W żadnym wypadku nie ubliżyłem emerytom, stwierdziłem że to głównie oni siedzą całymi dniami i codzienne na rybach. Ot stwierdzony fakt, podobnie jakbym stwierdził że dwa pieski robią coś na trawniku lub że Pani Makowska dokarmia gołębie a Pani Helenka koty. Więc nie popadajcie w paranoje to po pierwsze. Po drugie mam szacunek wielki dla nowoczesnych emerytów jak np mój ojciec oraz wielu kolegów z tego portalu ponieważ są to emeryci nowocześni trzeźwo patrzący na obecną sytuację jakości wód oraz ich rybostanu. Natomiast STOP mówię dla tych którym jeszcze nie zeszło bielmo komuny którzy myślą że czas stanął specjalnie dla nich i że zawsze będzie tak samo. Bo dziadek tak robił, ojciec tak robił i ja też tak będę robił. Tak było kiedyś, dziś to już nie ta sama bajka.
Bezsensem jest przeliczanie kilogramów złowionych ryb na wartość składki jaka musimy płacić za łowienie bo przecież nie o to chodzi. Zdaję sobie jednak sprawę z tego, że wielu trzyma się jeszcze tego: "bo karta musi się zwrócić" i choć mam szacunek do seniorów w wielu przypadkach są to oni głównymi praktykami tego sposobu patrzenia na wędkarstwo. Myślę, że jest to związane z czasami gdy ciężko było o żywność, a powrót z ryb bez ryby uważany był za stracony czas. Obecnie zmieniło się postrzeganie wędkarstwa przez coraz większą rzesze wędkarzy, nie jako sposób na pozyskiwanie mięsa, ale na sposób wypoczynku na łonie natury. Jednakże zgadzam się z przedmówcą, że dla wielu czas stanął w miejscu i jak robili 40 lat temu tak i robią i teraz nigdy nie zmienią się a ich wędkowanie nastawione jest tylko na pozyskiwanie rybiego mięsa, które trzeba zabrać do domu chociażby nie mieli co z tym zrobić. Cenię tych, którzy potrafili zmienić swój pogląd na wędkowanie, bo z wiekiem coraz trudniej zmienić nawyki. Mamy ZG PZW, gdzie jest właśnie takim miejscem oderwanym od rzeczywistości, gdzie bardziej cenią rybaków niż wędkarzy choć mają w nazwie "wędkarski".
Do kolegi Mastiff. Napisales ze teraz karta jest juz bardzo droga i Ci biedni wedkarze nie beda mieli za co lowic a bogaci beda sie opychac rybami. To tak w skrocie. Rozumiem, ze Ty chcialbys aby opychac sie mogli wszyscy. Tylko kto za to zaplaci. ? Uwazasz ze placimy duzo ?. Kolega Norbiko1 juz Ci to policzyl. A mysle ze sa to obliczenia jeszcze mocno zanizone. Obrazasz sie na liczby, statystyki itp. Najlepiej dodrukowac pieniadze i kupic za nie ryby, oplacic straz zaplacic za dzierzawe, budynki (bo przeciez gdzies ta skladke trzeba oplacic, zalatwic papierkowa robote itd). Wkurza mnie podejscie - robmy na deficycie, bo wielu nie bedzie stac. Powiem tak. Po to zroznicowane oplaty zeby wielu bylo stac. Jesli ktos nie moze zyc bez wedkowania, a nie nalezy do tych najbogatszych, niech oplaci karte w opcjii nokill. jesli stac go na ryby , niech za nie zaplaci. Jesli nie stac mnie na kawior, to go nie kupuje. Dlaczego jesli nie stac kogos na ryby, zaraz podnosi sie alarm ze drogo. Dlaczego ja, nie chcac jesc ryb, z gory zkladajac ze nie bede ich zabieral mam dokladac do tych ktorym marzy sie miecho na patelni. W tej chwili dla PZW i innych wedkarzy tacy jak ja jestesmy frajerami, ktorzy utrzymuja ich jako tako przy zyciu. PS. A tak nawiasem mowiac, wedkarstwo, tak jak inne hobby , nie jest obowiazkowe. I czemu nie mialbym porownywac go do innych elitarnych sportow. A moze wlasnie powinnismy potraktowac sie jak elita a nie pospolite ruszeni (po mieso nad wode). Wtedy moze wody tetnilyby zyciem.
I jeszcze jedno. Napisales: "Według moich obserwacji na łowiskach, to 65/70 % wędkarzy ryby zabiera
ze soba ,BO LUBIĄ POPROSTU ZJEŚĆ oni i ich rodziny,świeżą rybę!". No i co z tego wynika. ?. Wytlumacz mi bo nie bardzo wiem o co Ci chodzi. A jesli beda lubili zjesc dzika, to pozwolisz im zastawic sidla ?. Czemu nie. Zapikietujmy, zmienmy prawo i pozwolmy wszyskim polowac na dziki. No bo przeciez wielu lubi kielbase z dzika. Wszedzie na swiecie jest tak, ze tych bogatszych stac na wiecej. No moze w Korei Pln czy na Kubie jeszcze zachowalu sie resztki socjalizmu. Widze ze i Tobie sie marzy. Dlaczego w wedkarstwie mialoby byc inaczej. Dlaczego wg ciebie to wedkarstwo ma byc dotowane (bo przy obecnych skladkach i limiach na 100% nie doczekamy sie pelnych wod). Jakos ani u Wilka ani na znanych mi OS"ach nie widze bramek. Wiesz co widze ?. Zadowolonych wedkarzy, ktorzy wiedza ze zaplacili za przyjemnosc (nie mylic z przyjemnoscia kulinarna) i w wiekszosci przypadkow ja otrzymali. I nie strasz taka czarna wizja bo juz w kilku okregach sprawdzily sie takie restrykcyjne przepisy i po poczatkowej niecheci wedkarze przekonali sie do pomyslu ( a i ryb maja jakby poyzej sredniej w kraju ).
To Twoim zdaniem te 65/70 % co zabieraja ryby nie ma wykupionej karty? Bo porównujesz ich do kłusowników na zwierzynę leśną! Jak zapłaci składki łowieckie, to wali na polowaniach do dzików i reszty zwierzyny, no i co?! Nie słyszałeś o zabieraniu zwierzyny przez myśliwych? Tyle, że mysliwy ZABIJA, wędkarz nie musi! Jakie sidła?! Napisałem coś o sieciach w przypadku tych 65/70 %?!!!!????? TAK ,CHCIAŁBYM ,aby każdy kto ma ochotę zjeść złowioną przez siebie LEGALNIE rybę ,mógł ją zjeść! A nie tylko ten, którego na to stać! To o czym piszesz ,to jest czysta alternatywa do kłusownictwa! Przecież i tak już wielu kłusuje z biedy ,a jakby jeszcze miał UCZCIWY, aczkolwiek ubogi wędkarz płacić za złowione ryby ,to pieprznie wędki,karty ,składkę i zacznie KŁUSOWAĆ każdym dostępnym sprzętem, oby tylko zdobyć rybę, RÓWNIEŻ TWOJA RYBĘ! Głodny i ubogi nie kupuje kawioru ale kupuje , NIE KRADNIE , bułkę. Może jeszcze zaproponujesz płatności za zbieranie grzybów, bo lasy niszczą, może i jagody też? Odłowy rybackie i kłusownictwo trzebi rybę ,a nie wędkarze, którzy zabiorą jakies ryby na kolację! Tym sie tzreba zająć ,a nie kazać ludziom płacić za ryby! A co do moich marzen ,to marzy mi się , żeby nigdy tacy jak Ty nie tknęli palcem naszych krajowych łowisk, wędkarstaw i nie dołożyli kolejnych opłat za zerwanie jagody w lesie! Elita mu się marzy! Chcesz elity , to wal na komercyjne, becaluj jak za zboże aż sie spełnisz.
Chlopie. Nigdzie nie napisalem ze te 65/70% klusuje. Nie wiem gdzie to wyczytales. Niektorzy tu potrafili czytac miedzy wierszami, ja nie. Nie jestes w stanie tego pojac, ze za skladke 150 - 200 zl / rok to co najwyzej mozna oplacic porzadna ochrone wod. Na zarybienia juz nie starczy. Popytaj ludzi ktorzy zaangarzowani sa w OS"y badz w dzierzawy lowisk ile kosztuje ich ochrona. Napisalem o sidlach tylko dlatego, ze zdaje sobie sprawe ze nie kazdemu mozna dac bron do reki. I tym roznimy sie od PZL. Wedka jeszcze nikt nikogo nie zabil. Natomiast obawiam sie ze jakby co niektorzy "wedkarze" dostali bron palna bez zadnego nadzoru to padalyby nie tylko zwierzeta.
jesli kgos nie stac na ryby, to ja nie kaze im klusowac. Mysle ze moze 1% albo i mniej wedkarzy wedkuje z biedy, po to zeby mieli co jesc. Inni naprawde moga isc i kupic rybe. A jesli chca miec ten luksus i zjesc swierza, to niech za nia zaplaca. Nie jest dla mnie tlumaczeniem, ze jak kogos nie bedzie stac to zacznie klusowac. Tak jak napisalem. Wedkarstwo to nie przymus. Osobiscie nie znam osoby, ktorej nie stac byloby na wydatek 300 zl / rok na karte, znam natomiast takich co to placza ze nie maja pieniedzy, ale wydaja 10 zl / dzien na paczke fajek badz na piwo. Tu jakos nikt nie zaprotestowal, ze papierosy i woda drozeje. Nikt nie straszyl przemyte, i co ten biedny emeryt ma zrobic, skoro pzli juz od 50 lat. Przeciez nie rzuci z dnia na dzien.
I odniose sie do oststniej kwestii: "to marzy mi się , żeby nigdy tacy jak Ty nie tknęli palcem naszych
krajowych łowisk, wędkarstaw i nie dołożyli kolejnych opłat za zerwanie
jagody w lesie!". Nie do konca kumam o co Ci chodzi. Ale powiem Ci jedno. gdyby zostali w PZW sami Ci co to chcieliby lowic po 3 zl / dzien i miec mozliwosc jeszcze do tego zapalowania 5 kg ryby to w rzekach juz by nic nie plywalo. Ciekawe czemu tacy jak Ty najczesciej przesiaduja na koncowce i poczatku OS"u na Dunajcu. Tez jak z nimi sie rozmawia, to prawie nie napluja Ci w twarz, ze elita i bogacze lowia ryby. lae jakos nie przeszkadza im to ze dzieki temu ze place 60 zl / dzien na OS"e oni maja co do gara wlozyc.
