Ot właśnie cała historia w skrócie, która miała parę wątków na forach.
Był wątek na zwiększenie limitów ilościowych, także tyg czy miesięcznych zostały wyśmiane prze niektórych portalowiczów. Sam nawet na którymś z wątków chyba był C&R za i przeciw napisałem że wędkarze podnieśli by raban że takie limity się robi, a wiadomo co za tym idzie.
Dla wielu umiar to 2 rybki w miesiącu dla kogoś innego 2 w tygodniu, a jeszcze jak już kiedyś napisałem i to nadmienił teraz kol...pawelz.... że umiar to zabieranie z limitem z godnym z RAPR.
Więc wracamy do punktu wyjścia. Jedynie to możemy robić z rybą to tak jak my uważamy i propagować na łowiskach takie rzeczy, oczywiście licząc, że możemy spotkać się z nie miła reakcją na ten temat Tym co się to mówi, a są to te osoby które najbardziej biadolą że nie ma ryb.
To ze Ty nie spotkales, nie oznacza ze tak nie jest. Ja nie jestem no kill"owcem. Okolo 2 kg ryb (nie liczac z lowisk platnych) zabieram w roku do domu. Ale znam co najmniej kilka osob ktore ryb nie zabieraja. Przynajmniej od jakiegos czasu (kilku lat). Stosuje C&R (prawie w 100%) nie dlatego ze szkoda mi tych biednych ry i robie to z humanitarnych pobodek. Robie to z czysto ekonomicznego podejscia do wedkarstwa. Wyznaje zasade, ze jak bede bral ryby (ja nie zjem, ale moja rodzina je uwielbia) to za kilka lat bede musial jezdzic juz tylko na OS"y zeby cos zlowic. A na to mnie nie stac. Choc mam znajomych ktorzy maja wykupione roczne licencje na OS"y San, Dunajec i Wisla u Wilka. Goscie placa 3000 zl / rok tylko po to zeby lowic ryby. Brac nie wolno. Osobiscie mam 2 takich kolegow. Ale przypuszczam ze w skali kraju jest ich wielu wiecej. Jesli bedzie duzo ryb w naszych rzekach, porownywalne ilosci jak na OS"ach wtedy pewnie zaczne brac nie 2 a moze i z 10 kg / rok
Są Są nie możemy opierać się tylko na tym portalu i zalogowanych w nich ludzi to tylko garstka wędkarzy. Sam znam parę takich co nie biorą z wielu przyczyn bo nie lubią bo rodzina też nie lubi, ale mają szajbę na punkcie wędkarstwa i łowią bo to Kochają.
Na pewno jest ich więcej. Wiadomo też, że nie przekonamy wszystkich do takich zachowań, a jak już tak się nam zdarzy to będzie mała garstka.
Nie tak dawno taka dyskusja doprowadziła do kłótni na tym portalu. I wtedy odeszło z niego wielu nie zapomnianych i cenionych kolegów. Powiem na koniec swojej dyskusji że mi to wisi i mało interesuje czy bierzecie czy puszczacie.Spotkamy się być może na kontroli w moim okręgu to pogadamy. Ja osobiście wole jak nie bierzecie........he he i nie tylko ryb.Więcej będzie dla mnie .Ryb oczywiście.Pozdro.
Jeden wypuszcza większość ryb, drugi choćby miał wyrzucić w krzaki weźmie wszystko. Taka jest mentalność większości, nie daj Boże jak zwęszą gdzie były zarybienia sporymi rybami, nie zejdą z wody póki nie wyłapią. Ot takie grzeszki.
Osobiscie znam wielu wedkarzy ktorzy "generalnie" stosuja sie do zasady C&R. Wlasnie, generalnie.Rozmawialem z niemi wielokrotnie na ten temat i szczerze przyznaja ze owe generalnie tj. 95%. Tlumacza to w prosty sposob, a mianowicie, "sama przyjemnosc z wedkowania i obcowania z natura to nie wszystko. Jest to czyste prawo natury gdzie silniejszy wygrywa, a przyjemnosc zjedzenia ryby, ktora stawila ci zaciety opor i wlczyla z toba do konca,zlowiona w "uczciwy" sposob, to czysta staysfakcja". Tak wiec zabranie jednej lub dwóch ryb z lowiska to nie jakas wielka tragedia i strata dla rybostanu (oczywiscie nie za kazdym razem). A pamietajmy ze wedkowanie to nie jest "tania" przyjemnosc, bo kazdy chyba wie ile to kosztuje i jakas czesc wedkarzy chce jakiegos zwrotu poniesionych kosztow, i calego zaangażowania. Przyjemnosci kosztuja.Nie mozemy obwiniac siebie nawzajem i psioczyc na siebie a bo to nie ma ryb w wodzie a bo ten czy tamten wzial tyle ryb a tamten tyle. Dopoki ludzie sami sie tego nie naucza i nie zrozumieja ze ktoregos dnia g....o zalpia, to mozemy sobie tylko pogadac, bo od uswiadamiania wedkarzy co, jak i gdzie to powinni zajac sie ludzie ktorzy sciagaja haracze za pozwolenia wedkarskie. Pamietajmy ze wedkarze wyciagaja z wody ulamek procenta tego co klusownicy i wydaje mi sie ze tu lezy problem z brakiem ryb w wodzie. Ale jezeli na jednego straznika przypada po co najmniej 200ha wody to jak nad tym zapanowac? a oplaty rosna, i sa smiesze, jak doplata za trolling?? Tym problemem niech zajma sie ludzie ktorzy biora za to gruba kase(wiem ze to rozmowa ze sciana). Pamietajmy tez o czynniku ekonomicznym, a mianowicie w wieszkosci ludzie ktorzy klusuja nie stac na kupienie ryby w skepie(choc nie wszystkich), a kazdy wie jakie sa zarobki w Polsce.
kto wymyslił to wielkoduszne hasło "złów i wypuść"... przecież aż ciarki
po plecach przechodzą jak sie takie głupoty czyta , ryby sie łapie po
to żeby je jeść , a jak ktos ma zamiar tylko okaleczać i puszczać dla
chorej satysfakcji to wprawdzie jego sprawa ,ale nie umoralniajcie
proszę ! zajmijcie sie lepiej klusownikami (nierzadko z zarządów PZW).
Oczywiśie nie pisze tutaj o wyjątkowych przypadkach ryb które moga juz
byc np reproduktorami ale w wiekszośi przypadków moje hasło brzmi "złów i
zjedz"
kto wymyslił to wielkoduszne hasło "złów i wypuść"... przecież aż ciarki
po plecach przechodzą jak sie takie głupoty czyta , ryby sie łapie po
to żeby je jeść , a jak ktos ma zamiar tylko okaleczać i puszczać dla
chorej satysfakcji to wprawdzie jego sprawa ,ale nie umoralniajcie
proszę ! zajmijcie sie lepiej klusownikami (nierzadko z zarządów PZW).
Oczywiśie nie pisze tutaj o wyjątkowych przypadkach ryb które moga juz
byc np reproduktorami ale w wiekszośi przypadków moje hasło brzmi "złów i
zjedz"
Koledzy jeżeli ktoś płaci składki to w jakim celu ? Ano mianowicie w takim że łowi ryby jeżeli ma taką potrzebe to bierze je do domu i konsumuje a PZW z naszych składek zarybia wodę rybą ! To jest tak jak z drogami w Polsce - płacimy a DZIURY i tak są . Kolega wczesniej ma rację weżmy się za kłusoli a nie za ludzi którzy płaca kasę i mówi się im NO KILL a ja lubię zjeśc rybke ( wymiarową :))!!! Placimy a większośc składek idzie na administrację panowie to się nazywa NIEGOSPODARNOŚĆ !!!! I tu leży pies pogrzebany a nie fakt iż wezmę sobie Płotke na kolację !!!
Jeżeli ktoś myśli że wędkarz który bierze rybę do domu przez siebie złowioną, przyczynia się do zmniejszenia rybostanu w naszych wodach, to jest w wielkim błędzie. Nie prawdzie takich głupich kazań ,bo to się kupy nie trzyma, Jest to żałosne biadolenie, których się nie chce czytać , bo doprowadza to wasze namawianie do złów i wypuść o mdłości.Nie chcecie to nie bierzcie, nie jedzcie nie kupujcie, to wasza sprawa.
ja też jak czytam o tym wypuszczaniu ryb to słabo mi się robi , dojdzie do tego że uczciwy wędkarz z opłaconą kartą będzie na rybach siedział ale ukradkiem będzie ryby wynosił bo inni z c&r go zlinczują , ja już się dziwnie czuje aż strach iść na ryby.tylko takie kłótnie na tym portalu będą i jak ktoś się uprze na jakiś pogląd to koniec.kiedyś wszyscy brali ryby a ryby było do oporu i jakoś było dobrze
Do wszystkich tych, ktorym slabo sie robi o czytaniu c&r. Chcecie to bierzcie. Prosze bardzo. Ale zaplaccie rynkowa cene za zlowione ryby. No bo czemu nie ?. Zlowisz 1 kg szczupaka. Zaplac za niego 15 zl. Oczywiscie po wyczerpaniu tego limitu ktory placicie za karte (okolo 100 zl na zarybianie). Przekroczysz kwote 100 zl , plac za kazda nastepna. No chyba ze waszym zdanie wody w Polsce to taki sklep z darmowym bialkiem rybim. Ryby przeciez w rzekach i jeziorach biora sie same. Wszyscy chcecie ochrone wod, pelne wody ryb itd itp i najlepiej mozliwosc zjedzenia w ciagu roku ryb za np. 1000 zl przy skladce 200. A te 800 zl deficytu to sie dodrukuje.
