Nie dało by się w związku z zarybieniami uchwalić czegoś w stylu, że w pierwszym tygodniu od zarybienia każdy wedkarz może zabrać ze sobą maksymalnie np 6 ryb, bo jak widzę , że 3 dzień po zarybieniu ludzie łowią już trzeci komplet, to w takim tempie za tydzień z wpuszczonej ryby zostanie parę sztuk .
U mnie na specjalnym łowisku razem z zarybieniem zamknięto łowisko pod oficjalną przykrywką podania lekarstwa. Można było łowić od 10 czerwca, a już dziś bardzo sporadycznie trafia się karpik... Mimo iż limit dobowy karpia wynosi tam 1 sztukę na dobę. Wątpie w to żeby niektórzy się do tego stosowali ale niestety nikogo nie przygotowałem na gorącym uczynku...
niestety ,jest zaraza w pzw i kłusole z kartą wędkarską powinni być wykluczani ze społeczności dożywotnio. wykluczony , ponownie złapany na łowieni czymkolwiek powinien dostać taką karę żeby mu kapcie spadły. taka dzicz psuje opinię uczciwym wędkarzom więc na pohybel tatałajstwu.
A nie dałoby się wpuścić lina czy węgorza zamiast prosiaczków? Karp jest tak głupi ze nawet po tygodniu bedzie brał na wszystko! Chyba bardziej nam by sie opłacało zarybienie trudniejszym wędkarsko gatunkiem ,poza tym nie nudzi wam się juz taka sytuacja ze łowimy drobnice a tu nagle cos większego i niestety juz wiemy co to bo niczego innego sie nie mozemy spodziewać bo niby skąd...
Jeśli odwołujesz się do mojego przykładu to liny owszem, są i to dość spore z tego co się orientuje (wymiar ochronny na tym zbiorniku to 30 cm więc więcej niż na wodach pzw), ale problem jest taki że jedyne zarośla w których grasują, niekiedy z amurami to teren wyznaczony na tarlisko i odgrodzony za pomocą kołków, a nie chce wychodzić na kłusownika... Węgorz to w sumie nie wiem czy jest sens- dno jest bardzo muliste a szczerze nie wiem jak te ryby się odnajdują w tych warunkach.
Karpie rzeczywiście głupie są- każdy rzuca kukurydzę, nęci tym samym a jakoś nie potrafią się oduczyć. Zaraz po zarybieniu, 31 maja odbyły się zawody dla dzieci- standardem były 2 złowione karpie. W tą niedzielę zaś odbyły się zawody dla seniorów i młodzieży i efekt? 1 karp na ponad 30 zawodników o masie 1,90 kg.
W sumie teraz i tak planuje zaczaić się na suma od środy, ale szkoda że pieniądze z zarybienia nie idą na stworzenie dobrze funkcjonującego biosystemu pod wodą a idą tylko na to żeby kłusole mieli co upolować na obiad...
A fakt jest taki że tam gdzie łowie trzeba wydać troszkę kasy na składki (130 zł rocznie na jedno łowisko).
Czermin chodziło mi ogólnie o zarybienia i podałem tylko przykłady wartościowych ryb. Zarybiać karpiem mozna ale... duze zbiorniki wodne a nie lokalne stawiki z których ten karp zniknie tak szybko jak był wpuszczony. Poszczególne akweny trzeba zarybiać wedle zasad wyznaczonych przez nature a nie przez człowieka "bo my chcemy karpia i koniec". Taka gospodarka rójnuje polskie wody!W małych stawach moze postawmy na karasie,liny,szczupaki,a prosiaki zostawmy na duze zaporówki na przykład,z tamtąd nie wyłowią ich wędkarze zwłaszcza jeśli wpuści się je w miejsca niedostepne dla wedkarzy,tam zdąrzą sie nauczyć i podrosnąć i juz nie będą takie głupie ;) Chodzi mi głównie o to ze zarybienia są kierowane zachciankami wedkarzy. Nie o to chodzi!!!Zeby ryby po zarybienach były trzeba je mądrze rozdzielić.
O jezusie !!!! Sandacze w mule - to chyba jakiś inteligent zarybiał ;) Nieźle-a chociaz jeden z wymienionych gatunków dorasta tam przyzwoitych rozmiarów? No a jazi to no komment!
