zgadzam sie z kolegą Kazikiem,jednak do wszystkiego potrzebny jest zdrowy rązsądek i wyobrażnia,której wielu brakuje,dlaczego takie grupy wędkarzy jak karpiarze czy sumiarze to takie nie dostępne grono ludzi,pod względem wiadomości i łowisk? dlatego że jeden post na temat łowiska,może je zniszczyć w jeden sezon,wielokrotnie przerywałem łowienie ,zjezdzajac z wody bo zdawałem sobie sprawe ze jeżeli ktoś mnie tam sumem zobaczy to nastepnego dnia bedzie tam rzeż,raz popełniłem błąd wypuszczajac suma w dzień na łowisku przy gapiach,nikomu nie żałuje ryb ani wody,tylko uważam że trzeba ją bardziej szanować,łowie dla przyjemności a ryb nie zabieram bo to mój wybór,ktoś chce zabrać, niech zabiera..ma do tego prawo,chodzi tylko o to czy naprawde ma na tą rybe ochote czy zabiera ją tylko po to żeby się pochwalić.to co dzieje się na polskich rzekach przechodzi ludzkie pojecie,jeszcze pare lat i zostaną nam tylko łowiska specjalne,wychowałem się nad wodą i łowie od dziecka czyli juz jakieś 25 lat,przykre jest to co się na polskich łowiskach dzieje,mam nadzieje że to bedzie się zmieniac,ale bedzie się zmieniać wtedy,kiedy to starsi,doświadczeni wedkarze bedą zwracać uwage młodzikom bo póżniej już tych złych nawyków nikt z nich nie wybije,pozdrawiam kolegów.
A ja mam pewien pomysl. Nie jest moj, juz to dziala, ale na "prywatnej" wodzie. Gdyby go przeniesc na grunt PZW. Tylko obawiam sie, ze w obecnych strukturach i przy obecnym stanie jaki istnieje jest to malo realne. A to dlatego ze musialby byc spelniony jeden warunek. Ryby w wodzie. A pomysl jest taki jak na gornej Wisle. Place iles tam (celowo nie podaje kwoty) za mozliwosc wedkowania. Place wlascicielowi za to ze dba o wode, o odpowiedni poziom rybostanu, za to ze dostarcza mi rozrywki na odpowiednim poziomie. Dla mnie wazny jest w lowieniu ryb oprocz calej otoczki przebywania nad woda fakt spotkania sie z przeciwnikiem (ryba). Im czesciej i bardziej wymagajacy przeciwnik, tym wieksza frajda. I za to chce placic. Nie interesuje mnie mieso. A jesli ktos ma ochote zjesc rybe ktora zlowil, to niech po prostu za nia zaplaci. Wtedy okaze sie czy te klenie, bolenie sa naprawde smaczne. Czy moze teraz sa dobre, bo darmowe. Ja nie mam ochoty placic za czyjes zapedy kulinarne. Kazdy ma do nich prawo, ale niech kazdy kto tego chce, za to placi. Na Wisle to wygladalo tak (ostatni raz bylem jakies 4 lata temu). 50 czy 60 zl za lowienie bez prawa zabierania ryb. Doplata 20 zl za 2 ryby. Kto chcial cos zjesc mogl zaplacic. Kto chcial tylko polowic, placil mniej. To oczywiscie kwoty przykladowe. Na wodach pzw, zwlaszcza nizinnych, bylyby z pewnoscia nizsze, ale mechanizm by pozostal. Chce polowic plotek, leszczy itp. place na rok powiedzmy 100 zl. Chce zabrac w roku np. 20 kg ryb (tu mozna by okreslic to szczegolowiej), place np. 200 zl (w zaleznosci jakie gatunki zadeklarowalem). Oczywiscie inna kwota za troc, lososia czy sandacza a inna za karasia czy plotke. Sadze ze wiele gatunkow ryb nabraloby prawdziwego statusu ryb sportowych :)
To by było ciekawe. Każdy mógłby sobie wykupić taki "pakiet", jak w telefonach na kartę :) Złowiłeś wykupiony limit? Doładuj konto! Nie chcę zabrać dużo (np 2 leszcze i karpia) więc płacę 50zł na zarybianie, 50zł na "cele statutowe" i 50 na "ochronę wód". Złowię 2 leszcze i karpia to mogę wędkować, ale już bez zabierania ryb. Chcę zwiększyć limit - wnoszę opłatę! Genialne! Bo faktycznie ludzie podchodzą do tego jak do nieskończonych zasobów darmowego mięsa. A szansa na spotkanie prawdziwego okazu jest coraz mniejsza. Już ciężko o rybkę, która byłaby w stanie wygiąć porządnie kij i zagrać na hamulcu kołowrotka...
zamiast kombinować zmieniać prawo i kodeks,zacznijmy zmieniać siebie,wędkarz wnosi opłate w formie składki i może ryby zabierać,wystarczy że wszyscy bedą trzymać sie limitow i wymiarów,okresów ochronnych a napewno bedzie lepiej,dodajmy jeszcze troche wyobrażni i wałkowanej przezemnie etyki i bedzie ok
Kol <bajt> ma rację lecz nie do końca, ponieważ limity są zbyt duże. Wystarczy przeczytać co kol <pawelz> opisał wędkując parę lat wcześniej i wszystko zabierał zgodnie z limitem. Liczby mówią same za siebie.
Był kiedyś poruszony wątek na temat zmniejszeniu limitów i wprowadzeniu górnych wymiarów lecz obił się delikatnie mówiąc echem a nie kiedy wyśmianiem.
P.S. takie rzeczy jak dopłaty do zabierania ryb już są, lecz na komercyjnych wodach, a chyba nie chce nikt całego wodostanu w kraju mieć komercyjnego.
To co piszecie troszeczkę zalatuję prywatą niestety to takie moje spostrzeżenie i nie chce nikogo urazić bo ja nie z tych.
Kol <pisaq> zmniejszenie limitów jest dobre, a po za tym pociąga na kolejny temat czyli większa aktywność kontroli. taki stan rzeczy po paru mandatach też troszeczkę by zmienił chęć zabierania sporej ilości ryb.
zgadzam się ...to nasza mentalność jest problemem,woda mojego koła zarybiana jest co roku małym karpiem,takim 1kg-1.5kg to jakieś 15% reszta to kroczek,na wiosne zaczyna się przezemnie nazywana rzez niewiniątek,grunt,sprężyny,koszyki tylko świszczą...pytam się kiedyś człowieka: słuchaj jaką Ty masz frajde w kaleczeniu tych karpików?na to zawsze słysze;ale przecież wpuszczali też takie po 1.5 kilo... milion razy poruszaliśmy ten temat na zebraniach,co roku jest rzez,jedyne co mi zostało to nie jezdzić na tą wode,przynajniej przez wiosne
jeżeli chodzi o kontrole to jakby jej nie było wogóle...troche tam policja porządku na łowiskach pilnuje,ale dawno nie widziałem żeby strażnik komuś siatke z wody wyciągał,sam byłem straznikiem przez dwa lata wiec wiem jak to wygląda,daja blachy ludziom ktorzy po pierwsze nie maja czasu na kontrole a po drugie sami nie przestrzegają przepisów,według mnie straznik ma swiecić przykładem..
..... P.S. takie rzeczy jak dopłaty do zabierania ryb już są, lecz na komercyjnych wodach, a chyba nie chce nikt całego wodostanu w kraju mieć komercyjnego.
To co piszecie troszeczkę zalatuję prywatą niestety to takie moje spostrzeżenie i nie chce nikogo urazić bo ja nie z tych.
