Tomku jak będziesz wiedział, gdzie są kamery to daj znać :)
A moje wcześniejsze posty dotyczyły udostępnianiu obrazu na żywo w sieci... i głównie o to dzisiaj chodziło :)
Co jest totalnym absurdem i wielkim nieporozumieniem, podglądać w sieci możemy sobie ptaszki i wiewiórki....
Olu takie rzeczy oczywiście nie są dostępne w sieci. To o czym pisałem jest tylko do użytku właściciela i ewentualnie prokuratury przy zajściu przestępstwa. Natomiast nie pokazuje się tego on-line w necie. Ale z drugiej strony kamerki z gór czy morza... Przecież nie ma problemu by zobaczyć co się dzieje na danym stoku czy plaży. A nie ma napisów ostrzegawczych, przynajmniej na stokach. Narty są mi bliższe niż piach nadmorski;) mimo iż nad ten drugi mam sporo bliżej. Pozdrawiam!
Jędrula ja rozumie, że kamer jest mnóstwo, niemal na każdym kroku... W moim mieście również jest stok narciarski i mogę w każdej chwili podglądać co się dzieje.
Mowa była o podglądzie w sieci łowiska, na którym były przypadki kłusownictwa. Jakby tego było mało to jeszcze widok z takiego właśnie łowiska ma być udostępniony również w sieci. Niech jest... pokazujący zbiornik, góry, drzewa.... ale nie wędkujących, a jak w takim razie wykryje kłusownika?
Kamery do których odsyła link są skierowane na góry i centrum miasta, ale taki monitoring nie zapobiegnie kradzieży auta, tak samo jak kłusownictwu.
Jak zamontują kamerki nad jeziorami to będziemy się ich stronę odlewac, a może czasami i coś grubszego się uda stęknąc do kamerki, dobrze by było aby zuma miały dobrego. Pozdrawiam inwigilatorów i tych normalnych też.
Jędrula ja rozumie, że kamer jest mnóstwo, niemal na każdym kroku... W moim mieście również jest stok narciarski i mogę w każdej chwili podglądać co się dzieje.
Mowa była o podglądzie w sieci łowiska, na którym były przypadki kłusownictwa. Jakby tego było mało to jeszcze widok z takiego właśnie łowiska ma być udostępniony również w sieci. Niech jest... pokazujący zbiornik, góry, drzewa.... ale nie wędkujących, a jak w takim razie wykryje kłusownika?
Kamery do których odsyła link są skierowane na góry i centrum miasta, ale taki monitoring nie zapobiegnie kradzieży auta, tak samo jak kłusownictwu.
Nie mogę znaleźć ale gdzieś , kiedyś widziałem live filmy z kamer . Karpiarze siedzieli i z tego co widziałem popijali piwko w czerwonych puszkach , może warka ? Jeden nawet skoczył w krzaki siku zrobić , oczywiście nie było widać ale jak wracał to rozporek zapinał . Cholera nie mogę tego odszukać , gdzie to było ? Były tam trzy kamerki skierowane na brzegi jeziora . Jak znajdę to wrzucę linka .
Jak zamontują kamerki nad jeziorami to będziemy się ich stronę odlewac, a może czasami i coś grubszego się uda stęknąc do kamerki, dobrze by było aby zuma miały dobrego. Pozdrawiam inwigilatorów i tych normalnych też.
Też tak sobie na początku pomyślałem, ale z tym sikaniem nad jeziorem to różnie bywa.
Latem 1997r wyjąłem sikawkę i nieświadom zagrożenia ....... a tu z za zakrętu wyjechała Agata na rowerze... tzn dopiero później dowiedziałe się jak ma na imię.:)))
Jak zamontują kamerki nad jeziorami to będziemy się ich stronę odlewac, a może czasami i coś grubszego się uda stęknąc do kamerki, dobrze by było aby zuma miały dobrego. Pozdrawiam inwigilatorów i tych normalnych też.
Też tak sobie na początku pomyślałem, ale z tym sikaniem nad jeziorem to różnie bywa.
Latem 1997r wyjąłem sikawkę i nieświadom zagrożenia ....... a tu z za zakrętu wyjechała Agata na rowerze... tzn dopiero później dowiedziałe się jak ma na imię.:)))
To się ciesz że to był Agata. Jakbyś osikał kamerę to by było zwarcie,spięcie i poszedłbyś w koszta,bo sikawka nagrana i nie ma zmiłuj że to nie ja sikam po narzędziach władzy i je niszczę.
Wracając do Agaty to w koszta i tak pewnie poszedłeś.:) Jednak to już koszta o całkiem innym charakterze.:
Kłusownictwo jest wielkim złem.Źle postępują nawet ci , którzy wciąż kłusują inaczej niż współczesne gangi , jakby w zgodzie z naturą : stawiając samołówki na klenia czy sandacza , łowiąc po kilka rybek dziennie . Prawda jest jednak taka ,że tzw obrońcy czyli wszyscy razem wzięci zarybiacze kooperujący ściśle z ogólnie pojętymi wędkarzami , poprzez spełnianie ich marzeń i zachcianek - nie są dużo lepsi od kłusowników. Kłusownictwo to zjawisko , które można postrzegać w sposób wieloraki. Dla polskiego wędkarza , oczywiste jest to : kim jest kłusownik : jest to nikczemny osobnik kradnący ( jego ) ryby , za które on płaci składkę ,a co za tym idzie jako jedyny właściciel doznaje krzywdy na tle poczynań kłusownika. Ja stoję w opozycji do każdej z tych postaw , po pierwsze : należy ustalić ,że żadna z zainteresowanych stron nie ma plenipotencji nad wodą , nad środowiskiem ryb , żaden z nich nie jest też właścicielem mogącym uzurpować sobie władzę nad rybami bądź prawo do decyzji : jakie to ostatecznie ryby mają występować w danym zbiorniku a , które nie ( np : w ubiegłym wieku PZW oraz rybacy przeprowadzali odłowy odchwaszczające - czyli eliminację ryb , które z gospodarczego punktu widzenia rzekomo mają " zagrażać tym "cennym " - według mnie to także kłusownictwo ). Inny przypadek : poważna ingerencja jakiej dopuszcza się człowiek , zarybiając wody gatunkami obcymi - nie licząc się przy tym z konsekwencjami oraz dobrem obecnie występujących nisz ekologicznych - czym jest jeśli nie kłusownictwem ? Co prawda pierwsze w podany sposób skłusowane karpie - pojawiły się w Polsce baardzo dawno temu ,ale jednak ... Z nimi bowiem to same tylko kłopoty. Czasem zastanawiam się : jak rzeczywiście wygląda troska o przyszłość wód , w przypadku osób , którym niby zależy na tym , by wody dobrze się miały a ryby nie stawały się z czasem gatunkiem na wyginięciu . I chyba znalazłem odpowiedź na nurtujące mnie pytanie : dlaczego zarybienia są złe ? Odpowiedź retoryczna : zarybienia są złe i bezmyślne , bo wynikają niemal z tych samych pobudek co kłusownictwo. Czy jakakolwiek organizacja natury wędkowej - zajęłaby się ochroną akwenu mało atrakcyjnego pod względem wędkarskim np : starzejącego się zbiornika gdzie oprócz karasi i płoci - nie ma już nic więcej ? Gdzieżby znowu . Pierwszeństwo ochrony zawsze należy się tym wodom , z których idzie cokolwiek jeszcze uzyskać - tj wyłowić.Kłusownik idzie tutaj w sukurs wędkarzowi : gdyż on także idzie tam gdzie idzie coś złowić. W zarybianiu chodzi bowiem o przełożenie modelu stawowego na jeziora i rzeki.... Gdyby chcieć uzyskać np : z rzeki X taką samą produktywność jak z dużej hodowli ( licząc przyrost roczny czyli masę do wyłowienia ) , należałoby wyłowić wszystkie ryby , bo przecież rzeka to tylko mizerne 30 kg ryb na hektar .Tymczasem typ hodowlany , model stawowy - daje już 45 -295 kg na hektar. przyrostu rocznego . Nic dziwnego zatem w tym ,że osobę czującą się "właścicielem wody " czy inaczej : gospodarzem łowiska -cechowała i zawsze będzie cechować dążność do uzyskania choćby części tych wskaźników , ponieważ roczny przyrost tych ryb - to masa do odłowienia czyli krótko mówiąc ogólnie pojęty zysk : wędkarski , rybacki , handlowy , sportowy ,ale zawsze zysk. Jak łatwo się domyślić takie wody - są w centrum zainteresowania kłusownika . Tych którzy inicjują zarybienia - również silnie jak magnes przyciąga woda rybna , problem jednak w tym ,że w przypadku kłusownika wygląda to identycznie , bo przecież osoba ta również interesuje się wyłącznie rejonami obfitującymi w ryby . Można więc rzecz ,że na platformie mentalnej zarybiacz czy wędkarz a kłusownik bardzo się od siebie różnią ,ale w sferze rachuby czy ogólnej platformie umysłowej - bardzo dobrze się uzupełniają ! Są więc w tej rachubie jak bracia syjamscy : i wędkarze i kłusownicy . Każdemu z nich zależy , by wyciągać ryby z wody - dużo , bardzo dużo ryb. Różnica polega na tym ,że ( oprócz rzecz jasna wielu cech różniących oba procedery , które celowo pomijam ) : kłusownikowi obojętne jest skąd wyciągnie ryby , natomiast wędkarz - nieustannie deklaruje , że przyroda obojętna mu nie jest ,że jest osobą wrażliwą na krzywdę słabszych i mniejszych . Ale gdy przychodzi co do czego , to ten sam anachronizm wyłazi z niego zewsząd , czego przejawem są wówczas wściekłe ataki na bobry , kormorany i wydry - urojonych , rzekomych , zmyślonych w wyniku myślowej aberracji sprawców zniszczenia rzek i braku ryb .... Bóbr budując żeremia , odnawiając elementy przyrodnicze rzeki - tworzy jednocześnie ostoję dla ryb . Niestety - rzeka zmanipulowana przez bobry to rzeka niewędkarska ! Choć to paradoks niemały - okazuje się ,że "wrażliwej duszy polskiego wędkarza bliżej widokom rzeki całkowicie uregulowanej , z betonowymi okowami , tamami , nadbrzeżem z betonowych płyt - bo w takiej łatwiej złowić rybę - niż w tej pełnej szypotów , rasoli , nawisów czy wreszcie - żeremi ... Kłusownik ma ułatwione zadanie stając nad rzeką w centrum dużej aglomeracji , wędkarz się cieszy - bo prostsza nawigacja - i jak tutaj ich nie porównywać ? Nie powinno się nigdy nazywać wędkarza kłusownikiem - bo ten drugi to przecież przestępca , w odróżnieniu do pierwszego - który ma takie hobby jakie ma i nie jest w stanie ze swoim pędem usiedzieć w domu , opanować swój głód łowienia. Ale na miłość boską - wędkarz też nie jest święty. Tak samo zarybiacz i działający we współpracy z nim - wędkarz - uważają wody za swoją własność ( jak staw w majątku , w dawnym PEGERZE) , tak samo dopuszczają się zwykłego bezhołowia -wpuszczając do wód ryby w ilościach i gatunkach - z myślą nie o dobru przyrody- lecz według własnych kryteriów , fundując sobie wręcz prezent w postaci urastających do oszałamiających wielkości amurów , karpi bądź jeszcze innych ryb atrakcyjnych w połowie na wędkę. Żaden z nich - ani wędkarz ani kłusownik nie jest właścicielem wód ani ryb czy tak jak niejeden z nich być może sobie ubzdurał - stworzycielem ,ale za to żaden z nich nie zostawi wód w spokoju -dopóki będzie miał w tym interes. Tak już zupełnie na marginesie dodam ,że kłusowników należałoby pakować do więzień a wędkarzy uczulać na problem ich bezdusznego podejścia względem ryb , osłabiać ich utylitarne podejście do wód . W ten oto sposób przedstawiają się pewne subtelne różnice pomiędzy właściwym podejściem wobec kłusownika czyli przestępcy i wędkarza czyli hobbysty , nie zawsze mającego czyste intencje .
Ola miala racje Irek z Krzyskiem watek rozmyli zamiast o kamerach to dyskusje sprowadzili na sikawki i Agatki wroccie na dobra droge. Panowie!
Co tu gadać o ułudzie. Większość z nas łowi na wodach PZW, tu kamer jeszcze długo nie będzie kto zapłaci. Chyba że w jakiś kilku newralgicznych miejscach zasponsoruje państwo/Policja ale nie sądzę. Jeśli zaś chodzi o wody prywatne,trzeba łowić tam gdzie nie ma kamer.
Wracając do tematu sikawek u mnie OSP ma "sikafki".:) Na korbę.:)
Ola miala racje Irek z Krzyskiem watek rozmyli zamiast o kamerach to dyskusje sprowadzili na sikawki i Agatki wroccie na dobra droge. Panowie!
Co tu gadać o ułudzie. Większość z nas łowi na wodach PZW, tu kamer jeszcze długo nie będzie kto zapłaci. Chyba że w jakiś kilku newralgicznych miejscach zasponsoruje państwo/Policja ale nie sądzę. Jeśli zaś chodzi o wody prywatne,trzeba łowić tam gdzie nie ma kamer.
Wracając do tematu sikawek u mnie OSP ma "sikafki".:) Na korbę.:)
Co Ty gadasz!? A długo trzeba kręcić żeby zadziałała?;)
Ola miala racje Irek z Krzyskiem watek rozmyli zamiast o kamerach to dyskusje sprowadzili na sikawki i Agatki wroccie na dobra droge. Panowie!
