Reklama
  • spines21 2010-01-19 20:40:01

    dlaczego 39 i dlaczego woda ma być w barwie kakao?nie może być 18 i woda w barwie indygo?i dlaczego karpia?nie może być sum?                                           

                                       

  • Forum wedkuje.pl 2010-01-19 20:45:55

    Nie no jak? Ghost miałby łowić sumy? Nie potrafi:) on aby Karpia ze stawu hodowlanego umie złowić:). Oj Spinesie tak tylko żartuję:)

  • Misiaczek 2010-01-19 20:46:46

    Koledzy mam wrażenie, że chodzi wam tylko o kasę i ryby na patelni, a nie o rybne wody. To moje subiektywne spojżenie. W każdym razie nie ma się czego bać, to co zaproponowałem prędko się nie ziści. A weźmy pod uwagę że i ja i Wy w większości możemy się mylić. Nie ma co stawać murem za czymś co nie wiemy do końca co przyniesie. Także musimy na razie sobie pomagać i troszczyć się o to co mamy. Pozdrawiam

  • Reklama
  • Forum wedkuje.pl 2010-01-19 20:50:39

    Bo ja to jezdem taki miensiasz że asz normalnie szok!

    Lubia ryby jeść i myśla co te całe wędkowani nie jest nic we wercie jak sie fisza ino chyto a nie jy. To je tak samo jak dupcyć a sie nie sfalić. 

    Nara ludkowie - do pracy lecę.


    Mathew, jutro Ci dokopia!

  • Misiaczek 2010-01-19 20:55:38

    Miłej pracy Ghostmir :P Nie mów do mnie w gwarze, bo kiedyś w pracy jednemu premię za to gwizdnęli, bo mówili że czegoś nie powiedział, a on podobno to w gwarze mówił a nikt go nie rozumiał. Więc lepiej po Polsku:D Pozdro, lubię Cię czasem prowokować nie ukrywam

  • kazik 2010-01-19 21:11:09

    Kolego ,,Misiaczek” to nie chodzi o kasę i o mięso , ale o wody czyste i wolne od wszelkich ogrodzeń i zachłannych ludzi . Nawet się nie spodziewasz jak szybko może to nadejść tylko wyraźmy zgodę i popierajmy to . Nam właśnie chodzi o czystość wód i brzegi wolne z przemysłu i cywilizacji , które to zabijają wszelkie życie w rzekach i jeziorach .

    A co do płacenia to jeżeli mniej płacisz to mniej zabierasz , a jak więcej to i więcej ci się należy , a nie łowisz , płacisz słono , wypuszczasz  i tylko napełniasz kasę komuś dbając o jego interesy a nie swoje. Przecież to jawny wyzysk .

  • Misiaczek 2010-01-19 21:17:55

    Ja tam mogę płacić i nie brać nawet jednej sztuki. Nie o to chodzi w wędkarstwie według mnie. A największym zagrożeniem ryb jest wędkarz/rybak/kłusownik na różnych wodach w różnej kolejności a dopiero potem przemysł.

  • Reklama
  • Forum wedkuje.pl 2010-01-19 21:24:10

    Teraz to dowaliłeś Msiaczku. Wiesz co to przemysł? A zanieczyszczenia skąd się biorą? Jezioro można wytruć w jeden dzień a nie wyłowisz wszystkich ryb nawet prądem.

  • Forum wedkuje.pl 2010-01-19 22:07:37

    Misiaczek skoro uważasz, że wędkarze są największym zagrożeniem dla ryb to proponuję abyś od dziś przeżucił się na szachy. Jeżeli raz w tygodniu zabiorę sobie kilka rybek do domu, bo lubię je jeść to chyba nic złego nie robie i nikt mi nie powie ze karp złapany na wędkę i podany na wigilijnym stole smakuje gorzej od zakupionego w markecie.

  • kazik 2010-01-20 00:11:23

    Głównie nie ma ryb po przez rozwój gospodarczy (czyli przemysł) kolego ,,Misiaczek” . Zobacz co się dzieje na wschodzie gdzie nie ma takiego przemysłu i gospodarka jest w opłakanym stanie . Tam wszyscy na wszystko łapią i ile im się chce i ryby są i to jakie . Nawet na Ukrainie gdzie nie ma żadnych ograniczeń rzeki są pełne ryb i Jesiotry żyją w stanie dzikim. To właśnie przemysł  i rozwój gospodarki jest największym wrogiem ryb , a dopiero kłusownik , rybak i wędkarz który wyławiają to co zostało. 

  • Forum wedkuje.pl 2010-01-20 00:37:06

    wędkarz na ostatnim miejscu. Tak jak zauważył Kazik. Więc no kill i C&R to kosmetyka tak jak już pisałem "milion" razy.

  • Reklama
  • Forum wedkuje.pl 2010-01-20 07:54:45

    Przemysł. To mam pytanie. Dlaczego PZW i PSSR walczą z wędkarzami a nie z przemysłem? Dlaczego zezwala się na budowę różnych przedsiębiorstw w pobliżu rzek i nie tylko, przymyka oczy na odpływ nieczystości do niektórych zbiorników? Pytam DLACZEGO? Ktoś chyba powinien tego pilnowac. PZW daje dupy na każdym kroku. 

  • spines21 2010-01-20 07:56:39

    przemysł to zatrówał nasze wody w latach komuny,wtedy wszystko szło do wody i były kolorowe rzeki.teraz jest dużo lepiej,co nie znaczy,że całkiem dobrze,ale widać różnice.straszna lamentację koledzy uprawiają,nic tylko wszyscy przeciw nam poczciwym wędkarzom.jakoś łowią ludzie ryby,nowe rekordy pojawiają się w tabelach,wystarczy poczytać prase wędkarska,albo tylko ten portal-przecierz tu sa opisy pięknych połowów niezłych ryb.wędkarzy jest bez porównania więcej niż było kiedyś,maja coraz lepszy sprzęt i technikę i łowię więcej ryb.to przecież też nie jest bez znaczenia-prawda?o zło i wypuść bylo tyle razy-kto chce niech wypuszcza-od tego ryb nie ubędzie na pewno.jak inny chce to niech bierze(wg.RAPR),ale dlaczego inni nie mogą mieć innego zdania i wypuszczać?w kolo to samo-tragedia,rozpacz,kicha,wszyscy nas gnębią-żadnych pozytywów.a jednocześnie piszecie,że nie złowienie ryby jest najważniejsze tylko obcowanie z przyrodą,i odpoczynek nad wodą.

  • Forum wedkuje.pl 2010-01-20 12:23:07

    Po pierwsze, czuję się obrażony.

