Dwóch wędkarzy łowi w rzece niedaleko od ulicy. Po jakims czasie za ich plecami ulicą idzie kondukt pogrzebowy. Na samym przodzie widać kobietę w trumnie.
Nagle jeden wstaje, obraca się, zdejmuje czapkę, żegna się i siada spowrotem.
Na to drugi:
- Heniek, nie wiedziałem, że ty taki pobożny jesteś!
Na co tamten ze spokojem:
- wkońcu to żona.
Do przysypiającego na leżaczku moczykija podchodzi przechodzień:
- I jak panie, biorą?
Na co tamten:
- Biorą jak cholera - na chwile przysnąłem i mi dwie wędki wzieli
Wędkarz wraca do domu i mówi do żony:
- A to pech! Ryba podpłynęła do przynęty, dotknęła nosem robaka, już miała otworzyć pyszczek i chwycić przynętę, ale robak był szybszy!
- Nie rozumiem.
- W mgnieniu oka pożarł ją, drań!
Po zbadaniu młodego mężczyzny lekarz mówi:
- Powinien pan zażywać więcej ruchu, gimnastyki, pływania...
- Ależ panie doktorze, jestem mistrzem naszego okręgu w wędkarstwie!
- To powinien pan zostać mistrzem Polski!
Wędkarz wybrał się na połów. Gdy doszedł nad rzekę stwierdził, że zapomniał zanęty. Wracać mu się nie chciało. Rozejrzał się i zobaczył małego węża, który akurat upolował robaka. Zabrał mu tego robaka, ale jakoś żal mu się zrobiło węża. Otworzył puszkę z piwem i wlał wężowi parę łyczków. Wąż przełknął i zniknął w gęstwinie. Godzinę później wędkarz poczuł stukanie w nogę. Patrzy, a to ten sam wąż, trzymający w pysku trzy kolejne robaki.
Wędkarz amator złapał złotą rybkę.
Rybka: Te synek wypuść mnie to spełnię twoje 1 życzenie.
Wędkarz: Tylko 1? Idź się utop.
Rybka: ale ja jestem mała rybka narazie...
Wędkarz: Ok no to chcę by w Czeczeni był już pokój.
Rybka: Ej, ale ja jestem małą rybką ,mówiłam już...
Wędkarz: No to uczyń by moja żona była ładna (podaje rybce zdjęcie żony)
Rybka: No to masz tu mapę i pokaż mi gdzie jest ta Czeczenia
Po jakiœ 20 latach małżeństwa, z powodu narastajacych nieporozumień,
para postanowiła udac sie do poradni małżeńskiej.
Zaraz po zadaniu pytania przez terapeutę zona rozpoczęła pełen pasji i uniesień bolesny wywód na temat tego co jej się nie podoba w ich zwiazku.
Cały czas mówiła o braku intymności w ich związku, odrzuceniu i zaniedbaniu,
samotności i pustce, poczuciu bycia nie kochana, ciągłych obowiązkach
domowych jak sprzątanie czy pranie i innych swoich potrzebach nie
spelnionych podczas małżeństwa.
Wreszcie, po długim okresie czasu,terapeuta nie wytrzymał, wstał z miejsca, obszedł swoje biurko,
poprosił żonę by wstała, po czym objął ja i namiętnie pocalowal.
Kobieta zamilkla i cicho usiadla.
Terapeuta odwrócił się do meza i powiedział:
I właśnie tego potrzebuje Pana zona 3 razy w tygodniu.
Maz pogrążył się przez chwile w zadumie a następnie odparł:
- Hmm. mogę ja tu podrzucać w poniedziałki i środy, ale piątek
definitywnie odpada bo jeżdżę na ryby
dzie wędkarz przez las z dwoma wiadrami pełnymi ryb, gdy nagle spotyka strażnika.
- Udany połów. Mam nadzieję, że ma pan kartę wędkarza?
- Nie mam, ale to są moje rybki z akwarium.
- Rybki z akwarium?
- Wpuszczam rybki do wiaderka, idę nad jezioro, wypuszczam je, żeby sobie popływały i kiedy klasnę dwa razy, wracają do wiaderek. Strażnik nie uwierzył, więc obaj idą nad jezioro. Wędkarz wypuszcza wszystkie ryby do wody i czeka. Mija piętnaście minut i nic. Zniecierpliwiony strażnik pyta:
- No i co? Niech pan je woła!
- Kogo?
- Rybki!
