Na szczescie nie wszedzie w europie jest takie bezrybie jak w PolsceNie wszedzie ryby sa wytepione sieciami i pradem do zera a znam takie jeziora w PolsceMieszkam w Danii na moim jeziorze z ktorego wyplywa rzeka na ktorej lowie nikt ryb nie odlawia sieciami ,jedyna jadalna w Danii ryba slodkowodna to sandacz reszta dla Dunczykow to sport ryb jest pelno i zawsze jak mam ochote na rybke to biore do domu okonie bo sa pyszne,nigdy nie biore szczupakow lub bialej ryby bo poprostu sa nie smaczne a sandaczy zawsze mi szkoda wiec wypuszczam"ogolnie wypuszczam 99 procent zlapanych ryb i zdieciem z kilkoma okonkami narazilem sie na opinie mordercy widze! hehehehezenada pozdrawiam zdroworozsadkowcow i polamania
witam..nie przejmuj sie kolego... ja tez zabieram wszystkie wieksze rybki (w tym sezonie okolo 5 leszy takich po 50 cm,i ze dwa karpie okolo 2 kg, kilka okoni powyzej 30cm,i wiecej nie ma czym sie chwalic.)czy to duzo na caly rok????? wydaje mi sie ze to normalne...bo poprostu lapie ich sie malo ...a ze lubie rybe to nikt mi tego nie zabroni....nie miejcie pretensji do wedkarzy tyloko do pzw....
Podoba mi szczerość Kolegów powyżej - ja podobnie zabieram może kilka ryb rocznie.
Na wszystkich forach wszyscy wypisują hasła "no kill" C&R, itp. modne ostatnio sformułowania. Opublikowanie zdjęcia z zabraną rybą lub przyznanie się w poście do zabrania ryby kończy się wirtualnym linczem.
Zapytam tylko o jedno - gdzie są Ci wszyscy no-killowcy w rzeczywistości, bo jakoś bardzo mało widuje ich nad wodą. W tym roku byłem w różnych miejscach łącznie z 50 razy na rybach. Przesiedziałem co najmniej kilkaset godzin nad brzegami rzek i jezior. W tym czasie widziałem dokładnie 1 (słownie jednego) wędkarza, który wypuścił swoją zdobycz narażając się zresztą na ostrą krytykę ze strony innych "wędkarzy".
Łowię ryby już ponad 20 lat...sorry ale dla mnie to internetowe fanatyczne głoszenie zasady no-kill to zwykłe populistyczne piep....
Podoba mi szczerość Kolegów powyżej - ja podobnie zabieram może kilka ryb rocznie.
Na wszystkich forach wszyscy wypisują hasła "no kill" C&R, itp. modne ostatnio sformułowania. Opublikowanie zdjęcia z zabraną rybą lub przyznanie się w poście do zabrania ryby kończy się wirtualnym linczem.
Zapytam tylko o jedno - gdzie są Ci wszyscy no-killowcy w rzeczywistości, bo jakoś bardzo mało widuje ich nad wodą. W tym roku byłem w różnych miejscach łącznie z 50 razy na rybach. Przesiedziałem co najmniej kilkaset godzin nad brzegami rzek i jezior. W tym czasie widziałem dokładnie 1 (słownie jednego) wędkarza, który wypuścił swoją zdobycz narażając się zresztą na ostrą krytykę ze strony innych "wędkarzy".
Łowię ryby już ponad 20 lat...sorry ale dla mnie to internetowe fanatyczne głoszenie zasady no-kill to zwykłe populistyczne piep....
Tylu C&R - gdzie ta ryba, prawie 90% wypuszcza, gdzie jest??? Zgadzam się z Tobą w 100%
Tylu C&R - gdzie ta ryba, prawie 90% wypuszcza, gdzie jest??? Zgadzam się z Tobą w 100%
Jestem w stanie uwierzyć w to, że na tym forum jest wielu wędkarzy wypuszczających wszystkie bądź prawie wszystkie złowione przez siebie ryby.
Jednak społecznośc wedkuje.pl jest niewielka, a wędkarzy w Polsce pewnie grubo ponad milion (łącznie z kłusolami łowiącymi bez karty). Popytaj dziadków i gumofilców i wyjdzie, że 99% z nich zabiera wszystko co ma łeb i ogon, bez względu na wymiary ochronne, limity i wymiary. Dorzuć do tego rybaków i wyjdzie Ci to, co widzimy nad naszymi wodami. Syf i bezrybie.