    Dla mnie obcowanie z przyrodą jest w wędkarstwie najważniejsze.

    Natomiast samo ... nie tyle wędkowanie, co łowienie ryb, też bardzo lubię.

    Dla mnie jest to całością.  Przyroda wokół, wędki, ognisko, ryba na haczyku, ryba na patelni lub na patyku, to jest JEDNOŚĆ!

    Co to kurcze jest w tym naszym narodzie, ze za wszelką cenę usiłuje się te sprawy rozdzielać?

    U nas na Śląsku można by usłyszeć taki tekst:

    -Chopy mają jajca po to, żeby ich z babami nie pomylić. Ale tukej idzie poznać, co chopy te jajca kasi potraciyli i pitolą gupoty aż sie boja co bych ni zgupioł razym ś niemi.


    Ja myślę, że to całe NK, to jest taki impotencki klub. Nie piszę tego by kogoś obrazić, ale jak pisałem dla mnie seks składa się z podrywu, gry wstępnej, aktu cielesnego zakończonego kanonadą i papierosa wypalonego zaraz po.

    Tak samo myślę o wędkarstwie, a spożycie złowionej ryby jest właśnie tym wypalonym papierosem po wszystkiem.

    Jak słyszę że wędkarze są przyczyną obecnego stanu rzeczy, to wybaczcie Panowie, ale komuś tu chyba szajba ryksztosuje. 

    A ogólnie kto chce niech tylko łowi, a kto chce niech spożywa. Tylko jedna sprawa jest ważna, tak samo jak przy seksie - UMIAR.

    Ja nie chcę takiego wędkarstwa, gdzie będzie obowiązkowe NK i C&R. Dla mnie to nieporozumienie, głupota i majaki pijanego we mgle. Nasłuchali się ludziska głupot zza siedmiu mórz i zassali te idee na własny grunt, tak jak Coca-Colę, Marlboro, Gitanes"y, Whisky, Ferrari, Sony... i inne cuda. 

    Kto nie rozumie że to tylko powiew jakiejś dziwolągowatej mody z zachodu, z tym nawet mi sie nie chce dyskutować.

    Jak z każdą modą, niech jest, szanuję to, niech każdy żyje według mody jaka mu pasuje, ALE NIECH TO POZOSTANIE MODĄ, A NIE OBOWIĄZKOWĄ NORMĄ!


    CO ZAŚ DOTYCZY FAKTU ZE KOMUŚ W PRACY ZABRANO PREMIĘ Z POWODU UŻYWANIA GWARY - proszę tego człowieka skontaktować ze mną, załatwię jego pracodawcy SĄDOWY WYROK NAKAZUJĄCY NATYCHMIASTOWE PRZEPROSINY, WYPŁATĘ ODEBRANEJ PREMII I ZADOŚĆUCZYNIENIA ZA PONIESIONE SZKODY MORALNE!

    Mamy kilka nowych praw w tym Kraju, a jednym z nich jest PRAWO POSŁUGIWANIA SIĘ GWARĄ W MOWIE POTOCZNEJ, A NAWET W SFERZE ZAWODOWEJ JAK I URZĘDOWEJ!





  • Forum wedkuje.pl 2010-01-20 13:22:06

    Dokładnie o to chodzi GHOSTMIR,napisałeś wszystko to z czym sie zgadzam w 100%,no może z tym papierosem zaraz po, bym polemizował.We wszystkim jest potrzebny nie tylko umiar ale i zdrowy rozsądek.Ja napewno pozostanę wierny zasadom na których się wychowałem,poszanowania do przyrody,zabierania ryb jeśli mam na to ochotę zgodnie z RAPR i z zasadą, biorę tyle ile mogę zjeść,nigdy na zapas żeby zapchać lodówkę i nikt nie zmusi mnie, jeśli taka moda zapanuje do picia herbaty o 17.To ja mam decydować  o tym co chcę zrobić,nie moda czy jakieś wynalazki zachodnie. Jeszcze raz napiszę: PRYWATYZACJI POLSKIEJ WODY NIE.                                

  • Forum wedkuje.pl 2010-01-20 13:24:02

    A ja się z MISIACZKIEM akurat zgadzam, jeśli chodzi o przemysł to na całe szczęście ma on coraz mniejszy wpływ na naszą przyrodę (piszę tu o sytuacjach na jakie powołuje się Kuba - czyli ostre zatrucia rzek, jezior i innych wód) coraz więcej wód poprawiło swoje klasy czystości - generalnie jest dużo lepiej. Kiedyś w Warcie nie dało się łowić a teraz jest znacząca różnica i wiele jest takich wód.
    I tu pojawia się problem kłusownictwa, nieracjonalnej gospodarki, duża presja wędkarska niektórych miejsc i regionów, itd - to na dzień dzisiejszy są główne zagrożenia.
    C&R na pewno jest fajną modą i metodą (i nie zgodzę się, że to tylko kosmetyka - i na szczęście powiększa się udział wędkarzy którzy ją stosują - umiejętnie) na zmniejszenie ilości odławianych ryb - szczególnie tych najcenniejszych (rozród).
    Nie załatwi to spraw pozostałych jak ochrona wód szeroko rozumiana (kłusownicy, śmieci, ścieki, etc). I tu ważne jest nasze podejście i kłótnie nić nie pomogą.
    A jeśli chodzi o tych co biorą ryby i co ich nie biorą (każdemu wolno postępować zgodnie z prawem, sumieniem i przekonaniami) i nie chce mi się już męczyć tego tematu jak mówiła babcia "temu tematowi już duszno"
    Choć zawsze będzie mnie szlag trafiał jak będę widział mięsiarza zabierającego wszystko co mu wpadnie w łapy.

  • Reklama
  • pisaq 2010-01-20 13:29:32

    Właśnie, to jest całość.
    Wypoczynek nad wodą, przy ognisku, pieczonej kiełbasce to tylko jeden składnik.
    Drugim jest polowanie na rybę - planowanie wypadów, ustalanie taktyki, samo wędkowanie.
    To połączone w jedną całość daje mi wędkarstwo. Dlatego nie startuję w zawodach kwalifikowanych, bo według mnie nie ma tam tego pierwszego składnika.
    A gdybym chciał odpoczywać nad wodą bez kija to nie płaciłbym składek i nie bulił za sprzęt. Wszak mogę sobie iść i posiedzieć na brzegu jeziora za free ;)

    Rybie mięso? Kurcze, wszyscy w rodzinie narzekają, że wędkarz jestem a ryb nie przynoszę. Gdyby mi zależało na mięsie to zaoszczędziłbym sobie czasu i pieniędzy.
    Pieniędzy? Jak to? Ano tak! Opłacenie składek i zakup sprzętu, akcesoriów, zanęt, przynęt, paliwa na dojazd do łowiska itp gdy to zsumujemy wychodzą okropne kwoty. Gdy tą kwotę podzielimy przez ilość złowionych ryb w kg to wychodzi, że szczupak złowiony na Kozłowej Górze był najdroższym posiłkiem w moim życiu. Więc powtórzę - gdyby mi zależało na samym mięsie to olałbym to wszystko, poszedł do hodowcy, kupił rybkę, zabrał do domu i zjadł.
    Czas: Godzina. Koszt: 30zł. Zero stresu, zero nerwów, zero wkładu własnego.

