Witam. Nie było mnie przez ostatnie 10 dni, miałem nieprzewidziany wyjazd. Przeczytałem co się działo podczas mojej nieobecności, szkoda że nie mogłem połowić. Jak tylko się wyrwę nad rzekę to napisze co u mnie słychać. Wszystkim gratuluje rybek i pozdrawiam.
Dziś pod nogami zawitała mi dobra 80-ka sandacza...płynął sobie za gumą skubiąc ją gdyby nie mój idiotyczny błąd pewnie ryba by wisiała...szkoda gadaćna otarcie łez złowiłem szczupaka 70cm który wrócił do wody wypchany ikrą po brzegi szkoda zabijać takiej rybki.
....na otarcie łez złowiłem szczupaka 70cm który wrócił do wody wypchany ikrą po brzegi szkoda zabijać takiej rybki. Tomku przynajmniej widziałeś mętnookiego!u mnie posucha w tym gatunku a najważniejsze że kaczor wrócił z powrotem i będą maluchy na wiosnę w naszej rzece popieram w 100% takie działania :))
Witam. Byłem dziś kilka godzin na rzece. Jak wiecie miałem przerwę w wędkowaniu. Pojechałem na to miejsce gdzie miałem brania kilkanaście dni temu. Około południa miałem trzy kopnięcia, w czasie pół godziny były te brania. Pierwsze trafiłem, sandacz 40cm, następne dwa to pudło. Wychodzi za mało treningu. Wszystkie na zielone gumy. Jednak najciekawsze jest to że z gruntu nic, brania były na środku głębokiego zakola w pół wody. Muszę się przyznać że pojedyncze brania miałem z pół wody ale żeby wszystkie to pierwszy raz. A szczupaki olały mnie dziś całkowicie. Pozdrawiam :)
Wolał bym go już nie widzieć... :)pomyślał bym że to kargul gryzł koniec gumy a tak bęc...koszmary nocne jak nic.Jutro spodziewam się ostrych brań jest przymrozek i końcówka miesiąca...namierzyłem fajną główkę na której bankowo są mętnookie tylko nie będę miał tyle czasu żeby tam skoczyć za daleko jest bo musze iść na popołudniu do pracy:(
Wolał bym go już nie widzieć... :)pomyślał bym że to kargul gryzł koniec gumy a tak bęc...koszmary nocne jak nic.Jutro spodziewam się ostrych brań jest przymrozek i końcówka miesiąca...namierzyłem fajną główkę na której bankowo są mętnookie tylko nie będę miał tyle czasu żeby tam skoczyć za daleko jest bo musze iść na popołudniu do pracy:(
No to połamania tylko oby nie na nodze... i z góry wszystkiego najlepszego życzę,może w dniu Twoich imienin nasza rzeka Cię obdarzy ładnym smokiem... czekamy na relację:)))
z góry dziękuję za życzenia! 23 grudnia jak co roku będę starał się połowić...dziś za to nie byłem ząb wygrał ze mną całą noc prawie nie spałem myślałem że zmienie profesje z ślusarza na dentystę ...
