Spotyka się dwaj wędkarze. - Co u Ciebie nowego,
Stachu - pyta jeden. - Aaa... żona mi nie pozwala jeździć na ryby -
odpowiada Staszek. - Ale nie o to pytam, pytałem: co nowego?
Wielki, ogromny, wielopiętrowy supermarket, w którym kupicie
wszystko. Szef przyjmuje do pracy nowego sprzedawcę, dając mu jeden
dzień okresu próbnego żeby go przetestować. Po zamknięciu wzywa szef
nowego sprzedawcę do biura: - No to ile dziś zrobił pan transakcji? -
pyta sprzedawcę. - Jedną, szefie. - Co? Jedną?! Nasi sprzedawcy mają
średnio od sześćdziesięciu do siedemdziesięciu transakcji w ciągu dnia!
Co pan robił przez cały dzień? A właściwie to ile pan utargował? -
Trzysta osiemdziesiąt tysięcy dolarów. Szefa zatkało. - Trzy... sta
osiem... dziesiąt tysięcy? Na Boga, co pan sprzedał?! - No, na początku
sprzedałem mały haczyk na ryby... - Haczyk na ryby? Za trzysta
osiemdziesiąt tysięcy? - Potem przekonałem klienta żeby wziął jeszcze
średni i duży haczyk. Następnie przekonałem go, że powinien wziąć
jeszcze żyłkę. Sprzedałem mu trzy rodzaje: cienką, średnią i grubą.
Wdaliśmy się w rozmowę. Spytałem gdzie będzie łowić. Powiedział, że na
Missouri, dwadzieścia mil na północ. W związku z tym sprzedałem mu
jeszcze porządną wiatrówkę, nieprzemakalne spodnie i rybackie gumowce,
ponieważ tam mocno wieje. Przekonałem go, że na brzegu ryby nie biorą,
no i tak poszliśmy wybrać łódź motorową. Spytałem go jakie ma auto i
wydusiłem z niego, że dość małe aby odwieźć łódź, w związku z czym
sprzedałem mu przyczepę. - I wszystko to sprzedał pan człowiekowi,
który przyszedł sobie kupić jeden, jedyny haczyk na ryby?! - Nieee. On
przyszedł z zamiarem kupienia podpasek dla swojej żony. Zaproponowałem
mu, że skoro w weekend nici z seksu to może pojechałby przynajmniej na
ryby...
Spotyka się dwóch przyjaciół. Jeden z nich jest od niedawna żonaty. -
Dlaczego nie chodzisz już na ryby? - Żona mi nie pozwala. - Spróbuj
zrobić tak jak ja. W piątek przygotowuję sobie sprzęt wędkarski i
chowam go w piwnicy. W sobotę rano kiedy wstaję z łóżka, odkrywam
kołdrę i patrzę na cielsko mojej żony, i mówię: - I to ma być moja
żona? Taki hipopotam? Wtedy zaczyna się awantura, ona wygania mnie z
domu, a ja zabieram sprzęt z piwnicy i idę nad rzekę. Wieczorem wracam
do domu z rybami, żona jest zadowolna i godzimy się do następnej
soboty... Spróbuj tej metody! Świeżo upieczony małżonek przygotował
wszystko za radą przyjaciela. Wstaje rano w sobotę, odkrywa kołdrę pod
którą śpi naga małżonka i mówi: - A do diabła z rybami!
Józek, stary wędkarz, chce zaprosić Staśka na ryby: - Stasiek jedź ze
mną w sobote na ryby... - Józek, ale co ty mi proponujesz, przecież ja
nigdy w życiu żadnej ryby nie złowiłem, bo nie umiem... - A co tu
umieć? Nalewasz i pijesz...
Czemu łowisz ryby na ser, a nie na robaki pyta Franek Kowalskiego.
Bo jak ryba weźmie, mam na kolację rybę, a jak nie weźmie, to mam ser.
Wchodzi facet do warzywniaka i mówi:
Poproszę kilogram robaczywych jabłek.
A po co panu robaczywe
Idę jutro na ryby i nie chce mi się kopać w ogródku.
-Panie co pan wlewa do rzeki?
-Środek na pobudzenie apetytu, bo ryby nie chcą brać przynęty...
Wędkarz
wybrał się na połów. Gdy doszedł nad rzekę stwierdził, że zapomniał
zanęty. Wracać mu się nie chciało. Rozejrzał się i zobaczył małego
węża, który akurat upolował robaka. Zabrał mu tego robaka, ale jakoś
żal mu się zrobiło węża. Otworzył puszkę z piwem i wlał wężowi parę
łyczków. Wąż przełknął i zniknął w gęstwinie. Godzinę później wędkarz
poczuł stukanie w nogę. Patrzy, a to ten sam wąż, trzymający w pysku
trzy kolejne robaki.
Pewien strażnik cały dzień kontrolował wędkarzy, jednak nikomu nie
wlepił mandatu. W końcu podchodzi do kolejnego wędkarza z chęcią
poprawienia sobie nastroju i mówi:
- Poproszę kartę wędkarską.
- Nie mam - słyszy w odpowiedzi.
- Płaci pan 50 zł.
- Za co?
- Za łowienie ryb bez karty.
- Przecież ja nie łowię ryb tylko kąpię glizdę.
- To płaci pan 100 zł kary!
- Za co?
- Bo glizda nie ma kąpielówek!
Po zbadaniu młodego mężczyzny lekarz mówi:
- Powinien pan zażywać więcej ruchu, gimnastyki, pływania...
- Ależ panie doktorze, jestem mistrzem naszego okręgu w wędkarstwie!
- To powinien pan zostać mistrzem Polski!
Facet stoi nad łowiącym wędkarzem i się
przygląda. Po trzech godzinach zdenerwowany wędkarz mówi: - Panie, wez
pan wędke i stań obok, a nie stój mi nad głową. - Widzi pan, ja to bym
nie miał cierpliwości- odpowiada.
Spotykają się dwie panie dżdżownice i jedna mówi do drugiej:
-gdzie pani mąż?? -
a..... wyciągneli go na ryby
Kowalski siedzi nad rzeką i nerwowo przekłada wędkę z ręki do ręki:
- Gdyby wędkarstwo nie uspokajało nerwów, to bym zaraz to rzuci!
Na lekcji biologi Jasiu zadaje pani pytanie:
- Co robia ryby w rzekach?
nauczycielka patrzy zdumiona.
Na to Jasiu:
- Studiują chemię!!!
dzie sobie Kowalski zimą po lodzie i widzi wędkarza łowiącego w przeręlu.Ale coś mu policzek spuchł.Więc pyta się wędkarza:
-Ząb spuchł ??
Wędkarz kręci przecząco głową i odpowiada:
-Lobaki mi zamalzły !
Pewnego razu było dwóch wędkarzy.Zawsze jezdzili ze sobą na
ryby.Pewnego razu jeden nie przyszedł.Za drugim razem też.I tak kilka
razy.Aż pewnego razu przychodzi i drug robi mu wyrzuty:
-Czemu cię tyle nie było !!
-Aaaa...ozeniłem się.
-Rozumiem.A ładna ?
-Eeee, nie.
-Hmmm.A bogata ?
-Też nie.
-To czemu żeś sie z nią ożenił ?!
-A widzisz ! (rozpromienia się wedkarz) Bo robaki ma !
*Idzie sobie wędkarz nad stawem i patrzy, a tu blondynka wkłada głowę do wody:
- Co robisz?
- Słucham Bajora.
*-Co to jest żyłka wędkarska? -To przewód łączący wariata z wodą.
*Odkąd gumki w torbie nosi łowi w towarzystwie Zosi
*-W czym najszybciej rośnie ryba? -W oczach wędkarza.
*Spotyka się dwóch przyjaciół. Jeden z nich jest od niedawna żonaty. -
Dlaczego nie chodzisz już na ryby? - Żona mi nie pozwala. - Spróbuj
zrobić tak jak ja. W piątek przygotowuję sobie sprzęt wędkarski i
chowam go w piwnicy. W sobotę rano kiedy wstaję z łóżka, odkrywam
kołdrę i patrzę na cielsko mojej żony, i mówię: - I to ma być moja
żona? Taki hipopotam? Wtedy zaczyna się awantura, ona wygania mnie z
domu, a ja zabieram sprzęt z piwnicy i idę nad rzekę. Wieczorem wracam
do domu z rybami, żona jest zadowolna i godzimy się do następnej
soboty... Spróbuj tej metody! Świeżo upieczony małżonek przygotował
wszystko za radą przyjaciela. Wstaje rano w sobotę, odkrywa kołdrę pod
którą śpi naga małżonka i mówi: - A do diabła z rybami!
Dwaj wariaci wybrali się łódką na ryby. Po
powrocie wariat pyta drugiego: - Czy zaznaczyłeś jakoś miejsce, w
którym ryby dobrze brały?
- Tak. Narysowałem krzyżyk na burcie łodzi.
- Ty idioto, trzeba było zaznaczyć jakoś inaczej. A jak jutro weźmiemy inną łódź?
Żona wędkarza mówi do męża:
- Nie sądzisz kochanie, że najbliższy weekend powinniśmy jakoś przyjemnie spędzić?
- Dobrze - odpowiada wędkarz - W takim razie ja pojadę na ryby, a ty wybierz się z dziećmi do swojej mamy.
Do sklepu rybnego przychodzi wędkarz.
- Niech mi pan rzuci dwa spore karpie.
Sprzedawca kładzie karpie na wadze.
- Przecież mówiłem, żeby pan mi je rzucił! Wtedy bez okłamywania, będę mógł się pochwalić, że je złapałem!
Przechodzień pyta wędkarza:
- Biorą?
- Nie bardzo.
- Złapał pan coś?
- Jednego.
- Gdzie jest?
- Wrzuciłem go do wody.
- Duży był?
- Taki jak pan i też mnie wkurzał
Wędkarz złowił złotą rybkę, a ta przemówiła ludzkim głosem:
- Jestem zaklętą księżniczką, pocałuj mnie a spełnię 3 twoje życzenia.
Wędkarz pocałował rybkę i po chwili stanęła przed nim piękna księżniczka.
- Jakie są twoje 3 życzenia?
- Mam jedno życzenie, ale trzy razy!
Wczasowicz zagaduje wędkarza:
- I co, biorą?
- Biorą, panie, biorą... Dzisiaj wszyscy biorą, tylko nikt nie chce dać się złapać...
Siedzi baca nad brzegiem Dunajca i nachyla się nad wodą. Ma potężny katar.
Z nosa leci mu takośny glucior.W chwili gdy ma wpaść do wody i mają go chycić rybki on flik i glucior znika.
I tak trzykrotnie. Z boku przygląda się ceper i w końcu pyta się bacy - Baco, co wy robicie?
- Rybki wkurzom! - pada odpowiedź.
Wędkarz złapał małą złotą rybkę. Rybka mówi-wypuść mnie to spełnię jedno twoje życzenie.
Wędkarz na to-jak jedno! Zawsze spełniacie trzy życzenia!
Rybka-Ale ja jestem małą rybką i nie potrafię spełnić trzech życzeń
Po namyśle wędkarz mówi-chcę żeby był pokój na bliskim wschodzie
Na to rybka- ja jestem mała, nie wiem co to pokój, co to bliski wschód, daj łatwiejsze zadanie.
Wędkarz na to-to chcę żeby moja żona była napiękniejsza na świecie.
Rybka-pokaż zdjęcie. Gdy spojrzała na zdjęcie żony wędkarza westchnęła i powiedziała
Nie masz gdzieś atlasu??
Wędkarze się przechwalają przy ognisku
wieczorem: - Ja złapałem wczoraj taaakiego szczupaka - przechwala się
pierwszy wędkarz rozkładając ręce.
- Eee..., to nic. Ja złapałam, ooo, taaakiego karasia -
mówi drugi,
- A ja wątpię - mówi trzeci.
Na to czwarty:
- A ja taaaaką wątpię !!
Jasio pyta ojca: - Tato, czy to prawda , że ryby najszybciej rosną
po złowieniu ich przez wędkarza? - Co? Jasiu, to jakaś bzdura! - To
dlaczczego dwa dni temu, jak nasz sąsiad z naprzeciwka złapał
szczupaka. Miał około kilograma. Wczoraj, kiedy opowiadał o tym
szczupaku sąsiadowi z góry, to on ważył już jakieś półtora kilograma a
dziś reszta mieszkańców naszego bloku twierdzi, że to był szczupak
dwukilagromowy?!
Spotyka się dwóch przyjaciół. Jeden z nich jest od niedawna żonaty.
- Dlaczego nie chodzisz już na ryby?
- Żona mi nie pozwala.
- Spróbuj zrobić tak jak ja. W piątek przygotowuję sobie sprzęt
wędkarski i chowam go w piwnicy. W sobotę rano kiedy wstaję z łóżka,
odkrywam kołdrę i patrzę na cielsko mojej żony, i mówię:
- I to ma być moja żona? Taki hipopotam?
Wtedy zaczyna się awantura, ona wygania mnie z domu, a ja zabieram
sprzęt z piwnicy i idę nad rzekę. Wieczorem wracam do domu z rybami,
żona jest zadowolona i godzimy się do następnej soboty... Spróbuj tej
metody!
Świeżo upieczony małżonek przygotował wszystko za radą
przyjaciela. Wstaje rano w sobotę, odkrywa kołdrę pod którą pi naga
małżonka i mówi:
- A do diabła z rybami!
Łowiącemu ryby strażnik sprawdza kartę wędkarską:
- Pana karta jest już nieważna. Jak pan może łowić ryby na zeszłoroczną kartę wędkarską?
- Bo ja łowię tylko te ryby, których nie złowiłem w zeszłym roku.
Rozmawiają dwaj wędkarze:
- Nie uwierzysz, złowiłem wczoraj 5-kilogramowego karpia!
- A ja węgorza, który miał 4 metry!
- Niemożliwe!
- To prawda! - potwierdza żona - Józek go cały dzień rozciągał!
Wędkarz zarzuca wędkę w trawę na łące obok jeziora. Widzący to facet pyta:
- Co pan robi? Przecież w trawie nie ma ryb!
- Wiem, w jeziorze też nie ma.
Wędkarz skarży się prezesowi spółdzielni mieszkaniowej:
- Mieszkanie, które otrzymałem jest tak małe, że nawet nie mogę z kolegami porozmawiać o rybach!
Czemu łowisz ryby na ser, a nie na robaki? - pyta Franek Kowalskiego.
- Bo jak ryba weźmie, mam na kolację rybę, a jak nie weźmie, to mam ser.
Jaka dzisiaj woda pyta Franek Kowalskiego, który łowi już od switu.
Znakomita! Ryba ani mysli z niej wyłazić.
Jest zima. Facet wchodzi na lód, kuje przerębel
i łowi. Po chwili słyszy głos: Tu nie ma ryb! Odwraca się, ogląda i
nikogo nie widzi. Łowi więc dalej. Nie minęło piętnaście minut i
słyszy: Tu nie ma ryb! Wstaje rozgląda się i znów nikogo nie widzi.
Poirytowany siada i znów łowi. Po pół godzinie słyszy już: Tu nie ryb,
kierownik lodowiska.
Karp opowiada koledze:
- Nie będziesz mi wierzył, ale ten wędkarz, który chciał mnie dziś złapać, miał co najmniej dziewięćdziesiąt pięć kilo.
Artur , to ten wedkarz wcale nie byl taki pulchny...Ja waze tylko (az) 94 kg...
A co powiecie na ten dowcip??
Troche jest zyciowy , Panowie Zonaci.
Spotykaja się dwaj wędkarze.
- Co u Ciebie nowego, Stachu - pyta jeden.
-Aaa... żona mi nie pozwala jeździć na ryby - odpowiada Staszek.
- Ale nie o to pytam, pytałem: co nowego?
Wędkarz łowi ryby i nagle coś go dyga. Odwraca się i widzi żabkę.
-Proszę pana, czy ja mogłabym wejść na spławiczek i wskoczyć do wody ?
-No skacz - odpowiada conajmniej zdziwiony wędkarz. Żabka popłynęła,
wdrapał się na spławik i skoczyła do wody. Po kilku minutach wędkarz
znowu się odwraca i widzi tę samą żabkę.
-Proszę pana, proszę pana ! Czy mogłabym raz jeszcze skoczyć do wody ze spławiczka ?
-Eh, no dobra - pozwala poirytowany facet. Żabka popłynęła, wdrapała się i skoczyła. I trzeci raz coś dyga mężczyznę.
-Prosz ...
-Nie ! Nie możesz ! - zdenerwował się wędkarz
- Proszę pana, a mogłabym usiąść obok ?
-A siadaj ! - odpowiada zrezygnowany.
No i tak łowi te ryby, łowi i w końcu coś znowu go dyga, ale z dugiej strony : Odwraca się, a tam drua żabka.
-Proszę pana, czy ja mogłabym wejść na spławiczek i skoczyć do wody ?