    A tak? Siedzę w domu i planuje dni wolne albo obmyślam taktykę jak takowy dzień wykombinować. Dokupuje sprzęt, akcesoria, strugam wobki, obmyślał plan wędkarski na każdą wyprawę, urywam się z pracy, wymiguje się od obowiązków domowych, odmawiam sobie innych przyjemności (nie zawsze, ale jednak. np iść na piwo z kumplem czy jechać na ryby?). Obmyślam składniki zanęt, korzystając z wiedzy o łowisku staram się wytypować miejscówkę na dany gatunek. Siedzę w pracy nad "mapką batymetryczną" zbiornika i planuje.

    Przyznam się szczerze, że porównując to co było kiedyś (to co pamiętam - wyprawy z tatą i dziadkiem) i to co jest teraz to jestem rozczarowany. Choć woda potrafi mnie bardzo miło zaskoczyć. Wędkarstwo wręcz wymusiło na mnie aktywność, a raczej aktywności.
    Ruszam się, spędzam wolny czas aktywnie wypoczywając ze spinningiem w ręku zamiast siedzieć w domu przed kompem (czego nadal nadużywam). Mam jakąś motywację, jakiś cel.
    Pracuję i wiem, po co pracuję, jestem zmotywowany aby przeżyć kolejny dzień.
    Wędkarstwo to nie jest moje hobby, po pierwszym sezonie mogę śmiało powiedzieć, że wędkarstwo to moje życie! :)

    Jeżeli chodzi o C&R to coraz bardziej skłaniam się w kierunku tej drogi, choć zawsze byłem jej przeciwnikiem. Czemu? Ano tak, idąc na ryby 5-10 razy do roku mogę sobie zabrać za każdym razem jakąś rybkę z łowiska i nic się nie stanie. Ale gdy we wrześniu kończy mi się miejsce w rejestrze to zabranie ryby na każdej wyprawie jest dość szkodliwe.
    Jak powiedział pewien Anglik - nie ma sensu ich krzywdzić skoro spędzamy całe życie aby je łowić :) Nie mówię, aby w cale nie brać, ale zabrać po jednej rybce z danego gatunku w ciągu sezonu i koniec. Jeden szczupak, jeden sandacz, jeden karp, jeden lin. Jak dla mnie i tak za dużo.

    Co do prywatyzacji - nie jestem przekonany. Wszyscy przedsiębiorcy jakich znam mają tylko jeden cel - zarobić. Ile się da, jak się da, za wszelką cenę.
    Sądzę, że wtedy "mniejszości wędkarskie" nie miałyby gdzie się podziać.
    Ponadto przy prywaciarzach nie pozbyli byśmy się kolesiowania.
    Kumpel właściciela mógłby łowić za friko i brać każdą rybę za przysłowiową flaszkę, a ja musiałbym płacić sporą kasę za łowienie w kałuży bez możliwości zabrania rybki do domu.
    Założę się, że od razu cześć z prywaciarzy chciałaby "poprawić komfort" wędkowania przez pozbycie się roślinności przy brzegach - wycięte drzewa, wykoszona trawa, powyrywane tataraki, lilie wodne itp.

  • Forum wedkuje.pl 2010-01-20 13:29:39

    To jest zupełnie inny temat. Mięsiarstwo nie pasuje do poruszanego tematu.

  • Forum wedkuje.pl 2010-01-20 13:32:31

    pasuje czy nie pasuje ale mnie zawsze bedzie wyprowadzalo z rownowagi....

  • Forum wedkuje.pl 2010-01-20 13:35:40

    Brawo Pisaq :-) a jeśli chodzi o prywatyzację to jest ona nieunikniona - ważne, żeby przepisy były jasne i ich egzekwowanie skuteczne to nie będzie źle a może i lepiej.

  • pisaq 2010-01-20 13:46:36

    Oczywiście C&R nie może być obowiązkowe!
    Ale to nasze przepisy są nieadekwatne w stosunku do pogłowia ryb.
    Pozwalają zabrać 5kg ryby dziennie, 2 sandacze/szczupaki, suma, 3 karpie DZIENNIE.
    To tak jakby zaprosić 5 kumpli na imprezę, postawić na stole 0,5l i powiedzieć "bierzcie i pijcie aż padniecie".
    A wiadomo powszechnie, że Polak chytry, wie, że z rybą krucho to i wypuszczenie jest bolesne.
    "Wypuszczę, a jutro Wiesiek przyjdzie, złowi i zabierze!"

    Wprowadźmy limity miesięczne albo sezonowe!
    Tak aby każdy mógł rybkę zjeść i nie narzekać na malejące pogłowie.
    Tak aby zarybienia i te wszystkie ośrodki zarybieniowe mogły przywrócić równowagę.
    Bo narazie to jest czerpanie wiadrami a dolewanie z naparstka.

  • Forum wedkuje.pl 2010-01-20 13:52:24

    Kol.Pisaq nie obraż się ale nie zgodze sie z twoim wpisem że idąc na ryby 5-10 razy do roku moge sobie zabrac rybkę za każdym razem.To ja Ci powiem że w zeszłym sezonie zaliczyłem 90 wypraw wedkarskich i mam na koncie zabranych tyle ryb ile na tych 5-10.Reszta wedruje do wody bo mi tyle nie potrzeba.Ale pisząc że na sezon po jednym szczupaku itd.to nie obraż sie ale to nażucanie jakieś idei innym.Jeszcze raz napisze ROZSĄDEK I UMIAR.To ja mam decydować kiedy i gdzie mam ochote zabrac lub wypuścić rybę.

  • withanight88 2010-01-20 13:54:44

    Ludzie nie przestrzegaja limitów dziennych , nikt nie jest w stanie tego dopilnowac a jak Marcinie ktos mial by upilnowac limity sezonowe czy miesieczne jak to powiedziales?


    Utopia totalna - nic sie nie zmieni dopóki nie zmieni sie mentalnść ludzka!