A ja dzis zadnego kontaktu z rybą.Kolejny raz na tym jeziorze.Nawet okonka...Caly wrzesien podobny nie liczac jakiegos sporadycznego drobiazgu.I wiecie co najbardziej boli - naprawde wypuszczam prawie wszystko (w tym sezonie nie usmiercilem ani jednej ryby).I jak tu sie nie wk.....c?
co do C&R sam wypuszczam 100% złapanych przeze mnie ryb, to czy mi ktoś wierzy lub nie to mi zwisa, nie robie tego na pokaz, żeby się podlizać na forum tylko dla siebie... A do tych co zabierają ryby z głową a nie worami tygodniowo nic nie mam, i nadal uważam że powinien być limit " od-do " np szczupaka od 50cm do 70cm. A wracając do tematu z rybami na razie słabo, zobaczymy jutro
jak najbardziej jestem za sciganiem klusoli co w workach zabieraja wszystko co zlapia...ale rozbraja mnie to jak ktos zlapie cos z wymiarem i w dodatku z odpowiednia waga juz do obgryzienia..zrobi zdjecie i wystawi na forum i odrazu jazda...czasami po 5 nocek z rzedu i brak kontaktu z ryba a kobiecie w domu trzeba udowodnic jakos na co tyle gotowki zostawia sie w wedkarskim sklepie a nie w tesco w dziale rybnym....skupmy sie lepiej na sprzataniu po sobie nad woda... a pzw ma sie martwic zarybianiem!!!!
" jak najbardziej jestem za sciganiem klusoli co w workach zabieraja wszystko co zlapia...ale rozbraja mnie to jak ktos zlapie cos z wymiarem i w dodatku z odpowiednia waga juz do obgryzienia..zrobi zdjecie i wystawi na forum i odrazu jazda...czasami po 5 nocek z rzedu i brak kontaktu z ryba a kobiecie w domu trzeba udowodnic jakos na co tyle gotowki zostawia sie w wedkarskim sklepie a nie w tesco w dziale rybnym....skupmy sie lepiej na sprzataniu po sobie nad woda... a pzw ma sie martwic zarybianiem!!!!"
Jasiu ryby są dla ludzi , to że ktoś złowi i sobie zje rybkę to nic złego tylko jak widzę kolesia , który łowi 15 leszczy po 3 kg wzwyż robi fotki , z czego wynika że ryby są martwe , to rodzi się pytanie , co taki kretyn robi z 50 kg ryby??? takie zachowania zasługują na potępienie i nie to że złowił tylko , że jest zwykłym miesiarzem nikim więcej
Tylu C&R - gdzie ta ryba, prawie 90% wypuszcza, gdzie jest??? Zgadzam się z Tobą w 100%
Jestem w stanie uwierzyć w to, że na tym forum jest wielu wędkarzy wypuszczających wszystkie bądź prawie wszystkie złowione przez siebie ryby.
Jednak społecznośc wedkuje.pl jest niewielka, a wędkarzy w Polsce pewnie grubo ponad milion (łącznie z kłusolami łowiącymi bez karty). Popytaj dziadków i gumofilców i wyjdzie, że 99% z nich zabiera wszystko co ma łeb i ogon, bez względu na wymiary ochronne, limity i wymiary. Dorzuć do tego rybaków i wyjdzie Ci to, co widzimy nad naszymi wodami. Syf i bezrybie.
Dokładnie tak. Wystarczy, że część forumowiczów która regularnie łowi, zamieści chociażby w tym wątku kila postów z rybą (potem wypuszczoną) i łatwo można odnieść wrażenie, że "nołkilowców" jest na pęczki. A gdyby to zliczyć i porównać do liczby wędkarzy w samym PZW to wyjdzie ledwie ułameczek. Ostatnio spotkałem gościa który za Chiny Ludowe nie mógł pojąć, dlaczego wypuszczam leszczyka 20cm bo to przecież "najlepsze na kotlety". I to takich gości jest od groma.
A żeby nie było takiego offtopu to u mnie na Wiśle bryndza. Jedno branie i ucięty ogonek to wszystko. Woda powolutku idzie do góry za to.