Bez komentarza. Niech inni to ocenią ,bo sam zaprzeczasz sobie w wielu kwestiach, a kolejnych (jak sam twierdzisz) nie rozumiesz . Mi ręce opadają. Jak każesz komuś za coś płacić ,to napewno nie będzie kombinował, żeby mieć tego taniej, lub całkiem za darmo, tak jest, oczywiście. Gdzie Ty żyjesz......
Widzę że kolega pawelz to typowy przykład goebelsowskiej propagandy jaką uprawia się przez ostatnie lata . Nie wiem ile kolega pawelz ma lat i czy pamięta tamte czasy ale wbrew temu co się o tym okresie mówi nie było tylu głodnych ludzi , nie było takiego bandytyzmu jak dzisiaj , nie było takiego złodziejstwa jak dzisiaj . Teraz to nawet niektórzy nie płacą pracownikom za wykonaną pracę . Wbrew obiegowym opiniom wtedy było więcej ryb w wodzie i to nie dlatego że wędkarze nie brali ryb . Wręcz przeciwnie . Ale wróćmy do sprawy...... Z sensu twojej wypowiedzi wynika że te 65/70 % wędkarzy kłusuje (porównanie do dzika i sideł) . Kolejna sprawa odpłatność za złowione ryby . Jeśli już opłacam składki członkowską i okręgową więc dlaczego mam dodatkowo płacić za złowioną rybkę którą mam chęć skonsumować ? Dlaczego płacąc składki mam iść do sklepu po rybę . Powiedz to myśliwemu który płaci składki żeby po zająca poszedł do sklepu . Reakcję tego myśliwego mogę sobie wyobrazić . Oj marzy się koledze śmierdzący i bandycki kapitalizm !!!
PS. Ja nie biorę ryb z łowiska i wcale nie czuję się z tego powodu frajerem . Nie potępiam też tych którzy ryby zgodnie z RAPR zabierają . Ot takie moje dziwactwo . Radzę koledze popracować nad samooceną .
Pawelz jak już mówiłem niekomrcjalizuj wszystkich łowisk chociaż wiem że s o wiele lepsze niż około 60% wód ogólnie dostpnych ze składek.
Ja zadam jeszcze raz pytanie. TO GDZIE TA RYBA W MOIM REJONIE I OKOLICACH. Nie ma żadnych odłowów rybackich kłusoli też nie ma.
Następna rzecz jest taka bardzo proszę nie mówcie tak, że jeżeli ktoś bierze ryby z godnie z RAPR to jest oki. Jest oki ale z przepisem wytłumaczę to w jeden sposób. Tamten rok jedno z naszych łowisk gość ciągnie w miesiącu 11 sumów dwa dosyć duże 17kg i 11kg reszta po 85cm 90cm to tylko miesiąc wszystko zgodne z RAPR proszę policzyć ile kosztuje kilogram suma w sklepie lub żywego w chodowlach, a jak to się ma teraz do składki 200zł na rok PZW. To tylko same sumy nie licząc już karpi sandaczy czy płoci, który ten pan też dosyć sporo wciągną i to wszystko z godnie z RAPR w ciągu jednego miesiąca a co przez cały rok narobił to tylko można sobie wyobrazić.
Jeżeli ktoś twierdzi że te przepisy są super to mogę pogratulować. Ci co puszczją olewają co tam jest w RAPR ci co od czasu do czasu wezmą też nie myślą o przepisach. Cieszą się Ci co biorą bo przepisy jak narazie są pod nich jkby stworzone.
No tak @Tomikan, ale takich jak ten "hurtownik" nie ma aż tylu na tym konkretnym łowisku. Nie generalizujmy. To że ten zabiera rybę, to nie znaczy, że inni wszyscy też, to że jemu udało sie złowic tyle ryb ,to nie znaczy, ze innym też itd itp....
Właśnie, właśnie i tu jest pies pogrzebany. Jak wspomniałem to jest kwestia niedługiego jak na to co już jest za nami czasu kiedy przyjdą zmiany i reformy kiedy okaże się że co najmniej 50% uprawnionych wędkarzy będzie można podciągnąć do rangi o ile nie kłusownika to już na pewno wędkarza nie etycznego.
Dopóki jednak będą wśród nas ludzie myślący tak:
"Bezsensem jest przeliczanie kilogramów złowionych ryb na wartość składki..." "Przecież i tak już wielu kłusuje z biedy..." "Statystyki, kalkulacje, mrzonki, nadzieje, liczby, cyfry i jeszcze raz
statystyki.... A życie sobie..."
Zawsze będzie podział przeciwko ludziom myślących tak:
"...limity są zbyt duże..." "...Nie chcę zabrać dużo (np 2 leszcze i karpia) więc płacę 50zł na
zarybianie, 50zł na "cele statutowe" i 50 na "ochronę wód". Złowię 2
leszcze i karpia to mogę wędkować, ale już bez zabierania ryb. Chcę
zwiększyć limit - wnoszę opłatę!.." "My jako związek PZW podnosimy wymiary , limity
ograniczamy, wprowadzamy okresy ochronne, wyznaczamy tarliska, zamykamy
po zarybieniu akweny czasowo dla wędkarzy..."
Każdy biznes zanim się go rozpocznie zaczyna się rozpatrywać możliwości dochodowości właśnie poprzez statystyki i przeliczenia, w trakcie jego działalności szczególnie kiedy dzieję się źle te przeliczenia i statystyki stają się jeszcze bardziej potrzebne.
Bardzo podoba mi się ta wypowiedź:
"dopóki metalnosc ludzi sie nie zmieni to d... blada..."
No tak @Tomikan, ale takich jak ten "hurtownik" nie ma aż tylu na tym konkretnym łowisku. Nie generalizujmy. To że ten zabiera rybę, to nie znaczy, że inni wszyscy też, to że jemu udało sie złowic tyle ryb ,to nie znaczy, ze innym też itd itp....
Maćku właśnie, że są na tym łowisku i to właśnie co gorsza większa częś to emeryci.
Ja podałem tylko przykła, a nie wyliczam podobnych zachowaniem jak ten wcześniej opisywany przezemnie, którzy łowią płocie karasie, leszcze czy karpie i też sporo ponieważ też i sporo czasu mają by siedzieć nad wodą. Nie wiem może jedzą te ryby co dzień chyba że to cele zarobkow tak tylko myślę.
To samo dzieję się na Otałęży też łądny zbiornik. Nie mówię już o Wiśle.
aaaaa i jeszcze dodam, że wszyscy łowią z godnie z RAPR nie kłusują.
Maćku wiem że nie ma tak dużo hurtowników niech beżie taki co 3 i sam już pojmiesz że nie etycznych wędkarzy ni wyeliminujesz jeżeli będą przepisy na to pozwalały. Za duże limity i wagowe i dzienne.
No tak, ale to jest rzecz raczej normalna i typowa dla chyba każdego kraju, że widok siedzącego nad woda dziadka z wedką , łowiącego ryby jest wpisany w krajobraz każdej niemal wody gdzie są rybki. Jako dziecko pamiętam, jak dziadek wracał z ryb, to czekałem aż przyniesie jakąś rybkę i popatrzę sobie na nią, podotykam, pogadam do niej, a potem z apetytem zjemy ją razem smażoną na chrupko, zamiast kanapki z serem czy jajecznicy. Myślę, że intencją wielu dziadków jest właśnie widok uśmiechniętych dziobów wnucząt jedzących złowione przez nich rybki. Wielu emerytów tez napewno dla siebie łowi te ryby do jedzenia poprostu. Emerytury są takie, jakie są i łączą wędkarstwo z zaopatrzeniem swojej lodówki. A sami przyznacie, że nie ma to jak otwarcie na kolacje słoika z własnoręcznie złowioną i marynowaną w occie świerza rybą. Dlatego dla wielu osób wędkarstwo ma wiele korzyści, a dla wielu jakieś okreslone straty. Nie krytykowałem i nigdy nie będę krytykował osób , które zabierają złowioną przez siebie rybę w celach czysto konsumpcyjnych, oczywiście w ilościach rozsądnych. ALE jak słysze tekst typu ...-A tak panie, dla kota łowię..., to mi się pięść zaciska.
Za zaostrzeniem limitów ,zawsze twardo i stanowczo byłem na TAK! A już strażnik ma tego dopilnować, żeby wędkarz tego przestrzegał, a jak nie, to po uszach.
Problem mięsiarzy jest chyba wszędzie powszechny.U mnie w okolicy są tacy,że jak sie dowiedza,że jest ryba w rzece to potrafią nad nią siedzieć po trzy dni i noce i na robaka na wędke,a po sto metrów w górę i w dół rzeki obstawią sznurami(lotki)z rosówką i wytepią wszystko.Jakieś trzy lata temu zarybiano pstrągiem potokowym i fakt ryba była,ale jak urosły do 40,48cm to nad rzeką było stado kłusoli takie,że przez miesiąc wytłukli wszystko i tylko woda w korycie płynęła.Nie dawno znowu było zarybienie pstragiem takim nie dużym podrósł może do 20cm,i jak czasami jestem nad rzeka to spotykam dzieci od12do17 lat ktore idą po dołkach i na robaka takie maleństwa wyłapuja,a przecież na tej rzece obowiązuje zakaz połowu na przynety naturalne,można łowić tylko na sztuczne.Gdy im to powiem bo nie każdy o tym wie to albo mnie wyzywaja albo rzucaja sie do bójki.Kiedyś w naszej rzece(Wołcza tak sie nazywa)ryb było pełno były piękne bolenie,węgorze,szczupaki,pstrągi potokowe i troche tęczowca,a najmniejsze ważyły po ok1,20kg,co z tego skoro ludzie jeden przed grugim łapal ile sie dało i na co sie dało,chyba z chytrości.Mało jest też patroli straży rybackiej co mogło by sprawe troche zmienić,fakt kłusownika nie upilnujesz ale jakby chociaż kilku złapano i dano konkretną kare to może reszta czuła by troche respekt.Mam nadzieję,że zmieni się to kiedyś,a ludzie zaczną przestrzegać limitów dziennych i bedą brali tylko tyle ile im potrzeba.