Pozdrawiam.
A czemu od razu prywata :). Przeciez jesli np koszt np 2 2kg szczupakow wynosi powiedzmy 50 zl to doplata 50 zl pokrywalaby tylko koszty. Nie chodzi mi tu o zarabianie kasy na wedkarzach. Chodzi tylko o to zeby nie doplacac do rybnych lowisk. No bo skad niby czerpac pieniadze. Dodrukowac sie nie da :) Mozna ewentualnie ograniczyc limity i podniesc wymiary ochronne i w ramach skladki zabierac to co zlowimy. Tylko jak tu rozsadnie policzyc ta roczna skladke i jakie ustalic limity. To wg mnie duzo bardziej skomplikowane i troche niesprawiedliwe. Bo statystycznie ci co nie jedza ryb doplacaja do tych co chca jesc. A niby dlaczego ?.
zgadzam się że porządki należy zaczynać od siebie, a i limity można by było zmniejszyć. Ale...
Kłusol może i codziennie nie kłusuje, ale rybak już tak. Przypominam sobie jeden z newsów na wedkuje.pl, jak bodajże na Zegrzu złapano kłusola, miał postawionych 250 m siatki a w nich 70 kg ryb. Zastanów się, ilu mięsiarzy musiałoby siedzieć w jednym miejsce przez cały dzień, żeby nałowić tyle ryb?
Ja osobiście wraz z kolegami ---- społecznymi strażnikami ---w 2009 roku wyciągnęliśmy kłusownikom jednej nocy około 800 metrów sieci , a w nich było około 300 kg ryb różnego gatunku .
to wszystko zależy od wędkarzy widzę ze te zjawisko zaczyna się robić wszędzie tak jak u nasz na naszym kole ze walka o stanowisko jest priorytetem ze za karpiem jezdzom po 3 razy i nic sie nie da zrobic ja lapie sportowo jak chce zieszcz to wezme reszta to zdjęcia na pamiotke i do wody sam teraz łapie inikt o tym niewie przynajmniej przezyjom i urosnom a co do doplat jestem przeciwny bo wiekszoscz ludzi na to nie bedzie stac a ci co jezdzom za miesem to na komercyjne tam gdzie za rybe sie płaci
Hehe no comments... To z domu się chyba takie wychowanie wynosi, bo nawet jeżeli ktoś jest podatny na wpływ otoczenia, to mając podstawy dobrego wychowania nie przejąłby wszystkiego tego co najgorsze, a tu, widać że kolega (cjlis) czerpał pełnymi garściami...;) Przepraszam że mój post niewiele wnosi do tematu ale jak widzę takie "perełki" to aż mi się mordka uśmiecha i ciężko nie napisać czegoś od siebie...;)
to chyba ja zacząłem pisałem tylko to co widzę ale maiac unasz 6 stawów w okolicy to im sie niedziwie tylko naigorsze w tym jest ze biorom na umór i sie tym chwalom a potem placzom ze nie ma ryb
"Sieć cicho"? cjlis, czy miałeś na myśli, że "sieć cicho", została przez ciebie ustawiona w twoim, najbardziej rybnym miejscu, czy raczej, "sieć cicho" i niepostrzeżenie przepływała z nurtem rzeki, zahaczając od czasu do czasu o wystające gałęzie przewróconych do wody drzew. Czy raczej jesteś niewykształconym młoto-tumanem-analfabetą, który nawet nie zna fundamentalnych podstaw języka polskiego?
"" Ronald_Edward_McDonald"" Pięknie to Napisałeś. Zgadzam się w 100 % i jak dla mnie to usuniecie z portalu takiego osobnika i zbanowanie IP na rok. było by słusznym posunięciem.
U mnie w Okręgu Płocko-Włocławskim jest na miesiąc kwiecień 17 rybaków ( a w sezonie 25 ) , i każdy z nich może postawić siatkę długości 1700 metrów , nie licząc innych rybackich akcesoriów , więc wyobraźcie sobie ile dziennie oni zbierają ryb z rzeki Wisły , a zabierają wszystko , co im wlezie do sieci , bo kto ich sprawdzi , jak oni już nie dopływając do swych baz pozbywają się szczupaków , sandaczy i innych ryb z tymi umówionymi na telefon .......... podpływają gdzieś do brzegu , a w bazach swych wykazują płotki i leszcze................Także w miarę limitów i z rozumem niech Ci wędkarze co chcą brać rybki , to niech je biorą , bo jak wypuszczać będą wszyscy , to znajdą się u rybaków.................... Taka głupia polityka z tymi rybakami ................ pozdrowienia dla kumatych .
U mnie w Okręgu Płocko-Włocławskim jest na miesiąc kwiecień 17 rybaków ( a w sezonie 25 ) , i każdy z nich może postawić siatkę długości 1700 metrów , nie licząc innych rybackich akcesoriów , więc wyobraźcie sobie ile dziennie oni zbierają ryb z rzeki Wisły , a zabierają wszystko , co im wlezie do sieci , bo kto ich sprawdzi , jak oni już nie dopływając do swych baz pozbywają się szczupaków , sandaczy i innych ryb z tymi umówionymi na telefon .......... podpływają gdzieś do brzegu , a w bazach swych wykazują płotki i leszcze................Także w miarę limitów i z rozumem niech Ci wędkarze co chcą brać rybki , to niech je biorą , bo jak wypuszczać będą wszyscy , to znajdą się u rybaków.................... Taka głupia polityka z tymi rybakami ................ pozdrowienia dla kumatych .
Witam Cie Jurku ! My jako związek PZW podnosimy wymiary , limity ograniczamy, wprowadzamy okresy ochronne, wyznaczamy tarliska, zamykamy po zarybieniu akweny czasowo dla wędkarzy, a rybacy na naszych wodach które i my jako związek PZW zarybiamy robią to co opisujesz to chyba tylko u nas jest możliwe pozdrawiam kolegów AMUR Kielce.
Masz racje Krzysztofie .............. amur.................. to tylko u nas może tak być !!!!!!!!!!!!!!!! Wprost nienormalnie , zwykłych , prostych wędkarzy uczy się podstaw egzystencji ryb i ich ochrony .................... a rybakom toleruje się takie wybryki........... żenada .
cieszę się, że został podniesiony temat rybaków, moim zdaniem największych szkodników naszych wód.
Pytanie do Amura i jemu podobnych: a co robi nasze "kochane" PZW aby zmienić sytuację z rybakami? Czy lobbuje aby zmienić niekorzystne przepisy? Najlepiej brać kasę od wędkarzy ze składek i pierdzięć w stołki, a rybacy wyławiają nasze ryby z wód zarybianych z naszych składek. PZW powinno działać na rzecz swoich członków, ale tak się nie dzieje. Chyba że jestem w błędzie, wtedy prozę o uświadomienie mnie.
Gość zamiast mózgu ma gówno . Takie zachowanie drażni i woła o pomste , łatwo powiedzieć - zignoruj gościa - jak nas to nie dotyczy . Moim zdaniem redakcja powinna reagować natychmiast a nie jak zwykle ziewa .
A ja bym chcial dowiedziec sie od jakiejs kompetentnej osoby kilku rzeczy na temat rybakow. Bo bez tej wiedzy wydaje mi sie ze toczymy jalowa dyskusje.
1) kto moze kontrolowac polowy rybakow ? 2) Jakie skladki (oplaty) i komu placa rybacy. 3) Jaka czesc tych pieniedzy wraca do PZW i czy wogole jakas wraca. 4) pod jakie przepisy zwiazane z ochrona ryb podlegaja rybacy.