i wszystko na swoim miejscu... :)Powiem tak byłem na rybach i ?drobne skubnięcia małych sadaczyków i szczupaczków...doczekałem się jednego kopnięcia na metrowej płyciźnie podejrzewam że kaczor chciał zaiwanić mi ołów na farsz do pierogów :)i tyle z rybek w zasadzie nie wyjełem nic na brzeg a przeszedłem mnóstwa bankówek omal się nie wpieprzając do wody ze skarpy i później chcąc dostać się pod prom prawie autko zakopuję...było kolorowo:)jeszcze jutro z rana chcę zaliczyć jedno miejsce gdzie wyszła mi spora sztuka do gumy. Pozdrawiam
No no Irku Gratuluję rybki...pokazałeś klasę, rybka poczuła świąteczny nastrój:)Ja złowiłem kaczorka dziś tylko,wiało jak jasna cholera:)Co do brań sandaczy wszyscy którzy mają problem ze złowieniem sandaczy na Warcie kiedy rośnie woda i zbiera się syf proponuję odejść troszkę od reguły i szukać ich na zewnętrznych zakrętach(płytszych jak wiadomo) ale rybki tam są nie ma się o co obawiać;)tylko trzeba się dostosować do głębokości z gramaturą odpowiednio.Ja osobiście mam problem coś ostatnio z ich zacięciem i sam Irek mi mówił żeby zmienić miejscówki bo ryba pewnie jest pokłuta,bardzo możliwe w sumie choć łowię ostatnio w miejscach gdzie nie spodziewał bym się sandałków,a są tam mimo to:)Jutro z rana wyskoczę na wodę może aura będzie lepiej sprzyjała:) Pozdrawiam wszystkich:)
Jesteś Twardy tyle powiem Amigo;)Ja bym chyba wymiękł:)swoją drogą szkoda że wszyscy bliżej siebie nie mieszkamy...wtedy by się dopiero pogawędziło i połowiło:)
Ja skontaktowałem się z kolegą i mówił że u nas na gliniance połowił okonie 30-35cm wszystko wypuścił ,dwa mu spadły naprawde grube i miał dwa ładne brania których nie wykorzystał jedno to był sandał a drugie to duzy okoń prawdopodobnie...
Dzisiaj Romecika zarejestrowałem i może pojutrze (idę na 12stą do pracy) wyskoczę nad Wartę o świcie, mam jedno miejsce bardzo głębokie ale jeszcze sandacza tam nie złowiłem tylko pstryki pojedyncze miałem.
Witajcie!. Wyskoczyłem dzisiaj po pracy nad Wartę od 15.30 tylko do 17.00 gdyż wiatr mnie wygonił ale i tak kompletnie nic,nie odnotowałem żadnego brania jedyne co dobre to tylko mój nowy nabytek czyli kijek HM Cannibal wodę poczuł pierwszy raz i muszę powiedzieć że jak na początek mojej przygody z nim jestem bardzo zadowolony pracę przynęty przekazuje fantastycznie mimo fatalnej pogody (porywistego wiatru w dniu dzisiejszym) w najbliższym czasie postaram się opisać jego pracę dokładniej.
Także nad rzekę w tym roku już się chyba nie wybiorę a w ostatni dzień (31.12) wyskoczę nad jeziorko.
Ps.Faktycznie Tomku (@Tomekoo) koło promu to ładnie jest rozkopane nie dziwię się że miałeś problem z wyjazdem.
Bym zapomniał dodać szwagier był na Warcie w Wigilię i na naszej główce (Tomek pewnie będziesz wiedział gdzie) zaobserwował że łowi sobie koleś,nie pokazując mu się zauważył że ma zestaw powiedzmy "dorszowy" a jego wykonywane ruchy nie wskazywały na łowienie metodą spinningową (głębokie zacięcia we wszelkie strony) jak zobaczył szwagra (który pokazał mu się po chwili główkę niżej) to szybko zmienił zestaw a ruchy też były znacznie inne niż wcześniej, po chwili się zwinął. Odchodząc zagadnął i powiedział że nic nie bierze dzisiaj po czym szwagier przeniósł się na tą główkę i w ciągu godziny wyciągnął 3 sztuki sumików z tego jeden około 80cm (oczywiście wszystkie wróciły z powrotem do rzeki) a do czego zmierzam Koledzy,wszystkie z nich miały tak poharatane grzbiety że szok i apel do Was! wiadomo że zbliża się okres zimowy i ryby gromadzą się w stada na zimowiska nie pozwólcie działać pseudo-wędkarzom tzw.szarpakowcom,jeżeli zobaczycie takie sytuacje reagujcie oczywiście z głową chrońmy nasze wody!.
