Koledzy wszędzie prywatyzacja. Kopalnie, szpitale, zakłady,,, a może w końcu i wędkarstwo pokierowałoby się zdrowymi zasadami rynku??? Mam na myśli łowiska. Może je też najlepiej byłoby oddać w prywatne ręce, które będą o nie dbać i o NAS wędkarzy zabiegać. żebyśmy korzystali z ich usług. Dlaczego mamy nie być klientami dla gospodarza naszych łowisk??? Dlaczego PZW ma traktować nas jak w PRL-u? Chociaż znam go tylko z opowieśći... Dlaczego mamy brać co dają a nie to czego my chcemy? Wiem że to teoria na obecną chwilę niemożliwa do realizacji ale każdy mur kiedyś runie. I mam nadzieję że mur archaiczności organizacji pod nazwą PZW też. A najepiej gdyby runęła cała organizacja.
tylko , zeby ta prywatyzacja czasem na gorsze nie wyszła.... miej na uwadze, ze jak kiedys zakłady były państwowe to nie było problemów z wypłacaniem wynagrodzeń. Załóżmy, jakby tak kazdy prywaciarz dostał po kawałku wody i każdemu miał bys płacic za dobe wędkowania to kilkukrotnie przedrożyło by danine dla PZW
Jeżeli by to szło w parze z jakością to nie widzę problemu. Zresztą jest tyle łowisk, że konkurencja cenowa zmusiłaby do obniżenia cen. Na gorsze już nic nie da się zepsuć. Wypłacić wynagrodzenie i zbankrutować nie trudno. Nie sztuką jest wyprodukować, zaoferować. Sztuką jest to sprzedać. Tak samo powinno być z wodami.
Obym nie dożył czasów, kiedy wszystkie łowiska będą prywatne! Daj Boże, żeby takie pomysły nigdy nie miały szansy się spełnić.
Jestem za, by takie łowiska były..... ale dla karpiarzy, którzy chcą łowić świniaczki po 200 kilo i napawać sięmasowym łowieniem jednego okazu na okrągło. Nawet myślałem kiedyś, nad patentem żeby taki karp miał na sobie coś w rodzaju terminarza, na którym wpisywali by się kolejni łowcy. Angole mieli takiego karpia. Kiedy padł, to był oficjalny pogrzeb, fanfary i żałoba narodowa.
Ja uważam, że jest możliwe racjonalne gospodarowanie państwowymi zasobami wodnymi, ale musi to być robione przez fachowców i uczciwie.
PZW może istnieć i może się dogadywać z innymi podmiotami, ale nie może się to odbywać na zasadach które obowiązują dziś. Trzeba rozkurzyć kolesiowskie układziki, trzeba wywalić z roboty nierobów i zastąpić ich ludźmi kreatywnymi.
A jeśli się wszystko sprywatyzuje, to dojdzie w krótkim czasie do sytuacji, że za każdy żabiok i sadzawkę p-poż będziemy płacić kosmiczne kwoty prywaciarzom obliczonym na kokosowe zyski.
Nie podobają mi się takie pomysły. Niech tam sobie łowią na prywatnych łowiskach ci, co chcą, bo maja taka możliwość. Dla mnie łowiska komercyjne to obrzydlistwo.
NIe nawidze łowic w miejscach gdzie , "wokół jest wszystko sztuczne", gdzie wędkarz siedzi przy wędkarzu, wybetonowanch miejścówek- lubie spokój i ciszę, naturalność. Jezeli wszystko miało bys prywatne , to skonczyła by sie naturalność.... i ja chyba bym skonczyl przygode z wędkarstwiem!
To nie byłyby Ghostmir łowiska komercyjne, tylko dzikie łowiska zarządzane przez prywatne podmioty gospodarcze, nastawione na pozyskanie klientów. Więc należycie chronione, zarybiane, itd. Co do cen, to na pewno byłoby to znośne. Nie martw się wygórowanymi cenami bo to taka psychoza tylko. Każdy dba dobrze o to co jego, a jak własność wspólnotowa jest zarządzana mieliśmy okazję się już przekonać. Nie wyrzucisz kolesiostwa z PZW bo utworzą się nowe towarzystwa wzajemnej adoracji. A na pewno idziemy ku temu samemu i mamy podobne marzenia ale chcielibyśmy realizować je różnymi metodami. I to nie znaczy, że któryś z nas mówi źle. Pozdro
Wydasz 1000 zł, autokarem podwiozą Cię pod sam brzeg, oczywiście wybetonowany. Z glośników poleci szum wiatru, śpiew ptaków. Co kilka sekund wyciągniesz karpia 20 kilo.
Widzę, że kompletnie nie wiecie o co chodzi.... Chodzi o dzikie, wody nietknięte ludzką ręką, jedynie pod zwierzchnictwem jakiegoś innego podmiotu niż PZW. PZW jest organizacją taką samą jak prywaciarz, czy inny podmiot. Ale chodzi żeby zamiast PZW zajął się tym ktoś kto będzie potrafił zaprowadzić tam porządek, zarybić i upilnować przed kłusolami to co jego.
Nie, rzekami całościowo też mogłyby się zająć podmioty, albo częściami tych rzek. Mogłyby dogadać się względem zysków, rejonów ochrony... To wszystko jest ogólny zarys który ktoś mądrzejszy i znający prawo musiałby sklecić do kupy. Na razie jest tak, że płacimy a nic nie mamy.
Jak byś był właścicielem jeziora i to by był Twój jedyny dochód. Zostawiłbyś naturalne brzegi porośnięte trzciną gdzie tylko piętnastu wędkarzy miałoby dostęp do wody. Czy wytępił byś ją w cholerę i wybetonował żeby dostęp miało 500 wędkarzy? Zostawiłbyś w jeziorze leszcze, liny i szczupaki? Czy zarybiłbyś głupim, wielkim, wszystkożernym karpiem. Aby ludzie byli pewni, że coś złowią. Bo przecież karpiarze mają najdroższy sprzęt i najwięcej kasy zostawią.
Wiesz, część by zrobiło tak jak mówisz ale chyba nie znasz zasad rynku bo byłoby też wiele łowisk dla lubiących dzikość. I byłoby ich tyle, ilu byłoby na nie chętnych.
Misiaczek zasady rynku to ja znam:) Wiem też, że z dzikiego łowiska i 15 wędkarzy mała kasa by była. I nikt by nie zastanawiał się czy może im dogodzić.