Pewnie , że "jak złapia". Ale strażnicy nie moga być wciąż na jednej wodzie, trzeba pomagać Straży i ich natychmiast informowac o takich rzeczach, albo Policje.
to po co kupuje karte jak jeste droga. niech kupi sobie gotowa rybe w sklepie. a wedkarstwo niech sie stanie naszym hobby bo jak bedzie tak dalej to nie bedziemy mieli co łowic.
Łowi dla przyjemności łowienia, a że przy okazji lubi jeść rybę ,to ją zabiera. Po to są ryby, grzyby itp itd. Nie popadajmy w paranoję , bo jeszcze troche , a ktoś napisze , że emeryci to najwięksi kłusownicy i przez nich ryb nie ma. Hamujcie piętami, spokojnie.
Gdy przychodzi dzień opłacenia karty, czuje jakbym wykupywał bilet do raju, czuje się wolny. Każde zmartwienia i kłopoty schodzą na dalszy tor, kolor zieleni , toń wody i ta adrenalina która mi towarzyszy. Tego nie jestem w stanie irracjonalnie opisać.
Napewno zanęte co jeszcze nie wiem napewno coś w padnie,aaaa moja pani zażyczyła sobie zakup wędki dla Niej i zrobienie zesawu na spławik.
Jak narazie to ja łowię na spławik i wygywam do niedzieli wygrywałem ilościowo a Ona jakościowo rekordowego karpia złowiła 46cm a ja wczoraj na komercyjnym Ją pobiłem 54cm, a drugie tyle karp poszedł mi z pod samego brzegu odpioł się pare cm przed podbierakiem, ale to mój błąd. Relacja niedługo na moim blogu.:):)):
Po pierwsze. Lowie ryby od 36 lat. Pamietam tamte czasy, jak pensja mojej mamy wystarczala na spodnie w Pewex"e. Zarabiala wtedy ok 20$. Nie twierdze ze teraz jest super, ze wszystkim sie zyje lepiej. Wtedy zylo sie spokojniej. To na pewno. Ale czy lepiej. Tu juz smiem watpic. Ale wracajac do ryb. Widze ze dla niektorych czytanie tekstu ze zrozumieniem stanowi nie lada wyzwanie. Nigdzie nie napisalem ze 70/70% wedkarzy , obecnie to klusownicy. Napisalem, ze idac tokiem myslenia typu - "nie stac mnie ale chce" pozwolmy wszystkim, ktorzy tego chca polowac na dziki. Napisalem o zalegalizowaniu sidel tylko po to zeby nie odezwali sie zaraz tacy co powiedza ze nie mozna dlatego, ze to bron palna i nie wszystkim mozna ja dac do reki. Tylko taki byl sens tej wypowiedzi, a nie wmawianie ze wiekszosc wedkarzy to klusownicy.
Mam jedno pytanie do wiekszosci czlonkow tego portalu (a zwlaszcza do tych ktorzy tak bronia sie przed podwyzkami). jak chcecie skalkulowac cene karty wedkarskiej. Bedac umownie "wlascicielem" PZW jakie elementy wezmiecie przy ustalaniu skladki. Bo z tego co tu wiekszosc pisze to jedynym elementem jest zasobnosc portwela szeregowego czlonak PZW. Prosze o rzeczowe odpowiedzi. Ciekaw jestem waszych kalkulacji. Ciekaw jestem, jakim cudem chcecie zapewnic przyjemnosc lowienia za 3 zl / dobe z mozliwoscia zabierania ryb. Zaladamy oczywiscie, ze w wodzie beda plywaly ryby w ilosci co najmniej przyzwoitej (bo chyba wszyscy tego chcemy). Ciekaw jestem kto to policzy ?.
I jeszcze slowko do kolegi Tomikan1129 "Pawelz jak już mówiłem niekomrcjalizuj wszystkich łowisk chociaż wiem
że s o wiele lepsze niż około 60% wód ogólnie dostpnych ze składek." Z wiekszoscia Twoich opinii i wypowiedzi na forum sie zgadzam. Ale w tym przypadku nie masz wg mnie racji. Po pierwsze OS"y nie sa lowiskami komercyjnymi. Sa z zalozenia samofinansujacymi sie lowiskami ktore z ewentualnej nadwyzki zasilaja kase PZW po to zeby ci lowiacy na zwyklych wodach miel co jeszcze lowic. Oczywiscie nie jest to na skale kraju, ale tak jest w nowosadeckim czy krosnienskim. Trudno to nazwac komercja. Po prostu ich cena skalkulowana jest tak, zeby nie dokladac a zadowolic wedkarza. Po drugie, lowiska te sa lepsze pod kazdym wzgledem (ochrona, ilosc ryb, ilosc wedkarzy) od 100% wod ogolnodostepnych. Lowie na muche i tu moge porownywac. Nie znam lepszych lowisk niz OS"y. Ktos zaraz wyrwie sie ze on woli male rzeczki, krzaki samotnosc itp. Owszem. Ale jesli chodzi o te czynniki o ktorych napisalem wyzej - a ide o zaklad ze 90% wedkarzy chce lowic ryby a nie tylko podziwiac przyrode - nie maja sobie rownych w kraju.
Witajcie Chłopaki:) - ale się rozmarzyliście:):) i jeszcze czekaj no pani:) mam jeszcze 5 zeta to dajno pani jeszcze 2 pudełka białych by nie brakło:-) Pozdrawiam...:)
- ale się rozmarzyliście:):) i jeszcze czekaj no pani:) mam jeszcze 5 zeta to dajno pani jeszcze 2 pudełka białych by nie brakło:-) Pozdrawiam...:)
Hahahahaha......no tak jest, samo życie :))) -"oooo, fajny spławik..., też wezmę bo sie przyda..." i na mleko, chleb i pyry zabraknie, a kubita kazała kupić... :)))) Będzie dym...:))) Znowu...! :)
I jeszcze jedno. Napisales: "Według moich obserwacji na łowiskach, to 65/70 % wędkarzy ryby zabiera
ze soba ,BO LUBIĄ POPROSTU ZJEŚĆ oni i ich rodziny,świeżą rybę!". No i co z tego wynika. ?. Wytlumacz mi bo nie bardzo wiem o co Ci chodzi. A jesli beda lubili zjesc dzika, to pozwolisz im zastawic sidla ?. Czemu nie. Zapikietujmy, zmienmy prawo i pozwolmy wszyskim polowac na dziki. No bo przeciez wielu lubi kielbase z dzika. Wszedzie na swiecie jest tak, ze tych bogatszych stac na wiecej. No moze w Korei Pln czy na Kubie jeszcze zachowalu sie resztki socjalizmu. Widze ze i Tobie sie marzy. Dlaczego w wedkarstwie mialoby byc inaczej. Dlaczego wg ciebie to wedkarstwo ma byc dotowane (bo przy obecnych skladkach i limiach na 100% nie doczekamy sie pelnych wod). Jakos ani u Wilka ani na znanych mi OS"ach nie widze bramek. Wiesz co widze ?. Zadowolonych wedkarzy, ktorzy wiedza ze zaplacili za przyjemnosc (nie mylic z przyjemnoscia kulinarna) i w wiekszosci przypadkow ja otrzymali. I nie strasz taka czarna wizja bo juz w kilku okregach sprawdzily sie takie restrykcyjne przepisy i po poczatkowej niecheci wedkarze przekonali sie do pomyslu ( a i ryb maja jakby poyzej sredniej w kraju ). porównywałeś kiedyś liczebności tych zwierząt ?
I jeszcze jedno. Napisales: "Według moich obserwacji na łowiskach, to 65/70 % wędkarzy ryby zabiera
ze soba ,BO LUBIĄ POPROSTU ZJEŚĆ oni i ich rodziny,świeżą rybę!". No i co z tego wynika. ?. Wytlumacz mi bo nie bardzo wiem o co Ci chodzi. A jesli beda lubili zjesc dzika, to pozwolisz im zastawic sidla ?. Czemu nie. Zapikietujmy, zmienmy prawo i pozwolmy wszyskim polowac na dziki. No bo przeciez wielu lubi kielbase z dzika. Wszedzie na swiecie jest tak, ze tych bogatszych stac na wiecej. No moze w Korei Pln czy na Kubie jeszcze zachowalu sie resztki socjalizmu. Widze ze i Tobie sie marzy. Dlaczego w wedkarstwie mialoby byc inaczej. Dlaczego wg ciebie to wedkarstwo ma byc dotowane (bo przy obecnych skladkach i limiach na 100% nie doczekamy sie pelnych wod). Jakos ani u Wilka ani na znanych mi OS"ach nie widze bramek. Wiesz co widze ?. Zadowolonych wedkarzy, ktorzy wiedza ze zaplacili za przyjemnosc (nie mylic z przyjemnoscia kulinarna) i w wiekszosci przypadkow ja otrzymali. I nie strasz taka czarna wizja bo juz w kilku okregach sprawdzily sie takie restrykcyjne przepisy i po poczatkowej niecheci wedkarze przekonali sie do pomyslu ( a i ryb maja jakby poyzej sredniej w kraju ). porównywałeś kiedyś liczebności tych zwierząt ?
Nie porownywalem. Ale ludzie. Czy wy umiecie czytac ?. To byl przyklad. Rownie dobrze moglem napisac o polowaniu na wroble z wiatrowki, czy lapanie krolikow. PS. Ryb z pewnoscia jest wiecej. Wiec rozdajmy je wszystkim. Tak zeby zrownac liczebnoscia z dzikami. Moze wtedy ktos sie opamieta.