Tylu C&R - gdzie ta ryba, prawie 90% wypuszcza, gdzie jest??? Zgadzam się z Tobą w 100%
Jestem w stanie uwierzyć w to, że na tym forum jest wielu wędkarzy wypuszczających wszystkie bądź prawie wszystkie złowione przez siebie ryby.
Jednak społecznośc wedkuje.pl jest niewielka, a wędkarzy w Polsce pewnie grubo ponad milion (łącznie z kłusolami łowiącymi bez karty). Popytaj dziadków i gumofilców i wyjdzie, że 99% z nich zabiera wszystko co ma łeb i ogon, bez względu na wymiary ochronne, limity i wymiary. Dorzuć do tego rybaków i wyjdzie Ci to, co widzimy nad naszymi wodami. Syf i bezrybie.
Dokładnie tak. Wystarczy, że część forumowiczów która regularnie łowi, zamieści chociażby w tym wątku kila postów z rybą (potem wypuszczoną) i łatwo można odnieść wrażenie, że "nołkilowców" jest na pęczki. A gdyby to zliczyć i porównać do liczby wędkarzy w samym PZW to wyjdzie ledwie ułameczek. Ostatnio spotkałem gościa który za Chiny Ludowe nie mógł pojąć, dlaczego wypuszczam leszczyka 20cm bo to przecież "najlepsze na kotlety". I to takich gości jest od groma.
A żeby nie było takiego offtopu to u mnie na Wiśle bryndza. Jedno branie i ucięty ogonek to wszystko. Woda powolutku idzie do góry za to.
Leszczyk leszczykiem, u mnie się dziwili że szczupaczki 20cm wypuszczam bo przecież to też jakieś tam mięso. U mnie też bryndza, pół dnia nad Zalewem Brodźkim bez puknięcia.
Gamerovsky fajnego grubaska złapałeś, ja przed chwilą na obrotówkę wyciągnąłem czterdziestkę, chudy strasznie. Przez te deszcze stan wody na szprotawce jest pewnie zbyt wysoki by podejść do brzegu, może na weekend wybiorę sie tam z żywcem, bo moje spinningowe pudełko nie zachwyca rozmaitością przynęt heh
A ja dopadłem pierwszego w tym sezonie miętusa 32cm.
Nic dziwnego że mietusy sie obudzily skoro we wrzesniu mamy listopad.Jeszcze ze dwa tygodnie i snieg spadnie jak to skandynawskie powietrze nie odpusci.Nie ma juz polskiej zlotej jesieni jak kiedys.Chrzanic takie wedkowanie:-(
Dzisiaj na Nogacie w okolicy śluzy Szonowo , miałem przez chwilę pięknego sandacza na wędzie i spad. Ale miejscówka sandaczowa sprawdzona. W tym roku dostałem na niej 3 kg smoka, ten był chyba jednak większy!
Nie napisałem na co, zwykła gumeczka Ga-Ma 7 cm białą z czarnym grzbietem i czerwonym pyszczkiem i ogonkiem, jeden szczupły też na Algę 1 srebrną, a drugi szczupak i okoń na 7cm Ga-Mę.
Na szczescie nie wszedzie w europie jest takie bezrybie jak w PolsceNie wszedzie ryby sa wytepione sieciami i pradem do zera a znam takie jeziora w PolsceMieszkam w Danii na moim jeziorze z ktorego wyplywa rzeka na ktorej lowie nikt ryb nie odlawia sieciami ,jedyna jadalna w Danii ryba slodkowodna to sandacz reszta dla Dunczykow to sport ryb jest pelno i zawsze jak mam ochote na rybke to biore do domu okonie bo sa pyszne,nigdy nie biore szczupakow lub bialej ryby bo poprostu sa nie smaczne a sandaczy zawsze mi szkoda wiec wypuszczam"ogolnie wypuszczam 99 procent zlapanych ryb i zdieciem z kilkoma okonkami narazilem sie na opinie mordercy widze! hehehehezenada pozdrawiam zdroworozsadkowcow i polamania
Kiedys u mnie na jeziorku sandacz zaczal brac dopiero po tym jak rybak przeciagnal sieciami. dlaczego? nie wiem
witam..nie przejmuj sie kolego... ja tez zabieram wszystkie wieksze rybki (w tym sezonie okolo 5 leszy takich po 50 cm,i ze dwa karpie okolo 2 kg, kilka okoni powyzej 30cm,i wiecej nie ma czym sie chwalic.)czy to duzo na caly rok????? wydaje mi sie ze to normalne...bo poprostu lapie ich sie malo ...a ze lubie rybe to nikt mi tego nie zabroni....nie miejcie pretensji do wedkarzy tyloko do pzw....