Co tu gadać o ułudzie. Większość z nas łowi na wodach PZW, tu kamer jeszcze długo nie będzie kto zapłaci. Chyba że w jakiś kilku newralgicznych miejscach zasponsoruje państwo/Policja ale nie sądzę. Jeśli zaś chodzi o wody prywatne,trzeba łowić tam gdzie nie ma kamer.
Wracając do tematu sikawek u mnie OSP ma "sikafki".:) Na korbę.:)
Co Ty gadasz!? A długo trzeba kręcić żeby zadziałała?;)
Nie wiem Irek. Mnie z moim automatem do OSP nie przyjęli.:)
"Nie wiem Irek. Mnie z moim automatem do OSP nie przyjęli.:)"
Czyżby ich coś przerosło? :)))
A Bernarda proszę, żeby nas nie gasił, bo to temat bardzo istotny dla wędkarzy. Co będzie jak zapali się las przyległy do jakiejś rzeki lub jeziora? Spłoną drzewa razem z drogimi kamerami.:)
Witam,ja szczerze powiem że tak jak kolega zaniemówiłem,brak słów , zawsze myślałem że w Polsce są jeszcze jakieś rzeczy niemożliwe a jednak się myliłem.Polak jest zdolny do wszystkiego.P
Ludzka bezmyślność nie zna granic.To jest wręcz szokujące!!!Brak wysokich kar za kłusownictwo i nie tylko i dlatego tak wygląda ta nasza Polska,dopieprzyć jednemu,drugiemu solidnie to następnych 10 się zastanowi czy warto!
Ja bynajmniej nie życzę sobie aby jakiś zbok oglądał mnie, czy moja rodzinę w miejscu gdzie jadę odpocząć i się zrelaksować na łonie natury.
Z tymi kamerami w lesie to chyba nie doczytałeś, bo są zakładane w miejscu gdzie drewno jest składowane.
Jeśli potrafisz wydzielić tarlisko ryb na 20x20 metrów i zmusić je aby tylko tam odbywały tarło, to tam sobie kamerę załóż, ale nie na całym zbiorniku.
Kamery nie są rozwiązaniem tego problemu. Na pewno większy rezultat przyniosą dotkliwsze kary dla kłusowi, a nie 500 zł grzywny.
Zastanów się, a raczej zajrzyj do słownika co to jest inwigilacja, a co monitoring. I nie komentuj czyjegoś posta jak wyraźnie go nie przeczytałeś, bo robisz z siebie pośmiewisko (bo pisałem gdzie są w lesie kamery, a ty pouczasz mnie powtarzając to co napisałem). Uprawniony do rybactwa, dzierżawca wody ma prawo wyznaczyć terem który jest pod ochroną; wykluczony z wędkarstwa jak i uprawiania innych sportów wodnych jak i turystycznych czy rekreacyjnych. Poprostu wyznacza teren, zamknięty i oznacza jego. Może go nazwać tarliskiem, czy przedszkolem. I tam nikt postronny nie ma wstępu. I możesz sobie nie życzyć kamerowania jak to określiłeś podglądania. W tym miejscu nie masz prawa przebywać i już, a materiał może być wykorzystany w sądzie.
To że ty nie lubisz kamer i one cię krępują, to nie wyklucza by dany obiekt był pod monitoringiem. Jest informacja że jest monitoring, a ty możesz tylko ominąć ten teren, lub wejść i zachowywać się zgodnie z prawem.
"Kamery nie są rozwiązaniem tego problemu. Na pewno większy rezultat przyniosą dotkliwsze kary dla kłusowi, a nie 500 zł grzywny." Żeby ukarać kłusownika, to musisz mu udowodnić popełnienie przestępstwa. A zapis z kamery jak koleś dopuszcza się czynu karalnego, jest dowodem do nie podważenia. I dzięki takim nowinkom technicznym Strażnik może większy teren monitorować, i być o 600% skuteczniejszy. Zresztą teraz strażnik może posłużyć się kamerą do uwiecznienia czynu zakazanego, jak i zapisania/utrwalenia przebiegu interwencji, i przedłożyć go w sądzie jako dowód. Co innego jest upublicznienie takich zapisów, choć i tu jest furtka (przykład uwaga pirat, czy straż graniczna itp.),
Zastanów się co Ty wypisujesz, nie wiem czy zauważyłeś, ale sporo osób nabija się z Twojego pomysłu.
Zastanów się co Ty wypisujesz, nie wiem czy zauważyłeś, ale sporo osób nabija się z Twojego pomysłu.
Wiesz kto się nabija? Tylko ci którym pomysł monitorowania wyznaczonych i wykluczonych na czas tarła terenów z możliwości uprawiania rybactwa i wędkarstwa na nim. (Czyli monitorimk na terenach zamkniętych okresowo, i chronionych) Bo głównie o to mi chodziło! Reszta to luźna propozycja. A jeśli komuś monitoring na takich akwenach przeszkadza, to znakiem tego że się obawia że zostanie przyłapany na gorącym uczynku...
Monitoring; tylko i wyłącznie dla organów ścigania i zapobiegania przestępstwom...
Zresztą, tu wielu krytykuje wszystkich. A sami choć postępują nie etycznie, nie wywiązują się ze swoich obowiązków statusowych...
W takich dyskusjach wychodzi, kto ma coś na sumieniu, i jakim faktycznie jest wędkarzem. A to że nie umie normalnie, polemizować na jakiś temat (rozważyć za i przeciw, co i gdzie, w jakim celu i dla kogo). Krytykuje nie mając pojęcia o faktach, (mając za małą wiedzę na dany temat, i udając od tego eksperta w danej dziedzinie), to świadczy o jego inteligencji.
Twoja propozycja monitorowania w początkowych wpisach była trochę inna.
Ekspercie od monitoringu, nie wiem czy zauważyłeś, ale nikt z nas nie uważa się za eksperta - każdy z nas tylko wypowiedział swoje zdanie na ten temat. W skrócie chodzi o to że nikt nie chciałby być pod nadzorem kamer podczas odpoczynku na łonie natury. Nie chodzi o to, że ktoś coś chce ukrywać, chodzi o trochę prywatności np. podczas urlopu nad wodą.
Skoro jesteś ekspertem to zapewne wiesz, że taki monitoring to narzędzie o wielkich możliwościach. Ale może mieć skutek pozytywny jak i negatywny - co dla Ciebie nie jest chyba do ogarnięcia i widzisz tylko jedna stronę.
Poczytałeś trochę o monitoringu i teraz na siłę próbujesz wcisnąć to innym.
Wiesz, ludzie inteligentni wyróżniają się tym, że do problemu podchodzą kompleksowo, analizując za i przeciw - ja i większości osób wypowiadających się w tym temacie własnie widzi więcej argumentów przeciw.
Zastanów się co Ty wypisujesz, nie wiem czy zauważyłeś, ale sporo osób nabija się z Twojego pomysłu.
Wiesz kto się nabija? Tylko ci którym pomysł monitorowania wyznaczonych i wykluczonych na czas tarła terenów z możliwości uprawiania rybactwa i wędkarstwa na nim. (Czyli monitorimk na terenach zamkniętych okresowo, i chronionych) Bo głównie o to mi chodziło! Reszta to luźna propozycja. A jeśli komuś monitoring na takich akwenach przeszkadza, to znakiem tego że się obawia że zostanie przyłapany na gorącym uczynku... (1)
Monitoring; tylko i wyłącznie dla organów ścigania i zapobiegania przestępstwom...(2)
Zresztą, tu wielu krytykuje wszystkich. A sami choć postępują nie etycznie, nie wywiązują się ze swoich obowiązków statusowych...(3)
W takich dyskusjach wychodzi, kto ma coś na sumieniu, i jakim faktycznie jest wędkarzem.(4) A to że nie umie normalnie, polemizować na jakiś temat (rozważyć za i przeciw, co i gdzie, w jakim celu i dla kogo). Krytykuje nie mając pojęcia o faktach, (mając za małą wiedzę na dany temat, i udając od tego eksperta w danej dziedzinie), to świadczy o jego inteligencji.(5) CześćPo kolei odniosę się do tego pogrubionego tekstu.1. Nie obawiam się niczego. Łowię zgodnie z RAPR. Nie życzę sobie, żeby podglądano mnie za pomocą kamer na rybach. Nie chcę aby podpatrywano jak smaruję moją Żonę olejkiem do opalania - żadne służby ani organa ścigania nie mogą ingerować w moją prywatność i mój wizerunek ( bez nakazu sądowego ).2. Aby monitoring ( nie ważne jak to nazwać ) miał sens ktoś musi go na bieżąco obserwować i trzeba wiedzieć na co zwrócić uwagę. Kto to zrobi, za jakie pieniądze oraz kto za to zapłaci?3. Nie zamierzam raczej w tym roku zasilić PZW. Jak trzeba będzie opłacę za trzy czy siedem dni wędkowania. Więc jaki statut? 4. Na sumieniu nie mam nic. Jestem wędkarzem...( poproszę o komentarze Kolegów, którzy mnie znają ) jakim jestem wędkarzem.5. Fakty są takie, że moja wiedza na ten temat została bardzo poszerzona od mojego wpisu " Nagrywanie a prawo". Internet daje duże możliwości w odnajdywaniu odpowiednich zapisów i uwarunkowań prawnych co działa in plus w związku z moim poziomem inteligencji. Kursy i szkolenia nie czynią z nikogo eksperta. Jędrula no wszystko jest ok. Tylko co można zobaczyć i czemu zapobiec patrząc na ten np Wodzisław? Ponadto uważam, że takie "radosne" montowanie kamer, żeby pokazać światu rynek i kawałek nieba nie służy niczemu i nikomu. Konia z rzędem temu, kto w wypadku przestępstwa będzie w stanie rozpoznać z tej odległości twarz człowieka.JK
Jednak w obecnie trwającym wątku była jeszcze bardziej kontrowersyjna kwestia
cytat z pierwszej strony...
"......Moja organizacja z czasem będzie chciała takie cuda techniki zamontować
na rożnych akwenach. Podłączone do sieci internetowej będą służyć nie
tylko organom ścigania, ale też wędkarzom i innym chętnym wirtualnych
wycieczek krajoznawczych itp...
Można powiedzieć że taki widok z
kamerki internetowej jak na zdjęciu, będzie przydatny dla wszystkich;
turystów, wędkarzy jak i organów ścigania... "
Więc lepiej pozostanę mało inteligentną osobą jak jestem obecnie, niż "inteligentnym ekspertem" piszącym takie bzdury.
Zastanów się co Ty wypisujesz, nie wiem czy zauważyłeś, ale sporo osób nabija się z Twojego pomysłu.
Wiesz kto się nabija? Tylko ci którym pomysł monitorowania wyznaczonych i wykluczonych na czas tarła terenów z możliwości uprawiania rybactwa i wędkarstwa na nim. (Czyli monitorimk na terenach zamkniętych okresowo, i chronionych) Bo głównie o to mi chodziło! Reszta to luźna propozycja. A jeśli komuś monitoring na takich akwenach przeszkadza, to znakiem tego że się obawia że zostanie przyłapany na gorącym uczynku... (1)
Monitoring; tylko i wyłącznie dla organów ścigania i zapobiegania przestępstwom...(2)
Zresztą, tu wielu krytykuje wszystkich. A sami choć postępują nie etycznie, nie wywiązują się ze swoich obowiązków statusowych...(3)
W takich dyskusjach wychodzi, kto ma coś na sumieniu, i jakim faktycznie jest wędkarzem.(4) A to że nie umie normalnie, polemizować na jakiś temat (rozważyć za i przeciw, co i gdzie, w jakim celu i dla kogo). Krytykuje nie mając pojęcia o faktach, (mając za małą wiedzę na dany temat, i udając od tego eksperta w danej dziedzinie), to świadczy o jego inteligencji.(5) CześćPo kolei odniosę się do tego pogrubionego tekstu.1. Nie obawiam się niczego. Łowię zgodnie z RAPR. Nie życzę sobie, żeby podglądano mnie za pomocą kamer na rybach. Nie chcę aby podpatrywano jak smaruję moją Żonę olejkiem do opalania - żadne służby ani organa ścigania nie mogą ingerować w moją prywatność i mój wizerunek ( bez nakazu sądowego ).2. Aby monitoring ( nie ważne jak to nazwać ) miał sens ktoś musi go na bieżąco obserwować i trzeba wiedzieć na co zwrócić uwagę. Kto to zrobi, za jakie pieniądze oraz kto za to zapłaci?3. Nie zamierzam raczej w tym roku zasilić PZW. Jak trzeba będzie opłacę za trzy czy siedem dni wędkowania. Więc jaki statut? 4. Na sumieniu nie mam nic. Jestem wędkarzem...( poproszę o komentarze Kolegów, którzy mnie znają ) jakim jestem wędkarzem.5. Fakty są takie, że moja wiedza na ten temat została bardzo poszerzona od mojego wpisu " Nagrywanie a prawo". Internet daje duże możliwości w odnajdywaniu odpowiednich zapisów i uwarunkowań prawnych co działa in plus w związku z moim poziomem inteligencji. Kursy i szkolenia nie czynią z nikogo eksperta. Jędrula no wszystko jest ok. Tylko co można zobaczyć i czemu zapobiec patrząc na ten np Wodzisław? Ponadto uważam, że takie "radosne" montowanie kamer, żeby pokazać światu rynek i kawałek nieba nie służy niczemu i nikomu. Konia z rzędem temu, kto w wypadku przestępstwa będzie w stanie rozpoznać z tej odległości twarz człowieka.JK
Ja zaś Janusz ujmę te wszystkie punkty (kolegi Artur z Kętrzyna) w jednym zdaniu.
Jednak w obecnie trwającym wątku była jeszcze bardziej kontrowersyjna kwestia
cytat z pierwszej strony...
"......Moja organizacja z czasem będzie chciała takie cuda techniki zamontować
na rożnych akwenach. Podłączone do sieci internetowej będą służyć nie
tylko organom ścigania, ale też wędkarzom i innym chętnym wirtualnych
wycieczek krajoznawczych itp...