Sum ma zmniejszony wymiar ochronny- do 60 cm. Często na żywca biorą sztuki po 40 cm. Karpik to standard taki po 35-50 cm (35 wymiar ochronny). Do słusznych rozmiarów rosną amury, liny i karasie. Zdarzają się też szczupaczki po 80 cm. W ostatnim tygodniu został złowiony 86 cm. Jazie takie lekko nad wymiar pzw.
heh to jest szok z tego co mi sie obilo ryby z hodowli glupie nie oswojone z ze srodowiskiem biora jak glupie moim zdaniem powinno sie odczekac ok 2 miesiecy od zarybienia pozdrawiam
Witam. Jest to temat bardzo modny ostatnio (wiele pokrewnych tytulow) ale problem nadal pozostaje ten sam. W mentalnosci polskiego wedkarza,ile sie da brac do domu a nie tyle ile mozesz zjesc na obiad, ewentualnie kogos jeszcze poczestowac. Tu nie pomoga zadne uchwaly, minie jeszcze wiele lat za nim nauczymy sie "Normalnego wedkowania" Trzeba by stac nad brzegiem i non stop pilnowac zawartosci zbiornika przed hienami. Ja osobiscie nie mam zadnego skutecznego sposobu na rozwiazanie tego problemu, chociaz... ...ucze swojego siedmioletniego syna, ktory uwielbia jezdzic ze mna na ryby aby sprzatal po sobie nad woda i tlumacze mu ze jak dzisiaj wylowimy wszystkie ryby i zabierzemy je do domu to nastepnym razem nie mamy po co jechac, i uwierzcie mi, powoli przynosi to skutek. Wiecej nie zanudzam. Pozdrawiam.
mięsiarstwo to trochę taka zawiść. nie wypuszczę, bo po co !?jak ich nie wezmę to jutro je rybak w sieci zawinie ,albo kłusol prądem trzepnie,koło się zamyka, a my wałkujemy najmniej istotny element całego problemu. rybacy i kłusownicy,często można zastosować znak równości,aczkolwiek ci pierwsi stwarzają pozory uczciwości.
choćby ktoś co dzień zabierał komplet dopuszczalnej ilości ryb do domu to nie powiedział bym takiemu człowiekowi złego słowa. Taki człowiek postępuje zgodnie z prawem i mu wolno. Trzeba zająć się tymi co działają wbrew przepisom.
POWIEM TAK MAM ZNAJOMEGO MYSLIWEGO I PYTALEM CZY DZIEJE SIE TO SAMO W LESIE CO NAD WODA ODPOWIEDZILA ZE TAK ALE ONI ZA ZASTRZELONEGO DZIKA MUSZA PLACIC A JESLI POLOWANIE JEST MASOWE KOLEGA NIE USTRTZELL NIC PODZIEL SIE I ZAPLAC PO POLOWIEE POWIEM TYLE ZE ONI SIE BARDZIEJ TRZYMAJA I ZWIERZYNY BEDZIE A RYBEK BEDZIE BRAK POZDRAWIAM
maniek-pc I tu masz rację w wielu sprawach może się z tobą nie zgadzam ale tu pieję tym samym głosem DOŻYWOTNIO ZABIERAĆ jak PIJANYM KIEROWCOM PRAWO JAZDY
POZDRAWIAM
Po mojemu, zarybiać zbiorniki powinno się w tzw przedsezonie, lub posezonie, a zarybiony zbiornik powinien być na miesiąc wyłączony z ruchu i zamknięty. Nie ma innej metody, by hodowlana ryba sie zaaklimatyzowała i nauczyła się stosować inną dietę niż w hodowlanym stawie. Wiem, ze to drastyczne co piszę, ale jest to jedyna słuszna i skuteczna metoda. Już widzę jak mnie opierniczycie, ale takie mam zdanie i sie go nie wyprę nawet pod pręgierzem. Obrazki które obserwuję na dopiero co zarybionych wodach, to zgroza!
Witam u nas w Czestochowie zarybienia prowadzi się na koniec sezonu w listopadzie badz pod koniec pażdziernika i zbiornik jest zamkiniety na 2miesiace,jesli aura sprawi i koło stycznia pojawi sie mrozik to oczywiscie ryba ma wiecej swobody do zaklimatyzowania sie w zbiorniku oraz mamy wiecej pewnosci ze nie zostanie tak szybko wyłowiona i to jest chyba najlepsza forma zatrzymania ryby w zbiorniku.