Witam. Jest to temat bardzo modny ostatnio (wiele pokrewnych tytulow) ale problem nadal pozostaje ten sam. W mentalnosci polskiego wedkarza,ile sie da brac do domu a nie tyle ile mozesz zjesc na obiad, ewentualnie kogos jeszcze poczestowac. Tu nie pomoga zadne uchwaly, minie jeszcze wiele lat za nim nauczymy sie "Normalnego wedkowania" Trzeba by stac nad brzegiem i non stop pilnowac zawartosci zbiornika przed hienami. Ja osobiscie nie mam zadnego skutecznego sposobu na rozwiazanie tego problemu, chociaz... ...ucze swojego siedmioletniego syna, ktory uwielbia jezdzic ze mna na ryby aby sprzatal po sobie nad woda i tlumacze mu ze jak dzisiaj wylowimy wszystkie ryby i zabierzemy je do domu to nastepnym razem nie mamy po co jechac, i uwierzcie mi, powoli przynosi to skutek. Wiecej nie zanudzam. Pozdrawiam.
Witaj...i takim postępowaniem dajesz swojemu synowi przykład jak powinien wyglądać prawdziwy wędkarz!!! tego samego nauczył mnie mój nieżyjący już ojciec! normalności nad wodą! ...miłych wspólnych wypraw na ryby Życzę wam! Pozdrawiam Serdecznie twojego syna i Ciebie kolego:)
I jeszcze slowko do kolegi Tomikan1129 "Pawelz jak już mówiłem niekomrcjalizuj wszystkich łowisk chociaż wiem
że s o wiele lepsze niż około 60% wód ogólnie dostpnych ze składek." Z wiekszoscia Twoich opinii i wypowiedzi na forum sie zgadzam. Ale w tym przypadku nie masz wg mnie racji. Po pierwsze OS"y nie sa lowiskami komercyjnymi. Sa z zalozenia samofinansujacymi sie lowiskami ktore z ewentualnej nadwyzki zasilaja kase PZW po to zeby ci lowiacy na zwyklych wodach miel co jeszcze lowic. Oczywiscie nie jest to na skale kraju, ale tak jest w nowosadeckim czy krosnienskim. Trudno to nazwac komercja. Po prostu ich cena skalkulowana jest tak, zeby nie dokladac a zadowolic wedkarza. Po drugie, lowiska te sa lepsze pod kazdym wzgledem (ochrona, ilosc ryb, ilosc wedkarzy) od 100% wod ogolnodostepnych. Lowie na muche i tu moge porownywac. Nie znam lepszych lowisk niz OS"y. Ktos zaraz wyrwie sie ze on woli male rzeczki, krzaki samotnosc itp. Owszem. Ale jesli chodzi o te czynniki o ktorych napisalem wyzej - a ide o zaklad ze 90% wedkarzy chce lowic ryby a nie tylko podziwiac przyrode - nie maja sobie rownych w kraju.
No wiem o co chodzi. Można powiedzieć że to pół komercjalizm. To samo jest u nas na łowisku specjalnym w Rzemieniu dwa stawy i tak jak mówisz jest to woda PZW, żeby tam łowić trzeba na rok zapłacić 50zł i limity są nałożone na te łowiska, a ryba jest tam przepiękna.
Tylko powiedz niechby tak zrobili na większej ilości wód PZW to większa część wędkarzy by nie wędkowała bo nie stać by ich było na opłatę składek plus jeszcze licencję na wody.
Według mnie wszystkie wody PZW powinny być chronione tak samo i powinno się dbać o nie wszystkie. Teraz jest tak. Ryb nie ma, robimy OS czy tam łowisko licencyjne, tu będą zarybienia i ochrona a tam... pfff. Wody równe i równiejsze... Jak ktoś tak lubi łowić ryby to może próbować w hodowlach, co rzut to ryba - eldorado kurde.
....eldorado mające mało wspólnego z ortodoksyjnym wędkarstwem i tym co sie przeżywa w oczekiwaniu na złowienie jakiejś ryby. Jakiejś, anie jednej z 5 gatunków w komercyjnym stawie, jak nie ta, to tamta napewno.
Panowie. OS"y to nie komercyjne lowiska. Ani stawy z wpuszczanymi hodowlakami. Owszem , sa czeste zarybienia i na wyzszym poziomie niz na "zwyklych" wodach, ale wpuszcza sie tam ryby zgodnie z operatem i tym co plywa tam w naturalnych warunkach. I wcale nie jest tak ze ryby zucaja sie na wszystko co wpadnie do wody. Zdarzalo mi sie (np w zeszlym roku na Sanie) ze przez pol dnia lowilem jedna sensowna rybe, mimo ze widac, ze ryby w wodzie sa. Owszem, tak jak napisal kol. pisaq. Wszystkie wody powinny byc tak chronione jak OS"y. Tyle tylko ze to kosztuje. Znam osobiscie ludzi zaangazowanych w utrzymanie OS" na Dunajcu (od Kroscienka do jakiegos potoku, nazwy nie pamietam. Wzrokowo wiem do kad OS sie ciagnie.). Dniowka wynosi 50 czy 60 zl ( nie pamietam dokladnie) a i tak lowisko mialo klopoty z zarobieniem na siebie. Teraz sa propozycje poldniowek itp. Na Rabie dniowka kosztuje 45 zl (tej ponizej Dobczyc). Zeby wody byly tak chronione i tak zasobne w ryby oplaty nie moga wynosic 150 - 200 zl / rok. A na to jak widac wielu sobie nie bedzie moglo pozwolic.
Podsumowujac. To OS"y nie powinny byc OS"ami. Tak powinny wygladac wszystkie wody. Ale na to naszego spoleczenstwa nie stac.
Do kolegi Tomikan1129. Te Lowiska o ktorych pisze to Dunajec i San od Zwierzynia do Ujscia Hoczewki. Jesli kiedys bedziesz mial okazje to pojedz i przekonaj sie jak to wyglada. Sa to lowiska tylko dla muszkarzy. I zwroc uwage na jedna Ciekawa kwestie. Zobacz co dzieje sie na brzegach OS"ow. Przykre, ale prawdziwe. Koczujacy "wedkarze" ktorzy wala w leb wszystko co wymiarowe. Jednego roku postanowilismy z kumplami lowic pierwszego dnia na OS"e a drugiego na "normalnym". To co przezylem to szok. Masa ludzi i w dodatku nie mialo przezyc prawa nic, co wychylilo sie powyzej 35 cm :(.
Dla mnie każde łowisko za które trzeba dodatkowo płacić posiada znamiona łowiska komercyjnego . Jak jest różnica między np łowiskiem w Grzegorzewicach a OS"em ? I tu i tam płacę pieniądze . I tu i tam mam szansę złapania ryby . A czy hodowlaki czy jakieś inne , co za różnica Czy ktoś widzi różnicę ?
Widac ze masz niezbyt dlugi staz wedkarski, jesli nie widzisz roznicy miedzy wpuszczakami i hodowlanymi rybami, a tzw. rybami dzikimi. Jedz gdzies nad wode gdzie sie zarybia czesto (np. Czarna Przemsza) a zobaczysz roznice. Ryby swiezo wpuszczone potrafia brac nawet na sznurowadlo. Te ktore juz sie zadomowia sa duzo trudniejsze do zlowienia. Rajcuje Cie lowienie swiezo wpuszczonych karpikow w jakims stawie ?. Mysle ze wiekszosci wedkarzy nie. To jedno. A drugie. Komercja jest wtedy gdy zarabia sie pieniadze. OS"y nie zarabiaja pieniedzy. Sa tak kalkulowane aby utrzymac sie z oplat. Tworzac OS nie wolno posilkowac sie skladkami na "zwykle wody". Ewentualne nadwyzki OS"ow mozna przeznaczyc na cele PZW (dodatkow ochrona na innych wodach okregu itp). Dlatego OS"y sa drogie. Bo do nich nikt nie moze doplacac. Tam masz skalkulowana realna cene dniowki za usluge jaka otrzymujesz (czeste kontrole plus ryby w wodzie).
Twoje słowa "OS"y nie zarabiaja pieniedzy. Sa tak kalkulowane aby utrzymac sie z
oplat." - no to jednak zarabiają na swoje utrzymanie . Rajcuje mnie jak każdego wędkarza złapanie ryby , ale już mniej rajcuje mnie płacenie dodatkowych pieniędzy pomimo składek . Nie mając przy tym gwarancji że jakieś ryby tam pływają . Jak wiadomo żadna ryba nie siedzi do końca życia w jednym miejscu , tylko migruje w poszukiwaniu między innymi żerowisk , więc może się okazać że zapłacę 50 zł dniówki będę siedział przez cały dzień nad pustą wodą . To mi się nie uśmiecha . To już wolę zapłacić np. 20 zł dniówki na łowisku specjalnym , za pozostałe 30 zł kupić wiadro zanęty i wyciągnąć ładnego karpia . I jestem pewien że go wyciągnę .
Kzady lowi tak jak lubi. Oczywiscie ze nikt nie da Ci gwarancji ze zlowisz rybe. Kiedys na Wisle u Macka Wilka we czterech przez caly dzien nie zlowilismy pstraga. A dniowka wynosila 50 zl. Inni wedkarze mieli podobne wyniki. Co nie oznaczalo ze nie ma tam ryb. Ryby byly a mozna sie bylo przekonac patrzac z kladki na wode. No ale na szczescie ryby nie zawsze biora i nie zawsze daja sie latwo lowic.
Jednym biorą innym nie biorą . Ja jeszcze , pomimo tego że mam mały "staż wędkarski" jeszcze nigdy nie wróciłem z wyprawy o kiju :) . Może mam takie szczęście , a może umiem rybę złapać . Ale to już jest moja tajemnica :))
Mocne masz plany, ale do pozazdroszczenia.
No tak nie jeden moczykij o tym marzy !
u nas jest ten sam problem ale cóż jeśli nikomu nie zależy ja się nie bede narażał
W żadnym wypadku nie ubliżyłem emerytom, stwierdziłem że to głównie oni siedzą całymi dniami i codzienne na rybach. Ot stwierdzony fakt, podobnie jakbym stwierdził że dwa pieski robią coś na trawniku lub że Pani Makowska dokarmia gołębie a Pani Helenka koty. Więc nie popadajcie w paranoje to po pierwsze.
Po drugie mam szacunek wielki dla nowoczesnych emerytów jak np mój ojciec oraz wielu kolegów z tego portalu ponieważ są to emeryci nowocześni trzeźwo patrzący na obecną sytuację jakości wód oraz ich rybostanu.
