Mi najbardziej ciśnienie podnoszą takie błędy ortograficzne, tym bardziej, że chyba każda przeglądarka sprawdza pisownię. Wracając do tematu każda duża ryba walczy bardzo fajnie, duży sum, duży szczupak, duży karp ...
Mi najbardziej ciśnienie podnoszą takie błędy ortograficzne, tym bardziej, że chyba każda przeglądarka sprawdza pisownię. Wracając do tematu każda duża ryba walczy bardzo fajnie, duży sum, duży szczupak, duży karp ...
sory Krzysztof,cuz moze i to mnie nie usprawiedliwia,ale jestem w trasie z meblami,tak wiec kozystam z netu za pomoca X3,tu niestety nie wgram zadnego programu.
Najbardziej waleczne w stosunku do swojego rozmiaru są okonie. Tak jak ta rybka się szamocze i ciągnie, to chyba żadna inna :) Brzana w nurcie też daje popalić. Z reszta wszystkie rzeczne rybki są o wiele silniejsze
BRZANA, BRZANA, BRZANA! Potem sum i łososiowate. Niezły jest okoń i karp. Oczywiście piszę o rybach w porównywalnych rozmiarach np. o masie 1 kg. Bo tylko tak można porównywać siłę ryb. Nie inaczej.
Adrenalina jest wtedy jak ryba w mgnieniu oka odjeżdża 100 metrów i nie wiadomo kiedy i jak ją zatrzymać.Adrenalina jest wtedy jak trzeba się dobrze zapierać nagami na brzegu żeby nie dać się wciągnąć do wody.Jak karp nie mieści się do podbieraka i nie da się go podebrać bo nikogo nie ma w pobliżu......a lin, okoń,kleń,jaż czy nawet waleczna brzana to pestka w porównaniu z sumem,którego nie da się wyciągnąć na brzeg we dwójkę aż w końcu pęka hak 10/0.To jest adrenalina.
Adrenalina jest wtedy jak ryba w mgnieniu oka odjeżdża 100 metrów i nie wiadomo kiedy i jak ją zatrzymać.Adrenalina jest wtedy jak trzeba się dobrze zapierać nagami na brzegu żeby nie dać się wciągnąć do wody.Jak karp nie mieści się do podbieraka i nie da się go podebrać bo nikogo nie ma w pobliżu......a lin, okoń,kleń,jaż czy nawet waleczna brzana to pestka w porównaniu z sumem,którego nie da się wyciągnąć na brzeg we dwójkę aż w końcu pęka hak 10/0.To jest adrenalina. Nie każdemu jest dane łowić, holować tak duże ryby. Jak widać innym adrenalina podnosi się przy mniejszych ale również walecznych rybkach i też potrafią się z tego cieszyć.
Adrenalina jest wtedy jak ryba w mgnieniu oka odjeżdża 100 metrów i nie wiadomo kiedy i jak ją zatrzymać.Adrenalina jest wtedy jak trzeba się dobrze zapierać nagami na brzegu żeby nie dać się wciągnąć do wody.Jak karp nie mieści się do podbieraka i nie da się go podebrać bo nikogo nie ma w pobliżu......a lin, okoń,kleń,jaż czy nawet waleczna brzana to pestka w porównaniu z sumem,którego nie da się wyciągnąć na brzeg we dwójkę aż w końcu pęka hak 10/0.To jest adrenalina. Nie każdemu jest dane łowić, holować tak duże ryby. Jak widać innym adrenalina podnosi się przy mniejszych ale również walecznych rybkach i też potrafią się z tego cieszyć.