Podoba mi szczerość Kolegów powyżej - ja podobnie zabieram może kilka ryb rocznie.
Na wszystkich forach wszyscy wypisują hasła "no kill" C&R, itp. modne ostatnio sformułowania. Opublikowanie zdjęcia z zabraną rybą lub przyznanie się w poście do zabrania ryby kończy się wirtualnym linczem.
Zapytam tylko o jedno - gdzie są Ci wszyscy no-killowcy w rzeczywistości, bo jakoś bardzo mało widuje ich nad wodą. W tym roku byłem w różnych miejscach łącznie z 50 razy na rybach. Przesiedziałem co najmniej kilkaset godzin nad brzegami rzek i jezior. W tym czasie widziałem dokładnie 1 (słownie jednego) wędkarza, który wypuścił swoją zdobycz narażając się zresztą na ostrą krytykę ze strony innych "wędkarzy".
Łowię ryby już ponad 20 lat...sorry ale dla mnie to internetowe fanatyczne głoszenie zasady no-kill to zwykłe populistyczne piep....
Podoba mi szczerość Kolegów powyżej - ja podobnie zabieram może kilka ryb rocznie.
Na wszystkich forach wszyscy wypisują hasła "no kill" C&R, itp. modne ostatnio sformułowania. Opublikowanie zdjęcia z zabraną rybą lub przyznanie się w poście do zabrania ryby kończy się wirtualnym linczem.
Zapytam tylko o jedno - gdzie są Ci wszyscy no-killowcy w rzeczywistości, bo jakoś bardzo mało widuje ich nad wodą. W tym roku byłem w różnych miejscach łącznie z 50 razy na rybach. Przesiedziałem co najmniej kilkaset godzin nad brzegami rzek i jezior. W tym czasie widziałem dokładnie 1 (słownie jednego) wędkarza, który wypuścił swoją zdobycz narażając się zresztą na ostrą krytykę ze strony innych "wędkarzy".
Łowię ryby już ponad 20 lat...sorry ale dla mnie to internetowe fanatyczne głoszenie zasady no-kill to zwykłe populistyczne piep....
Tylu C&R - gdzie ta ryba, prawie 90% wypuszcza, gdzie jest??? Zgadzam się z Tobą w 100%
Tylu C&R - gdzie ta ryba, prawie 90% wypuszcza, gdzie jest??? Zgadzam się z Tobą w 100%
Jestem w stanie uwierzyć w to, że na tym forum jest wielu wędkarzy wypuszczających wszystkie bądź prawie wszystkie złowione przez siebie ryby.
Jednak społecznośc wedkuje.pl jest niewielka, a wędkarzy w Polsce pewnie grubo ponad milion (łącznie z kłusolami łowiącymi bez karty). Popytaj dziadków i gumofilców i wyjdzie, że 99% z nich zabiera wszystko co ma łeb i ogon, bez względu na wymiary ochronne, limity i wymiary. Dorzuć do tego rybaków i wyjdzie Ci to, co widzimy nad naszymi wodami. Syf i bezrybie.
Dziś, dwa szczupaczki na spinning ok. 40cm na rippera Ga-Ma 7,5cm i ok. 30cm na kopyto Relax 7,5cm
Sorki za 3 posty jakiś błąd mi wyskakiwał, myślałem że się nie dodało bo chciałem zdjęcia dodać ;/
A ja dzis zadnego kontaktu z rybą.Kolejny raz na tym jeziorze.Nawet okonka...Caly wrzesien podobny nie liczac jakiegos sporadycznego drobiazgu.I wiecie co najbardziej boli - naprawde wypuszczam prawie wszystko (w tym sezonie nie usmiercilem ani jednej ryby).I jak tu sie nie wk.....c?
co do C&R sam wypuszczam 100% złapanych przeze mnie ryb, to czy mi ktoś wierzy lub nie to mi zwisa, nie robie tego na pokaz, żeby się podlizać na forum tylko dla siebie... A do tych co zabierają ryby z głową a nie worami tygodniowo nic nie mam, i nadal uważam że powinien być limit " od-do " np szczupaka od 50cm do 70cm.