Natomiast STOP mówię dla tych którym jeszcze nie zeszło bielmo komuny którzy myślą że czas stanął specjalnie dla nich i że zawsze będzie tak samo. Bo dziadek tak robił, ojciec tak robił i ja też tak będę robił.
Tak było kiedyś, dziś to już nie ta sama bajka.
Zgadzam się z wami WERYFIKACJA
Bezsensem jest przeliczanie kilogramów złowionych ryb na wartość składki jaka musimy płacić za łowienie bo przecież nie o to chodzi. Zdaję sobie jednak sprawę z tego, że wielu trzyma się jeszcze tego: "bo karta musi się zwrócić" i choć mam szacunek do seniorów w wielu przypadkach są to oni głównymi praktykami tego sposobu patrzenia na wędkarstwo. Myślę, że jest to związane z czasami gdy ciężko było o żywność, a powrót z ryb bez ryby uważany był za stracony czas. Obecnie zmieniło się postrzeganie wędkarstwa przez coraz większą rzesze wędkarzy, nie jako sposób na pozyskiwanie mięsa, ale na sposób wypoczynku na łonie natury. Jednakże zgadzam się z przedmówcą, że dla wielu czas stanął w miejscu i jak robili 40 lat temu tak i robią i teraz nigdy nie zmienią się a ich wędkowanie nastawione jest tylko na pozyskiwanie rybiego mięsa, które trzeba zabrać do domu chociażby nie mieli co z tym zrobić. Cenię tych, którzy potrafili zmienić swój pogląd na wędkowanie, bo z wiekiem coraz trudniej zmienić nawyki. Mamy ZG PZW, gdzie jest właśnie takim miejscem oderwanym od rzeczywistości, gdzie bardziej cenią rybaków niż wędkarzy choć mają w nazwie "wędkarski".
Pozdrawiam
Do kolegi Mastiff.
Napisales ze teraz karta jest juz bardzo droga i Ci biedni wedkarze nie beda mieli za co lowic a bogaci beda sie opychac rybami. To tak w skrocie.
Rozumiem, ze Ty chcialbys aby opychac sie mogli wszyscy. Tylko kto za to zaplaci. ?
Uwazasz ze placimy duzo ?.
Kolega Norbiko1 juz Ci to policzyl. A mysle ze sa to obliczenia jeszcze mocno zanizone.
Obrazasz sie na liczby, statystyki itp. Najlepiej dodrukowac pieniadze i kupic za nie ryby, oplacic straz zaplacic za dzierzawe, budynki (bo przeciez gdzies ta skladke trzeba oplacic, zalatwic papierkowa robote itd).
Wkurza mnie podejscie - robmy na deficycie, bo wielu nie bedzie stac.
Powiem tak. Po to zroznicowane oplaty zeby wielu bylo stac. Jesli ktos nie moze zyc bez wedkowania, a nie nalezy do tych najbogatszych, niech oplaci karte w opcjii nokill. jesli stac go na ryby , niech za nie zaplaci. Jesli nie stac mnie na kawior, to go nie kupuje.
Dlaczego jesli nie stac kogos na ryby, zaraz podnosi sie alarm ze drogo.
Dlaczego ja, nie chcac jesc ryb, z gory zkladajac ze nie bede ich zabieral mam dokladac do tych ktorym marzy sie miecho na patelni. W tej chwili dla PZW i innych wedkarzy tacy jak ja jestesmy frajerami, ktorzy utrzymuja ich jako tako przy zyciu.
PS. A tak nawiasem mowiac, wedkarstwo, tak jak inne hobby , nie jest obowiazkowe. I czemu nie mialbym porownywac go do innych elitarnych sportow. A moze wlasnie powinnismy potraktowac sie jak elita a nie pospolite ruszeni (po mieso nad wode). Wtedy moze wody tetnilyby zyciem.
I jeszcze jedno.
Napisales:
"Według moich obserwacji na łowiskach, to 65/70 % wędkarzy ryby zabiera ze soba ,BO LUBIĄ POPROSTU ZJEŚĆ oni i ich rodziny,świeżą rybę!".
No i co z tego wynika. ?. Wytlumacz mi bo nie bardzo wiem o co Ci chodzi. A jesli beda lubili zjesc dzika, to pozwolisz im zastawic sidla ?. Czemu nie. Zapikietujmy, zmienmy prawo i pozwolmy wszyskim polowac na dziki. No bo przeciez wielu lubi kielbase z dzika.
Wszedzie na swiecie jest tak, ze tych bogatszych stac na wiecej. No moze w Korei Pln czy na Kubie jeszcze zachowalu sie resztki socjalizmu. Widze ze i Tobie sie marzy.
Dlaczego w wedkarstwie mialoby byc inaczej. Dlaczego wg ciebie to wedkarstwo ma byc dotowane (bo przy obecnych skladkach i limiach na 100% nie doczekamy sie pelnych wod).
Jakos ani u Wilka ani na znanych mi OS"ach nie widze bramek. Wiesz co widze ?. Zadowolonych wedkarzy, ktorzy wiedza ze zaplacili za przyjemnosc (nie mylic z przyjemnoscia kulinarna) i w wiekszosci przypadkow ja otrzymali. I nie strasz taka czarna wizja bo juz w kilku okregach sprawdzily sie takie restrykcyjne przepisy i po poczatkowej niecheci wedkarze przekonali sie do pomyslu ( a i ryb maja jakby poyzej sredniej w kraju ).
To Twoim zdaniem te 65/70 % co zabieraja ryby nie ma wykupionej karty? Bo porównujesz ich do kłusowników na zwierzynę leśną! Jak zapłaci składki łowieckie, to wali na polowaniach do dzików i reszty zwierzyny, no i co?! Nie słyszałeś o zabieraniu zwierzyny przez myśliwych? Tyle, że mysliwy ZABIJA, wędkarz nie musi! Jakie sidła?! Napisałem coś o sieciach w przypadku tych 65/70 %?!!!!????? TAK ,CHCIAŁBYM ,aby każdy kto ma ochotę zjeść złowioną przez siebie LEGALNIE rybę ,mógł ją zjeść! A nie tylko ten, którego na to stać! To o czym piszesz ,to jest czysta alternatywa do kłusownictwa! Przecież i tak już wielu kłusuje z biedy ,a jakby jeszcze miał UCZCIWY, aczkolwiek ubogi wędkarz płacić za złowione ryby ,to pieprznie wędki,karty ,składkę i zacznie KŁUSOWAĆ każdym dostępnym sprzętem, oby tylko zdobyć rybę, RÓWNIEŻ TWOJA RYBĘ! Głodny i ubogi nie kupuje kawioru ale kupuje , NIE KRADNIE , bułkę. Może jeszcze zaproponujesz płatności za zbieranie grzybów, bo lasy niszczą, może i jagody też? Odłowy rybackie i kłusownictwo trzebi rybę ,a nie wędkarze, którzy zabiorą jakies ryby na kolację! Tym sie tzreba zająć ,a nie kazać ludziom płacić za ryby! A co do moich marzen ,to marzy mi się , żeby nigdy tacy jak Ty nie tknęli palcem naszych krajowych łowisk, wędkarstaw i nie dołożyli kolejnych opłat za zerwanie jagody w lesie! Elita mu się marzy! Chcesz elity , to wal na komercyjne, becaluj jak za zboże aż sie spełnisz.
(:
Chlopie. Nigdzie nie napisalem ze te 65/70% klusuje. Nie wiem gdzie to wyczytales. Niektorzy tu potrafili czytac miedzy wierszami, ja nie. Nie jestes w stanie tego pojac, ze za skladke 150 - 200 zl / rok to co najwyzej mozna oplacic porzadna ochrone wod. Na zarybienia juz nie starczy. Popytaj ludzi ktorzy zaangarzowani sa w OS"y badz w dzierzawy lowisk ile kosztuje ich ochrona.
Napisalem o sidlach tylko dlatego, ze zdaje sobie sprawe ze nie kazdemu mozna dac bron do reki. I tym roznimy sie od PZL. Wedka jeszcze nikt nikogo nie zabil. Natomiast obawiam sie ze jakby co niektorzy "wedkarze" dostali bron palna bez zadnego nadzoru to padalyby nie tylko zwierzeta.
jesli kgos nie stac na ryby, to ja nie kaze im klusowac. Mysle ze moze 1% albo i mniej wedkarzy wedkuje z biedy, po to zeby mieli co jesc. Inni naprawde moga isc i kupic rybe. A jesli chca miec ten luksus i zjesc swierza, to niech za nia zaplaca.
Nie jest dla mnie tlumaczeniem, ze jak kogos nie bedzie stac to zacznie klusowac. Tak jak napisalem. Wedkarstwo to nie przymus. Osobiscie nie znam osoby, ktorej nie stac byloby na wydatek 300 zl / rok na karte, znam natomiast takich co to placza ze nie maja pieniedzy, ale wydaja 10 zl / dzien na paczke fajek badz na piwo. Tu jakos nikt nie zaprotestowal, ze papierosy i woda drozeje. Nikt nie straszyl przemyte, i co ten biedny emeryt ma zrobic, skoro pzli juz od 50 lat. Przeciez nie rzuci z dnia na dzien.
I odniose sie do oststniej kwestii:
"to marzy mi się , żeby nigdy tacy jak Ty nie tknęli palcem naszych krajowych łowisk, wędkarstaw i nie dołożyli kolejnych opłat za zerwanie jagody w lesie!". Nie do konca kumam o co Ci chodzi. Ale powiem Ci jedno. gdyby zostali w PZW sami Ci co to chcieliby lowic po 3 zl / dzien i miec mozliwosc jeszcze do tego zapalowania 5 kg ryby to w rzekach juz by nic nie plywalo. Ciekawe czemu tacy jak Ty najczesciej przesiaduja na koncowce i poczatku OS"u na Dunajcu. Tez jak z nimi sie rozmawia, to prawie nie napluja Ci w twarz, ze elita i bogacze lowia ryby. lae jakos nie przeszkadza im to ze dzieki temu ze place 60 zl / dzien na OS"e oni maja co do gara wlozyc.
Bez komentarza. Niech inni to ocenią ,bo sam zaprzeczasz sobie w wielu kwestiach, a kolejnych (jak sam twierdzisz) nie rozumiesz . Mi ręce opadają. Jak każesz komuś za coś płacić ,to napewno nie będzie kombinował, żeby mieć tego taniej, lub całkiem za darmo, tak jest, oczywiście. Gdzie Ty żyjesz......