Przepraszam wiekszosc rozsadnie myslacych na tym forum, zle takie pie... ze C&R nie ma wplywu na ilosc ryb w wodzie po prostu mnie wkur... Jesli ktos twierdzi ze wypuszczenie np metrowego szczupaka w grudniu nie wplynie na ilosc ryb w jeziorze czy rzece to jest po prostu ignorantem. Jesli uda sie przypadkiem tarlo takiej ryby to wylegnie sie kilkaset tysiecy narybku. Z tego powiedzmy ze przezyje 1 promil do wielkosci konsumpcyjnej. To juz jest kilkanascie nowych ryb. Jesli z malej rzeczki zapaluje w ciagu roku np 30 pstragow i zrobi to samo 10 innych wedkarzy to kazdy kto lowi na takich siurkach powie ze po roku zostana tam pijawki. kto chce niech bierze ryby. Poki przepisy tego nie zabraniaja niech sobie lowi i je. Ale niech nie usprawiedliwia siebie w tak glupi sposob. Ja nikogo nie zmuszam do C&R. A namawial bede zawsze. Bo znam wielokrotnie przypadki lowienia tej samej ryby przez roznych wedkarzy. Tylko i wylacznie dzieki C&R. I mi osobiscie na tym zalezy. Poczuc (zobaczyc) branie i wyholowac ladna rybe. A mieso moze byc z gumy. Choc i wtedy przypuszczam ze znalezliby sie tacy co probowaliby to jesc po 10 dniowym moczeniu w roznych roztworach.
a mnie najbardzie w ku...... to ze jeśli weźmiesz rybkę to domu to jesteś wytykany palcami przez no kilowcow każdy ma prawo do tego i nikt mu nie może tego zabronić. grunt aby podejść do tego mądrze wziasc tyle ile trzeba. i nie być wytykanym palcami przez c&r którzy uważają się za świętych
To jest temat morze.........nie chcę się wymądrzać , ale powinniśmy najpierw poznać system skandynawski, dlaczego ich rzeki , jęziora obfite są w ryby. Gdybyśmy poznali ich tajemnicę, dlaczego nie wprowadzić tego na naszych wodach ?
A to o czym zazwyczaj piszemy i oskarżamy się wzajemnie, może nie ma sensu............
a mnie najbardzie w ku...... to ze jeśli weźmiesz rybkę to domu to jesteś wytykany palcami przez no kilowcow każdy ma prawo do tego i nikt mu nie może tego zabronić. grunt aby podejść do tego mądrze wziasc tyle ile trzeba. i nie być wytykanym palcami przez c&r którzy uważają się za świętych
To ze ktos zabierze rybe do domu i zrobi to zgodnie z prawem, to jego sprawa. Jesli ktos bierze jedna dwie ryby powiedzmy kilogramowe, to OK. Zjadl smaczna kolacje z rodzina czy upiekl rybe na grillu. Ot takie urozmaicenie w diecie. Ale jesli ktos wali w leb kilka kg ryb co drugi dzien, to mimo ze robi to w zgodzie z przepisami, bedzie dla mnie miesiarzem i bede go wytykal placami. Wedkarstwo to nie jest zdobywanie pozywienia. Od tego sa sklepy.
a z tym system to się zgodzę. a tam w cale nikt nie zabrania wziasc rybki. ale z umiarem to jest najwazniejsze
Problem w tym ze nie da sie w Polskich warunkach zdefiniowac pojecia "umiar". Juz byla o tym dyskusja i nie ma sensu dluzej tego roztrzasac. Dla jednych to 1 ryba na miesiac a drugiemu to i 10 kg / tydzien bedzie malo.
a z tym system to się zgodzę. a tam w cale nikt nie zabrania wziasc rybki. ale z umiarem to jest najwazniejsze
Ich społeczność ma to wrodzone, co nie można powiedzieć o nas............
Lodówa , zamrażara, a co się nie zmieści to sprzedam i przeżyję jakoś - oto motto dość sporej grupki wędkarzy, z którymi większość chce walczyć ( walka z wiatrakami )
Każdy wędkujący powinien mieć takie same uprawnienia co PSR i SSR, może wtedy coś by się zmieniło............
a z tym system to się zgodzę. a tam w cale nikt nie zabrania wziasc rybki. ale z umiarem to jest najwazniejsze
Ich społeczność ma to wrodzone, co nie można powiedzieć o nas............
Lodówa , zamrażara, a co się nie zmieści to sprzedam i przeżyję jakoś - oto motto dość sporej grupki wędkarzy, z którymi większość chce walczyć ( walka z wiatrakami )
Każdy wędkujący powinien mieć takie same uprawnienia co PSR i SSR, może wtedy coś by się zmieniło............
Obawiam sie ze nic by sie nie zmienilo. co z tego ze dadza Ci prawa nawet policji, skoro gosc bedzie walil w leb co drugi dzien np. 10 szt jazia. Wolno mu. To przepisy nalezaloby zaostrzyc zeby wyeliminowac takie przypadki.
Nie miałem na myśli limitów, lecz wszelkiego rodzaju kłusownictwa, jego eliminowania już w zarodku, oni nie boją się wedkarzy, bo nie masz takich uprawnień.
Wiem i zdaję sobie sprawe że to tylko gdybanie co by było jakby gdyby.....Każdy w jakiś sposób próbuje wyrazić swoje opinie, a może się uda może pomysł będzie trafiony, może za dziesięc lat może trochę więcej, powiem sobie i wnukom że kiedys rzuciłem taki pomysł........i udało się...........
Mięsiarz to taki gość, który żre wieprzowinę, wołowinę(cielęcinę), kozinę(jagnięcinę),oślinę(salami), koninę(kiełbasa belgijka), króliczka ( zajączka) dziczyznę i drób pod każdą możliwą wersją biegającą i fruwającą to jest TROGLODYTA najlepiej na surowo ( tatar ) to JA . Rybożerca to taki gość, który konsumuje to co pływa pod wodą ryby każdej maści, skorupiaki i inne pełzaki to też JA. Od mięsiarzy to trzy kroki w bok ja łatki trawożercom nie przypinam!!? Co do rybożerców to wolny kraj ( byle z regulaminem PZW ) jak to poeta powiedział wszystko z umiarem jak w jedzeniu tak i wpiciu. Jak chcę spożyć rybkę to idę do sklepu i kupuję tuńczyka ( i wsadziłem kij w mrowisko patrz zieloni ), łososia, makrelę, szproty, albo karpia z stawów hodowlanych lub pstrąga!!! Wszyscy koledzy macie rację z małymi wyjątkami?! Weźmy lusterko spójrzmy w nie głęboko swoimi oczami i uderzmy się w pierś ( mocno, aż zaboli ) Pozdrawiam. Matko jedyna przestańcie bo to już boli!!!!
Kolego tu nie pomoże ani lustereczko, ani matko jedyna. Polak, to ciekawa odmiana rozumnego małpiszona, wystarczy pokazać że coś można i tu już jest błąd..............
Uczciwość, logiczne myślenie, wyobraźnia, dobre prawo, miłość do wędkarstwa - cała recepta.
NK i C&R - pieprzenie na głodzie.
Każdy ma NK w sercu jako rozsądną zasadę jeśli jest uczciwym wędkarzem. Nawet zabierając ryby z łowiska można żyć w zgodzie z NK i C&R - tylko trzeba być rozsądnym człowiekiem i wędkarzem z zamiłowania.
Całe to pitolenie jest jakieś bez sensu.
Właśnie zjadłem własnoręcznie złowioną rybę - czy to już zaburzyło równowagę biologiczną?
Uczciwość, logiczne myślenie, wyobraźnia, dobre prawo, miłość do wędkarstwa - cała recepta.
NK i C&R - pieprzenie na głodzie.
Każdy ma NK w sercu jako rozsądną zasadę jeśli jest uczciwym wędkarzem. Nawet zabierając ryby z łowiska można żyć w zgodzie z NK i C&R - tylko trzeba być rozsądnym człowiekiem i wędkarzem z zamiłowania.
Całe to pitolenie jest jakieś bez sensu.
Właśnie zjadłem własnoręcznie złowioną rybę - czy to już zaburzyło równowagę biologiczną?
Pozdrawiam tych i tych. Więcej luzu Synkowie.
Ale ci powiem że już tej ryby nie złowisz..........hehehehe
Moja jest inna. Bezwzględne C&R, zawsze i wszędzie No Kill. No chyba, że nikt nie patrzy. Mam kolegów tylko no kill. Innych opluwam bo to ciecie którzy zagubili się w świecie i nie umieją grać na pokaz. Co mi po kolegach którzy są biedni i mi nie pomogą? Jak można nie znać się na modzie i propagować inne wiry niż C&R. Liczy się postęp reklama i paplanie tego co ludzie chcą usłyszeć. Przecież chcemy być kimś. To po co zważać na środki przy użyciu których tym kimś mamy się stać? Widziałem raz dziadka co niósł płotkę do domu to miałem mu zaj.ebać ale się powstrzymałem ale wygarnąłem mu słownie i teraz jestem kimś i mogę tu napisać że bez mojej akcji zabrakło by ryb ww wodzie. Widzicie? No to teraz chwalcie.