jakiś czas temu, miesiąc - dwa zanim na dobre `zadomowiłem` się na moim starorzeczu, jeździłem po innych zbiornikach w naszej okolicy. Szukałem pytałem, podpatrywałem, ale jedno wam napiszę. Jeśli tylko słyszałem, że zarybili jakiś zbiornik, omijałem go z daleka. Jaka przyjemność ze złapania ryby, która weźmie, bo nie ma prawa nie wziąć? Co innego wypowiedzenie `wojny`(i nie zrozumcie Koleżanki i Koledzy słowa wojna jako wojna w znaczeniu wymordować ryby) ale `wojna`jako- taktyka, znaleźć, wytropić i przechytrzyć, a dopiero potem poczuć napływającą adrenalinę podczas holu. Ryba kontra ja, mały mużdżek kontra inteligencja i zdobycze techniki. Dwa tygodnie temu przesiedziałem noc w samotności i deszczu. Było strasznie...ale też strasznie fajnie. Nagrodą za spędzenie nocy nad wodą przemoczonym do suchej nitki było złąpanie amura 45 cm wieczorem i branie dużo większego nad ranem, które zakończyło się wejściem ryby w grążele i rozgięciem haka. To nazywam wędkarstwem. Pozdro dla kumatych.
całkowicie zgadzam się z Twoim zdaniem szymon-to jest wędkarstwo.
mialem podobną przygode z holem karpia,ale hak wytrzymał:).
można poczytać o tym
pozdro
W moim Okręgu Płocko-Włocławskim obowiązuje zakaz połowu przez 2 tygodnie po zarybieniach rybami tzw jesiennymi , ale również potem pilnujemy , żeby nieetyczni wędkarze nie brali powyżej limitu .
Tak norbiko1, tojest własnie podejście pewnego towarzystwa wzajewmnej adoracji o którym nawet nie chcę wspominać. Na szczęście w otwartym oknie mojej Opery, zachował sie temat który ongiś załozyłem, pod tytułem "KASZANA", gdzie opisałem pewne spektakularne metody postępowania pewnej grupki z napisami na koszulkach. Temat ten nagle został skasowany, ale twoja wypowiedź nadal wisi w mojej przeglądarce. Jest tam też moja odpowiedź na twój post. Teraz, gdy tutaj czytam twoja wypowiedź, postanowiłem wkleić moja ripostę z tamtego tematu , co niniejszym czynię, mając nadzieję, że pamietasz co tam napisałeś. Jeśli nie pamietasz, to też Mogę Ci przypomnieć. A więc moja riposta wyglądała tak:
Nie każdy karpiarz to gnida i nie każdy sportowiec to kiep. Tylko w tych środowiskach jest o wiele więcej przykładów debilizmu, jak wśród tych (jak to zapożyczyłeś z forum) normalnych wędkarzy. A normalni wędkarze to tacy, którzy nie zrobią niczego, co może zaszkodzić naturalnemu stanowi łowiska. Oczywiście i w tym środowisku jest wielu oszołomów. Tak więc ci "nienormalni", we wszystkich trzech środowiskach, myślą w ten sposób, że jedyną metodą na złowienie ryby, jest hurtowe zasyfianie wody, wspomagane sprzętem elektronicznym. Jeśli ktoś tego nie rozumie, to znaczy że jest właśnie jednym z tych "speców". Osobiście ubolewam nad faktem, że nie byłem i nie jestem jakimś zapalonym fotografem, bo gdybym Ci norbiko1 pokazał fotki z tych wszystkich lat, to byś zobaczył jak wędkarz może zniszczyć wodę. I bynajmniej nie chodzi mi tu o osoby rybożerne, ale właśnie o tych największych ekspertów od N.K i C&r którzy zjadaczy ryb uważaja za przestępców. Dlatego nie jest uzasadnione nazywanie naszych wypowiedzi za wypociny, co najwyżej mozna uważać że sam sie spociłes czytając ten temat, bo podejrzewam, ze na jednej z tych fotek mógłbyś być właśnie Ty norbiko1. Można dyskutować, można przytaczać argumenty, ale nie wolno robić z kogoś idioty dla uspokojenia swego sumienia. A dawno temu...... kiedy nasi przodkowie biegali z łukami po lasach...... kto dokarmiał ryby zanętami i kukurydzą? Ryby same się żywiły i rozmnażały. Teraz, kiedy jest nad wodami tysiące wędkarzy dziennie, a ilość akwenów się zmniejszyła, nadal nie trzeba karmić ryb, ale należy wspomagać ich liczebność prze kontrolowanie rybostanu i zarybianie gatunkami zagrożonymi, oraz obwarowania ilościowe, wymiarowe i wagowe przy połowie. Jeśli sądzisz drogi Kolego, że te tony materii organicznej nie pozostają bez wpływu na środowisko, to jesteś w błędzie i myślę, że nie masz za grosz wyobraźni. Żeby poczuć adrenalinę, nie trzeba poławiać 30-to kilowych świń, mozna sobie skoczyć na banji, i taniej to wyjdzie, a jak sie kto j****e w czache podczas lotu, to mu najwyżej się w kobyle poprzestawia, ale to nie będzie szkodziło naszym wodom. Pozostawiam to Koledze do przemyślenia - jeśli oczywiście będziesz miał czas, by przeczytać moje "wypociny". PDK.