Widzę że kolega pawelz to typowy przykład goebelsowskiej propagandy jaką uprawia się przez ostatnie lata . Nie wiem ile kolega pawelz ma lat i czy pamięta tamte czasy ale wbrew temu co się o tym okresie mówi nie było tylu głodnych ludzi , nie było takiego bandytyzmu jak dzisiaj , nie było takiego złodziejstwa jak dzisiaj . Teraz to nawet niektórzy nie płacą pracownikom za wykonaną pracę . Wbrew obiegowym opiniom wtedy było więcej ryb w wodzie i to nie dlatego że wędkarze nie brali ryb . Wręcz przeciwnie . Ale wróćmy do sprawy......
Z sensu twojej wypowiedzi wynika że te 65/70 % wędkarzy kłusuje (porównanie do dzika i sideł) . Kolejna sprawa odpłatność za złowione ryby . Jeśli już opłacam składki członkowską i okręgową więc dlaczego mam dodatkowo płacić za złowioną rybkę którą mam chęć skonsumować ? Dlaczego płacąc składki mam iść do sklepu po rybę . Powiedz to myśliwemu który płaci składki żeby po zająca poszedł do sklepu . Reakcję tego myśliwego mogę sobie wyobrazić . Oj marzy się koledze śmierdzący i bandycki kapitalizm !!!
PS. Ja nie biorę ryb z łowiska i wcale nie czuję się z tego powodu frajerem . Nie potępiam też tych którzy ryby zgodnie z RAPR zabierają . Ot takie moje dziwactwo . Radzę koledze popracować nad samooceną .
Kol. @pawelz, nadal nie rozumiesz szarych wędkarzy,"CHŁOPIE"...?
Tak czytam i czytam i nadal nie kumam.
Pawelz jak już mówiłem niekomrcjalizuj wszystkich łowisk chociaż wiem że s o wiele lepsze niż około 60% wód ogólnie dostpnych ze składek.
Ja zadam jeszcze raz pytanie. TO GDZIE TA RYBA W MOIM REJONIE I OKOLICACH. Nie ma żadnych odłowów rybackich kłusoli też nie ma.
Następna rzecz jest taka bardzo proszę nie mówcie tak, że jeżeli ktoś bierze ryby z godnie z RAPR to jest oki. Jest oki ale z przepisem wytłumaczę to w jeden sposób. Tamten rok jedno z naszych łowisk gość ciągnie w miesiącu 11 sumów dwa dosyć duże 17kg i 11kg reszta po 85cm 90cm to tylko miesiąc wszystko zgodne z RAPR proszę policzyć ile kosztuje kilogram suma w sklepie lub żywego w chodowlach, a jak to się ma teraz do składki 200zł na rok PZW. To tylko same sumy nie licząc już karpi sandaczy czy płoci, który ten pan też dosyć sporo wciągną i to wszystko z godnie z RAPR w ciągu jednego miesiąca a co przez cały rok narobił to tylko można sobie wyobrazić.
Jeżeli ktoś twierdzi że te przepisy są super to mogę pogratulować. Ci co puszczją olewają co tam jest w RAPR ci co od czasu do czasu wezmą też nie myślą o przepisach. Cieszą się Ci co biorą bo przepisy jak narazie są pod nich jkby stworzone.
Pozdrowionka.
No tak @Tomikan, ale takich jak ten "hurtownik" nie ma aż tylu na tym konkretnym łowisku. Nie generalizujmy. To że ten zabiera rybę, to nie znaczy, że inni wszyscy też, to że jemu udało sie złowic tyle ryb ,to nie znaczy, ze innym też itd itp....
Takich jak ten hurtownik, to tak jak wygrać w lotka szóstke.
Właśnie, właśnie i tu jest pies pogrzebany.
Jak wspomniałem to jest kwestia niedługiego jak na to co już jest za nami czasu kiedy przyjdą zmiany i reformy kiedy okaże się że co najmniej 50% uprawnionych wędkarzy będzie można podciągnąć do rangi o ile nie kłusownika to już na pewno wędkarza nie etycznego.
Dopóki jednak będą wśród nas ludzie myślący tak:
"Bezsensem jest przeliczanie kilogramów złowionych ryb na wartość składki..."
"Przecież i tak już wielu kłusuje z biedy..."
"Statystyki, kalkulacje, mrzonki, nadzieje, liczby, cyfry i jeszcze raz statystyki.... A życie sobie..."
Zawsze będzie podział przeciwko ludziom myślących tak:
"...limity są zbyt duże..."
"...Nie chcę zabrać dużo (np 2 leszcze i karpia) więc płacę 50zł na zarybianie, 50zł na "cele statutowe" i 50 na "ochronę wód". Złowię 2 leszcze i karpia to mogę wędkować, ale już bez zabierania ryb. Chcę zwiększyć limit - wnoszę opłatę!.."
"My jako związek PZW podnosimy wymiary , limity ograniczamy, wprowadzamy okresy ochronne, wyznaczamy tarliska, zamykamy po zarybieniu akweny czasowo dla wędkarzy..."
Każdy biznes zanim się go rozpocznie zaczyna się rozpatrywać możliwości dochodowości właśnie poprzez statystyki i przeliczenia, w trakcie jego działalności szczególnie kiedy dzieję się źle te przeliczenia i statystyki stają się jeszcze bardziej potrzebne.
Bardzo podoba mi się ta wypowiedź:
"dopóki metalnosc ludzi sie nie zmieni to d... blada..."
No tak @Tomikan, ale takich jak ten "hurtownik" nie ma aż tylu na tym konkretnym łowisku. Nie generalizujmy. To że ten zabiera rybę, to nie znaczy, że inni wszyscy też, to że jemu udało sie złowic tyle ryb ,to nie znaczy, ze innym też itd itp....
Maćku właśnie, że są na tym łowisku i to właśnie co gorsza większa częś to emeryci.
Ja podałem tylko przykła, a nie wyliczam podobnych zachowaniem jak ten wcześniej opisywany przezemnie, którzy łowią płocie karasie, leszcze czy karpie i też sporo ponieważ też i sporo czasu mają by siedzieć nad wodą. Nie wiem może jedzą te ryby co dzień chyba że to cele zarobkow tak tylko myślę.
To samo dzieję się na Otałęży też łądny zbiornik. Nie mówię już o Wiśle.
aaaaa i jeszcze dodam, że wszyscy łowią z godnie z RAPR nie kłusują.
Maćku wiem że nie ma tak dużo hurtowników niech beżie taki co 3 i sam już pojmiesz że nie etycznych wędkarzy ni wyeliminujesz jeżeli będą przepisy na to pozwalały. Za duże limity i wagowe i dzienne.
Pozdrawiam.
No tak, ale to jest rzecz raczej normalna i typowa dla chyba każdego kraju, że widok siedzącego nad woda dziadka z wedką , łowiącego ryby jest wpisany w krajobraz każdej niemal wody gdzie są rybki. Jako dziecko pamiętam, jak dziadek wracał z ryb, to czekałem aż przyniesie jakąś rybkę i popatrzę sobie na nią, podotykam, pogadam do niej, a potem z apetytem zjemy ją razem smażoną na chrupko, zamiast kanapki z serem czy jajecznicy. Myślę, że intencją wielu dziadków jest właśnie widok uśmiechniętych dziobów wnucząt jedzących złowione przez nich rybki. Wielu emerytów tez napewno dla siebie łowi te ryby do jedzenia poprostu. Emerytury są takie, jakie są i łączą wędkarstwo z zaopatrzeniem swojej lodówki. A sami przyznacie, że nie ma to jak otwarcie na kolacje słoika z własnoręcznie złowioną i marynowaną w occie świerza rybą. Dlatego dla wielu osób wędkarstwo ma wiele korzyści, a dla wielu jakieś okreslone straty. Nie krytykowałem i nigdy nie będę krytykował osób , które zabierają złowioną przez siebie rybę w celach czysto konsumpcyjnych, oczywiście w ilościach rozsądnych. ALE jak słysze tekst typu ...-A tak panie, dla kota łowię..., to mi się pięść zaciska.
Za zaostrzeniem limitów ,zawsze twardo i stanowczo byłem na TAK! A już strażnik ma tego dopilnować, żeby wędkarz tego przestrzegał, a jak nie, to po uszach.
Problem mięsiarzy jest chyba wszędzie powszechny.U mnie w okolicy są tacy,że jak sie dowiedza,że jest ryba w rzece to potrafią nad nią siedzieć po trzy dni i noce i na robaka na wędke,a po sto metrów w górę i w dół rzeki obstawią sznurami(lotki)z rosówką i wytepią wszystko.Jakieś trzy lata temu zarybiano pstrągiem potokowym i fakt ryba była,ale jak urosły do 40,48cm to nad rzeką było stado kłusoli takie,że przez miesiąc wytłukli wszystko i tylko woda w korycie płynęła.Nie dawno znowu było zarybienie pstragiem takim nie dużym podrósł może do 20cm,i jak czasami jestem nad rzeka to spotykam dzieci od12do17 lat ktore idą po dołkach i na robaka takie maleństwa wyłapuja,a przecież na tej rzece obowiązuje zakaz połowu na przynety naturalne,można łowić tylko na sztuczne.Gdy im to powiem bo nie każdy o tym wie to albo mnie wyzywaja albo rzucaja sie do bójki.Kiedyś w naszej rzece(Wołcza tak sie nazywa)ryb było pełno były piękne bolenie,węgorze,szczupaki,pstrągi potokowe i troche tęczowca,a najmniejsze ważyły po ok1,20kg,co z tego skoro ludzie jeden przed grugim łapal ile sie dało i na co sie dało,chyba z chytrości.Mało jest też patroli straży rybackiej co mogło by sprawe troche zmienić,fakt kłusownika nie upilnujesz ale jakby chociaż kilku złapano i dano konkretną kare to może reszta czuła by troche respekt.Mam nadzieję,że zmieni się to kiedyś,a ludzie zaczną przestrzegać limitów dziennych i bedą brali tylko tyle ile im potrzeba.