Zgadzam się z Tobą. Nie każdy lubi typowo siłowy hol i nie każdy ma możliwość takiego połowu. Szczerze, uważam że o wiele mniejsze gatunki ryb są waleczniejsze (oczywiści w stosunku do swojej masy) niż ten twój sum.
jestem pocatkujacym wedkarzem, jeszcze sie ucze, moze z rok wedkuje i nie mialem okazji walczyc z naprawde wielka ryba, ale w stosunku co do wielkosci, moge smialo stwierdzic ze okonie ktore łapałem wykazywały o wiele wiekszy zapał uwolnienia się niz np szczupaki;) to tyle z mojej strony;) mam nadzieje ze doznam jeszcze o wiele wiekszych emocji;p
W wątku Kolegi dealera była mowa o adrenalinie podniesionej przez rybę a nie o mocy ryb.Ja przedstawiłem tylko niektóre przypadki jakie dane mi było doświadczyć.Walka z kilogramową płocią zahaczoną za płetwę ogonową w trakcie łowienia tyczką przez prawie godzinę, z obawą o jej połamanie, nawet w małej części nie jest tym czym wielka ryba na haku której nie można podebrać bo chwytak za mało się rozwiera.
Z tych ryb z którymi miałem okazję się spotkać najbardziej waleczny był amur ok 7-8kg, którego wyholowałem na odległościówkę po około 30min walki (ręce wysiadają;])
W wątku Kolegi dealera była mowa o adrenalinie podniesionej przez rybę a nie o mocy ryb.Ja przedstawiłem tylko niektóre przypadki jakie dane mi było doświadczyć.Walka z kilogramową płocią zahaczoną za płetwę ogonową w trakcie łowienia tyczką przez prawie godzinę, z obawą o jej połamanie, nawet w małej części nie jest tym czym wielka ryba na haku której nie można podebrać bo chwytak za mało się rozwiera. To pogratulować koledze wielkich ryb, ale ja upieram się przy swoim i tak jak wcześniej napisałem. Innym adrenalinę podniesie hol innej,pewnie mniejszej rybki, ale również walecznej i też potrafią się z tego cieszyć. Może walka z naprawdę dużymi rybami jeszcze przed kolegami, włącznie ze mną... Może warto tego życzyć ?
Zgadzam sie z Romuald55 SUM I KARP Amur tez daje kopa masz go pod brzegiem i w pare sekund potrafi wyjechac ok 30-50 m a na wiosne gdy zmna woda to jest jak czolg trche mniej doswiadczeni przykreca hamulec blizej brzegu i maja ADRENALINE bo tyle pozostaje A suma bez lodzi z brzegu we dwoje jest tez problem wystarczy 8-10 kg ale tak powinno byc ryba musi miec szanse zeby zwyciezyc z nami Pozdrawiam Adrenaliczow
Zgadzam sie z Romuald55 SUM I KARP Amur tez daje kopa masz go pod brzegiem i w pare sekund potrafi wyjechac ok 30-50 m a na wiosne gdy zmna woda to jest jak czolg trche mniej doswiadczeni przykreca hamulec blizej brzegu i maja ADRENALINE bo tyle pozostaje A suma bez lodzi z brzegu we dwoje jest tez problem wystarczy 8-10 kg ale tak powinno byc ryba musi miec szanse zeby zwyciezyc z nami Pozdrawiam Adrenaliczow
Moim faworytem jak narazie jest lin,karp. A po za tym lubie jezdzic na jeden staw komerkcyjny ze wzgledu na Jesiotry,koledzy wiezcie warto,bardzo waleczna ryba i daje duzo wrazen,stawia opor po czym jak merlin wyskakuje nad wode i zas opor.