Witam. Gdzieś napisałem o moim wypadzie nad rzekę. Chyba przy okazji jakiejś sieci skonfiskowanej. W samom Wigilie przyjechał znów simsonkiem. Nie widział mnie. Zacioł tylko raz. I na tym się skończyło jego łowienie. Nie odpuszczę z nowym rokiem żadnemu kłusolowi na ziemi Obornickej. Amen
A propo klusownictwa na ziemi obornickiej przejedz sie wieczorerm do starego portu w Obornikach Darku to wtedy zobaczysz co to jest klusownictwo. Byłem dzisiaj tam zobaczyc z kolega to ledwo udalo nam sie uciec jak nas zobaczyli 6 chlopa wode orało i co tu zrobic??
Ja dziś byłem na rybach zakończyłem sezon z wynikiem zerowym...miałem niesamowite kopnięcie zacięłem iiii nic nie ma:(omal nie zagryzłem sam siebie a tu pusto hehe ...co ciekawe nie miałem śladów zębów ani na twisterze ani na główce więc nie wiem co to za rybek był:)dalej już tylko było gorzej jak się uspokoił wiatr zaliczyłem ostatnie trącenie i tyle...Pozdrawiam i szczęśliwego nowego roku życzę jeszcze raz wszystkim forumowiczom!:)
Ja dwa dni temu na Warcie w Puszczukowie miałem to samo... tak przywalił, że aż ciepło mi się zrobiło i nic! Stawiam na bolenia bo guma nówka i zero rysek.
Ja również życzę wszystkiego dobrego na nowy rok i wielu udanych wypadów na rybki!
Witam chciałem sie dołączyć do posta, dopiero pod koniec tego roku zacząłem przygodę z sandaczami wiele razy próbowałem je złapać lecz nie udało mi się, dopiero na zakończenie mojego sezonu 2011 w dzień sylwestra wybrałem się ze spinem na moją rzeczkę Bug. Idąc śladem wyjeżdżonym przez auta Straży Granicznej. Znalazłem wielką łuskę karpia kawałek dalej było ich mnóstwo wziąłem sobie kilka na szczęście ;) po kilku rzutach złapałem nie wymiarowego szczupaczka ok 45cm i miałem kilka skubnięć sandacza nigdy wcześniej go nie złapałem i nie wiedziałem jak bierze lecz wyczuwalne na kiju były skubnięcia i po przyjrzeniu się gumie miała widoczne ślady po zębach, przez następne 3 godziny ani brania, zbliżała się godzina 15 więc czas się zwijać na zabawę sylwestrową, lecz coś mnie podkusiło żeby zajrzeć jeszcze w jedno miejsce. Po kilku rzutach szarpnięcie więc żut w to samo miejsce i wolniej podbijałem przynętę i mocne uderzenie zacinam i siedzi po kilku minutach walki ląduje na brzegu mój pierwszy piękny 70cm sandacz. Radość ogromna po kilku wyjazdach wreszcie się udało, pomyślałem jeszcze kilka rzutów i czas wracać do domu, pierwszy rzut lekkie pobicie zacinam i jest następny troszeczkę większy od pierwszego 73cm razem ważyły 7kg Zakończenie sezonu zakończone sukcesem. Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego w 2012 i samych rekordów. Połamania!!!
Witam.
Nie było mnie przez ostatnie 10 dni, miałem nieprzewidziany wyjazd.
Przeczytałem co się działo podczas mojej nieobecności, szkoda że nie mogłem połowić.
Jak tylko się wyrwę nad rzekę to napisze co u mnie słychać.
Wszystkim gratuluje rybek i pozdrawiam.
Dziś pod nogami zawitała mi dobra 80-ka sandacza...płynął sobie za gumą skubiąc ją gdyby nie mój idiotyczny błąd pewnie ryba by wisiała...szkoda gadaćna otarcie łez złowiłem szczupaka 70cm który wrócił do wody wypchany ikrą po brzegi szkoda zabijać takiej rybki.