Tylko chcialbym uslyszec rzeczowe merytoryczne odpowiedzi. Nie znajac odpowiedzi na te pytania trudno napisac nawet jedno zdanie w temacie "rybacy".
A ja bym chcial dowiedziec sie od jakiejs kompetentnej osoby kilku rzeczy na temat rybakow. Bo bez tej wiedzy wydaje mi sie ze toczymy jalowa dyskusje.
1) kto moze kontrolowac polowy rybakow ? 2) Jakie skladki (oplaty) i komu placa rybacy. 3) Jaka czesc tych pieniedzy wraca do PZW i czy wogole jakas wraca. 4) pod jakie przepisy zwiazane z ochrona ryb podlegaja rybacy.
Tylko chcialbym uslyszec rzeczowe merytoryczne odpowiedzi. Nie znajac odpowiedzi na te pytania trudno napisac nawet jedno zdanie w temacie "rybacy".
Witaj! nie tylko ty kolego chciał byś usłyszeć odpowiedzi na niby tak proste zadane pytania:)pozdrawiam
Nie dało by się w związku z zarybieniami uchwalić czegoś w stylu, że w pierwszym tygodniu od zarybienia każdy wedkarz może zabrać ze sobą maksymalnie np 6 ryb, bo jak widzę , że 3 dzień po zarybieniu ludzie łowią już trzeci komplet, to w takim tempie za tydzień z wpuszczonej ryby zostanie parę sztuk . Witaj..! to i tak długi okres! a jak byś zobaczył zarząd wpuszczający ryby o np.13 godz.a na stawie już taka kolejka bo każdy chce się dostać po mięso!ryba do wody i czas start kto pierwszy ten szybciej i częściej może przyjechać i dublować limit!!! a przy tym mało sobie na łeb nie wejdą:)Pozdawiam
Witam. Jest to temat bardzo modny ostatnio (wiele pokrewnych tytulow) ale problem nadal pozostaje ten sam. W mentalnosci polskiego wedkarza,ile sie da brac do domu a nie tyle ile mozesz zjesc na obiad, ewentualnie kogos jeszcze poczestowac. Tu nie pomoga zadne uchwaly, minie jeszcze wiele lat za nim nauczymy sie "Normalnego wedkowania" Trzeba by stac nad brzegiem i non stop pilnowac zawartosci zbiornika przed hienami. Ja osobiscie nie mam zadnego skutecznego sposobu na rozwiazanie tego problemu, chociaz... ...ucze swojego siedmioletniego syna, ktory uwielbia jezdzic ze mna na ryby aby sprzatal po sobie nad woda i tlumacze mu ze jak dzisiaj wylowimy wszystkie ryby i zabierzemy je do domu to nastepnym razem nie mamy po co jechac, i uwierzcie mi, powoli przynosi to skutek. Wiecej nie zanudzam. Pozdrawiam.
a są tacy że jak nie złapie przez cały dzień limitu np.Karpia ledwo z wymiarem to zmęczony i wyczerpany lataniem po łowisku za mięsem ...mówi ,,Dzień Stracony"" Pozdrawiam :)
A ja mam pewien pomysl. Nie jest moj, juz to dziala, ale na "prywatnej" wodzie. Gdyby go przeniesc na grunt PZW. Tylko obawiam sie, ze w obecnych strukturach i przy obecnym stanie jaki istnieje jest to malo realne. A to dlatego ze musialby byc spelniony jeden warunek. Ryby w wodzie. A pomysl jest taki jak na gornej Wisle. Place iles tam (celowo nie podaje kwoty) za mozliwosc wedkowania. Place wlascicielowi za to ze dba o wode, o odpowiedni poziom rybostanu, za to ze dostarcza mi rozrywki na odpowiednim poziomie. Dla mnie wazny jest w lowieniu ryb oprocz calej otoczki przebywania nad woda fakt spotkania sie z przeciwnikiem (ryba). Im czesciej i bardziej wymagajacy przeciwnik, tym wieksza frajda. I za to chce placic. Nie interesuje mnie mieso. A jesli ktos ma ochote zjesc rybe ktora zlowil, to niech po prostu za nia zaplaci. Wtedy okaze sie czy te klenie, bolenie sa naprawde smaczne. Czy moze teraz sa dobre, bo darmowe. Ja nie mam ochoty placic za czyjes zapedy kulinarne. Kazdy ma do nich prawo, ale niech kazdy kto tego chce, za to placi.Na Wisle to wygladalo tak (ostatni raz bylem jakies 4 lata temu). 50 czy 60 zl za lowienie bez prawa zabierania ryb. Doplata 20 zl za 2 ryby. Kto chcial cos zjesc mogl zaplacic. Kto chcial tylko polowic, placil mniej. To oczywiscie kwoty przykladowe. Na wodach pzw, zwlaszcza nizinnych, bylyby z pewnoscia nizsze, ale mechanizm by pozostal. Chce polowic plotek, leszczy itp. place na rok powiedzmy 100 zl. Chce zabrac w roku np. 20 kg ryb (tu mozna by okreslic to szczegolowiej), place np. 200 zl (w zaleznosci jakie gatunki zadeklarowalem). Oczywiscie inna kwota za troc, lososia czy sandacza a inna za karasia czy plotke.Sadze ze wiele gatunkow ryb nabraloby prawdziwego statusu ryb sportowych :)
Nie wiem, czy to jakiś tragikomiczno-egoistyczny żarcik sceniczny, czy na poważnie? Z całym szacunkiem, ale czy nie pomyślałeć kolego, że opłaty za karty JUŻ są wysokie i dla wielu wręcz NIEOSIĄGALNE?! Jak dobrze zrozumiałem (jeśli nie, to poprawcie mnie) to przecież Ty proponujesz stworzyć kolejny "sport" dla kasiastych cwaniaków,którzy jak zapłacą to mięso zjedzą ,a ten, co go nie stać ,to ości może po nim oblizać! Toż to wędkarstwo upodobnić chcesz do GOLFA, sportu dla elit, albo polowań dewizowych! Jakie DODATKOWE 50 czy 60 zł ? Jakie deklaracje? Jakie dopłaty 20 zł? Jakie 200 zł? Czy tu chodzi tylko o to ,żeby ryby nabrały statusu?! Ryb sportowych!? A wędkarz ,ten skromnie żyjący wędkarz!? Co z takim?! Dla takich też opracowałeś jakieś opcje? Że jak zapłaci więcej to dla takich limit z abonamentu za 15 zł- 10 płotek?! Abonament " ROCKEFELLER"- 500 zł (dodatkowo do karty i 50 kilo zróżnicowanej ryby), "SZEJK"-300 zł (5 kg troci,5 kg sandacza,5 kg leszcza,10 płotek), "BIZNESMEN"-100 ZŁ (5 kg troci i 10 kg karasia), "SZARAK"- 50 zł (5 kg leszcza), a "ŻUL"-15 zł (1 kg płotek, 10 jazgarzy). I do tego bonusy w postaci kartek reglamentacyjnych, jak za stanu wojennego,TAK?! Według moich obserwacji na łowiskach, to 65/70 % wędkarzy ryby zabiera ze soba ,BO LUBIĄ POPROSTU ZJEŚĆ oni i ich rodziny,świeżą rybę! Przecież ten pomysł to czysty egoizm i draństwo kogoś, kto myśli tylko o własnej, zarobionej d...e. Teraz narzekasz,narzekamy na kłusownictwo...Czy Ty masz pojęcie co Ty byś tym cudownym pomysłem sprowokował? To juz by nie było kłusownictwo,to już by był RYBACKI TERRORYZM ! Widzę już "bramki" (jak na weselach) na drogach do łowisk i myto pobierane przez bandy zorganizowanych grup kłusowniczych. Podobnie jak mali Romowie na parkingach w miastach. Zaproponuj,przedstaw ten pomysł tysiącom ludzi,którzy na kartę zbierają cały rok ,odkładając po 12 zł miesięcznie, łowiących TYLKO na gnojaki (bo za darmo) i nęcących rozmoczonym suchym chlebem od sąsiadów. Nie słyszałeś o takich? Nie widziałeś? A młodzież ,która dostaje kasę od dziadków,cioci,rodziny , i chce łowić i żeby mama usmażyła mu złowioną samodzielnie rybę....! Tez ma bulić taką kasę? Nieraz, jedząc łososia,popijając drogą kawą ciastko tortowe, warto pomyśleć o tych ,których nie zawsze stać nawet na leszcza, bo z biedy nie zapłacił karty ,a jest uczciwy i nie będzie łowił bez uprawnień. Ja takich widzę często i z nimi rozmawiam. I gdybym miał, to bym takiemu zapłacił za ta kartę. "Wędkarstwo reglamentacyjno-komercyjne"! "ZAPŁACISZ- ZJESZ RYBE, NIE STAĆ CIĘ- DO DOMU!!!" Tragedia! P.S. Jeżeli się mylę w rozumieniu CAŁEJ tej "przecudownej" koncepcji, to z góry przepraszam,ale kilka osób to ze mną czytało i tak właśnie odebrało. Jestem absolutnie przeciwny zasadzie-"Złów, pokaż sobie i dzieciom,obliżcie się i WYPUSZAJ". Biedni wędkarze też są na świecie, wyobraź sobie.