W wątku Kolegi dealera była mowa o adrenalinie podniesionej przez rybę a nie o mocy ryb.Ja przedstawiłem tylko niektóre przypadki jakie dane mi było doświadczyć.Walka z kilogramową płocią zahaczoną za płetwę ogonową w trakcie łowienia tyczką przez prawie godzinę, z obawą o jej połamanie, nawet w małej części nie jest tym czym wielka ryba na haku której nie można podebrać bo chwytak za mało się rozwiera. Pozwolę się nie zgodzić z Kolegą. Temat wątku od razu sugeruje który gatunek ryby jest najwaleczniejszy a nie najmocniejszy. W drugim przypadku będzie to oczywiście kilkudziesięciokilogramowy lub większy sum. Z bardzo prostej przyczyny: otóż nie ma w Polsce większej ryby. Zresztą sam wiem jak takie torpedy się zachowują. Miałem już w życiu 3 przygody z wielkimi wiślanymi sumami i wiem co to oznacza odjazd ryby bez jakiejkolwiek możliwości walki z nią. I wiem jaką siłą takie bydlaki dysponują. Lecz wątek jest o czym innym. O tym który gatunek dysponuje największą siłą w porównaniu do swojej masy, nie licząc oczywiście ryb podwadzonych bo kiedyś miałem przygodę z leszczem trochę ponad 1,5 kg. Rybka została podcięta za grzbiet, tak walczyła pływając raz w jedną raz w drugą stronę że oczami wyobraźni widziałem szczupaka powyżej 5 kg. A to był tylko leszcz-ryba która prawidłowo zapięta za pysk walczy jak worek. Dla mnie najsłabszy gatunek który wtedy tyle radości a później zawodu sprawił. W normalnych warunkach najwaleczniejsza jest brzana. Miałem co prawda tylko jedną trochę ponad kilo ale to co ona robiła z wędką... Poezja to mało powiedziane. Więc pisząc w tym temacie starajmy się go pierw zrozumieć-piszę to do wszystkich.
"Witam koledz jaka rybe uwazacie za najbardziej waleczna,ktury gatunek dal wam popalic,podniusl adrenaline,lub zaskoczyl swa walka podczas holu." Pozwoliłem sobie zacytować......Kolego Tomas. Jesiotra nigdy nie miałem na haku ani nie łowiłem w wodach gdzie on jest.Ale dawno,dawno temu spinningowałem na Pasłęce w miejscu gdzie przecina ją dzisiejsza droga S22.Wtedy była to nieużywana poniemiecka autostrada.Most był nieprzejezdny ponieważ przęsła leżały w wodzie tworząc kaskadę i spore rozlewisko poniżej.W którymś momencie poczułem mocne szarpnięcie i przymurowanie do dna.Nie można było ruszyć na centymetr.Pukanie w kij przy naprężonej żyłce i inne zabiegi nie przynosiły rezultatu.Trwało to kilkanaście minut.W końcu uznałem że to zaczep i bardziej zdecydowanie zacząłem szarpać chcąc uwolnić czy też urwać srebrzystego gnoma.Naraz nad wodę wyskoczył mieniący się w słońcu kolorami tęczy wielki łosoś tak jak to robią jesiotry.....i tyle go widziałem.
"Witam koledz jaka rybe uwazacie za najbardziej waleczna,ktury gatunek dal wam popalic,podniusl adrenaline,lub zaskoczyl swa walka podczas holu." Pozwoliłem sobie zacytować......Kolego Tomas. Jesiotra nigdy nie miałem na haku ani nie łowiłem w wodach gdzie on jest.Ale dawno,dawno temu spinningowałem na Pasłęce w miejscu gdzie przecina ją dzisiejsza droga S22.Wtedy była to nieużywana poniemiecka autostrada.Most był nieprzejezdny ponieważ przęsła leżały w wodzie tworząc kaskadę i spore rozlewisko poniżej.W którymś momencie poczułem mocne szarpnięcie i przymurowanie do dna.Nie można było ruszyć na centymetr.Pukanie w kij przy naprężonej żyłce i inne zabiegi nie przynosiły rezultatu.Trwało to kilkanaście minut.W końcu uznałem że to zaczep i bardziej zdecydowanie zacząłem szarpać chcąc uwolnić czy też urwać srebrzystego gnoma.Naraz nad wodę wyskoczył mieniący się w słońcu kolorami tęczy wielki łosoś tak jak to robią jesiotry.....i tyle go widziałem.
to jest super doznanie prawda kolego,ujzec rybe w powietrzu,z rybami tego gatunku walka jest niesamowita,raz sila ich walki i ciagniecie do dna,dwa dreszczyk gdy wyskakuje nad lustro wody.