Nie ma pochwał? No i słusznie. Dlatego piszę raz jeszcze nie ma jednej i słusznej mody czy metody ratującej nasz rybostan. Nie ma takiego mądrego który by wymyślił taki rapr że sytuacja by się raptem poprawiła. Dlatego bez umiaru, zdolności przewidywania, zdolności wyciągania wniosków, bez miłości do przyrody dobrze nie będzie. Nawet gdyby ludzie bezwzględnie wypuszczali wszystko a kłusole zaniechali kłusowania też nie będzie pełni szczęścia. Potrzebny jest umiar, równowaga, spokój i zdroworozsądkowe podejście. Nie ma jednej słusznej metody i nie będzie!!!
A już do furii doprowadza mnie to, że my po naszemu nie umiemy nazywać tych wirów. Niedługo nasze dzieci będą wierzyć w jakieś cudowne C&R nie znając jego rozwinięcia. Metoda złów i wypuść nie jest zła ale niech będzie ona normą czy składową poprawiającą sytuację w naszych wodach. Tylko że ja widzę tu modę i to modę tak naprawdę ociemniającą społeczeństwo. Przyszło z zachodu ma cool nazwę to musi być super! Otóż nie wcale nie musi.
Moja jest inna. Bezwzględne C&R, zawsze i wszędzie No Kill. No chyba, że nikt nie patrzy. Mam kolegów tylko no kill. Innych opluwam bo to ciecie którzy zagubili się w świecie i nie umieją grać na pokaz. Co mi po kolegach którzy są biedni i mi nie pomogą? Jak można nie znać się na modzie i propagować inne wiry niż C&R. Liczy się postęp reklama i paplanie tego co ludzie chcą usłyszeć. Przecież chcemy być kimś. To po co zważać na środki przy użyciu których tym kimś mamy się stać? Widziałem raz dziadka co niósł płotkę do domu to miałem mu zaj.ebać ale się powstrzymałem ale wygarnąłem mu słownie i teraz jestem kimś i mogę tu napisać że bez mojej akcji zabrakło by ryb ww wodzie. Widzicie? No to teraz chwalcie.
Czlowieku, tak naprawde to zal mi Cie. Jesli musisz obracac sie w srodowisku ludzi obludnych, wyznajacych zasade NK a pakujacych ryby jak nikt nie widzi (no bo przeciez takie masz spostrzezenia, wiec i takich znasz) czy tez robiacych tak bo nastapila moda na c&r to masz przykre towarzystwo. Bo zeby dokonac takich spostrzezen trzeba z czlowiekiem troche poobcowac. Inaczej ja nie ferowalbym o ludziach takich wyrokow. Wyobraz sobie ze osobiscie znam ludzi wyznajacych zasade c&r z przekonania. Robia to bo uwazaja ze tak powinni sie zachowac. Co wiecej. W zasadzie nie znam nikogo, kto zachowywalby sie tak jak to opisujesz. Wiec albo to ja mam szczescie przebywac wsrod ludzi porzadnych i uczciwych, albo tak jak wspomnialem, Ty masz przechlapane. PS. Nikt nikogo przynajmniej Tu na forum nie zmusza do wypuszczania ryb. Nikt kto stosuje ta zasade raczej nikogo nie obrazil (a przynajmnie nie tych rozsadnie myslacych, zabierajacych ryby). I nikt nie mowi ze to zabijanie ryb to jakas pieprzona ideologia. Kazdy ma swoje zasady i ma prawo je publicznie wyglaszac , zachecac innych i przekonywac do nich. Ale nikt nikogo nie zmusza do niczego. Co nie daje prawa nikomu do publicznego obrazania pogladow innych.
O jest kolejny do dyskusji. Jak miło. Szkoda, że nie zrozumiałeś tego co chciałem wyrazić. Nigdzie nie napisałem, że C&R jest złe. Nigdzie nie napisałem, że każdy jest obłudny kto ją wyznaje. Ty jednak chcąc to wyczytać najnormalniej wyczytałeś. Ale powtórzę Ci ja nie twierdzę, że C&R jest złe, jest dobre. Złe natomiast jest to że pod jego przykrywką gro wędkarzy szuka poklasku. Namawia do stosowania wręcz zmusza obrzucając innych inwektywami. To jest bardzo złe. Pisząc o zdroworozsądkowym podejściu do wędkowania mam na myśli także to C&R ale pod inną nie tak medialną nazwą. Teraz rozumiesz? A tak poza tym nie potrzebnie żałujesz takiego ciemniaka jak ja. Mi z moim obłędem, ciemnotą i chorobą jest dobrze.
Nie mów mi tylko, że nie wyczytałeś tu na portalu takiego magicznego słówka "mięsiarz" kierowanego do jedzących ryby, kierowanego do użytkowników portalu.
Tak, tylko ze to co napisales zabrzmialo jak daleko idace uogolnienie. Wg tego to czlowiek wyznajacy c&r to.... i dalej wklej swoj tekst. "Złe natomiast jest to że pod jego przykrywką gro wędkarzy szuka
poklasku. Namawia do stosowania wręcz zmusza obrzucając innych
inwektywami.". Szczerze mowiac nie znam nikogo kto zachowywalby sie w ten sposob. A Ty znasz ?. Czy piszesz ze tacy sa bo tak Ci sie wydaje. Nie znalazlem ani jednego tekstu tu na forum w ktorym zmuszanoby innych do C&R. Co do miesiarstwa. Owszem, takie slowa czasami padaja, ale zastanow sie pod czyim adresem. Piszecie o zdrowym rozsadku i umiarze. Jesli ktos przekroczy ta granice, jak go nazwiesz ?. Kogos, kto wezmie rybe by zjesc ja z rodzina na kolacje raz np. na 2 tygodnie nie nazwe nigdy miesiarzem. Ale tego co tlucze dziennie po kilka kg ryb nazwalbym jeszcze gorzej. Tez nie twierdze ze C&R jest jedyna sluszna metoda. Powiem wiecej. W prawidlowo prowadzonej gospodarce rybackiej nie jest wogole zadna metoda. Tyle tylko ze u nas daleko do prawidlowej gospodarki, a na ta chwile jest to jedyny znany mi sposob, zebym osobiscie mogl dolozyc cegielke do poprawy rybnosci wod bez ogladania sie na nasze kochane PZW. Kazde inne dzialania uzaleznione sa od tych tam na gorze. Dlatego nie wierze w szybkie ich wdrozenie (w przeciwienstwie do C&R - ale jako dobrowolnej metodzie a nie przymusie).
Teraz piszesz innym tonem i całkiem sensownie ale ja czytałem personalnie kierowane wycieczki słowne pod adresem użytkowników tego portalu. dostało się kilku osobom a przykładem niech bedzie ghostmir który już sam sobie zaczął to miano przypisywać bo nie mógł niektórym wytłumaczyć różnicy pomiędzy mięsiarzem a osobą lubiącą rybie mięso. No cóż może trochę przeostrzyłem ale są fałszywi i to na tym portalu.
A ja myślę że zjadanie ryb świeżych nie jest grzechem w końcu człowiek jest drapieżnikiem więc musi polować.Co do ryb które zjada moja rodzina to trdycyjnie w piątek jest ryba którą złowię i zabiorę ale baz przesady no i nie zawsze uda się coś złapać więc idę do sklepu.A tak po za tym to wolę świeżą rybę niż półroczne mrożonki.I jeszcze jedno my płacimy na zarybianie a władza się bawi zamiast zarybiać.Boimy się powiedzieć prawdę co do władz zarządu więc dlaczego my też nie mamy skorzystać z okazji do ponarzekania.Pozdrawiam.
Temat zabierania ryb czy nie, i w jakich ilościach ale zgodnych z RAPR-em zawsze był szeroko komentowany.
Jestem głęboko przekonany że tu nikt nic z zakazami nie wskóra, wszystko zależy od samych siebie, jedni biorą limit inni tylko jej część, a jeszcze inni rybki złowione wypuszczają.
I wszystko zgodnie z regulaminem, jest krytyka , jest osąd, jest wytykanie palcem.
" Wolność Tomku w swoim domku " oby zgodnie z regulaminem............
Temat zabierania ryb czy nie, i w jakich ilościach ale zgodnych z RAPR-em zawsze był szeroko komentowany.
Jestem głęboko przekonany że tu nikt nic z zakazami nie wskóra, wszystko zależy od samych siebie, jedni biorą limit inni tylko jej część, a jeszcze inni rybki złowione wypuszczają.
I wszystko zgodnie z regulaminem, jest krytyka , jest osąd, jest wytykanie palcem.
" Wolność Tomku w swoim domku " oby zgodnie z regulaminem............