Być może nie do końca zgadzam się z cytowanym przed momentem przed rozmówcą lecz opłaty i właściciele łowisk czy odcinków rzek są bardzo realne i jest to tylko kwestia czasu. Samo PZW już dochodzi do takich wniosków, proszę zajrzyjcie na mojej stronie jest ankieta w której odpowiedzi anonimowo udzielają odwiedzający ją goście, jeden z punktów brzmi: Ankieta
Ile zabierasz złowionych ryb ze sobą, licząc cały rok
kalendażowy?
Spójrzcie proszę i przemyślcie, ankietowanych osób 22 z czego 15 zabiera rok w rok do 10 kg i cztery które przekraczają tę granicę. Wystarczy wyszacować, przyjmijmy że 22 sobą zabrało ze sobą 8 kg rybiego mięsa średnio należy policzyć 15 zł/Kg choć przy obecnych bcenach ryb uważam że sporo zaniżyłem cenę za kilogram.
A więc 8*22=176
Opłata roczna (w niektórych Okręgach jest inaczej) 165 zł dla mazowsza
Gdzie pieniądze na zagospodarowanie wód i ich ochronę?!
PZW nie wszystko robi jak należy lecz nie mają łatwego zadania, niedługo i w Polsce będzie jak np a Anglii czy w Hiszpanii.
Hobby kosztuje, mam pieniądze łowię nie mam zbieram znaczki itp.
Kolejne pytanie w mojej ankiecie dotyczące jak najtańszego właściciela wód kjtórym w moim przeczuciu są właśnie placówki Państwowe np Starostwa lub GminyAnkieta
Czy gospodarzem wód powinny być powiatowe jednostki
terenowe a nie jak do tej pory Okręgi PZW?
Opłaty robiłoby się w takich jednostkach terenowych. Dzięki temu między innymi mogły by być zatrudnione przez gminę czy powiat służby dbające o czystość na łowiskach oraz jego ochronę zmniejszając w ten sposób przy okazji bezrobocie na terenach oddalonych od miast.
Statystyki, kalkulacje, mrzonki, nadzieje, liczby, cyfry i jeszcze raz statystyki.... A życie sobie. PZW istnieje 60 lat, co się zmieniło na korzyść braci wędkarskiej przez ten czas? Podrywkę zabrano wędkarzom i dano rybakom , zaostrzono delikatnie limity połowowe i co roku podnoszą składki. Aha, okładki do karty wędkarskiej dali. Niebieskie, a były zielone.
Statystyki, kalkulacje, mrzonki, nadzieje, liczby, cyfry i jeszcze raz statystyki.... A życie sobie. PZW istnieje 60 lat, co się zmieniło na korzyść braci wędkarskiej przez ten czas? Podrywkę zabrano wędkarzom i dano rybakom , zaostrzono delikatnie limity połowowe i co roku podnoszą składki. Aha, okładki do karty wędkarskiej dali. Niebieskie, a były zielone.
Sorry @norbiko1 ,ale porównanie realiów Polski do Anglii, czy Hiszpanii jest delikatnie mówiąc, nie na miejscu. Wędkarz angielski ,czy hiszpański za swoją pensję kupi 5 tyczek "12" dobrej klasy,a nasz może dwa elementy do niej. Wędkarz hiszpanski lub angielski kupić może licencje wędkarską za 1/50 swojej pensji,a Polak za 1/10 , nie licząc porównania kosztów zanęt i przynęt.
Oczywiście cyfry możemy sobie podstawiać jakie chcemy i wyliczać. Nie może być tak że co piąty wędkarz przeważnie na emeryturze spędza nad wodą 200 dni w roku i co na haku to do torby bo taki działaniem to i 100 kg ryby do domu zabierze i co ja mam ze swojej składki utrzymywać jego żołądek bez dna? Tak czy owak obecny stan jaki dziś mamy nie ma racji bytu, i niedługo ktoś coś z tym będzie musiał zrobić.
Norbiko1 też niedługo będziemu emerytami (szacunek dla nich) i co będziemy chodzić do parku łabędzie i gołębie karmić, ja na pewno będe na rybach. Pozdrawiam wszystkich emerytów.
Należy moim zdaniem naciskać "naczelnych krawaciarzy PZW" o weryfikację limitów połowowych i wzmożenie kontroli takich panów. Panowie emeryci niech siedza nad wodą nawet i 300 dni w roku,ale te limity i ich przestrzeganie musi być egzekwowane.
Norbiko1 też niedługo będziemu emerytami (szacunek dla nich) i co będziemy chodzić do parku łabędzie i gołębie karmić, ja na pewno będe na rybach. Pozdrawiam wszystkich emerytów.
@Miru57, he he...ja to szczerze mówiąc już się nie mogę tej wędkarskiej jesieni życia doczekać...:D, obiecałem sobie,że wtedy będę miał chociaż mały pawilon holenderski gdzieś nad jeziorem, i mnie kubita przez 200 dni w roku nie ujrzy....:D
I właśnie taka jest prawda . Brawo.
zgadzam sie z kolegą Kazikiem,jednak do wszystkiego potrzebny jest zdrowy rązsądek i wyobrażnia,której wielu brakuje,dlaczego takie grupy wędkarzy jak karpiarze czy sumiarze to takie nie dostępne grono ludzi,pod względem wiadomości i łowisk? dlatego że jeden post na temat łowiska,może je zniszczyć w jeden sezon,wielokrotnie przerywałem łowienie ,zjezdzajac z wody bo zdawałem sobie sprawe ze jeżeli ktoś mnie tam sumem zobaczy to nastepnego dnia bedzie tam rzeż,raz popełniłem błąd wypuszczajac suma w dzień na łowisku przy gapiach,nikomu nie żałuje ryb ani wody,tylko uważam że trzeba ją bardziej szanować,łowie dla przyjemności a ryb nie zabieram bo to mój wybór,ktoś chce zabrać, niech zabiera..ma do tego prawo,chodzi tylko o to czy naprawde ma na tą rybe ochote czy zabiera ją tylko po to żeby się pochwalić.to co dzieje się na polskich rzekach przechodzi ludzkie pojecie,jeszcze pare lat i zostaną nam tylko łowiska specjalne,wychowałem się nad wodą i łowie od dziecka czyli juz jakieś 25 lat,przykre jest to co się na polskich łowiskach dzieje,mam nadzieje że to bedzie się zmieniac,ale bedzie się zmieniać wtedy,kiedy to starsi,doświadczeni wedkarze bedą zwracać uwage młodzikom bo póżniej już tych złych nawyków nikt z nich nie wybije,pozdrawiam kolegów.