  • Reklama
  • Forum wedkuje.pl 2010-01-20 14:02:05

    Właśnie o to w tym wszystkim chodzi kol.withanight88-mentalność.Mam nadzieję że nie dożyję tego dnia kiedy nasze wody zostaną sprywatyzowane i dziekuje Bogu że mogłem żyć i łowić w czasach kiedy za jedną składke łowiłem w całym kraju.

  • pawelz 2010-01-20 14:11:44

    Przeczytalem caly ten watek i jedno co mi przychodzi do glowy, to to ze ludzie nie chca dobrze zagospodarowanych lowisk, niestety zgodnie z prawami rynku. Obawiaja sie ze wzrosna ceny za wedkowanie do tych realnych, takich w ktorych gospodarz nie bedzie doplacal do interesu. Wola bylejakosc byle za darmoche.
    1) Piszecie ze taki prywaciarz zlupi wode i bedzie myslal tylko o wlasnej kasie a nie wedkarzach.
    Jesli tak bedzie i oleje wedkarzy to na kim bedzie zarabial ?. Dla niego brak ryb w wodzie to brak klientow, a co za tym idzie brak kasy. JEGO WLASNEJ KASY. W przypadku PZW za to ze nie ma ryb nie odpowiada nikt. I taka jest roznica.
    2) Ze brzegi zbiornikow beda wybetonowane i plywac beda jedynie 20 kg karpie. Klientow na takie lowienie wcale tak duzo nie ma. jest wielu wedkarzy ktorzy chca zaplacic po to by lowic wlasnie w ciszy i spokoju. Ja na San na OS nie jezdze tylko po to zeby sie wylowic, ale i po to zeby byc z daleka od ludzi gniezdzacych sie ponizej ujscia Hoczewki. Widok tlumu przescigajacego sie do ostatniego karpia bardziej pasuje mi do wod PZW niz prywatnych. Owszem beda lowiska z wystrzyzona trawka, laweczkami miejscem na grill"a itp. Ale gwarantuje, ze nie wszedzie i bedzie ich znacznie mniej.
    3) Ja1kuba ciagle placze co zrobic z rzekami. Ano wystarczy popatrzec na juz isniejace przyklady. Nie trzeba pisac dyrdymalow i snuc czarne wizje o przegradzaniu rzek siatkami.
    a) Gorna Wisla
    b) Gorna Raba
    c) OS San
    d) OS Dunajec
    e) Odcinek Pasleki
    f) OS Lupawa.
    Wszystkie te rzeki (fragmenty) rzadza sie wlasnymi prawami. Nie na zasadzie ogolnodostepnych lowisk dla wedkarzy PZW. I jakos mimo wyzszych oplat maja klientow (na San trzeba zapisywac sie w koleiki).
    Z wiekszych zbiornikow wody stalej jest np. Piaseczno.
    Przypuszczam ze jest wiele innych jeszcze akwenow w prywatnych rekach (badz PZW ale na oddzielnych zasadach). I jedno co je wyroznia od pozostalych wod PZW to to ze tam na pewno ryby sa. I trudno nazwac jakiekolwiek z tych lowisk jako wybetonowany kawalek wody z duzymi karpiami. Wszystkie to dzikie (na tyle na ile pozwala okolica lowiska) wody , dobrze zarzadzane i niestety, ale na prawach rynku. A nie chciejstwa wedkarzy.

  • pisaq 2010-01-20 14:44:26

    5-10 wypraw, na każdej zabrany 1 leszczyk, tak dużo? W wodzie z "przeleszczeniem"?

    Dobrze wiemy, że na etykę, sumienie itp nie mamy co liczyć.
    Polak jest chytry i tyle.
    Surowe przepisy i bezwzględne karanie + rejestr połowów.
    Złowiłeś karpia, nie zapisałeś a chcesz zabrać? Konfiskata sprzętu, sąd koleżeński!
    Przekroczyłeś limit? Sąd koleżeński i rozpatrzenie wniosku o wydalenie!
    Nie ma zmiłuj! Nie ma co nawoływać o rozsądek i umiar bo "z pustego i Salomon nie naleje".

    Kol. Pawelz, ad 1. Wyłupi wodę a wędkarze będą płacić żeby tam łowić! Jak to?
    A co mamy teraz? Wody świecą pustkami a rzesza zapaleńców płaci coraz więcej żeby tam łowić. Będzie gorzej to ta rzesza się zmniejszy, ale nadal będą zapaleńcy, którzy zapłacą ile będzie trzeba żeby połowić.

    Nie ma prawa być żadnej prywatyzacji! Woda, rybostan, przyroda - to wszystko dobro wspólne, narodowe.
    Każda woda, każda kałuża czy ciek jest inny! A przyjdzie prywaciarz, spojrzy na wodę i wyciągnie sobie z dópy pomysł, żeby do jeziorka sandaczowo-leszczowego napuścić karpia i amura i cześć! Bawcie się!
    Wtedy na pytanie: jakie ryby można złowić w Polsce będzie można odpowiedzieć, że praktycznie każde, w zależności od widzimisię właściciela.
    Prywatyzacja to krok do kolejnego rozbioru Polski!

  • pisaq 2010-01-20 14:47:15

    Do Polaka nie przemawiają takie argumenty jak "tak jest lepiej", "tak można", "w ten sposób pomagamy samym sobie".
    Polakowi trzeba zakazać i nakazać, zagrozić karą i tyle!

  • Forum wedkuje.pl 2010-01-20 14:56:15

    Dokładnie tak.Karać bezlitośnie.Ja dałem tylko przykład ilości wypraw do ilości zabranych ryb.Czy to dużo,raczej nie.Mam jeszcze rejest to mogę przedstawić na wiarygodność.Jeszcze raz.STOP PRYWATYZACJI. A swoją drogą to gdybym umiał nalać z pustego to byłbym najbogatszym człowiekiem na świecie.

  • Forum wedkuje.pl 2010-01-20 15:04:36

    Tylko dlaczego na takich zakazach,nakazach i innych ograniczeniach mają cierpieć porządni wedkarze.

  • pisaq 2010-01-20 15:11:14

    Ale kto będzie z tego powodu cierpiał?
    Czy ustanowienie takiego limitu będzie godziło w wędkarzy?
    Tylko w tych, którzy mają inne priorytety.

    Jak dla mnie to wygląda tak:
    Wędkowanie -> Wypoczynek nad wodą -> Łowienie ryb -> Jedzenie ryb
    I według mnie dopuszczalne jest zamienienie tych trzech pierwszych kolejnością, ale ustawienie tego ostatniego na początku to nieporozumienie.