Moja klasyfikacja wygląda następująco: najbardziej waleczna - karp najbardziej dał popalić - sum podniósł adrenalinę - duży sandacz, który po parominutowym holu wplątał się w linę kotwicy od łodzi, o czym przekonałem się ... trochę później zaskoczył walką podczas holu - karaś złocisty
Witam koledz jaka rybe uwazacie za najbardziej waleczna,ktury gatunek dal wam popalic,podniusl adrenaline,lub zaskoczyl swa walka podczas holu.
Mi najbardziej ciśnienie podnoszą takie błędy ortograficzne, tym bardziej, że chyba każda przeglądarka sprawdza pisownię.
Wracając do tematu każda duża ryba walczy bardzo fajnie, duży sum, duży szczupak, duży karp ...
Zdecydowanie sum.Na drugim miejscu karp....może głowacica.
Z tych gatunków ryb które ja złapałem za najbardziej waleczne uważam szczupaka, okonia oraz lina.
Brzana w nurcie rzeki.
Mi najbardziej ciśnienie podnoszą takie błędy ortograficzne, tym bardziej, że chyba każda przeglądarka sprawdza pisownię.
Wracając do tematu każda duża ryba walczy bardzo fajnie, duży sum, duży szczupak, duży karp ...
sory Krzysztof,cuz moze i to mnie nie usprawiedliwia,ale jestem w trasie z meblami,tak wiec kozystam z netu za pomoca X3,tu niestety nie wgram zadnego programu.
może i programu nie ma ale to i tak nie usprawiedliwia przed waleniem takich byków
Zdecydowanie brzana.
Najbardziej waleczne w stosunku do swojego rozmiaru są okonie. Tak jak ta rybka się szamocze i ciągnie, to chyba żadna inna :) Brzana w nurcie też daje popalić. Z reszta wszystkie rzeczne rybki są o wiele silniejsze
moim zdaniem to szczupak zaczyna już dobrze walczyć od 45-50 cm i w górę to godny przeciwnik
LIN;)z tych ktore miałem na haku.
Mi dał popalić kleń 36 cm :) Myślałem, że to zaczep nie mogłem w ogóle ruszyć :)
Sporych rozmiarów boleń potrafi sprawić troszkę kłopotów.
sum i brzana.
Mi w tym roku dały popalić jazie w Warcie. Miałem kilka ładnych rybek na kiju, ale żadna nie dała się pogłaskać po pyszczku.
No raczej Lin... a najbardziej jakieś 2 late temu zaskoczył mnie Leszcz, Leszcz wiadomo, ale ten był hard korowy daje mu ***** za walkę!
BRZANA, BRZANA, BRZANA! Potem sum i łososiowate. Niezły jest okoń i karp. Oczywiście piszę o rybach w porównywalnych rozmiarach np. o masie 1 kg. Bo tylko tak można porównywać siłę ryb. Nie inaczej.
Witam, zdecydowanie lin i szczupak poprostu adrenalina idzie do góry.
według mnie 1 brzana, 2 lin, 3 jaź powyżej 1 kg ( suma nie miałem okazji ciągnąć)
Adrenalina jest wtedy jak ryba w mgnieniu oka odjeżdża 100 metrów i nie wiadomo kiedy i jak ją zatrzymać.Adrenalina jest wtedy jak trzeba się dobrze zapierać nagami na brzegu żeby nie dać się wciągnąć do wody.Jak karp nie mieści się do podbieraka i nie da się go podebrać bo nikogo nie ma w pobliżu......a lin, okoń,kleń,jaż czy nawet waleczna brzana to pestka w porównaniu z sumem,którego nie da się wyciągnąć na brzeg we dwójkę aż w końcu pęka hak 10/0.To jest adrenalina.
Brzana.