Poza tym zaczyna być drażniący fakt, że dopiero co pozbyliśmy się ideologicznych i fanatycznych tematów o No Kill, oraz C&R, a już wyznawcy zmienili front i zaczeli nagminnie wypisywać pie****y o mięsiarstwie, miesiażach, mięsożerach, pożeraczach, itd...itp. Czy tu nikt tego nie widzi? Tylko ja to zauważam? Bzdety i głupoty aż dno widać.
to fakt skóra z lina to chyba najlepsze z ryby, a mi niestety nie jest chyba pisane skosztować lina, przynajmniej na razie. za to dzisiaj `dostałem`(czytaj złapałem) amurka, znowu nie za dużego - 58 cm ale pięknie zawalczył, to był chyba najlepszy hol w tym roku i myślę że będzie wyśmienity w śmietanie. Pozdro dla kumatych
Życzę Ci smacznego .... szimejks...., sam bym z chęcią schrupał taką rybkę w śmietanie , może niedługo wybiorę się na linka ..........i będzie dobra wyżerka PDK ..........pozdrawia społecznik Jurek .
A moje wczorajsze, miesiarskie zapędy spełzły na niczym. Chciałem pokemonów nałapać do wędzenia, więc pojechałem koło 17.00 na pewne miejsce z checią pozostania na nockę. No ale wszystko jest zalane na amen. Drogi dojazdowe pod wodą, wszystkie zbiorniki 1-2,5 metra wyżej, po kolei wylewają, ryba zmechacona i skołowana nie bierze. Cały powiat raciborski, wszystkie żwirownie, poldery, wszystko do chrzanu. Wygląda na to, że ten sezon juz sie nie zacznie. Jeśli juz tam gdzie byłem nie biorą sumiki karłowate, to znaczy że źle się dzieje.
a wiesz GHOSTMIR, że u mnie to samo. To znaczy, nawet wasiaki nie chcą brać a ten amur to był chyba fartowny pojedynczy strzał, bo oprócz tego miałem ze dwa branie i to takie, że nawet nie było co ciąć. Siedziałem na rybach od ok 17:00 w piątek do 8:00 w sobotę i przez całą noc złapałem może trzy sumiki...honor mój uratował ten poranny amur. Tak jak napisałeś, sezon chyba będzie do d..py, może na jesieni trochę powalczymy ze szczupłymi, ale jeśli chodzi o lato to mam podobne przeczucia do Twoich...ryby się potopiły albo co :(
Brzana - rewelacyjna nie jest ,jadałem pyszniejsze rybki, ale jak dla mnie smaczniejsza od karpia chodż troche oścista . Dużo też zależy od wody i środowiska w którym żyła.
Nie dało by się w związku z zarybieniami uchwalić czegoś w stylu, że w pierwszym tygodniu od zarybienia każdy wedkarz może zabrać ze sobą maksymalnie np 6 ryb, bo jak widzę , że 3 dzień po zarybieniu ludzie łowią już trzeci komplet, to w takim tempie za tydzień z wpuszczonej ryby zostanie parę sztuk .
U mnie na specjalnym łowisku razem z zarybieniem zamknięto łowisko pod oficjalną przykrywką podania lekarstwa. Można było łowić od 10 czerwca, a już dziś bardzo sporadycznie trafia się karpik... Mimo iż limit dobowy karpia wynosi tam 1 sztukę na dobę. Wątpie w to żeby niektórzy się do tego stosowali ale niestety nikogo nie przygotowałem na gorącym uczynku...
niestety ,jest zaraza w pzw i kłusole z kartą wędkarską powinni być wykluczani ze społeczności dożywotnio. wykluczony , ponownie złapany na łowieni czymkolwiek powinien dostać taką karę żeby mu kapcie spadły. taka dzicz psuje opinię uczciwym wędkarzom więc na pohybel tatałajstwu.
A nie dałoby się wpuścić lina czy węgorza zamiast prosiaczków?
Karp jest tak głupi ze nawet po tygodniu bedzie brał na wszystko!
Chyba bardziej nam by sie opłacało zarybienie trudniejszym wędkarsko gatunkiem ,poza tym nie nudzi wam się juz taka sytuacja ze łowimy drobnice a tu nagle cos większego i niestety juz wiemy co to bo niczego innego sie nie mozemy spodziewać bo niby skąd...