- Spier.... !!!- wrzeszczy na nią pierwsza żabka- Dobrze mówię, proszę pana
Spotykają się dwie dżdżownice,
jedna pyta się drugiej:
- Co tak głośno było wczoraj u ciebie?
- No wiesz, tragedia, chcieli starego
wyciągnąć na ryby.
******************************
Umówił się wędkarz na ryby z kolegami o czwartej rano. Wstał, wyszedł przed dom i czekał godzinę. Nie przyjechali.
Wraca więc do domu zmarznięty, cichuteńko kładzie się obok śpiącej żony
i szepce: ale zimno na dworze. A na to żona nie otwierając oczu: Tak. A
mój głupi chłop pojechał z kolegami na ryby...
Strażnik wędkarski przyłapał małolata na stawianiu drygawic.
- Wstyd młodzieńcze! Tym razem ci podaruje, ale gdybyś był
pełnoletni, skierowabym sprawę do Sądu, który mógłby nawet zamknąć cię
do więzienia. I co wtedy powiedział by twój ojciec?
- Powiedziałby "Witaj synu..."
Wędkarz złowił złotą rybkę. Rybka prosi aby ją
wypuścił a ona spełni jego jedno życzenie. Po namyśle wędkarz zgadza
się i mówi że chce mieć najlepszy sprzęt wędkarski.
- Dobrze mówi rybka. A jak chcesz za gotówkę czy na raty?
- A ty jak chcesz: na oleju czy na masełku?
U lekarza
- Stan pana zdrowia a szczególnie nerwów jest fatalny. Czemu należy to przypisać?
- Wędkarstwu
- Dlaczego? Przecież wędkarstwo to sport, który właśnie uspokaja nerwy!
- Tak, panie doktorze. Ale ja wędkuje bez zezwolenia.
Rozmowa dwóch kłusowników: - Wiesz niedawno złapałem ponad 13-sto
kilogramowego sandacza. - No i co? - No to ja rybę biorę na plecy i
idę. Aż tu nagle z lasu wyjeżdża policjant na rowerze. - No i cooo?! -
No to ja sandacza szybko z pleców i do kieszeni!!
Dwaj wędkarze łowią ryby nad brzegiem jeziora. Widzą człowieka
który jeździ na nartach wodnych i im ryby płoszy. Zaczeli rzucać w
niego kamieniami. Jeden trafił go w głowę, w wyniku czego facet stracił
równowagę wpadł do wody i zaczą się topić. Uratowali człowieka i chcą
mu robić sztuczne oddychanie. Jeden z wędkarzy się odzywa: - Ty, ale mu
z paszczy strasznie śmierdzi! - Ty, ale nasz miał narty, a ten ma łyżwy!
Rozmowa dwóch kłusowników:
- Wiesz niedawno złapałem ponad 13-sto kilogramowego sandacza.
- No i co?
- No to ja rybę biorę na plecy i idę. Aż tu nagle z lasu wyjeżdża policjant na rowerze.
- No i cooo?!
- No to ja sandacza szybko z pleców i do kieszeni!!
Nad woda siedzą dwaj wędkarze. Jeden wyciąga jedną rybę za druga
natomiast drugi wędkarz tylko z zazdrością przygląda się wyczynom
szczęściarza, ponieważ jemu się nie wiedzie. W końcu nie wytrzymuje i
pyta się go:
- Na co pan łowi?
- Ja? Ja łowię na tabletki na syfa!
Wędkarz nie czekając pobiegł do apteki i krzyczy do okienka:
- Poproszę 10 opakowań tabletek na syfilis!
Na to zdziwiona farmaceutka pyta:
- A co złapał pan?
- Jeszcze nie ale zaraz mam zamiar!! Odpowiada uradowany wędkarz.
Rozmawiają dwaj wędkarze:
- Miałem wczoraj cudowny sen! W piękną, gwieździstą noc płynąłem łódką z piękną, seksowną blondynką...
- I jak się ten sen skończył?
- Świetnie! Złowiłem 3-kilogramowego szczupaka!
Zawodowy wojskowy poszedł nad rzekę na ryby.
Wyciągnął stołeczek, przygotował wędkę, wyjął pudełko z dżdżownicami,
otworzył je i krzyknął:
- Ochotnik, trzy kroki na przód!
Wędkarz staje w progu mieszkania i woła do żony:
- Spójrz, złowiłem trzy wielkie ryby!
Żona:
- Wiem, wiem. Przed chwilą sąsiadka mówiła mi, że widziała ciebie wychodzącego ze sklepu rybnego.
- To prawda, kochanie! Sprzedałem tam pozostałe ryby, bo nie mogłem wszystkich dodźwigać do domu!
Wędkarz opowiada kolegom o swoim ostatnim sukcesie wędkarskim. W pewnej chwili przerywa i mówi:
- Zresztą, co wam będę opowiadał... kiedy wyciągnąłem tego suma, woda w jeziorze obniżyła się o pół metra!
Wędkarz mówi do przyjaciela z pracy:
- Ale jestem ostatnio roztargniony! Jadąc w piątek na ryby, zapomniałem wziąć ze sobą wędki.
- Kiedy zorientowałeś się, że jej nie masz?
- Dopiero w niedzielę wieczorem. Żona to zauważyła, gdy wręczyłem jej ryby.
Żona wędkarza mówi do męża:
- Nie sądzisz kochanie, że najbliższy weekend powinniśmy jakoś przyjemnie spędzić?
- Dobrze - odpowiada wędkarz - W takim razie ja pojadę na ryby, a ty wybierz się z dziećmi do swojej mamy.
Tematyka niewędkarska, ale Daniel tu mam coś nawiązującego do Twojej wczorajszej prośby zniszczenia sejmu
Kobieta miała papugę w domu, która ciągle powtarzała:
- Precz z Kaczyńskim! Precz z Kaczyńskimi!
Ktoś z sąsiadów podkablował i niedługo do kobity puka policja:
- Dzień dobry, policja. Dostaliśmy wezwanie, że pani papuga obraża naszego prezydenta i premiera. Proszę pokazać papugę.
Kobieta przynosi klatkę z papugą, a ta już od progu drze się:
- "Precz z Kaczyńskimi!"
Policjant upomina kobietę:
- Jeśli to się będzie powtarzało to będziemy musieli uśpić papugę, a panią wsadzić do więzienia.
Kobieta po wyjściu funkcjonariuszy prosi papugę:
- Słuchaj papużko, nie mów tak więcej proszę, bo mnie zamkną a ciebie uśpią i po co nam to.
Kilka dni spokoju, ale papuga sobie przypomniała i znowu zaczęła swoje:
- Precz z Kaczyńskimi! - na całe gardło.
Na drugi dzień kobieta dostała wezwanie do sądu na rozprawę - papuga
jako dowód rzeczowy. Kobieta poszła więc do spowiedzi powiedzieć
księdzu co jej leży na sercu. A ksiądz mówi:
- Słuchaj kobieto - ja mam też papugę, która mówi i jest podobna. Na czas rozprawy podmienimy papugi i nikt się nie skapnie.
No i jak uradzili, tak zrobili. Dzień rozprawy, kobiecina z
księdzem podmienili papugi i babka leci do sądu z kościelną papugą.
Sędzią mówi:
- Proszę wnieść klatkę z papugą.
Klatka z papugą wniesiona - papuga nic. Nie odzywa sie słowem. Oskarżyciel podpuszcza papugę:
- Czy papuga mówiła "Precz z Kaczyńskimi!" ?
Papuga nic. Sędzia podpowiada:
- Precz z Kaczyńskimi! - oskarżyciel i oskarżyciel posiłkowy też zachęcają:
- Precz z Kaczyńskimi!
W końcu cała sala skanduje:
- Precz z Kaczyńskimi! Precz z Kaczyńskimi!
A papuga zawodzi kościelnym głosem:
- Słuuuuchaaaaj Jeeeezuuuuu jak cię błaagaa luuud...
oledzy wędkarze często opowiadają sobie, jakie to wielkie ryby udało im się złowić.
Niestety jeden z nich ma bardzo długie ręce i zawsze pokazuje najdłuższą rybę.
Kolejnym razem przezorni koledzy związali mu ręce aby nie mógł nic pokazać.
Wszyscy skończyli już pokazywać, co złapali, kiedy ten ze związanymi rękoma pokazuje zaciśnięte pięści i mówi:
- A moja miała takieeee oczy
Nad brzegiem rzeki siedzą dwaj wędkarze.
W pewnej chwili starszy zwraca się do młodszego:
- Posłuchaj młodzieńcze: przed wojną w tej wodzie były takie ryby, że zakładając robaka na haczyk
musiałem chować się za drzewem, bo inaczej zjadłyby mi go z ręki...
Zapas
Mąż kupił dziesięć szpul żyłki. Żona dziwi się:
- Po co ci tyle żyłki, przecież masz tylko dwa kołowrotki?
- Moja miła, czy ja się ciebie pytam, po co kupujesz
tyle staników?
Wękarz złowił złotą rybkę, a ta przemówiła ludzkim głosem: - Jestem zaklętą księżniczką, pocałuj mnie a spełnię 3 twoje życzenia. Wękarz pocałował rybkę i po chwili stanęła przed nim piękna księżniczka. - Jakie są twoje 3 życzenia? - Mam jedno życzenie, ale trzy razy!
Spotyka się dwóch przyjaciół. Jeden z nich jest od niedawna żonaty. - Dlaczego nie chodzisz już na ryby? - Żona mi nie pozwala. -
Spróbuj zrobić tak jak ja. W piątek przygotowuję sobie sprzęt wędkarski
i chowam go w piwnicy. W sobotę rano kiedy wstaję z łóżka, odkrywam
kołdrę i patrzę na cielsko mojej żony, i mówię: - I to ma być moja żona? Taki hipopotam? Wtedy
zaczyna się awantura, ona wygania mnie z domu, a ja zabieram sprzęt z
piwnicy i idę nad rzekę. Wieczorem wracam do domu z rybami, żona jest
zadowolna i godzimy się do następnej soboty... Spróbuj tej metody! Świeżo
upieczony małżonek przygotował wszystko za radą przyjaciela. Wstaje
rano w sobotę, odkrywa kołdrę pod którą pi naga małżonka i mówi: - A do diabła z rybami!
Łowiącemu ryby strażnik sprawdza kartę wędkarską: - Pana karta jest już nieważna. Jak pan może łowić ryby na zeszłoroczną kartę wędkarską? - Bo ja łowię tylko te ryby, których nie złowiłem w zeszłym roku.
Rozmawiają dwaj wędkarze: - Nie uwierzysz, złowiłem wczoraj 5-kilogramowego karpia! - A ja węgorza, który mia
Żona rybaka złowiła złotą rybkę.
Rybka do niej:
Spełnię twoje 3 życzenia jeśli zwrócisz mi wolność, ale Twój mąż dostanie 3 razy więcej niż ty tego co sobie zażyczysz.
Żona rybaka na to:
Dobrze, to najpierw chcę być najbogatszą osobą świata.
- Spełnione - powiedziała złota rybka
-Drugie: Chcę być najpiękniejszą osobą świata!
-Pamiętasz, że twój mąż dostanie 3 razy więcej niż ty tego co sobie zażyczysz?-przypomina rybka.
-Tak, pamiętam. To...... chcę dostać lekkiego zawału serca!
Przychodzi facet do knajpki ze strusiem i prosi o ryż ze śmietaną i o sałatę.
-2.45 się należy - mówi kelner.Mężczyzna wyciąga z kieszeni dokładnie
2.45 i nawet nie musiał sprawdzać.Na następny dzień sytuacja się
powtarza, tyle że kelner prosi 0 3.45.Facet wyciąga dokładnie tyle z
kieszeni i nawet nie musiał przeliczyć
-Panie, jak pan to robisz, że zawsze wyciągasz z kieszeni tyle ile trzeba, nawet bez przeliczenia? - Pyta kelner.
-No widzisz pan złapałem złotą rybkę i powiedziała, że spełni mi 2
życzenia, więc poprosiłem, aby nie ważne ile forsy byłoby mi potrzebne
zawsze wyciągnę z kieszeni tyle ile trzeba.
Wania wybrał się nad jezioro na ryby, ale nie szło mu najlepiej i gdy
miał już iść do domu, udało mu się w końcu coś złowić. Wyciąga żyłkę i
patrzy, a tu ZŁOTA RYBKA.
Na to rybka mówi do Wani mocno skruszonym głosem:
- Wypuść mnie, a spełnię twoje jedno życzenie.
Wania po chwili namysłu się zgodził, a rybka zaczęła podsuwać mu pomysły na owo jedno życzenie:
- Może chcesz superwillę, będziesz panem na włościach, mnóstwo pokoi i służba na każde Twoje skinienie?
- Nie, to nie dla mnie.
- No to może chcesz super auto – Mercedesa, Lexusa, Porsche, Ferrari wybieraj?
- Nie, po co mi auto skoro nie mam prawa jazdy.
Ryba już prawie widziała się na patelni, ponieważ żadne z życzeń Wani się nie podobało, aż w końcu pyta:
- Dam ci medal za męstwo, chcesz?
- O, tak! Jasne! To w sam raz dla mnie.
Huknęło, walnęło i nagle Wania znalazł się sam na polu bitwy z
kilkoma granatami i kałasznikowem. Patrzy a od strony jeziora na niego
już pędzi kilka pontonów z komandosami, w oddali widać łódź podwodną,
ze wschodu nadciąga armia czołgów, z zachodu chmara piechoty, z
południa artyleria. Patrzy w niebo a tam eskadra bombowców gotowa do
zrzucenia bomb…
Wania wkurzony mówi sam do siebie przez zaciśnięte zęby:
- Ot bździągwa, pośmiertny mi dała!!!
Rozbitek na bezludnej wyspie złapał złotą rybkę.
- Puść mnie puść! - Błaga rybka.
- A co ja z tego będę miał? - droczy się rozbitek
- Spełnię twoje trzy życzenia! - odpowiedziała rybka
- No dobrze.
- Czy życzysz sobie czegoś do jedzenia? - pyta się rybka
- Tak! Nieskończona ilość jedzenia - odpowiada marynarz. Rybka spełnia życzenie.
- Jesteś rozbitkiem, a wiec zapewne sobie zarzyczysz abym Cię z tąd wydostała? - mówi rybka.
- Nie! jescze nie! - droczy się rozbitek.
- A więc co chcesz?
- Abyś mi naprawiła sieć. Jest stara i zniszczona, napraw ją!
- Ehh.. A więc dobrze - Rybka naprawiła sieć rozbitka.
- Ok, to ja jescze chce pyszne spagetti!
- Ale.. - Rybka nie zdąrzyła nic powiedzieć, a rozbitek wrzasnął:
- Masz to spełnić!
- Dobrze - Rybka spełnia jego życzenie.
Marynarz zjada spagetti i prosi:
- A teraz mnie zabierz do domu!
- Nie mogę - Rybka szybkim ruchem wydostała się z nowych sieci rozbitka
i wypłynęła na morze. Tuż potem nagle zerwała się wichura.
- A co z moim trzecim życzeniem?!!! - Wydziera się znerwicowany rozbitek.
Rybka pojawia się na fali odpowiada marynarzowi: - Spełniłam już
twe trzy życzenia a więc odchodzę. Ty zamiast odrazu życzyć sobie
powrotu wolałeś z tym czekać. Oto i twoja kara za to że nigdy nie
słuchasz!
- Ale.. - Marynarz nie zdąrzył skończyć zdania, a złota rybka już zniknęła w pieniących się falach morza.
Mężczyzna idzie łowić ryby. Złowił złotą rybkę, ona mówi:
- Spełnię jedno twoje życzenie.
- Chcę nowy samochód.
- Wolisz na gotówkę czy na raty?
- A jak ty wolisz: na oleju czy na masełku?
Rybak złowił złotą rybkę.
-Puść mnie,a spełnię twoje jedno życzenie.
-OK,chcę najnowszego mercedesa.
-A jak wolisz:za gotówkę czy na raty?
-A ty jak wolisz? Na oleju czy na masełku?
Dwaj rozbitkowie płyną łódką na pełnym morzu.
Nagle złowili złotą rybkę. Rybka prosi:
- Spełnię wasze jedno życzenie, tylko mnie wypuście...
Na to jeden z nich:
- Ok! Chciałbym żeby to całe morze zamieniło się w piwo.
Rybka spełniła życzenie i zniknęła. Na to drugi:
- Ty idioto, teraz będziemy musieli sikać do łódki
Co byście zrobili, jakbyście złapali złotą rybkę?
- Ja bym poprosił ją o pieniądze.
- A ja o miłość.
- A ja bym usmażył gadzinę!!!
- Dlaczego?!!!
- Poprzednio ją poprosiłem o miłość i przyjaźń. Teraz uganiają się za
mną zakochane pedały, a kobiety proponują: "Zostańmy przyjaciółmi".
To był zimny listopadowy poranek.