Adrenalina jest wtedy jak ryba w mgnieniu oka odjeżdża 100 metrów i nie wiadomo kiedy i jak ją zatrzymać.Adrenalina jest wtedy jak trzeba się dobrze zapierać nagami na brzegu żeby nie dać się wciągnąć do wody.Jak karp nie mieści się do podbieraka i nie da się go podebrać bo nikogo nie ma w pobliżu......a lin, okoń,kleń,jaż czy nawet waleczna brzana to pestka w porównaniu z sumem,którego nie da się wyciągnąć na brzeg we dwójkę aż w końcu pęka hak 10/0.To jest adrenalina.
Nie każdemu jest dane łowić, holować tak duże ryby.
Jak widać innym adrenalina podnosi się przy mniejszych ale również walecznych rybkach i też potrafią się z tego cieszyć.
Adrenalina jest wtedy jak ryba w mgnieniu oka odjeżdża 100 metrów i nie wiadomo kiedy i jak ją zatrzymać.Adrenalina jest wtedy jak trzeba się dobrze zapierać nagami na brzegu żeby nie dać się wciągnąć do wody.Jak karp nie mieści się do podbieraka i nie da się go podebrać bo nikogo nie ma w pobliżu......a lin, okoń,kleń,jaż czy nawet waleczna brzana to pestka w porównaniu z sumem,którego nie da się wyciągnąć na brzeg we dwójkę aż w końcu pęka hak 10/0.To jest adrenalina.
Nie każdemu jest dane łowić, holować tak duże ryby.
Jak widać innym adrenalina podnosi się przy mniejszych ale również walecznych rybkach i też potrafią się z tego cieszyć.
Zgadzam się z Tobą. Nie każdy lubi typowo siłowy hol i nie każdy ma możliwość takiego połowu. Szczerze, uważam że o wiele mniejsze gatunki ryb są waleczniejsze (oczywiści w stosunku do swojej masy) niż ten twój sum.
Ja uważam że silniejszy od karpia czy suma jest amur.
mnie najbardziej zaskoczył walecznością sum rozmiarów ok 12 kg na spiningu 3-18 gram. Dał mi trochę popalić :)
jestem pocatkujacym wedkarzem, jeszcze sie ucze, moze z rok wedkuje i nie mialem okazji walczyc z naprawde wielka ryba, ale w stosunku co do wielkosci, moge smialo stwierdzic ze okonie ktore łapałem wykazywały o wiele wiekszy zapał uwolnienia się niz np szczupaki;) to tyle z mojej strony;) mam nadzieje ze doznam jeszcze o wiele wiekszych emocji;p
A ja po głębszym zastanowieniu, myślę że moja najbardziej waleczną "rybką" jest moja żona przed wyjazdem na ryby... :)
Karanks Żółtopłetwy a potem to chyba Lucjan Płowik.... ale to z tropików;]
A ja po głębszym zastanowieniu, myślę że moja najbardziej waleczną "rybką" jest moja żona przed wyjazdem na ryby... :)
coś w tym jest :)
szczupak/kleń coś w tym stylu
a może i sum
W moim przypadku to troc srebrniak zlowiony w czerwcu.
W wątku Kolegi dealera była mowa o adrenalinie podniesionej przez rybę a nie o mocy ryb.Ja przedstawiłem tylko niektóre przypadki jakie dane mi było doświadczyć.Walka z kilogramową płocią zahaczoną za płetwę ogonową w trakcie łowienia tyczką przez prawie godzinę, z obawą o jej połamanie, nawet w małej części nie jest tym czym wielka ryba na haku której nie można podebrać bo chwytak za mało się rozwiera.
Z tych ryb z którymi miałem okazję się spotkać najbardziej waleczny był amur ok 7-8kg, którego wyholowałem na odległościówkę po około 30min walki (ręce wysiadają;])
W wątku Kolegi dealera była mowa o adrenalinie podniesionej przez rybę a nie o mocy ryb.Ja przedstawiłem tylko niektóre przypadki jakie dane mi było doświadczyć.Walka z kilogramową płocią zahaczoną za płetwę ogonową w trakcie łowienia tyczką przez prawie godzinę, z obawą o jej połamanie, nawet w małej części nie jest tym czym wielka ryba na haku której nie można podebrać bo chwytak za mało się rozwiera.