Można powiedzieć że taki widok z
kamerki internetowej jak na zdjęciu, będzie przydatny dla wszystkich;
turystów, wędkarzy jak i organów ścigania... "
Więc lepiej pozostanę mało inteligentną osobą jak jestem obecnie, niż "inteligentnym ekspertem" piszącym takie bzdury.
Roxola. Już pisałem i tłumaczyłem co ta kamera by mogła pokazywać. Bardziej krajobraz w rzeczywistym czasie niż szczegóły lidzkiej anatomii. Nie wiem czy rozpoznała byś kogoś po ubiorze, a bardziej zarysie sylwetki. poprostu obraz był by dostępny małej rozdzielczości, i takie tam. I tu nie mówię że sprzeciw jest zły, ali że pomysł zasługuje na poklaski. Co do monitoringu to taka kamera ma się ni jak. I tu trzeba rozróżnić te sprawy.
Co innego jest monitoring, i spełnia inne zadanie jak też zapisy z niego nie są dostępne postronnym osobom, jak też nie mogą naruszać godności człowieka.
Cytat również z pierwszej strony; _________________________________
Roxola, wystarczy informacja że obiekt jest monitorowany. I jeśli nie
masz chęci być na takim obiekcie to nie musisz. Monitoring nie służy do
podglądania, lecz zapobiegania przestępstwom. Po drugie na plaży jesteś w
bikini, czy innym stroju i nie masz się czego wstydzić (???). Po
trzecie, taka kamera wcale nie musi być skierowana na plażę publiczną a
na akwen. Nawet na plaży publicznej taka kamera, przyda się poprawie
bezpieczeństwa bo nagra; wandali i złodziei, jak też ludzi pod wpływem
alkoholu którzy zakłócają porządek czy dewastują mienie... I daję
głowę że jeśli byś była na takiej plaży ofiarą kieszonkowca, czy ukradli
by ci autko. A dzięki monitoringowi udało by się to wszystko odzyskać,
jak też ukarać sprawcę. Wtedy to by było dla ciebie cacy. Dziś wiele
ośrodków wczasowych jest monitorowanych i innych obiektów turystycznych,
i ludziom to nie przeszkadza. Ważne by były skierowane w odpowiednie
miejsca i nie naruszały miejsc intymnych...
Twoja propozycja monitorowania w początkowych wpisach była trochę inna.
Ekspercie od monitoringu, nie wiem czy zauważyłeś, ale nikt z nas nie uważa się za eksperta - każdy z nas tylko wypowiedział swoje zdanie na ten temat. W skrócie chodzi o to że nikt nie chciałby być pod nadzorem kamer podczas odpoczynku na łonie natury. Nie chodzi o to, że ktoś coś chce ukrywać, chodzi o trochę prywatności np. podczas urlopu nad wodą.
Skoro jesteś ekspertem to zapewne wiesz, że taki monitoring to narzędzie o wielkich możliwościach. Ale może mieć skutek pozytywny jak i negatywny - co dla Ciebie nie jest chyba do ogarnięcia i widzisz tylko jedna stronę.
Poczytałeś trochę o monitoringu i teraz na siłę próbujesz wcisnąć to innym.
Wiesz, ludzie inteligentni wyróżniają się tym, że do problemu podchodzą kompleksowo, analizując za i przeciw - ja i większości osób wypowiadających się w tym temacie własnie widzi więcej argumentów przeciw.
To tyle w tym temacie.
Pozdrawiam
Ludzie wypowiadający się w tym temacie, nie wiedzą co to jest monitoring. Jeszce raz mówię; Monitoring nie jest dostępny publicznie i nie może narażać godności człowieka. Jest wykorzystywany przez organy mające do tego uprawnienia, i ma służyć jedynie zapewnieniu bezpieczeństwa mienia jak i zdrowia czy życia innych. Materiały z monitoringu nie mogą być upublicznione i dostępne dla osób postronnych. Upublicznienie takich nagrań, i narażenie na człowieka na nieprzyjemności z tym związane jest karalne. Są też miejsca w których nie można montować monitoringu. O tym wszystkim mówią przepisy. I zanim się wypowiesz na ten temat, to zaczerpnij wiedzy i nie nazywaj czegoś czym nie jest... I nie mów o możliwościach jeśli jest to zakazane i karalne. Dużo rzeczy ma różne możliwości ale nie mogą być wykorzystywane nie zgodnie z prawem, jak i przeznaczeniem. Wiesz ludzie którzy nie mają pojęcia o czymś, to podchodzą do tego z kompleksami. I nie wiadomo co sobie wyobrażają.
Mówiąc o monitoringu, nie mówiłem o nim że ma stać w takich miejscach gdzie naruszy czyjąś godność (jest to prawnie zakazane, i na zamontowanie monitoringu trzeba mieć zezwolenie od odpowiednich władz). A o miejscach które są wykluczone z możliwości tam przebywania przez człowieka, bądź narażone na działanie przestępcze, na przykład zamknięte, wyznaczone i oznaczone tereny zamknięte okresowo lub całkowicie (zanim to skomentujesz zapoznaj się co to dokładnie znaczy). I głównie o takich miejscach myślałem. Po drugie, obnażanie się czy akty seksualne w miejscach publicznych jest zabronione. jak też publikowanie takich materiałów. Człowieku i idąc miastem i załatwiając różne sprawy, jesteś przynajmniej 10 razy zanotowany przez różnego rodzaju monitoringi (w każdym sklepie, urzędzie, parkingu i innych miejscach jest monitoring). I jeśli masz taki kompleks, to uważaj komu i gdzie podajesz rękę, jaką robisz minę gest, czy przypadkiem gdzieś się nie ubrudziłeś. Powiedz ile razy siebie zobaczyłeś w telewizji i w internecie, a zwłaszcza jak robisz coś nie moralnego? Myślisz że ktoś kto pracuje przy obsłudze monitoringu będzie ryzykował; ograniczeniem wolności, grzywną i pozbawieniem uprawnień i pracy, jak też tym że bęzie musiał naprawić krzywdę wyrządzoną innej osobie? Co on by na tym zyskał?
Ps. już nie raz pisałem skąd mam wiedzę na temat monitoringu, i wystarczy przeczytać coś ze zrozumieniem, a nie zaraz rzucać wodze wyobraźni. Za dużo żeście się na oglądali filmów amerykańskich.
Czy tylko według mnie, wszystkie cytowane dzisiaj posty są przeczące sobie?
W ostatnich postach mojego "przedmówcy" już jest zupełnie inna bajka....
Monitoring zapobiegnie kłusownictwu..., ale na zbiornikach prywatnych nie na odcinku rzeki, czego dotyczył temat główny tego wątku, w którym piszemy.
Kamery zainstalowane w dowolnych miejscach naruszą naszą swobodę, do której mamy prawo, a w żaden sposób nie zapobiegną kłusownictwu...
Trzeba być niezwykle naiwnym, aby wierzyć w takie rzeczy... dlatego łatwiej jest postawić przed sądem wędkarza za np. brak wpisu, czy żywca z innego zbiornika, niż kłusownika.
A dlaczego? Ponieważ kłusownik doskonale wie co dzieje się w jego okolicy i jak uniknąć wpadki, a często właśnie sieci i takie tam inne... są w pobliżu zamieszkania takiego kłusownika.
Cytat również z pierwszej strony; _________________________________
Roxola, wystarczy informacja że obiekt jest monitorowany. I jeśli nie
masz chęci być na takim obiekcie to nie musisz. Monitoring nie służy do
podglądania, lecz zapobiegania przestępstwom. Po drugie na plaży jesteś w
bikini, czy innym stroju i nie masz się czego wstydzić (???). Po
trzecie, taka kamera wcale nie musi być skierowana na plażę publiczną a
na akwen. Nawet na plaży publicznej taka kamera, przyda się poprawie
bezpieczeństwa bo nagra; wandali i złodziei, jak też ludzi pod wpływem
alkoholu którzy zakłócają porządek czy dewastują mienie... I daję
głowę że jeśli byś była na takiej plaży ofiarą kieszonkowca, czy ukradli
by ci autko. A dzięki monitoringowi udało by się to wszystko odzyskać,
jak też ukarać sprawcę. Wtedy to by było dla ciebie cacy. Dziś wiele
ośrodków wczasowych jest monitorowanych i innych obiektów turystycznych,
i ludziom to nie przeszkadza. Ważne by były skierowane w odpowiednie
miejsca i nie naruszały miejsc intymnych...
Roxola, jeszcze raz proszę cię byś przeczytała uważnie wszystko co
napisałem o monitoringu. I zastanów się czy auto stoi na plaży czy na
parkingu. Bo naprawdę nie rozumiesz co czytasz. No i gdzie masz kieszenie, bo chyba nie w bikini. I od ustalenia tożsamości sprawcy wystarczy obraz z parkingu, lub wejścia do obiektu. Bo przecież nikt nie nosi napisane na czole jak się nazywa, zaś rysopis nie jest dowodem że ta osoba tam faktycznie przebywała. Jesteś zielona, i ciort go wie co sobie wyobrażasz, opanuj się kobieto... Jeśli boisz się profesjonalnego monitoringu, to nie wchodź do sklepu, banku czy urzędu, bo tam cię nagrywają....
CześćTak sobie myślę Ola, że trzeba zacząć od jednej podstawowej sprawy.Żeby montować kamery na jakimś terenie trzeba być jego właścicielem i spełnić kilka ( a może nawet tylko jeden warunek ): Powiesić tablice informujące o monitoringu. Od zamysłu do pomysłu niestety droga bardzo daleka - na całe szczęście.@ArturJuż nie chcę cytować, co sam napisałeś o tym, że i wędkarz, i służby i ten co ptaszki zechce pooglądać mógłby sobie popatrzeć. ( Można powiedzieć że taki widok z kamerki internetowej jak na zdjęciu, będzie przydatny dla wszystkich; turystów, wędkarzy jak i organów ścigania... ")Jak to się ma, że potem piszesz o małej rozdzielczości i " Ludzie wypowiadający się w tym temacie, nie wiedzą co to jest monitoring. Jeszce raz mówię; Monitoring nie jest dostępny publicznie i nie może narażać godności człowieka. Jest wykorzystywany przez organy mające do tego uprawnienia, i ma służyć jedynie zapewnieniu bezpieczeństwa mienia jak i zdrowia czy życia innych.Materiały z monitoringu nie mogą być upublicznione i dostępne dla osób postronnych. Upublicznienie takich nagrań, i narażenie na człowieka na nieprzyjemności z tym związane jest karalne. "To może napisz nam co jest monitoringiem a co nie jest. Bo raz chcesz, żeby wszyscy mieli dostęp a drugi raz, że tylko osoby uprawnione. JK
Artur czy nie zastanowiło Cię że ja, Roxola, JKarp i wielu wielu innych rozumiemy, odbieramy Twoje wpisy tak samo, a tylko Ty rozumiesz je inaczej? Ja bym to na Twoim miejscu przemyślał, bo może jest coś nie tak...?
Masz jakiś chory pogląd i na siłę próbujesz wcisnąć go innym.
Daj juz spokój, bo sam gubisz się w tym co piszesz.