  • pawelz 2010-01-20 15:22:32

    Kto zaplaci za lowienie w wodzie w ktorej nie ma ryb ?.
    Moze kilku sie znajdzie ale do czasu. Wczesniej czy pozniej gosc pojdzie z torbami.
    PS. Dla mnie nie wazne czy lowisko bedzie prywatne czy nie ale zeby mialo wlasciciela ktory odpowiada za nie wlasna kasa i glowa. Tak jak jest teraz to samowola. Twierdze ze prywatny wlasciciel lepiej dba o swoje niz prezes na panstwowej posadzie o panstwowa wlasnosc. I jesli ktos mysli inaczej to zyje w jakim matrix"e.
    Podkreslam jeszcze raz. NA ZADNYM Z LOWISK GDZIE JEST KONKRETNY OPIEKUN (WLASCICIEL/DZIERZAWCA) NIE MA TAKIEGO BEZRYBIA. PROBLEM JEST TYLKO INNY. lOWISKA TE RZADZA SIE WLASNYMI (EKONOMICZNYMI) PRAWAMI.
    Kol. Pisaq. Nie wiem czy masz jakas awersje do prywaciarzy ale nie mam pojecia czemu traktujesz ich jako samobojcow dzialajacych na wlasna szkode.
    Po pierwsze piszemy tu o prywatyzacji, ale dobrze wiadomo ze wod poblicznych (rzek i zbiornikow zaporowych) nie mozna sprywatyzowac. Mozna co najwyzej wydzierzawic jakis obwod. Wiadomo, ze nie mozna tam wposzczac tego co sie nam zywnie podoba. Dzierzawca musi rozliczyc sie z operatu przed RZGW. Tak ze o to co plywa (gatunkowo) w wodach bylbym spokojny.
    Dlaczego nikt nie chce brac pod uwage przykladow ktore juz sa ?. Co zlego (poza tym ze sa ryby a nie rybki po 20 cm) w tym ze Wisle dzierzawi Wilk. Co zlego w tym ze na Rabie walczy z meliorantami Jelenski i usiluje utrzymac w niej jakotakie zycie.
    A co bylo za PZW ?. Na Wisle rybki po 20-25 cm. 30 cm pstrag byl wydarzeniem.
    Na Rabie ponizej Dobczyc zanim zaczelo sie nia opiekowac TPR byla w zasadzie pustynia.
    No ale. U Wilka trzeba zaplacic chyba 50 zl za dzien, u Jelenskiego 35 a na Rabie doplata 90 zl / rok lub 40 zl dniowka. Uwazacie ze wszyscy chca z Was, biednych wedkarzy wydrzec ostatni grosz ?. Nie. Po prostu po to zeby byly ryby i byly rzetelnie pilnowane taniej sie nie da.
    TPR nie ma dla siebie ani grosza. Wrecz odwrotnie. Chlopki sami lataja, kontroluja, zarybiaja.
    Na poczatku bylo chyba 20 zl (nie pamietam). Po roku stwierdzili, ze nie da sie za taka kwote utrzymac lowiska (mimo ze wpakowali w nie mase wlasnej pracy).
    Ale to stwierdzic moze tylko ktos kto za to placi (wlasciciel). PZW ma to w d..e. Dla nich wazniejszy jest poklask. 150 - 200 zl / rok i mozecie lowic ile chcecie. A to ze guzik w ich wodach plywa, coz, nikomu wlos z glowy za to nie spadnie. To nie jego.
    Dopoki wedkarze nie zrozumieja, ze wedkarstwo musi rzadzic sie prawami rynku, dopoty bedzie bylejakosc. I mozemy sobie gadac o przyrodzie, obcowaniu z natura itp. Ale nie oszukujmy sie. Wedki bierzemy nie po to zeby sie nimi podpierac nad woda.
    Dziwi mnie jedno. Wszyscy snuja czarne scenariusze, jak to bedzie jakby ktos sprywatyzowal (wydzierzawil wody), ale jedyne sensowne przyklady jakie znam (odnosnie rzek - na jeziorach zwlaszcza tych duzych rzeczywiscie byl okres gdzie wyrybiano wszystko do dna) przecza Waszym wizjom. A moze macie jakies kontrprzyklady ?

  • spines21 2010-01-20 16:41:46

    zarówno w wędkarstwie jak i w seksie nie ma drastycznie sztywnych(:)) reguł-byle by za bardzo nie przeginać pały,nie łamać regulaminów i nie robić nikomu krzywdy.i nic na siłę proszę państwa.jak chcą to niech wypuszczają-czemu nie?nikt mi też nie wmówi,że wszystko mam zabierać-zrobię jak będę chciał.i nie wydaje mi się ,żeby jaja miały jakieś znaczenie w tej kwestii.tak samo z komercyjnymi-chcą łowić proszę bardzo-jest wolna wola i nie widzę powodów żeby komuś robić uwagi z tego względu.na pewno nikt nie chce ,żeby sprywatyzować wszystkie wody,ale dlaczego wszystko ma być państwowe?przecież chcąc mieć kasę trzeba dbać o klienta,inaczej to nie ma sensu-nie ma ludzi nie ma kasy.i ciekawy ten biznesmen co prezenty rozdaje-może - musi znaleźć tylko źródło utrzymania rodziny.rozsądek i umiar

  • Misiaczek 2010-01-20 17:52:43

    Koledzy pozbieraliście w dwóch ostatnich wypowiedziach całą moją chaotyczną plontaninę myśli. Sam nie potrafię wszystkiego od początku do końca tak wyłożyć, bo myślę, że słuchacz sam rozumie o co mi chodzi. Ale niestety niektórym trzeba wyłożyć, a oni i tak mądrzejsi będą. Ja też jeżdżę kilka razy do roku na ryby i wolę zapłacić więcej za łowienie w miejscu gdzie są ryby. Przecież o to chodzi. Najważniejsze w wędkarskiej hierarchii jest samo łowienie, i wszystko inne, nawet jedzenie tychże ryb musi się temu podporządkować.

    Kolego Ghostmir mówiłeś że po seksie jest ważny papieros. Ale czy dla tego papierosa zrezygnował byś z seksu??? Czy dlatego żeby jeść ryby zrezygnujemy z ich SKUTECZNEGO łowienia.
     

  • Forum wedkuje.pl 2010-01-20 19:03:55

    Misiaczku Tobie chodzi o złowienie a mi o samo łowienie. Ja wolę siedzieć nad moim starorzeczem  z nadzieją na złowienie choćby jednego lina niż mieć pewność, będę wyciągał tam medalowe karpie co godzina. Moje zdanie już znacie i jak na razie nikt mnie nie przekonał, że jestem w błędzie. Każdy prywaciarz będzie się chciał wzbogacić. I to jak najszybciej. Najprostsza droga do tego to karpie. A ja nie chcę łowić tego obcego gatunku!!!
    Dla spinesa21 zgodziłbym się na sprywatyzowanie kilkunastu zbiorników bo wiem, że karpie też poławia.
    I nie dostałem Misiaczku od Ciebie nadal odpowiedzi jak widzisz prywatyzację Wisły? Nawet z kolegą pawelz w tej kwestii się zgadzam choć z Nim nigdy się nie zgadzałem.