Wacek z chęcią by poszedł już do domu. Ręce mu zgrabiały i ogólnie było
mu już zimno. Nieduża renta skończyła się już jakieś cztery dni temu o
czym przypominało mu doskwierające ssanie w żołądku. Zimny wiatr
zmarszczył wodę niedaleko nieruchomego spławika wędki...
- Chyba dzisiaj już raczej nic nie złapię - pomyślał Wacek i już
miał zwijać tak zwany mandźur, gdy spławik zniknął pod wodą. Wacek
zaciął i już po chwili miał na haczyku sporych rozmiarów złotą rybkę...
- Ozdobna jakaś... - pomyślał Wacek gdy rybka odezwała się ludzkim głosem:
- Wacku! Wacku!!! Wypuść mnie, a spełnię twoje trzy życzenia!
Wieczorem po pewnej kawalerce rozszedł się apetyczny zapach...
Wacek z lubością wciągnął go w płuca. Zadziwiające jak mu się ten węch
wyostrzył odkąd ogłuchł 10 lat temu.
Rozbitek wylądował na jałowej i niegościnnej bezludnej wyspie.Pech
chciał,że tuż obok ,oddzielona wąskim przesmykiem,znajdowała się druga
wyspa-obfitująca w jedzenie ,pełna zieleni,zamieszkana przez
przyjaznych,wciąż imprezujących tubylców.Niestety skrawek wody
rozdzielający obie wyspy aż się roił od rekinów.Pewnego razu nieborak
usiłuje złowić coś do jedzenia.Nagle wyciąga złotą rybkę :
- Daruj mi życie ,a spełnię każde twoje życzenie.
- Tak? To zrób mi tu mostek.
Rybka wygina się w łuk przez grzbiet:
- O tak?
To był zimny listopadowy poranek.
Wacek z chęcią by poszedł już do domu.
Ręce mu zgrabiały i ogólnie było mu już zimno. Nieduża renta skończyła
się już jakieś cztery dni temu o czym przypominało mu doskwierające
ssanie w żołądku. Zimny wiatr zmarszczył wodę niedaleko nieruchomego
spławika wędki..
- Chyba dzisiaj już raczej nic nie złapię - pomyślał Wacek i już miał
zwijać tak zwany mandźur, gdy spławik zniknął pod wodą. Wacek zaciął i
już po chwili miał na haczyku sporych rozmiarów złotą rybkę...
- Ozdobna jakaś... - pomyślał Wacek gdy rybka odezwała się ludzkim głosem:
- Wacku... Wacku!! Wypuść mnie, a spełnię twoje trzy życzenia...
Wieczorem po pewnej kawalerce rozszedł się apetyczny zapach... Wacek z
lubością wciągnął go w płuca... Zadziwiające jak mu się ten węch
wyostrzył odkąd ogłuchł 10 lat temu...
Aleksander Kwaśniewski złowił złotą rybkę.
- Wypuść mnie, dobry człowieku-prosi złota rybka, a spełnię jedno Twoje życzenie. Kwaśniewski myśli, myśli i prosi:
- Spraw, żebym nie miał nic wspólnego z Ałganowem.
- Nie ma sprawy-mówi rybka.
Pstryk! I Kulczyk zniknął...
Wękarz złowił złotą rybkę, a ta przemówiła ludzkim głosem:
- Jestem zaklętą księżniczką, pocałuj mnie a spełnię 3 twoje życzenia.
Wękarz pocałował rybkę i po chwili stanęła przed nim piękna księżniczka.
- Jakie są twoje 3 życzenia?
- Mam jedno życzenie, ale trzy razy! Rosjanin, Niemiec i Polak trafili na bezludną wyspę. Siedzą, myślą jak by się stąd wydostać. Aż nagle złapali złotą rybkę. Mówi Polak:
- Chcę butelkę wódki i do domu.
Tak się stało. Mówi Niemiec:
- Chcę skrzynkę piwa i do domu.
Też dostał co chciał. Został Rusek sam. Myśli, myśli, i mówi:
- Chcę skrzynkę wódki i tamtych dwóch z powrotem!
Wędkarz opowiada kolegom o swoim ostatnim sukcesie wędkarskim. W pewnej chwili przerywa i mówi: - Zresztą, co wam będę opowiadał... kiedy wyciągnąłem tego suma, woda w jeziorze obniżyła się o pół metra!
Jasio chwali się koleżance: - Wiesz? Niedawno złapałem pstrąga takiego jak moja ręka! - Niemożliwe, nie ma takich brudnych pstrągów!
Nad brzegiem rzeki siedzą dwaj wędkarze. Starszy mówi: - Przed wojną w tym miejscu były taki ryby, że robaka na haczyk musiałem zakładać za drzewem, bo ryby zjadły by mi go z ręki!
Wędkarz mówi do przyjaciela z pracy: - Ale jestem ostatnio roztargniony! Jadąc w piątek na ryby, zapomniałem wziąć ze sobą wędki. - Kiedy zorientowałeś się, że jej nie masz? - Dopiero w niedzielę wieczorem. Żona to zauważyła, gdy wręczyłem jej ryby.
Wędkarz po długim szamotaniu się z rybą wyciąga na brzeg ogromnego karpia. Widzący to inny wędkarz, z zazdrością komentuje: - Ma pan szczęście! Teraz upłynie co najmniej dziesięć lat , zanim uda się panu złowić taką dorodną rybę! Po kilku minutach Wędkarz znów wyławia karpia, jeszcze większego, niż poprzednio i mówi: - Jak ten czas szybko płynie!
Przychodzi facet do warzywniaka i mówi: - Poproszę kilogram robaczywych jabłek. - Po co panu robaczywe?! - Idę jutro na ryby i nie chce mi się kopać w ogródku...
Zawodowy wojskowy poszedł nad rzekę na ryby. Wyciągnął stołeczek, przygotował wędkę, wyjął pudełko z dżdżownicami, otworzył je i krzyknął: - Ochotnik, trzy kroki na przód!
Do chłopaka łowiącego ryby nad rzeka podchodzi policjant. - Chłopcze, tu nie wolno łowić ryb. Będziesz musiał zapłacić mandat. - Ależ ja nie łowię ryb! Ja uczę robaka pływać! Policjant zbity z tropu milknie, a po chwili nie dając za wygraną mówi: - A jednak będziesz musiał zapłacić mandat. ten robak nie ma stroju kąpielowego!
Na brzegu rzeki stoją dwaj wędkarze. Jeden nie ma szczęścia do ryb, natomiast drugi raz po raz wyławia dorodną sztukę i... wyrzuca ją z powrotem do wody. - Ty! Czemu wypuszczasz je z powrotem do wody? - A po cholerę mi takie duże ryby, skoro w domu mam taką małą patelnię?
Wędkarz staje w progu mieszkania i woła do żony: - Spójrz, złowiłem trzy wielkie ryby! Żona: - Wiem, wiem. Przed chwilą sąsiadka mówiła mi, że widziała ciebie wychodzącego ze sklepu rybnego. - To prawda, kochanie! Sprzedałem tam pozostałe ryby, bo nie mogłem wszystkich dodźwigać do domu!
Spotykają się dwa robaki. - Czemu wczoraj wieczorem były u was taki krzyki? - Koledzy chcieli ojca wyciągnąć na ryby...
Jaka dzisiaj woda? - pyta Zenek kumpla który łowi już od kilku godzin. - Znakomita! Ryba ani myśli z niej wyłazić.
Stary wędkarz postanowił połowić trochę pod lodem. Wybrał się więc na zamarznięte jezioro, wyciął przerębel, zarzucił wędkę i czeka. Mija godzina, dwie, żadnego brania. Zmarzł na kość, już miał wracać do domu gdy zauważył młodego chłopaka, który wybrał stanowisko obok. Wyciął przerębel, zarzucił wędkę i wyciągnął piękną sztukę. Po kilku minutach następną, i następną... - Słuchaj, jak ty to robisz? - zapytał zaskoczony weteran - ja tu cały dzień siedzę i nic nie złapałem, a ty w kwadrans wyciągnąłeś 3 piękne sztuki. - Uoaki ucha yc euue. - Co powiedziałeś? - Uoaki ucha yc euue. - Nic nie rozumiem chłopcze, powiedz to powoli. Chłopak zniecierpliwiony wypluł coś na rękę i powiedział: - Robaki muszą być ciepłe.. Nad brzegiem rzeki siedzi facet i łowi ryby. Podchodzi do niego koleś i pyta; -Biorą??? -Nie -A złapał Pan coś?? -Jednego -I co pan z nim zrobił??? -Wrzuciłem do wody -A duży był???? -Taki jak Pan i też mnie wk..wiał
Na brzegu jeziora stoi dwóch wędkarzy. Przed nimi pływający na nartach człowiek znika pod wodą. Ruszają mu na ratunek. Po chwili wyciągają topielca na brzeg. Reanimują, robią sztuczne oddychanie. - Roman - mówi nagle jeden z wędkarzy - to chyba nie ten. Nasz miał na nogach narty, a ten ma łyżwy. Łowi rybak ryby, ale cholery nie biorą. Siedzi tak mocząc sobie kija przez pięć godzin głodny, niewyspany i mokry, bo tu jeszcze deszcz zaczął padać i w końcu powiada: - Kur..!!! Jakbym nie wiedział, że to uspokaja nerwy, to bym to wszystko rzucił w cholerę!
Wędkarz wraca do domu i mówi do żony: - A to pech! Ryba podpłynęła do przynęty, dotknęła nosem robaka, już miała otworzyć pyszczek i chwycić przynętę, ale robak był szybszy! - Nie rozumiem. - W mgnieniu oka pożarł ją, drań! Przechodzień pyta wędkarza: - Biorą? - Biorą, biorą. Nawet plecak mi zabrali.
Siedzi staruszek nad brzegiem i łowi ryby. W pewnym momencie złowił taką jedną złotą, a ta do niego mówi:
- Stary, dogadajmy się! Ja spełnię jedno twoje marzenie, a ty mnie wypuścisz, okej?
- Ale co ja mogę chcieć? Życia mi już wiele nie zostało to co ja mogę chcieć?
- No nie wiem, powiedz coś, cokolwiek. Jak nie dla siebie to dla kogoś coś może?
- Wiem! Chcę, żeby wszystkie dzieci w Zimba bwe przestały cierpieć głód.
- Stary, ja nawet nie wiem, gdzie jest to twoje Zimbabwe... wymyślże no coś inego...
- No to chcę, żeby moja żona stała się najpiękniejszą kobietą na świecie.
- Dobra, tylko pokaż mi jej zdjęcie...
Starzec wyjmuje z kieszeni zdjęcie żony. Ryba robi wielkie oczy i mówi:
- Stary, to ty jednak leć po globus - pokażesz mi gdzie jest to Zimbabwe!
Francuz, Anglik i Polak złapali złotą rybkę, która w zamian za uwolnienie, obiecała spełnić po jednym ich życzeniu.
- Ja ma taką brzydką i starą żonę - mówi Francuz - chcę mieć ładną i młodą.
- Na mnie szef w pracy się zawziął - mówi Anglik - daj mi nową pracę z wyższą pensją.
- A mój sąsiad ma stado krów - mówi Polak - spraw, aby mu te krowy pozdychaly...
Pijak złapał nad morzem złotą rybkę i ona obiecała mu spełnić jego trzy życzenia w zamian za wolność. Pierwsze życzenie:
- Niech woda w rzekach zmieni się w wino!
Pijak podbiega do wpływającej do morza rzeczki, próbuje i rzeczywiście, świetne wino.
- To niech cała woda w morzach zmieni się w wódkę!
Próbuje wody z morza, świetna wódka. Facet ma jeszcze trzecie życzenie, myśli, myśli, myśli, nic mu nie przychodzi do głowy, w końcu mówi:
- No, złota rybko jeszcze pół litra i jesteśmy kwita!
Stary rybak złowił złotą rybkę.
-Wypuszczę cię jeśli spełnisz moje trzy życzenia.
-Dobrze, ale pamiętaj że twoja żona będzie mieć wszystkiego sto razy więcej niż ty.
-Daj mi milion dolarów!
-Dobrze, ale pamiętaj że twoja żona będzie mieć wszystkiego sto razy więcej niż ty.
-Chcę mieć nowe porsche!
-Dobrze, ale pamiętaj że twoja żona będzie mieć wszystkiego sto razy więcej niż ty.
-No, a teraz poproszę taki malutki malutki zawał.
Pewien chłopak postanowił odwiedzić swojego przyjaciela. Wchodzi do
niego na plac, a tam zamiast ogrodu potężny kort tenisowy, a na nim
rozgrywają mecze największe sławy światowego tenisa...
Wchodzi zdziwiony do domu i pyta przyjaciela:
-Skąd Ty masz to wszysko?
-No wiesz...Złota rybka mi to dała...
-Poważnie?! Proszę Cię, pożycz mi ją chociaż na jeden dzień...
- No
dobrze-odpowiedział przyjaciel- tylko pamiętaj, żeby życzenia
wypowiadać wieczorem. Aha! I mów do niej głośno, bo ona trochę
niedosłyszy...
Wieczorem ów chłopak stanął przed rybką i głośno powiedział:
-Złota rybko, proszę Cię o górę złota...
Nazajutrz wstał rano i pobiegł na podwórko. Jego oczom ukazał się
dziwny widok.. Szybko zabrał rybkę i zbulwersowany pobiegł do swego
przyjaciela.
-Co ty mi za rybkę dałeś?!-rzekł wzburzony- prosiłem o górę złota, a dostałem górę błota...
Przyjeciel popatrzył na niego i odpowiedział spokojnie:
-A czy ty uważasz, że ja chciałem mieć duży tenis??! :D
Pewien rybak złapał złotą rybkę.
- Wypuść mnie a spełnię twoje trzy życzenia. A więc chcę być bogaty, po
drugie chcę mieć piękną żonę i po trzecie spełnij trzy życzenia mojego
sąsiada, jak tylko się obudzi. Rankiem sąsiad budząc się mówi:
- Sto chu... w dupę i kotwica w plecy, byle był ładny dzień!
Dwóch ledwo żywych rozbitków dryfuje w szalupie na środku oceanu. Żar
leje się z nieba, a oni nie mają ani wody pitnej, ani jedzenia. Jeden z
nich próbuje coś złowić. Po wielu staraniach udaje mu się coś złapać.
Wyciąga haczyk z wody, patrzy, a tam złota rybka.
- Wypuść mnie, a spełnię twoje życzenie... - rzekła rybka.
- OK, spraw, aby cała ta woda wokół zamieniła się w dobrze schłod zone piwo.
Błysnęło, huknęło i rzeczywiście - już po chwili unosili się na falach
złocistego trunku. Rozbitek dumny z siebie, spogląda na swego kompana,
czekając jakby na słowa pochwały. Drugi, który do tej pory milcząco
obserwował całe zdarzenie, odzywa się wreszcie z niezbyt zadowoloną
miną:
- Aleś kurka wymyślił! Teraz musimy lać do łodzi.
Zajączek pewnego razu złapał złotą rybkę. Złota rybka mówi do niego:
- Wypuść mnie a spełnię Twoje 3 życzenia
- Ale ja nie mam żadnych życzeń - odparł zajączek.
Targowali się i targowali. W końcu stanęło na tym, że zajączek miał
powiedzieć tylko jedno życzenie. Zajączek po nie krótkim namyśle, mówi
w końcu:
- Chcę, żeby spełniły się pierwsze słowa jakie wypowie niedźwiedź jutro rano.
Następnego dnia rano niedźwiedź budzi się, przeciąga i mówi:
- Aaaa.... Sto kopów w dupę i kotwica w plecy, żeby tylko była dobra pogoda.
Trzech murzynów złapało złotą rybkę. Każdy miał po jednym życzeniu. Pierwszy mówi:
- Chcę być biały!
Drugi mówi:
- Ja też chcę być biały!
A trzeci mówi:
- A ja chcę żeby oni dwaj z powrotem byli czarni!
Pewien ojciec z synem wybrał się na ryby. Nagle złowili złotą rybkę.
- Wypuść mnie to spełnię twoje trzy życzenia - powiedziała rybka do ojca. Wtem jego synek krzyknął:
- Ja chcę jeża!
- W d*pę z tym jeżem!!! - Zawołał tata.
- Auuuaa zabierzcie go!
I w ten sposób rybka spełniła trzy życzenia.
Dziennikarz przeprowadza wywiad z właścicielem pięciu... planet bliźniaczo podobnych do naszej Ziemi:
- Jakim cudem doszedł pan do tak niewyobrażalnego bogactwa?
- A wie pan, byłem prostym, bezrolnym chłopem. I raz złapałem złotą
rybkę. I ona mi mówi że mi spełni życzenie. A ja się poskrobał po łbie
i rzekę: "A co ja mogę chcieć? Bo wiesz, rybko, ja to nawet ziemi nie
mam. Żeby tak mieć chociaż piędź..."
Pewien rybak złowił rybkę, oczywiscie złotą.
Rzyczenie: autostrada stąd az do Chicago.