Kłusownictwo to wielkie zło - jedno z wielu jakie spotyka polskie wody. Nikt nie próbuje sprawić , by było inaczej - każdy waży swój interes : tak kłusownik , poprzez zarybiaczy , na wędkarzach kończąc. Każdy z nich , choć grupy te są nie do porównanie jeśli chodzi o nikczemność - uważa wody i ryby za swoją własność . Kłusownictwo wynika z drapieżnej , niskiej , nędznej pazerności , chęci posiadania mięsa , zaś jego ugrzecznione poboczne przeciwieństwa : zarybianie oraz wędkarstwo - odnosi się do pragnienia posiadania ryb na własność . Przykłady chęci posiadania ryby , robienia zeń towaru handlowego ? Proszę bardzo : WĘGORZ ! Czym jest dziś węgorz jeśli nie towarem plasującym się gdzieś pośród półek zarybieniowego kramu ? Węgorz to ryba , która zawsze była w naszych wodach nieliczna . Dawniej wprawdzie PGR , powodowana wzrostem gospodarki eksportowej tej ryby , zarybiało wody intensywnie narybkiem szklistym węgorza -Montee. Niestety wszystko co dobre skończyło się wraz z nowym porządkiem. Narybek szklisty węgorza odławiany jest u zapór europejskich rzek :Severn , Usk , Wye , Loara a następnie sprzedawany innym krajom oraz przeznaczony do przetwórstwa . Oprócz węgorza wstępującego naturalnie ( 5 % polskiej populacji , podczas gdy 95 % to kwestia zarybień ) oraz zarybień samcem węgorza obsadowego ( węgorz srebrny ) - kupuje się także za wielkie pieniądze małe ilości narybku naturalnie wstępującego do rzek ( szklistego Montee ) . Po kilkunastu latach (8 -12 czasem więcej czasem mniej ) - dorosłe węgorze zaczynają wędrówkę rzekami , ku Morzu Sargassowemu (gdzie znajdują się jedyne tarliska tej ryby ). Zjawisko to nasila się w maju i wrześniu - i wtedy to dorosłe węgorze padają łupem szczególnego rodzaju kłusowników : rybaków oraz członków wędkarskich kół - którzy odławiają te ryby na trasie ich wędrówek , nie pozwalając żyć rybom w spokoju , zgodnie z ich biologią ! Gdyby bowiem węgorz spłynął na tarło - zdaniem tych ludzi , przepadłyby pieniądze , które wydano na całe to haniebne przedsięwzięcie : począwszy od kupna narybku , na zarybianiu i odłowie dorosłych węgorzy kończąc. I to też jest prawdziwe , zwykłe kłusownictwo i czystej w swej postaci draństwo. Niech żadna z osób , które postępują w opisany sposób - nie mówi nigdy ,że jest kimś lepszym od kłusownika. Niechaj powstrzyma się przed nazywaniem siebie , zaszczytnym mianem obrońcy , miłośnikiem przyrody, bo przecież postrzeganie ryby wyłącznie jako towar , obiekt przetargów , operacji handlowo -gospodarczych , zarybianie polskich wód samym samcem - co dowodzi tylko tego ,że ludziom zależy na tym ,żeby ten węgorz był - niezależnie od tego czy jest to zgodne z naturą tej ryby czy nie - to zwykłe kłusownictwo. Cała ta załgana banda specjalistów od zarybień i "gospodarki " - postrzega ryby wyłącznie z perspektywy zysków i strat . Nie pozwala się żyć danej rybie zgodnie z jej naturą i biologią . Robi się wszystko , nie po to , by populacja tej ryby miała naturalną wielkość lecz po to , by mieć dostęp do zasobów jej smacznego skądinąd - mięsa.W nawiązaniu do powyższej treści dodam jeszcze ( lub jeszcze raz tylko
podkreślę ) ,że ludzie wplatani w tę całą grę uprawianą na biednej ,
udręczonej , powoli ginącej rybie jaką jest węgorz - wszyscy ci , którzy
kupują narybek za duże pieniądze , zarybiają wody PZW samym samcem
obsadowym - nie licząc się z faktem ,że to niezgodne z jej naturą - gdyż
narybek płci męskiej zostaje znacznie dłużej u wybrzeży morskich niż
samice , które wstępują z morza do rzek - to według mnie w pewnym
sensie zwykli kłusownicy albo osoby działające z tych samych omalże
pobudek .Kłusownik bowiem czyli przestępca - jedyne co okrada to
przyrodę . Z kolei zaś specjalista od "gospodarki " , od tych
wszystkich manipulacji - gdzie ryby stają się ewidentnym obiektem
sprzedaży - to pozbawiony skrupułów ćwierć-przestępca Populacja węgorza
powinna być złożona z samic i samców a nie prawie samych samców - jak
to ma miejsce w przypadku zarybień węgorzem obsadowym . Tutaj też w grę
wchodzi aspekt czysto ekonomiczny : węgorz obsadowy ma przeżywalność
60% , podczas gdy wstępujący narybek szklisty -5 % .... Ludzie , którzy
kupują małe ilości narybku szklistego Montee - odłowionego za granicą a
następnie ( gdy te węgorze np : po 12 latach dorosną ) - odławiający
ryby wędrujące na tarło - to też zwykli kłusole , ponieważ w imię
kalkulacji swoich czysto ludzkich zysków i strat , nie pozwalają żyć
rybom zgodnie z ich naturą. Tacy ludzie od początku do końca sprawują
kontrolę nad losem tych ryb , ponieważ zależy im na dostępie do towaru -
czyli mięsa tych ryb. To też zwykłe kłusownictwo a przynajmniej -
uzurpowanie sobie tytułu właściciela ryb i wód. Kłusownictwo bez granic - jak w tytule wątku.
Kłusownictwo to wielkie zło - jedno z wielu jakie spotyka polskie wody. Nikt nie próbuje sprawić , by było inaczej - każdy waży swój interes : tak kłusownik , poprzez zarybiaczy , na wędkarzach kończąc. Każdy z nich , choć grupy te są nie do porównanie jeśli chodzi o nikczemność - uważa wody i ryby za swoją własność . Kłusownictwo wynika z drapieżnej , niskiej , nędznej pazerności , chęci posiadania mięsa , zaś jego ugrzecznione poboczne przeciwieństwa : zarybianie oraz wędkarstwo - odnosi się do pragnienia posiadania ryb na własność . Przykłady chęci posiadania ryby , robienia zeń towaru handlowego ? Proszę bardzo : WĘGORZ ! Czym jest dziś węgorz jeśli nie towarem plasującym się gdzieś pośród półek zarybieniowego kramu ? Węgorz to ryba , która zawsze była w naszych wodach nieliczna . Dawniej wprawdzie PGR , powodowana wzrostem gospodarki eksportowej tej ryby , zarybiało wody intensywnie narybkiem szklistym węgorza -Montee. Niestety wszystko co dobre skończyło się wraz z nowym porządkiem. Narybek szklisty węgorza odławiany jest u zapór europejskich rzek :Severn , Usk , Wye , Loara a następnie sprzedawany innym krajom oraz przeznaczony do przetwórstwa . Oprócz węgorza wstępującego naturalnie ( 5 % polskiej populacji , podczas gdy 95 % to kwestia zarybień ) oraz zarybień samcem węgorza obsadowego ( węgorz srebrny ) - kupuje się także za wielkie pieniądze małe ilości narybku naturalnie wstępującego do rzek ( szklistego Montee ) . Po kilkunastu latach (8 -12 czasem więcej czasem mniej ) - dorosłe węgorze zaczynają wędrówkę rzekami , ku Morzu Sargassowemu (gdzie znajdują się jedyne tarliska tej ryby ). Zjawisko to nasila się w maju i wrześniu - i wtedy to dorosłe węgorze padają łupem szczególnego rodzaju kłusowników : rybaków oraz członków wędkarskich kół - którzy odławiają te ryby na trasie ich wędrówek , nie pozwalając żyć rybom w spokoju , zgodnie z ich biologią ! Gdyby bowiem węgorz spłynął na tarło - zdaniem tych ludzi , przepadłyby pieniądze , które wydano na całe to haniebne przedsięwzięcie : począwszy od kupna narybku , na zarybianiu i odłowie dorosłych węgorzy kończąc. I to też jest prawdziwe , zwykłe kłusownictwo i czystej w swej postaci draństwo. Niech żadna z osób , które postępują w opisany sposób - nie mówi nigdy ,że jest kimś lepszym od kłusownika. Niechaj powstrzyma się przed nazywaniem siebie , zaszczytnym mianem obrońcy , miłośnikiem przyrody, bo przecież postrzeganie ryby wyłącznie jako towar , obiekt przetargów , operacji handlowo -gospodarczych , zarybianie polskich wód samym samcem - co dowodzi tylko tego ,że ludziom zależy na tym ,żeby ten węgorz był - niezależnie od tego czy jest to zgodne z naturą tej ryby czy nie - to zwykłe kłusownictwo. Cała ta załgana banda specjalistów od zarybień i "gospodarki " - postrzega ryby wyłącznie z perspektywy zysków i strat . Nie pozwala się żyć danej rybie zgodnie z jej naturą i biologią . Robi się wszystko , nie po to , by populacja tej ryby miała naturalną wielkość lecz po to , by mieć dostęp do zasobów jej smacznego skądinąd - mięsa. Kłusownictwo bez granic - jak w tytule wątku.
Droga Koleżanko Olu i Koledzy nie przejmujcie się tym pomysłem. Nie będzie on zrealizowany z błahego powodu: koszty. Ale też się Arturze zastanawiam co Ty właściwie byś chciał instalować. Porządne kamery szerokokątne z możliwością manualnego lub nawet automatycznego najazdu i powiększenia obiektu będącego w ruchu, gdzie koszty są niebotyczne, czy zwykłą kamerkę za psie grosze która i tak nic nie pokarze. Poza tym na jakiej zasadzie ta CCTV miała by działać? On-line w necie czy tylko na zasadzie zapisu na twardy dysk? Zadaję te pytania Tobie jak wcześniej zadawałem potencjalnemu klientowi.
Zarybianie wód to duża ingerencja w przyrodę . Gdyby wstrzymać się od zarybień oraz co oczywiste , połowów : wędkarskich , rybackich , kłusowniczych - w każdym zbiorniku i rzece ustaliłaby się ichtiofauna właściwa dla danego zbiornika.Problem jednak w tym ,że nie byłoby zbyt wiele do odłowu... Człowiek zarybiający - stara się jednak poprawiać rybostan ,czyniąc to bynajmniej nie z pobudek altruistycznych . Każdy ma swój cel w wodzie i rybach , każdy uważa się za właściciela , zawiadowcę tego środowiska - a przecież to nieprawda !Przyznam szczerze ,że nie znam bardziej zakłamanej , przepełnionej hipokryzją grupy społecznej niż ludzie zarybiający wody .Przypuszczam ,że nawet kłusolowi ( szczerze bo po pijanemu ) zdarza się mówić prawdę - ryby to dlań kłusownicza wódka , codzienność , chęć posiadania . Zarybiacz z kolei nie mówi prawdy o sobie - nigdy i w żadnych okolicznościach. Weźmy - zarybienia ... Wiadomo przecież ,że czynią to oni po to , by móc później z czego cyklicznie wyławiać dane ilości , określonego gatunku ryby ! Czy zatem kłusownictwo nie wynika z tych samych pobudek co zarybianie : z chęci posiadania i wyławiania ? Zarybianie jest bardziej wysublimowane , ukryte pod fasadą szlachetnej idei , udrapowane tak , by uzyskać poklask i społeczne poparcie , a kłusownictwo natomiast : znaczy to co znaczy : jest przestępstwem , zbrodnią , jawnym okradaniem przyrody . Na tym tle dochodzi do oczywistego konfliktu pomiędzy kłusolem a zarybiaczem : obydwaj bowiem celują w tym samym czyli w posiadaniu i wyławianiu ryb - tylko ,że ten drugi czuje się pokrzywdzony , z powodu postrzegania siebie jako właściciela wody i ryb ! Kłusownik to bydlak i zbrodniarz ,ale jedyne co okrada to przyroda .
W takich dyskusjach wychodzi, kto ma coś na sumieniu, i jakim faktycznie jest wędkarzem.(4)
no przestan taki banialuki wciskac za kogo sie uwazasz spróbuj postąpac po ziemi w calym tego slowa znaczeniu<, to nie jest argument do rzeczowej dyskusji nie powielaj metod juz znanych z tego portalu wszyscy to fiuty ja to jestem ten co wiem nalepiej??
W takich dyskusjach wychodzi, kto ma coś na sumieniu, i jakim faktycznie jest wędkarzem.(4)
no przestan taki banialuki wciskac za kogo sie uwazasz spróbuj postąpac po ziemi w calym tego slowa znaczeniu<, to nie jest argument do rzeczowej dyskusji nie powielaj metod juz znanych z tego portalu wszyscy to fiuty ja to jestem ten co wiem nalepiej??
A co ci przeszkadza moja wypowiedź ? Nie mam prawa przedstawić swych poglądów ? Jak ci bije po oczach garść prawdy - to siedź cicho , nie krytykuj.
Acipenser Sturio post który zamieścił Bernard51 nie tyczył się Twojego wpisu... więc wyluzuj.
Olu on nic nie kuma. Przecież ten człowiek ma swój zamknięty świat, gdzie my jako gatunek nie powinniśmy istnieć. No i nie karm trola, traktuj go jak powietrze. Pozdrawiam Ciebie!
Acipenser Sturio post który zamieścił Bernard51 nie tyczył się Twojego wpisu... więc wyluzuj.
Olu on nic nie kuma. Przecież ten człowiek ma swój zamknięty świat, gdzie my jako gatunek nie powinniśmy istnieć. No i nie karm trola, traktuj go jak powietrze. Pozdrawiam Ciebie!
Masz racje nie kuma ze zyje po co zyje dla niego caly swiat jest udreka!! Tyle sobie ulzy jak cos sobie popisze chocby dla wlasnej satysfakcji?? Ale widocznie i tacy musza byc ktos o tym zadecydowal--Ten co nad nami
Dobrze Krzychu! Najpierw lej, a później patrz kogo lałeś.:) A nóż dobrze trafisz.:)))
Czekaj Irek jak woda opadnie to będę miał za free zapasowy kask.:)
Chyba ze bobry wcześniej zabiorą.
Będziesz mógł jakąś koleżankę zabrać na ryby.;)
Aha,i przy jej "użyciu" wystraszę wszystkie ryby.:)
Tomku jak będziesz wiedział, gdzie są kamery to daj znać :)
A moje wcześniejsze posty dotyczyły udostępnianiu obrazu na żywo w sieci... i głównie o to dzisiaj chodziło :)
Co jest totalnym absurdem i wielkim nieporozumieniem, podglądać w sieci możemy sobie ptaszki i wiewiórki....
Olu takie rzeczy oczywiście nie są dostępne w sieci. To o czym pisałem jest tylko do użytku właściciela i ewentualnie prokuratury przy zajściu przestępstwa. Natomiast nie pokazuje się tego on-line w necie. Ale z drugiej strony kamerki z gór czy morza... Przecież nie ma problemu by zobaczyć co się dzieje na danym stoku czy plaży. A nie ma napisów ostrzegawczych, przynajmniej na stokach. Narty są mi bliższe niż piach nadmorski;) mimo iż nad ten drugi mam sporo bliżej. Pozdrawiam!
Tomku jak będziesz wiedział, gdzie są kamery to daj znać :)
A moje wcześniejsze posty dotyczyły udostępnianiu obrazu na żywo w sieci... i głównie o to dzisiaj chodziło :)
Co jest totalnym absurdem i wielkim nieporozumieniem, podglądać w sieci możemy sobie ptaszki i wiewiórki....
Mylisz się , zobacz :
http://www.wodzislaw-slaski.pl/kamera,pl.htm
http://www.kamery.pl/produkty/kamery-online-zakopane/kamera-online-zakopane-2.htm
I takich przykładów podglądania są tysiące , takie czasy . tylko patrzeć jak zamontują monitoring nad jeziorami .
Jędrula ja rozumie, że kamer jest mnóstwo, niemal na każdym kroku...
W moim mieście również jest stok narciarski i mogę w każdej chwili podglądać co się dzieje.
Mowa była o podglądzie w sieci łowiska, na którym były przypadki kłusownictwa.