  • Forum wedkuje.pl 2010-01-20 19:07:08

    kol.pawelz odpowiem ci na te pochwały odłącznie TPR.Nie wygląda to tak kolorowo jak piszesz.Owszem są ryby na tym odcinku Raby,obowiązuje tam zasada złów i wypuść.W zeszłym roku byłem świadkiem jak gdy siedziałem w knajpce w Gdowie nad Rabą jak Panowie muszkarze po zakończonym łowieniu chwalili się ile kto ma pstragów,jak dwoch z nich mówiło że mają ze sobą zawsze pudełeczko z białymi bo nie zawsze ryba gryzie. Kiedyś widziałem jak jeden muszkarz zapioł rybe przed mostem gdzie obowiązuje ta zasada i tak ją holował żeby ją wyjąc już za mostem bo tam można wziąść. Ja odnoszę wrażenie że ta prywatyzacja miała na celu stworzenie łowiska tylko dla wybranych i wywalenie wedkarzy poprzez dodatkowe oplaty.Poniżej mostu też jest odcinek wody górskiej i zarybiany jest ze sladek wędkarzy,a ryba przecież nie stoi w jednym miejscu

  • Forum wedkuje.pl 2010-01-20 19:13:17

    Nigdy w życiu nie zrezygnuję z tego papierosa! NAWET JEŚLI KILKU OSZOŁOMÓW DOSTANIE SIĘ NA STOŁKI W PZW I WPROWADZĄ CAŁKOWITY ZAKAZ ZABIERANIA RYB Z ŁOWISKA, JA I TAK BĘDĘ ŻARŁ RYBY! Najwyżej będę łamał regulamin, czego nigdy dotąd nie robiłem. Tak chcecie tej prywatyzacji, to prywatyzujcie. Tylko pamiętajcie, ze każdy kij ma dwa końce. Każdy prywaciarz grabi do siebie. Znamy przykłady jak prywaciarze puszczają ludzi z torbami, nie płacą zatrudnionym u siebie pracownikom, jak grabią jeziora, jak rozkradają majątek przedsiębiorstw, jak znikają z kasiorą z prywatnych kas spółdzielczych. Ja już odpuszczam ten temat, ale zapowiadam wszystkim co tak wierzą w prywatyzację, że jeszcze wam się nią beknie i to tak, ze usłyszą to na antypodach. Zatem ja dalej będę walił po łbach złowione ryby i walczył o to, by mieć do tego prawo. A co!

  • Forum wedkuje.pl 2010-01-20 19:50:41

     Argumenty przeciwników prywatyzacji łowisk o prawdopodobnym ,,ucywilizowaniu "" brzegów są bardziej niż prawdopodobne . Również argumenty o karpiach są na miejscu . Szybki zysk nowych właścicieli też do mnie trafia .Jednak jak dla mnie cała ta dyskusja , w sprawie prywatyzowania łowisk , sprowadza się do tego żeby wędkowanie było dla ELIT .Nie chcę nikogo prowokowac , ale Wasze podejście jest bardzo egoistyczne . Jak chcecie załatwic problem rzeszy wędkarzy którzy nie posiadają wystarczających środków finansowych na wykupienie miesięcznie piętnastu dniówek po 40zł ? Wędkarstwem zajmuje się wielu emerytów którzy kochają łowic , wielu młodych ludzi woli wędkowac niż palic z kumplami skręty , papierochy , czy żłopac piwsko .Dochodzą do tego jeszcze tysiące ludzi w wieku średnim którzy kochają łowic , a ich dochody nie są powalające . Ciekawe co im powiedziec ? Pewnie : ,, jak się nie ma miedzi , to się w domu na dupie siedzi " .Mówi się często , że za granicą na każde łowisko są licencje i sprawdza się to . Tylko że to jest gdzieś ... .Jak staniemy się społeczeństwem tak majętnym jak , Niemcy , Anglicy , czy inni Szwedzi to wtedy proponuję temat przywrócic . Jak na razie , myślę że jest to nie do przyjęcia , jeśli chodzi o skalę całego kraju oczywiście . Pozdrawiam .

  • spines21 2010-01-20 19:56:01

    8 lat pracowałem w państwowym zakładzie,cała reszta mojej "kariery"zawodowej to praca w prywatnych zakładach.i dlatego mogę powiedzieć,że pisząc w ten sposób o prywatnych przedsiębiorcach mylisz się kolego i to bardzo grobu.nie wiem w ilu Ty pracowałeś prywatnych firmach,ale ja spotkałem różnych-raz miałem problem z pracodawcą,ale nie mogę na tej podstawie twierdzić,że wszyscy tylko myślą o oszukaniu pracownika.głupich,złych ludzi nigdzie nie brakuje,ale i dobrych też nie.każdy kij ma dwa końce-jak się źle ludzi traktuje to potem przyjdą tylko tacy co nigdzie roboty nie znajdą bo są cienkie bolki.dobra firma ma markę,czy państwowa,czy prywatna-to czysty biznes-chcesz mieć kasę musisz mieć dobry produkt, a do tego potrzeba dobrej załogi.jeden szef powiedział mi kiedyś-panie Jacku,żonie mogę nie dać kasy jak będzi cieńko,ale panu zawsze dam.nie ma kasy dla załogi nie ma -nie ma kasy z warsztatu.i nie chodziło tylko o mnie-nigdy nie było tak ,żeby o kasę się upominać.nie ma co straszyć prywatnymi właścicielami-ani oni gorsi,ani lepsi-tak samo jak firmy państwowe. 

  • spines21 2010-01-20 20:07:25

    właśnie tak napisałem-nie ma zgody na prywatyzację wszystkiego,ale wcale  wszystkimi nie musi zarządzać PZW.
    i nikt nie ma prawa robić uwag tym co zabierają ryby,żeby je zszamać-mają przecież prawo do tego.tak samo jak ci co chcą wypuszczać-ich wybór.