- Jakie rybki?
Siedzi gościu na brzegu, łowi niby rybki. W prawej trzyma wędkę a w lewej cegłę. Przechodzi kobiet- mocne zdziwko ją łapie widząc wędkarza! Zagaduje wędkarza, pytając- Ta wędka to wiem po co ale po co panu jest potrzebna ale ta cegła to po co? Odpowiada- jak mi się pani odda to pani powiem! Kobita zaczęła krzyczeć na gościa-TY świntuchu jeden TY zboczeńcu! I odchodzi. Ale po chwili wraca i zgadza się na jego warunek. Więc wskakują za drzewko i baraszkują sobie. Wracają i gościu siada na brzegi i tak jak wcześniej, kij do prawej cegła w lewą i siada. Kobieta pyta i co z naszą umową pyta? Widzi pani, na tę wędkę dziś jeszcze nie złapałem nic a na tę cegłę to pani już trzecia jest dzisiaj
Sąsiadka zatrzymuje się przy wędkarzu, który właśnie złowił rybę, i zdejmuje ją z haczyka:
- Biedna rybka... - szepcze staruszka.
- Proszę Pani - mówi wędkarz. Nigdy by jej się to nie przytrafiło, gdyby niepotrzebnie nie otwierała pyska.
Spotykają się dwaj wędkarze.
- No i jak, byłeś wczoraj na rybach?
- Oczywiście!
- A co złowiłeś?
- Niezłą sztukę! W biuście - 110, w biodrach - 95, w talii - 68!
Po nieudanej wyprawie wędkarskiej dwaj koledzy wyjęli flaszkę wódki i szybko ją opróżnili. Wracając chwiejnym krokiem do domu zatrzymują się przed sklepem rybnym. Na wystawie w przeźroczystym pojemniku pływają żywe karpie.
- Widząc to Masztalski mówi do kolegi,zdejmuj szybko czapkę i się módl bo myśmy się chyba utopili !.
Wędkarz pyta chłopa:
- Czy to pański staw?
- Mój.
- A czy nie byłoby grzechem, gdybym tu złowił jakąś rybę?
- Grzechem? Nie, raczej cudem!
Spotykają się dwie przyjaciółki.
- Czego jesteś taka zła? Myślałam, że dziś rano byliście z mężem na relaksującym wypadzie na ryby... - mówi pierwsza.
- Tak, ale wszystko poszło źle. Najpierw powiedział, że mówię tak głośno, że wystraszę ryby, później, że wybieram złą przynętę, na koniec, że za szybko kręcę kołowrotkiem - odpowiada druga.
- A najgorsze było to, że złowiłam największą rybę!
Do lekarza przychodzi gruby jegomość i mówi:
- Czy może mi pan zalecić jakąś dietę odchudzającą?
- Lubi pan łowić ryby?
- Tak.
- A dużo pan ich łowi?
- Nie...
- W takim razie powinien pan jeść ryby. Ale tylko te, które pan sam złowi!
Wędkarz stojący na brzegu rzeki zmienia co chwilę przynęty. Najpierw ciasto, potem groch, pasty, koniki polne, dżdżownice... W końcu zdenerwowany wrzuca do wody monetę 5-złotową i mówi:
- Aaaa, kupcie sobie najlepiej same to, co wam najbarzdiej smakuje!
Żona mówi do wybierającego się na ryby męża:
- Dlaczego idziesz dziś na ryby? Przecież dziś trzynasty i do tego piątek!
- No właśnie, może ryby będą miały pecha!
Nauczycielka mówi do Jasia:
- Dlaczego znów spóźniłeś się na lekcję?
- Bo miałem iść na ryby, ale w końcu tato mi nie pozwolił.
- Na pewno ci powiedział, że nie ładnie jest opuszczać lekcje?
- Nie. Powiedział, że dla nas dwóch nie wystarczy robaków.
Koledzy wędkarze często opowiadają sobie, jakie to wielkie ryby udało im się złowić.
Niestety jeden z nich ma bardzo długie ręce i zawsze pokazuje najdłuższą rybę.
Kolejnym razem przezorni koledzy związali mu ręce aby nie mógł nic pokazać.