Jeśli odwołujesz się do mojego przykładu to liny owszem, są i to dość spore z tego co się orientuje (wymiar ochronny na tym zbiorniku to 30 cm więc więcej niż na wodach pzw), ale problem jest taki że jedyne zarośla w których grasują, niekiedy z amurami to teren wyznaczony na tarlisko i odgrodzony za pomocą kołków, a nie chce wychodzić na kłusownika... Węgorz to w sumie nie wiem czy jest sens- dno jest bardzo muliste a szczerze nie wiem jak te ryby się odnajdują w tych warunkach. Karpie rzeczywiście głupie są- każdy rzuca kukurydzę, nęci tym samym a jakoś nie potrafią się oduczyć. Zaraz po zarybieniu, 31 maja odbyły się zawody dla dzieci- standardem były 2 złowione karpie. W tą niedzielę zaś odbyły się zawody dla seniorów i młodzieży i efekt? 1 karp na ponad 30 zawodników o masie 1,90 kg. W sumie teraz i tak planuje zaczaić się na suma od środy, ale szkoda że pieniądze z zarybienia nie idą na stworzenie dobrze funkcjonującego biosystemu pod wodą a idą tylko na to żeby kłusole mieli co upolować na obiad... A fakt jest taki że tam gdzie łowie trzeba wydać troszkę kasy na składki (130 zł rocznie na jedno łowisko).
wtym kraju jedno zdało by egzamin zarybic zbiornik jzmknąć łowisko minimum na dwa lata aż ryba podrośnie i zmądrzeje
Czermin chodziło mi ogólnie o zarybienia i podałem tylko przykłady wartościowych ryb.
Zarybiać karpiem mozna ale...
duze zbiorniki wodne a nie lokalne stawiki z których ten karp zniknie tak szybko jak był wpuszczony.
Poszczególne akweny trzeba zarybiać wedle zasad wyznaczonych przez nature a nie przez człowieka "bo my chcemy karpia i koniec".
Taka gospodarka rójnuje polskie wody!W małych stawach moze postawmy na karasie,liny,szczupaki,a prosiaki zostawmy na duze zaporówki na przykład,z tamtąd nie wyłowią ich wędkarze zwłaszcza jeśli wpuści się je w miejsca niedostepne dla wedkarzy,tam zdąrzą sie nauczyć i podrosnąć i juz nie będą takie głupie ;)
Chodzi mi głównie o to ze zarybienia są kierowane zachciankami wedkarzy.
Nie o to chodzi!!!Zeby ryby po zarybienach były trzeba je mądrze rozdzielić.
no niestety ja w malym zbiorniku mam i karpie, i amury, i sumy, i sandacze i jazie nawet, które chyba lepiej czują się w rzekach.
O jezusie !!!!
Sandacze w mule - to chyba jakiś inteligent zarybiał ;)
Nieźle-a chociaz jeden z wymienionych gatunków dorasta tam przyzwoitych rozmiarów?
No a jazi to no komment!
Sum ma zmniejszony wymiar ochronny- do 60 cm. Często na żywca biorą sztuki po 40 cm. Karpik to standard taki po 35-50 cm (35 wymiar ochronny). Do słusznych rozmiarów rosną amury, liny i karasie. Zdarzają się też szczupaczki po 80 cm. W ostatnim tygodniu został złowiony 86 cm. Jazie takie lekko nad wymiar pzw.
w pełni popieram ;) zamiast prosiaczków/misiaczków/karpusiów niech będzie szlachetna ryba LIN :) a karpia tylko w komercyjnych :) pozdro ;)
heh to jest szok z tego co mi sie obilo ryby z hodowli glupie nie oswojone z ze srodowiskiem biora jak glupie moim zdaniem powinno sie odczekac ok 2 miesiecy od zarybienia pozdrawiam
Witam.
Jest to temat bardzo modny ostatnio (wiele pokrewnych tytulow) ale problem nadal pozostaje ten sam. W mentalnosci polskiego wedkarza,ile sie da brac do domu a nie tyle ile mozesz zjesc na obiad, ewentualnie kogos jeszcze poczestowac. Tu nie pomoga zadne uchwaly, minie jeszcze wiele lat za nim nauczymy sie "Normalnego wedkowania"
Trzeba by stac nad brzegiem i non stop pilnowac zawartosci zbiornika przed hienami.
Ja osobiscie nie mam zadnego skutecznego sposobu na rozwiazanie tego problemu, chociaz...