  • Forum wedkuje.pl 2010-01-20 20:12:57

      Nie napisałem że wszyscy będą chcieli nas oszukac w jak najkrótszym czasie , ale i też nie napisałem że nie wszyscy , więc sprostuję że chodzi mi o większośc . Pracowałem w kilku tylko firmach prywatnych i powiem szczerze że kokosów tam nie było , do tego jeszcze wypłaty były opóźnione . O nagminnym łamaniu regulaminu pracy nie wspomnę . Mimo tego nie twierdzę ,że każdy kto ma swoją firmę , to zły pracodawca .Niektórzy z nich to pewnie również pracodawcy bardzo porządni . Częśc z nich to  wędkarze którzy czytają to forum , dlatego wyjaśniam , by nie  byc źle zrozumianym , ani nikogo obrazic.                                                                      Odnośnie drugiego postu to myślę identycznie . Nie zmuszajmy się do czegoś na siłę , Ty przedstawiasz swoje argumenty , ja swoje .  Pozdrawiam .

  • spines21 2010-01-20 20:38:36

    :)                                                                                                                                                                                                                                  

  • Forum wedkuje.pl 2010-01-20 20:44:26

    Czyli prywatyzujmy polskie wody! Niech się prywaciarz bogaci - co za różnica komu płacimy?!

    Żal mi tu niektórych, ale ich prawo, mogą mieć swoje zdanie.  Ja pracuję w zakładzie państwowym i też narzekam na wysokość zarobków. Jednak mam prawo do urlopów praktycznie bezproblemowo, nie muszę się nikogo prosić. Po godzinach zostaję raz, może dwa razy w roku, bo czasem trzeba ratować sytuację i zostać dłużej. Mam dopłatę do wczasów, mogę chodzić na związkowe imprezy, dzieci mają dofinansowanie do kolonii itp. Otrzymuję dodatek na przybory szkolne, mam węgiel deputatowy, słowem jest spoko, tyle że niebezpiecznie czasami.

    Natomiast moja żona, moja teściowa, mój szwagier jeden i drugi, moja siostra, pracują u prywaciarzy. To co widzę jeśli chodzi o ich pracę, to normalne przeginanie pały. Non stop za mało pracują, non stop po godzinach zostają, na okrągło maja problemy z załatwieniem czegokolwiek w urzędach, bo urlop dostać to cud! A stawki pożal się boże, prawie głodowe!

    I taki gnój jeden z drugim śmieje się ludziom w twarz, zarabiając kilkadziesiąt tysięcy miesięcznie!

    Panie Spines! Miałeś pan szczęście, ale nie idealizuj złodziei nowobogackich i dupków prezesów!

    U mnie na Śląsku powstało tyle prywatnych spółek wokół kopalń że nie zliczę, a dodatkowo w większości to ludzie z władz kopalnianych potworzyli te spółki - to są zwykli złodzieje i oszuści!

    Mam dość,. Spadam do roboty na nockę - na państwowy zakład.

    Żegnam.

  • spines21 2010-01-20 20:56:26

    mnie nie trzeba żalować-mam takie zdanie jakie mam,bo mam swoje doświadczenia.nawet jak mnie spotka jakaś nieprzyjemność to nie uogólniam dzialan jednego buraka na calą grupę.czego i kogo by to nie dotyczyło.i staram się nie przepowiadać przyszłości,daje czas.a jak będzie to zobaczymy,nie zakładam z góry kataklizmu.tak jest lepiej żyć 

  • pisaq 2010-01-20 22:25:02

    Cały czas pracowałem u prywatnych pracodawców i żaden z nich nie pozwolił mi na chwilę pomyśleć, że u prywaciarza jest tak fajnie.
    Co dostaje pracownik? 240 godzin pracy za psie pieniądze i z czasem coraz więcej obowiązków.
    Ktoś powie - rosną obowiązki, a płace nie, zatem musi być jakaś korzyść. Jasne, otóż to.
    Korzyść jest, ale nie dla klienta a dla pracodawcy!
    Co dostaje klient? Drogą tandetę, niemiłą obsługę (jak niektóre panie w ZUSie), produkty nie najwyższej jakości, zero pomocy.

    Kilka osób w mojej rodzinie i z najbliższego otoczenia "robi na państwowym".
    Szwagier pracuje w PKP, ojciec był górnikiem, dwóch kuzynów w Policji, jeden z najlepszych kumpli w Wojsku. Może nie jest tak bajecznie jak mogłoby się wydawać, ale żaden z nich nie ma zamiaru się zwalniać, zmieniać pracy czy coś.
    Pracują i jest OK. Na państwowym prawa pracownicze są przestrzegane. Nadgodziny płacone należycie, czas pracy uregulowany, grafik przejrzysty, pensje są na czas (z małym wyjątkiem, ale to już nieaktualne), dodatki, deputaty itp
    Fakt, że deputaty węglowe są śmieszne, gdyż ojcu należą się 2 albo 3 tony węgla rocznie, natomiast węgla nie dostaje. Dostaje ekwiwalent pieniężny, 400zł za tonę. Kto kupi tonę węgla za 400zł?

    Ale nie mówimy tu o pracownikach, a o klientach. Co ma klient?
    Wiadomo jak działają koleje, wiadomo jak skuteczna jest policja, wszyscy wiemy jaką mamy obronność kraju....
    Nie wszędzie tak jest!
    Są kraje w których te instytucje działają wzorowo!
    Koleje nie mają opóźnień, pociągi są nowoczesne, czyste, wygodne. Policja nie bagatelizuje zgłoszeń, prawo nie chroni złodzieja, wojsko jest gotowe bronić kraju, ma sprzęt i wyszkolonych ludzi.

    Ja pytam! Czemu w innych krajach (mniejszych, większych; mniej i bardziej zasobnych) można coś zrobić a u nas nie?!
    Niech mi ktoś poda przykład sprawnie działającej instytucji w naszym kraju?!
    PZW, PKP, MSW, MSZ, MON, ZUS, US, GUS, SRUS. Wszędzie tylko ciepłe posadki, długie kolejki, ładne siedziby i zero kompetencji!
    Niech nikt mi nie wmawia, że mamy dópiate koleje bo nie jesteśmy Japonią bo to nie ma nic do rzeczy. Równie dobrze, mogę powiedzieć, że Japonia powinna mieć gorszą kolej od naszej bo nie jest Polską...
    I tak samo jest z PZW, które działa nieudolnie, ale mogłoby być OK.
    I tak samo będzie z prywaciarzami...

  • spines21 2010-01-20 23:46:03

    czyli jest do dupy,a jak wiadomo będzie jeszcze gorzej,bo dlaczego nie?nie ma żadnych wątpliwości-to pewnik.zero optymizmu-katastrofa.                                                                                                                               

  • pisaq 2010-01-21 00:07:34

    Ja wierzę, że może być lepiej! Nie uważam natomiast, żeby prywatyzacja była drogą ku temu.