Pewnie , że "jak złapia". Ale strażnicy nie moga być wciąż na jednej wodzie, trzeba pomagać Straży i ich natychmiast informowac o takich rzeczach, albo Policje.
to po co kupuje karte jak jeste droga. niech kupi sobie gotowa rybe w sklepie. a wedkarstwo niech sie stanie naszym hobby bo jak bedzie tak dalej to nie bedziemy mieli co łowic.
Pozdrawiam.
Łowi dla przyjemności łowienia, a że przy okazji lubi jeść rybę ,to ją zabiera. Po to są ryby, grzyby itp itd. Nie popadajmy w paranoję , bo jeszcze troche , a ktoś napisze , że emeryci to najwięksi kłusownicy i przez nich ryb nie ma. Hamujcie piętami, spokojnie.
Gdy przychodzi dzień opłacenia karty, czuje jakbym wykupywał bilet do raju, czuje się wolny. Każde zmartwienia i kłopoty schodzą na dalszy tor, kolor zieleni , toń wody i ta adrenalina która mi towarzyszy. Tego nie jestem w stanie irracjonalnie opisać.
:) oj tak..... A wizyta w wędkarskim po zanęty,świeże żyłki, -Poproszę białe i pinki.... to tak , jakbym wybierał merca w salonie....:))))
Skądś to znamy, eh ?
:) oj tak..... A wizyta w wędkarskim po zanęty,świeże żyłki, -Poproszę białe i pinki.... to tak , jakbym wybierał merca w salonie....:))))
Najlepiej po zimowej posusze :))
hehehe
Jutro planuje wybrać się coś zakupić na rybki.
Napewno zanęte co jeszcze nie wiem napewno coś w padnie,aaaa moja pani zażyczyła sobie zakup wędki dla Niej i zrobienie zesawu na spławik.
Jak narazie to ja łowię na spławik i wygywam do niedzieli wygrywałem ilościowo a Ona jakościowo rekordowego karpia złowiła 46cm a ja wczoraj na komercyjnym Ją pobiłem 54cm, a drugie tyle karp poszedł mi z pod samego brzegu odpioł się pare cm przed podbierakiem, ale to mój błąd. Relacja niedługo na moim blogu.:):)):
u mnie w sklepie jak słyszą głos pinka. to wywalają oczy jak żaba
Po pierwsze. Lowie ryby od 36 lat. Pamietam tamte czasy, jak pensja mojej mamy wystarczala na spodnie w Pewex"e. Zarabiala wtedy ok 20$.
Nie twierdze ze teraz jest super, ze wszystkim sie zyje lepiej. Wtedy zylo sie spokojniej. To na pewno. Ale czy lepiej. Tu juz smiem watpic. Ale wracajac do ryb. Widze ze dla niektorych czytanie tekstu ze zrozumieniem stanowi nie lada wyzwanie. Nigdzie nie napisalem ze 70/70% wedkarzy , obecnie to klusownicy. Napisalem, ze idac tokiem myslenia typu - "nie stac mnie ale chce" pozwolmy wszystkim, ktorzy tego chca polowac na dziki. Napisalem o zalegalizowaniu sidel tylko po to zeby nie odezwali sie zaraz tacy co powiedza ze nie mozna dlatego, ze to bron palna i nie wszystkim mozna ja dac do reki. Tylko taki byl sens tej wypowiedzi, a nie wmawianie ze wiekszosc wedkarzy to klusownicy.
Mam jedno pytanie do wiekszosci czlonkow tego portalu (a zwlaszcza do tych ktorzy tak bronia sie przed podwyzkami). jak chcecie skalkulowac cene karty wedkarskiej. Bedac umownie "wlascicielem" PZW jakie elementy wezmiecie przy ustalaniu skladki. Bo z tego co tu wiekszosc pisze to jedynym elementem jest zasobnosc portwela szeregowego czlonak PZW. Prosze o rzeczowe odpowiedzi. Ciekaw jestem waszych kalkulacji. Ciekaw jestem, jakim cudem chcecie zapewnic przyjemnosc lowienia za 3 zl / dobe z mozliwoscia zabierania ryb. Zaladamy oczywiscie, ze w wodzie beda plywaly ryby w ilosci co najmniej przyzwoitej (bo chyba wszyscy tego chcemy). Ciekaw jestem kto to policzy ?.
I jeszcze slowko do kolegi Tomikan1129
"Pawelz jak już mówiłem niekomrcjalizuj wszystkich łowisk chociaż wiem że s o wiele lepsze niż około 60% wód ogólnie dostpnych ze składek."
Z wiekszoscia Twoich opinii i wypowiedzi na forum sie zgadzam. Ale w tym przypadku nie masz wg mnie racji. Po pierwsze OS"y nie sa lowiskami komercyjnymi. Sa z zalozenia samofinansujacymi sie lowiskami ktore z ewentualnej nadwyzki zasilaja kase PZW po to zeby ci lowiacy na zwyklych wodach miel co jeszcze lowic. Oczywiscie nie jest to na skale kraju, ale tak jest w nowosadeckim czy krosnienskim. Trudno to nazwac komercja. Po prostu ich cena skalkulowana jest tak, zeby nie dokladac a zadowolic wedkarza.
Po drugie, lowiska te sa lepsze pod kazdym wzgledem (ochrona, ilosc ryb, ilosc wedkarzy) od 100% wod ogolnodostepnych. Lowie na muche i tu moge porownywac. Nie znam lepszych lowisk niz OS"y. Ktos zaraz wyrwie sie ze on woli male rzeczki, krzaki samotnosc itp. Owszem. Ale jesli chodzi o te czynniki o ktorych napisalem wyzej - a ide o zaklad ze 90% wedkarzy chce lowic ryby a nie tylko podziwiac przyrode - nie maja sobie rownych w kraju.
Witajcie Chłopaki:)
- ale się rozmarzyliście:):) i jeszcze czekaj no pani:) mam jeszcze 5 zeta to dajno pani jeszcze 2 pudełka białych by nie brakło:-) Pozdrawiam...:)
Witajcie Chłopaki:)
- ale się rozmarzyliście:):) i jeszcze czekaj no pani:) mam jeszcze 5 zeta to dajno pani jeszcze 2 pudełka białych by nie brakło:-) Pozdrawiam...:)
Hahahahaha......no tak jest, samo życie :))) -"oooo, fajny spławik..., też wezmę bo sie przyda..." i na mleko, chleb i pyry zabraknie, a kubita kazała kupić... :)))) Będzie dym...:))) Znowu...! :)
I jeszcze jedno.
Napisales:
"Według moich obserwacji na łowiskach, to 65/70 % wędkarzy ryby zabiera ze soba ,BO LUBIĄ POPROSTU ZJEŚĆ oni i ich rodziny,świeżą rybę!".
No i co z tego wynika. ?. Wytlumacz mi bo nie bardzo wiem o co Ci chodzi. A jesli beda lubili zjesc dzika, to pozwolisz im zastawic sidla ?. Czemu nie. Zapikietujmy, zmienmy prawo i pozwolmy wszyskim polowac na dziki. No bo przeciez wielu lubi kielbase z dzika.
Wszedzie na swiecie jest tak, ze tych bogatszych stac na wiecej. No moze w Korei Pln czy na Kubie jeszcze zachowalu sie resztki socjalizmu. Widze ze i Tobie sie marzy.
Dlaczego w wedkarstwie mialoby byc inaczej. Dlaczego wg ciebie to wedkarstwo ma byc dotowane (bo przy obecnych skladkach i limiach na 100% nie doczekamy sie pelnych wod).
Jakos ani u Wilka ani na znanych mi OS"ach nie widze bramek. Wiesz co widze ?. Zadowolonych wedkarzy, ktorzy wiedza ze zaplacili za przyjemnosc (nie mylic z przyjemnoscia kulinarna) i w wiekszosci przypadkow ja otrzymali. I nie strasz taka czarna wizja bo juz w kilku okregach sprawdzily sie takie restrykcyjne przepisy i po poczatkowej niecheci wedkarze przekonali sie do pomyslu ( a i ryb maja jakby poyzej sredniej w kraju ).
porównywałeś kiedyś liczebności tych zwierząt ?
Kol. @lewy, jak znam życie i kol. @pawelz, to zaraz sie dowiemy, że ryb jest mniej niż dzików....:)
I jeszcze jedno.
Napisales:
"Według moich obserwacji na łowiskach, to 65/70 % wędkarzy ryby zabiera ze soba ,BO LUBIĄ POPROSTU ZJEŚĆ oni i ich rodziny,świeżą rybę!".
No i co z tego wynika. ?. Wytlumacz mi bo nie bardzo wiem o co Ci chodzi. A jesli beda lubili zjesc dzika, to pozwolisz im zastawic sidla ?. Czemu nie. Zapikietujmy, zmienmy prawo i pozwolmy wszyskim polowac na dziki. No bo przeciez wielu lubi kielbase z dzika.
Wszedzie na swiecie jest tak, ze tych bogatszych stac na wiecej. No moze w Korei Pln czy na Kubie jeszcze zachowalu sie resztki socjalizmu. Widze ze i Tobie sie marzy.
Dlaczego w wedkarstwie mialoby byc inaczej. Dlaczego wg ciebie to wedkarstwo ma byc dotowane (bo przy obecnych skladkach i limiach na 100% nie doczekamy sie pelnych wod).
Jakos ani u Wilka ani na znanych mi OS"ach nie widze bramek. Wiesz co widze ?. Zadowolonych wedkarzy, ktorzy wiedza ze zaplacili za przyjemnosc (nie mylic z przyjemnoscia kulinarna) i w wiekszosci przypadkow ja otrzymali. I nie strasz taka czarna wizja bo juz w kilku okregach sprawdzily sie takie restrykcyjne przepisy i po poczatkowej niecheci wedkarze przekonali sie do pomyslu ( a i ryb maja jakby poyzej sredniej w kraju ).
porównywałeś kiedyś liczebności tych zwierząt ?
Nie porownywalem. Ale ludzie. Czy wy umiecie czytac ?. To byl przyklad. Rownie dobrze moglem napisac o polowaniu na wroble z wiatrowki, czy lapanie krolikow.
PS. Ryb z pewnoscia jest wiecej. Wiec rozdajmy je wszystkim. Tak zeby zrownac liczebnoscia z dzikami. Moze wtedy ktos sie opamieta.