...ucze swojego siedmioletniego syna, ktory uwielbia jezdzic ze mna na ryby aby sprzatal po sobie nad woda i tlumacze mu ze jak dzisiaj wylowimy wszystkie ryby i zabierzemy je do domu to nastepnym razem nie mamy po co jechac, i uwierzcie mi, powoli przynosi to skutek. Wiecej nie zanudzam.
Pozdrawiam.
ZABRALES RYBE TO UCIEKAJ, NIE CHWAL SIE BO JA WRZUCE Z TOBA DO WODY A DODAM ZE STARZY WEDKARZE PRZEWAZNIE BIORA RYBE
mięsiarstwo to trochę taka zawiść. nie wypuszczę, bo po co !?jak ich nie wezmę to jutro je rybak w sieci zawinie ,albo kłusol prądem trzepnie,koło się zamyka, a my wałkujemy najmniej istotny element całego problemu. rybacy i kłusownicy,często można zastosować znak równości,aczkolwiek ci pierwsi stwarzają pozory uczciwości.
choćby ktoś co dzień zabierał komplet dopuszczalnej ilości ryb do domu to nie powiedział bym takiemu człowiekowi złego słowa. Taki człowiek postępuje zgodnie z prawem i mu wolno. Trzeba zająć się tymi co działają wbrew przepisom.
POWIEM TAK MAM ZNAJOMEGO MYSLIWEGO I PYTALEM CZY DZIEJE SIE TO SAMO W LESIE CO NAD WODA ODPOWIEDZILA ZE TAK ALE ONI ZA ZASTRZELONEGO DZIKA MUSZA PLACIC A JESLI POLOWANIE JEST MASOWE KOLEGA NIE USTRTZELL NIC PODZIEL SIE I ZAPLAC PO POLOWIEE POWIEM TYLE ZE ONI SIE BARDZIEJ TRZYMAJA I ZWIERZYNY BEDZIE A RYBEK BEDZIE BRAK POZDRAWIAM
ludzie ryby łowią nie od wczoraj i jeśli kłusownictwo zostanie cokolwiek ograniczone to ryb nie zabraknie.
Zjadłbym sobie lina w śmietanie. Poczekam aż skończą tarło a potem złowie i zjem
maniek-pc I tu masz rację w wielu sprawach może się z tobą nie zgadzam ale tu pieję tym samym głosem DOŻYWOTNIO ZABIERAĆ jak PIJANYM KIEROWCOM PRAWO JAZDY POZDRAWIAM
Po mojemu, zarybiać zbiorniki powinno się w tzw przedsezonie, lub posezonie, a zarybiony zbiornik powinien być na miesiąc wyłączony z ruchu i zamknięty. Nie ma innej metody, by hodowlana ryba sie zaaklimatyzowała i nauczyła się stosować inną dietę niż w hodowlanym stawie. Wiem, ze to drastyczne co piszę, ale jest to jedyna słuszna i skuteczna metoda. Już widzę jak mnie opierniczycie, ale takie mam zdanie i sie go nie wyprę nawet pod pręgierzem. Obrazki które obserwuję na dopiero co zarybionych wodach, to zgroza!
Zgadzam sie z wami, po zarybianiu powinny być conajmniej wprowadzone ograniczenia, albo lepiej zbiornik powiniem byc zamknięty na jakiś czas
Witam u nas w Czestochowie zarybienia prowadzi się na koniec sezonu w listopadzie badz pod koniec pażdziernika i zbiornik jest zamkiniety na 2miesiace,jesli aura sprawi i koło stycznia pojawi sie mrozik to oczywiscie ryba ma wiecej swobody do zaklimatyzowania sie w zbiorniku oraz mamy wiecej pewnosci ze nie zostanie tak szybko wyłowiona i to jest chyba najlepsza forma zatrzymania ryby w zbiorniku.
jakiś czas temu, miesiąc - dwa zanim na dobre `zadomowiłem` się na moim starorzeczu, jeździłem po innych zbiornikach w naszej okolicy. Szukałem pytałem, podpatrywałem, ale jedno wam napiszę. Jeśli tylko słyszałem, że zarybili jakiś zbiornik, omijałem go z daleka. Jaka przyjemność ze złapania ryby, która weźmie, bo nie ma prawa nie wziąć? Co innego wypowiedzenie `wojny`(i nie zrozumcie Koleżanki i Koledzy słowa wojna jako wojna w znaczeniu wymordować ryby) ale `wojna`jako- taktyka, znaleźć, wytropić i przechytrzyć, a dopiero potem poczuć napływającą adrenalinę podczas holu. Ryba kontra ja, mały mużdżek kontra inteligencja i zdobycze techniki. Dwa tygodnie temu przesiedziałem noc w samotności i deszczu. Było strasznie...ale też strasznie fajnie. Nagrodą za spędzenie nocy nad wodą przemoczonym do suchej nitki było złąpanie amura 45 cm wieczorem i branie dużo większego nad ranem, które zakończyło się wejściem ryby w grążele i rozgięciem haka. To nazywam wędkarstwem. Pozdro dla kumatych.