A moim zdaniem w tym kraju TYLKO zakazami mozna cos zdzialac. Polak to taki czlowiek, ze sam z wlasnej woli niewiele zmieni i zrobi. Apelowanie do rozsadku nic nie da. Idealnym przykladem tego jest Krosno. Ponizej ujscia Hoczewki jeszcze kilka lat temu byl wymiar lipienia 31 cm. Jezdzac tam lowilem ryby w wielkosciach 29-30 cm. Baaardzo zadko byly to ryby wieksze. Wprowadzono wymiar 35 cm i co sie stalo ?. Lowi sie teraz ryby o wielkosciach 33-34 cm. Przypuszczam ze gdyby zrobili wymiar 40 cm to lowiloby sie juz naprawde ladne lipasy. Jakos wczesniej nikomu nie przychodzilo do glowy wypuszczac ryby 33 cm. Po zaostrzeniu przepisow takich ryb pojawilo sie sporo. PS. Ci co klusuja i tak beda klusowac. Ale jest spora rzesza wedkarzy ktorzy lupia ryby, ale trzeba im to przyznac, trzymaja sie przepisow. I na nich zaostrzenie zadziala na pewno. Popsiocza , ponarzekaja ale sie dostosuja.
Temat zabierania ryb czy nie, i w jakich ilościach ale zgodnych z RAPR-em zawsze był szeroko komentowany.
Jestem głęboko przekonany że tu nikt nic z zakazami nie wskóra, wszystko zależy od samych siebie, jedni biorą limit inni tylko jej część, a jeszcze inni rybki złowione wypuszczają.
I wszystko zgodnie z regulaminem, jest krytyka , jest osąd, jest wytykanie palcem.
" Wolność Tomku w swoim domku " oby zgodnie z regulaminem............
A moim zdaniem w tym kraju TYLKO zakazami mozna cos zdzialac. Polak to taki czlowiek, ze sam z wlasnej woli niewiele zmieni i zrobi. Apelowanie do rozsadku nic nie da. Idealnym przykladem tego jest Krosno. Ponizej ujscia Hoczewki jeszcze kilka lat temu byl wymiar lipienia 31 cm. Jezdzac tam lowilem ryby w wielkosciach 29-30 cm. Baaardzo zadko byly to ryby wieksze. Wprowadzono wymiar 35 cm i co sie stalo ?. Lowi sie teraz ryby o wielkosciach 33-34 cm. Przypuszczam ze gdyby zrobili wymiar 40 cm to lowiloby sie juz naprawde ladne lipasy. Jakos wczesniej nikomu nie przychodzilo do glowy wypuszczac ryby 33 cm. Po zaostrzeniu przepisow takich ryb pojawilo sie sporo. PS. Ci co klusuja i tak beda klusowac. Ale jest spora rzesza wedkarzy ktorzy lupia ryby, ale trzeba im to przyznac, trzymaja sie przepisow. I na nich zaostrzenie zadziala na pewno. Popsiocza , ponarzekaja ale sie dostosuja.
Zawsze to powtarzałem i będę powtarzał aż do znudzenia, zakazy i ostrzejsze kary za ich nieprzestrzeganie. Niestety, nasz i wschodni naród, musi mieć mocniej ściągniętą uzdę na "pysku", właśnie w postaci zakazów i kar. Sami sobie jestesmy winni.
Zawsze to powtarzałem i będę powtarzał aż do znudzenia, zakazy i ostrzejsze kary za ich nieprzestrzeganie. Niestety, nasz i wschodni naród, musi mieć mocniej ściągniętą uzdę na "pysku", właśnie w postaci zakazów i kar. Sami sobie jestesmy winni.
Tak tylko boję się że internet będzie już przestarzały, a temat ciągle świeży.... hehe
Takiego długiego posta napisałem i mi kompa wyłączyło! :/ Szlag by to! Otóż. Pisałem to nieraz, napiszę jeszcze nieraz... Tu jest Polska. Nie ma tu czegoś takiego jak "uczciwość, logiczne myślenie, wyobraźnia, dobre prawo". Do Polaków to nie przemawia. Trzeba zakazów i kar. Bo tam gdzie człowiek widzi dobrze przemyślane zasady, tam Polak widzi okazję. Nikt nie weźmie mniej niż może zabrać. Zabierze tyle ile mu się uda. Od pyska se nie odejmie! Limity dobowe są śmieszne. Czerpanie wiadrami i uzupełnianie tego kieliszkiem! Bzdura. Jak można pozwolić zabrać 5kg ryb dziennie?! Miesiąc jeden wędkarz MA PRAWO zabrać 150kg ryb! Niech wędkarzy będzie 10 (a nie jest...) to pozwala na odłowienie 1,5t w JEDEN MIESIĄC! Zarybienia roczne są mniejsze niż te 1,5t, wędkarzy jest znacznie więcej niż 10, a rok nie ma 30 dni... Do tego oprócz 5kg "innych ryb" można zabierać osobno (dodatkowo) karpie, liny, karasie, amury, tołpygi, szczupaki, sandacze, sumy, brzany, jazie, klenie, bolenie...
Śmiech na sali. Skoro komuś leży na sercu dobro naszych wód to niech zmieni RAPR, wprowadzi wymiary górne, zmieni limity połowu, a nie nawołuje do wypuszczania.
Na portalach sami no-killowcy, wszędzie C&R, tylko nieliczni przyznają się(brawo!), że lubią zabrać rybkę. Tymczasem nad wodą wszyscy pełne siaty. To na zmielenie, to na patelnie, to dla kota!
Przygodę z wędkarstwem zacząłem w 1974 r. Kłusownictwo było jeszcze większe jak obecnie, oczyszczalni prawie wcale, nikt nie myślał o C&R ani NoKill i ryby było bardzo dużo. Z moich obserwacji wynika że spadek rybostanu rozpoczął się w trakcie wejścia gospodarki wolnorynkowej i pojawienia się "mądrych inaczej" meliorantów. Wtedy zaczęto prostowania rzek i ich dopływów, umacnianie brzegów wylewkami betonowymi a w niektórych miejscach z rzeczek robiono typowe rynny betonowe. Zasypywano całe starorzecza albo odcinano je groblami od rzek. Starzy wędkarze chyba jeszcze pamiętają jak do małych rzeczek i na starorzecza wchodził szczupak na tarło. Obecnie gdzie by się nie pojechało to nie ma prawie dzikich odcinków rzek. Kiedyś brzegi były umacniane faszyną i kamieniami i ryba miała gdzie się chować i trzeć, a teraz beton i płyty betonowe. Sam biorę może 10 szt w roku, ale nie zgodzę się z tym że za brak ryb odpowiadają wędkarze łowiący według RAPR. Poszukajcie starych zdjęć rzek i porównajcie je z obecnym widokiem.
Ale zwroc tez uwage na jeden fakt. Wedkarzy nad woda bylo duuuuzo mniej niz teraz. Spotkanie kogos w tygodniu poza okresem urlopowym bylo sztuka. Teraz obojetne - niedziela czy srodek tygodnia, cale tabuny. Przynajmniej tak jest "u mnie". No i zwiekszyla sie znacznie mobilnosc wedkarzy. Teraz pojechac na ryby kilkadziesiat km to zaden problem. Kiedys byl klopot zeby dostac sie nad Zalew Sulejowski z Tomaszowa. Rowerem sie nie zawsze chcialo, autobus zadko jezdzil itp. Teraz po pracy wsiadam w auto i za 15 min jestem na miejscu. Lowie 1 - 2 godz i do domu
Do kol. pisaq. W zasadzie zgadzam sie w 100%. Tylko to jedno zdanie mnie troche wybilo z tropu: "Śmiech na sali. Skoro komuś leży na sercu dobro naszych wód to niech
zmieni RAPR, wprowadzi wymiary górne, zmieni limity połowu, a nie
nawołuje do wypuszczania.". Skoro nie moge zrobic nic w sprawie zaostrzenia przepisow to pozostaje mi nawolywanie do wypuszczania ryb. Tylko tyle moge zrobic. PS. Przypomnij sobie moje poczatki tu na forum. Jak zostalem zj....ny za to ze odwazylem sie napisac o zaostrzeniu przepisow. Zaraz pojawily sie teksty typu ze nikt nie bedzie tu nikomu nic zabranial i nakazywal. Pamietam moja odpowiedz na pierwszy post ktorego temat byl w stylu "czemu nie ma ryb" czy jakos tak. Jak napisalem tak jak Ty o mozliwosci odlowienia takiej ilosci ryb (statystyka - takie tam padaly slowa) to zostalem wysmiany przez grupke trzymajaca wowczas wladze na tym portalu. Teraz mozna juz o tym pisac jak widzisz i nikt Ci nie nawtyka od oszolomow i niedouczonych glupkow.
Ot właśnie cała historia w skrócie, która miała parę wątków na forach.
Był wątek na zwiększenie limitów ilościowych, także tyg czy miesięcznych zostały wyśmiane prze niektórych portalowiczów. Sam nawet na którymś z wątków chyba był C&R za i przeciw napisałem że wędkarze podnieśli by raban że takie limity się robi, a wiadomo co za tym idzie.
Dla wielu umiar to 2 rybki w miesiącu dla kogoś innego 2 w tygodniu, a jeszcze jak już kiedyś napisałem i to nadmienił teraz kol...pawelz.... że umiar to zabieranie z limitem z godnym z RAPR.