OK, niech i tak będzie. Chociaż mam inny pogląd osobiście. A teraz mamy lepiej z kłusolami i brakiem ryb oraz zasyfionymi brzegami? :D Zdaję sobie sprawę że wybieram między złym, a złym.
Szczerze wolę posprzątać sobie łowisko i rybami podzielić się z kłusownikiem niż łowić z betonu w hałasie karpie. Choć oczywiście marzę o tym żeby tych śmieci i kłusownika nie widzieć.
Mi się wydaje, że rządzi tak samo tylko zwiększyła się presja wędkarska i możliwości sprzętowe. We mnie aż krew się od jesieni gotuje żeby pojechać na Wisłę w okolice Wyszogrodu i pochodzić ze spinningiem, ale twardo postanowiłem rok temu że tej chorej organizacji grosza nie dam.
Myślę Koledzy, ze jeżeli chodzi o zarybianie rzek, nie możemy rozpatrywać tego problemu lokalnie. Właśnie o to mi chodzi, że gospodarkę zarybieniową trzeba dopasować do potrzeb danego regionu. Jeśli zarybiamy rzeki, to musi owo zagadnienie być traktowane całościowo, że tak powiem biorąc pod uwagę całą zlewnię danej rzeki.
Jeśli ktoś sądzi, że prywaciarz będzie prowadził taką gospodarkę, to jest w błędzie.
Prywaciarz zawsze.... podkreślam zawsze będzie dbał o to, by on miał pożytek, a nie jakieś tam patałachy z wędkami. Misiaczku, jeśli tego nie rozumiesz, to nawet nie dyskutujmy. Ja jeszcze nie spotkałem prywaciarza który najpierw dbał by o innych, a na końcu o siebie.
Już kilka razy temat był rozdmuchiwany.
Najpierw opracować dobre prawo.
Potem zlikwidować rybactwo śródlądowe.
Potem przeprowadzić solidne badania naukowe.
Następnie opracować program odnowy zasobów,
Potem go wprowadzić w życie, pod kontrolą odpowiednich, dobrze przygotowanych służb.
Ale do tego trzeba ludzi myślących nie tylko o swojej dupie.
No ale są ważniejsze widać sprawy w tym kraju.... jakie? Wystarczy obejrzeć Wiadomości.
Szczerze mówiąc nie wierze w żadne cudowne rozwiązanie problemów związanych z wędkarstwem i możemy się spierać co byłoby lepsze. PZW, czy prywaciarze, przecież w gruncie rzeczy nie chodzi o to kto będzie zarządzał naszymi wodami, tylko o to jak to będzie robił. Od dawna nie wierze w powszechność działalności charytatywnej, szczególnie wśród tych, którzy dzierżawią jeziora dla kasy i mówienie o tym że właściciel będzie dbał o gusta wędkarzy zamiast o własne zyski, jest niespełnionym snem. Wiele się mówi o zasy...ych nabrzeżach i to fakt że większość to wysypiska śmieci, ale czy to przybysze z magplanety tam śmiecą? Kłusownicy to obcokrajowi agresorzy? nie to my wędkarze jeszcze nie wszyscy do końca zrozumieliśmy że to nie jest ich, nie jest czyjeś, to jest nasze i nauczmy się to szanować a przy wysiłku wszystkich zmieniać, tylko zawsze na lepsze...
jak prywatny właściciel nie będzie dbał o wody i rybostan w nich to sam sobie zrobi kolo pióra,bo kto pojedzie i zapłaci za łowienie w zasyfionej wodzie bez ryb?jest wymiana informacji,dzięki takim portalom jak ten można się szybko dowiedzieć gdzie warto wyskoczyć na rybki,żeby fajnie połowic i nie zostawić za dużo kasy.jak prywaciarz chce mieć kasę musi dbać o klientów-to podstawa.najgorsze to nie mieć wyboru, konkurencja zawsze wychodzi na dobre-jest w porzadku to ludzie zostawia kasę,w innym wypadku sam może sobie połowic.jak był w mieście jeden sklep wedkarski to wszystko sprzedali i jeszcze trzeba było miec fuksa albo wtyki,zeby kupić coś porzadnego-teraz jest kilkanaście i kupuję w tym który mi odpowiada,albo w necie.to ja wybieram teraz gdzie zostawię kasę-jak właściciel olewa to jest głupi i tyle.
wędkarze to dla biznesu kolejna grupa konsumentów-dosyć szeroka,bo kupują sprzęt w rożnych cenach-tak jest z każdym towarem.jedni kupują polędwice, inni pasztetówkę-na każdym można zarobić.sprzedają się mercedesy i dacie-czyli jest z każdego towaru zysk-jeśli towar jest ,bo wtedy jest zbyt i można z tego żyć.których wędkarzy jest więcej-tych z oporowa kasą,którzy mogą zapłacić za super łowiska,czy może takich bardziej "budżetowych" którzy chcą połowic za rozsądne pieniądze ryby w czystej wodzie?żeby zapewnić luksusy i brać grubą kasę za łowisko trzeba najpierw gruba kasę zainwestować,mniej kosztuje zrobienie normalnego łowiska-wystarczy,że będzie czysto i będą ryby-wędkarz zapłaci małą część tego co na tym ekskluzywnym,ale tych wędkarzy będzie dużo,dużo więcej więc w sumie też będzie kasa.
Brawo spines. Dobrze to powiedziałeś. Nie bądźmy przewrażliwionymi tradycjonalistami. Idźmy z duchem czasu. Niech prawa rynku konsumenta wejdę także do wędkarstwa. Czym więcej będzie prywaciarzy tym opłaty będą niższe, to proste. Jest zapotrzebowanie na łowienie karpia więc są łowiska karpiowe, jest masa spinningistów i powstały by dzikie kilkusethektarowe gospodarstwa obejmujące dane jezioro, doskonale zarybione, nadzorowane i kontrolowane. I przede wszystkim oddać wody państwowe na odpowiednich zasadach. Nie na własność tylko w dzierżawę, jako sposób na zarabianie na tym ale ograniczyć prawnie możliwości przekształcania tego terenu. NIe licząc np. bazy noclegowej, ludzkich dojazdów, czy parkingu. Pozdrawiam
Spines21 Jak tych wędkarzy będzie dużo, dużo więcej. To nie będzie mowy o dzikim łowisku. Tylko hałaśliwy, wydeptany kawałek brzegu nad wodą.
Co kto lubi. Mnie takie wędkarstwo nie kręci. Ja lubię pójść nad Wisłę. Przedzierać się na piechotę po krzaczorach, żeby wreszcie znaleźć miejsce gdzie od miesiąca nikogo nie było. A o istnieniu innych ludzi świadczą tylko ogniska, które pojawiają się w oddali po zmierzchu.