całkowicie zgadzam się z Twoim zdaniem szymon-to jest wędkarstwo. mialem podobną przygode z holem karpia,ale hak wytrzymał:). można poczytać o tym pozdro
Popadasz w skrajność. miesiąc czasu? Ja proponuję trzy tygodnie:)))
W moim Okręgu Płocko-Włocławskim obowiązuje zakaz połowu przez 2 tygodnie po zarybieniach rybami tzw jesiennymi , ale również potem pilnujemy , żeby nieetyczni wędkarze nie brali powyżej limitu .
U nie jak wpuszczą, to po tygodniu jest po rybie. Zamykaja na 2, 3 dni i dalej targać!
No to Ci współczuje Mirku ................. to tak jakby ludziska wyławiali złote monety----do oporu i bólu .........PDK.
złowić i zeżreć!!! to jest tok rozumowania "normalnych wędkarzy" hańba!!!
Tak norbiko1, tojest własnie podejście pewnego towarzystwa wzajewmnej adoracji o którym nawet nie chcę wspominać. Na szczęście w otwartym oknie mojej Opery, zachował sie temat który ongiś załozyłem, pod tytułem "KASZANA", gdzie opisałem pewne spektakularne metody postępowania pewnej grupki z napisami na koszulkach. Temat ten nagle został skasowany, ale twoja wypowiedź nadal wisi w mojej przeglądarce. Jest tam też moja odpowiedź na twój post. Teraz, gdy tutaj czytam twoja wypowiedź, postanowiłem wkleić moja ripostę z tamtego tematu , co niniejszym czynię, mając nadzieję, że pamietasz co tam napisałeś. Jeśli nie pamietasz, to też Mogę Ci przypomnieć. A więc moja riposta wyglądała tak:
Nie każdy karpiarz to gnida i nie każdy sportowiec to kiep. Tylko w tych środowiskach jest o wiele więcej przykładów debilizmu, jak wśród tych (jak to zapożyczyłeś z forum) normalnych wędkarzy. A normalni wędkarze to tacy, którzy nie zrobią niczego, co może zaszkodzić naturalnemu stanowi łowiska. Oczywiście i w tym środowisku jest wielu oszołomów. Tak więc ci "nienormalni", we wszystkich trzech środowiskach, myślą w ten sposób, że jedyną metodą na złowienie ryby, jest hurtowe zasyfianie wody, wspomagane sprzętem elektronicznym. Jeśli ktoś tego nie rozumie, to znaczy że jest właśnie jednym z tych "speców". Osobiście ubolewam nad faktem, że nie byłem i nie jestem jakimś zapalonym fotografem, bo gdybym Ci norbiko1 pokazał fotki z tych wszystkich lat, to byś zobaczył jak wędkarz może zniszczyć wodę. I bynajmniej nie chodzi mi tu o osoby rybożerne, ale właśnie o tych największych ekspertów od N.K i C&r którzy zjadaczy ryb uważaja za przestępców. Dlatego nie jest uzasadnione nazywanie naszych wypowiedzi za wypociny, co najwyżej mozna uważać że sam sie spociłes czytając ten temat, bo podejrzewam, ze na jednej z tych fotek mógłbyś być właśnie Ty norbiko1. Można dyskutować, można przytaczać argumenty, ale nie wolno robić z kogoś idioty dla uspokojenia swego sumienia.
A dawno temu...... kiedy nasi przodkowie biegali z łukami po lasach...... kto dokarmiał ryby zanętami i kukurydzą? Ryby same się żywiły i rozmnażały. Teraz, kiedy jest nad wodami tysiące wędkarzy dziennie, a ilość akwenów się zmniejszyła, nadal nie trzeba karmić ryb, ale należy wspomagać ich liczebność prze kontrolowanie rybostanu i zarybianie gatunkami zagrożonymi, oraz obwarowania ilościowe, wymiarowe i wagowe przy połowie. Jeśli sądzisz drogi Kolego, że te tony materii organicznej nie pozostają bez wpływu na środowisko, to jesteś w błędzie i myślę, że nie masz za grosz wyobraźni. Żeby poczuć adrenalinę, nie trzeba poławiać 30-to kilowych świń, mozna sobie skoczyć na banji, i taniej to wyjdzie, a jak sie kto j****e w czache podczas lotu, to mu najwyżej się w kobyle poprzestawia, ale to nie będzie szkodziło naszym wodom. Pozostawiam to Koledze do przemyślenia - jeśli oczywiście będziesz miał czas, by przeczytać moje "wypociny". PDK.