Więc wracamy do punktu wyjścia. Jedynie to możemy robić z rybą to tak jak my uważamy i propagować na łowiskach takie rzeczy, oczywiście licząc, że możemy spotkać się z nie miła reakcją na ten temat Tym co się to mówi, a są to te osoby które najbardziej biadolą że nie ma ryb.
Pozdrawiam
To ze Ty nie spotkales, nie oznacza ze tak nie jest. Ja nie jestem no kill"owcem. Okolo 2 kg ryb (nie liczac z lowisk platnych) zabieram w roku do domu. Ale znam co najmniej kilka osob ktore ryb nie zabieraja. Przynajmniej od jakiegos czasu (kilku lat).
Stosuje C&R (prawie w 100%) nie dlatego ze szkoda mi tych biednych ry i robie to z humanitarnych pobodek. Robie to z czysto ekonomicznego podejscia do wedkarstwa. Wyznaje zasade, ze jak bede bral ryby (ja nie zjem, ale moja rodzina je uwielbia) to za kilka lat bede musial jezdzic juz tylko na OS"y zeby cos zlowic. A na to mnie nie stac. Choc mam znajomych ktorzy maja wykupione roczne licencje na OS"y San, Dunajec i Wisla u Wilka. Goscie placa 3000 zl / rok tylko po to zeby lowic ryby. Brac nie wolno. Osobiscie mam 2 takich kolegow. Ale przypuszczam ze w skali kraju jest ich wielu wiecej.
Jesli bedzie duzo ryb w naszych rzekach, porownywalne ilosci jak na OS"ach wtedy pewnie zaczne brac nie 2 a moze i z 10 kg / rok
O nareszcie Ktoś rozsądny.
Moj wpis dotyczyl oczywiscie postu kolegi pawelek o tym ze nie ma nokill"owcow
Są Są nie możemy opierać się tylko na tym portalu i zalogowanych w nich ludzi to tylko garstka wędkarzy.
Sam znam parę takich co nie biorą z wielu przyczyn bo nie lubią bo rodzina też nie lubi, ale mają szajbę na punkcie wędkarstwa i łowią bo to Kochają.
Na pewno jest ich więcej. Wiadomo też, że nie przekonamy wszystkich do takich zachowań, a jak już tak się nam zdarzy to będzie mała garstka.
Pozdrawiam.
Nie tak dawno taka dyskusja doprowadziła do kłótni na tym portalu. I wtedy odeszło z niego wielu nie zapomnianych i cenionych kolegów. Powiem na koniec swojej dyskusji że mi to wisi i mało interesuje czy bierzecie czy puszczacie.Spotkamy się być może na kontroli w moim okręgu to pogadamy. Ja osobiście wole jak nie bierzecie........he he i nie tylko ryb.Więcej będzie dla mnie .Ryb oczywiście.Pozdro.
Jeden wypuszcza większość ryb, drugi choćby miał wyrzucić w krzaki weźmie wszystko. Taka jest mentalność większości, nie daj Boże jak zwęszą gdzie były zarybienia sporymi rybami, nie zejdą z wody póki nie wyłapią. Ot takie grzeszki.
Osobiscie znam wielu wedkarzy ktorzy "generalnie" stosuja sie do zasady C&R. Wlasnie, generalnie.Rozmawialem z niemi wielokrotnie na ten temat i szczerze przyznaja ze owe generalnie tj. 95%. Tlumacza to w prosty sposob, a mianowicie, "sama przyjemnosc z wedkowania i obcowania z natura to nie wszystko. Jest to czyste prawo natury gdzie silniejszy wygrywa, a przyjemnosc zjedzenia ryby, ktora stawila ci zaciety opor i wlczyla z toba do konca,zlowiona w "uczciwy" sposob, to czysta staysfakcja".
Tak wiec zabranie jednej lub dwóch ryb z lowiska to nie jakas wielka tragedia i strata dla rybostanu (oczywiscie nie za kazdym razem). A pamietajmy ze wedkowanie to nie jest "tania" przyjemnosc, bo kazdy chyba wie ile to kosztuje i jakas czesc wedkarzy chce jakiegos zwrotu poniesionych kosztow, i calego zaangażowania. Przyjemnosci kosztuja.Nie mozemy obwiniac siebie nawzajem i psioczyc na siebie a bo to nie ma ryb w wodzie a bo ten czy tamten wzial tyle ryb a tamten tyle. Dopoki ludzie sami sie tego nie naucza i nie zrozumieja ze ktoregos dnia g....o zalpia, to mozemy sobie tylko pogadac, bo od uswiadamiania wedkarzy co, jak i gdzie to powinni zajac sie ludzie ktorzy sciagaja haracze za pozwolenia wedkarskie. Pamietajmy ze wedkarze wyciagaja z wody ulamek procenta tego co klusownicy i wydaje mi sie ze tu lezy problem z brakiem ryb w wodzie. Ale jezeli na jednego straznika przypada po co najmniej 200ha wody to jak nad tym zapanowac? a oplaty rosna, i sa smiesze, jak doplata za trolling?? Tym problemem niech zajma sie ludzie ktorzy biora za to gruba kase(wiem ze to rozmowa ze sciana).
Pamietajmy tez o czynniku ekonomicznym, a mianowicie w wieszkosci ludzie ktorzy klusuja nie stac na kupienie ryby w skepie(choc nie wszystkich), a kazdy wie jakie sa zarobki w Polsce.
kto wymyslił to wielkoduszne hasło "złów i wypuść"... przecież aż ciarki po plecach przechodzą jak sie takie głupoty czyta , ryby sie łapie po to żeby je jeść , a jak ktos ma zamiar tylko okaleczać i puszczać dla chorej satysfakcji to wprawdzie jego sprawa ,ale nie umoralniajcie proszę ! zajmijcie sie lepiej klusownikami (nierzadko z zarządów PZW). Oczywiśie nie pisze tutaj o wyjątkowych przypadkach ryb które moga juz byc np reproduktorami ale w wiekszośi przypadków moje hasło brzmi "złów i zjedz"
kto wymyslił to wielkoduszne hasło "złów i wypuść"... przecież aż ciarki po plecach przechodzą jak sie takie głupoty czyta , ryby sie łapie po to żeby je jeść , a jak ktos ma zamiar tylko okaleczać i puszczać dla chorej satysfakcji to wprawdzie jego sprawa ,ale nie umoralniajcie proszę ! zajmijcie sie lepiej klusownikami (nierzadko z zarządów PZW). Oczywiśie nie pisze tutaj o wyjątkowych przypadkach ryb które moga juz byc np reproduktorami ale w wiekszośi przypadków moje hasło brzmi "złów i zjedz"
.....a później narzekaj NIE MA RYB
Koledzy jeżeli ktoś płaci składki to w jakim celu ? Ano mianowicie w takim że łowi ryby jeżeli ma taką potrzebe to bierze je do domu i konsumuje a PZW z naszych składek zarybia wodę rybą ! To jest tak jak z drogami w Polsce - płacimy a DZIURY i tak są . Kolega wczesniej ma rację weżmy się za kłusoli a nie za ludzi którzy płaca kasę i mówi się im NO KILL a ja lubię zjeśc rybke ( wymiarową :))!!! Placimy a większośc składek idzie na administrację panowie to się nazywa NIEGOSPODARNOŚĆ !!!! I tu leży pies pogrzebany a nie fakt iż wezmę sobie Płotke na kolację !!!
Pozdrawiam i namawiam do refleksji !
Jeżeli ktoś myśli że wędkarz który bierze rybę do domu przez siebie złowioną, przyczynia się do zmniejszenia rybostanu w naszych wodach, to jest w wielkim błędzie. Nie prawdzie takich głupich kazań ,bo to się kupy nie trzyma, Jest to żałosne biadolenie, których się nie chce czytać , bo doprowadza to wasze namawianie do złów i wypuść o mdłości.Nie chcecie to nie bierzcie, nie jedzcie nie kupujcie, to wasza sprawa.
ja też jak czytam o tym wypuszczaniu ryb to słabo mi się robi , dojdzie do tego że uczciwy wędkarz z opłaconą kartą będzie na rybach siedział ale ukradkiem będzie ryby wynosił bo inni z c&r go zlinczują , ja już się dziwnie czuje aż strach iść na ryby.tylko takie kłótnie na tym portalu będą i jak ktoś się uprze na jakiś pogląd to koniec.kiedyś wszyscy brali ryby a ryby było do oporu i jakoś było dobrze
Do wszystkich tych, ktorym slabo sie robi o czytaniu c&r.
Chcecie to bierzcie. Prosze bardzo. Ale zaplaccie rynkowa cene za zlowione ryby. No bo czemu nie ?. Zlowisz 1 kg szczupaka. Zaplac za niego 15 zl. Oczywiscie po wyczerpaniu tego limitu ktory placicie za karte (okolo 100 zl na zarybianie). Przekroczysz kwote 100 zl , plac za kazda nastepna.
No chyba ze waszym zdanie wody w Polsce to taki sklep z darmowym bialkiem rybim.
Ryby przeciez w rzekach i jeziorach biora sie same.