Podzielam poglady kolegów. Woda musi mieć gospodarza. Inaczej jest dewastowana. W naszym kraju nie ma poszanowania dla własności prywatnej a co dopiero własności wspólnej (gminnej, państwowej).
Właśnie wróciliśmy z pieknego zimowego spaceru. Mieszkam prawie na wsi. Na spacerach mijamy od jakiegoś czasu niezamieszkały dom. Ten dom jest czyjąś własnością jest ogrodzony, zamkniety. Obserwujemy jak jest systematycznie dewastowany. Kilka miesięcy temu w oknach były jeszcze szyby. Teraz wszystkie zostały powybijane. Co kieruje tymi biednymi pogietymi ludzmi?
W Polsce nie można mieć domku letniskowego a tymbardziej włsanego stawu, przy którym sie nie mieszka.
Podaję do znudzenie przykład Chorwackiego wybrzeża, w którym jestesmy zakochani od kilku lat. W rejonie gdzie jeździmy przez cały okres zimowy stoją w portach łodzie. Nikt nie słyszał o włamaniach do letnich domów.
Oglądałem kiedyś film dokumentalny o Kanadzie. Po przeprowadzonych badaniach okazało się że ok 80% ludzi nie zamyka tam swoich mieszkań na noc a także kiedy wychodzą do sklepu czy do pracy. Mieszkania zamykają tylko jak opuszczają je na dłużej.
gdybyś zostawił na 20 minut otwarte mieszkanie to może telewizora nikt by Ci nie ukradł bo by się nieść nie chciało ale by go zepsuł i na dywan Ci nasrał, żeby tylko dokuczyć
zakładasz z góry,że będzie obora.na niektórych wodach teraz tak jest-kupa ludzi,pyskówki,poprzerzucane zestawy-a nie są prywatne.jak jest,powiedzmy,258 miejsc to tylu ludzi łowi.mówimy o normalnych warunkach-to podstawa-płacisz za coś i masz to mieć,bo inaczej więcej nie zapłacisz.w PZW płacisz i masz to co masz-bo nie ma alternatywy.nie jestem za tym,żeby komercyjne były wszystkie wody-to ma być jakiś wybór-jak będą ludzie chcieli to zapłacą i połowią.i nie zapłacą składek w PZW .a inni będą szukać miejsc takich o jakich piszesz.i jakie ja też lubię.
Przecież mamy wolny rynek ,na wody są przetargi itd. Nie wszystko jest pod kontrolą PZW . Jest tyle prywatnych łowisk , ile jest , widocznie takie jest zapotrzebowanie rynku . Nie jestem za oddaniem wszystkich wód w prywatne ręce , taki związek jak PZW jest potrzebny ,należy tylko zlikwidowac kolesiostwo , złe zarządzanie , itp. Zgadzam się z tymi którzy twierdzą że prywaciarz zawsze na pierwszym miejscu zadba o siebie . Tam gdzie jest wiele wód w przypadku przejęcia ich przez prywaciarzy istnieje realna szansa na uczciwą konkurencją i jakie-takie dbanie o wody . Natomiast tam gdzie wód jest mało wędkarze skazani byliby na brak konkurencji i ,,sobiepaństwo "" właściciela . To że pokutuje u nas przekonanie ,że państwowe to niczyje i należy korzystac z tego jak się tylko da , to fakt . Należy zmienic podejście ludzi do tematu , a na 100% wiele w kraju się poprawi .Jestem optymistą dlatego wierzę że będzie u nas lepiej , mam jednak świadomośc że ,,nie od razu Kraków zbudowano "" .PS . Jeszcze jedno ,jak załatwic sprawę dbania o wody przez wędkarzy społeczników ,którzy wódy zarybiali ze swoich funduszy , pilnowali tarlisk , gonili kłusoli , sprzątali brzegi . Po oddaniu wód w prywatne ręce , właściciel pewnie powie im zwyczjnie WYNOCHA .Czyjeś lata pracy i zaangażowania pójdą na marne Pozdrawiam .
Koledzy, jeżeli chodzi o ciszę i spokój na łowisku to proszę wybrać nad Parsętę czy też nad Słupię, zobaczycie pielgrzymki trociowców,idą jeden za drugim bez końca.W tym roku zaplanowałem jak co roku spędzenie kilku dni nad Parsentą,po pierwszym dniu wyjechałem ponieważ tłok jak na Krupówkach.Kolega Misiaczek dąży do prywatyzacji łowisk nie zdając sobie sprawy,że taki człowiek który kupiłby taką wodę zrobiłby tzw" odłowy kontrolne" i sprzedał ryby ponieważ pokusa zdobycia łatwego pieniądza jest większa niż wędkarze.Sprawa kłusowników,kto jest w stanie upilnować łowisko które ma przykładowo 100 ha,ilu ochroniarzy musiałby zatrudnić właściciel? O jakich zyskach można mówić mając taki akwen? A ile musiałby zapłacić wędkarz? Niech pozostanie jak jest,tylko zmieńmy myślenie " Naszych Władców " że to MY jesteśmy właścicielami wód a nie panowie z Twardej,pozdrawiam maksymilian 42
sprzeda ryby i może zapomnieć o przeszłym zyskach bo pies z kulawą nogą tam nie będzie zaglądał. jak policzy to mu wyjdzie,że więcej zarobi jak będą wędkarze przyjeżdżać-a będą przyjeżdżać jak będą ryby.
Masz rację spines21, jak policzy. Tylko, że w naszej mentalności ważne jest to co jest teraz a nie za kilka lat. Polak sprzeda bo chce mieć teraz. Co będzie za kilka lat nie wiadomo więc nie będę ryzykował. Błędny to tok myślenia ale na razie Polacy są krótkowidzami jeśli chodzi o gospodarkę. Niestety.
nie Polak sprzeda bo chce mieć już kasę tylko głupi,pazerny gościu-nie jest takie myślenie cecha tylko naszego narodu. głupi,krótkowzroczni ludzie są wszędzie,w każdym kraju,nie róbmy z siebie takich nieudaczników i głupoli.są tacy jak piszesz,ale przecież nie brakuje normalnych i bardzo zdolnych,wspaniałych ludzi też nam nie brakuje.
Trudno nakreslić jakiś rozsadny scenariusz. Sam jestem ciekaw jaki obraz bedzie miało nasze narodowe Hobby za powiedzmy 5 lat.