Jakby tego było mało to jeszcze widok z takiego właśnie łowiska ma być udostępniony również w sieci.
Niech jest... pokazujący zbiornik, góry, drzewa.... ale nie wędkujących, a jak w takim razie wykryje kłusownika?
Kamery do których odsyła link są skierowane na góry i centrum miasta, ale taki monitoring nie zapobiegnie
kradzieży auta, tak samo jak kłusownictwu.
Jak zamontują kamerki nad jeziorami to będziemy się ich stronę odlewac, a może czasami i coś grubszego się uda stęknąc do kamerki, dobrze by było aby zuma miały dobrego. Pozdrawiam inwigilatorów i tych normalnych też.
"Aha,i przy jej "użyciu" wystraszę wszystkie ryby.:)"
Jak będzie taka jaką mi polecałeś, to może przestaną nagrywać nad wodami .:)))
Mam nadzieję, że dopóki ja będę mogła chodzić na łowisko, żeby łowić to takich kamer nie będzie.
Wtedy tak jak już wyżej Piotrek /niepokorny/ napisał... tylko chip, ale obawiam się, że wszczepiony... nie na karcie.
Jesteśmy jeszcze trochę wolni.., a nad wodą tą wolność najmocniej czujemy, więc dlaczego ma się to zmienić?
P.S Jak Krzysiek z Irkiem weszli w temat, to teraz już koniec poważnej dyskusji :)))
A i pod kamerami powinny byc jeszcze karabiny maszynowe aby SSR mogli natychmiast wsiskając enter zastrzelic podejrzanego.
Jędrula ja rozumie, że kamer jest mnóstwo, niemal na każdym kroku...
W moim mieście również jest stok narciarski i mogę w każdej chwili podglądać co się dzieje.
Mowa była o podglądzie w sieci łowiska, na którym były przypadki kłusownictwa.
Jakby tego było mało to jeszcze widok z takiego właśnie łowiska ma być udostępniony również w sieci.
Niech jest... pokazujący zbiornik, góry, drzewa.... ale nie wędkujących, a jak w takim razie wykryje kłusownika?
Kamery do których odsyła link są skierowane na góry i centrum miasta, ale taki monitoring nie zapobiegnie
kradzieży auta, tak samo jak kłusownictwu.
Nie mogę znaleźć ale gdzieś , kiedyś widziałem live filmy z kamer . Karpiarze siedzieli i z tego co widziałem popijali piwko w czerwonych puszkach , może warka ? Jeden nawet skoczył w krzaki siku zrobić , oczywiście nie było widać ale jak wracał to rozporek zapinał . Cholera nie mogę tego odszukać , gdzie to było ? Były tam trzy kamerki skierowane na brzegi jeziora . Jak znajdę to wrzucę linka .
Jak zamontują kamerki nad jeziorami to będziemy się ich stronę odlewac, a może czasami i coś grubszego się uda stęknąc do kamerki, dobrze by było aby zuma miały dobrego. Pozdrawiam inwigilatorów i tych normalnych też.
Też tak sobie na początku pomyślałem, ale z tym sikaniem nad jeziorem to różnie bywa.
Latem 1997r wyjąłem sikawkę i nieświadom zagrożenia ....... a tu z za zakrętu wyjechała Agata na rowerze... tzn dopiero później dowiedziałe się jak ma na imię.:)))
Widocznie nie żałujesz że poznałeś Agatę, a jak bys nie wyciągną sikawki.....
Jak zamontują kamerki nad jeziorami to będziemy się ich stronę odlewac, a może czasami i coś grubszego się uda stęknąc do kamerki, dobrze by było aby zuma miały dobrego. Pozdrawiam inwigilatorów i tych normalnych też.
Też tak sobie na początku pomyślałem, ale z tym sikaniem nad jeziorem to różnie bywa.
Latem 1997r wyjąłem sikawkę i nieświadom zagrożenia ....... a tu z za zakrętu wyjechała Agata na rowerze... tzn dopiero później dowiedziałe się jak ma na imię.:)))
To się ciesz że to był Agata.
Jakbyś osikał kamerę to by było zwarcie,spięcie i poszedłbyś w koszta,bo sikawka nagrana i nie ma zmiłuj że to nie ja sikam po narzędziach władzy i je niszczę.
Wracając do Agaty to w koszta i tak pewnie poszedłeś.:)
Jednak to już koszta o całkiem innym charakterze.:
No chyba że Agata była z SSR
No chyba że Agata była z SSR
A że sikawka zanieczyszczała środowisko to Agata jaj zrobiła -CIACH !
I wyrzuciła w krzaki.:)
No chyba że Agata była z SSR
Niee... tak sobie jeździła rowerem szukając ciekawych widoków do fotografowania.:)
Ola miala racje Irek z Krzyskiem watek rozmyli zamiast o kamerach to dyskusje sprowadzili na sikawki i Agatki wroccie na dobra droge. Panowie!
Zastanawiam się jak Agata wytrzymuje z Irkiem :))) Pozdrowienia dla Agaty.
Kłusownictwo jest wielkim złem.Źle postępują nawet ci , którzy wciąż kłusują inaczej niż współczesne gangi , jakby w zgodzie z naturą : stawiając samołówki na klenia czy sandacza , łowiąc po kilka rybek dziennie . Prawda jest jednak taka ,że tzw obrońcy czyli wszyscy razem wzięci zarybiacze kooperujący ściśle z ogólnie pojętymi wędkarzami , poprzez spełnianie ich marzeń i zachcianek - nie są dużo lepsi od kłusowników. Kłusownictwo to zjawisko , które można postrzegać w sposób wieloraki. Dla polskiego wędkarza , oczywiste jest to : kim jest kłusownik : jest to nikczemny osobnik kradnący ( jego ) ryby , za które on płaci składkę ,a co za tym idzie jako jedyny właściciel doznaje krzywdy na tle poczynań kłusownika. Ja stoję w opozycji do każdej z tych postaw , po pierwsze : należy ustalić ,że żadna z zainteresowanych stron nie ma plenipotencji nad wodą , nad środowiskiem ryb , żaden z nich nie jest też właścicielem mogącym uzurpować sobie władzę nad rybami bądź prawo do decyzji : jakie to ostatecznie ryby mają występować w danym zbiorniku a , które nie ( np : w ubiegłym wieku PZW oraz rybacy przeprowadzali odłowy odchwaszczające - czyli eliminację ryb , które z gospodarczego punktu widzenia rzekomo mają " zagrażać tym "cennym " - według mnie to także kłusownictwo ). Inny przypadek : poważna ingerencja jakiej dopuszcza się człowiek , zarybiając wody gatunkami obcymi - nie licząc się przy tym z konsekwencjami oraz dobrem obecnie występujących nisz ekologicznych - czym jest jeśli nie kłusownictwem ? Co prawda pierwsze w podany sposób skłusowane karpie - pojawiły się w Polsce baardzo dawno temu ,ale jednak ... Z nimi bowiem to same tylko kłopoty. Czasem zastanawiam się : jak rzeczywiście wygląda troska o przyszłość wód , w przypadku osób , którym niby zależy na tym , by wody dobrze się miały a ryby nie stawały się z czasem gatunkiem na wyginięciu . I chyba znalazłem odpowiedź na nurtujące mnie pytanie : dlaczego zarybienia są złe ? Odpowiedź retoryczna : zarybienia są złe i bezmyślne , bo wynikają niemal z tych samych pobudek co kłusownictwo. Czy jakakolwiek organizacja natury wędkowej - zajęłaby się ochroną akwenu mało atrakcyjnego pod względem wędkarskim np : starzejącego się zbiornika gdzie oprócz karasi i płoci - nie ma już nic więcej ? Gdzieżby znowu . Pierwszeństwo ochrony zawsze należy się tym wodom , z których idzie cokolwiek jeszcze uzyskać - tj wyłowić.Kłusownik idzie tutaj w sukurs wędkarzowi : gdyż on także idzie tam gdzie idzie coś złowić. W zarybianiu chodzi bowiem o przełożenie modelu stawowego na jeziora i rzeki.... Gdyby chcieć uzyskać np : z rzeki X taką samą produktywność jak z dużej hodowli ( licząc przyrost roczny czyli masę do wyłowienia ) , należałoby wyłowić wszystkie ryby , bo przecież rzeka to tylko mizerne 30 kg ryb na hektar .Tymczasem typ hodowlany , model stawowy - daje już 45 -295 kg na hektar. przyrostu rocznego . Nic dziwnego zatem w tym ,że osobę czującą się "właścicielem wody " czy inaczej : gospodarzem łowiska -cechowała i zawsze będzie cechować dążność do uzyskania choćby części tych wskaźników , ponieważ roczny przyrost tych ryb - to masa do odłowienia czyli krótko mówiąc ogólnie pojęty zysk : wędkarski , rybacki , handlowy , sportowy ,ale zawsze zysk. Jak łatwo się domyślić takie wody - są w centrum zainteresowania kłusownika . Tych którzy inicjują zarybienia - również silnie jak magnes przyciąga woda rybna , problem jednak w tym ,że w przypadku kłusownika wygląda to identycznie , bo przecież osoba ta również interesuje się wyłącznie rejonami obfitującymi w ryby . Można więc rzecz ,że na platformie mentalnej zarybiacz czy wędkarz a kłusownik bardzo się od siebie różnią ,ale w sferze rachuby czy ogólnej platformie umysłowej - bardzo dobrze się uzupełniają ! Są więc w tej rachubie jak bracia syjamscy : i wędkarze i kłusownicy . Każdemu z nich zależy , by wyciągać ryby z wody - dużo , bardzo dużo ryb. Różnica polega na tym ,że ( oprócz rzecz jasna wielu cech różniących oba procedery , które celowo pomijam ) : kłusownikowi obojętne jest skąd wyciągnie ryby , natomiast wędkarz - nieustannie deklaruje , że przyroda obojętna mu nie jest ,że jest osobą wrażliwą na krzywdę słabszych i mniejszych . Ale gdy przychodzi co do czego , to ten sam anachronizm wyłazi z niego zewsząd , czego przejawem są wówczas wściekłe ataki na bobry , kormorany i wydry - urojonych , rzekomych , zmyślonych w wyniku myślowej aberracji sprawców zniszczenia rzek i braku ryb .... Bóbr budując żeremia , odnawiając elementy przyrodnicze rzeki - tworzy jednocześnie ostoję dla ryb . Niestety - rzeka zmanipulowana przez bobry to rzeka niewędkarska ! Choć to paradoks niemały - okazuje się ,że "wrażliwej duszy polskiego wędkarza bliżej widokom rzeki całkowicie uregulowanej , z betonowymi okowami , tamami , nadbrzeżem z betonowych płyt - bo w takiej łatwiej złowić rybę - niż w tej pełnej szypotów , rasoli , nawisów czy wreszcie - żeremi ... Kłusownik ma ułatwione zadanie stając nad rzeką w centrum dużej aglomeracji , wędkarz się cieszy - bo prostsza nawigacja - i jak tutaj ich nie porównywać ? Nie powinno się nigdy nazywać wędkarza kłusownikiem - bo ten drugi to przecież przestępca , w odróżnieniu do pierwszego - który ma takie hobby jakie ma i nie jest w stanie ze swoim pędem usiedzieć w domu , opanować swój głód łowienia. Ale na miłość boską - wędkarz też nie jest święty. Tak samo zarybiacz i działający we współpracy z nim - wędkarz - uważają wody za swoją własność ( jak staw w majątku , w dawnym PEGERZE) , tak samo dopuszczają się zwykłego bezhołowia -wpuszczając do wód ryby w ilościach i gatunkach - z myślą nie o dobru przyrody- lecz według własnych kryteriów , fundując sobie wręcz prezent w postaci urastających do oszałamiających wielkości amurów , karpi bądź jeszcze innych ryb atrakcyjnych w połowie na wędkę. Żaden z nich - ani wędkarz ani kłusownik nie jest właścicielem wód ani ryb czy tak jak niejeden z nich być może sobie ubzdurał - stworzycielem ,ale za to żaden z nich nie zostawi wód w spokoju -dopóki będzie miał w tym interes. Tak już zupełnie na marginesie dodam ,że kłusowników należałoby pakować do więzień a wędkarzy uczulać na problem ich bezdusznego podejścia względem ryb , osłabiać ich utylitarne podejście do wód . W ten oto sposób przedstawiają się pewne subtelne różnice pomiędzy właściwym podejściem wobec kłusownika czyli przestępcy i wędkarza czyli hobbysty , nie zawsze mającego czyste intencje .
Zastanawiam się jak Agata wytrzymuje z Irkiem :))) Pozdrowienia dla Agaty.
Jakoś daje radę.;) Aaa... i dziękuję za pozdrowienia! :)
Ola miala racje Irek z Krzyskiem watek rozmyli zamiast o kamerach to dyskusje sprowadzili na sikawki i Agatki wroccie na dobra droge. Panowie!
Co tu gadać o ułudzie.
Większość z nas łowi na wodach PZW, tu kamer jeszcze długo nie będzie kto zapłaci.
Chyba że w jakiś kilku newralgicznych miejscach zasponsoruje państwo/Policja ale nie sądzę.
Jeśli zaś chodzi o wody prywatne,trzeba łowić tam gdzie nie ma kamer.
Wracając do tematu sikawek u mnie OSP ma "sikafki".:)
Na korbę.:)
Ola miala racje Irek z Krzyskiem watek rozmyli zamiast o kamerach to dyskusje sprowadzili na sikawki i Agatki wroccie na dobra droge. Panowie!
Co tu gadać o ułudzie.
Większość z nas łowi na wodach PZW, tu kamer jeszcze długo nie będzie kto zapłaci.
Chyba że w jakiś kilku newralgicznych miejscach zasponsoruje państwo/Policja ale nie sądzę.