Witam.
Jest to temat bardzo modny ostatnio (wiele pokrewnych tytulow) ale problem nadal pozostaje ten sam. W mentalnosci polskiego wedkarza,ile sie da brac do domu a nie tyle ile mozesz zjesc na obiad, ewentualnie kogos jeszcze poczestowac. Tu nie pomoga zadne uchwaly, minie jeszcze wiele lat za nim nauczymy sie "Normalnego wedkowania"
Trzeba by stac nad brzegiem i non stop pilnowac zawartosci zbiornika przed hienami.
Ja osobiscie nie mam zadnego skutecznego sposobu na rozwiazanie tego problemu, chociaz...
...ucze swojego siedmioletniego syna, ktory uwielbia jezdzic ze mna na ryby aby sprzatal po sobie nad woda i tlumacze mu ze jak dzisiaj wylowimy wszystkie ryby i zabierzemy je do domu to nastepnym razem nie mamy po co jechac, i uwierzcie mi, powoli przynosi to skutek. Wiecej nie zanudzam.
Pozdrawiam.
Witaj...i takim postępowaniem dajesz swojemu synowi przykład jak powinien wyglądać prawdziwy wędkarz!!! tego samego nauczył mnie mój nieżyjący już ojciec! normalności nad wodą! ...miłych wspólnych wypraw na ryby Życzę wam!
Pozdrawiam Serdecznie twojego syna i Ciebie kolego:)
I jeszcze slowko do kolegi Tomikan1129
"Pawelz jak już mówiłem niekomrcjalizuj wszystkich łowisk chociaż wiem że s o wiele lepsze niż około 60% wód ogólnie dostpnych ze składek."
Z wiekszoscia Twoich opinii i wypowiedzi na forum sie zgadzam. Ale w tym przypadku nie masz wg mnie racji. Po pierwsze OS"y nie sa lowiskami komercyjnymi. Sa z zalozenia samofinansujacymi sie lowiskami ktore z ewentualnej nadwyzki zasilaja kase PZW po to zeby ci lowiacy na zwyklych wodach miel co jeszcze lowic. Oczywiscie nie jest to na skale kraju, ale tak jest w nowosadeckim czy krosnienskim. Trudno to nazwac komercja. Po prostu ich cena skalkulowana jest tak, zeby nie dokladac a zadowolic wedkarza.
Po drugie, lowiska te sa lepsze pod kazdym wzgledem (ochrona, ilosc ryb, ilosc wedkarzy) od 100% wod ogolnodostepnych. Lowie na muche i tu moge porownywac. Nie znam lepszych lowisk niz OS"y. Ktos zaraz wyrwie sie ze on woli male rzeczki, krzaki samotnosc itp. Owszem. Ale jesli chodzi o te czynniki o ktorych napisalem wyzej - a ide o zaklad ze 90% wedkarzy chce lowic ryby a nie tylko podziwiac przyrode - nie maja sobie rownych w kraju.
No wiem o co chodzi. Można powiedzieć że to pół komercjalizm. To samo jest u nas na łowisku specjalnym w Rzemieniu dwa stawy i tak jak mówisz jest to woda PZW, żeby tam łowić trzeba na rok zapłacić 50zł i limity są nałożone na te łowiska, a ryba jest tam przepiękna.
Tylko powiedz niechby tak zrobili na większej ilości wód PZW to większa część wędkarzy by nie wędkowała bo nie stać by ich było na opłatę składek plus jeszcze licencję na wody.
P.S.Gdzie ten OS jest bo nie wiem
Według mnie wszystkie wody PZW powinny być chronione tak samo i powinno się dbać o nie wszystkie. Teraz jest tak. Ryb nie ma, robimy OS czy tam łowisko licencyjne, tu będą zarybienia i ochrona a tam... pfff. Wody równe i równiejsze...
Jak ktoś tak lubi łowić ryby to może próbować w hodowlach, co rzut to ryba - eldorado kurde.
....eldorado mające mało wspólnego z ortodoksyjnym wędkarstwem i tym co sie przeżywa w oczekiwaniu na złowienie jakiejś ryby. Jakiejś, anie jednej z 5 gatunków w komercyjnym stawie, jak nie ta, to tamta napewno.
Panowie. OS"y to nie komercyjne lowiska. Ani stawy z wpuszczanymi hodowlakami. Owszem , sa czeste zarybienia i na wyzszym poziomie niz na "zwyklych" wodach, ale wpuszcza sie tam ryby zgodnie z operatem i tym co plywa tam w naturalnych warunkach. I wcale nie jest tak ze ryby zucaja sie na wszystko co wpadnie do wody. Zdarzalo mi sie (np w zeszlym roku na Sanie) ze przez pol dnia lowilem jedna sensowna rybe, mimo ze widac, ze ryby w wodzie sa.
Owszem, tak jak napisal kol. pisaq. Wszystkie wody powinny byc tak chronione jak OS"y. Tyle tylko ze to kosztuje. Znam osobiscie ludzi zaangazowanych w utrzymanie OS" na Dunajcu (od Kroscienka do jakiegos potoku, nazwy nie pamietam. Wzrokowo wiem do kad OS sie ciagnie.).
Dniowka wynosi 50 czy 60 zl ( nie pamietam dokladnie) a i tak lowisko mialo klopoty z zarobieniem na siebie. Teraz sa propozycje poldniowek itp.
Na Rabie dniowka kosztuje 45 zl (tej ponizej Dobczyc). Zeby wody byly tak chronione i tak zasobne w ryby oplaty nie moga wynosic 150 - 200 zl / rok. A na to jak widac wielu sobie nie bedzie moglo pozwolic.
Podsumowujac. To OS"y nie powinny byc OS"ami. Tak powinny wygladac wszystkie wody. Ale na to naszego spoleczenstwa nie stac.
Do kolegi Tomikan1129. Te Lowiska o ktorych pisze to Dunajec i San od Zwierzynia do Ujscia Hoczewki. Jesli kiedys bedziesz mial okazje to pojedz i przekonaj sie jak to wyglada. Sa to lowiska tylko dla muszkarzy. I zwroc uwage na jedna Ciekawa kwestie. Zobacz co dzieje sie na brzegach OS"ow. Przykre, ale prawdziwe. Koczujacy "wedkarze" ktorzy wala w leb wszystko co wymiarowe. Jednego roku postanowilismy z kumplami lowic pierwszego dnia na OS"e a drugiego na "normalnym". To co przezylem to szok. Masa ludzi i w dodatku nie mialo przezyc prawa nic, co wychylilo sie powyzej 35 cm :(.
Dla mnie każde łowisko za które trzeba dodatkowo płacić posiada znamiona łowiska komercyjnego . Jak jest różnica między np łowiskiem w Grzegorzewicach a OS"em ? I tu i tam płacę pieniądze . I tu i tam mam szansę złapania ryby . A czy hodowlaki czy jakieś inne , co za różnica Czy ktoś widzi różnicę ?
Widac ze masz niezbyt dlugi staz wedkarski, jesli nie widzisz roznicy miedzy wpuszczakami i hodowlanymi rybami, a tzw. rybami dzikimi. Jedz gdzies nad wode gdzie sie zarybia czesto (np. Czarna Przemsza) a zobaczysz roznice. Ryby swiezo wpuszczone potrafia brac nawet na sznurowadlo. Te ktore juz sie zadomowia sa duzo trudniejsze do zlowienia. Rajcuje Cie lowienie swiezo wpuszczonych karpikow w jakims stawie ?. Mysle ze wiekszosci wedkarzy nie.
To jedno.
A drugie. Komercja jest wtedy gdy zarabia sie pieniadze. OS"y nie zarabiaja pieniedzy. Sa tak kalkulowane aby utrzymac sie z oplat. Tworzac OS nie wolno posilkowac sie skladkami na "zwykle wody". Ewentualne nadwyzki OS"ow mozna przeznaczyc na cele PZW (dodatkow ochrona na innych wodach okregu itp). Dlatego OS"y sa drogie. Bo do nich nikt nie moze doplacac. Tam masz skalkulowana realna cene dniowki za usluge jaka otrzymujesz (czeste kontrole plus ryby w wodzie).
Twoje słowa "OS"y nie zarabiaja pieniedzy. Sa tak kalkulowane aby utrzymac sie z oplat." - no to jednak zarabiają na swoje utrzymanie . Rajcuje mnie jak każdego wędkarza złapanie ryby , ale już mniej rajcuje mnie płacenie dodatkowych pieniędzy pomimo składek . Nie mając przy tym gwarancji że jakieś ryby tam pływają . Jak wiadomo żadna ryba nie siedzi do końca życia w jednym miejscu , tylko migruje w poszukiwaniu między innymi żerowisk , więc może się okazać że zapłacę 50 zł dniówki będę siedział przez cały dzień nad pustą wodą . To mi się nie uśmiecha . To już wolę zapłacić np. 20 zł dniówki na łowisku specjalnym , za pozostałe 30 zł kupić wiadro zanęty i wyciągnąć ładnego karpia . I jestem pewien że go wyciągnę .
Kzady lowi tak jak lubi. Oczywiscie ze nikt nie da Ci gwarancji ze zlowisz rybe. Kiedys na Wisle u Macka Wilka we czterech przez caly dzien nie zlowilismy pstraga. A dniowka wynosila 50 zl. Inni wedkarze mieli podobne wyniki. Co nie oznaczalo ze nie ma tam ryb. Ryby byly a mozna sie bylo przekonac patrzac z kladki na wode. No ale na szczescie ryby nie zawsze biora i nie zawsze daja sie latwo lowic.
A ja słyszałem że ma być w ten weekend az 30 C czyli wielki upał.
Co do brań czy braku brań to powiem tak:
Jednym biorą innym nie biorą . Ja jeszcze , pomimo tego że mam mały "staż wędkarski" jeszcze nigdy nie wróciłem z wyprawy o kiju :) . Może mam takie szczęście , a może umiem rybę złapać . Ale to już jest moja tajemnica :))
A ja słyszałem że ma być w ten weekend az 30 C czyli wielki upał.
No to będziemy smażyć ryby na słońcu :D hehe .
Aha zapomniałem dodac że w sobote 15 C i w niedziele 15 C.