Rybka na to: "Ale stary... to takie technologie, po drodze góry, morza, oceany.... nie masz czegos prostszego?"
- Ok, niech moja tesciowa bedzie dla mnie miła i dobra.
- Ile ma mieć pasów ta autostrada?
Do knajpy wchodzi facet ze strusiem, zamawia u kelnera setę i zapojkę.
- Płaci pan 5 złotych i 30 groszy - mówi kelner.
Facet sięga do kieszeni i wyjmuje dokładnie 5,30. Następnego dnia
sytuacja się powtarza tylko rachunek za zamówione potrawy wynosi
17,60. Gość znowu sięga do kieszeni i daje kelnerowi odliczoną sumę.
- Jak pan to robi - pyta kelner - że zawsze wyciąga pan tyle ile
wynosi rachunek?
- Aj panie - odpowiada gość - złowiłem złotą rybkę i ta przyrzekła mi
spełnić dwa życzenia. Poprosiłem, żebym zawsze miał w kieszeni tyle
pieniędzy, ile mi potrzeba. No, to teraz, czy kupuję Mercedesa, czy
zapałki, zawsze mam odpowiednią ilość szmalu.
- Ale super - woła kelner zachwycony - A jakie miał pan drugie życzenie?
Facet spogląda smętnie na strusia i mówi:
- Chciałem, żeby wszędzie towarzyszyła mi dupa z długimi nogami.
Kowboy przyjechał nad staw i łowi ryby. Po chwili złowił złotą rybkę. Rybka mówi do kowboya. Jak mnie puścisz to spełnię twoje trzy życzenia. Kowboy puszcza rybkę. Teraz twoje życzenia. Chcę być kuloodporny. Chcę mieć bańkę koniaku i żeby się nigdy koniak nie skończył. Chcę mieć takiego jak ten koń za mną. Rybka spełniła życzenia.
Przyjeżdża do domu i mówi do żony. Kochanie zobacz. Leje do wanny
koniak i leje wanna jest już pełna a koniak leje się dalej. To jeszcze
nic. Daje jej pistolet i mówi. Strzelaj. Żona strzela i nic kule świstają, a kowboy żyje. Mówi.To jeszcze nic patrz teraz. Rozpina rozporek, a żona mówi. Ale p**a.
Mała Marysia siedziała w ogrodzie zasypując dołek, kiedy przez siatkę
zajrzał sąsiad. Zainteresował się, co porabia dziewczynka: - Co tam
robisz Marysiu? - Moja złota rybka właśnie umarła - odpowiada Marysia,
nie spoglądając nawet w stronę sąsiada - właśnie ją grzebię. - To
bardzo duża dziura jak na złotą rybkę, nie uważasz ? - dziwi się
sąsiad. - To dlatego, że rybka jest wewnątrz twojego durnego kota
Mała Marysia siedziała w ogrodzie zasypując dołek, kiedy przez siatkę
zajrzał sąsiad. Zainteresował się, co porabia dziewczynka: - Co tam
robisz Marysiu? - Moja złota rybka właśnie umarła - odpowiada Marysia,
nie spoglądając nawet w stronę sąsiada - właśnie ją grzebię. - To
bardzo duża dziura jak na złotą rybkę, nie uważasz ? - dziwi się
sąsiad. - To dlatego, że rybka jest wewnątrz twojego durnego kota
Złapał niemowa złotą rybkę.
- Wypuść mnie, a spełnię twoje najskrytsze marzenie mówi rybka.
- Niemowa w odpowiedzi rysuje w powietrzu rąb i wystawia język.
- Chcesz loda?
- Mężczyzna milczy i jeszcze raz rysuje rąb i wystawia język.
- Może chcesz pieniądze?
- Gość dalej milczy i dalej rysuje rąb...
- Renault w lizing?
Facet żył na bezludnej wyspie. Miał tam wszystko. Jedzenie, picie, dach
nad głową, brakowało mu jednak kobiety. 50 metrów od jego wyspy była
druga wyspa, pełna pięknych, wyuzdanych kobiet. Co dzień wieczorem
obserwował je gdy wyczyniały harce rodem z Lesbos. A one przywoływały
go, a on nie mógł płynąć, gdyż akurat w tym miejscu zawsze roiło się od
rekinów... A życie było mu milsze niż sex... Pewnego dnia, gdy siedział
sobie na brzegu, obserwując kobiety z drugiej wyspy, podeszła do niego
złota żabka.
-Cześć - mówi. - Jestem złota żabka. Mogę spełnić Twe jedno życzenie.
Jedno i tylko jedno. Zastanów się dobrze, bo szansę masz jedyną i
ostatnią.
Gość się popatrzył i mówi:
-Je**ij mi tu proszę mostek!
Na to żabka stając na tylnych łapkach, wyginając się do tyłu:
-Toś qrrwwwa wydumał..
Co byście zrobili, jakbyście złapali złotą rybkę?
- Ja bym poprosił ją o pieniądze.
- A ja o miłość.
- A ja bym usmażył gadzinę!
- Dlaczego?
- Poprzednio ją poprosiłem o miłość i przyjaźń. Teraz uganiają się
za mną zakochane pedały, a kobiety proponują: "Zostańmy przyjaciółmi"
Rybak złowił złotą rybkę. Ta mówi:
- Puść mnie, a spełnię Twoje jedno życzenie.
- Ok. Chcę najnowszego mercedesa.
- A jak wolisz - za gotówkę czy na raty?
- A Ty jak wolisz - na oleju czy na masełku?
Łowiącemu ryby strażnik sprawdza kartę wędkarską:
- Pana karta jest już nieważna. Jak pan może łowić ryby na zeszłoroczną kartę wędkarską?!
- Bo ja łowię tylko te ryby, których nie złowiłem w zeszłym roku.
Nad brzegiem rzeki siedzi facet i łowi ryby. Podchodzi do niego koleś i pyta;
-Biorą???
-Nie
-A złapał Pan coś??
-Jednego
-I co pan z nim zrobił???
-Wrzuciłem do wody
-A duży był????
-Taki jak Pan i też mnie wk**ł
Aleksander Kwaśniewski złowił złotą rybkę.
- Wypuść mnie, dobry człowieku-prosi złota rybka, a spełnię jedno Twoje życzenie.
Kwaśniewski myśli, myśli i prosi:
- Spraw, żebym nie miał nic wspólnego z Ałganowem.
- Nie ma sprawy-mówi rybka.
Pstryk! I Kulczyk zniknął...
| Strona 1 | 2 | Następne z kategorii: Złota rybka » | Zobacz inne kategorie »
Złota rybka - Kawały o złotej rybce
Wędkarz poszedł na ryby. Jak zwykle złapał złotą rybkę. Rzekła mu:
- Zapomnij o trzech życzeniach! Ale mogę dać Ci jedną radę...
- Wal śmiało!
- Rzadziej tu przychodź... rogaczu!
- Co byście zrobili, jakbyście złapali złotą rybkę?
- Ja bym poprosił ją o pieniądze.
- A ja o miłość.
- A ja bym usmażył gadzinę!!!
- Dlaczego?!!!
- Poprzednio ją poprosiłem o miłość i przyjaźń. Teraz uganiają się za
mną zakochane pedały, a kobiety proponują: "Zostańmy przyjaciółmi".
To był zimny listopadowy poranek. Wacek z chęcią by poszedł
już do domu. Ręce mu zgrabiały i ogólnie było mu już zimno. Nieduża
renta skończyła się już jakieś cztery dni temu o czym przypominało mu
doskwierające ssanie w żołądku. Zimny wiatr zmarszczył wodę niedaleko
nieruchomego spławika wędki...
- Chyba dzisiaj już raczej nic nie złapię - pomyślał Wacek i już miał
zwijać tak zwany mandźur, gdy spławik zniknął pod wodą. Wacek zaciął i
już po chwili miał na haczyku sporych rozmiarów złotą rybkę...
- Ozdobna jakaś... - pomyślał Wacek gdy rybka odezwała się ludzkim głosem:
- Wacku! Wacku!!! Wypuść mnie, a spełnię twoje trzy życzenia!
Wieczorem po pewnej kawalerce rozszedł się apetyczny zapach... Wacek z
lubością wciągnął go w płuca. Zadziwiające jak mu się ten węch
wyostrzył odkąd ogłuchł 10 lat temu.
Facet stoi nad łowiącym wędkarzem i się przygląda. Po trzech godzinach
zdenerwowany wędkarz mówi: - Panie, weź pan wędkę i stań obok, a nie
stój mi nad głową. - Widzi pan, ja to bym nie miał cierpliwości-
odpowiada.
Jasio chwali się koleżance:
- Wiesz? Niedawno złapałem szczupaka takiego jak moja ręka. - Niemożliwe, nie ma takich brudnych ryb
Babcia staruszka dowiedziała się od wnuczka, że nad Sanem w
Piskorowicach widział Złotą Rybkę. Przed świtem, babcia wzięła wędkę
którą trzymała na pamiątkę po dziadku i podreptała nad rzekę. Równo o
wschodzie słońca wędką coś szarpnęło i po chwili na trawie leży Złota
Rybka.
Rybka; wypuść mnie babciu do wody, wypuść
Babcia; dobrze, ale musisz spełnić moje 3 życzenia.
Rybka; zrobię co zechcesz tylko mów szybko bo się duszę
Babcia: chcę żeby moja stara chata zmieniła się w dużą nowoczesną willę.
zaszumiało, zabulgotało i w miejscu chatki stanęła piękna willa.
Babcia: teraz ja chciała bym zmienić się w piękną dziewicę,
zaszumiało, zabulgotało, prysnęło i na brzegu zamiast starej babci stoi cud dziewica.
Rybka na wpół śnięta; a jakie będzie twoje trzecie życzenie babciu?
Dziewica; zamień tego starego kota w pięknego kawalera.
Po chwili obok stoi smukły przystojny młodzieniec ale ma smutną minę.
Dziewczyna wypuściła Rybkę do wody i zerkając zalotnie mówi: teeeraz mój kocie możesz robić ze mną co zechcesz.
Widzisz stara odpowiada były kot, tylko po co mnie kazałaś wykastrować.
Rybak złapał złotą rybkę, ale że to była bardzo młoda rybka to obiecała spełnić tylko jedno życzenie.
Rybak myśli, myśli w końcu postanowił zrobić coś dla świata i mówi:
- Chcę aby na całym świecie zapanował pokój.
- Ale rybaku ja naprawdę jestem jeszcze mała, więc wymyśl coś mniejszego.
- To przynajmniej zrób tak aby w Jugosławii był pokój.
- A ta Jugosławia to duża jest?
- No nie wiem, przyniosę mapę.
Rybak przyniósł mapę, rybka ogląda, ogląda i mówi:
- Wiesz rybaku to jednak za duża, daj coś mniejszego.
Rybak wkurzył się:
- To zrób przynajmniej, żeby moja żona była ładna.
- To przyprowadź żonę.
Rybak przyprowadził żonę, rybka patrzy, patrzy i mówi:
- Rybaku a pokaż jeszcze na chwilę tę mapę.
Agent Mulder Fox złowił złotą rybkę.
- Wypuść mnie, a spełnię Twoje trzy życzenia - prosi rybka.
- Wystarczy, że spełnisz jedno. Powiedz, skąd Ty się właściwie wzięłaś?
- Jak to skąd? Z bajki!
Do wędkarza stojącego nad rzeką z wędką podchodzi ufoludek i pyta:
- Dużo pan dziś złowił ryb?
- Żadnej. Zdziwiłbym się, gdyby udało się komuś złowić tu jakąś rybę!
Ufoludek wkłada do swojej trąbki nosowej palca i wyjmuje kozę, formuje z niej kulkę i prosi faceta o wędkę. Zakłada na haczyk kulkę, zarzuca wędkę i niemal w tej samej chwili wyławia okazałego szczupaka. Facet zabiera ufoludkowi wędkę, wyjmuje ze swego nosa kozę, formuje z niej kulkę, zakłada ją na haczyk i zarzuca wędkę.
Po kwadransie oczekiwania facet dziwi się:
- W czym ta jego koza była lepsza od mojej?
- Bo to koza nie z tej Ziemi! - mówi szczupak.
Siedzi pijak nad jeziorkiem i łowi ryby.
Wyciąga haczyk z wody a tu złota rybka mówi:
- Wypuść mnie a spełnię Twoje 2 życzenia
- A dlaczego tylko 2?
- No jesteś lumpem muszą Ci wystarczyć 2
- Zgoda dobre i to
- Mów pierwsze życzenie
- Chcę całą ciężarówkę wina
- Do przewidzenia ale dobra
Siedzi pijak nad brzegiem pije wino, zastanawia się nad kolejnym życzeniem, podpływa do niego łódką facet, pijak do niego;
- eee! Chcesz wina
- Nie
- To chuj Ci w dupę!!
- Ałałała!!
Siedzi sobie Rusek nad brzegiem jeziora i łowi ryby.
Nagle złapał złotą rybkę, a ta oczywiście powiedziała:
- Wypuść mnie a spełnię twoje najskrytsze życzenie.
- Ale ja tam nie wiem co bym chciał.
- Zastanów się. Mercedesa chciałbyś?
- Nie no, Mercedesa to ja mam.
- A willę z basenem chciałbyś?
- Nie no, willę to ja mam.
- A pełno wódy i dziewczyn chciałbyś?
- Nie no, wódę i dziewczyny to ja mam.
- A medal za odwagę masz?
- Medalu to ja nie mam.
- A chciałbyś?
- Medal to bym chciał.
Rybka machnęła pletwą. Nagle Rusek otwiera oczy, trzyma w każdej ręce po 5 granatów, jedzie na niego 20 czołgów i krzyczy:
- Kur** pośmiertny mi dała!!
Do Jasia łowiącego ryby nad rzeką podchodzi policjant:
- Chłopcze, tu nie wolno łowić ryb. Będziesz musiał zapłacić mandat.
- Ależ ja wcale nie łowię ryb! Ja uczę robaka pływać!
Policjant zbity z tropu milknie a po chwili nie dając za wygraną mówi:
- A jednak będziesz musiał zapłacić mandat! Ten robak nie ma stroju kąpielowego!
Rozmawiają dwaj wędkarze:
- Miałem wczoraj cudowny sen! W piękną, gwieździstą noc płynąłem łódką z piękną, seksowną blondynką...
- I jak się ten sen skończył?
- Świetnie! Złowiłem 3-kilogramowego szczupaka!
Idzie murzyn na ryby.
Łowi i łowi lecz nic nie może złowić.
Minęły 2 godziny i nagle coś ciągnie w spławik.
Patrzy a to złota rybka.
Rybka mówi:
- puść mnie to spełnię jedno Twoje życzenie.
Murzyn mówi:
- zawsze chciałem być kwiatem choć na 1 dzień.
Rybka obcięła mu jaja.
Murzyn się pyta:
- no i co? Jakim jestem kwiatem?
- czarny bez.
Rozmawiają wędkarze:
- Czemu łowisz ryby na ser, a nie na robaki?
- To proste. Jak ryba weźmie, to mam na kolację rybę, a jak nie weźmie to ser!
Trzech murzynów poszło złowić ryby i złowili złotą rybkę.
Rybka mówi:
- ja spełniam trzy życzenia.
1 murzyn mówi:
- no ja bym chciał być biały
Rybka pumc pioruny no i stał się biały.
2 mówi:
- no to ja też chcę być biały
Rybka pumc pioruny też zrobił się biały.
A ten 3:
- Ano rybko a ja bym chciał by oni znów byli czarni.
Wędkarz poszedł na ryby.
Jak zwykle złapał złotą rybkę.
Rzekła mu:
- Zapomnij o trzech życzeniach! Ale mogę dać Ci jedną radę...
- Wal śmiało!
- Rzadziej tu przychodź... rogaczu!
Spotyka się dwaj wędkarze. - Co u Ciebie nowego, Stachu - pyta jeden. - Aaa... żona mi nie pozwala jeździć na ryby - odpowiada Staszek. - Ale nie o to pytam, pytałem: co nowego?