Poza tym zaczyna być drażniący fakt, że dopiero co pozbyliśmy się ideologicznych i fanatycznych tematów o No Kill, oraz C&R, a już wyznawcy zmienili front i zaczeli nagminnie wypisywać pie****y o mięsiarstwie, miesiażach, mięsożerach, pożeraczach, itd...itp. Czy tu nikt tego nie widzi? Tylko ja to zauważam? Bzdety i głupoty aż dno widać.
Tak sie wkurzyłem, że już ortografię mylę. Sorry za rażący błąd.
to jeszcze nic ja wczoraj napisałem "Broń Borze". Świeżo upieczony magister:):):) Dałem czadu
Więc olej to i poczytaj o powrocie "Batmana"
No i włącz gg
Już się nie mogę poniedziałku doczekać. Wypad na rybki się szykuje bo już dawno nie jadłem np lina w śmietanie. Mniami
Rzekł miesiarz ;-))
Kuba żre te liny jak szalony. Ja to C&R wszystkie a tego nie mogę nauczyć i już:)
ksiądz lubi pierogi ,a pop pomarańcze... wszystko jest rzeczą gustu.
nieraz czytam że ludzie skrobią lina z łusek. Tyle co my z Kubą linów zeżarliśmy to poezja a żadnego nikt nie skrobał. Skóra z lina to rarytas.
No patrz! Cisza!?
to fakt skóra z lina to chyba najlepsze z ryby, a mi niestety nie jest chyba pisane skosztować lina, przynajmniej na razie. za to dzisiaj `dostałem`(czytaj złapałem) amurka, znowu nie za dużego - 58 cm ale pięknie zawalczył, to był chyba najlepszy hol w tym roku i myślę że będzie wyśmienity w śmietanie. Pozdro dla kumatych
A ja jutro idę po ryby. Od niepamiętnych czasów po raz pierwszy celem są ryby. Małe karasie, zabiore wszystkie nieprzekraczające 9 cm.
Życzę Ci smacznego .... szimejks...., sam bym z chęcią schrupał taką rybkę w śmietanie , może niedługo wybiorę się na linka ..........i będzie dobra wyżerka PDK ..........pozdrawia społecznik Jurek .
A moje wczorajsze, miesiarskie zapędy spełzły na niczym. Chciałem pokemonów nałapać do wędzenia, więc pojechałem koło 17.00 na pewne miejsce z checią pozostania na nockę. No ale wszystko jest zalane na amen. Drogi dojazdowe pod wodą, wszystkie zbiorniki 1-2,5 metra wyżej, po kolei wylewają, ryba zmechacona i skołowana nie bierze. Cały powiat raciborski, wszystkie żwirownie, poldery, wszystko do chrzanu. Wygląda na to, że ten sezon juz sie nie zacznie. Jeśli juz tam gdzie byłem nie biorą sumiki karłowate, to znaczy że źle się dzieje.
a wiesz GHOSTMIR, że u mnie to samo. To znaczy, nawet wasiaki nie chcą brać a ten amur to był chyba fartowny pojedynczy strzał, bo oprócz tego miałem ze dwa branie i to takie, że nawet nie było co ciąć. Siedziałem na rybach od ok 17:00 w piątek do 8:00 w sobotę i przez całą noc złapałem może trzy sumiki...honor mój uratował ten poranny amur. Tak jak napisałeś, sezon chyba będzie do d..py, może na jesieni trochę powalczymy ze szczupłymi, ale jeśli chodzi o lato to mam podobne przeczucia do Twoich...ryby się potopiły albo co :(
ja natomiast panowie zeżrę dwa okonie ,jazia i klenia.
Aaaaa to nie było tak źle okonie to wiem z kąd a kleń i jaź ? Z nizinno-górskiej rzeki ?
a klenie smaczne są w ogóle? słyszałem, że właśnie kleń i brzana to ryby które pięknie walczą, ale potem lepiej dla żołądka żeby wróciły do wody.
Brzana - rewelacyjna nie jest ,jadałem pyszniejsze rybki, ale jak dla mnie smaczniejsza od karpia chodż troche oścista . Dużo też zależy od wody i środowiska w którym żyła.