....na otarcie łez złowiłem szczupaka 70cm który wrócił do wody wypchany ikrą po brzegi szkoda zabijać takiej rybki.
Tomku przynajmniej widziałeś mętnookiego!u mnie posucha w tym gatunku a najważniejsze że kaczor wrócił z powrotem i będą maluchy na wiosnę w naszej rzece popieram w 100% takie działania :))
Pozdrawiam.
Witam.
Byłem dziś kilka godzin na rzece. Jak wiecie miałem przerwę w wędkowaniu. Pojechałem na to miejsce gdzie miałem brania kilkanaście dni temu. Około południa miałem trzy kopnięcia, w czasie pół godziny były te brania. Pierwsze trafiłem, sandacz 40cm, następne dwa to pudło. Wychodzi za mało treningu. Wszystkie na zielone gumy. Jednak najciekawsze jest to że z gruntu nic, brania były na środku głębokiego zakola w pół wody. Muszę się przyznać że pojedyncze brania miałem z pół wody ale żeby wszystkie to pierwszy raz. A szczupaki olały mnie dziś całkowicie.
Pozdrawiam :)
Tomku przynajmniej widziałeś mętnookiego!....
Wolał bym go już nie widzieć... :)pomyślał bym że to kargul gryzł koniec gumy a tak bęc...koszmary nocne jak nic.Jutro spodziewam się ostrych brań jest przymrozek i końcówka miesiąca...namierzyłem fajną główkę na której bankowo są mętnookie tylko nie będę miał tyle czasu żeby tam skoczyć za daleko jest bo musze iść na popołudniu do pracy:(
Tomku przynajmniej widziałeś mętnookiego!....
Wolał bym go już nie widzieć... :)pomyślał bym że to kargul gryzł koniec gumy a tak bęc...koszmary nocne jak nic.Jutro spodziewam się ostrych brań jest przymrozek i końcówka miesiąca...namierzyłem fajną główkę na której bankowo są mętnookie tylko nie będę miał tyle czasu żeby tam skoczyć za daleko jest bo musze iść na popołudniu do pracy:(
No to połamania tylko oby nie na nodze... i z góry wszystkiego najlepszego życzę,może w dniu Twoich imienin nasza rzeka Cię obdarzy ładnym smokiem... czekamy na relację:)))
Pozdrawiam.
z góry dziękuję za życzenia! 23 grudnia jak co roku będę starał się połowić...dziś za to nie byłem ząb wygrał ze mną całą noc prawie nie spałem myślałem że zmienie profesje z ślusarza na dentystę ...
Wesolych Swiat Panowie i Panie , Zycze duzo metnookich w nastepnym roku. Radujmy sie z tych wynikow co mamy, a napewno zostanie to wynagrodzone. :)
Tomku życzę zdrowia i sukcesów nad wodą.
Ja chyba we wigilię na trzy godziny wyskoczę.
pozdrawiam.
Dziękuję Panowie!A Tobie Robercie wzajemności życzę jak i również Wam Panowie !Taaaakiego Mętnookiego i Zdrowych Wesołych!
Post testowy bo coś złego dzieje się z naszą grupą.
Post testowy bo coś złego dzieje się z naszą grupą.
Witaj Tomku! Tego właśnie nie rozumiem,co się dzieje? tyle pracy,pisania i co? wszystko na marne?
Post testowy bo coś złego dzieje się z naszą grupą.
Ja należałem do trzech, a teraz nie mam żadnej grupy.
Andrzeju na szczęście jak widać same wątki nie zginęły ale co z grupą? Sam nie wiem.
wcięło:(i co z naszą całą wiedzą dla kolegów po kiju:(
wcięło:(i co z naszą całą wiedzą dla kolegów po kiju:(
Jeszcze nie wiemy:(
Za dużo nas tu koledzy:)
Czyżby prezent od Redakcji - MAMY GRUPĘ !
Jeszcze grupa z "pasiakami" założona przez Andrzeja gdzieś zniknęła.