Wszyscy skończyli już pokazywać, co złapli, kiedy ten ze związanymi rękoma pokazuje zaciśnięte pięści i mówi:
- A moja miała takieeee oczy
Wędkarz złowił złotą rybkę. Rybka mówi że jak ją wypuści to spełni jego 3 życzenia. Wędkarz się zgodził. 1 życzenie: ,,Chcę być bogaty", 2 życzenie: ,,Chcę mieć fajną kobietę", 3 życzenie: ,,Chcę zawsze wszystko wygrywać, czy to teleturnieje czy quizy, czy to konkursy, czy to w toto lotka. Po prostu chcę wszystko, zawsze i wszędzie wygrywać". rybka się zgodziła. Wędkarz rzeczywiście miał powodzenie i cały czas wygrywał w toto lotka, wygrał 5 razy jeden z dziesięciu itp. pojechał na wakacje do Indii. Poznał fają dziewczynę z czarną kropką (charakterystyczny znak na czole w tamtym kraju) na czole. Denerwowała go ta kropka. Postanowił ją zetrzeć. Ściera, ściera, patrzy a tu wygrał Mercedesa s 600
Dwaj koledzy - Masztalski i Spyrka łowią ryby. W pewnej chwili Masztalski wyławia z wody okazałego łososia. Zdejmuje go z haczyka, przygląda mu się z podziwem i... wyrzuca z powrotem do wody.
- Zwariowałeś, co ty robisz? - krzyczy Spyrka.
- Żałuję, ale nie stać mnie na to, aby jeść tak drogie ryby...
Nauczycielka plastyki zadaje uczniom narysowanie rzeki i wędkarza. Pod koniec lekcji nauczycielka sprawdzając prace uczniów pyta Maćka:
- A ty dlaczego nie narysowałeś wędkarza?
- Bo w rzece którą narysowałem, łowienie ryb jest wzbronione!
Kowalska odwiedza koleżankę. Przez chwilę rozmawiają o dzieciach, po czym pyta:
- A gdzie jest twój mąż?
- Poszedł na ryby. Ale pewnie dziś nic nie przyniesie do domu.
- Dlaczego?
- Bo w naszym sklepie rybnym jest tylko ryba w puszce.
Starsza pani zatrzymuje się przy wędkarzu, który właśnie złowił rybę i zdejmuje ją z haczyka.
- Biedna rybka! - szepcze staruszka.
Proszę pani! - mówi wędkarz. - Nigdy by jej się to nie przytrafiło, gdyby niepotrzebnie nie otwierała pyska!
Masztalski mówi do Kowalskiego:
- Wyobraź sobie, że ostatnio na jeden haczyk udało mi się złowić jednocześnie szczupaka i okonia!
- Ja tak nie potrafię...
- Łowić?
- Nie, kłamać!
Gdzie tak dlugo byles?
-Pyta zona swojego meza,ktury wröcil do domu pözno w nocy.
Jak to gdzie,na rybach z kolega.
-Ty pedale
Plotka i karp podskubuja kule zanetowe wrzucone przez wedkarzy na lowisko.
Nagle karp odzywa sie z rozrzewnieniem
-Ah,zeby juz zaczela sie ta zima.
-Czyzby ci upal doskwieral ?
-Nie,tylko znudzilo mi sie juz te stolöwkowe jedzenie.
Uciekajcie,ida niedzielni wedkarze
- wolaja stare wzdregi do baraszkujacej pod trzcinami mlodziezy !
- Przeciesz oni nie potrafia wcale lowic
- Tak,ale lepiej,zebyscie tego nie slyszeli,co oni beda wygadywac po paru godzinach
Nauczycielka sprawdzajac zadania domowe pyta Jasia:
- Dlaczego zadanie znowu odrobila mama ?
- A co ja moge za to ze tata caly czas na rybach siedzi?
Na Górnym Ślązku wędkarz do wędkarza:
-Janek wiesz, rosówki to najlepsze robale na ryby.
- No wiem ale jak kopie szpadlem to ich znaleść nie umiem.
- To zrób tak: 20 cm dłut włóż do ziemi 250V prondu i robale wyłarzą same!
- Próbowałem i nic , a jak podłączyłem 500v to i tak zamiast robali górnicy z ziemi wychodzili!
Wędkarz telefonuje do kolegi:
- Wpadnij do mnie jutro rano, pojedziemy na ryby.
- Ale ja nie potrafię łowić - odpowiada ten drugi.
- Co w tym trudnego? Nalewasz i pijesz.