    Bez urazy dla osób starszych - ale zarząd(na wyższym szczeblu) wymrze w sposób naturalny, przyjdzie fala nieco młodszych, ale też niezbyt uświadomionych, która rewolucji nie zrobi, ale coś zmieni, oni też odejdą. Wtedy nastanie czas normalnych rządów, nie postkomunistycznej udawanki.
    Może składki wzrosną, może nie, ale na pewno wiele się zmieni. Może i świadomość ludzka się zmieni, kto wie? Może ludzie zapomną o chciwości, o tym żeby napchać się za państwowe czyli niczyje, o tym żeby przynosić znad wody jak najwięcej mięsa, o tym żeby kłusować?
    Na stare lata będę miał gdzie łowić piękne liny, waleczne szczupaki i olbrzymie cyprinusy :)
    Hehe, utopia :) Ale trzeba w coś wierzyć.

    Co do warunków zatrudnienia to nie jestem optymistą, takie doświadczenie.
    Choć z drugiej strony warunki życiowe wiążą się z poziomem kultury - nie tylko wędkarskiej.

  • pisaq 2010-01-21 00:15:30

    Acha, dodam jeszcze tyle, że jest źle czyli do dupy, ale nie na tyle, żebym się wieszał czy coś.
    Mam tego farta (hehe), że nie pamiętam za dobrze czasów kiedy ryby było od groma i że tak powiem jestem przyzwyczajony do dzisiejszych realiów. Więc raczej przeżyję :)
    Natomiast współczuję Kolegom, którzy pamiętają te "lepsze czasy" dla wędkarstwa, gdzie za metrowymi szczupakami jechało się na mazury a wielkie karpie i amury pływały w każdym żabioku.

  • Waldi Fish 2010-01-21 00:51:33

    Niektórzy traktują prywatyzację jako antydotum na wszelkie bolączki. Niech spróbują popracować u "prywaciarzy" odczują konieczność pracy po godzinach, opóźnione wypłaty i na raty, brak szacunku dla podległych pracowników a może zmienią zdanie. Nie twierdzę, że jest tak u wszystkich "prywaciarzy", ale często słyszałem takie opinie. Co do prywatyzacji wód to w znacznym stopniu są już sprywatyzowane, przeważnie są to stawy po byłych PGR-ach. Łowiłem w minionym roku często na takich łowiskach ze względu na zanieczyszczenie rzek i mam mieszane uczucia. Z jednej strony łatwiej złowić tam dużą rybę, ale nie jest to wypoczynek o jakim marzę, czyli cisza i spokój na łonie natury. Szczególnie w weekend, jak przyjeżdża dużo wędkarzy, często z rodzinami nie ma mowy o łowieniu w ciszy. Kwoty jakie zapłaciłem dodatkowo, na zbiornikach komercyjnych oraz za łowienie na mazurskich jeziorach znacznie przewyższają składki wpłacone do PZW. Jednak każdy z nas chętnie zapłaci je, jeśli pozwoli to na satysfakcję z udanych połowów. Co do PZW, to organizacja ta powinna pozostać, tylko należałoby podjąć wysiłki zmierzające do zwiększenia jej aktywności i działań korzystnych dla wędkarzy. Nie wyobrażam sobie prywatyzacji rzek. Jeśli kolega ma jakiś sensowny sposób jak to zrobić to chętnie przeczytam. Niby jak możną ta rzekę podzielić? PO 1 km dla "prywaciarza"? Żaden wtedy nie będzie miał bodźca do zarybiania, bo i tak wpuszczone ryby odpłyną do sąsiadów. A jak wędkarz przekroczy linię demarkacyjną chodząc i rzucając spiningiem, to będzie musiał również zapłacić drugiemu właścicielowi. Uważam, że dualizm komercyjno-PZW jaki aktualnie istnieje na długo pozostanie.

  • Misiaczek 2010-01-21 07:47:43

    Jasne, prywaciarz najgorszy. Pracowałem przez trzy miesiące w salonie wędkarskim, teraz cały czas w firmie transportowej. Nigdzie nie narzekałem, nigdzie nie miałem obciętej premii, wszędzie umowa o pracę, jak proszę o wyjście wcześniej, czy dzień urlopu to nigdy nie ma problemu, płaci mi całość za studia, a z szefem myśliwym idzie pożartować. Jak ktoś uczciwie pracuje to nie będzie miał problemu z pracodawcą. Mam swoje obowiązki i jak je wykonam to idę, jak nie, to zostanę nieraz żeby czegoś dopilnować, to normalne. Według mnie prywaciarze są ok. Trzeba tylko pracować a nie iść do pracy i myśleć jak się poobijać.

  • pawelz 2010-01-21 08:29:08

    Dobra, tak wszyscy (no prawie) narzekaja na prywaciarzy. Sam pracuje w prywatnej firmie.
    I co wam powiem. Owszem, nie ma tak rozowo jak w "panstwowych" odnosnie socjalu. Ale zastanowil sie ktos dlaczego tak jest ?. Bo w panstwowej tak naprawde wali kadrowa czy bedzie ktos w pracy czy nie. Czy urlop akorat wypada w momencie najwiekszego zapotrzebowania na pracownika. Pracownik po prostu idzie do kadr i bierze to co mu sie nalezy. W prywatnej firmie nikt nie da mi urlopu na dzien kiedy np zmieniamy lacze internetowe czy przekonfigurowujemy routery. Co do plac. Wg mnie osoba z odpowiednia wiedza dostanie 2-3 krotnie wyzsza pensje w prywatnej firmie niz panstwowce. Tylko trzeba cos soba reprezentowac i sie cenic.
    Zatrudnialismy grafika komputerowego. Przyszlo kilka osob na rozmowe. Chcieli po 1500 zl. Bylem w szoku jak mozna sie tak nie cenic. Przyszedl koles ktory chcial bodajze 2100. Bylem przy rozmowie. Pogadalem z szefowa i zatrudnila tego ostatniego. Bylo to z 5 lat temu. Obecnie gosc jest nie do ruszenia w firmie.
    A tak na marginesie. Pokazcie mi choc jedna panstwowa firme na swiecie, ktora by dobrze prosperowala ale nie dostawala dotacji od rzadu. Ja twierdze ze takiej nie ma.
    A co do prywatyzacji wod. Tak jak pisalem. Mowimy tylko i wylacznie o dzierzawie rzek. Nikt ich nie kupi na wlasnosc. Skoro nie chcecie zeby dzierzawil prywaciaz, to osoba postronna (nie wedkarz) moglby powiedziec "Nie zycze sobie zeby dzierzawilo PZW ktore doprowadza rzeki do ruiny". I ma do tego prawo. Ktos napisal ze rzeki to wspolne dobro. A wiec i tych co nie naleza do PZW.



Reklama
Reklama