Jeśli zaś chodzi o wody prywatne,trzeba łowić tam gdzie nie ma kamer.
Wracając do tematu sikawek u mnie OSP ma "sikafki".:)
Na korbę.:)
Co Ty gadasz!? A długo trzeba kręcić żeby zadziałała?;)
Ola miala racje Irek z Krzyskiem watek rozmyli zamiast o kamerach to dyskusje sprowadzili na sikawki i Agatki wroccie na dobra droge. Panowie!
Co tu gadać o ułudzie.
Większość z nas łowi na wodach PZW, tu kamer jeszcze długo nie będzie kto zapłaci.
Chyba że w jakiś kilku newralgicznych miejscach zasponsoruje państwo/Policja ale nie sądzę.
Jeśli zaś chodzi o wody prywatne,trzeba łowić tam gdzie nie ma kamer.
Wracając do tematu sikawek u mnie OSP ma "sikafki".:)
Na korbę.:)
Co Ty gadasz!? A długo trzeba kręcić żeby zadziałała?;)
Nie wiem Irek.
Mnie z moim automatem do OSP nie przyjęli.:)
"Nie wiem Irek.
Mnie z moim automatem do OSP nie przyjęli.:)"
Czyżby ich coś przerosło? :)))
A Bernarda proszę, żeby nas nie gasił, bo to temat bardzo istotny dla wędkarzy. Co będzie jak zapali się las przyległy do jakiejś rzeki lub jeziora? Spłoną drzewa razem z drogimi kamerami.:)
Ja umykam.
Dobrej nocy życzę.:)
Witam,ja szczerze powiem że tak jak kolega zaniemówiłem,brak słów , zawsze myślałem że w Polsce są jeszcze jakieś rzeczy niemożliwe a jednak się myliłem.Polak jest zdolny do wszystkiego.P
Zaniemówiłem czytając ten artykuł.
http://wielbark.wm.pl/98345,Zabojcza-pulapka-na-Omulwii-Moglo-dojsc-do-tragedii.html
Ludzka bezmyślność nie zna granic.To jest wręcz szokujące!!!Brak wysokich kar za kłusownictwo i nie tylko i dlatego tak wygląda ta nasza Polska,dopieprzyć jednemu,drugiemu solidnie to następnych 10 się zastanowi czy warto!
Pełna inwigilacja :)
Arturze z Kętrzyna Twój pomysł jest chory!
Ja bynajmniej nie życzę sobie aby jakiś zbok oglądał mnie, czy moja rodzinę w miejscu gdzie jadę odpocząć i się zrelaksować na łonie natury.
Z tymi kamerami w lesie to chyba nie doczytałeś, bo są zakładane w miejscu gdzie drewno jest składowane.
Jeśli potrafisz wydzielić tarlisko ryb na 20x20 metrów i zmusić je aby tylko tam odbywały tarło, to tam sobie kamerę załóż, ale nie na całym zbiorniku.
Kamery nie są rozwiązaniem tego problemu. Na pewno większy rezultat przyniosą dotkliwsze kary dla kłusowi, a nie 500 zł grzywny.
Zastanów się, a raczej zajrzyj do słownika co to jest inwigilacja, a co monitoring. I nie komentuj czyjegoś posta jak wyraźnie go nie przeczytałeś, bo robisz z siebie pośmiewisko (bo pisałem gdzie są w lesie kamery, a ty pouczasz mnie powtarzając to co napisałem).Uprawniony do rybactwa, dzierżawca wody ma prawo wyznaczyć terem który jest pod ochroną; wykluczony z wędkarstwa jak i uprawiania innych sportów wodnych jak i turystycznych czy rekreacyjnych. Poprostu wyznacza teren, zamknięty i oznacza jego. Może go nazwać tarliskiem, czy przedszkolem. I tam nikt postronny nie ma wstępu. I możesz sobie nie życzyć kamerowania jak to określiłeś podglądania. W tym miejscu nie masz prawa przebywać i już, a materiał może być wykorzystany w sądzie.
To że ty nie lubisz kamer i one cię krępują, to nie wyklucza by dany obiekt był pod monitoringiem. Jest informacja że jest monitoring, a ty możesz tylko ominąć ten teren, lub wejść i zachowywać się zgodnie z prawem.
"Kamery nie są rozwiązaniem tego problemu. Na pewno większy rezultat przyniosą dotkliwsze kary dla kłusowi, a nie 500 zł grzywny."
Żeby ukarać kłusownika, to musisz mu udowodnić popełnienie przestępstwa. A zapis z kamery jak koleś dopuszcza się czynu karalnego, jest dowodem do nie podważenia. I dzięki takim nowinkom technicznym Strażnik może większy teren monitorować, i być o 600% skuteczniejszy. Zresztą teraz strażnik może posłużyć się kamerą do uwiecznienia czynu zakazanego, jak i zapisania/utrwalenia przebiegu interwencji, i przedłożyć go w sądzie jako dowód. Co innego jest upublicznienie takich zapisów, choć i tu jest furtka (przykład uwaga pirat, czy straż graniczna itp.),
Zastanów się co Ty wypisujesz, nie wiem czy zauważyłeś, ale sporo osób nabija się z Twojego pomysłu.
Zastanów się co Ty wypisujesz, nie wiem czy zauważyłeś, ale sporo osób nabija się z Twojego pomysłu.
Wiesz kto się nabija? Tylko ci którym pomysł monitorowania wyznaczonych i wykluczonych na czas tarła terenów z możliwości uprawiania rybactwa i wędkarstwa na nim. (Czyli monitorimk na terenach zamkniętych okresowo, i chronionych)
Bo głównie o to mi chodziło!
Reszta to luźna propozycja.
A jeśli komuś monitoring na takich akwenach przeszkadza, to znakiem tego że się obawia że zostanie przyłapany na gorącym uczynku...
Monitoring; tylko i wyłącznie dla organów ścigania i zapobiegania przestępstwom...
Zresztą, tu wielu krytykuje wszystkich. A sami choć postępują nie etycznie, nie wywiązują się ze swoich obowiązków statusowych...
W takich dyskusjach wychodzi, kto ma coś na sumieniu, i jakim faktycznie jest wędkarzem.
A to że nie umie normalnie, polemizować na jakiś temat (rozważyć za i przeciw, co i gdzie, w jakim celu i dla kogo). Krytykuje nie mając pojęcia o faktach, (mając za małą wiedzę na dany temat, i udając od tego eksperta w danej dziedzinie), to świadczy o jego inteligencji.
Twoja propozycja monitorowania w początkowych wpisach była trochę inna.
Ekspercie od monitoringu, nie wiem czy zauważyłeś, ale nikt z nas nie uważa się za eksperta - każdy z nas tylko wypowiedział swoje zdanie na ten temat. W skrócie chodzi o to że nikt nie chciałby być pod nadzorem kamer podczas odpoczynku na łonie natury. Nie chodzi o to, że ktoś coś chce ukrywać, chodzi o trochę prywatności np. podczas urlopu nad wodą.
Skoro jesteś ekspertem to zapewne wiesz, że taki monitoring to narzędzie o wielkich możliwościach. Ale może mieć skutek pozytywny jak i negatywny - co dla Ciebie nie jest chyba do ogarnięcia i widzisz tylko jedna stronę.
Poczytałeś trochę o monitoringu i teraz na siłę próbujesz wcisnąć to innym.
Wiesz, ludzie inteligentni wyróżniają się tym, że do problemu podchodzą kompleksowo, analizując za i przeciw - ja i większości osób wypowiadających się w tym temacie własnie widzi więcej argumentów przeciw.
To tyle w tym temacie.
Pozdrawiam
Zastanów się co Ty wypisujesz, nie wiem czy zauważyłeś, ale sporo osób nabija się z Twojego pomysłu.
Wiesz kto się nabija? Tylko ci którym pomysł monitorowania wyznaczonych i wykluczonych na czas tarła terenów z możliwości uprawiania rybactwa i wędkarstwa na nim. (Czyli monitorimk na terenach zamkniętych okresowo, i chronionych)
Bo głównie o to mi chodziło!
Reszta to luźna propozycja.
A jeśli komuś monitoring na takich akwenach przeszkadza, to znakiem tego że się obawia że zostanie przyłapany na gorącym uczynku... (1)
Monitoring; tylko i wyłącznie dla organów ścigania i zapobiegania przestępstwom...(2)
Zresztą, tu wielu krytykuje wszystkich. A sami choć postępują nie etycznie, nie wywiązują się ze swoich obowiązków statusowych...(3)
W takich dyskusjach wychodzi, kto ma coś na sumieniu, i jakim faktycznie jest wędkarzem.(4)
A to że nie umie normalnie, polemizować na jakiś temat (rozważyć za i przeciw, co i gdzie, w jakim celu i dla kogo). Krytykuje nie mając pojęcia o faktach, (mając za małą wiedzę na dany temat, i udając od tego eksperta w danej dziedzinie), to świadczy o jego inteligencji.(5)
CześćPo kolei odniosę się do tego pogrubionego tekstu.1. Nie obawiam się niczego. Łowię zgodnie z RAPR. Nie życzę sobie, żeby podglądano mnie za pomocą kamer na rybach. Nie chcę aby podpatrywano jak smaruję moją Żonę olejkiem do opalania - żadne służby ani organa ścigania nie mogą ingerować w moją prywatność i mój wizerunek ( bez nakazu sądowego ).2. Aby monitoring ( nie ważne jak to nazwać ) miał sens ktoś musi go na bieżąco obserwować i trzeba wiedzieć na co zwrócić uwagę. Kto to zrobi, za jakie pieniądze oraz kto za to zapłaci?3. Nie zamierzam raczej w tym roku zasilić PZW. Jak trzeba będzie opłacę za trzy czy siedem dni wędkowania. Więc jaki statut? 4. Na sumieniu nie mam nic. Jestem wędkarzem...( poproszę o komentarze Kolegów, którzy mnie znają ) jakim jestem wędkarzem.5. Fakty są takie, że moja wiedza na ten temat została bardzo poszerzona od mojego wpisu " Nagrywanie a prawo". Internet daje duże możliwości w odnajdywaniu odpowiednich zapisów i uwarunkowań prawnych co działa in plus w związku z moim poziomem inteligencji. Kursy i szkolenia nie czynią z nikogo eksperta.
Jędrula no wszystko jest ok. Tylko co można zobaczyć i czemu zapobiec patrząc na ten np Wodzisław? Ponadto uważam, że takie "radosne" montowanie kamer, żeby pokazać światu rynek i kawałek nieba nie służy niczemu i nikomu. Konia z rzędem temu, kto w wypadku przestępstwa będzie w stanie rozpoznać z tej odległości twarz człowieka.JK
Bardo podobny temat.... doskonale wyjaśniony.
http://forum.wedkuje.pl/post/filmowanie-przez-ssr-cz-2/427525/0
Jednak w obecnie trwającym wątku była jeszcze bardziej kontrowersyjna kwestia
cytat z pierwszej strony...
"......Moja organizacja z czasem będzie chciała takie cuda techniki zamontować na rożnych akwenach. Podłączone do sieci internetowej będą służyć nie tylko organom ścigania, ale też wędkarzom i innym chętnym wirtualnych wycieczek krajoznawczych itp...
Można powiedzieć że taki widok z kamerki internetowej jak na zdjęciu, będzie przydatny dla wszystkich; turystów, wędkarzy jak i organów ścigania... "
Więc lepiej pozostanę mało inteligentną osobą jak jestem obecnie, niż "inteligentnym ekspertem" piszącym takie bzdury.
Czyli tak jak napisałem, niedługo nad wodą będziemy mieć pełną inwigilację:)
Ale ja podobno nie rozumiem znaczenia tego słowa…
Zastanów się co Ty wypisujesz, nie wiem czy zauważyłeś, ale sporo osób nabija się z Twojego pomysłu.
Wiesz kto się nabija? Tylko ci którym pomysł monitorowania wyznaczonych i wykluczonych na czas tarła terenów z możliwości uprawiania rybactwa i wędkarstwa na nim. (Czyli monitorimk na terenach zamkniętych okresowo, i chronionych)
Bo głównie o to mi chodziło!
Reszta to luźna propozycja.
A jeśli komuś monitoring na takich akwenach przeszkadza, to znakiem tego że się obawia że zostanie przyłapany na gorącym uczynku... (1)
Monitoring; tylko i wyłącznie dla organów ścigania i zapobiegania przestępstwom...(2)
Zresztą, tu wielu krytykuje wszystkich. A sami choć postępują nie etycznie, nie wywiązują się ze swoich obowiązków statusowych...(3)
W takich dyskusjach wychodzi, kto ma coś na sumieniu, i jakim faktycznie jest wędkarzem.(4)
A to że nie umie normalnie, polemizować na jakiś temat (rozważyć za i przeciw, co i gdzie, w jakim celu i dla kogo). Krytykuje nie mając pojęcia o faktach, (mając za małą wiedzę na dany temat, i udając od tego eksperta w danej dziedzinie), to świadczy o jego inteligencji.(5)
CześćPo kolei odniosę się do tego pogrubionego tekstu.1. Nie obawiam się niczego. Łowię zgodnie z RAPR. Nie życzę sobie, żeby podglądano mnie za pomocą kamer na rybach. Nie chcę aby podpatrywano jak smaruję moją Żonę olejkiem do opalania - żadne służby ani organa ścigania nie mogą ingerować w moją prywatność i mój wizerunek ( bez nakazu sądowego ).2. Aby monitoring ( nie ważne jak to nazwać ) miał sens ktoś musi go na bieżąco obserwować i trzeba wiedzieć na co zwrócić uwagę. Kto to zrobi, za jakie pieniądze oraz kto za to zapłaci?3. Nie zamierzam raczej w tym roku zasilić PZW. Jak trzeba będzie opłacę za trzy czy siedem dni wędkowania. Więc jaki statut? 4. Na sumieniu nie mam nic. Jestem wędkarzem...( poproszę o komentarze Kolegów, którzy mnie znają ) jakim jestem wędkarzem.5. Fakty są takie, że moja wiedza na ten temat została bardzo poszerzona od mojego wpisu " Nagrywanie a prawo". Internet daje duże możliwości w odnajdywaniu odpowiednich zapisów i uwarunkowań prawnych co działa in plus w związku z moim poziomem inteligencji. Kursy i szkolenia nie czynią z nikogo eksperta.