W tej chwili zasmuca mnie ogromny wzrost popularności wedkarstwa podlodowego. Pisze o tym lutowe WW.
Jeden z Kolegów zarzucił mi że dzielę wedkarzy na dobrych - letnich i złych - zimowych. Nic podobnego. To ci sami wedkarze, którzy obecnie spedzaja jeszcze więcej godzin nad wodą.
Jestem zdania że rybom nalezy zapewnić spokojne przetrwanie okresu zimowego i rozrodczego.
Żądanie jeszcze wiekszych zarybień jest nie rozsadne. Nalezy zmniejszyc presję wedkarską.
Córka mojej żony mieszka w Chester (Anglia). Była dziś na całodziennej wyciecze nad morzem i za pobliską granicą w górzystej Walii. Przysłała zdjecia na tle pieknej rzeki pokroju naszego Dunajca. Zapytałem ją na GG ilu wedkarzy widzała w ciągu dnia. Odpowiedziała że żadnego.
Czy u nas w obecny piekny weekend jest jakaś pomorska rzeka na której nie byłoby defilady wedkarzy, lub jakieś puste jezioro?
WODA MUSI MIEĆ GOSPODARZA - ja się z tym zgadzam. Jednak uważam, ze jeśli by tylko przebudować nieco zasady obowiązujące w Polsce, to gospodarzem nie musiała by byc osoba prywatna. Gospodarzem może być nawet PZW, ale w mordę tylko wtedy, gdy zasady będą zdrowe i przemyślane. A prywata nigdy nie będzie gwarantowała uczciwej gospodarki.
nie masz racji(moim zdaniem)pisząc,że prywatny to nieuczciwe-to z gruntu nie wlasciwe postawienie sprawy.gospodarz ma być po prostu dobry,uczciwy i rzetelny-dlaczego prywatnemu mamy od razu odmawiać dobrych intencji?w czym państwowe zarządzanie ma być lepsze?
Prywatny gospodarz pewnie będzie dobry ale dla kogo? Czy będzie najpierw dbał o swoje czy wędkarzy dobro? Zresztą tak jak PZW. Prywatyzacja nic nie da jak się nie zmieni mentalność ludzi. Jak nie zaczną uważać, że wody to jest nasze wspólne dobro, które mamy szanować. A jak to ludzie zrozumieją to i w PZW będzie dobrze.
chodzi mi o to,e nie można en bloc jakiejś grupie ludzi zarzucać złe zamiary.jest na pewno jakaś grupa głupich i zachłannych biznesmenów i prawdopodobnie taka sama liczba debilnych dyrektorów państwowych firm.jak ktoś jest dobry to rozumiem,że nie robi głupot i przekrętów-inaczej jest zły.tak to widzę.a mentalność się zmieni-kiedyś,to powolny proces jest
O podejściu typowo ludzkim do sprawy pisałem , natomiast sprawa PZW i prywatnego właściciela jest taka : PZW teoretycznie jako organizacja nie jest nastawiona na typowy zysk , biznesmen biorący się za interes jak najbardziej , chyba że jest to pasjonat i będzie tylko starał się wyjśc na zero .
Koledzy właśnie nastawienie na zysk będzie objawiało się najrybniejszymi wodami i największymi okazami, czystością oraz dzikością łowisk. Bo Ci właściciele będą wiedzieli że tylko wtedy będą potrafili przyciągnąć wędkarzy i wyrwać im kasę. Będzie walka na jakość.... między łowiskami. Będziemy zachęcani przez uprzejmych gospodarzy do skorzystania z ich oferty i traktowani jak klienci.
Eh... nic nie rozumiesz. Że konkurencja będzie polegała na jakośći a nie na ilośći. Modne są hamburgery, ale czy to znaczy że mamy same fast-foody? Mamy też restauracje, puby, bary... tak samo byłoby z łowiskami. Jeśli wędkarze chcieliby łowić szczupaki i sandacze to znalazłby się ktoś kto by o tym wiedział i trafił do klienta organizując właśnie takie łowisko...
Ale po co ma czekać kilka lat aż urosną droższe szczupaki i wegetować jak po dwóch latach sypania paszy ma wielkie karpie i zastępy sportowców czekających u drzwi? A nikt nie będzie czekał i patrzył jaki wariant wybierze konkurencja tylko bedzie chciał jak najszybciej wzbogacić się na karpiach.
ile może ważyć dwuletni karp to widać przed świętami,żaden okaz.a ponieważ jak piszesz nie wiemy jak będzie to dlaczego zakładasz,że będzie tak jak piszesz-beton i karpie?ja piszę o łowiskach a nie o basenach.
Myślę, że jedne wody będą wybetonowane inne nie. Załóżmy Jakub że masz do dyspozycji kilka ciekawych akwenów. Czy wybetonował byś choć jeden? Nie sądzę. Miejmy nadzieję, że takich ludzi w kraju będzie przybywać. Wówczas wody niedość że będą zadbane, czyste i rybne to jeszcze naturalne. Póki co wielce prawdopodobnym jest że po sprywatyzowaniu zbiorników wodnych większość z nich stałoby się komercyjnymi karpiowymi basenami.
Ale chodzi też o to żeby ta prywatyzacja była prowadzona w sposób mądry. Np umowa na dzierżawę i czerpanie korzyści majątkowych ze zbiorników pod warunkiem niezarybiania karpiami niektórych akwenów, oraz zachowania naturalnej flory... Wszystko da się mądrze przewidzieć. :)
Mateusz jak miał bym z tego wyżywić rodzinę to musiałbym karpi napuścić bo najszybciej rosną. Potem brzeg wybetonować bo najwięcej kasy przecież zostawią gadżeciarze a oni muszą na samochodem prawie do wody wjechać. Nie czekał bym kilka lat aż liny i okonie porosną bo by mi rodzina głodowała. Gdybym miał kilka do dyspozycji to wszystkich bym nie zniszczył.