Dwaj wędkarze łowią ryby i popijają piwko. Nagle przepływa chłopak na windsurfingu i straszy im ryby. Pierwszy wędkarz mówi do drugiego:
- Jeśli jeszcze raz tędy przepłynie, to rzucę go tą butelką. Nie mija pięć minut i chłopak przepływa po raz kolejny. Wkurzony wędkarz rzuca butelką w jego stronę, trafia go w głowę i chłopak wpada do wody. Przestraszeni wędkarze wskakują do wody i szukają chłopaka. Wyciągają go z wody, zaczynają go reanimować. Nagle jeden wędkarz do drugiego:
- Ty, Andrzej to nie ten.
- Skąd wiesz?
- Bo ten ma łyżwy na nogach.
Zenon pyta Zbycha:
- Masz już jakąś?
- Cholera, siedzę tu już od pięciu godzin i nic.
- A na co łowisz?
- Na rękę.
Siedzą dwaj rybacy i łowią ryby. Nagle jeden mówi:
- Przyrzeknijmy sobie, że się nigdy nie ożenimy.
- Dobra.
Za parę lat spotykają się nad tym samym jeziorem i jeden mówi:
- Żenię się.
- Przecież sobie przyrzekaliśmy, że się nie ożenimy.
- No tak, ale...
- Ale co ona takiego ma, że się z nią żenisz? Ładna jest chociaż?
- Nie, brzydka jak ropucha.
- To może bogata?
- Nie, biedna jak mysz.
- To co ona ma takiego?
- Chłopie żebyś Ty widział, jakie ona robaki kopie..
Siedzi trzech gości w łódce na środku jeziora. Połowy nocne, wędki w wodzie, spokój, sielanka, powoli zaczyna się rozwidniać. Jeden z wędkarzy zagaja:
- Słońce wschodzi.
Drugi mówi:
- Faktycznie, dawno nie widziałem takiego wschodu.
Nagle trzeci wędkarz szybkimi ruchami ramion wypycha dwóch pozostałych z łódki. Ci, przerażeni, machając gorączkowo rękoma wołają do pozostałego w łódce:
- Odbiło ci!? Za co?
Ten mówi:
- Pierwszego za offtopic, a drugiego za flooda.
Na to wściekli wędkarze w wodzie:
- A ty to co, cwaniaczku jeden
Ten w odpowiedzi chwyta za wiosło i wpychając końcem dwóch pozostałych pod wodę mówi:
- A za niepotrzebne dyskusje BAN!
Pani na lekcji biologi przeprowadza doswiadczenie.
Do 1 szklanki z woda i robakiem wlewa troche alkocholu i robak zdycha
Do 2 szklanki z woda i robakiem wrzuca niedopalka papierosa robak takze zdycha
Do 3 szklanki z robakiem wlewa sama wode i robak zyje
Pani pyta Jasia jaki z tego wyciagnal wniosek a Jas odpowiada :
KTO PIJE I PALI TEN NIE MA ROBALI...
HEHE pozdrawiam
Żona leży w łóżku. Przychodzi mąż z owcą pod pachą i mówi:
-Widzisz, kochanie, z tą świnią kocham się, jak ciebie boli głowa.
Żona:
-Mam nadzieję, że wiesz, że to jest owca.
Mąż:
-Mam nadzieję, że wiesz, że nie mówię do ciebie.
Żona mówi do męża:
- Ostatnio mnie zaniedbujesz. Kiedyś kupowałeś mi kwiaty i czekoladki, a teraz...
- Czy ty widziałaś, żeby wędkarz dokarmiał rybę, którą złowił ?!
Czyszcząc w kuchni dwudziestą rybę, żona zdenerwowana krzyczy do męża:
- Proszę cię, jak człowieka! Jak jesteś na rybach z kolegami, to **** PIJ WÓDKĘ!!!
星期天早上四捕鱼已婚男人。一个小时后,其中一个说:“你不知道我走了,和你一起去钓鱼今天。我必须保证我的妻子,下周末粉刷整幢房子。关于第二个: - 这没什么,我不得不答应在后院游泳池挖...第三: - 我只是有一个好...我将要经历一个完整的厨房装修...第四钓鱼者从来没有说过一个字,但显然其他人没有给他一个人:- 而你,你为什么不说?你没有什么承诺,你让我的妻子去了? - 不 - 答第四 - 我只设置在早上3:30的闹钟,当他叫,然后轻轻地捅了他的妻子问:“Seksik还是鱼?”对此,他说:“分离的钓鱼竿在衣柜*美元...”