A ja mam pewien pomysl. Nie jest moj, juz to dziala, ale na "prywatnej" wodzie. Gdyby go przeniesc na grunt PZW. Tylko obawiam sie, ze w obecnych strukturach i przy obecnym stanie jaki istnieje jest to malo realne. A to dlatego ze musialby byc spelniony jeden warunek. Ryby w wodzie. A pomysl jest taki jak na gornej Wisle. Place iles tam (celowo nie podaje kwoty) za mozliwosc wedkowania. Place wlascicielowi za to ze dba o wode, o odpowiedni poziom rybostanu, za to ze dostarcza mi rozrywki na odpowiednim poziomie. Dla mnie wazny jest w lowieniu ryb oprocz calej otoczki przebywania nad woda fakt spotkania sie z przeciwnikiem (ryba). Im czesciej i bardziej wymagajacy przeciwnik, tym wieksza frajda. I za to chce placic. Nie interesuje mnie mieso. A jesli ktos ma ochote zjesc rybe ktora zlowil, to niech po prostu za nia zaplaci. Wtedy okaze sie czy te klenie, bolenie sa naprawde smaczne. Czy moze teraz sa dobre, bo darmowe.
Ja nie mam ochoty placic za czyjes zapedy kulinarne. Kazdy ma do nich prawo, ale niech kazdy kto tego chce, za to placi.
Na Wisle to wygladalo tak (ostatni raz bylem jakies 4 lata temu). 50 czy 60 zl za lowienie bez prawa zabierania ryb. Doplata 20 zl za 2 ryby. Kto chcial cos zjesc mogl zaplacic. Kto chcial tylko polowic, placil mniej. To oczywiscie kwoty przykladowe. Na wodach pzw, zwlaszcza nizinnych, bylyby z pewnoscia nizsze, ale mechanizm by pozostal. Chce polowic plotek, leszczy itp. place na rok powiedzmy 100 zl. Chce zabrac w roku np. 20 kg ryb (tu mozna by okreslic to szczegolowiej), place np. 200 zl (w zaleznosci jakie gatunki zadeklarowalem). Oczywiscie inna kwota za troc, lososia czy sandacza a inna za karasia czy plotke.
Sadze ze wiele gatunkow ryb nabraloby prawdziwego statusu ryb sportowych :)
To by było ciekawe. Każdy mógłby sobie wykupić taki "pakiet", jak w telefonach na kartę :)
Złowiłeś wykupiony limit? Doładuj konto!
Nie chcę zabrać dużo (np 2 leszcze i karpia) więc płacę 50zł na zarybianie, 50zł na "cele statutowe" i 50 na "ochronę wód". Złowię 2 leszcze i karpia to mogę wędkować, ale już bez zabierania ryb. Chcę zwiększyć limit - wnoszę opłatę!
Genialne!
Bo faktycznie ludzie podchodzą do tego jak do nieskończonych zasobów darmowego mięsa.
A szansa na spotkanie prawdziwego okazu jest coraz mniejsza. Już ciężko o rybkę, która byłaby w stanie wygiąć porządnie kij i zagrać na hamulcu kołowrotka...
zamiast kombinować zmieniać prawo i kodeks,zacznijmy zmieniać siebie,wędkarz wnosi opłate w formie składki i może ryby zabierać,wystarczy że wszyscy bedą trzymać sie limitow i wymiarów,okresów ochronnych a napewno bedzie lepiej,dodajmy jeszcze troche wyobrażni i wałkowanej przezemnie etyki i bedzie ok
Kol <bajt> ma rację lecz nie do końca, ponieważ limity są zbyt duże. Wystarczy przeczytać co kol <pawelz> opisał wędkując parę lat wcześniej i wszystko zabierał zgodnie z limitem. Liczby mówią same za siebie.
Był kiedyś poruszony wątek na temat zmniejszeniu limitów i wprowadzeniu górnych wymiarów lecz obił się delikatnie mówiąc echem a nie kiedy wyśmianiem.
P.S. takie rzeczy jak dopłaty do zabierania ryb już są, lecz na komercyjnych wodach, a chyba nie chce nikt całego wodostanu w kraju mieć komercyjnego.
To co piszecie troszeczkę zalatuję prywatą niestety to takie moje spostrzeżenie i nie chce nikogo urazić bo ja nie z tych.
Pozdrawiam.
Ale Polaka trzeba ZMUSIĆ, pod groźbą kary. Sam sobie "od pyska" nie odejmie.
Limity są do dvpy. Taki limit jakby brak limitu...
Kol <pisaq> zmniejszenie limitów jest dobre, a po za tym pociąga na kolejny temat czyli większa aktywność kontroli. taki stan rzeczy po paru mandatach też troszeczkę by zmienił chęć zabierania sporej ilości ryb.
zgadzam się ...to nasza mentalność jest problemem,woda mojego koła zarybiana jest co roku małym karpiem,takim 1kg-1.5kg to jakieś 15% reszta to kroczek,na wiosne zaczyna się przezemnie nazywana rzez niewiniątek,grunt,sprężyny,koszyki tylko świszczą...pytam się kiedyś człowieka: słuchaj jaką Ty masz frajde w kaleczeniu tych karpików?na to zawsze słysze;ale przecież wpuszczali też takie po 1.5 kilo... milion razy poruszaliśmy ten temat na zebraniach,co roku jest rzez,jedyne co mi zostało to nie jezdzić na tą wode,przynajniej przez wiosne
jeżeli chodzi o kontrole to jakby jej nie było wogóle...troche tam policja porządku na łowiskach pilnuje,ale dawno nie widziałem żeby strażnik komuś siatke z wody wyciągał,sam byłem straznikiem przez dwa lata wiec wiem jak to wygląda,daja blachy ludziom ktorzy po pierwsze nie maja czasu na kontrole a po drugie sami nie przestrzegają przepisów,według mnie straznik ma swiecić przykładem..
.....
P.S. takie rzeczy jak dopłaty do zabierania ryb już są, lecz na komercyjnych wodach, a chyba nie chce nikt całego wodostanu w kraju mieć komercyjnego.
To co piszecie troszeczkę zalatuję prywatą niestety to takie moje spostrzeżenie i nie chce nikogo urazić bo ja nie z tych.
Pozdrawiam.
A czemu od razu prywata :).
Przeciez jesli np koszt np 2 2kg szczupakow wynosi powiedzmy 50 zl to doplata 50 zl pokrywalaby tylko koszty. Nie chodzi mi tu o zarabianie kasy na wedkarzach. Chodzi tylko o to zeby nie doplacac do rybnych lowisk. No bo skad niby czerpac pieniadze. Dodrukowac sie nie da :)
Mozna ewentualnie ograniczyc limity i podniesc wymiary ochronne i w ramach skladki zabierac to co zlowimy. Tylko jak tu rozsadnie policzyc ta roczna skladke i jakie ustalic limity. To wg mnie duzo bardziej skomplikowane i troche niesprawiedliwe. Bo statystycznie ci co nie jedza ryb doplacaja do tych co chca jesc. A niby dlaczego ?.