Koledzy wszędzie prywatyzacja. Kopalnie, szpitale, zakłady,,, a może w końcu i wędkarstwo pokierowałoby się zdrowymi zasadami rynku??? Mam na myśli łowiska. Może je też najlepiej byłoby oddać w prywatne ręce, które będą o nie dbać i o NAS wędkarzy zabiegać. żebyśmy korzystali z ich usług. Dlaczego mamy nie być klientami dla gospodarza naszych łowisk??? Dlaczego PZW ma traktować nas jak w PRL-u? Chociaż znam go tylko z opowieśći... Dlaczego mamy brać co dają a nie to czego my chcemy? Wiem że to teoria na obecną chwilę niemożliwa do realizacji ale każdy mur kiedyś runie. I mam nadzieję że mur archaiczności organizacji pod nazwą PZW też. A najepiej gdyby runęła cała organizacja.
a rzeki jak z prywatyzować?
tylko , zeby ta prywatyzacja czasem na gorsze nie wyszła.... miej na uwadze, ze jak kiedys zakłady były państwowe to nie było problemów z wypłacaniem wynagrodzeń. Załóżmy, jakby tak kazdy prywaciarz dostał po kawałku wody i każdemu miał bys płacic za dobe wędkowania to kilkukrotnie przedrożyło by danine dla PZW
Jeżeli by to szło w parze z jakością to nie widzę problemu. Zresztą jest tyle łowisk, że konkurencja cenowa zmusiłaby do obniżenia cen. Na gorsze już nic nie da się zepsuć. Wypłacić wynagrodzenie i zbankrutować nie trudno. Nie sztuką jest wyprodukować, zaoferować. Sztuką jest to sprzedać. Tak samo powinno być z wodami.
Obym nie dożył czasów, kiedy wszystkie łowiska będą prywatne! Daj Boże, żeby takie pomysły nigdy nie miały szansy się spełnić.
Jestem za, by takie łowiska były..... ale dla karpiarzy, którzy chcą łowić świniaczki po 200 kilo i napawać sięmasowym łowieniem jednego okazu na okrągło. Nawet myślałem kiedyś, nad patentem żeby taki karp miał na sobie coś w rodzaju terminarza, na którym wpisywali by się kolejni łowcy. Angole mieli takiego karpia. Kiedy padł, to był oficjalny pogrzeb, fanfary i żałoba narodowa.
Ja uważam, że jest możliwe racjonalne gospodarowanie państwowymi zasobami wodnymi, ale musi to być robione przez fachowców i uczciwie.
PZW może istnieć i może się dogadywać z innymi podmiotami, ale nie może się to odbywać na zasadach które obowiązują dziś. Trzeba rozkurzyć kolesiowskie układziki, trzeba wywalić z roboty nierobów i zastąpić ich ludźmi kreatywnymi.
A jeśli się wszystko sprywatyzuje, to dojdzie w krótkim czasie do sytuacji, że za każdy żabiok i sadzawkę p-poż będziemy płacić kosmiczne kwoty prywaciarzom obliczonym na kokosowe zyski.
Nie podobają mi się takie pomysły. Niech tam sobie łowią na prywatnych łowiskach ci, co chcą, bo maja taka możliwość. Dla mnie łowiska komercyjne to obrzydlistwo.
dokładnie ...
NIe nawidze łowic w miejscach gdzie , "wokół jest wszystko sztuczne", gdzie wędkarz siedzi przy wędkarzu, wybetonowanch miejścówek- lubie spokój i ciszę, naturalność. Jezeli wszystko miało bys prywatne , to skonczyła by sie naturalność.... i ja chyba bym skonczyl przygode z wędkarstwiem!
To nie byłyby Ghostmir łowiska komercyjne, tylko dzikie łowiska zarządzane przez prywatne podmioty gospodarcze, nastawione na pozyskanie klientów. Więc należycie chronione, zarybiane, itd. Co do cen, to na pewno byłoby to znośne. Nie martw się wygórowanymi cenami bo to taka psychoza tylko. Każdy dba dobrze o to co jego, a jak własność wspólnotowa jest zarządzana mieliśmy okazję się już przekonać. Nie wyrzucisz kolesiostwa z PZW bo utworzą się nowe towarzystwa wzajemnej adoracji. A na pewno idziemy ku temu samemu i mamy podobne marzenia ale chcielibyśmy realizować je różnymi metodami. I to nie znaczy, że któryś z nas mówi źle. Pozdro
Wydasz 1000 zł, autokarem podwiozą Cię pod sam brzeg, oczywiście wybetonowany. Z glośników poleci szum wiatru, śpiew ptaków. Co kilka sekund wyciągniesz karpia 20 kilo.
Mi się to nie podoba:/
Widzę, że kompletnie nie wiecie o co chodzi.... Chodzi o dzikie, wody nietknięte ludzką ręką, jedynie pod zwierzchnictwem jakiegoś innego podmiotu niż PZW. PZW jest organizacją taką samą jak prywaciarz, czy inny podmiot. Ale chodzi żeby zamiast PZW zajął się tym ktoś kto będzie potrafił zaprowadzić tam porządek, zarybić i upilnować przed kłusolami to co jego.
Misiaczek a co z rzekami? Jeden właściciel całej Wisły czy poprzegradzać i śluzy porobić, żeby ryby się nie przemieszczały?
" Ale chodzi żeby zamiast PZW zajął się tym ktoś kto będzie potrafił zaprowadzić tam porządek, zarybić i upilnować przed kłusolami to co jego."
PZW też mogłoby zaprowadzić porządek.
Nie, rzekami całościowo też mogłyby się zająć podmioty, albo częściami tych rzek. Mogłyby dogadać się względem zysków, rejonów ochrony... To wszystko jest ogólny zarys który ktoś mądrzejszy i znający prawo musiałby sklecić do kupy. Na razie jest tak, że płacimy a nic nie mamy.
PZW tego nie zrobi gdyż wszystko co jest własnością publiczną nie będzie szanowane. Ty też bardziej dbasz o swoje podwórko i dom niż o ulicę nie???
Jak byś był właścicielem jeziora i to by był Twój jedyny dochód. Zostawiłbyś naturalne brzegi porośnięte trzciną gdzie tylko piętnastu wędkarzy miałoby dostęp do wody. Czy wytępił byś ją w cholerę i wybetonował żeby dostęp miało 500 wędkarzy? Zostawiłbyś w jeziorze leszcze, liny i szczupaki? Czy zarybiłbyś głupim, wielkim, wszystkożernym karpiem. Aby ludzie byli pewni, że coś złowią. Bo przecież karpiarze mają najdroższy sprzęt i najwięcej kasy zostawią.
Wiesz, część by zrobiło tak jak mówisz ale chyba nie znasz zasad rynku bo byłoby też wiele łowisk dla lubiących dzikość. I byłoby ich tyle, ilu byłoby na nie chętnych.
Misiaczek zasady rynku to ja znam:)
Wiem też, że z dzikiego łowiska i 15 wędkarzy mała kasa by była. I nikt by nie zastanawiał się czy może im dogodzić.