Ok. Jak tam wyniki okołoświątecznych wyjadów Panowie?
i wszystko na swoim miejscu... :)Powiem tak byłem na rybach i ?drobne skubnięcia małych sadaczyków i szczupaczków...doczekałem się jednego kopnięcia na metrowej płyciźnie podejrzewam że kaczor chciał zaiwanić mi ołów na farsz do pierogów :)i tyle z rybek w zasadzie nie wyjełem nic na brzeg a przeszedłem mnóstwa bankówek omal się nie wpieprzając do wody ze skarpy i później chcąc dostać się pod prom prawie autko zakopuję...było kolorowo:)jeszcze jutro z rana chcę zaliczyć jedno miejsce gdzie wyszła mi spora sztuka do gumy.
Pozdrawiam
Też się wybiorę, może się trafi jakiś pływający prezent? w naszej kochanej Warcie.
Pozdrawiam i pięknych świąt życzę.
Ja trafiłem dziś pływający prezencik na Warcie:)
http://www.youtube.com/watch?v=TsJUCe8fhPk
Gratulacje Irku! Ja we wtorek po pracy pojadę na Wartę wypróbować mojego HM bo na razie jeszcze wody nie uraczył może po ciemku uda mi się coś ukłuć.
Ps.Ale żwawy ten prezencik tak fajnie odpłynął.
Pozdrawiam.
No jestem ciekaw Andrzeju wrażeń z łowienia HMkiem bo przyznam, że podobało mi się jak pracuje ten kijek na fotce którą Zibi kiedyś zamieścił. :)
Życzę minimum trójeczki żeby wędka pokazała co potrafi podczas holu. :)
Pozdrawiam
Gratulacje rybki Irku. A jednak wytrwalosc poplaca. Aby wiecej rybek sie wieszalo jeszcze w starym roku.
No no Irku Gratuluję rybki...pokazałeś klasę, rybka poczuła świąteczny nastrój:)Ja złowiłem kaczorka dziś tylko,wiało jak jasna cholera:)Co do brań sandaczy wszyscy którzy mają problem ze złowieniem sandaczy na Warcie kiedy rośnie woda i zbiera się syf proponuję odejść troszkę od reguły i szukać ich na zewnętrznych zakrętach(płytszych jak wiadomo) ale rybki tam są nie ma się o co obawiać;)tylko trzeba się dostosować do głębokości z gramaturą odpowiednio.Ja osobiście mam problem coś ostatnio z ich zacięciem i sam Irek mi mówił żeby zmienić miejscówki bo ryba pewnie jest pokłuta,bardzo możliwe w sumie choć łowię ostatnio w miejscach gdzie nie spodziewał bym się sandałków,a są tam mimo to:)Jutro z rana wyskoczę na wodę może aura będzie lepiej sprzyjała:)
Pozdrawiam wszystkich:)
Jutro kumpel przyjedzie po mnie ok 9tej rano i skoczymy na rybki:)
Dziś byłem w Świątnikach motorkiem i wyprawę zaliczam do najbardziej kozackich w moim życiu!
Z Lusówka do Świątnik w grudniu na motorowerze:)
To będzie ostatni w tym roku wypad nad Wartę i chyba zakończenie sezonu który u mnie się nie kończy :):)
Pozdrawiam:)
Jesteś Twardy tyle powiem Amigo;)Ja bym chyba wymiękł:)swoją drogą szkoda że wszyscy bliżej siebie nie mieszkamy...wtedy by się dopiero pogawędziło i połowiło:)
Na klenia i tak się zaprosiłem więc się spotkamy:)
Pozdrawiam
I myślę że nie raz...;)
Dzisiaj kiepsko było złapałem dwa szczupaki na drogę powrotną oba pływają dalej...Brań sandacza w ogóle nie miałem:(
Byłem z kumplem na tym odcinku co wczoraj i bez ryby...:(
Ja jedno puknięcie i jeden mały rybek spięty (chyba sandałek) a kumpel zero kontaktu...