Wielki, ogromny, wielopiętrowy supermarket, w którym kupicie wszystko. Szef przyjmuje do pracy nowego sprzedawcę, dając mu jeden dzień okresu próbnego żeby go przetestować. Po zamknięciu wzywa szef nowego sprzedawcę do biura: - No to ile dziś zrobił pan transakcji? - pyta sprzedawcę. - Jedną, szefie. - Co? Jedną?! Nasi sprzedawcy mają średnio od sześćdziesięciu do siedemdziesięciu transakcji w ciągu dnia! Co pan robił przez cały dzień? A właściwie to ile pan utargował? - Trzysta osiemdziesiąt tysięcy dolarów. Szefa zatkało. - Trzy... sta osiem... dziesiąt tysięcy? Na Boga, co pan sprzedał?! - No, na początku sprzedałem mały haczyk na ryby... - Haczyk na ryby? Za trzysta osiemdziesiąt tysięcy? - Potem przekonałem klienta żeby wziął jeszcze średni i duży haczyk. Następnie przekonałem go, że powinien wziąć jeszcze żyłkę. Sprzedałem mu trzy rodzaje: cienką, średnią i grubą. Wdaliśmy się w rozmowę. Spytałem gdzie będzie łowić. Powiedział, że na Missouri, dwadzieścia mil na północ. W związku z tym sprzedałem mu jeszcze porządną wiatrówkę, nieprzemakalne spodnie i rybackie gumowce, ponieważ tam mocno wieje. Przekonałem go, że na brzegu ryby nie biorą, no i tak poszliśmy wybrać łódź motorową. Spytałem go jakie ma auto i wydusiłem z niego, że dość małe aby odwieźć łódź, w związku z czym sprzedałem mu przyczepę. - I wszystko to sprzedał pan człowiekowi, który przyszedł sobie kupić jeden, jedyny haczyk na ryby?! - Nieee. On przyszedł z zamiarem kupienia podpasek dla swojej żony. Zaproponowałem mu, że skoro w weekend nici z seksu to może pojechałby przynajmniej na ryby...
Spotyka się dwóch przyjaciół. Jeden z nich jest od niedawna żonaty. - Dlaczego nie chodzisz już na ryby? - Żona mi nie pozwala. - Spróbuj zrobić tak jak ja. W piątek przygotowuję sobie sprzęt wędkarski i chowam go w piwnicy. W sobotę rano kiedy wstaję z łóżka, odkrywam kołdrę i patrzę na cielsko mojej żony, i mówię: - I to ma być moja żona? Taki hipopotam? Wtedy zaczyna się awantura, ona wygania mnie z domu, a ja zabieram sprzęt z piwnicy i idę nad rzekę. Wieczorem wracam do domu z rybami, żona jest zadowolna i godzimy się do następnej soboty... Spróbuj tej metody! Świeżo upieczony małżonek przygotował wszystko za radą przyjaciela. Wstaje rano w sobotę, odkrywa kołdrę pod którą śpi naga małżonka i mówi: - A do diabła z rybami!
Józek, stary wędkarz, chce zaprosić Staśka na ryby: - Stasiek jedź ze mną w sobote na ryby... - Józek, ale co ty mi proponujesz, przecież ja nigdy w życiu żadnej ryby nie złowiłem, bo nie umiem... - A co tu umieć? Nalewasz i pijesz...
Czemu łowisz ryby na ser, a nie na robaki pyta Franek Kowalskiego.
Bo jak ryba weźmie, mam na kolację rybę, a jak nie weźmie, to mam ser.
Wchodzi facet do warzywniaka i mówi:
Poproszę kilogram robaczywych jabłek.
A po co panu robaczywe
Idę jutro na ryby i nie chce mi się kopać w ogródku.
-Panie co pan wlewa do rzeki?
-Środek na pobudzenie apetytu, bo ryby nie chcą brać przynęty...
Wędkarz wybrał się na połów. Gdy doszedł nad rzekę stwierdził, że zapomniał zanęty. Wracać mu się nie chciało. Rozejrzał się i zobaczył małego węża, który akurat upolował robaka. Zabrał mu tego robaka, ale jakoś żal mu się zrobiło węża. Otworzył puszkę z piwem i wlał wężowi parę łyczków. Wąż przełknął i zniknął w gęstwinie. Godzinę później wędkarz poczuł stukanie w nogę. Patrzy, a to ten sam wąż, trzymający w pysku trzy kolejne robaki.
Pewien strażnik cały dzień kontrolował wędkarzy, jednak nikomu nie wlepił mandatu. W końcu podchodzi do kolejnego wędkarza z chęcią poprawienia sobie nastroju i mówi:
- Poproszę kartę wędkarską.
- Nie mam - słyszy w odpowiedzi.
- Płaci pan 50 zł.
- Za co?
- Za łowienie ryb bez karty.
- Przecież ja nie łowię ryb tylko kąpię glizdę.
- To płaci pan 100 zł kary!
- Za co?
- Bo glizda nie ma kąpielówek!
Po zbadaniu młodego mężczyzny lekarz mówi:
- Powinien pan zażywać więcej ruchu, gimnastyki, pływania...
- Ależ panie doktorze, jestem mistrzem naszego okręgu w wędkarstwie!
- To powinien pan zostać mistrzem Polski!
Facet stoi nad łowiącym wędkarzem i się przygląda. Po trzech godzinach zdenerwowany wędkarz mówi: - Panie, wez pan wędke i stań obok, a nie stój mi nad głową. - Widzi pan, ja to bym nie miał cierpliwości- odpowiada.
Spotykają się dwie panie dżdżownice i jedna mówi do drugiej:
-gdzie pani mąż?? -
a..... wyciągneli go na ryby
Kowalski siedzi nad rzeką i nerwowo przekłada wędkę z ręki do ręki:
- Gdyby wędkarstwo nie uspokajało nerwów, to bym zaraz to rzuci!
Na lekcji biologi Jasiu zadaje pani pytanie:
- Co robia ryby w rzekach?
nauczycielka patrzy zdumiona.
Na to Jasiu:
- Studiują chemię!!!
dzie sobie Kowalski zimą po lodzie i widzi wędkarza łowiącego w przeręlu.Ale coś mu policzek spuchł.Więc pyta się wędkarza:
-Ząb spuchł ??
Wędkarz kręci przecząco głową i odpowiada:
-Lobaki mi zamalzły !
Pewnego razu było dwóch wędkarzy.Zawsze jezdzili ze sobą na ryby.Pewnego razu jeden nie przyszedł.Za drugim razem też.I tak kilka razy.Aż pewnego razu przychodzi i drug robi mu wyrzuty:
-Czemu cię tyle nie było !!
-Aaaa...ozeniłem się.
-Rozumiem.A ładna ?
-Eeee, nie.
-Hmmm.A bogata ?
-Też nie.
-To czemu żeś sie z nią ożenił ?!
-A widzisz ! (rozpromienia się wedkarz) Bo robaki ma !
*Idzie sobie wędkarz nad stawem i patrzy, a tu blondynka wkłada głowę do wody:
- Co robisz?
- Słucham Bajora.
*-Co to jest żyłka wędkarska? -To przewód łączący wariata z wodą.
*Odkąd gumki w torbie nosi łowi w towarzystwie Zosi
*-W czym najszybciej rośnie ryba? -W oczach wędkarza.
*Spotyka się dwóch przyjaciół. Jeden z nich jest od niedawna żonaty. - Dlaczego nie chodzisz już na ryby? - Żona mi nie pozwala. - Spróbuj zrobić tak jak ja. W piątek przygotowuję sobie sprzęt wędkarski i chowam go w piwnicy. W sobotę rano kiedy wstaję z łóżka, odkrywam kołdrę i patrzę na cielsko mojej żony, i mówię: - I to ma być moja żona? Taki hipopotam? Wtedy zaczyna się awantura, ona wygania mnie z domu, a ja zabieram sprzęt z piwnicy i idę nad rzekę. Wieczorem wracam do domu z rybami, żona jest zadowolna i godzimy się do następnej soboty... Spróbuj tej metody! Świeżo upieczony małżonek przygotował wszystko za radą przyjaciela. Wstaje rano w sobotę, odkrywa kołdrę pod którą śpi naga małżonka i mówi: - A do diabła z rybami!
Dwaj wariaci wybrali się łódką na ryby. Po powrocie wariat pyta drugiego: - Czy zaznaczyłeś jakoś miejsce, w którym ryby dobrze brały?
- Tak. Narysowałem krzyżyk na burcie łodzi.
- Ty idioto, trzeba było zaznaczyć jakoś inaczej. A jak jutro weźmiemy inną łódź?
*** ****************************************************************
Żona wędkarza mówi do męża:
- Nie sądzisz kochanie, że najbliższy weekend powinniśmy jakoś przyjemnie spędzić?
- Dobrze - odpowiada wędkarz - W takim razie ja pojadę na ryby, a ty wybierz się z dziećmi do swojej mamy.
********************************************************************
Do sklepu rybnego przychodzi wędkarz.
- Niech mi pan rzuci dwa spore karpie.
Sprzedawca kładzie karpie na wadze.
- Przecież mówiłem, żeby pan mi je rzucił! Wtedy bez okłamywania, będę mógł się pochwalić, że je złapałem!
********************************************************************
Przechodzień pyta wędkarza:
- Biorą?
- Nie bardzo.
- Złapał pan coś?
- Jednego.
- Gdzie jest?
- Wrzuciłem go do wody.
- Duży był?
- Taki jak pan i też mnie wkurzał
********************************************************************
Wędkarz złowił złotą rybkę, a ta przemówiła ludzkim głosem:
- Jestem zaklętą księżniczką, pocałuj mnie a spełnię 3 twoje życzenia.
Wędkarz pocałował rybkę i po chwili stanęła przed nim piękna księżniczka.
- Jakie są twoje 3 życzenia?
- Mam jedno życzenie, ale trzy razy!
Wczasowicz zagaduje wędkarza:
- I co, biorą?
- Biorą, panie, biorą... Dzisiaj wszyscy biorą, tylko nikt nie chce dać się złapać...
Siedzi baca nad brzegiem Dunajca i nachyla się nad wodą. Ma potężny katar.
Z nosa leci mu takośny glucior.W chwili gdy ma wpaść do wody i mają go chycić rybki on flik i glucior znika.
I tak trzykrotnie. Z boku przygląda się ceper i w końcu pyta się bacy - Baco, co wy robicie?
- Rybki wkurzom! - pada odpowiedź.
Wędkarz złapał małą złotą rybkę. Rybka mówi-wypuść mnie to spełnię jedno twoje życzenie.
Wędkarz na to-jak jedno! Zawsze spełniacie trzy życzenia!
Rybka-Ale ja jestem małą rybką i nie potrafię spełnić trzech życzeń
Po namyśle wędkarz mówi-chcę żeby był pokój na bliskim wschodzie
Na to rybka- ja jestem mała, nie wiem co to pokój, co to bliski wschód, daj łatwiejsze zadanie.
Wędkarz na to-to chcę żeby moja żona była napiękniejsza na świecie.
Rybka-pokaż zdjęcie. Gdy spojrzała na zdjęcie żony wędkarza westchnęła i powiedziała
Nie masz gdzieś atlasu??
Wędkarze się przechwalają przy ognisku wieczorem: - Ja złapałem wczoraj taaakiego szczupaka - przechwala się pierwszy wędkarz rozkładając ręce.
- Eee..., to nic. Ja złapałam, ooo, taaakiego karasia -
mówi drugi,
- A ja wątpię - mówi trzeci.
Na to czwarty:
- A ja taaaaką wątpię !!
Jasio pyta ojca: - Tato, czy to prawda , że ryby najszybciej rosną po złowieniu ich przez wędkarza? - Co? Jasiu, to jakaś bzdura! - To dlaczczego dwa dni temu, jak nasz sąsiad z naprzeciwka złapał szczupaka. Miał około kilograma. Wczoraj, kiedy opowiadał o tym szczupaku sąsiadowi z góry, to on ważył już jakieś półtora kilograma a dziś reszta mieszkańców naszego bloku twierdzi, że to był szczupak dwukilagromowy?!
Spotyka się dwóch przyjaciół. Jeden z nich jest od niedawna żonaty.
- Dlaczego nie chodzisz już na ryby?
- Żona mi nie pozwala.
- Spróbuj zrobić tak jak ja. W piątek przygotowuję sobie sprzęt wędkarski i chowam go w piwnicy. W sobotę rano kiedy wstaję z łóżka, odkrywam kołdrę i patrzę na cielsko mojej żony, i mówię:
- I to ma być moja żona? Taki hipopotam?
Wtedy zaczyna się awantura, ona wygania mnie z domu, a ja zabieram sprzęt z piwnicy i idę nad rzekę. Wieczorem wracam do domu z rybami, żona jest zadowolona i godzimy się do następnej soboty... Spróbuj tej metody!
Świeżo upieczony małżonek przygotował wszystko za radą przyjaciela. Wstaje rano w sobotę, odkrywa kołdrę pod którą pi naga małżonka i mówi:
- A do diabła z rybami!
--------------------------------------------------------------------------------------------------------
Łowiącemu ryby strażnik sprawdza kartę wędkarską:
- Pana karta jest już nieważna. Jak pan może łowić ryby na zeszłoroczną kartę wędkarską?
- Bo ja łowię tylko te ryby, których nie złowiłem w zeszłym roku.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------
Rozmawiają dwaj wędkarze:
- Nie uwierzysz, złowiłem wczoraj 5-kilogramowego karpia!
- A ja węgorza, który miał 4 metry!
- Niemożliwe!
- To prawda! - potwierdza żona - Józek go cały dzień rozciągał!
-------------------------------------------------------------------------------------------------------
Wędkarz zarzuca wędkę w trawę na łące obok jeziora. Widzący to facet pyta:
- Co pan robi? Przecież w trawie nie ma ryb!
- Wiem, w jeziorze też nie ma.
Wędkarz skarży się prezesowi spółdzielni mieszkaniowej:
- Mieszkanie, które otrzymałem jest tak małe, że nawet nie mogę z kolegami porozmawiać o rybach!
Czemu łowisz ryby na ser, a nie na robaki? - pyta Franek Kowalskiego.
- Bo jak ryba weźmie, mam na kolację rybę, a jak nie weźmie, to mam ser. Jaka dzisiaj woda pyta Franek Kowalskiego, który łowi już od switu.
Znakomita! Ryba ani mysli z niej wyłazić.
Jest zima. Facet wchodzi na lód, kuje przerębel i łowi. Po chwili słyszy głos: Tu nie ma ryb! Odwraca się, ogląda i nikogo nie widzi. Łowi więc dalej. Nie minęło piętnaście minut i słyszy: Tu nie ma ryb! Wstaje rozgląda się i znów nikogo nie widzi. Poirytowany siada i znów łowi. Po pół godzinie słyszy już: Tu nie ryb, kierownik lodowiska.
Karp opowiada koledze:
- Nie będziesz mi wierzył, ale ten wędkarz, który chciał mnie dziś złapać, miał co najmniej dziewięćdziesiąt pięć kilo.
Artur , to ten wedkarz wcale nie byl taki pulchny...Ja waze tylko (az) 94 kg...
A co powiecie na ten dowcip??
Troche jest zyciowy , Panowie Zonaci.
Spotykaja się dwaj wędkarze.
- Co u Ciebie nowego, Stachu - pyta jeden.
-Aaa... żona mi nie pozwala jeździć na ryby - odpowiada Staszek.
- Ale nie o to pytam, pytałem: co nowego?
Wędkarz łowi ryby i nagle coś go dyga. Odwraca się i widzi żabkę.
-Proszę pana, czy ja mogłabym wejść na spławiczek i wskoczyć do wody ?
-No skacz - odpowiada conajmniej zdziwiony wędkarz. Żabka popłynęła, wdrapał się na spławik i skoczyła do wody. Po kilku minutach wędkarz znowu się odwraca i widzi tę samą żabkę.
-Proszę pana, proszę pana ! Czy mogłabym raz jeszcze skoczyć do wody ze spławiczka ?
-Eh, no dobra - pozwala poirytowany facet. Żabka popłynęła, wdrapała się i skoczyła. I trzeci raz coś dyga mężczyznę.
-Prosz ...
-Nie ! Nie możesz ! - zdenerwował się wędkarz
- Proszę pana, a mogłabym usiąść obok ?
-A siadaj ! - odpowiada zrezygnowany.
No i tak łowi te ryby, łowi i w końcu coś znowu go dyga, ale z dugiej strony : Odwraca się, a tam drua żabka.
-Proszę pana, czy ja mogłabym wejść na spławiczek i skoczyć do wody ?
- Spier.... !!!- wrzeszczy na nią pierwsza żabka- Dobrze mówię, proszę pana
Spotykają się dwie dżdżownice,
jedna pyta się drugiej:
- Co tak głośno było wczoraj u ciebie?
- No wiesz, tragedia, chcieli starego
wyciągnąć na ryby.
******************************
Umówił się wędkarz na ryby z kolegami o czwartej rano. Wstał, wyszedł przed dom i czekał godzinę. Nie przyjechali.
Wraca więc do domu zmarznięty, cichuteńko kładzie się obok śpiącej żony i szepce: ale zimno na dworze. A na to żona nie otwierając oczu: Tak. A mój głupi chłop pojechał z kolegami na ryby...
***************************************************************************
Strażnik wędkarski przyłapał małolata na stawianiu drygawic.
- Wstyd młodzieńcze! Tym razem ci podaruje, ale gdybyś był pełnoletni, skierowabym sprawę do Sądu, który mógłby nawet zamknąć cię do więzienia. I co wtedy powiedział by twój ojciec?
- Powiedziałby "Witaj synu..."
Wędkarz złowił złotą rybkę. Rybka prosi aby ją wypuścił a ona spełni jego jedno życzenie. Po namyśle wędkarz zgadza się i mówi że chce mieć najlepszy sprzęt wędkarski.