Kolego Miru57,
zgadzam się że porządki należy zaczynać od siebie, a i limity można by było zmniejszyć. Ale...
Kłusol może i codziennie nie kłusuje, ale rybak już tak. Przypominam sobie jeden z newsów na wedkuje.pl, jak bodajże na Zegrzu złapano kłusola, miał postawionych 250 m siatki a w nich 70 kg ryb. Zastanów się, ilu mięsiarzy musiałoby siedzieć w jednym miejsce przez cały dzień, żeby nałowić tyle ryb?
Ja osobiście wraz z kolegami ---- społecznymi strażnikami ---w 2009 roku wyciągnęliśmy kłusownikom jednej nocy około 800 metrów sieci , a w nich było około 300 kg ryb różnego gatunku .
SORY......... PODDAJE SIĘ.............
to wszystko zależy od wędkarzy widzę ze te zjawisko zaczyna się robić wszędzie tak jak u nasz na naszym kole ze walka o stanowisko jest priorytetem ze za karpiem jezdzom po 3 razy i nic sie nie da zrobic ja lapie sportowo jak chce zieszcz to wezme reszta to zdjęcia na pamiotke i do wody sam teraz łapie inikt o tym niewie przynajmniej przezyjom i urosnom a co do doplat jestem przeciwny bo wiekszoscz ludzi na to nie bedzie stac a ci co jezdzom za miesem to na komercyjne tam gdzie za rybe sie płaci
to ci zasrani karpiarze wiecznie walczą o miejsca aby nałapać durzo mięsa
NO pięknie chłopczyku dopiero co weszłeś na potral a już pokazujesz kim jesteś BRAWO !!!!!!!!!!!!! tylko tak dalej a doczekasz się wyróżnienia
sieć cicho mięsiarzu
BO ????????????????????????????????????????????????????????????????????????
guwno
kolega był wcześniej pod nickiem lisadam
A no był i znowu będzie mącił młodym i nie tylko...
Cóż za przebłysk intelektu .
Hehe no comments... To z domu się chyba takie wychowanie wynosi, bo nawet jeżeli ktoś jest podatny na wpływ otoczenia, to mając podstawy dobrego wychowania nie przejąłby wszystkiego tego co najgorsze, a tu, widać że kolega (cjlis) czerpał pełnymi garściami...;) Przepraszam że mój post niewiele wnosi do tematu ale jak widzę takie "perełki" to aż mi się mordka uśmiecha i ciężko nie napisać czegoś od siebie...;)
to chyba ja zacząłem pisałem tylko to co widzę ale maiac unasz 6 stawów w okolicy to im sie niedziwie tylko naigorsze w tym jest ze biorom na umór i sie tym chwalom a potem placzom ze nie ma ryb
"Sieć cicho"? cjlis, czy miałeś na myśli, że "sieć cicho", została przez ciebie ustawiona w twoim, najbardziej rybnym miejscu, czy raczej, "sieć cicho" i niepostrzeżenie przepływała z nurtem rzeki, zahaczając od czasu do czasu o wystające gałęzie przewróconych do wody drzew. Czy raczej jesteś niewykształconym młoto-tumanem-analfabetą, który nawet nie zna fundamentalnych podstaw języka polskiego?
"" Ronald_Edward_McDonald"" Pięknie to Napisałeś. Zgadzam się w 100 % i jak dla mnie to usuniecie z portalu takiego osobnika i zbanowanie IP na rok. było by słusznym posunięciem.
uchwalic mozna wszystko, tylko kto to potem wyegzekwuje ?
Stac i pilnowac przez dwa lata ?
dopuki metalnosc ludzi sie nie zmieni to d... blada, ze chyba macie jakis skuteczny sposob.
Pozdrawiam.
U mnie w Okręgu Płocko-Włocławskim jest na miesiąc kwiecień 17 rybaków ( a w sezonie 25 ) , i każdy z nich może postawić siatkę długości 1700 metrów , nie licząc innych rybackich akcesoriów , więc wyobraźcie sobie ile dziennie oni zbierają ryb z rzeki Wisły , a zabierają wszystko , co im wlezie do sieci , bo kto ich sprawdzi , jak oni już nie dopływając do swych baz pozbywają się szczupaków , sandaczy i innych ryb z tymi umówionymi na telefon .......... podpływają gdzieś do brzegu , a w bazach swych wykazują płotki i leszcze................Także w miarę limitów i z rozumem niech Ci wędkarze co chcą brać rybki , to niech je biorą , bo jak wypuszczać będą wszyscy , to znajdą się u rybaków.................... Taka głupia polityka z tymi rybakami ................ pozdrowienia dla kumatych .
i tak zle i tak niedobrze
U mnie w Okręgu Płocko-Włocławskim jest na miesiąc kwiecień 17 rybaków ( a w sezonie 25 ) , i każdy z nich może postawić siatkę długości 1700 metrów , nie licząc innych rybackich akcesoriów , więc wyobraźcie sobie ile dziennie oni zbierają ryb z rzeki Wisły , a zabierają wszystko , co im wlezie do sieci , bo kto ich sprawdzi , jak oni już nie dopływając do swych baz pozbywają się szczupaków , sandaczy i innych ryb z tymi umówionymi na telefon .......... podpływają gdzieś do brzegu , a w bazach swych wykazują płotki i leszcze................Także w miarę limitów i z rozumem niech Ci wędkarze co chcą brać rybki , to niech je biorą , bo jak wypuszczać będą wszyscy , to znajdą się u rybaków.................... Taka głupia polityka z tymi rybakami ................ pozdrowienia dla kumatych .
Witam Cie Jurku ! My jako związek PZW podnosimy wymiary , limity ograniczamy, wprowadzamy okresy ochronne, wyznaczamy tarliska, zamykamy po zarybieniu akweny czasowo dla wędkarzy, a rybacy na naszych wodach które i my jako związek PZW zarybiamy robią to co opisujesz to chyba tylko u nas jest możliwe pozdrawiam kolegów AMUR Kielce.
Masz racje Krzysztofie .............. amur.................. to tylko u nas może tak być !!!!!!!!!!!!!!!! Wprost nienormalnie , zwykłych , prostych wędkarzy uczy się podstaw egzystencji ryb i ich ochrony .................... a rybakom toleruje się takie wybryki........... żenada .
cieszę się, że został podniesiony temat rybaków, moim zdaniem największych szkodników naszych wód.
Pytanie do Amura i jemu podobnych: a co robi nasze "kochane" PZW aby zmienić sytuację z rybakami? Czy lobbuje aby zmienić niekorzystne przepisy? Najlepiej brać kasę od wędkarzy ze składek i pierdzięć w stołki, a rybacy wyławiają nasze ryby z wód zarybianych z naszych składek. PZW powinno działać na rzecz swoich członków, ale tak się nie dzieje. Chyba że jestem w błędzie, wtedy prozę o uświadomienie mnie.
Gość zamiast mózgu ma gówno . Takie zachowanie drażni i woła o pomste , łatwo powiedzieć - zignoruj gościa - jak nas to nie dotyczy . Moim zdaniem redakcja powinna reagować natychmiast a nie jak zwykle ziewa .
Pomyłka ups , tekst wyżej nie trafił tam gdzie trzeba .