Koleś głowkę wcześniej zaciął i "dyskretnie" po kamieniach lądował rybkę ok 40cm którą schował w trawie... sandałek miał pecha:(
Po zwinięciu wędek ten pacjent opowiadał jak jego kolega dwa dni wcześniej wytargał tutaj sandacza 103cm i ponad 10kg...
Moze jeszcze 1 stycznia zaatakuję Wartę jak motorek zarejestruję...
Pozdrawiam.
Ja skontaktowałem się z kolegą i mówił że u nas na gliniance połowił okonie 30-35cm wszystko wypuścił ,dwa mu spadły naprawde grube i miał dwa ładne brania których nie wykorzystał jedno to był sandał a drugie to duzy okoń prawdopodobnie...
Szkoda naprawdę takiego malucha :(Ja się zastanawiam nad schowaniem sprzętu już do szafy ...Pozdro
Dzisiaj Romecika zarejestrowałem i może pojutrze (idę na 12stą do pracy) wyskoczę nad Wartę o świcie, mam jedno miejsce bardzo głębokie ale jeszcze sandacza tam nie złowiłem tylko pstryki pojedyncze miałem.
Witajcie!. Wyskoczyłem dzisiaj po pracy nad Wartę od 15.30 tylko do 17.00 gdyż wiatr mnie wygonił ale i tak kompletnie nic,nie odnotowałem żadnego brania jedyne co dobre to tylko mój nowy nabytek czyli kijek HM Cannibal wodę poczuł pierwszy raz i muszę powiedzieć że jak na początek mojej przygody z nim jestem bardzo zadowolony pracę przynęty przekazuje fantastycznie mimo fatalnej pogody (porywistego wiatru w dniu dzisiejszym) w najbliższym czasie postaram się opisać jego pracę dokładniej.
Także nad rzekę w tym roku już się chyba nie wybiorę a w ostatni dzień (31.12) wyskoczę nad jeziorko.
Ps.Faktycznie Tomku (@Tomekoo) koło promu to ładnie jest rozkopane nie dziwię się że miałeś problem z wyjazdem.
Bym zapomniał dodać szwagier był na Warcie w Wigilię i na naszej główce (Tomek pewnie będziesz wiedział gdzie) zaobserwował że łowi sobie koleś,nie pokazując mu się zauważył że ma zestaw powiedzmy "dorszowy" a jego wykonywane ruchy nie wskazywały na łowienie metodą spinningową (głębokie zacięcia we wszelkie strony) jak zobaczył szwagra (który pokazał mu się po chwili główkę niżej) to szybko zmienił zestaw a ruchy też były znacznie inne niż wcześniej, po chwili się zwinął. Odchodząc zagadnął i powiedział że nic nie bierze dzisiaj po czym szwagier przeniósł się na tą główkę i w ciągu godziny wyciągnął 3 sztuki sumików z tego jeden około 80cm (oczywiście wszystkie wróciły z powrotem do rzeki) a do czego zmierzam Koledzy,wszystkie z nich miały tak poharatane grzbiety że szok i apel do Was! wiadomo że zbliża się okres zimowy i ryby gromadzą się w stada na zimowiska nie pozwólcie działać pseudo-wędkarzom tzw.szarpakowcom,jeżeli zobaczycie takie sytuacje reagujcie oczywiście z głową chrońmy nasze wody!.
Pozdrawiam serdecznie.
Jutro w 3 osoby uderzamy na Wartę. Mam nadzieje że warte zachodu to bedzie.
Dziś złowiłem 3 szczupaki bliźniacze po 43 cm oczywiscie plywaja dalej, koledzy nic nic nie zlowili. Sandała ani śladu.
Witam.