A wracając do tematu z rybami na razie słabo, zobaczymy jutro
Szczupaczki gryzą
Krótki rekonesans nad Małą Panwią:
Krótki wypadzik na łódke. Szczupaczek 40 cm,na seledynowe kopyto Relax 7cm,oraz okoń 30cm na białego twistera 5cm.
jak najbardziej jestem za sciganiem klusoli co w workach zabieraja wszystko co zlapia...ale rozbraja mnie to jak ktos zlapie cos z wymiarem i w dodatku z odpowiednia waga juz do obgryzienia..zrobi zdjecie i wystawi na forum i odrazu jazda...czasami po 5 nocek z rzedu i brak kontaktu z ryba a kobiecie w domu trzeba udowodnic jakos na co tyle gotowki zostawia sie w wedkarskim sklepie a nie w tesco w dziale rybnym....skupmy sie lepiej na sprzataniu po sobie nad woda... a pzw ma sie martwic zarybianiem!!!!
" jak najbardziej jestem za sciganiem klusoli co w workach zabieraja wszystko co zlapia...ale rozbraja mnie to jak ktos zlapie cos z wymiarem i w dodatku z odpowiednia waga juz do obgryzienia..zrobi zdjecie i wystawi na forum i odrazu jazda...czasami po 5 nocek z rzedu i brak kontaktu z ryba a kobiecie w domu trzeba udowodnic jakos na co tyle gotowki zostawia sie w wedkarskim sklepie a nie w tesco w dziale rybnym....skupmy sie lepiej na sprzataniu po sobie nad woda... a pzw ma sie martwic zarybianiem!!!!"
Na rybach to jej nic nie udowodnisz he he ;-)JK
Jasiu ryby są dla ludzi , to że ktoś złowi i sobie zje rybkę to nic złego tylko jak widzę kolesia , który łowi 15 leszczy po 3 kg wzwyż robi fotki , z czego wynika że ryby są martwe , to rodzi się pytanie , co taki kretyn robi z 50 kg ryby??? takie zachowania zasługują na potępienie i nie to że złowił tylko , że jest zwykłym miesiarzem nikim więcej
Witam wszystkich.Wczoraj na stawie:5szt.karpia i 2szt.amura.
Dziś, piękny szczupak 58cm około godziny 16:05 na białe kopyto Relax.
Fotka trochę ucięta i widać tylko 54cm
http://img33.imageshack.us/img33/2473/3aac.jpg
Tylu C&R - gdzie ta ryba, prawie 90% wypuszcza, gdzie jest??? Zgadzam się z Tobą w 100%
Jestem w stanie uwierzyć w to, że na tym forum jest wielu wędkarzy wypuszczających wszystkie bądź prawie wszystkie złowione przez siebie ryby.
Jednak społecznośc wedkuje.pl jest niewielka, a wędkarzy w Polsce pewnie grubo ponad milion (łącznie z kłusolami łowiącymi bez karty). Popytaj dziadków i gumofilców i wyjdzie, że 99% z nich zabiera wszystko co ma łeb i ogon, bez względu na wymiary ochronne, limity i wymiary. Dorzuć do tego rybaków i wyjdzie Ci to, co widzimy nad naszymi wodami. Syf i bezrybie.
Dokładnie tak. Wystarczy, że część forumowiczów która regularnie łowi, zamieści chociażby w tym wątku kila postów z rybą (potem wypuszczoną) i łatwo można odnieść wrażenie, że "nołkilowców" jest na pęczki. A gdyby to zliczyć i porównać do liczby wędkarzy w samym PZW to wyjdzie ledwie ułameczek.
Ostatnio spotkałem gościa który za Chiny Ludowe nie mógł pojąć, dlaczego wypuszczam leszczyka 20cm bo to przecież "najlepsze na kotlety". I to takich gości jest od groma.
A żeby nie było takiego offtopu to u mnie na Wiśle bryndza. Jedno branie i ucięty ogonek to wszystko. Woda powolutku idzie do góry za to.