A ja bym chcial dowiedziec sie od jakiejs kompetentnej osoby kilku rzeczy na temat rybakow. Bo bez tej wiedzy wydaje mi sie ze toczymy jalowa dyskusje.
1) kto moze kontrolowac polowy rybakow ?
2) Jakie skladki (oplaty) i komu placa rybacy.
3) Jaka czesc tych pieniedzy wraca do PZW i czy wogole jakas wraca.
4) pod jakie przepisy zwiazane z ochrona ryb podlegaja rybacy.
Tylko chcialbym uslyszec rzeczowe merytoryczne odpowiedzi. Nie znajac odpowiedzi na te pytania trudno napisac nawet jedno zdanie w temacie "rybacy".
A ja bym chcial dowiedziec sie od jakiejs kompetentnej osoby kilku rzeczy na temat rybakow. Bo bez tej wiedzy wydaje mi sie ze toczymy jalowa dyskusje.
1) kto moze kontrolowac polowy rybakow ?
2) Jakie skladki (oplaty) i komu placa rybacy.
3) Jaka czesc tych pieniedzy wraca do PZW i czy wogole jakas wraca.
4) pod jakie przepisy zwiazane z ochrona ryb podlegaja rybacy.
Tylko chcialbym uslyszec rzeczowe merytoryczne odpowiedzi. Nie znajac odpowiedzi na te pytania trudno napisac nawet jedno zdanie w temacie "rybacy".
Witaj! nie tylko ty kolego chciał byś usłyszeć odpowiedzi na niby tak proste zadane pytania:)pozdrawiam
Nie dało by się w związku z zarybieniami uchwalić czegoś w stylu, że w pierwszym tygodniu od zarybienia każdy wedkarz może zabrać ze sobą maksymalnie np 6 ryb, bo jak widzę , że 3 dzień po zarybieniu ludzie łowią już trzeci komplet, to w takim tempie za tydzień z wpuszczonej ryby zostanie parę sztuk .
Witaj..! to i tak długi okres! a jak byś zobaczył zarząd wpuszczający ryby o np.13 godz.a na stawie już taka kolejka bo każdy chce się dostać po mięso!ryba do wody i czas start kto pierwszy ten szybciej i częściej może przyjechać i dublować limit!!! a przy tym mało sobie na łeb nie wejdą:)Pozdawiam
Witam.
Jest to temat bardzo modny ostatnio (wiele pokrewnych tytulow) ale problem nadal pozostaje ten sam. W mentalnosci polskiego wedkarza,ile sie da brac do domu a nie tyle ile mozesz zjesc na obiad, ewentualnie kogos jeszcze poczestowac. Tu nie pomoga zadne uchwaly, minie jeszcze wiele lat za nim nauczymy sie "Normalnego wedkowania"
Trzeba by stac nad brzegiem i non stop pilnowac zawartosci zbiornika przed hienami.
Ja osobiscie nie mam zadnego skutecznego sposobu na rozwiazanie tego problemu, chociaz...
...ucze swojego siedmioletniego syna, ktory uwielbia jezdzic ze mna na ryby aby sprzatal po sobie nad woda i tlumacze mu ze jak dzisiaj wylowimy wszystkie ryby i zabierzemy je do domu to nastepnym razem nie mamy po co jechac, i uwierzcie mi, powoli przynosi to skutek. Wiecej nie zanudzam.
Pozdrawiam.
a są tacy że jak nie złapie przez cały dzień limitu np.Karpia ledwo z wymiarem to zmęczony i wyczerpany lataniem po łowisku za mięsem ...mówi ,,Dzień Stracony"" Pozdrawiam :)
A ja mam pewien pomysl. Nie jest moj, juz to dziala, ale na "prywatnej" wodzie. Gdyby go przeniesc na grunt PZW. Tylko obawiam sie, ze w obecnych strukturach i przy obecnym stanie jaki istnieje jest to malo realne. A to dlatego ze musialby byc spelniony jeden warunek. Ryby w wodzie. A pomysl jest taki jak na gornej Wisle. Place iles tam (celowo nie podaje kwoty) za mozliwosc wedkowania. Place wlascicielowi za to ze dba o wode, o odpowiedni poziom rybostanu, za to ze dostarcza mi rozrywki na odpowiednim poziomie. Dla mnie wazny jest w lowieniu ryb oprocz calej otoczki przebywania nad woda fakt spotkania sie z przeciwnikiem (ryba). Im czesciej i bardziej wymagajacy przeciwnik, tym wieksza frajda. I za to chce placic. Nie interesuje mnie mieso. A jesli ktos ma ochote zjesc rybe ktora zlowil, to niech po prostu za nia zaplaci. Wtedy okaze sie czy te klenie, bolenie sa naprawde smaczne. Czy moze teraz sa dobre, bo darmowe. Ja nie mam ochoty placic za czyjes zapedy kulinarne. Kazdy ma do nich prawo, ale niech kazdy kto tego chce, za to placi.Na Wisle to wygladalo tak (ostatni raz bylem jakies 4 lata temu). 50 czy 60 zl za lowienie bez prawa zabierania ryb. Doplata 20 zl za 2 ryby. Kto chcial cos zjesc mogl zaplacic. Kto chcial tylko polowic, placil mniej. To oczywiscie kwoty przykladowe. Na wodach pzw, zwlaszcza nizinnych, bylyby z pewnoscia nizsze, ale mechanizm by pozostal. Chce polowic plotek, leszczy itp. place na rok powiedzmy 100 zl. Chce zabrac w roku np. 20 kg ryb (tu mozna by okreslic to szczegolowiej), place np. 200 zl (w zaleznosci jakie gatunki zadeklarowalem). Oczywiscie inna kwota za troc, lososia czy sandacza a inna za karasia czy plotke.Sadze ze wiele gatunkow ryb nabraloby prawdziwego statusu ryb sportowych :)
Nie wiem, czy to jakiś tragikomiczno-egoistyczny żarcik sceniczny, czy na poważnie? Z całym szacunkiem, ale czy nie pomyślałeć kolego, że opłaty za karty JUŻ są wysokie i dla wielu wręcz NIEOSIĄGALNE?! Jak dobrze zrozumiałem (jeśli nie, to poprawcie mnie) to przecież Ty proponujesz stworzyć kolejny "sport" dla kasiastych cwaniaków,którzy jak zapłacą to mięso zjedzą ,a ten, co go nie stać ,to ości może po nim oblizać! Toż to wędkarstwo upodobnić chcesz do GOLFA, sportu dla elit, albo polowań dewizowych! Jakie DODATKOWE 50 czy 60 zł ? Jakie deklaracje? Jakie dopłaty 20 zł? Jakie 200 zł? Czy tu chodzi tylko o to ,żeby ryby nabrały statusu?! Ryb sportowych!? A wędkarz ,ten skromnie żyjący wędkarz!? Co z takim?! Dla takich też opracowałeś jakieś opcje? Że jak zapłaci więcej to dla takich limit z abonamentu za 15 zł- 10 płotek?! Abonament " ROCKEFELLER"- 500 zł (dodatkowo do karty i 50 kilo zróżnicowanej ryby), "SZEJK"-300 zł (5 kg troci,5 kg sandacza,5 kg leszcza,10 płotek), "BIZNESMEN"-100 ZŁ (5 kg troci i 10 kg karasia), "SZARAK"- 50 zł (5 kg leszcza), a "ŻUL"-15 zł (1 kg płotek, 10 jazgarzy). I do tego bonusy w postaci kartek reglamentacyjnych, jak za stanu wojennego,TAK?! Według moich obserwacji na łowiskach, to 65/70 % wędkarzy ryby zabiera ze soba ,BO LUBIĄ POPROSTU ZJEŚĆ oni i ich rodziny,świeżą rybę! Przecież ten pomysł to czysty egoizm i draństwo kogoś, kto myśli tylko o własnej, zarobionej d...e. Teraz narzekasz,narzekamy na kłusownictwo...Czy Ty masz pojęcie co Ty byś tym cudownym pomysłem sprowokował? To juz by nie było kłusownictwo,to już by był RYBACKI TERRORYZM ! Widzę już "bramki" (jak na weselach) na drogach do łowisk i myto pobierane przez bandy zorganizowanych grup kłusowniczych. Podobnie jak mali Romowie na parkingach w miastach. Zaproponuj,przedstaw ten pomysł tysiącom ludzi,którzy na kartę zbierają cały rok ,odkładając po 12 zł miesięcznie, łowiących TYLKO na gnojaki (bo za darmo) i nęcących rozmoczonym suchym chlebem od sąsiadów. Nie słyszałeś o takich? Nie widziałeś? A młodzież ,która dostaje kasę od dziadków,cioci,rodziny , i chce łowić i żeby mama usmażyła mu złowioną samodzielnie rybę....! Tez ma bulić taką kasę? Nieraz, jedząc łososia,popijając drogą kawą ciastko tortowe, warto pomyśleć o tych ,których nie zawsze stać nawet na leszcza, bo z biedy nie zapłacił karty ,a jest uczciwy i nie będzie łowił bez uprawnień. Ja takich widzę często i z nimi rozmawiam. I gdybym miał, to bym takiemu zapłacił za ta kartę. "Wędkarstwo reglamentacyjno-komercyjne"! "ZAPŁACISZ- ZJESZ RYBE, NIE STAĆ CIĘ- DO DOMU!!!" Tragedia! P.S. Jeżeli się mylę w rozumieniu CAŁEJ tej "przecudownej" koncepcji, to z góry przepraszam,ale kilka osób to ze mną czytało i tak właśnie odebrało. Jestem absolutnie przeciwny zasadzie-"Złów, pokaż sobie i dzieciom,obliżcie się i WYPUSZAJ". Biedni wędkarze też są na świecie, wyobraź sobie.