To pogratulować koledze wielkich ryb, ale ja upieram się przy swoim i tak jak wcześniej napisałem.
Innym adrenalinę podniesie hol innej,pewnie mniejszej rybki, ale również walecznej i też potrafią się z tego cieszyć. Może walka z naprawdę dużymi rybami jeszcze przed kolegami, włącznie ze mną...
Może warto tego życzyć ?
Mi dał popalić kleń 36 cm :) Myślałem, że to zaczep nie mogłem w ogóle ruszyć :)
hehe:D dobre to na jaki zestaw ty go holowałeś
Zgadzam sie z Romuald55 SUM I KARP Amur tez daje kopa masz go pod brzegiem i w pare sekund potrafi wyjechac ok 30-50 m a na wiosne gdy zmna woda to jest jak czolg trche mniej doswiadczeni przykreca hamulec blizej brzegu i maja ADRENALINE bo tyle pozostaje A suma bez lodzi z brzegu we dwoje jest tez problem wystarczy 8-10 kg ale tak powinno byc ryba musi miec szanse zeby zwyciezyc z nami Pozdrawiam Adrenaliczow
SUM LIN I SZCZUPAK :)
Zgadzam sie z Romuald55 SUM I KARP Amur tez daje kopa masz go pod brzegiem i w pare sekund potrafi wyjechac ok 30-50 m a na wiosne gdy zmna woda to jest jak czolg trche mniej doswiadczeni przykreca hamulec blizej brzegu i maja ADRENALINE bo tyle pozostaje A suma bez lodzi z brzegu we dwoje jest tez problem wystarczy 8-10 kg ale tak powinno byc ryba musi miec szanse zeby zwyciezyc z nami Pozdrawiam Adrenaliczow
zgadzam się w 100% :)
kto miał okazję zaciąć dużą brzanę w silnym nurcie rzeki ten wie najlepiej:))
Brzana wisłokowa ;)
Brzana wisłokowa ;)
Złowiona w połowie drogi pomiędzy mostem w Dąbrówkach a ujściem do Sanu.:)))
Moim faworytem jak narazie jest lin,karp. A po za tym lubie jezdzic na jeden staw komerkcyjny ze wzgledu na Jesiotry,koledzy wiezcie warto,bardzo waleczna ryba i daje duzo wrazen,stawia opor po czym jak merlin wyskakuje nad wode i zas opor.
W wątku Kolegi dealera była mowa o adrenalinie podniesionej przez rybę a nie o mocy ryb.Ja przedstawiłem tylko niektóre przypadki jakie dane mi było doświadczyć.Walka z kilogramową płocią zahaczoną za płetwę ogonową w trakcie łowienia tyczką przez prawie godzinę, z obawą o jej połamanie, nawet w małej części nie jest tym czym wielka ryba na haku której nie można podebrać bo chwytak za mało się rozwiera.
Pozwolę się nie zgodzić z Kolegą. Temat wątku od razu sugeruje który gatunek ryby jest najwaleczniejszy a nie najmocniejszy. W drugim przypadku będzie to oczywiście kilkudziesięciokilogramowy lub większy sum. Z bardzo prostej przyczyny: otóż nie ma w Polsce większej ryby. Zresztą sam wiem jak takie torpedy się zachowują. Miałem już w życiu 3 przygody z wielkimi wiślanymi sumami i wiem co to oznacza odjazd ryby bez jakiejkolwiek możliwości walki z nią. I wiem jaką siłą takie bydlaki dysponują. Lecz wątek jest o czym innym. O tym który gatunek dysponuje największą siłą w porównaniu do swojej masy, nie licząc oczywiście ryb podwadzonych bo kiedyś miałem przygodę z leszczem trochę ponad 1,5 kg. Rybka została podcięta za grzbiet, tak walczyła pływając raz w jedną raz w drugą stronę że oczami wyobraźni widziałem szczupaka powyżej 5 kg. A to był tylko leszcz-ryba która prawidłowo zapięta za pysk walczy jak worek. Dla mnie najsłabszy gatunek który wtedy tyle radości a później zawodu sprawił. W normalnych warunkach najwaleczniejsza jest brzana. Miałem co prawda tylko jedną trochę ponad kilo ale to co ona robiła z wędką... Poezja to mało powiedziane. Więc pisząc w tym temacie starajmy się go pierw zrozumieć-piszę to do wszystkich.