OK, niech i tak będzie. Chociaż mam inny pogląd osobiście. A teraz mamy lepiej z kłusolami i brakiem ryb oraz zasyfionymi brzegami? :D Zdaję sobie sprawę że wybieram między złym, a złym.
Szczerze wolę posprzątać sobie łowisko i rybami podzielić się z kłusownikiem niż łowić z betonu w hałasie karpie. Choć oczywiście marzę o tym żeby tych śmieci i kłusownika nie widzieć.
niezapominajmy , ze PZW kiedys tez dobrze rządziło, ale wszystko mija z czasem, az kasa i władza do głowy nie uderzy.
Mi się wydaje, że rządzi tak samo tylko zwiększyła się presja wędkarska i możliwości sprzętowe. We mnie aż krew się od jesieni gotuje żeby pojechać na Wisłę w okolice Wyszogrodu i pochodzić ze spinningiem, ale twardo postanowiłem rok temu że tej chorej organizacji grosza nie dam.
Myślę Koledzy, ze jeżeli chodzi o zarybianie rzek, nie możemy rozpatrywać tego problemu lokalnie. Właśnie o to mi chodzi, że gospodarkę zarybieniową trzeba dopasować do potrzeb danego regionu. Jeśli zarybiamy rzeki, to musi owo zagadnienie być traktowane całościowo, że tak powiem biorąc pod uwagę całą zlewnię danej rzeki.
Jeśli ktoś sądzi, że prywaciarz będzie prowadził taką gospodarkę, to jest w błędzie.
Prywaciarz zawsze.... podkreślam zawsze będzie dbał o to, by on miał pożytek, a nie jakieś tam patałachy z wędkami. Misiaczku, jeśli tego nie rozumiesz, to nawet nie dyskutujmy. Ja jeszcze nie spotkałem prywaciarza który najpierw dbał by o innych, a na końcu o siebie.
Już kilka razy temat był rozdmuchiwany.
Najpierw opracować dobre prawo.
Potem zlikwidować rybactwo śródlądowe.
Potem przeprowadzić solidne badania naukowe.
Następnie opracować program odnowy zasobów,
Potem go wprowadzić w życie, pod kontrolą odpowiednich, dobrze przygotowanych służb.
Ale do tego trzeba ludzi myślących nie tylko o swojej dupie.
No ale są ważniejsze widać sprawy w tym kraju.... jakie? Wystarczy obejrzeć Wiadomości.
Szczerze mówiąc nie wierze w żadne cudowne rozwiązanie problemów związanych z wędkarstwem i możemy się spierać co byłoby lepsze. PZW, czy prywaciarze, przecież w gruncie rzeczy nie chodzi o to kto będzie zarządzał naszymi wodami, tylko o to jak to będzie robił. Od dawna nie wierze w powszechność działalności charytatywnej, szczególnie wśród tych, którzy dzierżawią jeziora dla kasy i mówienie o tym że właściciel będzie dbał o gusta wędkarzy zamiast o własne zyski, jest niespełnionym snem. Wiele się mówi o zasy...ych nabrzeżach i to fakt że większość to wysypiska śmieci, ale czy to przybysze z magplanety tam śmiecą? Kłusownicy to obcokrajowi agresorzy? nie to my wędkarze jeszcze nie wszyscy do końca zrozumieliśmy że to nie jest ich, nie jest czyjeś, to jest nasze i nauczmy się to szanować a przy wysiłku wszystkich zmieniać, tylko zawsze na lepsze...
jak prywatny właściciel nie będzie dbał o wody i rybostan w nich to sam sobie zrobi kolo pióra,bo kto pojedzie i zapłaci za łowienie w zasyfionej wodzie bez ryb?jest wymiana informacji,dzięki takim portalom jak ten można się szybko dowiedzieć gdzie warto wyskoczyć na rybki,żeby fajnie połowic i nie zostawić za dużo kasy.jak prywaciarz chce mieć kasę musi dbać o klientów-to podstawa.najgorsze to nie mieć wyboru, konkurencja zawsze wychodzi na dobre-jest w porzadku to ludzie zostawia kasę,w innym wypadku sam może sobie połowic.jak był w mieście jeden sklep wedkarski to wszystko sprzedali i jeszcze trzeba było miec fuksa albo wtyki,zeby kupić coś porzadnego-teraz jest kilkanaście i kupuję w tym który mi odpowiada,albo w necie.to ja wybieram teraz gdzie zostawię kasę-jak właściciel olewa to jest głupi i tyle.
wędkarze to dla biznesu kolejna grupa konsumentów-dosyć szeroka,bo kupują sprzęt w rożnych cenach-tak jest z każdym towarem.jedni kupują polędwice, inni pasztetówkę-na każdym można zarobić.sprzedają się mercedesy i dacie-czyli jest z każdego towaru zysk-jeśli towar jest ,bo wtedy jest zbyt i można z tego żyć.których wędkarzy jest więcej-tych z oporowa kasą,którzy mogą zapłacić za super łowiska,czy może takich bardziej "budżetowych" którzy chcą połowic za rozsądne pieniądze ryby w czystej wodzie?żeby zapewnić luksusy i brać grubą kasę za łowisko trzeba najpierw gruba kasę zainwestować,mniej kosztuje zrobienie normalnego łowiska-wystarczy,że będzie czysto i będą ryby-wędkarz zapłaci małą część tego co na tym ekskluzywnym,ale tych wędkarzy będzie dużo,dużo więcej więc w sumie też będzie kasa.
Brawo spines. Dobrze to powiedziałeś. Nie bądźmy przewrażliwionymi tradycjonalistami. Idźmy z duchem czasu. Niech prawa rynku konsumenta wejdę także do wędkarstwa. Czym więcej będzie prywaciarzy tym opłaty będą niższe, to proste. Jest zapotrzebowanie na łowienie karpia więc są łowiska karpiowe, jest masa spinningistów i powstały by dzikie kilkusethektarowe gospodarstwa obejmujące dane jezioro, doskonale zarybione, nadzorowane i kontrolowane. I przede wszystkim oddać wody państwowe na odpowiednich zasadach. Nie na własność tylko w dzierżawę, jako sposób na zarabianie na tym ale ograniczyć prawnie możliwości przekształcania tego terenu. NIe licząc np. bazy noclegowej, ludzkich dojazdów, czy parkingu. Pozdrawiam
Spines21
Jak tych wędkarzy będzie dużo, dużo więcej. To nie będzie mowy o dzikim łowisku. Tylko hałaśliwy, wydeptany kawałek brzegu nad wodą.