- Dobrze mówi rybka. A jak chcesz za gotówkę czy na raty?
- A ty jak chcesz: na oleju czy na masełku?
****************************************************************************
U lekarza
- Stan pana zdrowia a szczególnie nerwów jest fatalny. Czemu należy to przypisać?
- Wędkarstwu
- Dlaczego? Przecież wędkarstwo to sport, który właśnie uspokaja nerwy!
- Tak, panie doktorze. Ale ja wędkuje bez zezwolenia.
**************************************************************************
Rozmowa dwóch kłusowników: - Wiesz niedawno złapałem ponad 13-sto kilogramowego sandacza. - No i co? - No to ja rybę biorę na plecy i idę. Aż tu nagle z lasu wyjeżdża policjant na rowerze. - No i cooo?! - No to ja sandacza szybko z pleców i do kieszeni!!
**************************************************************************
Dwaj wędkarze łowią ryby nad brzegiem jeziora. Widzą człowieka który jeździ na nartach wodnych i im ryby płoszy. Zaczeli rzucać w niego kamieniami. Jeden trafił go w głowę, w wyniku czego facet stracił równowagę wpadł do wody i zaczą się topić. Uratowali człowieka i chcą mu robić sztuczne oddychanie. Jeden z wędkarzy się odzywa: - Ty, ale mu z paszczy strasznie śmierdzi! - Ty, ale nasz miał narty, a ten ma łyżwy!
Rozmowa dwóch kłusowników:
- Wiesz niedawno złapałem ponad 13-sto kilogramowego sandacza.
- No i co?
- No to ja rybę biorę na plecy i idę. Aż tu nagle z lasu wyjeżdża policjant na rowerze.
- No i cooo?!
- No to ja sandacza szybko z pleców i do kieszeni!!
Nad woda siedzą dwaj wędkarze. Jeden wyciąga jedną rybę za druga natomiast drugi wędkarz tylko z zazdrością przygląda się wyczynom szczęściarza, ponieważ jemu się nie wiedzie. W końcu nie wytrzymuje i pyta się go:
- Na co pan łowi?
- Ja? Ja łowię na tabletki na syfa!
Wędkarz nie czekając pobiegł do apteki i krzyczy do okienka:
- Poproszę 10 opakowań tabletek na syfilis!
Na to zdziwiona farmaceutka pyta:
- A co złapał pan?
- Jeszcze nie ale zaraz mam zamiar!! Odpowiada uradowany wędkarz.
Rozmawiają dwaj wędkarze:
- Miałem wczoraj cudowny sen! W piękną, gwieździstą noc płynąłem łódką z piękną, seksowną blondynką...
- I jak się ten sen skończył?
- Świetnie! Złowiłem 3-kilogramowego szczupaka!
Zawodowy wojskowy poszedł nad rzekę na ryby. Wyciągnął stołeczek, przygotował wędkę, wyjął pudełko z dżdżownicami, otworzył je i krzyknął:
- Ochotnik, trzy kroki na przód!
Wędkarz staje w progu mieszkania i woła do żony:
- Spójrz, złowiłem trzy wielkie ryby!
Żona:
- Wiem, wiem. Przed chwilą sąsiadka mówiła mi, że widziała ciebie wychodzącego ze sklepu rybnego.
- To prawda, kochanie! Sprzedałem tam pozostałe ryby, bo nie mogłem wszystkich dodźwigać do domu!
Wędkarz opowiada kolegom o swoim ostatnim sukcesie wędkarskim. W pewnej chwili przerywa i mówi:
- Zresztą, co wam będę opowiadał... kiedy wyciągnąłem tego suma, woda w jeziorze obniżyła się o pół metra!
Wędkarz mówi do przyjaciela z pracy:
- Ale jestem ostatnio roztargniony! Jadąc w piątek na ryby, zapomniałem wziąć ze sobą wędki.
- Kiedy zorientowałeś się, że jej nie masz?
- Dopiero w niedzielę wieczorem. Żona to zauważyła, gdy wręczyłem jej ryby.
Żona wędkarza mówi do męża:
- Nie sądzisz kochanie, że najbliższy weekend powinniśmy jakoś przyjemnie spędzić?
- Dobrze - odpowiada wędkarz - W takim razie ja pojadę na ryby, a ty wybierz się z dziećmi do swojej mamy.
Tematyka niewędkarska, ale Daniel tu mam coś nawiązującego do Twojej wczorajszej prośby zniszczenia sejmu
Kobieta miała papugę w domu, która ciągle powtarzała:
- Precz z Kaczyńskim! Precz z Kaczyńskimi!
Ktoś z sąsiadów podkablował i niedługo do kobity puka policja:
- Dzień dobry, policja. Dostaliśmy wezwanie, że pani papuga obraża naszego prezydenta i premiera. Proszę pokazać papugę.
Kobieta przynosi klatkę z papugą, a ta już od progu drze się:
- "Precz z Kaczyńskimi!"
Policjant upomina kobietę:
- Jeśli to się będzie powtarzało to będziemy musieli uśpić papugę, a panią wsadzić do więzienia.
Kobieta po wyjściu funkcjonariuszy prosi papugę:
- Słuchaj papużko, nie mów tak więcej proszę, bo mnie zamkną a ciebie uśpią i po co nam to.
Kilka dni spokoju, ale papuga sobie przypomniała i znowu zaczęła swoje:
- Precz z Kaczyńskimi! - na całe gardło.
Na drugi dzień kobieta dostała wezwanie do sądu na rozprawę - papuga jako dowód rzeczowy. Kobieta poszła więc do spowiedzi powiedzieć księdzu co jej leży na sercu. A ksiądz mówi:
- Słuchaj kobieto - ja mam też papugę, która mówi i jest podobna. Na czas rozprawy podmienimy papugi i nikt się nie skapnie.
No i jak uradzili, tak zrobili. Dzień rozprawy, kobiecina z księdzem podmienili papugi i babka leci do sądu z kościelną papugą. Sędzią mówi:
- Proszę wnieść klatkę z papugą.
Klatka z papugą wniesiona - papuga nic. Nie odzywa sie słowem. Oskarżyciel podpuszcza papugę:
- Czy papuga mówiła "Precz z Kaczyńskimi!" ?
Papuga nic. Sędzia podpowiada:
- Precz z Kaczyńskimi! - oskarżyciel i oskarżyciel posiłkowy też zachęcają:
- Precz z Kaczyńskimi!
W końcu cała sala skanduje:
- Precz z Kaczyńskimi! Precz z Kaczyńskimi!
A papuga zawodzi kościelnym głosem:
- Słuuuuchaaaaj Jeeeezuuuuu jak cię błaagaa luuud...
oledzy wędkarze często opowiadają sobie, jakie to wielkie ryby udało im się złowić.
Niestety jeden z nich ma bardzo długie ręce i zawsze pokazuje najdłuższą rybę.
Kolejnym razem przezorni koledzy związali mu ręce aby nie mógł nic pokazać.
Wszyscy skończyli już pokazywać, co złapali, kiedy ten ze związanymi rękoma pokazuje zaciśnięte pięści i mówi:
- A moja miała takieeee oczy
Nad brzegiem rzeki siedzą dwaj wędkarze.
W pewnej chwili starszy zwraca się do młodszego:
- Posłuchaj młodzieńcze: przed wojną w tej wodzie były takie ryby, że zakładając robaka na haczyk
musiałem chować się za drzewem, bo inaczej zjadłyby mi go z ręki...
Zapas
Mąż kupił dziesięć szpul żyłki. Żona dziwi się:
- Po co ci tyle żyłki, przecież masz tylko dwa kołowrotki?
- Moja miła, czy ja się ciebie pytam, po co kupujesz
tyle staników?
Wękarz złowił złotą rybkę, a ta przemówiła ludzkim głosem:
Spotyka się dwóch przyjaciół. Jeden z nich jest od niedawna żonaty.- Jestem zaklętą księżniczką, pocałuj mnie a spełnię 3 twoje życzenia.
Wękarz pocałował rybkę i po chwili stanęła przed nim piękna księżniczka.
- Jakie są twoje 3 życzenia?
- Mam jedno życzenie, ale trzy razy!
- Dlaczego nie chodzisz już na ryby?
- Żona mi nie pozwala.
- Spróbuj zrobić tak jak ja. W piątek przygotowuję sobie sprzęt wędkarski i chowam go w piwnicy. W sobotę rano kiedy wstaję z łóżka, odkrywam kołdrę i patrzę na cielsko mojej żony, i mówię:
- I to ma być moja żona? Taki hipopotam?
Wtedy zaczyna się awantura, ona wygania mnie z domu, a ja zabieram sprzęt z piwnicy i idę nad rzekę. Wieczorem wracam do domu z rybami, żona jest zadowolna i godzimy się do następnej soboty... Spróbuj tej metody!
Świeżo upieczony małżonek przygotował wszystko za radą przyjaciela. Wstaje rano w sobotę, odkrywa kołdrę pod którą pi naga małżonka i mówi:
- A do diabła z rybami!
Łowiącemu ryby strażnik sprawdza kartę wędkarską:
- Pana karta jest już nieważna. Jak pan może łowić ryby na zeszłoroczną kartę wędkarską?
- Bo ja łowię tylko te ryby, których nie złowiłem w zeszłym roku.
Rozmawiają dwaj wędkarze:
- Nie uwierzysz, złowiłem wczoraj 5-kilogramowego karpia!
- A ja węgorza, który mia
Żona rybaka złowiła złotą rybkę.
Rybka do niej:
Spełnię twoje 3 życzenia jeśli zwrócisz mi wolność, ale Twój mąż dostanie 3 razy więcej niż ty tego co sobie zażyczysz.
Żona rybaka na to:
Dobrze, to najpierw chcę być najbogatszą osobą świata.
- Spełnione - powiedziała złota rybka
-Drugie: Chcę być najpiękniejszą osobą świata!
-Pamiętasz, że twój mąż dostanie 3 razy więcej niż ty tego co sobie zażyczysz?-przypomina rybka.
-Tak, pamiętam. To...... chcę dostać lekkiego zawału serca!
Przychodzi facet do knajpki ze strusiem i prosi o ryż ze śmietaną i o sałatę.
-2.45 się należy - mówi kelner.Mężczyzna wyciąga z kieszeni dokładnie 2.45 i nawet nie musiał sprawdzać.Na następny dzień sytuacja się powtarza, tyle że kelner prosi 0 3.45.Facet wyciąga dokładnie tyle z kieszeni i nawet nie musiał przeliczyć
-Panie, jak pan to robisz, że zawsze wyciągasz z kieszeni tyle ile trzeba, nawet bez przeliczenia? - Pyta kelner.
-No widzisz pan złapałem złotą rybkę i powiedziała, że spełni mi 2 życzenia, więc poprosiłem, aby nie ważne ile forsy byłoby mi potrzebne zawsze wyciągnę z kieszeni tyle ile trzeba.
-A po co panu ten struś?
-Bo poprosiłem jeszcze o dupę z długimi nogami...
Wania wybrał się nad jezioro na ryby, ale nie szło mu najlepiej i gdy miał już iść do domu, udało mu się w końcu coś złowić. Wyciąga żyłkę i patrzy, a tu ZŁOTA RYBKA.
Na to rybka mówi do Wani mocno skruszonym głosem:
- Wypuść mnie, a spełnię twoje jedno życzenie.
Wania po chwili namysłu się zgodził, a rybka zaczęła podsuwać mu pomysły na owo jedno życzenie:
- Może chcesz superwillę, będziesz panem na włościach, mnóstwo pokoi i służba na każde Twoje skinienie?
- Nie, to nie dla mnie.
- No to może chcesz super auto – Mercedesa, Lexusa, Porsche, Ferrari wybieraj?
- Nie, po co mi auto skoro nie mam prawa jazdy.
Ryba już prawie widziała się na patelni, ponieważ żadne z życzeń Wani się nie podobało, aż w końcu pyta:
- Dam ci medal za męstwo, chcesz?
- O, tak! Jasne! To w sam raz dla mnie.
Huknęło, walnęło i nagle Wania znalazł się sam na polu bitwy z kilkoma granatami i kałasznikowem. Patrzy a od strony jeziora na niego już pędzi kilka pontonów z komandosami, w oddali widać łódź podwodną, ze wschodu nadciąga armia czołgów, z zachodu chmara piechoty, z południa artyleria. Patrzy w niebo a tam eskadra bombowców gotowa do zrzucenia bomb…
Wania wkurzony mówi sam do siebie przez zaciśnięte zęby:
- Ot bździągwa, pośmiertny mi dała!!!
Rozbitek na bezludnej wyspie złapał złotą rybkę.
- Puść mnie puść! - Błaga rybka.
- A co ja z tego będę miał? - droczy się rozbitek
- Spełnię twoje trzy życzenia! - odpowiedziała rybka
- No dobrze.
- Czy życzysz sobie czegoś do jedzenia? - pyta się rybka
- Tak! Nieskończona ilość jedzenia - odpowiada marynarz. Rybka spełnia życzenie.
- Jesteś rozbitkiem, a wiec zapewne sobie zarzyczysz abym Cię z tąd wydostała? - mówi rybka.
- Nie! jescze nie! - droczy się rozbitek.
- A więc co chcesz?
- Abyś mi naprawiła sieć. Jest stara i zniszczona, napraw ją!
- Ehh.. A więc dobrze - Rybka naprawiła sieć rozbitka.
- Ok, to ja jescze chce pyszne spagetti!
- Ale.. - Rybka nie zdąrzyła nic powiedzieć, a rozbitek wrzasnął:
- Masz to spełnić!
- Dobrze - Rybka spełnia jego życzenie.
Marynarz zjada spagetti i prosi:
- A teraz mnie zabierz do domu!
- Nie mogę - Rybka szybkim ruchem wydostała się z nowych sieci rozbitka i wypłynęła na morze. Tuż potem nagle zerwała się wichura.
- A co z moim trzecim życzeniem?!!! - Wydziera się znerwicowany rozbitek.
Rybka pojawia się na fali odpowiada marynarzowi: - Spełniłam już twe trzy życzenia a więc odchodzę. Ty zamiast odrazu życzyć sobie powrotu wolałeś z tym czekać. Oto i twoja kara za to że nigdy nie słuchasz!
- Ale.. - Marynarz nie zdąrzył skończyć zdania, a złota rybka już zniknęła w pieniących się falach morza.
Mężczyzna idzie łowić ryby. Złowił złotą rybkę, ona mówi:
- Spełnię jedno twoje życzenie.
- Chcę nowy samochód.
- Wolisz na gotówkę czy na raty?
- A jak ty wolisz: na oleju czy na masełku?
Rybak złowił złotą rybkę.
-Puść mnie,a spełnię twoje jedno życzenie.
-OK,chcę najnowszego mercedesa.
-A jak wolisz:za gotówkę czy na raty?
-A ty jak wolisz? Na oleju czy na masełku?
Dwaj rozbitkowie płyną łódką na pełnym morzu.
Nagle złowili złotą rybkę. Rybka prosi:
- Spełnię wasze jedno życzenie, tylko mnie wypuście...
Na to jeden z nich:
- Ok! Chciałbym żeby to całe morze zamieniło się w piwo.
Rybka spełniła życzenie i zniknęła. Na to drugi:
- Ty idioto, teraz będziemy musieli sikać do łódki
Co byście zrobili, jakbyście złapali złotą rybkę?
- Ja bym poprosił ją o pieniądze.
- A ja o miłość.
- A ja bym usmażył gadzinę!!!
- Dlaczego?!!!
- Poprzednio ją poprosiłem o miłość i przyjaźń. Teraz uganiają się za mną zakochane pedały, a kobiety proponują: "Zostańmy przyjaciółmi".
To był zimny listopadowy poranek.
Wacek z chęcią by poszedł już do domu. Ręce mu zgrabiały i ogólnie było mu już zimno. Nieduża renta skończyła się już jakieś cztery dni temu o czym przypominało mu doskwierające ssanie w żołądku. Zimny wiatr zmarszczył wodę niedaleko nieruchomego spławika wędki...
- Chyba dzisiaj już raczej nic nie złapię - pomyślał Wacek i już miał zwijać tak zwany mandźur, gdy spławik zniknął pod wodą. Wacek zaciął i już po chwili miał na haczyku sporych rozmiarów złotą rybkę...
- Ozdobna jakaś... - pomyślał Wacek gdy rybka odezwała się ludzkim głosem:
- Wacku! Wacku!!! Wypuść mnie, a spełnię twoje trzy życzenia!
Wieczorem po pewnej kawalerce rozszedł się apetyczny zapach... Wacek z lubością wciągnął go w płuca. Zadziwiające jak mu się ten węch wyostrzył odkąd ogłuchł 10 lat temu.