"Witam koledz jaka rybe uwazacie za najbardziej waleczna,ktury gatunek dal wam popalic,podniusl adrenaline,lub zaskoczyl swa walka podczas holu."
Pozwoliłem sobie zacytować......Kolego Tomas.
Jesiotra nigdy nie miałem na haku ani nie łowiłem w wodach gdzie on jest.Ale dawno,dawno temu spinningowałem na Pasłęce w miejscu gdzie przecina ją dzisiejsza droga S22.Wtedy była to nieużywana poniemiecka autostrada.Most był nieprzejezdny ponieważ przęsła leżały w wodzie tworząc kaskadę i spore rozlewisko poniżej.W którymś momencie poczułem mocne szarpnięcie i przymurowanie do dna.Nie można było ruszyć na centymetr.Pukanie w kij przy naprężonej żyłce i inne zabiegi nie przynosiły rezultatu.Trwało to kilkanaście minut.W końcu uznałem że to zaczep i bardziej zdecydowanie zacząłem szarpać chcąc uwolnić czy też urwać srebrzystego gnoma.Naraz nad wodę wyskoczył mieniący się w słońcu kolorami tęczy wielki łosoś tak jak to robią jesiotry.....i tyle go widziałem.
"Witam koledz jaka rybe uwazacie za najbardziej waleczna,ktury gatunek dal wam popalic,podniusl adrenaline,lub zaskoczyl swa walka podczas holu."
Pozwoliłem sobie zacytować......Kolego Tomas.
Jesiotra nigdy nie miałem na haku ani nie łowiłem w wodach gdzie on jest.Ale dawno,dawno temu spinningowałem na Pasłęce w miejscu gdzie przecina ją dzisiejsza droga S22.Wtedy była to nieużywana poniemiecka autostrada.Most był nieprzejezdny ponieważ przęsła leżały w wodzie tworząc kaskadę i spore rozlewisko poniżej.W którymś momencie poczułem mocne szarpnięcie i przymurowanie do dna.Nie można było ruszyć na centymetr.Pukanie w kij przy naprężonej żyłce i inne zabiegi nie przynosiły rezultatu.Trwało to kilkanaście minut.W końcu uznałem że to zaczep i bardziej zdecydowanie zacząłem szarpać chcąc uwolnić czy też urwać srebrzystego gnoma.Naraz nad wodę wyskoczył mieniący się w słońcu kolorami tęczy wielki łosoś tak jak to robią jesiotry.....i tyle go widziałem.
to jest super doznanie prawda kolego,ujzec rybe w powietrzu,z rybami tego gatunku walka jest niesamowita,raz sila ich walki i ciagniecie do dna,dwa dreszczyk gdy wyskakuje nad lustro wody.
boleń sprawił mi największe trudności
Moja klasyfikacja wygląda następująco:
najbardziej waleczna - karp
najbardziej dał popalić - sum
podniósł adrenalinę - duży sandacz, który po parominutowym holu wplątał się w linę kotwicy od łodzi, o czym przekonałem się ... trochę później
zaskoczył walką podczas holu - karaś złocisty
Brzana, Karp, Sum, Amur, Lin, Okoń, Sandacz
Trudno tak porównywać.5-10-15 kg.
Porównajmy kilówki
1-brzana
2-lin
3-okoń