Wszyscy chcecie ochrone wod, pelne wody ryb itd itp i najlepiej mozliwosc zjedzenia w ciagu roku ryb za np. 1000 zl przy skladce 200. A te 800 zl deficytu to sie dodrukuje.
Przepraszam wiekszosc rozsadnie myslacych na tym forum, zle takie pie... ze C&R nie ma wplywu na ilosc ryb w wodzie po prostu mnie wkur... Jesli ktos twierdzi ze wypuszczenie np metrowego szczupaka w grudniu nie wplynie na ilosc ryb w jeziorze czy rzece to jest po prostu ignorantem. Jesli uda sie przypadkiem tarlo takiej ryby to wylegnie sie kilkaset tysiecy narybku. Z tego powiedzmy ze przezyje 1 promil do wielkosci konsumpcyjnej. To juz jest kilkanascie nowych ryb.
Jesli z malej rzeczki zapaluje w ciagu roku np 30 pstragow i zrobi to samo 10 innych wedkarzy to kazdy kto lowi na takich siurkach powie ze po roku zostana tam pijawki.
kto chce niech bierze ryby. Poki przepisy tego nie zabraniaja niech sobie lowi i je. Ale niech nie usprawiedliwia siebie w tak glupi sposob.
Ja nikogo nie zmuszam do C&R. A namawial bede zawsze. Bo znam wielokrotnie przypadki lowienia tej samej ryby przez roznych wedkarzy. Tylko i wylacznie dzieki C&R. I mi osobiscie na tym zalezy. Poczuc (zobaczyc) branie i wyholowac ladna rybe. A mieso moze byc z gumy. Choc i wtedy przypuszczam ze znalezliby sie tacy co probowaliby to jesc po 10 dniowym moczeniu w roznych roztworach.
a mnie najbardzie w ku...... to ze jeśli weźmiesz rybkę to domu to jesteś wytykany palcami przez no kilowcow każdy ma prawo do tego i nikt mu nie może tego zabronić. grunt aby podejść do tego mądrze wziasc tyle ile trzeba. i nie być wytykanym palcami przez c&r którzy uważają się za świętych
To jest temat morze.........nie chcę się wymądrzać , ale powinniśmy najpierw poznać system skandynawski, dlaczego ich rzeki , jęziora obfite są w ryby. Gdybyśmy poznali ich tajemnicę, dlaczego nie wprowadzić tego na naszych wodach ?
A to o czym zazwyczaj piszemy i oskarżamy się wzajemnie, może nie ma sensu............
a z tym system to się zgodzę. a tam w cale nikt nie zabrania wziasc rybki. ale z umiarem to jest najwazniejsze
a mnie najbardzie w ku...... to ze jeśli weźmiesz rybkę to domu to jesteś wytykany palcami przez no kilowcow każdy ma prawo do tego i nikt mu nie może tego zabronić. grunt aby podejść do tego mądrze wziasc tyle ile trzeba. i nie być wytykanym palcami przez c&r którzy uważają się za świętych
To ze ktos zabierze rybe do domu i zrobi to zgodnie z prawem, to jego sprawa. Jesli ktos bierze jedna dwie ryby powiedzmy kilogramowe, to OK. Zjadl smaczna kolacje z rodzina czy upiekl rybe na grillu. Ot takie urozmaicenie w diecie.
Ale jesli ktos wali w leb kilka kg ryb co drugi dzien, to mimo ze robi to w zgodzie z przepisami, bedzie dla mnie miesiarzem i bede go wytykal placami. Wedkarstwo to nie jest zdobywanie pozywienia. Od tego sa sklepy.
a z tym system to się zgodzę. a tam w cale nikt nie zabrania wziasc rybki. ale z umiarem to jest najwazniejsze
Problem w tym ze nie da sie w Polskich warunkach zdefiniowac pojecia "umiar". Juz byla o tym dyskusja i nie ma sensu dluzej tego roztrzasac. Dla jednych to 1 ryba na miesiac a drugiemu to i 10 kg / tydzien bedzie malo.
a z tym system to się zgodzę. a tam w cale nikt nie zabrania wziasc rybki. ale z umiarem to jest najwazniejsze
Ich społeczność ma to wrodzone, co nie można powiedzieć o nas............
Lodówa , zamrażara, a co się nie zmieści to sprzedam i przeżyję jakoś - oto motto dość sporej grupki wędkarzy, z którymi większość chce walczyć ( walka z wiatrakami )
Każdy wędkujący powinien mieć takie same uprawnienia co PSR i SSR, może wtedy coś by się zmieniło............
a z tym system to się zgodzę. a tam w cale nikt nie zabrania wziasc rybki. ale z umiarem to jest najwazniejsze
Ich społeczność ma to wrodzone, co nie można powiedzieć o nas............
Lodówa , zamrażara, a co się nie zmieści to sprzedam i przeżyję jakoś - oto motto dość sporej grupki wędkarzy, z którymi większość chce walczyć ( walka z wiatrakami )
Każdy wędkujący powinien mieć takie same uprawnienia co PSR i SSR, może wtedy coś by się zmieniło............
Obawiam sie ze nic by sie nie zmienilo. co z tego ze dadza Ci prawa nawet policji, skoro gosc bedzie walil w leb co drugi dzien np. 10 szt jazia. Wolno mu.
To przepisy nalezaloby zaostrzyc zeby wyeliminowac takie przypadki.
Nie miałem na myśli limitów, lecz wszelkiego rodzaju kłusownictwa, jego eliminowania już w zarodku, oni nie boją się wedkarzy, bo nie masz takich uprawnień.
Wiem i zdaję sobie sprawe że to tylko gdybanie co by było jakby gdyby.....Każdy w jakiś sposób próbuje wyrazić swoje opinie, a może się uda może pomysł będzie trafiony, może za dziesięc lat może trochę więcej, powiem sobie i wnukom że kiedys rzuciłem taki pomysł........i udało się...........
Mięsiarz to taki gość, który żre wieprzowinę, wołowinę(cielęcinę), kozinę(jagnięcinę),oślinę(salami), koninę(kiełbasa belgijka), króliczka ( zajączka) dziczyznę i drób pod każdą możliwą wersją biegającą i fruwającą to jest TROGLODYTA najlepiej na surowo ( tatar ) to JA . Rybożerca to taki gość, który konsumuje to co pływa pod wodą ryby każdej maści, skorupiaki i inne pełzaki to też JA. Od mięsiarzy to trzy kroki w bok ja łatki trawożercom nie przypinam!!? Co do rybożerców to wolny kraj ( byle z regulaminem PZW ) jak to poeta powiedział wszystko z umiarem jak w jedzeniu tak i wpiciu. Jak chcę spożyć rybkę to idę do sklepu i kupuję tuńczyka ( i wsadziłem kij w mrowisko patrz zieloni ), łososia, makrelę, szproty, albo karpia z stawów hodowlanych lub pstrąga!!! Wszyscy koledzy macie rację z małymi wyjątkami?! Weźmy lusterko spójrzmy w nie głęboko swoimi oczami i uderzmy się w pierś ( mocno, aż zaboli ) Pozdrawiam. Matko jedyna przestańcie bo to już boli!!!!
Kolego tu nie pomoże ani lustereczko, ani matko jedyna. Polak, to ciekawa odmiana rozumnego małpiszona, wystarczy pokazać że coś można i tu już jest błąd..............
Uczciwość, logiczne myślenie, wyobraźnia, dobre prawo, miłość do wędkarstwa - cała recepta.
NK i C&R - pieprzenie na głodzie.
Każdy ma NK w sercu jako rozsądną zasadę jeśli jest uczciwym wędkarzem. Nawet zabierając ryby z łowiska można żyć w zgodzie z NK i C&R - tylko trzeba być rozsądnym człowiekiem i wędkarzem z zamiłowania.
Całe to pitolenie jest jakieś bez sensu.
Właśnie zjadłem własnoręcznie złowioną rybę - czy to już zaburzyło równowagę biologiczną?
Pozdrawiam tych i tych. Więcej luzu Synkowie.
Uczciwość, logiczne myślenie, wyobraźnia, dobre prawo, miłość do wędkarstwa - cała recepta.
NK i C&R - pieprzenie na głodzie.
Każdy ma NK w sercu jako rozsądną zasadę jeśli jest uczciwym wędkarzem. Nawet zabierając ryby z łowiska można żyć w zgodzie z NK i C&R - tylko trzeba być rozsądnym człowiekiem i wędkarzem z zamiłowania.
Całe to pitolenie jest jakieś bez sensu.
Właśnie zjadłem własnoręcznie złowioną rybę - czy to już zaburzyło równowagę biologiczną?
Pozdrawiam tych i tych. Więcej luzu Synkowie.
Ale ci powiem że już tej ryby nie złowisz..........hehehehe
Tej nie, ale inne będą także smaczne:)
Uczciwość, logiczne myślenie, wyobraźnia, dobre prawo, miłość do wędkarstwa - cała recepta. To moja prawda.