Rozbitek wylądował na jałowej i niegościnnej bezludnej wyspie.Pech chciał,że tuż obok ,oddzielona wąskim przesmykiem,znajdowała się druga wyspa-obfitująca w jedzenie ,pełna zieleni,zamieszkana przez przyjaznych,wciąż imprezujących tubylców.Niestety skrawek wody rozdzielający obie wyspy aż się roił od rekinów.Pewnego razu nieborak usiłuje złowić coś do jedzenia.Nagle wyciąga złotą rybkę :
- Daruj mi życie ,a spełnię każde twoje życzenie.
- Tak? To zrób mi tu mostek.
Rybka wygina się w łuk przez grzbiet:
- O tak?
To był zimny listopadowy poranek.
Wacek z chęcią by poszedł już do domu.
Ręce mu zgrabiały i ogólnie było mu już zimno. Nieduża renta skończyła się już jakieś cztery dni temu o czym przypominało mu doskwierające ssanie w żołądku. Zimny wiatr zmarszczył wodę niedaleko nieruchomego spławika wędki..
- Chyba dzisiaj już raczej nic nie złapię - pomyślał Wacek i już miał zwijać tak zwany mandźur, gdy spławik zniknął pod wodą. Wacek zaciął i już po chwili miał na haczyku sporych rozmiarów złotą rybkę...
- Ozdobna jakaś... - pomyślał Wacek gdy rybka odezwała się ludzkim głosem:
- Wacku... Wacku!! Wypuść mnie, a spełnię twoje trzy życzenia...
Wieczorem po pewnej kawalerce rozszedł się apetyczny zapach... Wacek z lubością wciągnął go w płuca... Zadziwiające jak mu się ten węch wyostrzył odkąd ogłuchł 10 lat temu...
Aleksander Kwaśniewski złowił złotą rybkę.
- Wypuść mnie, dobry człowieku-prosi złota rybka, a spełnię jedno Twoje życzenie.
Kwaśniewski myśli, myśli i prosi:
- Spraw, żebym nie miał nic wspólnego z Ałganowem.
- Nie ma sprawy-mówi rybka.
Pstryk! I Kulczyk zniknął...
google_protectAndRun("ads_core.google_render_ad", google_handleError, google_render_ad);
Wękarz złowił złotą rybkę, a ta przemówiła ludzkim głosem:
- Jestem zaklętą księżniczką, pocałuj mnie a spełnię 3 twoje życzenia.
Wękarz pocałował rybkę i po chwili stanęła przed nim piękna księżniczka.
- Jakie są twoje 3 życzenia?
- Mam jedno życzenie, ale trzy razy!
Rosjanin, Niemiec i Polak trafili na bezludną wyspę. Siedzą, myślą jak by się stąd wydostać. Aż nagle złapali złotą rybkę. Mówi Polak:
- Chcę butelkę wódki i do domu.
Tak się stało. Mówi Niemiec:
- Chcę skrzynkę piwa i do domu.
Też dostał co chciał. Został Rusek sam. Myśli, myśli, i mówi:
- Chcę skrzynkę wódki i tamtych dwóch z powrotem!
Wędkarz opowiada kolegom o swoim ostatnim sukcesie wędkarskim. W pewnej chwili przerywa i mówi:
- Zresztą, co wam będę opowiadał... kiedy wyciągnąłem tego suma, woda w jeziorze obniżyła się o pół metra!
Jasio chwali się koleżance:
- Wiesz? Niedawno złapałem pstrąga takiego jak moja ręka!
- Niemożliwe, nie ma takich brudnych pstrągów!
Nad brzegiem rzeki siedzą dwaj wędkarze. Starszy mówi:
- Przed wojną w tym miejscu były taki ryby, że robaka na haczyk musiałem zakładać za drzewem, bo ryby zjadły by mi go z ręki!
Wędkarz mówi do przyjaciela z pracy:
- Ale jestem ostatnio roztargniony! Jadąc w piątek na ryby, zapomniałem wziąć ze sobą wędki.
- Kiedy zorientowałeś się, że jej nie masz?
- Dopiero w niedzielę wieczorem. Żona to zauważyła, gdy wręczyłem jej ryby.
Wędkarz po długim szamotaniu się z rybą wyciąga na brzeg ogromnego karpia. Widzący to inny wędkarz, z zazdrością komentuje:
- Ma pan szczęście! Teraz upłynie co najmniej dziesięć lat , zanim uda się panu złowić taką dorodną rybę!
Po kilku minutach Wędkarz znów wyławia karpia, jeszcze większego, niż poprzednio i mówi:
- Jak ten czas szybko płynie!
Przychodzi facet do warzywniaka i mówi:
- Poproszę kilogram robaczywych jabłek.
- Po co panu robaczywe?!
- Idę jutro na ryby i nie chce mi się kopać w ogródku...
Zawodowy wojskowy poszedł nad rzekę na ryby. Wyciągnął stołeczek, przygotował wędkę, wyjął pudełko z dżdżownicami, otworzył je i krzyknął:
- Ochotnik, trzy kroki na przód!
Do chłopaka łowiącego ryby nad rzeka podchodzi policjant.
- Chłopcze, tu nie wolno łowić ryb. Będziesz musiał zapłacić mandat.
- Ależ ja nie łowię ryb! Ja uczę robaka pływać!
Policjant zbity z tropu milknie, a po chwili nie dając za wygraną mówi:
- A jednak będziesz musiał zapłacić mandat. ten robak nie ma stroju kąpielowego!
Na brzegu rzeki stoją dwaj wędkarze. Jeden nie ma szczęścia do ryb, natomiast drugi raz po raz wyławia dorodną sztukę i... wyrzuca ją z powrotem do wody.
- Ty! Czemu wypuszczasz je z powrotem do wody?
- A po cholerę mi takie duże ryby, skoro w domu mam taką małą patelnię?
Wędkarz staje w progu mieszkania i woła do żony:
- Spójrz, złowiłem trzy wielkie ryby!
Żona:
- Wiem, wiem. Przed chwilą sąsiadka mówiła mi, że widziała ciebie wychodzącego ze sklepu rybnego.
- To prawda, kochanie! Sprzedałem tam pozostałe ryby, bo nie mogłem wszystkich dodźwigać do domu!
Spotykają się dwa robaki.
- Czemu wczoraj wieczorem były u was taki krzyki?
- Koledzy chcieli ojca wyciągnąć na ryby...
Jaka dzisiaj woda? - pyta Zenek kumpla który łowi już od kilku godzin.
- Znakomita! Ryba ani myśli z niej wyłazić.
Stary wędkarz postanowił połowić trochę pod lodem. Wybrał się więc na zamarznięte jezioro, wyciął przerębel, zarzucił wędkę i czeka. Mija godzina, dwie, żadnego brania. Zmarzł na kość, już miał wracać do domu gdy zauważył młodego chłopaka, który wybrał stanowisko obok. Wyciął przerębel, zarzucił wędkę i wyciągnął piękną sztukę. Po kilku minutach następną, i następną...
- Słuchaj, jak ty to robisz? - zapytał zaskoczony weteran - ja tu cały dzień siedzę i nic nie złapałem, a ty w kwadrans wyciągnąłeś 3 piękne sztuki.
- Uoaki ucha yc euue.
- Co powiedziałeś?
- Uoaki ucha yc euue.
- Nic nie rozumiem chłopcze, powiedz to powoli.
Chłopak zniecierpliwiony wypluł coś na rękę i powiedział:
- Robaki muszą być ciepłe..
Nad brzegiem rzeki siedzi facet i łowi ryby. Podchodzi do niego koleś i pyta;
-Biorą???
-Nie
-A złapał Pan coś??
-Jednego
-I co pan z nim zrobił???
-Wrzuciłem do wody
-A duży był????
-Taki jak Pan i też mnie wk..wiał
Na brzegu jeziora stoi dwóch wędkarzy. Przed nimi pływający na nartach człowiek znika pod wodą. Ruszają mu na ratunek. Po chwili wyciągają topielca na brzeg. Reanimują, robią sztuczne oddychanie.
- Roman - mówi nagle jeden z wędkarzy - to chyba nie ten. Nasz miał na nogach narty, a ten ma łyżwy.
Łowi rybak ryby, ale cholery nie biorą. Siedzi tak mocząc sobie kija przez pięć godzin głodny, niewyspany i mokry, bo tu jeszcze deszcz zaczął padać i w końcu powiada:
- Kur..!!! Jakbym nie wiedział, że to uspokaja nerwy, to bym to wszystko rzucił w cholerę!
Wędkarz wraca do domu i mówi do żony:
- A to pech! Ryba podpłynęła do przynęty, dotknęła nosem robaka, już miała otworzyć pyszczek i chwycić przynętę, ale robak był szybszy!
- Nie rozumiem.
- W mgnieniu oka pożarł ją, drań!
Przechodzień pyta wędkarza: - Biorą? - Biorą, biorą. Nawet plecak mi zabrali.
Siedzi staruszek nad brzegiem i łowi ryby. W pewnym momencie złowił taką jedną złotą, a ta do niego mówi: - Stary, dogadajmy się! Ja spełnię jedno twoje marzenie, a ty mnie wypuścisz, okej? - Ale co ja mogę chcieć? Życia mi już wiele nie zostało to co ja mogę chcieć? - No nie wiem, powiedz coś, cokolwiek. Jak nie dla siebie to dla kogoś coś może? - Wiem! Chcę, żeby wszystkie dzieci w Zimba bwe przestały cierpieć głód. - Stary, ja nawet nie wiem, gdzie jest to twoje Zimbabwe... wymyślże no coś inego... - No to chcę, żeby moja żona stała się najpiękniejszą kobietą na świecie. - Dobra, tylko pokaż mi jej zdjęcie... Starzec wyjmuje z kieszeni zdjęcie żony. Ryba robi wielkie oczy i mówi: - Stary, to ty jednak leć po globus - pokażesz mi gdzie jest to Zimbabwe!
Francuz, Anglik i Polak złapali złotą rybkę, która w zamian za uwolnienie, obiecała spełnić po jednym ich życzeniu. - Ja ma taką brzydką i starą żonę - mówi Francuz - chcę mieć ładną i młodą. - Na mnie szef w pracy się zawziął - mówi Anglik - daj mi nową pracę z wyższą pensją. - A mój sąsiad ma stado krów - mówi Polak - spraw, aby mu te krowy pozdychaly...
Pijak złapał nad morzem złotą rybkę i ona obiecała mu spełnić jego trzy życzenia w zamian za wolność. Pierwsze życzenie: - Niech woda w rzekach zmieni się w wino! Pijak podbiega do wpływającej do morza rzeczki, próbuje i rzeczywiście, świetne wino. - To niech cała woda w morzach zmieni się w wódkę! Próbuje wody z morza, świetna wódka. Facet ma jeszcze trzecie życzenie, myśli, myśli, myśli, nic mu nie przychodzi do głowy, w końcu mówi: - No, złota rybko jeszcze pół litra i jesteśmy kwita!
Stary rybak złowił złotą rybkę.
-Wypuszczę cię jeśli spełnisz moje trzy życzenia.
-Dobrze, ale pamiętaj że twoja żona będzie mieć wszystkiego sto razy więcej niż ty.
-Daj mi milion dolarów!
-Dobrze, ale pamiętaj że twoja żona będzie mieć wszystkiego sto razy więcej niż ty.
-Chcę mieć nowe porsche!
-Dobrze, ale pamiętaj że twoja żona będzie mieć wszystkiego sto razy więcej niż ty.
-No, a teraz poproszę taki malutki malutki zawał.
Pewien chłopak postanowił odwiedzić swojego przyjaciela. Wchodzi do niego na plac, a tam zamiast ogrodu potężny kort tenisowy, a na nim rozgrywają mecze największe sławy światowego tenisa...
Wchodzi zdziwiony do domu i pyta przyjaciela:
-Skąd Ty masz to wszysko?
-No wiesz...Złota rybka mi to dała...
-Poważnie?! Proszę Cię, pożycz mi ją chociaż na jeden dzień...
- No dobrze-odpowiedział przyjaciel- tylko pamiętaj, żeby życzenia wypowiadać wieczorem. Aha! I mów do niej głośno, bo ona trochę niedosłyszy...
Wieczorem ów chłopak stanął przed rybką i głośno powiedział:
-Złota rybko, proszę Cię o górę złota...
Nazajutrz wstał rano i pobiegł na podwórko. Jego oczom ukazał się dziwny widok.. Szybko zabrał rybkę i zbulwersowany pobiegł do swego przyjaciela.
-Co ty mi za rybkę dałeś?!-rzekł wzburzony- prosiłem o górę złota, a dostałem górę błota...
Przyjeciel popatrzył na niego i odpowiedział spokojnie:
-A czy ty uważasz, że ja chciałem mieć duży tenis??! :D
Pewien rybak złapał złotą rybkę.
- Wypuść mnie a spełnię twoje trzy życzenia. A więc chcę być bogaty, po drugie chcę mieć piękną żonę i po trzecie spełnij trzy życzenia mojego sąsiada, jak tylko się obudzi. Rankiem sąsiad budząc się mówi:
- Sto chu... w dupę i kotwica w plecy, byle był ładny dzień!
Dwóch ledwo żywych rozbitków dryfuje w szalupie na środku oceanu. Żar leje się z nieba, a oni nie mają ani wody pitnej, ani jedzenia. Jeden z nich próbuje coś złowić. Po wielu staraniach udaje mu się coś złapać. Wyciąga haczyk z wody, patrzy, a tam złota rybka.
- Wypuść mnie, a spełnię twoje życzenie... - rzekła rybka.
- OK, spraw, aby cała ta woda wokół zamieniła się w dobrze schłod zone piwo.
Błysnęło, huknęło i rzeczywiście - już po chwili unosili się na falach złocistego trunku. Rozbitek dumny z siebie, spogląda na swego kompana, czekając jakby na słowa pochwały. Drugi, który do tej pory milcząco obserwował całe zdarzenie, odzywa się wreszcie z niezbyt zadowoloną miną:
- Aleś kurka wymyślił! Teraz musimy lać do łodzi.
Zajączek pewnego razu złapał złotą rybkę. Złota rybka mówi do niego:
- Wypuść mnie a spełnię Twoje 3 życzenia
- Ale ja nie mam żadnych życzeń - odparł zajączek.
Targowali się i targowali. W końcu stanęło na tym, że zajączek miał powiedzieć tylko jedno życzenie. Zajączek po nie krótkim namyśle, mówi w końcu:
- Chcę, żeby spełniły się pierwsze słowa jakie wypowie niedźwiedź jutro rano.
Następnego dnia rano niedźwiedź budzi się, przeciąga i mówi:
- Aaaa.... Sto kopów w dupę i kotwica w plecy, żeby tylko była dobra pogoda.
Trzech murzynów złapało złotą rybkę. Każdy miał po jednym życzeniu. Pierwszy mówi: - Chcę być biały! Drugi mówi: - Ja też chcę być biały! A trzeci mówi: - A ja chcę żeby oni dwaj z powrotem byli czarni!
Pewien ojciec z synem wybrał się na ryby. Nagle złowili złotą rybkę. - Wypuść mnie to spełnię twoje trzy życzenia - powiedziała rybka do ojca. Wtem jego synek krzyknął: - Ja chcę jeża! - W d*pę z tym jeżem!!! - Zawołał tata. - Auuuaa zabierzcie go! I w ten sposób rybka spełniła trzy życzenia.
Facet znalazł złotą rybkę, powiedziała że spełni jego życzenie...
Na to facet:
- Chcę mieć h*ja do ziemi.!
Więc złota rybka ucięła mu nogi.
Czołga się spragniony murzyn po pustyni i nagle widzi akwarium ze złotą rybką.
Podbiega, pada na kolana, pije, wypił już jedną trzecią, gdy słyszy, jak rybka go prosi, by więcej nie pił, a ona spełni jego trzy życzenia...
- No to chce być: biały, mieć dużo wody i dużo dup!
Trzask! Prask! Rybka zamieniła go... w sedes.
Dwóch biednych rybaków złowiło złotą rybkę.
-Jeżeli zwrócicie mi wolność spełnię po jednym waszym życzeniu.
- No dobra, to ja chce być bogaty - mówi pierwszy
Jego zazdrosny kolega mówi:
- A ja chcę żeby on był biedny!
Idzie facet na ryby i złapał złotą rybkę, a rybka mówi:
-jak mnie wypuścisz to spełnię twoje trzy życzenia.
Tylko pamiętaj - twoja teściowa dostanie 10x więcej tego o co poprosisz.
-no to ja bym chciał mały tysiąc, żeby teściowa nie miała za dużo.
-i jeszcze bmw
-no i ostatnie ..hmm...no to ja jeszcze bym chciał lekki zawał serca.
Murzyn złapał złotą rybkę i rybka powiedziała, że może spełnić jego jedno życzenie no i murzyn myśli i w końcu mówi:
- Chciałbym przez chociaż jeden dzień być kwiatkiem
Więc rybka wzięła nóż odcięła mu k*tasa - Na to wkurzony murzyn:
- Coś ty mi zrobiła? Miałem być kwiatem!
- No i jesteś - czarny bez
Siedzą sobie Polak, Rusek, i Niemiec przy stawie i łowią ryby.