Jędrula no wszystko jest ok. Tylko co można zobaczyć i czemu zapobiec patrząc na ten np Wodzisław? Ponadto uważam, że takie "radosne" montowanie kamer, żeby pokazać światu rynek i kawałek nieba nie służy niczemu i nikomu. Konia z rzędem temu, kto w wypadku przestępstwa będzie w stanie rozpoznać z tej odległości twarz człowieka.JK
Ja zaś Janusz ujmę te wszystkie punkty (kolegi Artur z Kętrzyna) w jednym zdaniu.
Jesteś ze mną lub przeciwko mnie.:)
Skąd ja to znam?
Ja mam coś przeciw.
Nie życzę sobie by nagrywano jak drapię się po jajkach, lub dłubię w nosie w czasie wędkowania, albo wydaję z "siebie" luzackie odgłosy.:)))
Idę nad wodę po to by się odprężyć i wyluzować.
A Ty Artur tak udajesz czy naprawdę jesteś jakiś mocno inny? Może jesteś szlachetniejszy co?
Bardo podobny temat.... doskonale wyjaśniony.
http://forum.wedkuje.pl/post/filmowanie-przez-ssr-cz-2/427525/0
Jednak w obecnie trwającym wątku była jeszcze bardziej kontrowersyjna kwestia
cytat z pierwszej strony...
"......Moja organizacja z czasem będzie chciała takie cuda techniki zamontować na rożnych akwenach. Podłączone do sieci internetowej będą służyć nie tylko organom ścigania, ale też wędkarzom i innym chętnym wirtualnych wycieczek krajoznawczych itp...
Można powiedzieć że taki widok z kamerki internetowej jak na zdjęciu, będzie przydatny dla wszystkich; turystów, wędkarzy jak i organów ścigania... "
Więc lepiej pozostanę mało inteligentną osobą jak jestem obecnie, niż "inteligentnym ekspertem" piszącym takie bzdury.
Roxola. Już pisałem i tłumaczyłem co ta kamera by mogła pokazywać. Bardziej krajobraz w rzeczywistym czasie niż szczegóły lidzkiej anatomii. Nie wiem czy rozpoznała byś kogoś po ubiorze, a bardziej zarysie sylwetki. poprostu obraz był by dostępny małej rozdzielczości, i takie tam. I tu nie mówię że sprzeciw jest zły, ali że pomysł zasługuje na poklaski.
Co do monitoringu to taka kamera ma się ni jak. I tu trzeba rozróżnić te sprawy.
Co innego jest monitoring, i spełnia inne zadanie jak też zapisy z niego nie są dostępne postronnym osobom, jak też nie mogą naruszać godności człowieka.
Cytat również z pierwszej strony;
_________________________________
Roxola, wystarczy informacja że obiekt jest monitorowany. I jeśli nie masz chęci być na takim obiekcie to nie musisz. Monitoring nie służy do podglądania, lecz zapobiegania przestępstwom. Po drugie na plaży jesteś w bikini, czy innym stroju i nie masz się czego wstydzić (???). Po trzecie, taka kamera wcale nie musi być skierowana na plażę publiczną a na akwen.
Nawet na plaży publicznej taka kamera, przyda się poprawie bezpieczeństwa bo nagra; wandali i złodziei, jak też ludzi pod wpływem alkoholu którzy zakłócają porządek czy dewastują mienie...
I daję głowę że jeśli byś była na takiej plaży ofiarą kieszonkowca, czy ukradli by ci autko. A dzięki monitoringowi udało by się to wszystko odzyskać, jak też ukarać sprawcę. Wtedy to by było dla ciebie cacy. Dziś wiele ośrodków wczasowych jest monitorowanych i innych obiektów turystycznych, i ludziom to nie przeszkadza. Ważne by były skierowane w odpowiednie miejsca i nie naruszały miejsc intymnych...
Twoja propozycja monitorowania w początkowych wpisach była trochę inna.
Ekspercie od monitoringu, nie wiem czy zauważyłeś, ale nikt z nas nie uważa się za eksperta - każdy z nas tylko wypowiedział swoje zdanie na ten temat. W skrócie chodzi o to że nikt nie chciałby być pod nadzorem kamer podczas odpoczynku na łonie natury. Nie chodzi o to, że ktoś coś chce ukrywać, chodzi o trochę prywatności np. podczas urlopu nad wodą.
Skoro jesteś ekspertem to zapewne wiesz, że taki monitoring to narzędzie o wielkich możliwościach. Ale może mieć skutek pozytywny jak i negatywny - co dla Ciebie nie jest chyba do ogarnięcia i widzisz tylko jedna stronę.
Poczytałeś trochę o monitoringu i teraz na siłę próbujesz wcisnąć to innym.
Wiesz, ludzie inteligentni wyróżniają się tym, że do problemu podchodzą kompleksowo, analizując za i przeciw - ja i większości osób wypowiadających się w tym temacie własnie widzi więcej argumentów przeciw.
To tyle w tym temacie.
Pozdrawiam
Ludzie wypowiadający się w tym temacie, nie wiedzą co to jest monitoring. Jeszce raz mówię; Monitoring nie jest dostępny publicznie i nie może narażać godności człowieka. Jest wykorzystywany przez organy mające do tego uprawnienia, i ma służyć jedynie zapewnieniu bezpieczeństwa mienia jak i zdrowia czy życia innych.Materiały z monitoringu nie mogą być upublicznione i dostępne dla osób postronnych. Upublicznienie takich nagrań, i narażenie na człowieka na nieprzyjemności z tym związane jest karalne. Są też miejsca w których nie można montować monitoringu. O tym wszystkim mówią przepisy. I zanim się wypowiesz na ten temat, to zaczerpnij wiedzy i nie nazywaj czegoś czym nie jest... I nie mów o możliwościach jeśli jest to zakazane i karalne. Dużo rzeczy ma różne możliwości ale nie mogą być wykorzystywane nie zgodnie z prawem, jak i przeznaczeniem.
Wiesz ludzie którzy nie mają pojęcia o czymś, to podchodzą do tego z kompleksami. I nie wiadomo co sobie wyobrażają.
Mówiąc o monitoringu, nie mówiłem o nim że ma stać w takich miejscach gdzie naruszy czyjąś godność (jest to prawnie zakazane, i na zamontowanie monitoringu trzeba mieć zezwolenie od odpowiednich władz). A o miejscach które są wykluczone z możliwości tam przebywania przez człowieka, bądź narażone na działanie przestępcze, na przykład zamknięte, wyznaczone i oznaczone tereny zamknięte okresowo lub całkowicie (zanim to skomentujesz zapoznaj się co to dokładnie znaczy). I głównie o takich miejscach myślałem.
Po drugie, obnażanie się czy akty seksualne w miejscach publicznych jest zabronione. jak też publikowanie takich materiałów.
Człowieku i idąc miastem i załatwiając różne sprawy, jesteś przynajmniej 10 razy zanotowany przez różnego rodzaju monitoringi (w każdym sklepie, urzędzie, parkingu i innych miejscach jest monitoring). I jeśli masz taki kompleks, to uważaj komu i gdzie podajesz rękę, jaką robisz minę gest, czy przypadkiem gdzieś się nie ubrudziłeś. Powiedz ile razy siebie zobaczyłeś w telewizji i w internecie, a zwłaszcza jak robisz coś nie moralnego? Myślisz że ktoś kto pracuje przy obsłudze monitoringu będzie ryzykował; ograniczeniem wolności, grzywną i pozbawieniem uprawnień i pracy, jak też tym że bęzie musiał naprawić krzywdę wyrządzoną innej osobie? Co on by na tym zyskał?
Ps. już nie raz pisałem skąd mam wiedzę na temat monitoringu, i wystarczy przeczytać coś ze zrozumieniem, a nie zaraz rzucać wodze wyobraźni. Za dużo żeście się na oglądali filmów amerykańskich.
Czy tylko według mnie, wszystkie cytowane dzisiaj posty są przeczące sobie?
W ostatnich postach mojego "przedmówcy" już jest zupełnie inna bajka....
Monitoring zapobiegnie kłusownictwu..., ale na zbiornikach prywatnych nie na odcinku rzeki,
czego dotyczył temat główny tego wątku, w którym piszemy.
Kamery zainstalowane w dowolnych miejscach naruszą naszą swobodę, do której mamy prawo,
a w żaden sposób nie zapobiegną kłusownictwu...
Trzeba być niezwykle naiwnym, aby wierzyć w takie rzeczy... dlatego łatwiej jest postawić przed sądem
wędkarza za np. brak wpisu, czy żywca z innego zbiornika, niż kłusownika.
A dlaczego? Ponieważ kłusownik doskonale wie co dzieje się w jego okolicy i jak uniknąć wpadki, a często właśnie
sieci i takie tam inne... są w pobliżu zamieszkania takiego kłusownika.
Roxola nie tylko Ty to widzisz.
Artur z Kętrzyna, weź sie ogarnij...
Cytat również z pierwszej strony;
_________________________________
Roxola, wystarczy informacja że obiekt jest monitorowany. I jeśli nie masz chęci być na takim obiekcie to nie musisz. Monitoring nie służy do podglądania, lecz zapobiegania przestępstwom. Po drugie na plaży jesteś w bikini, czy innym stroju i nie masz się czego wstydzić (???). Po trzecie, taka kamera wcale nie musi być skierowana na plażę publiczną a na akwen.
Nawet na plaży publicznej taka kamera, przyda się poprawie bezpieczeństwa bo nagra; wandali i złodziei, jak też ludzi pod wpływem alkoholu którzy zakłócają porządek czy dewastują mienie...
I daję głowę że jeśli byś była na takiej plaży ofiarą kieszonkowca, czy ukradli by ci autko. A dzięki monitoringowi udało by się to wszystko odzyskać, jak też ukarać sprawcę. Wtedy to by było dla ciebie cacy. Dziś wiele ośrodków wczasowych jest monitorowanych i innych obiektów turystycznych, i ludziom to nie przeszkadza. Ważne by były skierowane w odpowiednie miejsca i nie naruszały miejsc intymnych...
Roxola, jeszcze raz proszę cię byś przeczytała uważnie wszystko co napisałem o monitoringu. I zastanów się czy auto stoi na plaży czy na parkingu. Bo naprawdę nie rozumiesz co czytasz. No i gdzie masz kieszenie, bo chyba nie w bikini. I od ustalenia tożsamości sprawcy wystarczy obraz z parkingu, lub wejścia do obiektu. Bo przecież nikt nie nosi napisane na czole jak się nazywa, zaś rysopis nie jest dowodem że ta osoba tam faktycznie przebywała.
Jesteś zielona, i ciort go wie co sobie wyobrażasz, opanuj się kobieto...
Jeśli boisz się profesjonalnego monitoringu, to nie wchodź do sklepu, banku czy urzędu, bo tam cię nagrywają....
CześćTak sobie myślę Ola, że trzeba zacząć od jednej podstawowej sprawy.Żeby montować kamery na jakimś terenie trzeba być jego właścicielem i spełnić kilka ( a może nawet tylko jeden warunek ): Powiesić tablice informujące o monitoringu. Od zamysłu do pomysłu niestety droga bardzo daleka - na całe szczęście.@ArturJuż nie chcę cytować, co sam napisałeś o tym, że i wędkarz, i służby i ten co ptaszki zechce pooglądać mógłby sobie popatrzeć. ( Można powiedzieć że taki widok z kamerki internetowej jak na zdjęciu, będzie przydatny dla wszystkich; turystów, wędkarzy jak i organów ścigania... ")Jak to się ma, że potem piszesz o małej rozdzielczości i " Ludzie wypowiadający się w tym temacie, nie wiedzą co to jest monitoring. Jeszce raz mówię; Monitoring nie jest dostępny publicznie i nie może narażać godności człowieka. Jest wykorzystywany przez organy mające do tego uprawnienia, i ma służyć jedynie zapewnieniu bezpieczeństwa mienia jak i zdrowia czy życia innych.Materiały z monitoringu nie mogą być upublicznione i dostępne dla osób postronnych. Upublicznienie takich nagrań, i narażenie na człowieka na nieprzyjemności z tym związane jest karalne. "To może napisz nam co jest monitoringiem a co nie jest. Bo raz chcesz, żeby wszyscy mieli dostęp a drugi raz, że tylko osoby uprawnione. JK
Artur czy nie zastanowiło Cię że ja, Roxola, JKarp i wielu wielu innych rozumiemy, odbieramy Twoje wpisy tak samo, a tylko Ty rozumiesz je inaczej? Ja bym to na Twoim miejscu przemyślał, bo może jest coś nie tak...?
Masz jakiś chory pogląd i na siłę próbujesz wcisnąć go innym.
Daj juz spokój, bo sam gubisz się w tym co piszesz.