Co kto lubi. Mnie takie wędkarstwo nie kręci. Ja lubię pójść nad Wisłę. Przedzierać się na piechotę po krzaczorach, żeby wreszcie znaleźć miejsce gdzie od miesiąca nikogo nie było. A o istnieniu innych ludzi świadczą tylko ogniska, które pojawiają się w oddali po zmierzchu.
Podzielam poglady kolegów. Woda musi mieć gospodarza. Inaczej jest dewastowana. W naszym kraju nie ma poszanowania dla własności prywatnej a co dopiero własności wspólnej (gminnej, państwowej).
Właśnie wróciliśmy z pieknego zimowego spaceru. Mieszkam prawie na wsi. Na spacerach mijamy od jakiegoś czasu niezamieszkały dom. Ten dom jest czyjąś własnością jest ogrodzony, zamkniety. Obserwujemy jak jest systematycznie dewastowany. Kilka miesięcy temu w oknach były jeszcze szyby. Teraz wszystkie zostały powybijane. Co kieruje tymi biednymi pogietymi ludzmi?
W Polsce nie można mieć domku letniskowego a tymbardziej włsanego stawu, przy którym sie nie mieszka.
Podaję do znudzenie przykład Chorwackiego wybrzeża, w którym jestesmy zakochani od kilku lat. W rejonie gdzie jeździmy przez cały okres zimowy stoją w portach łodzie. Nikt nie słyszał o włamaniach do letnich domów.
W Polsce społeczeństwo jest zacofane. Szczególnie na wschodzie kraju, gdzie zrobienie komuś na złość to powód do dumy.
Oglądałem kiedyś film dokumentalny o Kanadzie. Po przeprowadzonych badaniach okazało się że ok 80% ludzi nie zamyka tam swoich mieszkań na noc a także kiedy wychodzą do sklepu czy do pracy. Mieszkania zamykają tylko jak opuszczają je na dłużej.
Ciekawe jak by to wyglądało w Polsce:)
gdybyś zostawił na 20 minut otwarte mieszkanie to może telewizora nikt by Ci nie ukradł bo by się nieść nie chciało ale by go zepsuł i na dywan Ci nasrał, żeby tylko dokuczyć
zakładasz z góry,że będzie obora.na niektórych wodach teraz tak jest-kupa ludzi,pyskówki,poprzerzucane zestawy-a nie są prywatne.jak jest,powiedzmy,258 miejsc to tylu ludzi łowi.mówimy o normalnych warunkach-to podstawa-płacisz za coś i masz to mieć,bo inaczej więcej nie zapłacisz.w PZW płacisz i masz to co masz-bo nie ma alternatywy.nie jestem za tym,żeby komercyjne były wszystkie wody-to ma być jakiś wybór-jak będą ludzie chcieli to zapłacą i połowią.i nie zapłacą składek w PZW .a inni będą szukać miejsc takich o jakich piszesz.i jakie ja też lubię.
Przecież mamy wolny rynek ,na wody są przetargi itd. Nie wszystko jest pod kontrolą PZW . Jest tyle prywatnych łowisk , ile jest , widocznie takie jest zapotrzebowanie rynku . Nie jestem za oddaniem wszystkich wód w prywatne ręce , taki związek jak PZW jest potrzebny ,należy tylko zlikwidowac kolesiostwo , złe zarządzanie , itp. Zgadzam się z tymi którzy twierdzą że prywaciarz zawsze na pierwszym miejscu zadba o siebie . Tam gdzie jest wiele wód w przypadku przejęcia ich przez prywaciarzy istnieje realna szansa na uczciwą konkurencją i jakie-takie dbanie o wody . Natomiast tam gdzie wód jest mało wędkarze skazani byliby na brak konkurencji i ,,sobiepaństwo "" właściciela . To że pokutuje u nas przekonanie ,że państwowe to niczyje i należy korzystac z tego jak się tylko da , to fakt . Należy zmienic podejście ludzi do tematu , a na 100% wiele w kraju się poprawi .Jestem optymistą dlatego wierzę że będzie u nas lepiej , mam jednak świadomośc że ,,nie od razu Kraków zbudowano "" .PS . Jeszcze jedno ,jak załatwic sprawę dbania o wody przez wędkarzy społeczników ,którzy wódy zarybiali ze swoich funduszy , pilnowali tarlisk , gonili kłusoli , sprzątali brzegi . Po oddaniu wód w prywatne ręce , właściciel pewnie powie im zwyczjnie WYNOCHA .Czyjeś lata pracy i zaangażowania pójdą na marne Pozdrawiam .
Koledzy, jeżeli chodzi o ciszę i spokój na łowisku to proszę wybrać nad Parsętę czy też nad Słupię, zobaczycie pielgrzymki trociowców,idą jeden za drugim bez końca.W tym roku zaplanowałem jak co roku spędzenie kilku dni nad Parsentą,po pierwszym dniu wyjechałem ponieważ tłok jak na Krupówkach.Kolega Misiaczek dąży do prywatyzacji łowisk nie zdając sobie sprawy,że taki człowiek który kupiłby taką wodę zrobiłby tzw" odłowy kontrolne" i sprzedał ryby ponieważ pokusa zdobycia łatwego pieniądza jest większa niż wędkarze.Sprawa kłusowników,kto jest w stanie upilnować łowisko które ma przykładowo 100 ha,ilu ochroniarzy musiałby zatrudnić właściciel? O jakich zyskach można mówić mając taki akwen? A ile musiałby zapłacić wędkarz?
Niech pozostanie jak jest,tylko zmieńmy myślenie " Naszych Władców " że to MY jesteśmy właścicielami wód a nie panowie z Twardej,pozdrawiam maksymilian 42
sprzeda ryby i może zapomnieć o przeszłym zyskach bo pies z kulawą nogą tam nie będzie zaglądał.
jak policzy to mu wyjdzie,że więcej zarobi jak będą wędkarze przyjeżdżać-a będą przyjeżdżać jak będą ryby.
Masz rację spines21, jak policzy. Tylko, że w naszej mentalności ważne jest to co jest teraz a nie za kilka lat. Polak sprzeda bo chce mieć teraz. Co będzie za kilka lat nie wiadomo więc nie będę ryzykował. Błędny to tok myślenia ale na razie Polacy są krótkowidzami jeśli chodzi o gospodarkę. Niestety.
nie Polak sprzeda bo chce mieć już kasę tylko głupi,pazerny gościu-nie jest takie myślenie cecha tylko naszego narodu.
głupi,krótkowzroczni ludzie są wszędzie,w każdym kraju,nie róbmy z siebie takich nieudaczników i głupoli.są tacy jak piszesz,ale przecież nie brakuje normalnych i bardzo zdolnych,wspaniałych ludzi też nam nie brakuje.