Nagle Polak złowił złotą rybkę na co rybka:
- Spełnię po jednym życzeniu od każdego z Was tylko mnie wypuście.
No więc pierwszy Rusek mówi:
- Ja chcę wrócić do domu, do Rosji.
Niemiec:
- Ja tez chcę wrócić do domu do Niemiec.
No więc rybka spełniła ich życzenia.
- A Ty czego chcesz?
- Hmmm... już wiem! Chcę by moi koledzy znów tu się znaleźli.
Siedzi zając i niedźwiedź, łowią ryby i złowili złotą rybkę, która spełnia 3 życzenia.
Niedźwiedź mówi:
- Chciałbym w tym lesie same napalone niedźwiedzice
Teraz zając:
- Chciałbym rower
I znowu niedźwiedź:
- Chciałbym w całej Polsce napalone niedźwiedzice
I zając:
- Chciałbym nową wędkę
Niedźwiedź:
- Chciałbym na całym świcie napalone niedźwiedzice
Zając:
- A ja chciałbym żeby niedźwiedź był gejem
Pewien Rusek złowił w rzece złotą rybkę.
- Puść mnie, a spełnię twoje jedno życzenie.
- No, nie wiem.. Ładną żonę mam, pieniądze mam... nic mi nie potrzeba. Chyba że... Już wiem! Chcę zostać bohaterem Związku Radzieckiego.
W jednej chwili pojawiają się wokół czołgi, w rękach Ruska dwa
kałasze, a pół metra przed nim pojawia się gąsienica Tygrysa.
Rusek widzi, że to śmierć zagląda mu w oczy i krzyczy:
- Q*.*a, posmiertno priznajut!
Podjeżdża facet porszakiem pod cpn, a w samochodzie siedzi piękna blondynka i struś. Przychodzi facet z obsługi i mówi: wszystko rozumie, ale co ten struś tam robi? Na to kierowca: byłem na rybach i złowiłem złotą rybkę, a ona na to: jak mnie wypuścisz to spełnię twoje 3 życzenia. No to ja do niej 1 życzenie- chce mieć porsze. Bach stoi. 2 życzenie- chcę mieć super blondynkę. Bach jest. No i 3 życzenie: chcę mieć dużego zdrowego ptaka. No to ona mi strusia dała.
Przychodzi facet ze złotą rybką do onkologa.
Wchodzi. Milczy.
Onkolog również milczy.
Patrzą na siebie pytająco:
- Kicha. - wydusza z siebie wreszcie facet.
- Słucham?
- Kicha.
- Jaka znowu kicha?
- Rybka kicha. Chora jest znaczy się.
- Panie, coś pan! Jak rybka może panu kichać? A w ogóle ja jestem onkologiem, czemu przynosi pan do mnie z chorą rybkę?
- Kolega pana polecił. Podobno raka pan wyleczył.
Złapał głodny programista złotą rybę (jakiegoś zmutowanego śledzia), no i jak zawsze trzy życzenia:
"Po pierwsze, chcę pokoju na całym świecie"
Biedna ryba na to:
- Sorrki, za trudne, inne poproszę.
- No to niech Windows 95 się nie zawiesza.
- Dobra już, może być pokój na całym świecie.
Rybak złapał złotą rybkę, ale że to była bardzo młoda rybka to obiecała spełnić tylko jedno życzenie.
Rybak myśli, myśli w końcu postanowił zrobić coś dla świata i mówi:
- Chcę aby na całym świecie zapanował pokój.
- Ale rybaku ja naprawdę jestem jeszcze mała, więc wymyśl coś mniejszego.
- To przynajmniej zrób tak aby w Jugosławii był pokój.
- A ta Jugosławia to duża jest?
- No nie wiem, przyniosę mapę.
Rybak przyniósł mapę, rybka ogląda, ogląda i mówi:
- Wiesz rybaku to jednak za duża, daj coś mniejszego.
Rybak wkurzył się:
- To zrób przynajmniej, żeby moja żona była ładna.
- To przyprowadź żonę.
Rybak przyprowadził żonę, rybka patrzy, patrzy i mówi:
- Rybaku a pokaż jeszcze na chwilę tę mapę.
Siedzi sobie Rusek nad brzegiem jeziora i łowi ryby.
Nagle złapał złotą rybkę, a ta oczywiście powiedziała:
- Wypuść mnie a spełnię twoje najskrytsze życzenie.
- Ale ja tam nie wiem co bym chciał.
- Zastanów się. Mercedesa chciałbyś?
- Nie no, Mercedesa to ja mam.
- A willę z basenem chciałbyś?
- Nie no, willę to ja mam.
- A pełno wódy i dziewczyn chciałbyś?
- Nie no, wódę i dziewczyny to ja mam.
- A medal za odwagę masz?
- Medalu to ja nie mam.
- A chciałbyś?
- Medal to bym chciał.
Rybka machnęła pletwą. Nagle Rusek otwiera oczy, trzyma w każdej ręce po 5 granatów, jedzie na niego 20 czołgów i krzyczy:
- Kur** pośmiertny mi dała!!
Mama pyta Jasia:
- Jasiu, gdzie jest Twoja złota rybka?
- W kieszeni, wziąłem ją na spacerek.
Jaka jest różnica pomiędzy złotą rybką a polskim politykiem?
- Złota rybka spełnia swoje przyrzeczenia.
Trzy blondynki łowią ryby. Złapały złotą rybkę.
- Spełnię każdej jedno życzenie - mówi rybka.
Zaczyna pierwsza blondynka:
- Ja chcę być ładniejsza! - jest ładniejsza.
- Ja chcę być mądrzejsza - mówi druga i jest mądrzejsza
- A ja - mówi trzecia - chcę być głupsza. I pyk! Zamieniła się w faceta.
Dlaczego blondynka ma zawsze mokre włosy, kiedy kładzie się spać?
Bo na dobranoc daje buziaka złotej rybce.
Wędkarz poszedł na ryby.
Jak zwykle złapał złotą rybkę.
Rzekła mu:
- Zapomnij o trzech życzeniach! Ale mogę dać Ci jedną radę...
- Wal śmiało!
- Rzadziej tu przychodź... rogaczu!
Dziennikarz przeprowadza wywiad z właścicielem pięciu... planet bliźniaczo podobnych do naszej Ziemi:
- Jakim cudem doszedł pan do tak niewyobrażalnego bogactwa?
- A wie pan, byłem prostym, bezrolnym chłopem. I raz złapałem złotą rybkę. I ona mi mówi że mi spełni życzenie. A ja się poskrobał po łbie i rzekę: "A co ja mogę chcieć? Bo wiesz, rybko, ja to nawet ziemi nie mam. Żeby tak mieć chociaż piędź..."
Pewien rybak złowił rybkę, oczywiscie złotą.
Rzyczenie: autostrada stąd az do Chicago.
Rybka na to: "Ale stary... to takie technologie, po drodze góry, morza, oceany.... nie masz czegos prostszego?"
- Ok, niech moja tesciowa bedzie dla mnie miła i dobra.
- Ile ma mieć pasów ta autostrada?
Do knajpy wchodzi facet ze strusiem, zamawia u kelnera setę i zapojkę.
- Płaci pan 5 złotych i 30 groszy - mówi kelner.
Facet sięga do kieszeni i wyjmuje dokładnie 5,30. Następnego dnia
sytuacja się powtarza tylko rachunek za zamówione potrawy wynosi
17,60. Gość znowu sięga do kieszeni i daje kelnerowi odliczoną sumę.
- Jak pan to robi - pyta kelner - że zawsze wyciąga pan tyle ile
wynosi rachunek?
- Aj panie - odpowiada gość - złowiłem złotą rybkę i ta przyrzekła mi
spełnić dwa życzenia. Poprosiłem, żebym zawsze miał w kieszeni tyle
pieniędzy, ile mi potrzeba. No, to teraz, czy kupuję Mercedesa, czy
zapałki, zawsze mam odpowiednią ilość szmalu.
- Ale super - woła kelner zachwycony - A jakie miał pan drugie życzenie?
Facet spogląda smętnie na strusia i mówi:
- Chciałem, żeby wszędzie towarzyszyła mi dupa z długimi nogami.
Kowboy przyjechał nad staw i łowi ryby. Po chwili złowił złotą rybkę. Rybka mówi do kowboya. Jak mnie puścisz to spełnię twoje trzy życzenia. Kowboy puszcza rybkę. Teraz twoje życzenia. Chcę być kuloodporny. Chcę mieć bańkę koniaku i żeby się nigdy koniak nie skończył. Chcę mieć takiego jak ten koń za mną. Rybka spełniła życzenia. Przyjeżdża do domu i mówi do żony. Kochanie zobacz. Leje do wanny koniak i leje wanna jest już pełna a koniak leje się dalej. To jeszcze nic. Daje jej pistolet i mówi. Strzelaj. Żona strzela i nic kule świstają, a kowboy żyje. Mówi.To jeszcze nic patrz teraz. Rozpina rozporek, a żona mówi. Ale p**a.
Mała Marysia siedziała w ogrodzie zasypując dołek, kiedy przez siatkę zajrzał sąsiad. Zainteresował się, co porabia dziewczynka: - Co tam robisz Marysiu? - Moja złota rybka właśnie umarła - odpowiada Marysia, nie spoglądając nawet w stronę sąsiada - właśnie ją grzebię. - To bardzo duża dziura jak na złotą rybkę, nie uważasz ? - dziwi się sąsiad. - To dlatego, że rybka jest wewnątrz twojego durnego kota
Mała Marysia siedziała w ogrodzie zasypując dołek, kiedy przez siatkę zajrzał sąsiad. Zainteresował się, co porabia dziewczynka: - Co tam robisz Marysiu? - Moja złota rybka właśnie umarła - odpowiada Marysia, nie spoglądając nawet w stronę sąsiada - właśnie ją grzebię. - To bardzo duża dziura jak na złotą rybkę, nie uważasz ? - dziwi się sąsiad. - To dlatego, że rybka jest wewnątrz twojego durnego kota
Złapał niemowa złotą rybkę.
- Wypuść mnie, a spełnię twoje najskrytsze marzenie mówi rybka.
- Niemowa w odpowiedzi rysuje w powietrzu rąb i wystawia język.
- Chcesz loda?
- Mężczyzna milczy i jeszcze raz rysuje rąb i wystawia język.
- Może chcesz pieniądze?
- Gość dalej milczy i dalej rysuje rąb...
- Renault w lizing?
Facet żył na bezludnej wyspie. Miał tam wszystko. Jedzenie, picie, dach nad głową, brakowało mu jednak kobiety. 50 metrów od jego wyspy była druga wyspa, pełna pięknych, wyuzdanych kobiet. Co dzień wieczorem obserwował je gdy wyczyniały harce rodem z Lesbos. A one przywoływały go, a on nie mógł płynąć, gdyż akurat w tym miejscu zawsze roiło się od rekinów... A życie było mu milsze niż sex... Pewnego dnia, gdy siedział sobie na brzegu, obserwując kobiety z drugiej wyspy, podeszła do niego złota żabka.
-Cześć - mówi. - Jestem złota żabka. Mogę spełnić Twe jedno życzenie. Jedno i tylko jedno. Zastanów się dobrze, bo szansę masz jedyną i ostatnią.
Gość się popatrzył i mówi:
-Je**ij mi tu proszę mostek!
Na to żabka stając na tylnych łapkach, wyginając się do tyłu:
-Toś qrrwwwa wydumał..
Co byście zrobili, jakbyście złapali złotą rybkę?
- Ja bym poprosił ją o pieniądze.
- A ja o miłość.
- A ja bym usmażył gadzinę!
- Dlaczego?
- Poprzednio ją poprosiłem o miłość i przyjaźń. Teraz uganiają się za mną zakochane pedały, a kobiety proponują: "Zostańmy przyjaciółmi"
Rybak złowił złotą rybkę. Ta mówi:
- Puść mnie, a spełnię Twoje jedno życzenie.
- Ok. Chcę najnowszego mercedesa.
- A jak wolisz - za gotówkę czy na raty?
- A Ty jak wolisz - na oleju czy na masełku?
Łowiącemu ryby strażnik sprawdza kartę wędkarską:
- Pana karta jest już nieważna. Jak pan może łowić ryby na zeszłoroczną kartę wędkarską?!
- Bo ja łowię tylko te ryby, których nie złowiłem w zeszłym roku.
Nad brzegiem rzeki siedzi facet i łowi ryby. Podchodzi do niego koleś i pyta;
-Biorą???
-Nie
-A złapał Pan coś??
-Jednego
-I co pan z nim zrobił???
-Wrzuciłem do wody
-A duży był????
-Taki jak Pan i też mnie wk**ł
Aleksander Kwaśniewski złowił złotą rybkę.
- Wypuść mnie, dobry człowieku-prosi złota rybka, a spełnię jedno Twoje życzenie.
Kwaśniewski myśli, myśli i prosi:
- Spraw, żebym nie miał nic wspólnego z Ałganowem.
- Nie ma sprawy-mówi rybka.
Pstryk! I Kulczyk zniknął...
| Strona 1 | 2 | Następne z kategorii: Złota rybka » | Zobacz inne kategorie » Złota rybka - Kawały o złotej rybce
Wędkarz poszedł na ryby. Jak zwykle złapał złotą rybkę. Rzekła mu:
Wyślij dowcip | Ocena: 2.6 | Oceń! 5 4 3 2 1- Zapomnij o trzech życzeniach! Ale mogę dać Ci jedną radę...
- Wal śmiało!
- Rzadziej tu przychodź... rogaczu!
- Co byście zrobili, jakbyście złapali złotą rybkę?
Wyślij dowcip | Ocena: 3.2 | Oceń! 5 4 3 2 1 google_protectAndRun("ads_core.google_render_ad", google_handleError, google_render_ad);- Ja bym poprosił ją o pieniądze.
- A ja o miłość.
- A ja bym usmażył gadzinę!!!
- Dlaczego?!!!
- Poprzednio ją poprosiłem o miłość i przyjaźń. Teraz uganiają się za mną zakochane pedały, a kobiety proponują: "Zostańmy przyjaciółmi".
To był zimny listopadowy poranek.
Wacek z chęcią by poszedł już do domu. Ręce mu zgrabiały i ogólnie było mu już zimno. Nieduża renta skończyła się już jakieś cztery dni temu o czym przypominało mu doskwierające ssanie w żołądku. Zimny wiatr zmarszczył wodę niedaleko nieruchomego spławika wędki...
- Chyba dzisiaj już raczej nic nie złapię - pomyślał Wacek i już miał zwijać tak zwany mandźur, gdy spławik zniknął pod wodą. Wacek zaciął i już po chwili miał na haczyku sporych rozmiarów złotą rybkę...
- Ozdobna jakaś... - pomyślał Wacek gdy rybka odezwała się ludzkim głosem:
- Wacku! Wacku!!! Wypuść mnie, a spełnię twoje trzy życzenia!
Wieczorem po pewnej kawalerce rozszedł się apetyczny zapach... Wacek z lubością wciągnął go w płuca. Zadziwiające jak mu się ten węch wyostrzył odkąd ogłuchł 10 lat temu.
Facet stoi nad łowiącym wędkarzem i się przygląda. Po trzech godzinach zdenerwowany wędkarz mówi: - Panie, weź pan wędkę i stań obok, a nie stój mi nad głową. - Widzi pan, ja to bym nie miał cierpliwości- odpowiada.
Jasio chwali się koleżance:
- Wiesz? Niedawno złapałem szczupaka takiego jak moja ręka. - Niemożliwe, nie ma takich brudnych ryb
Babcia staruszka dowiedziała się od wnuczka, że nad Sanem w Piskorowicach widział Złotą Rybkę. Przed świtem, babcia wzięła wędkę którą trzymała na pamiątkę po dziadku i podreptała nad rzekę. Równo o wschodzie słońca wędką coś szarpnęło i po chwili na trawie leży Złota Rybka.
Rybka; wypuść mnie babciu do wody, wypuść
Babcia; dobrze, ale musisz spełnić moje 3 życzenia.
Rybka; zrobię co zechcesz tylko mów szybko bo się duszę
Babcia: chcę żeby moja stara chata zmieniła się w dużą nowoczesną willę.
zaszumiało, zabulgotało i w miejscu chatki stanęła piękna willa.
Babcia: teraz ja chciała bym zmienić się w piękną dziewicę,
zaszumiało, zabulgotało, prysnęło i na brzegu zamiast starej babci stoi cud dziewica.
Rybka na wpół śnięta; a jakie będzie twoje trzecie życzenie babciu?
Dziewica; zamień tego starego kota w pięknego kawalera.
Po chwili obok stoi smukły przystojny młodzieniec ale ma smutną minę.
Dziewczyna wypuściła Rybkę do wody i zerkając zalotnie mówi: teeeraz mój kocie możesz robić ze mną co zechcesz.
Widzisz stara odpowiada były kot, tylko po co mnie kazałaś wykastrować.