Kłusownictwo to wielkie zło - jedno z wielu jakie spotyka polskie wody. Nikt nie próbuje sprawić , by było inaczej - każdy waży swój interes : tak kłusownik , poprzez zarybiaczy , na wędkarzach kończąc. Każdy z nich , choć grupy te są nie do porównanie jeśli chodzi o nikczemność - uważa wody i ryby za swoją własność . Kłusownictwo wynika z drapieżnej , niskiej , nędznej pazerności , chęci posiadania mięsa , zaś jego ugrzecznione poboczne przeciwieństwa : zarybianie oraz wędkarstwo - odnosi się do pragnienia posiadania ryb na własność . Przykłady chęci posiadania ryby , robienia zeń towaru handlowego ? Proszę bardzo : WĘGORZ ! Czym jest dziś węgorz jeśli nie towarem plasującym się gdzieś pośród półek zarybieniowego kramu ? Węgorz to ryba , która zawsze była w naszych wodach nieliczna . Dawniej wprawdzie PGR , powodowana wzrostem gospodarki eksportowej tej ryby , zarybiało wody intensywnie narybkiem szklistym węgorza -Montee. Niestety wszystko co dobre skończyło się wraz z nowym porządkiem. Narybek szklisty węgorza odławiany jest u zapór europejskich rzek :Severn , Usk , Wye , Loara a następnie sprzedawany innym krajom oraz przeznaczony do przetwórstwa . Oprócz węgorza wstępującego naturalnie ( 5 % polskiej populacji , podczas gdy 95 % to kwestia zarybień ) oraz zarybień samcem węgorza obsadowego ( węgorz srebrny ) - kupuje się także za wielkie pieniądze małe ilości narybku naturalnie wstępującego do rzek ( szklistego Montee ) . Po kilkunastu latach (8 -12 czasem więcej czasem mniej ) - dorosłe węgorze zaczynają wędrówkę rzekami , ku Morzu Sargassowemu (gdzie znajdują się jedyne tarliska tej ryby ). Zjawisko to nasila się w maju i wrześniu - i wtedy to dorosłe węgorze padają łupem szczególnego rodzaju kłusowników : rybaków oraz członków wędkarskich kół - którzy odławiają te ryby na trasie ich wędrówek , nie pozwalając żyć rybom w spokoju , zgodnie z ich biologią ! Gdyby bowiem węgorz spłynął na tarło - zdaniem tych ludzi , przepadłyby pieniądze , które wydano na całe to haniebne przedsięwzięcie : począwszy od kupna narybku , na zarybianiu i odłowie dorosłych węgorzy kończąc. I to też jest prawdziwe , zwykłe kłusownictwo i czystej w swej postaci draństwo. Niech żadna z osób , które postępują w opisany sposób - nie mówi nigdy ,że jest kimś lepszym od kłusownika. Niechaj powstrzyma się przed nazywaniem siebie , zaszczytnym mianem obrońcy , miłośnikiem przyrody, bo przecież postrzeganie ryby wyłącznie jako towar , obiekt przetargów , operacji handlowo -gospodarczych , zarybianie polskich wód samym samcem - co dowodzi tylko tego ,że ludziom zależy na tym ,żeby ten węgorz był - niezależnie od tego czy jest to zgodne z naturą tej ryby czy nie - to zwykłe kłusownictwo. Cała ta załgana banda specjalistów od zarybień i "gospodarki " - postrzega ryby wyłącznie z perspektywy zysków i strat . Nie pozwala się żyć danej rybie zgodnie z jej naturą i biologią . Robi się wszystko , nie po to , by populacja tej ryby miała naturalną wielkość lecz po to , by mieć dostęp do zasobów jej smacznego skądinąd - mięsa.W nawiązaniu do powyższej treści dodam jeszcze ( lub jeszcze raz tylko podkreślę ) ,że ludzie wplatani w tę całą grę uprawianą na biednej , udręczonej , powoli ginącej rybie jaką jest węgorz - wszyscy ci , którzy kupują narybek za duże pieniądze , zarybiają wody PZW samym samcem obsadowym - nie licząc się z faktem ,że to niezgodne z jej naturą - gdyż narybek płci męskiej zostaje znacznie dłużej u wybrzeży morskich niż samice , które wstępują z morza do rzek - to według mnie w pewnym sensie zwykli kłusownicy albo osoby działające z tych samych omalże pobudek .Kłusownik bowiem czyli przestępca - jedyne co okrada to przyrodę . Z kolei zaś specjalista od "gospodarki " , od tych wszystkich manipulacji - gdzie ryby stają się ewidentnym obiektem sprzedaży - to pozbawiony skrupułów ćwierć-przestępca Populacja węgorza powinna być złożona z samic i samców a nie prawie samych samców - jak to ma miejsce w przypadku zarybień węgorzem obsadowym . Tutaj też w grę wchodzi aspekt czysto ekonomiczny : węgorz obsadowy ma przeżywalność 60% , podczas gdy wstępujący narybek szklisty -5 % .... Ludzie , którzy kupują małe ilości narybku szklistego Montee - odłowionego za granicą a następnie ( gdy te węgorze np : po 12 latach dorosną ) - odławiający ryby wędrujące na tarło - to też zwykli kłusole , ponieważ w imię kalkulacji swoich czysto ludzkich zysków i strat , nie pozwalają żyć rybom zgodnie z ich naturą. Tacy ludzie od początku do końca sprawują kontrolę nad losem tych ryb , ponieważ zależy im na dostępie do towaru - czyli mięsa tych ryb. To też zwykłe kłusownictwo a przynajmniej - uzurpowanie sobie tytułu właściciela ryb i wód.
Kłusownictwo bez granic - jak w tytule wątku.
Kłusownictwo to wielkie zło - jedno z wielu jakie spotyka polskie wody. Nikt nie próbuje sprawić , by było inaczej - każdy waży swój interes : tak kłusownik , poprzez zarybiaczy , na wędkarzach kończąc. Każdy z nich , choć grupy te są nie do porównanie jeśli chodzi o nikczemność - uważa wody i ryby za swoją własność . Kłusownictwo wynika z drapieżnej , niskiej , nędznej pazerności , chęci posiadania mięsa , zaś jego ugrzecznione poboczne przeciwieństwa : zarybianie oraz wędkarstwo - odnosi się do pragnienia posiadania ryb na własność . Przykłady chęci posiadania ryby , robienia zeń towaru handlowego ? Proszę bardzo : WĘGORZ ! Czym jest dziś węgorz jeśli nie towarem plasującym się gdzieś pośród półek zarybieniowego kramu ? Węgorz to ryba , która zawsze była w naszych wodach nieliczna . Dawniej wprawdzie PGR , powodowana wzrostem gospodarki eksportowej tej ryby , zarybiało wody intensywnie narybkiem szklistym węgorza -Montee. Niestety wszystko co dobre skończyło się wraz z nowym porządkiem. Narybek szklisty węgorza odławiany jest u zapór europejskich rzek :Severn , Usk , Wye , Loara a następnie sprzedawany innym krajom oraz przeznaczony do przetwórstwa . Oprócz węgorza wstępującego naturalnie ( 5 % polskiej populacji , podczas gdy 95 % to kwestia zarybień ) oraz zarybień samcem węgorza obsadowego ( węgorz srebrny ) - kupuje się także za wielkie pieniądze małe ilości narybku naturalnie wstępującego do rzek ( szklistego Montee ) . Po kilkunastu latach (8 -12 czasem więcej czasem mniej ) - dorosłe węgorze zaczynają wędrówkę rzekami , ku Morzu Sargassowemu (gdzie znajdują się jedyne tarliska tej ryby ). Zjawisko to nasila się w maju i wrześniu - i wtedy to dorosłe węgorze padają łupem szczególnego rodzaju kłusowników : rybaków oraz członków wędkarskich kół - którzy odławiają te ryby na trasie ich wędrówek , nie pozwalając żyć rybom w spokoju , zgodnie z ich biologią ! Gdyby bowiem węgorz spłynął na tarło - zdaniem tych ludzi , przepadłyby pieniądze , które wydano na całe to haniebne przedsięwzięcie : począwszy od kupna narybku , na zarybianiu i odłowie dorosłych węgorzy kończąc. I to też jest prawdziwe , zwykłe kłusownictwo i czystej w swej postaci draństwo. Niech żadna z osób , które postępują w opisany sposób - nie mówi nigdy ,że jest kimś lepszym od kłusownika. Niechaj powstrzyma się przed nazywaniem siebie , zaszczytnym mianem obrońcy , miłośnikiem przyrody, bo przecież postrzeganie ryby wyłącznie jako towar , obiekt przetargów , operacji handlowo -gospodarczych , zarybianie polskich wód samym samcem - co dowodzi tylko tego ,że ludziom zależy na tym ,żeby ten węgorz był - niezależnie od tego czy jest to zgodne z naturą tej ryby czy nie - to zwykłe kłusownictwo. Cała ta załgana banda specjalistów od zarybień i "gospodarki " - postrzega ryby wyłącznie z perspektywy zysków i strat . Nie pozwala się żyć danej rybie zgodnie z jej naturą i biologią . Robi się wszystko , nie po to , by populacja tej ryby miała naturalną wielkość lecz po to , by mieć dostęp do zasobów jej smacznego skądinąd - mięsa. Kłusownictwo bez granic - jak w tytule wątku.
Skopiowałeś ta sama treść w 2 postach !!! OMG!!!
Droga Koleżanko Olu i Koledzy nie przejmujcie się tym pomysłem. Nie będzie on zrealizowany z błahego powodu: koszty.
Ale też się Arturze zastanawiam co Ty właściwie byś chciał instalować. Porządne kamery szerokokątne z możliwością manualnego lub nawet automatycznego najazdu i powiększenia obiektu będącego w ruchu, gdzie koszty są niebotyczne, czy zwykłą kamerkę za psie grosze która i tak nic nie pokarze. Poza tym na jakiej zasadzie ta CCTV miała by działać? On-line w necie czy tylko na zasadzie zapisu na twardy dysk? Zadaję te pytania Tobie jak wcześniej zadawałem potencjalnemu klientowi.
Zarybianie wód to duża ingerencja w przyrodę . Gdyby wstrzymać się od zarybień oraz co oczywiste , połowów : wędkarskich , rybackich , kłusowniczych - w każdym zbiorniku i rzece ustaliłaby się ichtiofauna właściwa dla danego zbiornika.Problem jednak w tym ,że nie byłoby zbyt wiele do odłowu... Człowiek zarybiający - stara się jednak poprawiać rybostan ,czyniąc to bynajmniej nie z pobudek altruistycznych . Każdy ma swój cel w wodzie i rybach , każdy uważa się za właściciela , zawiadowcę tego środowiska - a przecież to nieprawda !Przyznam szczerze ,że nie znam bardziej zakłamanej , przepełnionej hipokryzją grupy społecznej niż ludzie zarybiający wody .Przypuszczam ,że nawet kłusolowi ( szczerze bo po pijanemu ) zdarza się mówić prawdę - ryby to dlań kłusownicza wódka , codzienność , chęć posiadania . Zarybiacz z kolei nie mówi prawdy o sobie - nigdy i w żadnych okolicznościach. Weźmy - zarybienia ... Wiadomo przecież ,że czynią to oni po to , by móc później z czego cyklicznie wyławiać dane ilości , określonego gatunku ryby ! Czy zatem kłusownictwo nie wynika z tych samych pobudek co zarybianie : z chęci posiadania i wyławiania ? Zarybianie jest bardziej wysublimowane , ukryte pod fasadą szlachetnej idei , udrapowane tak , by uzyskać poklask i społeczne poparcie , a kłusownictwo natomiast : znaczy to co znaczy : jest przestępstwem , zbrodnią , jawnym okradaniem przyrody . Na tym tle dochodzi do oczywistego konfliktu pomiędzy kłusolem a zarybiaczem : obydwaj bowiem celują w tym samym czyli w posiadaniu i wyławianiu ryb - tylko ,że ten drugi czuje się pokrzywdzony , z powodu postrzegania siebie jako właściciela wody i ryb ! Kłusownik to bydlak i zbrodniarz ,ale jedyne co okrada to przyroda .
W takich dyskusjach wychodzi, kto ma coś na sumieniu, i jakim faktycznie jest wędkarzem.(4)
no przestan taki banialuki wciskac za kogo sie uwazasz spróbuj postąpac po ziemi w calym tego slowa znaczeniu<, to nie jest argument do rzeczowej dyskusji nie powielaj metod juz znanych z tego portalu wszyscy to fiuty ja to jestem ten co wiem nalepiej??
W takich dyskusjach wychodzi, kto ma coś na sumieniu, i jakim faktycznie jest wędkarzem.(4)
no przestan taki banialuki wciskac za kogo sie uwazasz spróbuj postąpac po ziemi w calym tego slowa znaczeniu<, to nie jest argument do rzeczowej dyskusji nie powielaj metod juz znanych z tego portalu wszyscy to fiuty ja to jestem ten co wiem nalepiej??
A co ci przeszkadza moja wypowiedź ? Nie mam prawa przedstawić swych poglądów ? Jak ci bije po oczach garść prawdy - to siedź cicho , nie krytykuj.
Acipenser Sturio post który zamieścił Bernard51 nie tyczył się Twojego wpisu... więc wyluzuj.
Acipenser Sturio post który zamieścił Bernard51 nie tyczył się Twojego wpisu... więc wyluzuj.
Olu on nic nie kuma. Przecież ten człowiek ma swój zamknięty świat, gdzie my jako gatunek nie powinniśmy istnieć. No i nie karm trola, traktuj go jak powietrze. Pozdrawiam Ciebie!
Acipenser Sturio post który zamieścił Bernard51 nie tyczył się Twojego wpisu... więc wyluzuj.
Olu on nic nie kuma. Przecież ten człowiek ma swój zamknięty świat, gdzie my jako gatunek nie powinniśmy istnieć. No i nie karm trola, traktuj go jak powietrze. Pozdrawiam Ciebie!
Masz racje nie kuma ze zyje po co zyje dla niego caly swiat jest udreka!!
Tyle sobie ulzy jak cos sobie popisze chocby dla wlasnej satysfakcji??
Ale widocznie i tacy musza byc ktos o tym zadecydowal--Ten co nad nami