星期天早上四捕鱼已婚男人。一个小时后,其中一个说:“你不知道我走了,和你一起去钓鱼今天。我必须保证我的妻子,下周末粉刷整幢房子。关于第二个: - 这没什么,我不得不答应在后院游泳池挖...第三: - 我只是有一个好...我将要经历一个完整的厨房装修...第四钓鱼者从来没有说过一个字,但显然其他人没有给他一个人:- 而你,你为什么不说?你没有什么承诺,你让我的妻子去了? - 不 - 答第四 - 我只设置在早上3:30的闹钟,当他叫,然后轻轻地捅了他的妻子问:“Seksik还是鱼?”对此,他说:“分离的钓鱼竿在衣柜*美元...”
Gogle tłumacz tak sobie z tym poradził:
Gwiazdy na scenie szybko 四 捕鱼 男人 nieba 已婚. 个小 时 后 jeden, 其中 个 说 jeden: "Zakończyliśmy Tomomichi 你 不 działa, Czy 一起 去 钓鱼 suma 今天 证 我 wymaganej ochrony i nasze żony i dzieci, dostosowanie 幢 dziecko 房 pędzla proszek w dół w ten weekend 关于 drugi element: -.. 什么 没 这 nie im się nasze A. Pond 游泳 ... 挖 szpitala po trzeciej 应 在: - Mamy tylko 个 Tamotsu 好 Hazime Shi ... ... 四 钓鱼 者 从来 没有 说过 一个 字 naszych 一个 完整 的 厨房 装修 Masaru Kaname 经历 nie 其 innych 显然 mieć zastrzeżenia 给 他indywidualnych: -? 而 你 nie, teoria 你 为 什么 Zgodność 承 么 mieć 你 没 naczynia, a nasze żony i dzieci, zakończona 你 让 usunąć - nie - czwarta odpowiedź - tylko ustanowiła aktualny Zakup 03:30 闹钟, inni wrzask naszych 轻轻 po naturalnym? Pytanie z drugiej żony 捅 了 Lokalizacja: "Seksik 还是 ryby? " 对此, innej teorii: "W pręt odzież 柜 钓鱼 离 的 yuan minutę * Piękne ... "
Powinno wyglądać tak:
Czterech żonatych mężczyzn w niedzielne przedpołudnie łowi rybki. Po godzinie jeden z nich mówi:
Nie macie pojęcia co musiałem przejść, żeby dzisiaj z wami powędkować. Musiałem obiecać żonie, że w przyszły weekend pomaluję cały dom.
Na to drugi: - To jeszcze nic, ja musiałem obiecać, że wykopię w ogródku basen...
Trzeci: - I tak macie dobrze... ja będę musiał przejść całkowity remont kuchni... Czwarty z wędkarzy nie odezwał się ani słowem, ale oczywiście
pozostali nie dali mu spokoju:
- A ty czemu nic nie mówisz? Nie musiałeś nic obiecać żonie żeby cię puściła??
- Nie - odparł czwarty - ja po prostu nastawiłem budzik na 3:30 rano, gdy zadzwonił, to szturchnąłem żonę i spytałem: "Seksik czy rybki ??" W odpowiedzi usłyszałem: "Odpie*dol się, wędki są w szafie..."
Ale blisko byłeś :)
spotkało się trzech kolegów 1 -wszy mówi żona mnie zdradza pytają się z kim a on na to z listonoszem a skąd wiesz bo pod łóżkiem znalazłem masę listów niedoręczonych, 2-gi mówi mnie też zdradza a z kim pada pytanie od pozostałych a z hydraulikiem skąd wiesz odpowiada pod łóżkiem znalazłem klucz do rur mówki ,pakuły, wylewki, 3 -mówi to jeszcze chłopy nic moja zdradza mnie z koniem przestań to chyba nie możliwe a skąd twoja taka pewność chłopy ja osobiście z pod łóżka wyciągnołem JOKEYA.
Wczesny ranek, jezioro spowite mgłą... niezmąconą taflę wody przecina łódka.
Na łódce wieszcze: Adam Mickiewicz i Aleksander Puszkin recytują
wymyślone na poczekaniu fraszki. Wtem ich oczom ukazuje się druga łódka,
w której siedzą dwie przepiękne białogłowy. Puszkin widząc tę piękną
scenę wypowiada
te słowa:
- Cud nad cudami, dziw nad dziwami, łódka płynie choć jest z dwiema
dziurami.
Na to wieszcz Adam:
- Hola, hola mości panie, są dwa kołki na zatkanie.