Gdzieś napisałem o moim wypadzie nad rzekę. Chyba przy okazji jakiejś sieci skonfiskowanej. W samom Wigilie przyjechał znów simsonkiem. Nie widział mnie. Zacioł tylko raz. I na tym się skończyło jego łowienie. Nie odpuszczę z nowym rokiem żadnemu kłusolowi na ziemi Obornickej.
Amen
w moim miejscu Andrzej widziałem krew na sniegu i koleś musiał sie zwinąc przede mną kilka minut jebana chołota...
A propo klusownictwa na ziemi obornickiej przejedz sie wieczorerm do starego portu w Obornikach Darku to wtedy zobaczysz co to jest klusownictwo. Byłem dzisiaj tam zobaczyc z kolega to ledwo udalo nam sie uciec jak nas zobaczyli 6 chlopa wode orało i co tu zrobic??
PSR wezwać kolego :] ja już powiadomiłem ich żeby zajęli się naszym odcinkiem;]
i tak bedzie trzeba zrobic
Co za duzo to nie zdrowo
Ja dziś byłem na rybach zakończyłem sezon z wynikiem zerowym...miałem niesamowite kopnięcie zacięłem iiii nic nie ma:(omal nie zagryzłem sam siebie a tu pusto hehe ...co ciekawe nie miałem śladów zębów ani na twisterze ani na główce więc nie wiem co to za rybek był:)dalej już tylko było gorzej jak się uspokoił wiatr zaliczyłem ostatnie trącenie i tyle...Pozdrawiam i szczęśliwego nowego roku życzę jeszcze raz wszystkim forumowiczom!:)
Ja dwa dni temu na Warcie w Puszczukowie miałem to samo... tak przywalił, że aż ciepło mi się zrobiło i nic! Stawiam na bolenia bo guma nówka i zero rysek.
Ja również życzę wszystkiego dobrego na nowy rok i wielu udanych wypadów na rybki!
Pozdrawiam
A Ja po dzisiejszym spacerze nad moją wodą mam spartaczony Sylwester poczytajcie na moim blogu,nie mniej Wam koledzy życzę wszystkiego naj... w 2012r.
Pozdrawiam serdecznie.
Witam chciałem sie dołączyć do posta, dopiero pod koniec tego roku zacząłem przygodę z sandaczami wiele razy próbowałem je złapać lecz nie udało mi się, dopiero na zakończenie mojego sezonu 2011 w dzień sylwestra wybrałem się ze spinem na moją rzeczkę Bug. Idąc śladem wyjeżdżonym przez auta Straży Granicznej. Znalazłem wielką łuskę karpia kawałek dalej było ich mnóstwo wziąłem sobie kilka na szczęście ;) po kilku rzutach złapałem nie wymiarowego szczupaczka ok 45cm i miałem kilka skubnięć sandacza nigdy wcześniej go nie złapałem i nie wiedziałem jak bierze lecz wyczuwalne na kiju były skubnięcia i po przyjrzeniu się gumie miała widoczne ślady po zębach, przez następne 3 godziny ani brania, zbliżała się godzina 15 więc czas się zwijać na zabawę sylwestrową, lecz coś mnie podkusiło żeby zajrzeć jeszcze w jedno miejsce. Po kilku rzutach szarpnięcie więc żut w to samo miejsce i wolniej podbijałem przynętę i mocne uderzenie zacinam i siedzi po kilku minutach walki ląduje na brzegu mój pierwszy piękny 70cm sandacz. Radość ogromna po kilku wyjazdach wreszcie się udało, pomyślałem jeszcze kilka rzutów i czas wracać do domu, pierwszy rzut lekkie pobicie zacinam i jest następny troszeczkę większy od pierwszego 73cm razem ważyły 7kg Zakończenie sezonu zakończone sukcesem. Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego w 2012 i samych rekordów. Połamania!!!
Gratulacje pięknych sandaczy! i to jeszcze jakich!
Pozdrawiam.
O Takim zakończeniu sezonu to marzy chyba każdy spiner :))))
Gratuluje