Moja jest inna. Bezwzględne C&R, zawsze i wszędzie No Kill. No chyba, że nikt nie patrzy. Mam kolegów tylko no kill. Innych opluwam bo to ciecie którzy zagubili się w świecie i nie umieją grać na pokaz. Co mi po kolegach którzy są biedni i mi nie pomogą? Jak można nie znać się na modzie i propagować inne wiry niż C&R. Liczy się postęp reklama i paplanie tego co ludzie chcą usłyszeć. Przecież chcemy być kimś. To po co zważać na środki przy użyciu których tym kimś mamy się stać? Widziałem raz dziadka co niósł płotkę do domu to miałem mu zaj.ebać ale się powstrzymałem ale wygarnąłem mu słownie i teraz jestem kimś i mogę tu napisać że bez mojej akcji zabrakło by ryb ww wodzie. Widzicie? No to teraz chwalcie.
Noooooooooo! To ja jestem ostatni drań! Hehehehe.
Nie ma pochwał? No i słusznie. Dlatego piszę raz jeszcze nie ma jednej i słusznej mody czy metody ratującej nasz rybostan. Nie ma takiego mądrego który by wymyślił taki rapr że sytuacja by się raptem poprawiła. Dlatego bez umiaru, zdolności przewidywania, zdolności wyciągania wniosków, bez miłości do przyrody dobrze nie będzie. Nawet gdyby ludzie bezwzględnie wypuszczali wszystko a kłusole zaniechali kłusowania też nie będzie pełni szczęścia. Potrzebny jest umiar, równowaga, spokój i zdroworozsądkowe podejście. Nie ma jednej słusznej metody i nie będzie!!!
A już do furii doprowadza mnie to, że my po naszemu nie umiemy nazywać tych wirów. Niedługo nasze dzieci będą wierzyć w jakieś cudowne C&R nie znając jego rozwinięcia. Metoda złów i wypuść nie jest zła ale niech będzie ona normą czy składową poprawiającą sytuację w naszych wodach. Tylko że ja widzę tu modę i to modę tak naprawdę ociemniającą społeczeństwo. Przyszło z zachodu ma cool nazwę to musi być super! Otóż nie wcale nie musi.
Moja jest inna. Bezwzględne C&R, zawsze i wszędzie No Kill. No chyba, że nikt nie patrzy. Mam kolegów tylko no kill. Innych opluwam bo to ciecie którzy zagubili się w świecie i nie umieją grać na pokaz. Co mi po kolegach którzy są biedni i mi nie pomogą? Jak można nie znać się na modzie i propagować inne wiry niż C&R. Liczy się postęp reklama i paplanie tego co ludzie chcą usłyszeć. Przecież chcemy być kimś. To po co zważać na środki przy użyciu których tym kimś mamy się stać? Widziałem raz dziadka co niósł płotkę do domu to miałem mu zaj.ebać ale się powstrzymałem ale wygarnąłem mu słownie i teraz jestem kimś i mogę tu napisać że bez mojej akcji zabrakło by ryb ww wodzie. Widzicie? No to teraz chwalcie.
Czlowieku, tak naprawde to zal mi Cie. Jesli musisz obracac sie w srodowisku ludzi obludnych, wyznajacych zasade NK a pakujacych ryby jak nikt nie widzi (no bo przeciez takie masz spostrzezenia, wiec i takich znasz) czy tez robiacych tak bo nastapila moda na c&r to masz przykre towarzystwo. Bo zeby dokonac takich spostrzezen trzeba z czlowiekiem troche poobcowac. Inaczej ja nie ferowalbym o ludziach takich wyrokow.
Wyobraz sobie ze osobiscie znam ludzi wyznajacych zasade c&r z przekonania. Robia to bo uwazaja ze tak powinni sie zachowac. Co wiecej. W zasadzie nie znam nikogo, kto zachowywalby sie tak jak to opisujesz. Wiec albo to ja mam szczescie przebywac wsrod ludzi porzadnych i uczciwych, albo tak jak wspomnialem, Ty masz przechlapane.
PS. Nikt nikogo przynajmniej Tu na forum nie zmusza do wypuszczania ryb. Nikt kto stosuje ta zasade raczej nikogo nie obrazil (a przynajmnie nie tych rozsadnie myslacych, zabierajacych ryby). I nikt nie mowi ze to zabijanie ryb to jakas pieprzona ideologia.
Kazdy ma swoje zasady i ma prawo je publicznie wyglaszac , zachecac innych i przekonywac do nich. Ale nikt nikogo nie zmusza do niczego. Co nie daje prawa nikomu do publicznego obrazania pogladow innych.
O jest kolejny do dyskusji. Jak miło. Szkoda, że nie zrozumiałeś tego co chciałem wyrazić. Nigdzie nie napisałem, że C&R jest złe. Nigdzie nie napisałem, że każdy jest obłudny kto ją wyznaje. Ty jednak chcąc to wyczytać najnormalniej wyczytałeś. Ale powtórzę Ci ja nie twierdzę, że C&R jest złe, jest dobre. Złe natomiast jest to że pod jego przykrywką gro wędkarzy szuka poklasku. Namawia do stosowania wręcz zmusza obrzucając innych inwektywami. To jest bardzo złe. Pisząc o zdroworozsądkowym podejściu do wędkowania mam na myśli także to C&R ale pod inną nie tak medialną nazwą. Teraz rozumiesz? A tak poza tym nie potrzebnie żałujesz takiego ciemniaka jak ja. Mi z moim obłędem, ciemnotą i chorobą jest dobrze.
Nie mów mi tylko, że nie wyczytałeś tu na portalu takiego magicznego słówka "mięsiarz" kierowanego do jedzących ryby, kierowanego do użytkowników portalu.
Jam jest Naczelny Mięsiarz RP!
Tak, tylko ze to co napisales zabrzmialo jak daleko idace uogolnienie.
Wg tego to czlowiek wyznajacy c&r to.... i dalej wklej swoj tekst.
"Złe natomiast jest to że pod jego przykrywką gro wędkarzy szuka poklasku. Namawia do stosowania wręcz zmusza obrzucając innych inwektywami.".
Szczerze mowiac nie znam nikogo kto zachowywalby sie w ten sposob. A Ty znasz ?. Czy piszesz ze tacy sa bo tak Ci sie wydaje. Nie znalazlem ani jednego tekstu tu na forum w ktorym zmuszanoby innych do C&R.
Co do miesiarstwa. Owszem, takie slowa czasami padaja, ale zastanow sie pod czyim adresem. Piszecie o zdrowym rozsadku i umiarze. Jesli ktos przekroczy ta granice, jak go nazwiesz ?.
Kogos, kto wezmie rybe by zjesc ja z rodzina na kolacje raz np. na 2 tygodnie nie nazwe nigdy miesiarzem. Ale tego co tlucze dziennie po kilka kg ryb nazwalbym jeszcze gorzej.
Tez nie twierdze ze C&R jest jedyna sluszna metoda. Powiem wiecej. W prawidlowo prowadzonej gospodarce rybackiej nie jest wogole zadna metoda. Tyle tylko ze u nas daleko do prawidlowej gospodarki, a na ta chwile jest to jedyny znany mi sposob, zebym osobiscie mogl dolozyc cegielke do poprawy rybnosci wod bez ogladania sie na nasze kochane PZW. Kazde inne dzialania uzaleznione sa od tych tam na gorze. Dlatego nie wierze w szybkie ich wdrozenie (w przeciwienstwie do C&R - ale jako dobrowolnej metodzie a nie przymusie).
Teraz piszesz innym tonem i całkiem sensownie ale ja czytałem personalnie kierowane wycieczki słowne pod adresem użytkowników tego portalu. dostało się kilku osobom a przykładem niech bedzie ghostmir który już sam sobie zaczął to miano przypisywać bo nie mógł niektórym wytłumaczyć różnicy pomiędzy mięsiarzem a osobą lubiącą rybie mięso. No cóż może trochę przeostrzyłem ale są fałszywi i to na tym portalu.
A ja myślę że zjadanie ryb świeżych nie jest grzechem w końcu człowiek jest drapieżnikiem więc musi polować.Co do ryb które zjada moja rodzina to trdycyjnie w piątek jest ryba którą złowię i zabiorę ale baz przesady no i nie zawsze uda się coś złapać więc idę do sklepu.A tak po za tym to wolę świeżą rybę niż półroczne mrożonki.I jeszcze jedno my płacimy na zarybianie a władza się bawi zamiast zarybiać.Boimy się powiedzieć prawdę co do władz zarządu więc dlaczego my też nie mamy skorzystać z okazji do ponarzekania.Pozdrawiam.
Temat zabierania ryb czy nie, i w jakich ilościach ale zgodnych z RAPR-em zawsze był szeroko komentowany.
Jestem głęboko przekonany że tu nikt nic z zakazami nie wskóra, wszystko zależy od samych siebie, jedni biorą limit inni tylko jej część, a jeszcze inni rybki złowione wypuszczają.
I wszystko zgodnie z regulaminem, jest krytyka , jest osąd, jest wytykanie palcem.
" Wolność Tomku w swoim domku " oby zgodnie z regulaminem............
Temat zabierania ryb czy nie, i w jakich ilościach ale zgodnych z RAPR-em zawsze był szeroko komentowany.
Jestem głęboko przekonany że tu nikt nic z zakazami nie wskóra, wszystko zależy od samych siebie, jedni biorą limit inni tylko jej część, a jeszcze inni rybki złowione wypuszczają.