Być może nie do końca zgadzam się z cytowanym przed momentem przed rozmówcą lecz opłaty i właściciele łowisk czy odcinków rzek są bardzo realne i jest to tylko kwestia czasu.
Samo PZW już dochodzi do takich wniosków, proszę zajrzyjcie na mojej stronie jest ankieta w której odpowiedzi anonimowo udzielają odwiedzający ją goście, jeden z punktów brzmi:
Ankieta Ile zabierasz złowionych ryb ze sobą, licząc cały rok kalendażowy?
do 10 kg (15)
do 20 kg (2)
więcej niż 20 kg (2)
nie zabieram (3)
Całkowita liczba głosów: 22
Spójrzcie proszę i przemyślcie, ankietowanych osób 22 z czego 15 zabiera rok w rok do 10 kg i cztery które przekraczają tę granicę. Wystarczy wyszacować, przyjmijmy że 22 sobą zabrało ze sobą 8 kg rybiego mięsa średnio należy policzyć 15 zł/Kg choć przy obecnych bcenach ryb uważam że sporo zaniżyłem cenę za kilogram.
A więc 8*22=176
Opłata roczna (w niektórych Okręgach jest inaczej) 165 zł dla mazowsza
Gdzie pieniądze na zagospodarowanie wód i ich ochronę?!
PZW nie wszystko robi jak należy lecz nie mają łatwego zadania, niedługo i w Polsce będzie jak np a Anglii czy w Hiszpanii.
Hobby kosztuje, mam pieniądze łowię nie mam zbieram znaczki itp.
Kolejne pytanie w mojej ankiecie dotyczące jak najtańszego właściciela wód kjtórym w moim przeczuciu są właśnie placówki Państwowe np Starostwa lub GminyAnkieta Czy gospodarzem wód powinny być powiatowe jednostki terenowe a nie jak do tej pory Okręgi PZW?tak (17)
nie (7)
nie mam zdania (2)
Całkowita liczba głosów: 26
Opłaty robiłoby się w takich jednostkach terenowych. Dzięki temu między innymi mogły by być zatrudnione przez gminę czy powiat służby dbające o czystość na łowiskach oraz jego ochronę zmniejszając w ten sposób przy okazji bezrobocie na terenach oddalonych od miast.Statystyki, kalkulacje, mrzonki, nadzieje, liczby, cyfry i jeszcze raz statystyki.... A życie sobie. PZW istnieje 60 lat, co się zmieniło na korzyść braci wędkarskiej przez ten czas? Podrywkę zabrano wędkarzom i dano rybakom , zaostrzono delikatnie limity połowowe i co roku podnoszą składki. Aha, okładki do karty wędkarskiej dali. Niebieskie, a były zielone.
Statystyki, kalkulacje, mrzonki, nadzieje, liczby, cyfry i jeszcze raz statystyki.... A życie sobie. PZW istnieje 60 lat, co się zmieniło na korzyść braci wędkarskiej przez ten czas? Podrywkę zabrano wędkarzom i dano rybakom , zaostrzono delikatnie limity połowowe i co roku podnoszą składki. Aha, okładki do karty wędkarskiej dali. Niebieskie, a były zielone.
święta prawda
Sorry @norbiko1 ,ale porównanie realiów Polski do Anglii, czy Hiszpanii jest delikatnie mówiąc, nie na miejscu. Wędkarz angielski ,czy hiszpański za swoją pensję kupi 5 tyczek "12" dobrej klasy,a nasz może dwa elementy do niej. Wędkarz hiszpanski lub angielski kupić może licencje wędkarską za 1/50 swojej pensji,a Polak za 1/10 , nie licząc porównania kosztów zanęt i przynęt.
taka jest nasza polska rzeczywistosc
Oczywiście cyfry możemy sobie podstawiać jakie chcemy i wyliczać.
Nie może być tak że co piąty wędkarz przeważnie na emeryturze spędza nad wodą 200 dni w roku i co na haku to do torby bo taki działaniem to i 100 kg ryby do domu zabierze i co ja mam ze swojej składki utrzymywać jego żołądek bez dna?
Tak czy owak obecny stan jaki dziś mamy nie ma racji bytu, i niedługo ktoś coś z tym będzie musiał zrobić.
Norbiko1 też niedługo będziemu emerytami (szacunek dla nich) i co będziemy chodzić do parku łabędzie i gołębie karmić, ja na pewno będe na rybach. Pozdrawiam wszystkich emerytów.
Należy moim zdaniem naciskać "naczelnych krawaciarzy PZW" o weryfikację limitów połowowych i wzmożenie kontroli takich panów. Panowie emeryci niech siedza nad wodą nawet i 300 dni w roku,ale te limity i ich przestrzeganie musi być egzekwowane.
Jednym słowem weryfikacja i jeszcze raz weryfikacja.
Norbiko1 też niedługo będziemu emerytami (szacunek dla nich) i co będziemy chodzić do parku łabędzie i gołębie karmić, ja na pewno będe na rybach. Pozdrawiam wszystkich emerytów.
@Miru57, he he...ja to szczerze mówiąc już się nie mogę tej wędkarskiej jesieni życia doczekać...:D, obiecałem sobie,że wtedy będę miał chociaż mały pawilon holenderski gdzieś nad jeziorem, i mnie kubita przez 200 dni w roku nie ujrzy....:D