Trudno nakreslić jakiś rozsadny scenariusz. Sam jestem ciekaw jaki obraz bedzie miało nasze narodowe Hobby za powiedzmy 5 lat.
W tej chwili zasmuca mnie ogromny wzrost popularności wedkarstwa podlodowego. Pisze o tym lutowe WW.
Jeden z Kolegów zarzucił mi że dzielę wedkarzy na dobrych - letnich i złych - zimowych. Nic podobnego. To ci sami wedkarze, którzy obecnie spedzaja jeszcze więcej godzin nad wodą.
Jestem zdania że rybom nalezy zapewnić spokojne przetrwanie okresu zimowego i rozrodczego.
Żądanie jeszcze wiekszych zarybień jest nie rozsadne. Nalezy zmniejszyc presję wedkarską.
Córka mojej żony mieszka w Chester (Anglia). Była dziś na całodziennej wyciecze nad morzem i za pobliską granicą w górzystej Walii. Przysłała zdjecia na tle pieknej rzeki pokroju naszego Dunajca. Zapytałem ją na GG ilu wedkarzy widzała w ciągu dnia. Odpowiedziała że żadnego.
Czy u nas w obecny piekny weekend jest jakaś pomorska rzeka na której nie byłoby defilady wedkarzy, lub jakieś puste jezioro?
Jestem za samoograniczeniem.
WODA MUSI MIEĆ GOSPODARZA - ja się z tym zgadzam. Jednak uważam, ze jeśli by tylko przebudować nieco zasady obowiązujące w Polsce, to gospodarzem nie musiała by byc osoba prywatna. Gospodarzem może być nawet PZW, ale w mordę tylko wtedy, gdy zasady będą zdrowe i przemyślane. A prywata nigdy nie będzie gwarantowała uczciwej gospodarki.
nie masz racji(moim zdaniem)pisząc,że prywatny to nieuczciwe-to z gruntu nie wlasciwe postawienie sprawy.gospodarz ma być po prostu dobry,uczciwy i rzetelny-dlaczego prywatnemu mamy od razu odmawiać dobrych intencji?w czym państwowe zarządzanie ma być lepsze?
Prywatny gospodarz pewnie będzie dobry ale dla kogo? Czy będzie najpierw dbał o swoje czy wędkarzy dobro? Zresztą tak jak PZW.
Prywatyzacja nic nie da jak się nie zmieni mentalność ludzi. Jak nie zaczną uważać, że wody to jest nasze wspólne dobro, które mamy szanować. A jak to ludzie zrozumieją to i w PZW będzie dobrze.
chodzi mi o to,e nie można en bloc jakiejś grupie ludzi zarzucać złe zamiary.jest na pewno jakaś grupa głupich i zachłannych biznesmenów i prawdopodobnie taka sama liczba debilnych dyrektorów państwowych firm.jak ktoś jest dobry to rozumiem,że nie robi głupot i przekrętów-inaczej jest zły.tak to widzę.a mentalność się zmieni-kiedyś,to powolny proces jest
O podejściu typowo ludzkim do sprawy pisałem , natomiast sprawa PZW i prywatnego właściciela jest taka : PZW teoretycznie jako organizacja nie jest nastawiona na typowy zysk , biznesmen biorący się za interes jak najbardziej , chyba że jest to pasjonat i będzie tylko starał się wyjśc na zero .
Koledzy właśnie nastawienie na zysk będzie objawiało się najrybniejszymi wodami i największymi okazami, czystością oraz dzikością łowisk. Bo Ci właściciele będą wiedzieli że tylko wtedy będą potrafili przyciągnąć wędkarzy i wyrwać im kasę. Będzie walka na jakość.... między łowiskami. Będziemy zachęcani przez uprzejmych gospodarzy do skorzystania z ich oferty i traktowani jak klienci.
Ale co z tego, że będą to rybne wody w okazy jak będą wybetonowane a tymi okazami będą karpie bo najszybciej rosną i są najtańsze.
Eh... nic nie rozumiesz. Że konkurencja będzie polegała na jakośći a nie na ilośći. Modne są hamburgery, ale czy to znaczy że mamy same fast-foody? Mamy też restauracje, puby, bary... tak samo byłoby z łowiskami. Jeśli wędkarze chcieliby łowić szczupaki i sandacze to znalazłby się ktoś kto by o tym wiedział i trafił do klienta organizując właśnie takie łowisko...
Ale po co ma czekać kilka lat aż urosną droższe szczupaki i wegetować jak po dwóch latach sypania paszy ma wielkie karpie i zastępy sportowców czekających u drzwi? A nikt nie będzie czekał i patrzył jaki wariant wybierze konkurencja tylko bedzie chciał jak najszybciej wzbogacić się na karpiach.
ile może ważyć dwuletni karp to widać przed świętami,żaden okaz.a ponieważ jak piszesz nie wiemy jak będzie to dlaczego zakładasz,że będzie tak jak piszesz-beton i karpie?ja piszę o łowiskach a nie o basenach.
Myślę, że jedne wody będą wybetonowane inne nie. Załóżmy Jakub że masz do dyspozycji kilka ciekawych akwenów. Czy wybetonował byś choć jeden? Nie sądzę. Miejmy nadzieję, że takich ludzi w kraju będzie przybywać. Wówczas wody niedość że będą zadbane, czyste i rybne to jeszcze naturalne. Póki co wielce prawdopodobnym jest że po sprywatyzowaniu zbiorników wodnych większość z nich stałoby się komercyjnymi karpiowymi basenami.
Ale chodzi też o to żeby ta prywatyzacja była prowadzona w sposób mądry. Np umowa na dzierżawę i czerpanie korzyści majątkowych ze zbiorników pod warunkiem niezarybiania karpiami niektórych akwenów, oraz zachowania naturalnej flory... Wszystko da się mądrze przewidzieć. :)
Mateusz jak miał bym z tego wyżywić rodzinę to musiałbym karpi napuścić bo najszybciej rosną. Potem brzeg wybetonować bo najwięcej kasy przecież zostawią gadżeciarze a oni muszą na samochodem prawie do wody wjechać. Nie czekał bym kilka lat aż liny i okonie porosną bo by mi rodzina głodowała. Gdybym miał kilka do dyspozycji to wszystkich bym nie zniszczył.
gdybyś miał kilka ładnych stawów to nikt z rodziny by nie głodował a może i mnie byś poratował:)