Tylu C&R - gdzie ta ryba, prawie 90% wypuszcza, gdzie jest??? Zgadzam się z Tobą w 100%
Jestem w stanie uwierzyć w to, że na tym forum jest wielu wędkarzy wypuszczających wszystkie bądź prawie wszystkie złowione przez siebie ryby.
Jednak społecznośc wedkuje.pl jest niewielka, a wędkarzy w Polsce pewnie grubo ponad milion (łącznie z kłusolami łowiącymi bez karty). Popytaj dziadków i gumofilców i wyjdzie, że 99% z nich zabiera wszystko co ma łeb i ogon, bez względu na wymiary ochronne, limity i wymiary. Dorzuć do tego rybaków i wyjdzie Ci to, co widzimy nad naszymi wodami. Syf i bezrybie.
Dokładnie tak. Wystarczy, że część forumowiczów która regularnie łowi, zamieści chociażby w tym wątku kila postów z rybą (potem wypuszczoną) i łatwo można odnieść wrażenie, że "nołkilowców" jest na pęczki. A gdyby to zliczyć i porównać do liczby wędkarzy w samym PZW to wyjdzie ledwie ułameczek.
Ostatnio spotkałem gościa który za Chiny Ludowe nie mógł pojąć, dlaczego wypuszczam leszczyka 20cm bo to przecież "najlepsze na kotlety". I to takich gości jest od groma.
A żeby nie było takiego offtopu to u mnie na Wiśle bryndza. Jedno branie i ucięty ogonek to wszystko. Woda powolutku idzie do góry za to.
Leszczyk leszczykiem, u mnie się dziwili że szczupaczki 20cm wypuszczam bo przecież to też jakieś tam mięso. U mnie też bryndza, pół dnia nad Zalewem Brodźkim bez puknięcia.
Gamerovsky fajnego grubaska złapałeś, ja przed chwilą na obrotówkę wyciągnąłem czterdziestkę, chudy strasznie. Przez te deszcze stan wody na szprotawce jest pewnie zbyt wysoki by podejść do brzegu, może na weekend wybiorę sie tam z żywcem, bo moje spinningowe pudełko nie zachwyca rozmaitością przynęt heh
Witam,
Dzisiejszy szczupaczek z Głuchowa k. Grójca.
90 cm
6kg
A ja dopadłem pierwszego w tym sezonie miętusa 32cm.
A ja dopadłem pierwszego w tym sezonie miętusa 32cm.
Jezioro czy rzeka? Musze sie tez przejsc ciekawe czy juz faszyne przeczesują.
A ja dopadłem pierwszego w tym sezonie miętusa 32cm.
Nic dziwnego że mietusy sie obudzily skoro we wrzesniu mamy listopad.Jeszcze ze dwa tygodnie i snieg spadnie jak to skandynawskie powietrze nie odpusci.Nie ma juz polskiej zlotej jesieni jak kiedys.Chrzanic takie wedkowanie:-(
Trzeba będzie odkurzyć świder i podlodówki ^^
Rzeka a dokładnie bzura.
7km trolla z ręki i nic :)
Dziś, słabo 2 godzinki spinningowania i brak brań.
rzeka Prosna 15okoni 1jaź 2 płotki i 3 jazgarze
90cm
6kg
na jerka
90cm
6kg
na jerka
Gratulacje,widze że pod nogami już czeka nagroda:-)
a to kolegi browar,ja prowadzę
90cm
6kg
na jerka
Ladna bestia
maluszek 43cm
maluszek 43cm
Równy wymiar z Wisły.
Dzisiaj na Nogacie w okolicy śluzy Szonowo , miałem przez chwilę pięknego sandacza na wędzie i spad. Ale miejscówka sandaczowa sprawdzona. W tym roku dostałem na niej 3 kg smoka, ten był chyba jednak większy!
Chciałbym przypomniec ze okoń ma wymiar.
Kolego gooral77
Dziś 2 szczupaczki pod wymiar i okoń 25cm.
gdzie i na co
gdzie i na co
Ja? W okolicach jeziora Gremzdy, na suwalszczyźnie. ; ]
Nie napisałem na co, zwykła gumeczka Ga-Ma 7 cm białą z czarnym grzbietem i czerwonym pyszczkiem i ogonkiem, jeden szczupły też na Algę 1 srebrną, a drugi szczupak i okoń na 7cm Ga-Mę.