I wszystko zgodnie z regulaminem, jest krytyka , jest osąd, jest wytykanie palcem.
" Wolność Tomku w swoim domku " oby zgodnie z regulaminem............
A moim zdaniem w tym kraju TYLKO zakazami mozna cos zdzialac. Polak to taki czlowiek, ze sam z wlasnej woli niewiele zmieni i zrobi. Apelowanie do rozsadku nic nie da.
Idealnym przykladem tego jest Krosno. Ponizej ujscia Hoczewki jeszcze kilka lat temu byl wymiar lipienia 31 cm. Jezdzac tam lowilem ryby w wielkosciach 29-30 cm. Baaardzo zadko byly to ryby wieksze. Wprowadzono wymiar 35 cm i co sie stalo ?. Lowi sie teraz ryby o wielkosciach 33-34 cm. Przypuszczam ze gdyby zrobili wymiar 40 cm to lowiloby sie juz naprawde ladne lipasy.
Jakos wczesniej nikomu nie przychodzilo do glowy wypuszczac ryby 33 cm. Po zaostrzeniu przepisow takich ryb pojawilo sie sporo.
PS. Ci co klusuja i tak beda klusowac. Ale jest spora rzesza wedkarzy ktorzy lupia ryby, ale trzeba im to przyznac, trzymaja sie przepisow. I na nich zaostrzenie zadziala na pewno. Popsiocza , ponarzekaja ale sie dostosuja.
Temat zabierania ryb czy nie, i w jakich ilościach ale zgodnych z RAPR-em zawsze był szeroko komentowany.
Jestem głęboko przekonany że tu nikt nic z zakazami nie wskóra, wszystko zależy od samych siebie, jedni biorą limit inni tylko jej część, a jeszcze inni rybki złowione wypuszczają.
I wszystko zgodnie z regulaminem, jest krytyka , jest osąd, jest wytykanie palcem.
" Wolność Tomku w swoim domku " oby zgodnie z regulaminem............
A moim zdaniem w tym kraju TYLKO zakazami mozna cos zdzialac. Polak to taki czlowiek, ze sam z wlasnej woli niewiele zmieni i zrobi. Apelowanie do rozsadku nic nie da.
Idealnym przykladem tego jest Krosno. Ponizej ujscia Hoczewki jeszcze kilka lat temu byl wymiar lipienia 31 cm. Jezdzac tam lowilem ryby w wielkosciach 29-30 cm. Baaardzo zadko byly to ryby wieksze. Wprowadzono wymiar 35 cm i co sie stalo ?. Lowi sie teraz ryby o wielkosciach 33-34 cm. Przypuszczam ze gdyby zrobili wymiar 40 cm to lowiloby sie juz naprawde ladne lipasy.
Jakos wczesniej nikomu nie przychodzilo do glowy wypuszczac ryby 33 cm. Po zaostrzeniu przepisow takich ryb pojawilo sie sporo.
PS. Ci co klusuja i tak beda klusowac. Ale jest spora rzesza wedkarzy ktorzy lupia ryby, ale trzeba im to przyznac, trzymaja sie przepisow. I na nich zaostrzenie zadziala na pewno. Popsiocza , ponarzekaja ale sie dostosuja.
Zgadzam sie kolego w całej rozciągłości.
Zawsze to powtarzałem i będę powtarzał aż do znudzenia, zakazy i ostrzejsze kary za ich nieprzestrzeganie. Niestety, nasz i wschodni naród, musi mieć mocniej ściągniętą uzdę na "pysku", właśnie w postaci zakazów i kar. Sami sobie jestesmy winni.
Zawsze to powtarzałem i będę powtarzał aż do znudzenia, zakazy i ostrzejsze kary za ich nieprzestrzeganie. Niestety, nasz i wschodni naród, musi mieć mocniej ściągniętą uzdę na "pysku", właśnie w postaci zakazów i kar. Sami sobie jestesmy winni.
Tak tylko boję się że internet będzie już przestarzały, a temat ciągle świeży.... hehe
W naszym narodzie, niestety napewno. Przykra prawda.
Takiego długiego posta napisałem i mi kompa wyłączyło! :/
Szlag by to!
Otóż. Pisałem to nieraz, napiszę jeszcze nieraz...
Tu jest Polska. Nie ma tu czegoś takiego jak "uczciwość, logiczne myślenie, wyobraźnia, dobre prawo". Do Polaków to nie przemawia. Trzeba zakazów i kar. Bo tam gdzie człowiek widzi dobrze przemyślane zasady, tam Polak widzi okazję.
Nikt nie weźmie mniej niż może zabrać. Zabierze tyle ile mu się uda. Od pyska se nie odejmie!
Limity dobowe są śmieszne. Czerpanie wiadrami i uzupełnianie tego kieliszkiem! Bzdura.
Jak można pozwolić zabrać 5kg ryb dziennie?! Miesiąc jeden wędkarz MA PRAWO zabrać 150kg ryb! Niech wędkarzy będzie 10 (a nie jest...) to pozwala na odłowienie 1,5t w JEDEN MIESIĄC!
Zarybienia roczne są mniejsze niż te 1,5t, wędkarzy jest znacznie więcej niż 10, a rok nie ma 30 dni... Do tego oprócz 5kg "innych ryb" można zabierać osobno (dodatkowo) karpie, liny, karasie, amury, tołpygi, szczupaki, sandacze, sumy, brzany, jazie, klenie, bolenie...
Śmiech na sali.
Skoro komuś leży na sercu dobro naszych wód to niech zmieni RAPR, wprowadzi wymiary górne, zmieni limity połowu, a nie nawołuje do wypuszczania.
Na portalach sami no-killowcy, wszędzie C&R, tylko nieliczni przyznają się(brawo!), że lubią zabrać rybkę.
Tymczasem nad wodą wszyscy pełne siaty. To na zmielenie, to na patelnie, to dla kota!
Spadam do pracy :x
Miłego dnia wszystkim.
Zapomniałes o sąsiadach.............hehehe
Przygodę z wędkarstwem zacząłem w 1974 r. Kłusownictwo było jeszcze większe jak obecnie, oczyszczalni prawie wcale, nikt nie myślał o C&R ani NoKill i ryby było bardzo dużo.
Z moich obserwacji wynika że spadek rybostanu rozpoczął się w trakcie wejścia gospodarki wolnorynkowej i pojawienia się "mądrych inaczej" meliorantów. Wtedy zaczęto prostowania rzek i ich dopływów, umacnianie brzegów wylewkami betonowymi a w niektórych miejscach z rzeczek robiono typowe rynny betonowe. Zasypywano całe starorzecza albo odcinano je groblami od rzek. Starzy wędkarze chyba jeszcze pamiętają jak do małych rzeczek i na starorzecza wchodził szczupak na tarło.
Obecnie gdzie by się nie pojechało to nie ma prawie dzikich odcinków rzek. Kiedyś brzegi były umacniane faszyną i kamieniami i ryba miała gdzie się chować i trzeć, a teraz beton i płyty betonowe.
Sam biorę może 10 szt w roku, ale nie zgodzę się z tym że za brak ryb odpowiadają wędkarze łowiący według RAPR. Poszukajcie starych zdjęć rzek i porównajcie je z obecnym widokiem.
Ale zwroc tez uwage na jeden fakt. Wedkarzy nad woda bylo duuuuzo mniej niz teraz. Spotkanie kogos w tygodniu poza okresem urlopowym bylo sztuka. Teraz obojetne - niedziela czy srodek tygodnia, cale tabuny. Przynajmniej tak jest "u mnie". No i zwiekszyla sie znacznie mobilnosc wedkarzy. Teraz pojechac na ryby kilkadziesiat km to zaden problem. Kiedys byl klopot zeby dostac sie nad Zalew Sulejowski z Tomaszowa. Rowerem sie nie zawsze chcialo, autobus zadko jezdzil itp. Teraz po pracy wsiadam w auto i za 15 min jestem na miejscu. Lowie 1 - 2 godz i do domu
Do kol. pisaq.
W zasadzie zgadzam sie w 100%. Tylko to jedno zdanie mnie troche wybilo z tropu:
"Śmiech na sali.
Skoro komuś leży na sercu dobro naszych wód to niech zmieni RAPR, wprowadzi wymiary górne, zmieni limity połowu, a nie nawołuje do wypuszczania.".
Skoro nie moge zrobic nic w sprawie zaostrzenia przepisow to pozostaje mi nawolywanie do wypuszczania ryb. Tylko tyle moge zrobic.
PS. Przypomnij sobie moje poczatki tu na forum. Jak zostalem zj....ny za to ze odwazylem sie napisac o zaostrzeniu przepisow. Zaraz pojawily sie teksty typu ze nikt nie bedzie tu nikomu nic zabranial i nakazywal. Pamietam moja odpowiedz na pierwszy post ktorego temat byl w stylu "czemu nie ma ryb" czy jakos tak. Jak napisalem tak jak Ty o mozliwosci odlowienia takiej ilosci ryb (statystyka - takie tam padaly slowa) to zostalem wysmiany przez grupke trzymajaca wowczas wladze na tym portalu. Teraz mozna juz o tym pisac jak widzisz i nikt Ci nie nawtyka od oszolomow i niedouczonych glupkow.